Gdzieś przez pole, przez ogródek,
Świat przemierzał krasnoludek.
Szedł cichutko, niespodzianie,
Właśnie jadłem już śniadanie.
Nie wierzyłem własnym oczom:
Może śnię ja jeszcze nocą?
Czerwoniutką miał czapeczkę,
Płaszczyk, botki i chusteczkę.