WSTĘP
Niektóre wiersze przychodzą nagle.
Jak dotyk. Jak spojrzenie. Jak pocałunek, którego jeszcze nie było, a już zdążył zostać w pamięci.
Inne dojrzewają latami.
„Koronki Myśli — wiersze wybrane” to zbiór mojej poezji pisanej na przestrzeni niemal dekady — od 2016 roku aż do dziś. To wybór słów, emocji, obrazów i chwil, które z różnych powodów nie pozwoliły o sobie zapomnieć.
Przez te lata zmieniało się życie, zmieniała się kobieta, która pisała. Zmieniały się miłości, tęsknoty, zachwyty, rozczarowania i marzenia. Jedno pozostało niezmienne — potrzeba zapisywania tego, czego czasem nie da się powiedzieć na głos.
Ta książka jest więc nie tylko zbiorem wierszy. Jest zapisem drogi. Drogi przez miłość i samotność. Przez bliskość i oczekiwanie. Przez kobiecość, która nie zawsze jest cicha. Przez pragnienie, które potrafi być delikatne jak szept i silne jak burza.
Są tutaj wiersze miłosne, zmysłowe i erotyczne, ale przede wszystkim są to wiersze o emocjach. O kobiecie, która chce być zauważona, dotknięta nie tylko dłońmi, ale również słowem. O potrzebie bliskości, o ciele, które pamięta, o sercu, które czasem wyprzedza rozsądek.
Kobiecość w tych wierszach nie jest jedną twarzą.
Bywa delikatna i romantyczna. Bywa odważna. Bywa bezwstydna w swoich pragnieniach. Bywa zagubiona. Czasem śmieje się z życia, a czasem próbuje je zrozumieć.
Jest kobietą, która kocha. Kobietą, która czeka. Kobietą, która tęskni. Kobietą, która pamięta. I wreszcie — kobietą, która nauczyła się mówić własnym głosem.
Tytuł „Koronki Myśli” nie jest przypadkowy.
Koronka jest delikatna, misterna, utkano ją z pojedynczych nitek. Dopiero razem tworzą wzór. Tak samo powstawały te wiersze — z pojedynczych myśli, spojrzeń, słów, gestów, wspomnień i chwil. Każda z nich jest niewielką nitką, a wszystkie razem tworzą osobistą historię.
Czasami wystarczy jedno słowo, aby obudzić wspomnienie.
Jedno spojrzenie, aby wróciło pragnienie.
Jedna noc, aby pamięć na długo przestała być spokojna.
I właśnie dlatego poezja jest dla mnie miejscem, w którym można zatrzymać to, co w życiu przemija.
Wiersze z tego zbioru nie powstały przy jednym stole, w jednym czasie ani z jednego doświadczenia. Powstawały pomiędzy codziennością a snem, pomiędzy tym, co wydarzyło się naprawdę, a tym, co mogło się wydarzyć. Są śladem chwil przeżytych i tych, które pozostały w wyobraźni.
Niektóre są jak listy, których nigdy nie wysłano.
Inne jak pocałunki zapisane na papierze.
Jeszcze inne jak szept wypowiedziany tylko raz — po to, aby później mógł powracać.
W tej książce miłość ma wiele odcieni. Nie zawsze prowadzi do szczęśliwego zakończenia. Czasami pozostawia pytania. Czasami niedosyt. Czasami pustkę. Ale nawet wtedy pozostaje czymś prawdziwym — choćby przez krótką chwilę.
Bo może właśnie z takich chwil składa się życie?
Z dotyku. Z oddechu. Z tęsknoty. Z oczekiwania. Z kilku słów wypowiedzianych zbyt późno. I z tych, których nigdy nie odważyliśmy się powiedzieć.
Na końcu tego tomu pojawiają się teksty pisane prozą poetycką. To kolejny etap tej samej drogi — słowo, które przestaje mieścić się w wersach i potrzebuje większej przestrzeni. Poezja przechodzi tam w opowieść, ale nadal pozostaje blisko emocji, obrazów i niedopowiedzeń.
Bo myśli także mają swoją prozę.
Czasem są uporządkowane.
A czasem — zupełnie nieuczesane.
„Koronki Myśli” są wyborem tego, co uważam za najpiękniejsze, najbliższe i najbardziej moje spośród wielu lat pisania.
Niech więc ta książka będzie spotkaniem.
Moich myśli z Twoją wyobraźnią.
Moich słów z Twoimi wspomnieniami.
Moich historii z Twoimi historiami.
A jeśli podczas czytania znajdziesz tutaj choć jeden wers, który przypomni Ci o kimś, kogo kochasz lub kochałeś, o kimś, za kim tęskniłaś, o dotyku, który wciąż pamięta skóra, o miłości, która nie zdążyła się wydarzyć albo o takiej, której nie udało się zapomnieć — to znaczy, że te słowa znalazły swoje miejsce.
Bo poezja nie kończy się na papierze.
Poezja zaczyna się wtedy, gdy ktoś czyta i nagle odnajduje w cudzych słowach cząstkę siebie.
Dziękuję,
Aleksandra Makurat
Prolog
Śniłeś mi się
— na szczycie byłeś
tam, dokąd idę.
Cienka linia
Chodźmy gdzieś daleko,
byleby blisko siebie.
Tylko ty i ja
— między niebem a piekłem.
Bądź oddechem
pomiędzy prawdą
miłości a grzechem.
Nie oszukuj się
— to sens naszych serc
— pomiędzy tobą a mną
cienka linia jest.
Plusz
Zbieram pocałunki jak poduszki powietrzne
chowam w pluszowych zabawach
gdzieś gdziekolwiek jesteś
kolekcjonuję pragnienia
szybkie i w przenośni
w ciepłej pościeli
bez względu i sensu
szantażuję emocje
nad morza głębią się zastanawiam
spaceruję i nie śpię
śnię o tobie
zmierzch rytmem
wyklucza nas samych
bo trzymam kciuki i dłonie
oprócz ciebie nie ma nikogo
znowu wdarłeś mi się pod usta
zamieszkała w nas noc
przyspiesza oddech
diabeł tkwi w szczegółach.
Szept
Szepcz proszę nad skronią
cicho rozepnij moje myśli
niech dotrą
do ust warg mokrych
znów z tobą mam naście lat
znów z tobą mam nadzieję
chcę w tobie pomilczeć
głośno niech zgaszą się światła.
Science Fiction
Rozkołysane i błędne
biodra w namiętności
jak w filmie science fiction
skrzydła porzucone
w oddali wspomnień
im więcej ciebie
tym mniej mnie jest anielskiej
w snach pragnieniach euforii
w twoich dłoniach zaspałam
na gorącą kawę
czy już go nie ma
anioła ze złamanym skrzydłem
euforia i mania
księżyc z wyprzedzeniem słońca
filiżanka pita w samotności.
Naście lat
Truskawki walentynki
transmisje i tratwy
dziś chcę z tobą
iść do wiosny
pomiędzy trzema laty
znów z tobą mam naście lat
znów z tobą znam kształty
bez fartuszka bez sukienki
na weselnych biodrach
rysuję nasze portrety.
Pragnienia
Jestem iskrą nadziei
nocą
otchłanią.
Gaszę pragnienie
gdziekolwiek jesteś.
Gra
Dużo nam nie było trzeba
nie zadawaliśmy pytań
nie graliśmy w gry
była czysta miłość
ja i ty.
Bezsenność
Kolejna noc
zamyka się w nas bezsenna
kilka już stopni do nieba
wciąż czyszczę wspomnienia
chcę je pamiętać
inną muzykę i różowe wino
gdy odliczaliśmy sekundy
do dziesięciu
na soczyste pragnienia
w rozkoszy palcach
z nienasycenia.
po bardziej
Sobota jest dla nas
chodźmy na spacer
po rozgrzanych zmysłach i ciałach
sny będą przytulone
co noc
smakujesz mi bardziej.
Ciebie chcę
Chodź w noc
zatańczymy
niech wpatrują się oczy
jestem naga w myślach
podróżujesz do mnie
wciąż we mnie wrzesz
unieruchomiłam się w tobie.
Koronki
Lubię czarne koronki…
Ty jeszcze bardziej,
bo w nocy lepiej się ich dotyka,
gdy wodzą po nich palce.
Wokół mnie
Naga chcę zostać
w twojej wyobraźni
byś pamiętał
moich ust muśnięcie
byś drżał na samą myśl
tylko wokół mnie
oplatał palce.
Muzyka
Czułość potrzebna od zaraz
przytulone sny priorytetem
ciepłe gesty i słowa
złote myśli jesieni
my jak struny od gitary
od poniedziałku do niedzieli
gramy razem melodie
by kochać by iść
żyć na przekór gapiom.
Ciepło nam
Bo miłość
po cichu nie gaśnie
rozpala różowe policzki
sztuczne ognie i opakowania
na twarzy malują szczęście
jesień i ciepłe usta
przytulone pod kocem marzenia.
Niebo
Coś zamknęło niebo nad nami
jakiś krzyk czy nieme kino
milion dreszczy
smak i język
powędrowały daleko
między nasze usta
między nasze biodra
nasze szczęście…
im więcej tym nam bardziej
zazdroszczą.
Anielica z kurtyną skrzydeł
Biegnie życie przed siebie
— diablica — dwa w jednym.
Zbiła kieliszek na szczęście.
Czuła jesień dotknęła jej stóp.
Oczy widziały już wszystko.
Mężczyźni bili owacje na stojąco.
Ona — niedostępna dla… siebie.
Jestem muzyką
Często wieczorem
powstrzymuję się
z koronek i czerwieni
rozbieram się i ubieram
zdejmuję taśmy tasiemki szpilki
byś zauważył
bo wracam jak ulubiona piosenka
byś był nienasycony
ty i ja cud jest mi bliższy.
Sieci
Żyjemy w sieci pajęczej,
posklejanej uczuciami.
Jak pająk czekamy, czyhamy na serce:
są Instagramy i Whats Appy,
Messengery i Facebooki.
Dodają nam skrzydeł
tylko podmuch, słońce i dłonie —
tylko one są prawdziwe:
usta nienapisane emotikonem,
usta tylko na ustach,
listy prawdziwe — na wargach niesione
tak, jak sto lat temu —
wysłane i oczekiwane w euforii,
wypowiedziane prosto do oczu i w oczy,
zdjęcia realne w albumie
i palce — splecione nie na klawiaturze.
***
Zamknęłam cię na zatrzask w sercu,
gdzieś schowałam… na potem.
Kolory
Czerwone dywany
czarne koronki
niebieskie oczy
jestem obojętna na kolory
tylko w twoich ustach
jest mi bezpiecznie.
Smaki i życie
Bez wad i zalet
tacy (nie)normalni
otwieraliśmy szóste zmysły
i smaki ust nieposmakowanych
odliczaliśmy do szczęścia
parasolki perfumy mokre ręczniki
nie czekaliśmy na marzenia
na przyszłość odpalone papierosy
nie spełniło się nam
— życie.
Szczyty
Chcę docierać
do twojego serca
powoli wznosić się na szczyt
razem z tobą
powiedzieć ci
wszystko
nie mówiąc nic.
Zmysły
Czytam w twoich oczach
czuję jak patrzą
iskra ogień podsyca
już czerwieni się pościel
i szminkę mi roztarłeś
palcem swobodnie
językiem
po czterech porach roku
szukasz we mnie schronienia.