E-book
24.57
drukowana A5
30.04
Konik polny

Bezpłatny fragment - Konik polny


5
Objętość:
178 str.
ISBN:
978-83-8221-852-7
E-book
za 24.57
drukowana A5
za 30.04

Źródło miłości


Siła co źródło

Z miłości swe bierze

Wytrwała ogromna

Niezmierna w swej mierze.

Autorka


Ojcostwo to wyzwanie

Patrzysz na dzieci

Bólem serce przejmuje

Widzisz w nich swoje wady

Dopiero teraz żałujesz

Ojcostwo to wyzwanie

Mozolne

Bez wytchnienia

Odpowiedzialność bez urlopu

Oczy szeroko otwarte

Ramiona niosące schronienie

Serce pełne miłości

Umysł jasny

Uśmiech szczery

Niekończąca się troska

Codzienność niezmącona

Mądrość prostymi słowami podana

Granica uczuć zachowana

Gdzie kończy się nie

A gdzie tak zaczyna

I pracowitość

Odwieczny wzór do naśladowania.

Jabłko od jabłoni

Jabłko od jabłoni

Daleko nie odleci

Chciałbyś cudu z nieba

Żeby Twoje dzieci

Na ludzi wyrosły

Sam od człowieka

Stanąłeś z daleka

Więcej krzywdy mu czynisz

Niż pożytku niesiesz

Zajęcia niechlubne

W twe życie zajrzały

Skutki będą to zgubne

Nie przyniosą chwały.

Przysługi niedźwiedzie

Prostak

A chytre stworzenie

Wszędzie go pełno

Wieczne utrapienie

Oczy wytrzeszcza

Wlepia we wrota

Zełgać

Podpuścić

Jego robota

Diabłu duszę sprzedał

Czy licho nadali

Podłości mu nie brakuje

I wstyd go nie pali

W czym jesteś dobry

Drogi sąsiedzie

Twa specjalność

Przysługi niedźwiedzie.

Praca w ogrodzie

Tęsknię za roślinkami

W moim ogrodzie

Gdy maj już przyjdzie

Chodzę tam co dzień

Od progu domu

Ciekawość mnie niesie

A wyobraźnia

Kształty buduje

Może już wzeszły

Może coś kwitnie

Może owoce zawiązują

Wzrok mój wytężam

I pamięć budzę

By nie umknęło

Mej uwadze

Wszystko jest ważne

Wszystko ciekawe

Życie przeżywam i smakuję

Tu nic nie muszę

Tu leczę ciało

Tu leczę duszę

„W życiu nie chodzi o to żeby je przetrwać

Trzeba je przeżyć”.

W zaułku pandemii

W zaułku niepewności

Bezradni

Zagubieni

W domysłach naiwności

Ominie

Przeżyjemy

My jesteśmy za młodzi

My żyć przecież chcemy

Czy wielkie to szkody

Starszych przodem

Wszystkie wojny

Żniwo najpierw zbierały

Wśród młodych

Czy teraz będzie uczciwiej

Gdyby tak starszych

Przekomarzania

Negocjacje

Kto kogo puści przodem

Czy to jest brak szarmancji

Nietaktem zawiało

A może miłości dowodem.

Słońce

Czerwona kula ognista

Chyli się ku zachodowi

Czy ze zmęczenia

Barwę swą zmienia

Lękiem serce napawa

Nocą gdy w sen już zapadniesz

Opuści Ciebie obawa

A rankiem kolor już zmienia

Wesołą barwą Cię budzi

Łaskocze promykiem nadziei

Szczęśliwie będzie się trudzić.

Kwiaty

Liczę tygodnie do lata

Już wyobraźnia buzuje

Już widzę ogród mój w kwiatach

Tam sobie poucztuję

Galeria kształtów

Kolorów

Rok rocznie sezon jest nowy

A ile przy tym jest wzorów

Słowami tego nie ujmę

Tylko naocznie ujrzane

Mogą poruszyć do głębi

Uczucia głęboko schowane

Serce wybuchnie radością

Wonnością kwiatów ujęte

Czy umiesz obdarzyć miłością

Bez kwiatów

To niepojęte.

Przylaszczki

Po śnie zimowym

Leśna polana

W źdźbłach suchej trawy

W blaszanych liściach

Cała usłana

Wczoraj uśpiona

Dzisiaj zbudzona

Z ziemi trysnęły

Niczym gejzery

Przylaszczki kolorowe

Niebieskie

Lazurowe

W promykach słońca

Cała polana

Okryła się zielenią

Przyozdobioną kokardkami

Zawirowała w okamgnieniu

I tylko wiewióreczka

Co z drzewa zeskoczyła

Przechadza się polaną

Czy też się rozmarzyła.

Diabeł w piekle narozrabiał

Diabeł w piekle narozrabiał

Więc na ziemię go zesłali

Żeby z ludźmi popracował

Lecz nikomu się nie chwali

Twarda szkoła go spotkała

Już od rana musztra trwała

Rządzić wszyscy by tu chcieli

Lecz do pracy się nie wzięli

Tu dopiero są katusze

To za dużo na mą duszę

Lucyferze weź z powrotem

Będę dbał o swą robotę

Czy to w piekle

Czy na ziemi

Wszędzie równo

Między swemi.

Niepewność

Niepewność ćmi

Jak ból kolana

Gdy się poruszysz

Już myśl ta sama

Żyć z tym

Też można

Lecz trzeba wiedzieć

Że z ostrożna

Krok niefortunnie postawiony

Może Ci przynieść ból szalony

Siedzi jak drzazga

Jak gość nieproszony

Nie śpieszy do dom

Bo nie ma żony.

Brat Hiszpanki

Na dziwnym froncie ustawieni

Z każdej strony osaczeni

Gdyby pomysł błysnął taki

Uciec gdzieś dla niepoznaki

Nie masz kraju na tym świecie

Gdzie bezpiecznie wiosna leci

Wiosna minie

Czy się skończy

Do jesieni

Nas wykończy

Co a jeśli brat hiszpanki

Długo będzie stawał w szranki

Świat się zmieni po tej wojnie

Czy będziemy żyć spokojnie.

Rola

W życiu własną rolę masz

Grać nie musisz

Sama trwa

Los sam Tobie ją wyznaczył

Myślisz sobie

Przeinaczył.

W niedoskonałościach

W niedoskonałościach

Lubuje się szczerze

Twa starość

Czy na nic pacierze

Coraz częściej w Twej głowie

Myśli się potykają

Kulawe zdania z ust płyną

I sensu nie mają

Ciało w żelaznych stawach

Magnesem czasu trzymane

Niczym skazańca przed śmiercią

Zanim zostanie wydane

Ciążą już nawet powieki

Oczy się przymykają

Tylko wspomnienia swobodne

Jak motyle fruwają.

Porażka

Porażka w życiu największa

Jaka dopaść Cię może

Zestarzeć się złośliwie

Oj nie daj Panie Boże

Lisim uśmiechem

Kryjesz przypadłości

Myślisz że ludzie nie widzą

Całej Twej podłości

Piórka stroić możesz

Od rana do nocy

Już i tak wszyscy wiedzą

Czym możesz zaskoczyć

Człowiek jakby myślący

A dobro gdzieś zgubił

W nieszczęściu się zatracił

Zło w sobie hołubi.

Mirabelki

Codziennie mijam

Drzewa przydrożne

Nie skupiam uwagi

Nie jest to tak ważne

Są jednak dni w roku

Warte wyróżnienia

To okres kwitnienia

Urzeka

Upaja

Ta biała aleja

To dróżka dla maja

Orszak panien młodych

Stanął na wybiegu

Jak tu nie podziwiać

Choćby człowiek w biegu

A one tak kwitną

Misternie ubrane

W falbanki

W koronki

Całe są skąpane

Już wiem co mam robić

Będę stać podziwiać

Na falach zachwytu

Dam sobie popływać.

Bądź przy mnie

W zasięgu wzroku

Na wyciągnięcie ręki

Bądź przy mnie

Najgorsze me udręki

Po kątach schowane

Zamilkły w niepokoju

Wiedzą co jest grane

Słowa stanowcze

Kroki zdecydowane

I cienie nieprzyjaciół

Boczkiem znikają

Przy ścianie

Bądź przy mnie

Dnia każdego

Przy Tobie

Trudy dnia codziennego

I znieść

I pokonać łatwiej.

Skradłeś mi serce

Skradłeś mi serce

Dbasz jak o swoje

Jest nam tak dobrze

Bośmy we dwoje

Rytmy serc naszych

Zgrały się zgodnie

Biją nam równo

Tak nam wygodnie

Tak już wrośliśmy

W swoje zwyczaje

Jedno przy drugim

Już nie odstaje

Razem idziemy

Razem biegniemy

Gdy się potkniemy

Razem wstajemy.

Nieświadomy młodości

Młody nie jest świadom

Piękna swej młodości

Marudzi i wymyśla

Szuka przypadłości

To jak dziury w całym

Szukać po próżnicy

Mieć całe na plecach

A szykować nici

Łatać bez potrzeby

Bo inni tak robią

Rozum swój rozpuścić

Niech starsi się głowią

Starsi już pukają

Po rozum do głowy

Jesteś przecież młody

Masz wybór gotowy

Nie marnuj więc tego

Co Ci los przeznaczył

Młodość i tak piękna

Choćbyś żył inaczej.

Potrójna osiemnastka

Potrójnie toast wznieśmy

Potrójnie przeżywajmy

Biesiadę wszystkim zróbmy

O wszystkim rozprawiajmy

I moc życzeń potrójna

Oby w swej sile trwała

Oby radość mu niosła

I zawsze była stała

Już niosą się owacje

Potrójne gratulacje

Niech spełnią się życzenia

Co nosisz w swych marzeniach

Ja życzę Ci jednego

Zdrowia pełnoletniego.

Biało — czerwona

Biało — czerwona

Nasza

Jedyna

Każdy ją w sercu

Głęboko trzyma

W granicach kraju

Widzisz Ją często

Powraca pamięć

Przodków zwycięstwo

Gdy los przeniesie

W dalekie kraje

Ujrzysz ją czasem

Łza w oku staje

Nutka tęsknoty

Wielkie marzenie

Zobaczyć w kraju

Gdzie me korzenie.

Dla ludzi

Słów moich melodia

Ze snu wybudziła

Już płynie w mej głowie

Od nowa ożyła

Noc minie

Dzień się zbudzi

Uleci gdzieś do ludzi

Zapiszę by została

tak nadal będzie trwała

I może ktoś przeczyta

I może się potrudzi

Posłucha

I pomarzy

To wszystko jest dla ludzi.

Wrażliwość

Jest takie piękno

Co oczom niewidzialne

Dane tylko nielicznym

Wybranym dostrzegalne

Wrażliwość

Ostra jak brzytwa

I delikatna jak skrzydła motyla

Zawsze z Tobą wędruje

A z nią każda chwila

Wybornie smakuje

Na dnie serca skryta

Dojrzy niepostrzegalne

Usłyszy płatki śniegu

Lekko płynące ku ziemi

Intensywność doznań

I ból i radość

Na szczyty wynosi

I wolność daje

I mądrość wnosi.

Czerwone tulipany

No i wiosna poszła w tany

Widząc moje tulipany

Niesie się ptasia muzyka

Już tulipan w takt pomyka

I kukułka przyleciała

Klaszcze im jak oszalała

Może inni w tany ruszą

Może serca im poruszą

Te kolory tak ogniste

Świeże

Piękne

Nowe

Czyste

Siąpi deszczyk

Gra muzyka

Już i tęcza w rytm pomyka

Wstążki swoje rozpuściła

Tuli pana

Jakaż miła.

Zdrowie

Ten dobrostan wymarzony

Nie dla wszystkich przydzielony

Klimat

Rasa

Genetyka

Dzisiaj masz

A jutro znika

To rodzice i dziadkowie

W spadku Ci pozostawili

Czy na pewno byli mili

Czy loteria się udała

Wnet pokaże

Innym dawno pokazała

Klimat

Kraj

Przyzwyczajenia

To potrafi wszystko zmieniać

Raz za dużo

Raz za mało

Oby go nie brakowało

Jak tu zadbać o to zdrowie

Kiedy życie po połowie

Częściej już się upomina

O rozwagę

Jaki będzie tego finał

Oby tylko nam służyło

Zostań z nami

Będzie miło.

Nie godzi się

Nie godzi się starej kobiecie

Źle życzyć jej na tym świecie

Za skórę Ci zaszła nie rzadko

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 24.57
drukowana A5
za 30.04