E-book
31.5
drukowana A5
42.45
Kobieta — to ja!

Bezpłatny fragment - Kobieta — to ja!


Objętość:
45 str.
ISBN:
978-83-8467-744-5
E-book
za 31.5
drukowana A5
za 42.45

Dla Hani - dziękuję

Wstęp

Cała treść książki została napisana w całości przeze mnie, AI pomagała mi tylko w korekcie tekstu i tworzeniu grafiki.

To już druga pozycja, która wychodzi do publikacji. Niesamowite jest dla mnie, że udało mi się ukończyć pierwszą i że znalazły się osoby, które zechciały ją przeczytać. Jeśli nie czytałaś poprzedniej mojej książki, bardzo zachęcam Cię do tego, ponieważ wyjaśni ona wiele kwestii, które tutaj mogą być już pominięte lub nie w pełni zrozumiale — wytłumaczyłam je bowiem w poprzedniej pozycji. Jeśli jednak mimo to chcesz zacząć od tej książki, jak najbardziej zapraszam Cię do wspólnej przygody.

Tak jak poprzednio, już na początku zaznaczam, że są to moje przemyślenia i spojrzenie na różne sprawy, a także moje doświadczenie, z którym możesz się nie zgadzać. Nie ma obowiązku czytania całej książki. Chciałabym również zaznaczyć na wstępie, że treści, które zawiera ta publikacja, mogą być trudne. Jeśli czujesz niepokój lub coś wykracza poza Twoje możliwości samodzielnego udźwignięcia tych emocji, warto skorzystać z pomocy (zadzwonić na telefon zaufania — numery podane są na końcu książki) lub porozmawiać z jakąś bliską, zaufaną osobą. Niezależnie od tego, co się dzieje, pamiętaj, że nigdy nie jesteś sama. Na końcu podany jest także adres e-mail, gdybyś miała pragnienie podzielenia się swoim doświadczeniem, wyrażenia swojego zdania czy konstruktywnej krytyki.

Książka ta powstaje jako wyraz mojego pragnienia, by każda kobieta odkryła pełnię swojej kobiecości i była szczęśliwa. Droga Czytelniczko, życzę Ci tego z całego serca!

Jeśli znalazłby się jakiś mężczyzna pragnący przeczytać tę książkę, bardzo serdecznie Cię zapraszam. Jednocześnie, ponieważ dużo myśli będzie dotykać kobiet bezpośrednio, będę zwracać się do kobiet. Przepraszam za tę niedogodność. Mam nadzieję, że nie będzie to wielką trudnością i to, co ważne, uda Ci się uchwycić. Być może także w tym zobaczysz siebie.

Rozdział 1 — Godność

Bardzo długo sama zmagałam się z poczuciem, że jako kobieta mam w życiu ciężej. Nie w pełni chciałam nią być. Jakoś od początku trudne było dla mnie zrozumienie kobiecości i dostrzeżenie jej wartości.

Warto jednak zaznaczyć, że tak naprawdę godność człowieka jest uniwersalna. Kobieta i mężczyzna wzajemnie się uzupełniają i wzbogacają. Nie znaczy to bynajmniej, że kobiecie samej z siebie czegoś brakuje. Nic z tych rzeczy. To ważne, abyś to zauważyła. Kobieta jest pełna w swoim człowieczeństwie tak samo jak i mężczyzna. A pełnia ta nie tkwi tylko w niej — ona jest w relacji z Bogiem. Tak, może to wydawać się oklepanym sformułowaniem. Chcę jednak wrócić tutaj do obrazu, jaki przedstawiłam w poprzedniej książce: Boga, który jest wewnątrz, w środku domu. On jest jak Ojciec i Matka. W Bogu miłość stanowi całość. Bóg posiada pełnię cech męskich i kobiecych. I to On pierwszy jest Tym, który troszczy się o Twoje serce. Jest przy nim obecny zawsze. Obecność ta nie polega jednak na emocjonalnym zaspokajaniu. Twoje emocje (tutaj znów odwołuję się do mechanizmów, które tłumaczyłam w poprzedniej publikacji) to Twoi przyjaciele. Choć czasem wyglądają strasznie, tak naprawdę Ty sama powinnaś nawiązać z nimi dobrą relację. Inaczej może być Ci bardzo ciężko stać się w pełni szczęśliwą i spełnioną. Ani Bóg, ani mężczyzna nie zaopiekują się Twoimi emocjami i nie ukoją ich za Ciebie. Szukanie tego w innych osobach staje się formą wymuszania własnego zaspokojenia i ukojenia, co prowadzi do różnego rodzaju uzależnień i toksyczności. Człowiek — czy to mężczyzna, czy kobieta — jest pełny w relacji z Bogiem. Nie potrzebuje drugiego człowieka jako dopełnienia w tym sensie, że bez „drugiej połówki” jest wybrakowany czy mniej wartościowy.

Kiedy odkryje się, jak nasze ciało, psychika i dusza dążą do wewnętrznej harmonii, jak dbają o to, by wszystko funkcjonowało, można po prostu zaniemówić z zachwytu. Jest to tak wielki cud natury, że aż niemożliwe wydaje się, by człowiek — widząc to — nie wierzył w Boga. Kiedy zobaczy się, jakie mechanizmy ma w sobie ciało, jak mądrze pokazuje i chroni bezpieczeństwo całej osoby, sam fakt tego cudu stworzenia wydaje się już świadczyć o niesamowitości i godności człowieka. Czy coś niegodnego zostałoby stworzone w tak mądry i niesamowity sposób? Zderzenie się z nauką o przyrodzie i świecie, który działa tak racjonalnie, jest czymś, co ukazuje i uzupełnia świat wartości.

Co to oznacza w prostych słowach? To, że jesteś w pełni wolna. I żaden inny człowiek nie może stanowić o Twojej wartości. Kiedy pozwalasz, by inni stawali się Twoimi regulatorami, gdy uzależniasz się od nich — np. od ukochanego mężczyzny — oddajesz im swoje poczucie sprawczości i zarządzanie własną godnością. Sama doświadczałam tego w swoim życiu wiele razy. Bardzo przez to cierpiałam. Nie rozumiałam, czemu tak się dzieje, że uzależniam się emocjonalnie od ludzi i nie potrafię tego „puścić”. Wydawało się, że wraz z tymi osobami odchodziła część mnie, jakbym traciła siebie za każdym razem. I jakoś nikt za bardzo nie potrafił mi w tym pomóc. Bo co z tego, że odetnę kontakt z jednym człowiekiem, skoro za jakiś czas na jego miejsce wejdzie ktoś inny? Więc dokładnie wiem, jak to jest. Jak to jest gonić za człowiekiem, któremu nie zależy na kontakcie. Wiem, jakie to uczucie, kiedy za wszelką cenę chcę utrzymać relację kosztem siebie. Piszesz, dzwonisz, przepraszasz — i nic to nie zmienia. Jedynie powiększa poczucie winy, że zrobiłaś coś źle, skoro ważny dla Ciebie człowiek Cię odrzuca.

I choć Twoja wartość się nie zmienia, Ty tracisz dostęp do zarządzania nią. Oddajesz tę władzę w ręce drugiego człowieka. Najprawdopodobniej to, co robisz — i fakt, że to się dzieje — nie jest czymś celowym czy umyślnym. Jest to raczej mechanizm obronny, zbroja, która ma zapewnić Ci bezpieczeństwo, którego jeszcze nie masz w sobie. Więc nie wiń siebie, jeśli wchodzisz w takie relacje i jeśli nie potrafisz inaczej. Wiem, że nie robisz tego celowo, i wiem, jak bardzo cierpisz w tym doświadczeniu. Przykro mi, bardzo Ci współczuję. Chcę Cię jednak zapewnić, że uleczenie tej rany tak, by nie krwawiła, jest możliwe, choć nie jest proste.

Często pojawia się też taka obawa: jeśli ktoś ma tę trudność, myśli sobie: „Przecież to jest miłość, czy to znaczy, że przestanę kochać tego człowieka, kiedy to minie?”. Nie, nie przestaniesz. Najprawdopodobniej dopiero wtedy zaczniesz naprawdę go kochać, a nie wykorzystywać dla własnego spokoju i poczucia bezpieczeństwa.

I tak naprawdę większość tematów, które będę dalej tutaj poruszać, ma w tym miejscu swój początek. Bez postawienia mądrych granic i bez zaprzestania szukania relacji kosztem własnego zdrowia i sił, nie jesteś w stanie odkrywać pełni tej godności. Nie zobaczysz, jak to poczucie zmienia wpływ na myślenie o własnym ciele, o sobie i swoim zachowaniu. Jedno wynika z drugiego. Piszę to, by Cię uwrażliwić na to, że moje słowa nie wynikają z sztywnych zasad — z przeświadczenia, że „tak trzeba”. To są przeczucia godności. I nie jest moim celem narzucanie Ci, jak masz się ubierać, co mówić albo jak postępować. Kiedy odkryjesz to, jak naprawdę jesteś wartościowa i piękna, reszta będzie już tylko tego konsekwencją.

Rozdział 2 — Ciało

Temat i treści, które poruszę w tym rozdziale, są bardzo wrażliwe i intymne. Postaram się zrobić to z pełnym szacunkiem do Ciebie. Pragnę jedynie pokazać, a może przypomnieć Ci, jak dobre i ważne jest Twoje ciało. Często jest to temat bardzo skrajnie przedstawiany. Będę się starać jakoś to wyśrodkować. Pamiętaj, że w czytaniu jesteś w pełni wolna — jeśli coś jest dla Ciebie za duże, odpuść sobie i zrób przerwę. Szanuj swoją wrażliwość, wstyd i sumienie.

Na przestrzeni lat, a teraz także mediów i potężnej manipulacji, bardzo mocno wypaczyła się rola ciała, podejście do jego tematu i przeżywanie swojej cielesności. Bardzo często także upraszcza się wiele rzeczy, choćby w romansach, by lepiej się sprzedawały. Przede wszystkim Twoje ciało jest dobre i piękne. Uwierz, że tak jest. Ja nauczyłam się czułości do mojego ciała, kiedy uświadomiłam sobie właśnie, jak ono mądrze broni mój organizm. Twoje własne ciało w momencie stresu i napięcia odcina czucie głębokie, pozwalając Ci na walkę lub ucieczkę (dosłownie lub w przenośni). Kolejna rzecz — organizm sam dba o to, żeby Twoje przeżycia nie wylewały się z Ciebie wszystkie na raz, tylko stopniowo je dozuje, byś mogła po kolei puszczać napięcie. Tak samo organizm sam reguluje napięcie, informując Cię o tym, kiedy czegoś jest za dużo lub coś jest za trudne. Kiedy zaczynasz słuchać i obserwować swoje ciało, okazuje się, o jak wielu rzeczach ono nam mówi. To pozwala nawiązać relację. Naprawdę, mam wrażenie, że nie w pełni słowami potrafię wyrazić to, jak to przeżywam i jak to wszystko się dzieje. Jeśli interesuje Cię ten temat, jest wiele naukowych informacji, jak mądrze działa ciało.

Istotnym także elementem pracy z ciałem i w nawiązywaniu relacji jest odpowiednie spojrzenie na wstyd wobec ciała i jego przeżywanie. Ja na przykład miałam trudność z akceptacją tego, że moje ciało ulegało zmianie w okresie dojrzewania. Chłopcy często w sposób nieuprzejmy lub czasem wulgarny wyrażali się o ciele kobiet, co jeszcze bardziej mnie onieśmielało. Czułam się niekomfortowo z tym, jakie jest moje ciało. Ogólne nauczanie w Kościele też bardzo często mówiło o tym, że to, co jest związane z ciałem i z seksualnością, jest czymś złym, brudnym, grzesznym. Często także w przekazach w domu są takie powiedzenia, że masz być tak czy tak się zachowywać, tak się ubierać i tak nie robić. Mimo że często intencje takich przekazów są dobre, niestety przyczyniają się często do tego, że kobieta nie zna swojego ciała, wstydzi się go i wszystkiego, co tego tematu dotyczy. Wstydzi się własnej fizjologii. Tego, że ciało doświadcza przyjemności — dobrej. (Nie mówimy tutaj o czymś grzesznym, o masturbacji czy seksie bez małżeństwa). Chodzi o dotyk, który ma na celu relaks. Ciało reaguje na przyjemności przez np. wydzielanie płynów fizjologicznych. Często jest napisane np. w romansach, że kiedy pojawia się taka reakcja, to jest od razu zgoda czy pragnienie współżycia. Ale to nie do końca tak jest. Ciało reaguje na przyjemność. I to nie znaczy, że czując pożądanie, od razu trzeba mu ulec. To nie znaczy, że kiedy tego się nie robi, to jest brak miłości. Reakcja ciała jest reakcją ciała. Jest informacją o Tobie, ale to Ty decydujesz o sobie sama. Nikt inny nie może Ci powiedzieć, że ponieważ tak zareagowałaś, to teraz chcesz seksu. To jest uproszczenie reakcji fizjologicznych do własnego zaspokojenia.

Tak samo poznanie własnego ciała, dotyk, który ma na celu samobadanie czy relaks, czy uświadomienie sobie, z czego składa się moje ciało, czy też higienę osobistą — zresztą bardzo ważną — taki dotyk z dobrą intencją (nie próbą zaspokajania popędu, ale relaksu lub troski o siebie) jest dobry. Czasem nawet potrzebny. Żadnej patologii nie leczy się patologią. Kobieta powinna nauczyć się dotyku troski — bezpiecznego. Bez poczucia winy, że robi coś złego i że będzie potępiona. Czy wstydu. To jest Twoje ciało, o które masz dbać i się troszczyć. Ciekawe jest to, że mówi się często, że tak naprawdę najintymniejszym miejscem naszego ciała jest nasza twarz. Bo z twarzy można bardzo wiele zobaczyć. Ja osobiście zgadzam się z tym w jakimś stopniu. Ale nikt nie zakazał dotyku twarzy. Mimo że jest intymna. (Oczywiście cały czas mówimy o dotyku, który nie jest grzechem, nie ma na celu rozładowywania własnych popędów). Jak bardzo to jest kulturowo i medialnie już zmanipulowane, że każdy dotyk swojego ciała kojarzymy z czymś seksualnym i złym.

Wstyd, kiedy przychodzi, też warto badać, dlaczego przyszedł. Kiedy jest nadmierny — uspokajać. Ale jest też wstyd, który chroni granic ciała. Który jest ważną informacją, że to, co robisz, jest ważne i ma znaczenie. Więc nie wstydź się tego, że się wstydzisz. Towarzystwo wstydu jest naturalne. Dobre i potrzebne.

Mam świadomość tego, że są to tematy bardzo delikatne i wrażliwe. Żywię nadzieję, że poczułaś się w tym przytulona i ukochana. Twoje ciało jest dobre. I czeka, aż zaczniesz budować z nim dobrą relację. Warto też nauczyć się rozmawiać o tej sferze życia — to także jest oznaka dojrzewania. Człowiek potrafi z zaufaną osobą szczerze i uczciwie porozmawiać o tym, co przeżywa w ciele. Oczywiście nie mówi się byle komu o takich intymnych sprawach. Lecz ważne, by uczyć się zdrowych reakcji na takie tematy.

Rozdział 3 — Wygląd zewnętrzny

Mając tę już podstawę i wprowadzenie w temat godności i ważności kobiecości, chciałabym pochylić się nad tematem ubioru. Nie chcę, byś czuła, że coś próbuję Ci narzucić. Tak naprawdę jest to Twoja wolna decyzja i Ty ponosisz jej konsekwencje. Chcę jednak pokazać Ci, jakie znaczenie ma to, jak się ubierasz, na Ciebie, Twoje otoczenie i Twoje poczucie godności.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 31.5
drukowana A5
za 42.45