E-book
9.56
drukowana A5
22.41
Kołysanka

Bezpłatny fragment - Kołysanka

Wybór wierszy dla dzieci


Objętość:
68 str.
ISBN:
978-83-8126-190-6
E-book
za 9.56
drukowana A5
za 22.41

Kołysanka 7.03.1999

Idzie nocka granatowa,

Dzień za chmury już się chowa.

Odpoczywać będzie nocą,

Gwiazdy zaraz zamigocą.

Złota gwiazdka z nieba mruga

Za nią światłem błyszczy druga.

Coraz więcej gwiazd na niebie —

Uśmiechają się do siebie.

Uśmiechają się, mrugają,

Do snu dzieci zapraszają.

Śpij więc synku nasz kochany,

Abyś jutro był wyspany.

Dziecko we śnie szybko rośnie,

Jest mu dobrze i radośnie.

Odpoczywaj. Gdy dzień wstanie,

To „dzień dobry” powiesz Mamie.

Tacie uśmiech podarujesz

I oboje ucałujesz.

Na Dzień Nauczyciela

Dzisiaj nasi wychowawcy

Swoje święto mają.

Dziś im wszystkie przedszkolaki

Życzenia składają.

A życzenia te serdeczne

Z serc małych płynące;

A życzenia te, jak kwiaty,

Świeże i pachnące.

Więc życzymy sto lat zdrowia,

Sto lat pomyślności.

Samych dni słonecznych — sto lat

I sto lat radości.

Choć jesteśmy jeszcze mali,

Niewiele umiemy,

To wasz trud i pracę dla nas

Dobrze rozumiemy.

Wy uczycie jak być mądrym,

Jak ludzi szanować,

Jak miłować kraj ojczysty,

Jak żyć i pracować.

I dlatego piękne dzięki

Za to wam składamy.

Dlatego was szanujemy

I bardzo kochamy

Dwa kociaki

Miała Kasia dwa kociaki, jeden taki, drugi siaki.

Jeden duży, drugi mały, jeden czarny, drugi biały.

Jeden wesół i radosny, pełen życia i beztroski,

Drugi smutny, osowiały,

Chodził senny przez dzień cały.

Jeden psocił i figlował,

Drugi się po kątach chował.

Jeden lubił łowić myszy,

Drugi wolał siedzieć w ciszy.

Jeden miał apetyt wielki, zjadał ryby i serdelki,

Drugi wolał jadać skromnie,

Przeto chudy był ogromnie.

Choć tak różne dwa kociaki

— jeden taki, drugi siaki —

Choć humory różne miały,

Bardzo jednak się kochały.

I ten czarny, i ten biały żyć bez siebie nie umiały.

Kasia bardzo je lubiła, chętnie z nimi się bawiła.

Raz gdzieś zniknął jeden kotek,

Czarny kotek ten od psotek.

Szuka kotka z drugim kotkiem na podwórku

I za płotkiem.

Szuka w kuchni i w pokojach, w gęstej trawie,

Przy powojach,

W szafie, w skrzyni, w beczce nawet,

Dom już przeszukała prawie.

„Może pobiegł do sąsiada?

Może myszki w polu zjada?

Może ukrył się na daszku

I zakrada się do ptaszków?

Lub w spiżarni chłepce mleko?

Kici, kici, kotku miły, wyjdźże wreszcie!

Nie mam siły, by cię szukać przez dzień cały”.

Nagle kury zagdakały i frunęły sprzed komórki

Wystraszone białe kurki, a za nimi kot niecnota.

Kasia woła: „Łapcie kota!”

A kot myk na drzewo wskoczył,

Zmrużył swoje kocie oczy.

Murmurando mruczy kocie,

Myśli już o nowej psocie…

Dla Lidzi

Wędruje nocą sen po niebie

Między gwiazdami, mleczną drogą,

A gwiazdy świecą i migocą,

Bo gwiazdy nocą spać nie mogą.

A potem sen, jak cień ulotny,

Na ziemię niewidzialny spływa.

Puka do okien, do drzwi puka,

Wśród dzieci się ukrywa.

Więc śpij córeczko nasza miła,

Niech sen przyniesie gwiazdkę z nieba.

Niech ci ta gwiazdka świeci we śnie,

A dobry duszek bajkę śpiewa.

A kiedy rano znikną gwiazdy,

Sen powędruje gdzieś w nieznane.

Otworzysz oczy swe niebieskie,

Ujrzysz przy sobie tatę, mamę.

Koraliczki

Przyszły kaczki do indyczki,

Chciały kupić koraliczki.

Indyczka korale miała,

Ale sprzedać ich nie chciała.

„Te czerwone koraliczki

w sam raz tylko dla indyczki” — powiedziała.

„Jakże ja bym wyglądała,

Gdybym kaczkom je sprzedała?”.

Lecz kaczki uparte były,

Wciąż czekały i prosiły:

„Sprzedaj, sprzedaj nam korale,

One takie okazałe.

Tak by pięknie pasowały

Do tych naszych piórek białych”.

Indyczka się oburzyła

I na kaczki rozzłościła.

„Czyście kiedy gdzieś widziały,

By kaczki korale miały?

Kaczki wszak to nie indyczki,

Po co więc im koraliczki?

Chociaż białe piórka macie,

Pięknie przecież wyglądacie”.

Kaczki stały i słuchały,

Wreszcie wszystko zrozumiały.

Indyczkę więc przeprosiły

I do domu powróciły.

Sroczka

Pewnego dnia w lecie,

Na okiennym parapecie,

Młoda sroczka się zjawiła —

Czarno-biała, bardzo miła.

W okno dziobem zapukała,

Po sroczemu zagadała.

Łepek śmiesznie przekrzywiła,

To tu, to tam popatrzyła.

Podreptała nóżeczkami,

Poruszyła skrzydełkami,

Do mieszkania zaglądała,

Jakby się tu dostać chciała.

I wtem frr frr — odleciała

Śmieszna sroczka czarno-biała.

Dwa chochliki

Dwa chochliki psotniki

W kącie się schowały,

Tylko ich zielone oczy

W ciemności błyszczały.

Bardzo lubią hałasować,

Śmiać się i figlować.

Stuku, puku, puku, stuku

Ciągle w nocy słychać,

Kiedy dzieci śpią już smacznie

I sny piękne mają.

Wtedy to chochliki owe

Sen z oczu spędzają.

„Hi, hi, ha, ha, szuru buru,

Obudźcie się dzieci!

Już się właśnie noc skończyła,

Słonko pięknie świeci”.

Dzieci budzą się, ziewają,

Cicho, ciemno wkoło.

Tylko tym chochlikom z kąta

Coś bardzo wesoło.

Kiedy noc się wreszcie kończy,

Chochliki znikają

I dopiero, gdy się ściemni,

Ochoczo wracają.

Kotek spacerowicz

Na podwórku przez dzień cały

Siedzi sobie kotek mały.

W ciepłym słońcu się wygrzewa

I czasami z nudów ziewa.

Mama gdzieś powędrowała,

Siedzieć grzecznie przykazała,

A kotkowi siedzieć nudno,

Wytrzymać na słonku trudno.

Choć gorąco, słonko piecze,

A czas się tak wolno wlecze,

Myśli kotek:

„Pójdę sobie gdzieś nad wodę,

Miłą znajdę tam ochłodę”. Ruszył w drogę.

Przeskoczywszy niski płotek,

Wnet się w polu znalazł kotek.

Tu przyjemnie! Wietrzyk polny

Dmucha wesół i swawolny.

Jakieś zielsko wkoło rośnie

I śpiew ptaków słychać głośny.

„Miau, jak pięknie! Miau, jak miło!

Na podwórku tak nie było!”.

Skacze kotek prosto w trawę,

Wyśmienitą ma zabawę.

W trawie konik polny cyka,

Tuż, tuż szara mysz umyka.

A kotkowi wprost do ucha

„Bzz, bzz” bzyczy wielka mucha.

Kotek długie robi skoki.

Hop! Przeskoczył rów wysoki.

Hop! Na płot się wdrapał żwawo

I skaleczył łapkę prawą.

„Oj, oj łapka bardzo boli,

Chyba dość już tej swawoli.

Już czas wracać, trudna rada,

Już mi w domu być wypada.

Mama pewnie już wróciła,

Smaczne mleko wystawiła”.

Poczuł nagle, że spragniony, głodny, śpiący

i zmęczony.

Wraca kotek nasz

Za płotem — nagle warknął ktoś za kotem:

„Hau, hau! Co tu robisz, kocie?

Czemu kręcisz się przy płocie?

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 9.56
drukowana A5
za 22.41