Cześć, tu Wojciech. Tak naprawdę, to nigdy nie chciałem tego napisać, ale widocznie Musiałem
24.07.25
Zapytasz jak się czuję
Ja puszczę piosenkę bez słów,
Która idealnie to opisuje.
Głupiec całe życie wędruje.
W pociągu i w miejscach publicznych zawsze myślę
O słowach mojej mamy.
Żyjemy swoim życiem,
Ale innym go nie utrudniamy.
Po trzydziestce
Codziennie coraz więcej popiołu na gębie
Palę niemniej, nie więcej.
Martwiące jest to, co pewne.
Pewnie zmierzając w niepewne.
Ja kontroluje życie, pani kontroluje pociąg.
A mnie często pociąg kontroluje.
No i gonię.
Już nie pierdolę życia.
Ja tylko się masturbuje.
26.11.25
Leżę i myślę o każdym moim wczoraj.
O moich drogach i wyborach.
Możem głupi, ale miłości często nie trzeba wyniosłości.
Lecz przyziemności.
Nie ma jej też wśród wierszy
Za stary, za dużo tatuaży i chujowo się ubiera
Grzesznik nie powinien prosić o łaskę.
Czy coś w tym stylu.
Wszystko to wybór, progi akceptacji i samoświadomości.
Nigdy nie zrezygnuje z czasu,
To mój największy sprzymierzeniec.
Chociaż zdarza mi się go nie mieć.
Miałbym odrzucić wszystko czym być chciałem?
Zachować się jak najgorszy błazen?
Równie dobrze mógłbym spisać testament.
Za bardzo się popisałem, by to odrzucić.
Głupiutki
Ty wiesz, ja wiem i każdy dookoła.
Tak jakoś wyszło, że tworzę przypadek.
Oczywiście, że specjalnie.
Znajduję się zawsze gdzieś pomiędzy nie powinienem
I zdecydowanie niepotrzebnie.
Głupiutki powiem, że akurat byłem w sąsiedztwie.
Tęsknota
Ciekawe zjawisko poniekąd nakreślające bliskość.
Paradoksalnie często chodzi w nim o szybkość.
Zerwanie z drugiej osoby ubrań, zanim ta osoba o tym pomyśli.
Głodny chwytam za bieliznę i impetem ściągam skarpetki.
Minęła chwila i mam oczy, język i dłoń
Na piersi.
Jak wytłumaczę że lubię to samo, za każdym razem inaczej?
Naturalnie jest to niemożliwe,
Ale ja dłońmi na tym samym ciele,
Co rusz poznaje nowe piękne krzywe.
Chciałbym mieć pismo jak kobiece ciało.
Kształtną kursywą dawać pobudzenie zmysłom.
Ach. No i tęskno.
Pośladki, smak i kształty.
Zarysowane piękne C. Wspaniałe D.
I wzrok, za który człowiek mógłby postawić się armii.
Tęsknię.
Może znajdziesz czas dla mnie?
Małpi taniec.
Blizna na napletku, to będę miał do śmierci.
A Ty? Nie wiem już nawet ile było Ty.
Ale tylko jedno ja.
Mimo wszystko tańczę, choć nie tańczę.
Odpal wyobraźnię.
Ja to wszystko lubię,
Lecz też na Twój wzrok poluję.
To co mam na skórze, to nie barwy wojenne.
Gdzieś jest kilka innych blizn,
Czymś sobie uderzyłem gębę.
Co jeszcze?
W powietrzu Valentino.
Ja na pewno fizycznie, też chemicznie.
Myślę. Czym jest miłość?
Pokreśliłem sobie gębę, ktoś mówi że mnie popierdoliło.
Czy jest Ci miło?
Może wino?
To jak wyglądam Cię zmyliło?
Ja bezsprzecznie potępiam agresję.
Chodzi o to żeby wygrać wojnę,
Co z tego że podstępem.
Dobra gospodyni dom wesołym czyni
A ja chce Twojej siły, chcę byś upadała na kolana
Moje usta chcą mieć smak Twojego ciała.
Czy kobieta może być nałogiem?
Traktuj mnie poważnie
Nawet jak tylko Voulez vous coucher avec moi.
Zazwyczaj robię razy dwa.
Mon cheri.
A ja?
Dość zabawnie przeplata się we mnie hedonizm
Z byciem błaznem.
Dość wyraźnie nikt nie jest mi potrzebny.
Naprawdę.
Chce doraźnie i jak czasem przy mnie zaśniesz.
Głupim faktem jest moje miękkie serce.
Poważnie.