E-book
28.35
drukowana A5
58.65
Księga Jubileuszy

Bezpłatny fragment - Księga Jubileuszy

Objętość:
212 str.
ISBN:
978-83-8467-606-6
E-book
za 28.35
drukowana A5
za 58.65

Wstęp

Są księgi, które przez wieki pozostawały na obrzeżach Biblii. Nie znalazły się w kanonie większości Kościołów, nie czyta się ich podczas zwyczajnych nabożeństw i dla wielu ludzi pozostają niemal całkowicie nieznane.


Jedną z nich jest Księga Jubileuszów.


To starożytny żydowski tekst, powstały ponad dwa tysiące lat temu, który opowiada historię znaną z Księgi Rodzaju i początków Księgi Wyjścia. Stworzenie świata, Adam i Ewa, Kain i Abel, Henoch, potop, Noe, Abraham, Izaak, Jakub, Józef i Mojżesz — wszystkie te postacie pojawiają się również tutaj.


Tyle że ich historie wyglądają inaczej.


Księga Jubileuszów rozwija wydarzenia znane z Biblii, uzupełnia je o nowe rozmowy, szczegóły i całe epizody nieobecne w kanonicznym tekście. Dowiadujemy się więcej o Henochu i Czuwających, o olbrzymach sprzed potopu, demonach pozostających na świecie po jego zakończeniu oraz o tajemniczym księciu Mastemie, który wielokrotnie próbuje wpływać na losy ludzi.


Noe dzieli ziemię pomiędzy swoich potomków. Abraham występuje przeciw bożkom jeszcze jako młody człowiek. Próba Izaaka zostaje przedstawiona jako wydarzenie obserwowane także przez świat duchowy. Lewi otrzymuje zapowiedź kapłaństwa, Juda przyszłej władzy, a Mojżesz poznaje nie tylko historię swoich przodków, lecz także wydarzenia zapisane na niebiańskich tablicach jeszcze przed ich spełnieniem.


To właśnie niebiańskie tablice są jednym z najważniejszych motywów całej księgi. Prawa, święta, sądy, przymierza i przyszłe wydarzenia nie pojawiają się tutaj przypadkowo. Istnieją w porządku ustanowionym wcześniej, a historia ludzi stopniowo odsłania to, co zostało już zapisane.


Dlatego Księgę Jubileuszów nazywano również Małą Genesis. Nie jest ona jednak prostym powtórzeniem Księgi Rodzaju. Jej autor bierze znane opowieści i układa je według własnej wizji świata, w której szczególne znaczenie mają prawo, przymierze, świętość Izraela oraz właściwe liczenie czasu.


Historia zostaje podzielona na tygodnie lat i jubileusze. Jeden jubileusz obejmuje czterdzieści dziewięć lat, a wydarzenia otrzymują dokładne miejsce w rozbudowanej chronologii. Jeszcze ważniejszy jest kalendarz liczący 364 dni — dokładnie pięćdziesiąt dwa pełne tygodnie. Dzięki temu święta mają przypadać zawsze we właściwym czasie i nie przesuwać się wraz z kolejnymi latami.


Dla autora nie jest to drobny problem kalendarzowy. Czas posiada święty porządek. Istnieją właściwe dni szabatu, Paschy i innych świąt, lata odpoczynku ziemi oraz kolejne jubileusze. Pomyłka w liczeniu czasu oznacza więc coś więcej niż błąd w kalendarzu — prowadzi do obchodzenia świętych dni wtedy, kiedy nie powinny być obchodzone.


Ta dokładność może być dla współczesnego czytelnika jednocześnie fascynująca i wymagająca. Starożytny tekst wielokrotnie zatrzymuje narrację, podaje daty, genealogie, liczby i szczegółowe przepisy, a niektóre informacje pojawiają się więcej niż raz.


W niniejszym opracowaniu zachowujemy treść, charakter i najbardziej niezwykłe szczegóły Księgi Jubileuszów, ale prowadzimy opowieść w sposób możliwie płynny i czytelny. Nie usuwamy tego, co odróżnia Jubileusze od Księgi Rodzaju — Mastemy, niebiańskich tablic, odmiennej chronologii, niezwykłych tradycji, praw przypisywanych czasom patriarchów czy szczegółów dotyczących świąt. Ograniczamy przede wszystkim powtórzenia i nadmiar wyliczeń tam, gdzie prze


Nie próbujemy przy tym tworzyć „prawdziwszej” wersji Księgi Rodzaju ani rozstrzygać, która ze starożytnych tradycji opisuje wydarzenia historycznie dokładniej.


Największa wartość Księgi Jubileuszów leży gdzie indziej.


Pozwala zobaczyć, jak ponad dwa tysiące lat temu część żydowskiego świata odczytywała historie patriarchów, potopu, aniołów, przymierza i początków Izraela. Pokazuje świat, w którym niebo i ziemia znajdują się niezwykle blisko siebie: aniołowie uczestniczą w historii ludzi, złe duchy próbują na nią wpływać, czyny zostają zapisane i osądzone, a prawa znane później z czasów Mojżesza mają swoje korzenie już w epoce Adama, Noego czy Abrahama.


Nie wszystko, co przeczytamy na kolejnych stronach, będzie zgodne z opowieścią znaną z dzisiejszego tekstu Biblii.


I właśnie dlatego warto tę księgę poznać.


Nie jako konkurencję dla Księgi Rodzaju, lecz jako świadectwo bardzo starego sposobu jej rozumienia i rozwijania.


Księga Jubileuszów zaczyna się na górze Synaj. Mojżesz znajduje się tam przed Bogiem, a Anioł Obecności otrzymuje polecenie, aby opowiedzieć mu dzieje świata — od stworzenia aż do czasów, w których sam Mojżesz żyje.


Historię, którą pozornie już znamy.


Tyle że tym razem ma ona zostać odczytana z niebiańskich tablic.

CZĘŚĆ I — Początek świata

Rozdział 1

Mojżesz na Synaju

Był pierwszy rok po wyjściu Izraelitów z Egiptu. Według rachuby Księgi Jubileuszów był to rok 2450 od stworzenia świata. W trzecim miesiącu, szesnastego dnia, Mojżesz usłyszał wezwanie, aby wejść na górę i otrzymać dwie kamienne tablice zawierające Prawo oraz przykazania.


Wszedł więc na Synaj. Chwała Pana spoczęła na górze, którą przez sześć dni okrywał obłok. Siódmego dnia Mojżesz został wezwany z jego wnętrza, a szczyt góry wyglądał jak płonący ogień. Pozostał tam czterdzieści dni i czterdzieści nocy.


Nie miał jednak otrzymać jedynie dziesięciu przykazań. Bóg zaczął odsłaniać przed nim historię świata — wydarzenia minione i przyszłe, porządek dni, tygodni, lat i jubileuszów. Mojżesz miał wszystko zapisać w księdze, aby kolejne pokolenia znały treść przymierza zawartego na Synaju i rozumiały wydarzenia, które miały nadejść.


Bóg wiedział bowiem, że lud nie zawsze pozostanie Mu wierny. Izraelici otrzymają ziemię obiecaną Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi, będą żyć w dostatku i korzystać z jej bogactwa, lecz z czasem wielu odwróci się od przykazań. Zaczną czcić obcych bogów, naśladować inne narody, zaniedbywać szabaty i święta oraz oddawać cześć temu, co stworzyły ich własne ręce. Powstaną miejsca obcego kultu, pojawią się posągi i bożki, a niektórzy ludzie posuną się nawet do składania własnych dzieci w ofierze demonom.


Bóg będzie posyłał świadków przypominających o Prawie, lecz wielu nie zechce ich słuchać. Niektórzy świadkowie zostaną zabici, a ci, którzy nadal będą szukać Prawa, spotkają się z prześladowaniem. Ludzie zaczną zmieniać ustanowione zasady i postępować zgodnie z własną wolą. W końcu Izraelici zostaną wydani w ręce innych narodów. Jedni zginą, inni trafią do niewoli, a pozostali zostaną rozproszeni po obcych ziemiach. Utracą nawet właściwą rachubę czasu, myląc nowie, szabaty, święta i jubileusze.


Nie będzie to jednak koniec. Pośród obcych narodów zaczną ponownie szukać Boga całym sercem i całą duszą. Wtedy rozproszeni zostaną zgromadzeni, przekleństwo ustąpi miejsca błogosławieństwu, a przymierze zostanie odnowione. Bóg zapowiada, że ponownie zamieszka pośród swojego ludu, ustanowi sanktuarium i nie opuści Izraela.


Mojżesz, słysząc tę zapowiedź, upadł na twarz. Prosił Boga, aby nie opuszczał ludu wyprowadzonego z Egiptu i nie pozwolił mu całkowicie pogrążyć się w błędzie. Błagał, aby nad Izraelem nie zapanował duch Beliara, oskarżający ludzi, zwodzący ich i odciągający od dróg sprawiedliwości. Prosił również o czyste serca i świętego ducha dla Izraelitów, aby nie pozostawali bez końca uwięzieni we własnych grzechach.


Bóg znał jednak ich upór. Wiedział, że prawdziwa przemiana nastąpi dopiero wtedy, gdy ludzie dostrzegą własne winy oraz błędy swoich ojców i świadomie zapragną powrotu. Wtedy przemianie ulegną nie tylko ich czyny, lecz także serca. Księga opisuje to jako obrzezanie serca — usunięcie tego, co oddziela człowieka od Boga. W Izraelitach zostanie stworzony święty duch, a ich potomkowie nie będą już odwracać się od Niego tak jak wcześniej.


Bóg będzie dla nich Ojcem, oni zaś będą Jego dziećmi. Zostaną nazwani dziećmi żywego Boga, a aniołowie i duchy poznają, że Izrael należy do Niego.


Mojżesz miał więc zapisać nie tylko historię własnego pokolenia. Miał poznać dzieje obejmujące początek świata, przyszłość oraz kolejne tygodnie lat i jubileusze, aż do czasu ostatecznego odnowienia. Wtedy Bóg zwrócił się do Anioła Obecności i polecił mu przekazać Mojżeszowi historię od stworzenia świata aż po czas, gdy pośród ludu zostanie na zawsze ustanowione sanktuarium. Syjon i Jerozolima miały stać się święte, a Bóg miał zostać rozpoznany jako Król Izraela.


Anioł Obecności wziął tablice zawierające podział lat. Zapisano na nich rachubę czasu od początku stworzenia: lata, tygodnie lat i jubileusze, wszystkie uporządkowane według wyznaczonej liczby. Tablice prowadziły od początku świata aż ku jego przyszłemu odnowieniu — ku czasowi, gdy niebo i ziemia zostaną odnowione, sanktuarium stanie na Syjonie, a światła niebieskie zostaną odnowione dla uzdrowienia, pokoju i błogosławieństwa.


Historia nie była więc jedynie ciągiem wydarzeń. Miała swój porządek. Każde pokolenie zajmowało w nim określone miejsce, a każdy czyn należał do określonego czasu.


Mojżesz stał na Synaju, lecz historia, którą miał usłyszeć, zaczynała się znacznie wcześniej — zanim istniał Izrael, zanim żył Abraham, zanim pojawił się Noe i zanim pierwszy człowiek postawił stopę na ziemi.


Anioł Obecności otworzył historię świata.


I zaczął od początku.

Rozdział 2

Stworzenie świata

Anioł Obecności polecił Mojżeszowi zapisać pełną historię stworzenia — wszystko, czego Bóg dokonał w ciągu sześciu dni, zanim siódmy uczynił świętym i ustanowił jako znak na wszystkie pokolenia.


Pierwszego dnia Bóg stworzył niebo, ziemię, wody, światło i ciemność. Według Księgi Jubileuszów tego samego dnia powstał również świat duchowy. Stworzeni zostali Aniołowie Obecności i aniołowie uświęcenia, a także duchy związane z ogniem, wiatrem, chmurami, ciemnością, śniegiem, gradem, mrozem, grzmotem i błyskawicą. Tekst wspomina również o duchach zimna i gorąca oraz kolejnych pór roku — zimy, wiosny, lata i jesieni. Powstały otchłanie, wieczór i noc, światło, świt i dzień. Świat od samego początku nie składał się więc wyłącznie z tego, co można było zobaczyć. Istniał również niewidzialny porządek istot i sił służących Stwórcy.


Aniołowie ujrzeli dzieło pierwszego dnia i oddali Bogu chwałę.


Drugiego dnia powstało sklepienie niebieskie, które rozdzieliło wody. Jedna ich część znalazła się ponad sklepieniem, druga pozostała poniżej niego. Księga Jubileuszów zaznacza, że było to jedyne wielkie dzieło stworzone tego dnia.


Trzeciego dnia wody zostały zgromadzone w wyznaczonych miejscach i ukazał się suchy ląd. Powstały morza, rzeki, jeziora oraz zbiorniki wód znajdujące się pośród gór i na całej ziemi. Pojawiła się rosa, nasiona, roślinność, drzewa wydające owoce oraz wszystkie inne rośliny według swoich rodzajów. Tego samego dnia przygotowany został również ogród Eden.


Czwartego dnia Bóg stworzył słońce, księżyc i gwiazdy. Umieścił je na sklepieniu niebieskim, aby dawały światło ziemi, oddzielały dzień od nocy i wyznaczały czas. Szczególne znaczenie otrzymało słońce. Według Jubileuszów miało być wielkim znakiem wskazującym dni, miesiące, święta, lata, szabaty lat, jubileusze oraz wszystkie okresy roku. Już w opisie stworzenia pojawia się więc temat, który będzie powracał przez całą księgę: czas nie jest przypadkowym następstwem dni, lecz częścią ustanowionego porządku.


Piątego dnia powstały wielkie stworzenia morskie, ryby i wszystko, co porusza się w wodzie, a także ptaki. Księga Jubileuszów nazywa stworzenia morskie pierwszymi istotami cielesnymi stworzonymi ręką Boga. Słońce świeciło nad nimi i nad wszystkim, co wcześniej wyrosło z ziemi.


Szóstego dnia powstały zwierzęta lądowe, bydło i wszystkie stworzenia poruszające się po ziemi. Dopiero na końcu Bóg stworzył człowieka — mężczyznę i kobietę — i dał im władzę nad ziemią, morzem, ptakami oraz żyjącymi stworzeniami.


Według Księgi Jubileuszów w ciągu tych sześciu dni powstały dwadzieścia dwa rodzaje dzieł. Gdy wszystko zostało ukończone, nadszedł dzień siódmy.


Szabat.


Nie był zwykłym odpoczynkiem po zakończonej pracy. Został pobłogosławiony, uświęcony i ustanowiony jako znak odnoszący się do całego stworzenia. Anioł Obecności wyjaśnił Mojżeszowi, że szabat istniał w niebie jeszcze zanim został objawiony ludziom. Aniołowie Obecności i aniołowie uświęcenia otrzymali nakaz zachowywania go razem z Bogiem.


Dopiero później ten sam przywilej miał zostać przekazany ludziom. Spośród wszystkich narodów Bóg wybrał potomków Jakuba i właśnie ich przeznaczył do zachowywania siódmego dnia. Księga nazywa Izraela Jego pierworodnym synem. Tak jak szabat został oddzielony od pozostałych dni, tak Izrael miał zostać oddzielony spośród innych ludów.


Siódmego dnia Izraelici mieli odpoczywać razem z niebiańskimi istotami, jeść, pić i błogosławić Stwórcę. Szabat nie oznaczał więc wyłącznie zakazu wykonywania pracy. Był udziałem w porządku, który według Jubileuszów istniał w niebie jeszcze zanim pierwszy człowiek pojawił się na ziemi.


Księga łączy ten porządek także z historią ludzi. Tak jak podczas stworzenia powstały dwadzieścia dwa rodzaje dzieł, tak od Adama do Jakuba miały prowadzić dwadzieścia dwa pokolenia. Jedno i drugie zostało przedstawione jako błogosławione i święte. Stworzenie prowadziło ku szabatom, a historia ludzi prowadziła ku Jakubowi i jego potomkom.


Dlatego siódmego dnia nie wolno było traktować jak zwykłego dnia. Izraelici mieli przygotować wcześniej wszystko, czego potrzebowali do jedzenia i picia. Nie należało przygotowywać posiłków, czerpać wody ani przenosić ciężarów z domu do domu. Księga przedstawia świadome naruszenie szabatu jako ciężkie wystąpienie przeciw ustanowionemu przez Boga porządkowi i używa wobec niego wyjątkowo surowego języka.


Jednocześnie podkreśla jednak błogosławieństwo tego dnia. Człowiek zachowujący szabat miał stawać się święty i błogosławiony, podobnie jak aniołowie, którzy zachowywali go w niebie. Jubileusze stwierdzają nawet, że szabat jest bardziej święty i błogosławiony niż jakikolwiek dzień jubileuszowy.


Nie chodziło więc jedynie o zakazy.


Szabat był znakiem przymierza i przypomnieniem, że człowiek nie jest panem całego swojego czasu. Jeden dzień został oddzielony od pozostałych i należał do Boga.


Świat miał swoje miejsce.


Czas miał swój rytm.


A szabat miał przypominać, że wszystko zaczęło się od Boga.

Rozdział 3

Eden i upadek człowieka

W drugim tygodniu stworzenia przed Adamem zaczęły pojawiać się kolejne zwierzęta. Pierwszego dnia przyprowadzono do niego dzikie zwierzęta, drugiego bydło, trzeciego ptaki, czwartego stworzenia poruszające się po ziemi, a piątego te, które żyły w wodzie. Adam nadawał im nazwy i widział, że każde stworzenie miało swoją parę — samca i samicę. Tylko on pozostawał sam.


Wtedy Bóg powiedział, że nie jest dobrze, aby człowiek był samotny. Zesłał więc na Adama głęboki sen, wyjął jedno z jego żeber i zbudował z niego kobietę. Kiedy Adam obudził się szóstego dnia i zobaczył ją przed sobą, rozpoznał w niej istotę podobną do siebie — kość ze swojej kości i ciało ze swojego ciała. Od tej chwili mężczyzna i kobieta mieli tworzyć jedność.


Księga Jubileuszów dodaje do tej historii niezwykły szczegół. Adam nie został od razu wprowadzony do Edenu. Przez czterdzieści dni pozostawał w miejscu swojego stworzenia i dopiero po upływie tego czasu wszedł do ogrodu, aby go uprawiać i strzec. Kobieta została wprowadzona do Edenu po osiemdziesięciu dniach.


Autor łączy te liczby z późniejszymi zasadami oczyszczenia po narodzinach dziecka. Po urodzeniu chłopca kobieta miała pozostawać w nieczystości przez siedem dni, a następnie przez trzydzieści trzy dni oczyszczenia. W przypadku dziewczynki okres ten był podwojony: dwa tygodnie nieczystości i sześćdziesiąt sześć dni oczyszczenia, czyli łącznie osiemdziesiąt dni. Jubileusze przedstawiają tę zasadę jako zapisaną na niebiańskich tablicach i łączą ją bezpośrednio z czasem, jaki Adam i Ewa spędzili poza Edenem przed wejściem do ogrodu.


Eden był bowiem miejscem szczególnie świętym. Księga mówi nawet, że był świętszy niż pozostała ziemia, a każde rosnące w nim drzewo należało do świętej przestrzeni. Adam i jego żona żyli tam przez siedem pełnych lat. Uprawiali ogród, chronili go przed ptakami i zwierzętami, zbierali jego owoce i odkładali część na później. Byli nadzy, ale nie odczuwali z tego powodu wstydu.


Wszystko zmieniło się po zakończeniu siódmego roku. W drugim miesiącu, siedemnastego dnia, do kobiety zbliżył się wąż i zapytał, czy Bóg rzeczywiście zabronił im jeść z drzew ogrodu. Odpowiedziała, że mogą spożywać owoce wszystkich drzew z wyjątkiem tego, które rośnie pośrodku Edenu. Nie wolno im było z niego jeść ani go dotykać, ponieważ groziła za to śmierć.


Wąż zapewnił ją jednak, że nie umrą. Przekonywał, że po zjedzeniu owocu otworzą się ich oczy, staną się podobni do bogów i poznają dobro oraz zło. Kobieta spojrzała na drzewo, zobaczyła, że jego owoc wygląda dobrze i wydaje się odpowiedni do jedzenia, zerwała go i zjadła.


Dopiero wtedy dostrzegła swoją nagość. Zakryła się liśćmi figowymi, a następnie podała owoc Adamowi. On również zjadł, a jego oczy się otworzyły. Zobaczył, że jest nagi, dlatego również zszył liście figowe i zrobił z nich okrycie.


Bóg przeklął węża. Kobiecie zapowiedział ból związany z rodzeniem dzieci oraz podporządkowanie mężowi. Adam usłyszał natomiast, że ziemia zostanie z jego powodu przeklęta. Miała rodzić ciernie i osty, a zdobywanie pożywienia od tej chwili wymagać ciężkiej pracy. Człowiek miał zdobywać chleb w pocie czoła, aż ostatecznie powróci do ziemi, z której został wzięty.


Bóg przygotował dla Adama i jego żony odzienie ze skór i wyprowadził ich z Edenu.


Adam nie odszedł jednak bez pożegnania ze świętym miejscem. Tego samego dnia, rano przy wschodzie słońca, złożył ofiarę o wonnej woni. Księga wymienia kadzidło, galbanum, stakte oraz inne wonności. Był to pierwszy akt Adama po utracie ogrodu i pierwszy znak, że poza Edenem nadal będzie szukał kontaktu z Bogiem.


Tego samego dnia wydarzyło się jeszcze coś niezwykłego.


Zwierzęta przestały mówić.


Według Księgi Jubileuszów wcześniej wszystkie stworzenia — dzikie zwierzęta, bydło, ptaki oraz wszystko, co poruszało się po ziemi — mogły porozumiewać się jednym językiem. Po upadku ich usta zostały zamknięte i od tej chwili nie mogły już mówić jak wcześniej.


Zmienił się więc nie tylko los człowieka.


Zmieniło się całe stworzenie.


Zwierzęta zostały wyprowadzone z Edenu i rozeszły się po miejscach przeznaczonych dla swoich gatunków. Adam pozostał jedyną istotą, której pozwolono zachować okrycie nagości. Jubileusze wykorzystują ten szczegół, aby wyprowadzić z niego kolejną zasadę zapisaną na niebiańskich tablicach: człowiek powinien zakrywać swoją nagość i nie wystawiać jej na widok innych.


Pierwszego dnia czwartego miesiąca Adam i jego żona ostatecznie opuścili Eden i zamieszkali w ziemi Elda, w miejscu związanym z ich stworzeniem. Tam Adam nadał swojej żonie imię.


Ewa.


Przez pewien czas nie mieli jeszcze dzieci. Adam zaczął natomiast uprawiać ziemię zgodnie z tym, czego nauczył się wcześniej w ogrodzie.


Eden pozostał za nimi.


Miejsce bez wstydu.


Bez cierni.


Bez ciężkiej pracy.


Miejsce, w którym człowiek żył blisko Boga.


Ale granica została przekroczona.


I od tej chwili historia ludzi miała potoczyć się inaczej.

Rozdział 4

Kain, Abel i Henoch

Po opuszczeniu Edenu Adam i Ewa rozpoczęli życie poza ogrodem. Z czasem urodził się im Kain, później Abel, a następnie córka imieniem Awan. Kain uprawiał ziemię, natomiast Abel zajmował się stadami. Obaj składali Bogu ofiary, lecz ofiara Abla została przyjęta, a dar Kaina nie.


Kain nie potrafił pogodzić się z tym odrzuceniem. Wyprowadził brata na pole i zabił go. Była to pierwsza śmierć zadana człowiekowi przez człowieka, a krew Abla wołała z ziemi ku niebu. Kain został przeklęty i skazany na życie tułacza. Księga Jubileuszów dodaje, że wydarzenie zapisano również na niebiańskich tablicach jako przestrogę: przeklęty jest człowiek, który podstępnie uderza bliźniego, a także ten, kto widzi zbrodnię i świadomie ją ukrywa.


Adam i Ewa opłakiwali Abla przez cztery tygodnie lat. Dopiero później ponownie pojawiła się w ich domu radość. Urodził się Seth, którego Adam uznał za potomka danego w miejsce zamordowanego syna. Następnie przyszła na świat córka Azura, a rodzina zaczęła się rozrastać.


Kain poślubił swoją siostrę Awan. Urodził im się syn Henoch, a Kain zbudował pierwsze miasto i nazwał je jego imieniem. Adam i Ewa mieli jeszcze kolejnych synów, natomiast Seth poślubił Azurę. Ich syn Enos miał jako jeden z pierwszych zacząć publicznie wzywać imienia Boga. Kolejne pokolenia następowały po sobie: po Enosie przyszedł Kenan, później Mahalalel, a następnie Jared.


Za dni Jareda wydarzyło się coś niezwykłego.


Na ziemię zeszli aniołowie nazywani Czuwającymi. Ich pierwotnym zadaniem nie było sprowadzanie zła. Według Księgi Jubileuszów mieli nauczać ludzi sprawiedliwości, właściwego sądu i porządku życia. Dopiero później ich misja zakończyła się zupełnie inaczej.


Jaredowi urodził się syn Henoch.


W Księdze Jubileuszów stał się on jedną z najważniejszych postaci całej epoki przed potopem. Jako pierwszy spośród ludzi miał nauczyć się pisma, wiedzy i mądrości. Obserwował znaki na niebie, zapisywał porządek miesięcy i lat, porządkował tygodnie lat, szabaty lat i jubileusze. Dzięki jego zapisom ludzie mieli poznawać właściwy rytm czasu.


Henoch nie był jednak jedynie obserwatorem nieba. Otrzymywał również wizje dotyczące przeszłości i przyszłości. W snach widział losy kolejnych pokoleń aż do dnia sądu, a wszystko, co poznał, spisywał jako świadectwo dla ludzi żyjących po nim.


Według Jubileuszów przez sześć jubileuszy lat przebywał z aniołami Boga. Pokazywali mu rzeczy znajdujące się na ziemi i w niebiosach, a także porządek ruchu słońca. Henoch zapisywał wszystko, czego się dowiadywał.


W tym czasie Czuwający zaczęli porzucać swoją pierwotną misję. Łączyli się z córkami ludzi i przekraczali granicę, której nie powinni byli przekroczyć. Henoch wystąpił przeciw nim jako świadek ich przewinień i zapowiedział sąd.


Potem został zabrany spośród ludzi.


Aniołowie zaprowadzili go do ogrodu Eden, gdzie miał nadal zapisywać czyny ludzi, ich nieprawości oraz wyroki, które miały nadejść. Księga przedstawia go jako trwałego świadka historii, zapisującego postępowanie kolejnych pokoleń aż do dnia sądu. W Edenie miał również składać wonne kadzidło przed Bogiem.


Właśnie przy historii Henocha Jubileusze wymieniają cztery miejsca o szczególnym znaczeniu na ziemi: ogród Eden, Górę Wschodu, górę Synaj oraz Syjon. Ten ostatni miał zostać w przyszłości uświęcony przy odnowieniu stworzenia, aby poprzez niego ziemia została oczyszczona z winy i nieczystości.


Pokolenia trwały dalej. Synem Henocha był Metuszelach, po nim przyszedł Lamech, a Lamechowi urodził się Noe. Jego imię wiązano z nadzieją, że przyniesie pocieszenie pośród trudu pracy na ziemi przeklętej od czasów Adama.


Adam dożył dziewięciuset trzydziestu lat. Księga Jubileuszów tłumaczy jego wiek niezwykłą rachubą. Bóg ostrzegł go, że w dniu, w którym zje zakazany owoc, umrze. Według niebiańskiej miary tysiąc lat jest jak jeden dzień, dlatego Adam rzeczywiście nie przeżył pełnego „dnia”. Zabrakło mu siedemdziesięciu lat do tysiąca.


Po śmierci synowie pochowali go w ziemi jego stworzenia. Według Jubileuszów Adam był pierwszym człowiekiem, którego ciało złożono w ziemi.


W tym samym okresie dopełnił się również los Kaina. Dom, w którym przebywał, zawalił się, a on zginął pod kamieniami. Autor Jubileuszów nie uważa tego za przypadek. Kain zabił Abla kamieniem i sam również poniósł śmierć od kamieni. Na niebiańskich tablicach miała zostać zapisana zasada, że człowiek może zostać osądzony tym samym narzędziem i w podobny sposób, w jaki skrzywdził drugiego.


Wiele pokoleń później Noe poślubił Emzarę. Urodzili im się trzej synowie: Sem, Cham i Jafet.


Świat od czasów Adama bardzo się zmienił. Ludzie budowali miasta, kolejne pokolenia obejmowały ziemię, a wiedza o niebie i czasie została zapisana przez Henocha.


Jednocześnie narastało coś znacznie groźniejszego.


Czuwający zeszli na ziemię, aby uczyć ludzi sprawiedliwości.


Zamiast tego sami przekroczyli granicę.


I właśnie od ich upadku miała rozpocząć się droga prowadząca świat ku potopowi.

CZĘŚĆ II — Aniołowie, potop i nowy świat

Rozdział 5

Czuwający i potop

Ludzi na ziemi przybywało, a wraz z kolejnymi pokoleniami świat coraz bardziej oddalał się od porządku ustanowionego na początku. Wtedy Czuwający spojrzeli na córki ludzi, uznali je za piękne i zaczęli brać je sobie za żony. Z tych związków narodzili się giganci, a misja aniołów, którzy mieli nauczać ludzi sprawiedliwości, została całkowicie wypaczona.


Przemoc szybko zaczęła ogarniać świat. Ludzie porzucali właściwą drogę, lecz według Księgi Jubileuszów zepsucie nie ograniczało się jedynie do nich. Także bydło, dzikie zwierzęta, ptaki i inne stworzenia zaczęły naruszać przeznaczony im porządek. Jedne istoty pożerały drugie, wszędzie przelewano krew, a myśli ludzi coraz bardziej kierowały się ku złu. Ziemię wypełniły bezprawie i wzajemne niszczenie.


Bóg spojrzał na stworzenie i postanowił położyć temu kres. Czuwający, którzy porzucili swoje miejsce i związali się z kobietami, mieli zostać pozbawieni swojej władzy, pochwyceni i związani w głębinach ziemi. Ich synowie, giganci, zostali natomiast wydani na zagładę. Bóg posłał między nich miecz i sprawił, że zaczęli walczyć ze sobą, aż wzajemnie się wyniszczyli. Ich ojcowie musieli patrzeć na śmierć własnych potomków, zanim sami zostali uwięzieni aż do dnia wielkiego sądu.


Wtedy pojawia się również zapowiedź, że duch Boga nie będzie pozostawał przy człowieku bez końca, ponieważ człowiek jest ciałem. Jego dni zostają określone na sto dwadzieścia lat. Księga Jubileuszów natychmiast rozszerza jednak tę myśl na znacznie większą wizję sądu. Każdy czyn zostaje zapisany na niebiańskich tablicach, a każde stworzenie, które opuszcza wyznaczoną mu drogę, odpowie za swoje postępowanie. Nie ma miejsca, w którym można ukryć się przed takim osądem — ani w niebie, ani na ziemi, ani w świetle czy ciemności, ani nawet w Szeolu i najgłębszej otchłani.


Każdy ma zostać osądzony według swoich czynów. Wielki według swojej wielkości, mały według swojej miary. Bogactwo, znaczenie czy pozycja nie mogą zmienić wyroku. Nawet gdyby człowiek próbował oddać wszystko, co posiada na ziemi, nie zdołałby w ten sposób wykupić się od sprawiedliwości.


W tym samym fragmencie pojawia się jednak także zupełnie inna zapowiedź. Księga mówi o nowej i sprawiedliwej naturze stworzenia, w której nie będzie już trwałego odchodzenia od właściwego porządku. Sąd nie jest więc przedstawiony jedynie jako zniszczenie. W dalszej perspektywie ma prowadzić również ku odnowieniu.


Droga powrotu pozostaje otwarta także dla ludzi. O Izraelu zapisano, że jeśli zwróci się ku Bogu w sprawiedliwości i porzuci swoje przewinienia, otrzyma przebaczenie. Raz w roku miał istnieć szczególny czas miłosierdzia i oczyszczenia dla tych, którzy naprawdę odwracają się od swojej winy.


Pokolenie żyjące przed potopem nie chciało jednak z tej możliwości skorzystać.


Spośród wszystkich ludzi jeden człowiek znalazł łaskę.


Noe.


Jego serce pozostało prawe i nie odszedł od wyznaczonej mu drogi. Księga Jubileuszów podkreśla nawet, że jego synowie zostali ocaleni ze względu na sprawiedliwość ojca. Dzięki Noemu miała więc przetrwać cała jego rodzina, podczas gdy świat pogrążony w przemocy został przeznaczony do oczyszczenia wodą.


Bóg polecił Noemu zbudować arkę. Według rachuby Jubileuszów wydarzyło się to w dwudziestym siódmym jubileuszu, w piątym tygodniu lat i piątym roku tego tygodnia. Noe wykonał wszystko zgodnie z otrzymanym poleceniem. W następnym roku, w drugim miesiącu, zaczął wchodzić do arki wraz z rodziną i stworzeniami, które miały ocaleć. Siedemnastego dnia wieczorem Bóg zamknął arkę od zewnątrz.


Wtedy rozpoczął się potop.


Otworzyło się siedem bram nieba i siedem źródeł wielkiej otchłani. Woda spadała z góry i jednocześnie wydobywała się z głębi ziemi przez czterdzieści dni i czterdzieści nocy. Jej poziom nieustannie się podnosił, aż zniknęły równiny, doliny i góry. Według Jubileuszów woda wzniosła się piętnaście łokci ponad najwyższe szczyty, a arka została uniesiona i zaczęła poruszać się po powierzchni świata.


Wody panowały nad ziemią przez pięć miesięcy — sto pięćdziesiąt dni. Świat pierwszych pokoleń, świat Adama, Henocha, Czuwających i gigantów, przestał istnieć.


W końcu arka osiadła na szczycie góry Lubar, jednej z gór Ararat. Noe nadal nie mógł jednak jej opuścić. Najpierw zamknęły się źródła wielkiej otchłani i bramy nieba, a później wody zaczęły odpływać w głąb ziemi. Księga Jubileuszów dokładnie śledzi kolejne etapy ich ustępowania. Na początku dziesiątego miesiąca ponownie ukazały się szczyty gór, a pierwszego dnia pierwszego miesiąca można było zobaczyć powierzchnię ziemi.


Siedemnastego dnia drugiego miesiąca ziemia była już sucha. Dziesięć dni później, dwudziestego siódmego dnia, Noe otworzył arkę i wypuścił zwierzęta, bydło, ptaki oraz wszystkie stworzenia, które przetrwały razem z nim. Rozeszły się po ziemi i świat rozpoczął nowy etap.


Giganci zniknęli, Czuwający zostali uwięzieni, a pokolenie, które wypełniło ziemię przemocą, przestało istnieć. Ocalał Noe, jego rodzina i stworzenia zamknięte wraz z nimi w arce.


Potop oczyścił ziemię, ale nie oznaczał, że problem zła został rozwiązany raz na zawsze. Człowiek nadal pozostawał człowiekiem, zdolnym zarówno do sprawiedliwości, jak i do ponownego przekroczenia wyznaczonych granic.


Dlatego nowy świat potrzebował czegoś więcej niż suchej ziemi.


Potrzebował nowego przymierza.

Rozdział 6

Przymierze Noego

Pierwszego dnia trzeciego miesiąca Noe opuścił arkę i na górze Lubar zbudował ołtarz. Świat, który zobaczył, nie był już tym samym światem, który znał wcześniej. Wszystko, co pozostało poza arką, zostało zniszczone przez wodę, dlatego pierwszym czynem Noego po wyjściu było dokonanie oczyszczenia ziemi i złożenie ofiary.


Najpierw wziął kozła i jego krwią dokonał przebłagania za winę ziemi. Następnie złożył na ołtarzu wołu, kozę, owcę, młode koźlęta, synogarlicę i młodego gołębia. Dodał sól, ofiarę zmieszaną z oliwą, polał wszystko winem i rozsypał kadzidło. Ofiara była nie tylko wyrazem wdzięczności za ocalenie. Oznaczała nowy początek dla świata, który dopiero co wynurzył się spod wody.


Bóg przyjął ofiarę i zawarł z Noem przymierze. Nigdy więcej potop nie miał zniszczyć całej ziemi. Siew i żniwa, zimno i gorąco, lato i zima oraz dzień i noc miały odtąd trwać według ustalonego porządku. Noe i jego synowie otrzymali polecenie, aby się rozmnażać, ponownie zaludnić ziemię i stać się dla niej błogosławieństwem.


Człowiek otrzymał również zwierzęta jako pokarm, pojawiło się jednak ważne ograniczenie: nie wolno było spożywać mięsa razem z krwią. Dla autora Księgi Jubileuszów krew nie była zwykłym składnikiem ciała, lecz siedliskiem życia. Z tego samego powodu szczególne znaczenie miało przelanie ludzkiej krwi. Człowiek został stworzony na obraz Boga, dlatego ten, kto odbierał mu życie, ponosił odpowiedzialność za swój czyn.


Noe i jego synowie przysięgli, że nie będą spożywać krwi znajdującej się w mięsie. Jubileusze natychmiast łączą ich przymierze z tym, które wiele pokoleń później miało zostać zawarte z Izraelem na Synaju. Także ono przypadało w trzecim miesiącu i zostało potwierdzone krwią. Mojżesz miał przypominać ludowi, że zakaz spożywania krwi nie był nową zasadą ustanowioną dopiero na pustyni. Sięgał czasów Noego i miał obowiązywać przez wszystkie pokolenia.


Księga podkreśla tę zasadę wyjątkowo mocno. Izraelici nie powinni spożywać krwi zwierząt, bydła ani ptaków, a krew składanych ofiar miała służyć przed ołtarzem do przebłagania. Każdego dnia, rano i wieczorem, ofiary miały przypominać, że życie należy do Boga.


Znakiem przymierza z Noem została tęcza. Miała pojawiać się w chmurach jako przypomnienie, że ziemia nie zostanie ponownie zniszczona przez potop. Jubileusze nie kończą jednak historii przymierza na tęczy. Łączą ją ze świętem, które miało być odnawiane każdego roku.


Było to Święto Tygodni, nazywane również świętem pierwszych plonów.


Według Księgi Jubileuszów święto to nie powstało dopiero w czasach Mojżesza. Miało być obchodzone w niebie już od stworzenia świata. Noe i jego synowie zachowywali je przez kolejne pokolenia jako coroczne odnowienie przymierza. Dopiero po śmierci Noego jego potomkowie porzucili tę tradycję i ponownie zaczęli spożywać krew.


Święto przywrócił Abraham. Po nim obchodzili je Izaak, Jakub i jego synowie. Z czasem również ich potomkowie o nim zapomnieli, aż w czasach Mojżesza Izrael otrzymał ponowny nakaz zachowywania go raz w roku, zawsze we właściwym czasie.


W ten sposób historia Noego zostaje bezpośrednio połączona z historią patriarchów i późniejszego Izraela. Przymierze nie jest pojedynczym wydarzeniem zamkniętym w odległej przeszłości, lecz czymś, o czym kolejne pokolenia mają regularnie pamiętać.


Równie ważny był właściwy porządek czasu. Noe ustanowił cztery szczególne dni pamięci przypadające na początki pierwszego, czwartego, siódmego i dziesiątego miesiąca. Pierwszy miesiąc przypominał zarówno o poleceniu budowy arki, jak i późniejszym wyschnięciu ziemi. Pierwszego dnia czwartego miesiąca zamknęły się otwory głębin. Pierwszego dnia siódmego miesiąca otworzyły się ujścia otchłani ziemi i wody zaczęły do nich spływać. Pierwszego dnia dziesiątego miesiąca ponownie ukazały się szczyty gór, co stało się dla Noego znakiem, że świat powraca do dawnego porządku.


Te cztery dni wyznaczały zarazem cztery części roku. Każda obejmowała trzynaście tygodni, a cały rok liczył pięćdziesiąt dwa tygodnie, czyli trzysta sześćdziesiąt cztery dni. Według Jubileuszów właśnie taki porządek został zapisany na niebiańskich tablicach i nie powinien być zmieniany nawet o jeden dzień.


Dla autora księgi nie była to drobna kwestia astronomiczna. Od prawidłowej rachuby zależało, kiedy przypadają szabaty, święta i dni związane z przymierzem. Jeśli kalendarz zostanie zaburzony, święte dni zaczną przypadać w niewłaściwym czasie, a cały ustanowiony porządek zostanie pomieszany.


Dlatego Księga Jubileuszów szczególnie ostrzega przed opieraniem rachuby roku na księżycu. Według autora jego cykl powoduje różnicę wynoszącą około dziesięciu dni w ciągu roku, przez co kolejne miesiące i święta zaczynają przesuwać się względem właściwych pór. W konsekwencji ludzie mogą uznać dzień święty za zwyczajny, a zwyczajny za święty, pomieszać szabaty, święta i jubileusze oraz całkowicie utracić właściwą drogę liczenia lat.


Dla współczesnego czytelnika może wyglądać to jak spór o kalendarz. Dla autora Jubileuszów stawka była jednak znacznie większa. Czas należał do stworzonego przez Boga porządku tak samo jak ziemia, morza czy pory roku. Święta nie powinny więc przypadać wtedy, kiedy ludzie uznają to za wygodne, lecz w czasie wyznaczonym od początku.


Noe wyszedł z arki do nowego świata, ale nie do świata pozbawionego zasad. Otrzymał przymierze, znak tęczy i prawo chroniące świętość życia, a wraz z nimi określony rytm dni, tygodni i pór roku.


Po chaosie potopu świat ponownie miał otrzymać porządek.


Nie tylko w przestrzeni.


Również w czasie.

Rozdział 7

Noe i jego synowie

Kilka lat po potopie Noe zasadził winorośl na górze Lubar, w miejscu, gdzie wcześniej zatrzymała się arka. Winnica wydała owoce w czwartym roku. Noe zebrał winogrona, przygotował z nich wino i przechowywał je aż do początku piątego roku. Wtedy urządził święto, złożył Bogu ofiarę z wołu, barana, siedmiu owiec i koźlęcia, a także oliwy, wina i kadzidła. Potem ucztował razem ze swoimi synami, ciesząc się z ziemi, która po potopie ponownie zaczęła wydawać plony.


Noe wypił jednak zbyt dużo wina. Wieczorem wszedł do namiotu, położył się i zasnął nagi. Cham zobaczył ojca i opowiedział o tym swoim braciom. Sem i Jafet postąpili inaczej. Wzięli szatę, położyli ją na ramionach i weszli do namiotu tyłem, aby nie patrzeć na nagość Noego. W ten sposób przykryli ojca, nie odwracając ku niemu twarzy.


Kiedy Noe się obudził i dowiedział, co się wydarzyło, przeklął Kanaana, syna Chama, zapowiadając, że będzie sługą swoich braci. Sema pobłogosławił, a Jafetowi życzył rozległej ziemi i licznego potomstwa. Niedługo później rodzina zaczęła się rozdzielać. Cham odszedł razem ze swoimi synami i zbudował własne miasto, Jafet uczynił podobnie, natomiast Sem pozostał blisko ojca na górze Lubar. Ludzie, którzy jeszcze niedawno mieścili się w jednej arce, zaczynali tworzyć osobne rody, osady i społeczności.


Noe obserwował synów i wnuków z coraz większym niepokojem. Pamiętał świat sprzed potopu i wiedział, jak szybko zazdrość, przemoc oraz nieposłuszeństwo mogą zniszczyć ludzi. Dlatego zgromadził swoich potomków i zaczął przekazywać im prawa i zasady, które sam znał. Mieli postępować sprawiedliwie, zakrywać swoją nagość, błogosławić Stwórcę, szanować ojca i matkę, kochać bliźnich oraz strzec się rozwiązłości, nieczystości i wszelkiego bezprawia.


Przypomniał im również historię Czuwających. Aniołowie porzucili wyznaczone im miejsce i związali się z córkami ludzi, rozpoczynając ciąg wydarzeń, który doprowadził świat do katastrofy. Ich potomkowie zwrócili się przeciw sobie: jedni giganci zabijali drugich, później przemoc przeszła na ludzi, a następnie objęła również zwierzęta i ptaki. Ziemia została wypełniona krwią, a człowiek coraz chętniej wybierał zło.


Noe widział niepokojące oznaki także w swoim własnym pokoleniu. Synowie zaczynali się od siebie oddalać, pojawiała się zazdrość i brak zgody, a demony ponownie próbowały zwodzić ludzi oraz ich dzieci. Patriarcha obawiał się, że po jego śmierci potomkowie wrócą do tego samego sposobu życia, który doprowadził świat sprzed potopu do zagłady. Sama woda nie usunęła bowiem możliwości zła. Człowiek nadal mógł ponownie przekroczyć wyznaczone granice.


Szczególne znaczenie miała dla Noego krew. Nie wolno było spożywać jej razem z mięsem, ponieważ oznaczała życie. Po zabiciu zwierzęcia należało wylać ją na ziemię i przykryć. Jeszcze większym przewinieniem było przelanie krwi człowieka. Jubileusze przedstawiają ziemię jako obciążoną przelaną krwią i domagającą się sprawiedliwości wobec zabójcy. Noe ostrzegał więc potomków zarówno przed morderstwem, jak i przed spożywaniem krwi, ponieważ jedno i drugie naruszało porządek życia.


Nowy świat należało odbudować inaczej. Ludzie mieli zakładać miasta, uprawiać ziemię i sadzić drzewa, ale nie mogli traktować stworzenia jak własności pozbawionej zasad. Owoce młodych drzew przez pierwsze trzy lata nie powinny być zbierane do jedzenia. W czwartym roku miały zostać uznane za święte i przeznaczone jako pierwociny dla Boga, szczególnie pierwsze owoce wina i oliwy. Dopiero w piątym roku człowiek mógł w pełni korzystać z tego, co zasadził. Księga wiąże przestrzeganie tego porządku z obietnicą, że ziemia będzie wydawała dobre plony.


Noe nie przedstawiał tych zasad jako własnego pomysłu. Twierdził, że przekazuje znacznie starszą tradycję. Henoch przekazał ją Metuszelachowi, Metuszelach Lamechowi, a Lamech Noemu. Teraz Noe przekazywał ją swoim dzieciom i wnukom, tak aby pamięć o dawnych wydarzeniach oraz wynikających z nich zasadach nie zginęła wraz z ludźmi, którzy je przeżyli.


Świat po potopie rozwijał się szybko. Powstawały rodziny, miasta i nowe osady, a potomkowie Noego coraz bardziej oddalali się od góry Lubar. Patriarcha wiedział jednak, że sama pamięć o katastrofie z czasem osłabnie. Ludzie, którzy widzieli potop, kiedyś umrą. Ich dzieci będą znały go już tylko z opowieści, a kolejne pokolenia mogą uznać go za wydarzenie należące do odległej przeszłości.


Dlatego Noe pozostawił swoim potomkom nie tylko historię zagłady, lecz także ostrzeżenie. Świat można odbudować, miasta mogą ponownie powstać, a ziemię można ponownie obsiać. Jeśli jednak człowiek wróci do przemocy, zazdrości i pogardy dla życia, zacznie odbudowywać również ten sam świat, który już raz został zniszczony.

Rozdział 8

Podział ziemi

Pokolenia potomków Noego rozrastały się, a pamięć o świecie sprzed potopu stopniowo słabła. W rodzie Sema Arpachszadowi urodził się syn imieniem Kainam. Ojciec nauczył go pisać, a gdy chłopiec dorósł, wyruszył w poszukiwaniu miejsca, w którym mógłby założyć własne miasto.


Podczas wędrówki Kainam znalazł niezwykły zapis wyryty w skale. Pochodził z dawnych czasów i zawierał wiedzę Czuwających dotyczącą słońca, księżyca, gwiazd oraz znaków pojawiających się na niebie. Kainam przeczytał tekst, a potem go przepisał. Księga Jubileuszów przedstawia ten czyn jako przewinienie, ponieważ była to wiedza związana z tymi, którzy przed potopem przekroczyli wyznaczone im granice. Kainam ukrył swoje odkrycie i nikomu o nim nie powiedział, obawiając się przede wszystkim gniewu Noego.


Wiedza, która miała zniknąć wraz ze światem sprzed potopu, ponownie znalazła się więc w rękach człowieka.


Kolejne pokolenia następowały po sobie. Kainamowi urodził się Szelach, Szelachowi Eber, a Eberowi Peleg. Jego imię zostało związane właśnie z podziałem ziemi, ponieważ w czasach jego narodzin potomkowie Noego zaczęli rozdzielać pomiędzy siebie poszczególne obszary świata. Początkowo robili to potajemnie, a dopiero później przedstawili swoje ustalenia Noemu.


Na początku trzydziestego trzeciego jubileuszu Noe zgromadził Sema, Chama i Jafeta wraz z ich potomkami, aby podział został dokonany w uporządkowany sposób. Świat miał zostać rozdzielony na trzy wielkie części, a los zdecydować, która z nich stanie się dziedzictwem każdego rodu. Synowie wyciągali zapisy złożone przy Noem, przyjmując ziemię nie tylko dla siebie, lecz również dla kolejnych pokoleń.


Pierwszy los przypadł Semowi. Otrzymał środkową część świata, rozciągającą się przez wielkie rzeki, góry i morza, od wschodnich krain ku zachodowi. Księga bardzo dokładnie opisuje jej granice, wymieniając między innymi ziemie Edenu, Morza Czerwonego i Wschodu, Indie, Baszan, Liban, Elam, Asyrię, Babilonię, Suzę, Medię oraz góry Ararat. Było to rozległe i żyzne dziedzictwo znajdujące się pomiędzy gorącym południem a chłodną północą.


Największe znaczenie miało jednak coś innego. W dziale Sema znalazły się trzy miejsca, którym Księga Jubileuszów przypisuje szczególną świętość: ogród Eden, góra Synaj oraz góra Syjon.


Noe ucieszył się, widząc, jaki dział przypadł jego synowi. Przypomniał sobie własne wcześniejsze błogosławieństwo, w którym mówił, że Bóg zamieszka w siedzibie Sema. Teraz dostrzegał w losowaniu jego potwierdzenie. Eden został nazwany Świętym Świętych i miejscem zamieszkania Boga, Synaj miał być środkiem pustyni, natomiast Syjon — środkiem pępka ziemi. Wszystkie trzy miejsca zostały przedstawione jako święte i odpowiadające sobie nawzajem.


Drugi los przypadł Chamowi. Jego potomkom przeznaczono ziemie położone na południe od działu Sema, rozciągające się ku gorącym krainom, obszarom związanym z Afryką, wielkimi wodami oraz południowymi krańcami świata znanego autorowi. Dział Chama został przedstawiony jako ziemia gorąca.


Jafet otrzymał natomiast trzecią część — ziemie północne, rozciągające się ku krainie Gog, wielkim górom, morzom i dalekim wyspom. Jubileusze wspominają nawet o pięciu wielkich wyspach należących do jego dziedzictwa. Były to ziemie chłodniejsze od pozostałych i ciągnęły się ku północnym krańcom znanego świata.


Autor przedstawia więc ziemię jako trzy wielkie strefy. Dział Chama był gorący, Jafeta chłodny, natomiast ziemia Sema znajdowała się pomiędzy nimi i łączyła oba rodzaje klimatu. Nie chodziło jednak jedynie o geografię. Każda z części świata miała otrzymać swoich prawowitych mieszkańców i odtąd należeć do określonego rodu przez następne pokolenia.


Podział nie był dla Noego zwykłym ustaleniem terytoriów. Ziemia przydzielona losem miała pozostać dziedzictwem danego rodu. Granice nie były czymś, co można było dowolnie przesuwać tylko dlatego, że ziemia należąca do kogoś innego wydawała się bardziej żyzna lub atrakcyjna.


Świat po potopie nabierał więc nowego kształtu. Najpierw pojawiły się rodziny i miasta, a teraz również granice oddzielające ich dziedzictwa.


Wraz z nimi pojawiło się jednak pytanie, które wkrótce miało stać się bardzo ważne.


Czy potomkowie Noego pozostaną w ziemiach, które przypadły im w losowaniu, czy też zaczną sięgać po to, co zostało przeznaczone dla innych?

Rozdział 9

Granice świata

Podział dokonany przez Noego nie zakończył sprawy. Sem, Cham i Jafet otrzymali swoje części świata, ale każdy z nich miał już własnych synów, dlatego teraz również oni musieli rozdzielić dziedzictwo pomiędzy kolejne rody. Wielki podział świata zaczął więc zamieniać się w coraz dokładniejszą mapę ziem należących do potomków Noego.


Cham rozdzielił południowe obszary pomiędzy swoich synów. Kusz otrzymał ziemie położone bardziej na wschodzie. Na zachód od niego przypadł dział Misraima, następnie Puta, a jeszcze dalej ku morzu ziemie przeznaczone dla Kanaana. Już w tym miejscu Jubileusze podkreślają, że każdy z synów otrzymał własny obszar i odtąd nie powinien sięgać po dziedzictwo należące do pozostałych.


Podobnie postąpił Sem. Elamowi przypadły rozległe ziemie na wschód od Tygrysu, ciągnące się ku Indiom i Morzu Czerwonemu. Aszur otrzymał ziemie Asyrii, Niniwy i Szinearu. Arpachszadowi przypadły obszary Chaldei położone przy Eufracie oraz ziemie prowadzące ku Libanowi i granicom Egiptu. Aram otrzymał Mezopotamię pomiędzy Tygrysem a Eufratem, sięgającą ku górom Asyrii i Araratu. Ludowi przypadły natomiast ziemie ciągnące się od gór Asyrii w stronę Wielkiego Morza.


Także Jafet rozdzielił swoje dziedzictwo pomiędzy synów. Gomer otrzymał część północno-wschodnią, Magog dalsze obszary północy, a Madai ziemie prowadzące ku wyspom i ich wybrzeżom. Jawanowi przypadły wyspy i krainy znajdujące się w pobliżu działu Luda, Tubalowi ziemie rozciągające się dalej na zachód, Meszekowi kolejne obszary sięgające ku Gadirowi, natomiast Tirasowi cztery wielkie wyspy leżące pośrodku morza.


Świat, który wcześniej został podzielony pomiędzy trzech synów Noego, rozpadał się teraz na mniejsze dziedzictwa. Z jednego rodu powstawały kolejne rody, a każda rodzina otrzymywała własne miejsce, w którym miała zamieszkać i rozwijać się w następnych pokoleniach.


Noe był obecny podczas tego podziału i nie traktował go jak zwykłego ustalenia granic. Ziemia przydzielona losem miała należeć do rodu, któremu przypadła, a żaden z potomków nie powinien zagarniać tego, co zostało przeznaczone dla jego brata.


Dlatego patriarcha zażądał przysięgi.


Synowie i wnukowie mieli zobowiązać się, że nie będą przekraczać wyznaczonych granic w celu zdobywania cudzej ziemi. Nie wolno im było przesuwać granic ani odbierać innym dziedzictwa tylko dlatego, że cudza kraina wydawała się bardziej urodzajna, bezpieczniejsza czy bogatsza.


Noe połączył tę przysięgę z przekleństwem skierowanym przeciw każdemu, kto spróbuje zagarnąć dział, który nie przypadł mu w losowaniu. Jego potomkowie zgodzili się na te warunki, odpowiadając, że przyjmują je zarówno za siebie, jak i za swoich synów oraz wszystkie kolejne pokolenia.


Przysięga miała obowiązywać aż do dnia sądu.


Jubileusze przedstawiają ten przyszły sąd w surowych obrazach miecza i ognia. Ludzie mieli odpowiadać za nieczystość, przemoc, rozwiązłość i wszelkie przekroczenia, którymi ponownie napełnią ziemię. Naruszenie granic nie było więc w tej wizji tylko politycznym sporem między rodami. Stawało się kolejnym przykładem odejścia od porządku ustanowionego po potopie.


Na pozór wszystko zostało uporządkowane. Każdy znał swoje miejsce, każdy wiedział, do jakiej ziemi ma prawo, a granice zostały potwierdzone przysięgą obejmującą również przyszłe pokolenia.


Pozostawał jednak problem, którego nie można było rozwiązać samym podziałem ziemi.


Ludzka chciwość.


Można było wyznaczyć granicę i zapisać ją na pokolenia. Znacznie trudniej było sprawić, aby człowiek nie zapragnął tego, co znalazło się po jej drugiej stronie.


Wkrótce miało się okazać, że nie wszyscy potomkowie Noego zamierzali dotrzymać złożonej przysięgi.

Rozdział 10

Mastema, Babel i przekroczone granice

Świat po potopie nie pozostał wolny od zła. Potomkowie Noego zaczęli skarżyć się, że złe duchy zwodzą ich dzieci, sprowadzają na nie nieszczęścia, zaślepiają je i prowadzą ku zagładzie. Noe pamiętał Czuwających oraz istoty narodzone z ich związków z kobietami, dlatego zwrócił się do Boga z prośbą, aby duchy zostały uwięzione i nie otrzymały władzy nad jego potomkami.


Bóg nakazał je związać. Wtedy pojawiła się postać, która od tej chwili będzie wielokrotnie powracać w Księdze Jubileuszów — Mastema, zwierzchnik złych duchów. Poprosił, aby nie wszystkie zostały uwięzione. Twierdził, że część jest mu potrzebna do działania pośród ludzi, ponieważ ich skłonność do zła nadal pozostaje wielka. Duchy miały zwodzić, wystawiać człowieka na próbę i wykonywać wolę Mastemy pośród tych, którzy sami wybierali nieprawość.


Prośba została częściowo spełniona. Dziewięć dziesiątych złych duchów uwięziono w miejscu potępienia, natomiast jedna dziesiąta pozostała na ziemi pod władzą Mastemy. Zło zostało więc ograniczone, ale nie usunięte. Ludzie nadal mogli być zwodzeni, dręczeni i wystawiani na próbę.


Noe otrzymał jednak pomoc. Jeden z aniołów nauczył go sposobów leczenia chorób powodowanych przez złe duchy oraz działania roślin, które mogły służyć uzdrawianiu. Wyjaśniono mu zarówno naturę tych dolegliwości, jak i sposoby przeciwstawiania się działaniu demonów. Noe zapisał całą wiedzę w księdze, opisując choroby i lekarstwa, a później przekazał ją Semowi, najstarszemu synowi, którego szczególnie kochał.


Noe umarł, mając dziewięćset pięćdziesiąt lat, i został pochowany na górze Lubar w ziemi Ararat. Księga Jubileuszów stawia go wyjątkowo wysoko pośród ludzi żyjących na ziemi, podkreślając, że pod względem sprawiedliwości przewyższał wszystkich poza Henochem. Wraz z jego śmiercią odchodził ostatni człowiek, który pamiętał zarówno świat przed potopem, jak i samą zagładę oraz pierwsze lata odbudowy ziemi.


Nie minęło jednak wiele czasu, zanim ludzie ponownie zaczęli przekraczać wyznaczone granice. Potomkowie Noego przenieśli się z okolic Araratu do ziemi Szinear i postanowili zbudować miasto oraz ogromną wieżę. Mówili jednym językiem, rozumieli się i działali wspólnie. Ich zamiarem było wznieść budowlę, dzięki której mogliby sięgnąć nieba.


Do budowy używali cegieł wypalanych w ogniu, które zastępowały kamień, a jako spoiwa używali asfaltu wydobywającego się z ziemi Szinear. Według Księgi Jubileuszów prace trwały aż czterdzieści trzy lata. Tekst przypisuje wieży wręcz niewiarygodne rozmiary — jej wysokość miała sięgać ponad pięciu tysięcy czterystu łokci. Nie chodzi więc o realistyczny opis konstrukcji, lecz o obraz przedsięwzięcia przedstawionego jako przekroczenie ludzkiej miary.


Bóg spojrzał na miasto i wieżę. Ludzie stanowili jeden lud, mieli jeden język i jeden wspólny zamiar, dlatego postanowiono pomieszać ich mowę. Nagle ci, którzy jeszcze chwilę wcześniej pracowali razem, przestali rozumieć własne słowa. Budowa stanęła, wspólnota się rozpadła, a ludzie zaczęli rozchodzić się według swoich języków i tworzyć oddzielne miasta oraz narody.


Miejsce nazwano Babel, ponieważ właśnie tam została pomieszana ludzka mowa. Księga Jubileuszów dodaje jeszcze jeden szczegół. Potężny wiatr uderzył w wieżę i przewrócił ją na ziemię, a miejsce jej upadku zaczęto nazywać Zburzeniem. Projekt, który miał prowadzić ku niebu, zakończył się rozproszeniem jego budowniczych.


Potomkowie Noego zaczęli więc opuszczać Szinear i wyruszać do ziem, które wcześniej przydzielono ich rodom. Wtedy po raz pierwszy wyraźnie ujawnił się problem, przed którym Noe ostrzegał podczas podziału świata.


Kanaan zobaczył urodzajne ziemie rozciągające się od Libanu aż ku granicom Egiptu i postanowił w nich pozostać. Były dobre i podobały mu się bardziej niż dział przeznaczony jego rodzinie, ale nie należały do niego. Stanowiły część dziedzictwa Sema.


Cham oraz bracia Kanaana, Kusz i Misraim, ostrzegali go. Przypominali o przysiędze złożonej podczas podziału świata i mówili wprost, że osiedla się w ziemi, która nie przypadła jego rodowi w losowaniu. Jeśli pozostanie, sprowadzi przekleństwo zarówno na siebie, jak i na swoich potomków.


Ostrzeżenie było jeszcze mocniejsze. Skoro Kanaan obejmie tę ziemię wbrew ustanowionemu porządkowi, jego potomkowie również utracą ją wskutek buntu i przemocy. To, co zostanie zdobyte przez naruszenie granic, nie pozostanie przy nich na zawsze.


Kanaan nie posłuchał. Osiedlił się wraz z rodziną od Chamat aż po wejście do Egiptu, obejmując ziemie pomiędzy Jordanem a morzem. Według Księgi Jubileuszów właśnie od jego imienia kraina ta otrzymała nazwę Kanaan.


Inaczej postąpił Madai, jeden z synów Jafeta. Również nie był zadowolony z ziemi, która przypadła mu w podziale, ponieważ nie odpowiadała mu kraina nad morzem. Nie zdecydował się jednak po prostu zająć cudzego terytorium. Poprosił krewnych o inne miejsce i otrzymał zgodę na osiedlenie się w ziemi, która później została nazwana Medią. Zamieszkał tam wraz ze swoimi potomkami, nie łamiąc ustanowionych granic.


Świat po Babel ostatecznie podzielił się więc na narody, języki i krainy. Granice zostały wyznaczone, ziemie rozdzielone i potwierdzone przysięgami, ale ludzie nadal potrafili sięgać po to, co do nich nie należało.


Mastema i jego duchy pozostawały na ziemi.


Ludzie ponownie przekraczali granice.


A pamięć o świecie sprzed potopu coraz bardziej się oddalała.


Wśród kolejnych pokoleń miał jednak pojawić się człowiek, który zacznie patrzeć na ten świat inaczej.


Jego imię brzmiało Abram.

CZĘŚĆ III — Abraham

Rozdział 11

Młody Abram

Mijały kolejne pokolenia, a pamięć o potopie, przysięgach Noego i dawnym podziale świata coraz bardziej należała do przeszłości. Potomkowie Noego ponownie zaczęli walczyć między sobą, brać jeńców i przelewać ludzką krew. Budowali warowne miasta, mury i wieże, gromadzili broń, uczyli swoich synów wojny i zdobywali miasta należące do innych. Pojawili się ludzie wynoszący się ponad pozostałych, a wraz z nimi początki królestw. Jeńców zaczęto sprzedawać jako niewolników, a dawny zakaz dotyczący krwi również przestawał być przestrzegany.


Wraz z przemocą rozwijał się kult bożków. Ludzie wykonywali posągi z metalu, drewna i kamienia, a później oddawali im cześć, jakby przedmioty stworzone ich własnymi rękami posiadały rzeczywistą moc. Według Księgi Jubileuszów nie działo się to bez wpływu świata duchowego. Złe duchy zwodziły ludzi i prowadziły ich ku nieczystości, przemocy i bałwochwalstwu, a książę Mastema wykorzystywał podległe mu istoty do szerzenia grzechu i niszczenia tego, co pozostało z dawnego porządku.


W tych czasach żył Serug, który również oddawał cześć bożkom. Jego syn Nahor został nauczony wiedzy Chaldejczyków — obserwowania znaków na niebie, wróżenia i przepowiadania przyszłości na podstawie ruchów ciał niebieskich. Nahorowi urodził się Terach, a w jego domu przyszło później na świat kolejne pokolenie.


Mastema sprowadził wtedy na ludzi nowe nieszczęście. Wysyłał ogromne stada kruków i innych ptaków, które przylatywały na pola i wyjadały świeżo zasiane ziarno, zanim rolnicy zdążyli przykryć je ziemią. Niszczyły także owoce na drzewach, przez co kolejne lata stawały się coraz bardziej jałowe, a ludzie z ogromnym trudem ratowali choć niewielką część swoich zbiorów. Księga wiąże nawet imię Teracha z tym okresem niedostatku spowodowanego przez ptaki.


Terach poślubił Ednę, pochodzącą z jego własnego rodu. Urodziła mu syna, któremu nadano imię Abram na pamiątkę jego przodka ze strony matki.


Chłopiec dorastał więc w świecie, w którym wojna, niewolnictwo, kult bożków i szukanie odpowiedzi w znakach na niebie były czymś zwyczajnym. Ojciec nauczył go pisać, lecz kiedy Abram miał czternaście lat, coraz wyraźniej dostrzegał, że otaczający go ludzie błądzą. Nie chciał uczestniczyć w kulcie przedmiotów wykonanych ludzkimi rękami i oddzielił się od sposobu życia własnego ojca, aby nie oddawać czci jego bożkom.


Zaczął modlić się do Stwórcy wszystkich rzeczy, prosząc, aby został uratowany od błędów ludzi i sam nie podążył drogą nieczystości oraz bałwochwalstwa. Był jeszcze bardzo młody, ale już wtedy próbował samodzielnie rozstrzygnąć, co jest prawdą, zamiast przyjmować przekonania otoczenia tylko dlatego, że były stare i powszechnie uznawane.


Właśnie wtedy nadszedł czas kolejnych zasiewów. Ludzie ponownie wyszli na pola, aby pilnować ziarna przed krukami, a czternastoletni Abram poszedł razem z nimi. Gdy nad ziemią pojawiła się wielka chmara ptaków, wybiegł im naprzeciw jeszcze zanim zdążyły opaść na pola i nakazał im wrócić tam, skąd przyleciały.


Kruki zawróciły.


Po pewnym czasie wróciły, więc Abram ponownie je odpędził. Według Księgi Jubileuszów tego jednego dnia zrobił to siedemdziesiąt razy. Ani jeden kruk nie zdołał usiąść na polach znajdujących się w miejscu, którego pilnował.


Ludzie widzieli, co się dzieje, i wieść o Abramie zaczęła rozchodzić się po całej ziemi Chaldejczyków. Rolnicy przychodzili do niego i prosili, aby towarzyszył im podczas zasiewów. Abram pomagał im aż do końca sezonu, dzięki czemu tego roku zebrali wystarczająco dużo zboża, aby móc się najeść i przetrwać bez strachu przed głodem.


Nie zamierzał jednak przez całe życie biegać po polach i odpędzać ptaków. Zamiast walczyć ze skutkiem problemu, spróbował usunąć jego przyczynę.


W następnym roku pokazał rzemieślnikom wykonującym narzędzia rolnicze sposób, dzięki któremu ziarno mogło trafiać bezpośrednio do ziemi podczas orki. Do ramy pługa przymocowano pojemnik na nasiona. Podczas prowadzenia pługa ziarno spadało wprost do bruzdy i natychmiast było przykrywane ziemią, zanim kruki mogły je zauważyć.


Rozwiązanie zaczęto stosować na kolejnych polach.


Ptaki przestały być takim zagrożeniem.


Księga Jubileuszów przedstawia więc młodego Abrama zupełnie inaczej niż Księga Rodzaju. Zanim otrzymał wezwanie do opuszczenia rodzinnej ziemi, już samodzielnie sprzeciwiał się światu, w którym dorastał. Nie przyjmował wszystkiego tylko dlatego, że tak postępowali jego ojciec, krewni i sąsiedzi. Obserwował otoczenie, zastanawiał się nad tym, co widział, i szukał własnych odpowiedzi.


Coraz bardziej oddalał się od kultu bożków i zwracał ku Stwórcy.


Na razie jego sprzeciw był przede wszystkim osobistym wyborem.


Nie miało tak pozostać na długo.


Wkrótce Abram przestanie jedynie odmawiać oddawania czci bożkom.


Wystąpi przeciw nim otwarcie.

Rozdział 12

Abram przeciw bożkom

Abram coraz wyraźniej oddalał się od wiary ludzi, wśród których dorastał. W końcu zwrócił się do swojego ojca i zapytał, jaki pożytek mogą przynieść bożki, którym oddaje cześć. Nie mają ducha, nie mówią i nie potrafią pomóc człowiekowi. Są jedynie przedmiotami wykonanymi ludzkimi rękami, które ludzie sami noszą na ramionach, a później klękają przed nimi. Zamiast nich, przekonywał Abram, należało czcić Boga nieba, Stwórcę wszystkiego, od którego zależą deszcz, rosa i całe życie na ziemi.


Terach odpowiedział w sposób, którego Abram zapewne się nie spodziewał. Przyznał, że jego syn ma rację i że sam wie, iż bożki nie posiadają żadnej rzeczywistej mocy. Bał się jednak ludzi. Gdyby otwarcie powiedział im to, co naprawdę myśli, mogliby go zabić, ponieważ byli głęboko przywiązani do swoich bogów. Poprosił więc Abrama, aby zachował swoje poglądy dla siebie. Abram próbował również rozmawiać z braćmi, lecz ci rozgniewali się na niego, dlatego na pewien czas zamilkł.


Życie rodziny toczyło się dalej. Abram poślubił Saraj, którą Księga Jubileuszów nazywa córką jego ojca. Haran również założył rodzinę i doczekał się syna imieniem Lot. Abram nie zmienił jednak zdania o bożkach. Kiedy miał sześćdziesiąt lat, zdecydował się zrobić coś znacznie więcej niż tylko odmawiać udziału w ich kulcie.


Pewnej nocy wstał i podpalił dom, w którym znajdowały się posągi bogów. Ogień szybko objął budynek i wszystko, co było w środku. Początkowo nikt nie wiedział, kto go wzniecił. Ludzie zerwali się ze snu i pobiegli ratować swoje bóstwa, a wśród nich znalazł się Haran. Wszedł do płonącego domu, próbując wynieść bożki, lecz ogień go otoczył. Zginął w płomieniach i został pochowany w Ur Chaldejskim na oczach swojego ojca.


Po tych wydarzeniach Terach opuścił Ur razem z rodziną. Zamierzał udać się przez ziemię Libanu do Kanaanu, lecz zatrzymał się w Charanie i tam zamieszkał. Abram pozostał z ojcem przez dwa tygodnie lat, czyli czternaście lat.


Pewnej nocy, na początku siódmego miesiąca, Abram wyszedł obserwować gwiazdy. Chciał na podstawie ich położenia przewidzieć, jaki będzie nadchodzący rok i czy spadnie wystarczająco dużo deszczu. Takiej wiedzy uczono wśród Chaldejczyków i sam Abram znał sposób odczytywania znaków słońca, księżyca oraz gwiazd.


Obserwował niebo od wieczora aż do rana, lecz w pewnym momencie przyszła mu do głowy zupełnie inna myśl. Dlaczego miał szukać odpowiedzi w gwiazdach, skoro one same również pozostają pod władzą Stwórcy? Jeżeli Bóg zechce zesłać deszcz, ześle go rano albo wieczorem. Jeżeli zechce go zatrzymać, żaden układ ciał niebieskich tego nie zmieni.


To nie gwiazdy decydowały o świecie.


Abram porzucił więc próbę przepowiadania przyszłości i zwrócił się bezpośrednio do Boga. Wybrał Go jako swojego jedynego Boga i prosił, aby został uwolniony od wpływu złych duchów, które opanowują ludzkie myśli. Błagał również, aby ani on, ani jego przyszli potomkowie nie zostali sprowadzeni z właściwej drogi. Nie wiedział jeszcze, co powinien zrobić dalej — pozostać w Charanie, wrócić do Ur czy udać się w inne miejsce — dlatego prosił także o wskazanie właściwej drogi.


Wtedy otrzymał odpowiedź.


Miał opuścić swoją ziemię, rodzinę i dom ojca oraz wyruszyć do kraju, który zostanie mu pokazany. Tam Bóg uczyni z niego wielki i liczny naród, jego imię stanie się znane, a przez niego błogosławieństwo miało dotrzeć do rodzin ziemi. Ci, którzy będą mu błogosławić, sami zostaną pobłogosławieni, a ci, którzy go przeklną, ściągną na siebie przekleństwo. Bóg obiecał również, że pozostanie Bogiem Abrama, jego syna, wnuka i całego przyszłego potomstwa.


Księga Jubileuszów dodaje w tym miejscu jeden ze swoich najbardziej niezwykłych szczegółów. Od czasu pomieszania języków przy wieży Babel pierwotna mowa przestała być używana przez ludzi. Teraz Bóg polecił Aniołowi Obecności otworzyć usta, uszy i wargi Abrama. Anioł zaczął mówić do niego po hebrajsku, który tekst nazywa językiem stworzenia.


Abram ponownie potrafił rozumieć tę mowę.


Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 28.35
drukowana A5
za 58.65