Jebany romantyzm
Serce jest najgorszym
filozofem.
Zawsze wierzy
w to, co je niszczy.
Femme fatale
Jej obecność paliła
i wabiła jednocześnie.
Słowa cięły jak nóż,
a uśmiech wciągał
w odmęty.
Szekspirowska tragedia
Nie chcę być bohaterką,
która cierpi za miłosny
scenariusz.
Kto chce skończyć
jak Romeo i Julia?
Pleśń
Czuję ją pod skórą —
nie ból, nie smutek,
raczej rozkład.
Jestem jabłkiem,
które kiedyś było czerwone,
a teraz rozpada
się w brązową breję
i pachnie końcem.
Hiob
Bóg igra
z moim przeznaczeniem.
Śmieje się w twarz,
gdy płonę.
Pierwsza
Dopiero Ty nauczyłaś
mnie kochać
i Ty pierwsza pokazałaś,
jak miłość umiera.
Podaj mi zapalniczkę
Była jak pierwszy papieros
po długim poście.
Ciągnęłam dym głęboko,
aż piekło w płucach.
Chciałam tylko posmakować,
a zaciągnęłam
się nią całą.
Aż do wypalenia.
Winogrono
Białe wino jak jej skóra
w chłodnym świetle kuchni,
kiedy jeszcze śmiała
się z moich
głupich porównań.
Delikatne, lekko kwaśne,
z tym drżeniem na języku,
które zostaje,
gdy już połkniesz.
Zaburzenie odżywiania
Lustro to wróg.
Talerz to pułapka.
Łazienka to sala sądowa.
Scenariusz
Zanurzam głowę w wannie.
To nie jest kąpiel.
To śmierć, na niby.
Bez krwi.
Bez listów pożegnalnych.
Tylko kilka sekund ciszy,
bez ciała, które musi wyglądać.
Lęki
Myśli krążą jak ptaki
bez gniazda
i nie znajdą spokoju.
Białe Skittles
Biała cisza,
która kładzie rękę
na klatce piersiowej
i mówi: „już spokojnie”.
W chwilach, gdy oddech
rwał się w gardle,
jak konik polny uwięziony
w słoiku.
14, 15, 16, 17…
Dni spadały z kalendarza
jak wypalone
zapałki,
Dzwonek na przerwę
Byłam w zawieszeniu
między Twoim być,
a zniknąć.
To bolało tak samo,
jakby ktoś wyrwał mi serce
i kazał czekać czy mi odda.
Benzo
Zwalnia oddech,
gasi ból, jak mgła
nad zimnym jeziorem.
Chwila spokoju w chaosie myśli.
Biorę i świat staje się cichy,
ale serce dalej bije
niepewnie.
Miłość w żyłę
Miałam jej dotyk na wyłączność.
To był jedyny smak zakazany,
którego pragnęłam
bez końca.
Widmo
Nie chodzi o ciepło,
chociaż pościel stygnie szybko.
Nie chodzi o seks,
chociaż ciało tęskni
jak głodne zwierzę.
Chodzi o to, że Twoja
strona łóżka się nie zapada.
Nie trzeba jej poprawiać,
bo nic się nie przesuwa.
Miłość w borderline
W borderline wszystko
jest za szybko.
Za szybko kocha.
Za mocno boli.
Za nagle znika i wraca.
Może jesteśmy źle dobrane?
A może to ja chciałam
w niej zbudować coś,
co nigdy nie było stabilne.
Koktajl
Jestem zrobiona
z benzo i dymu.
Z popiołu po rozmowach,
które się kończyły
milczeniem.
Wygasam
Moje dłonie krwawią
od ciągłego zaciskania
pięści.
Nie mam do siebie szacunku
Próbowałam nie pamiętać
Twojego ciepła, ale Twoje
ciało mówiło głośniej
niż rozsądek.
Pizza hawajska
Była jak pizza,
zjedzona do sytości.
Nie głód mnie prowadził,
tylko uczucie.
Smak jeszcze był,
ale ciało już wiedziało,
że zapłaci.
Miłość,
która nie karmi,
zalega.
Emocjonalna masochistka
Jej emocje miały ciężar.
Moje uczyły
się nie przeszkadzać.
Buty
Zostawiłam na brzegu
buty, imię
i prawo do zmęczenia.
Tonęłam
Byłam tratwą.
Nie człowiekiem.
Dobra do ratowania,
nie do ocalenia.
Tory
Tramwaj skrzypi
jak pamięć,
która mnie nie puści.
A w słuchawkach muzyka,
której tylko my dwie
znamy melodię.
Włóczę się, dlatego…
Marzy mi się sen
bez poranka.
Forest Gump
Stoję w miejscu,
w którym życie
patrzy zbyt intensywnie.
Może pobiegnę
jak Forest Gump,
skoro życie wydaje
się za głośne?
Czas przy Tobie
Byłaś miłością obfitą jak lato,
co dni rozsypywało
w drobne pyły.
Przy Tobie czas nie szedł,
on biegł skrzydlaty.
Bał się, że go zatrzymasz
jednym spojrzeniem.
Była moją ojczyzną
Byłaś kochanką doskonałą
w geście, w szeptach,
w ciszy, w drżeniu dłoni.
Z Ciebie brałam słowa, sens i ogień —
byłaś natchnieniem,
co nie zna spoczynku.
Byłaś wichrem i nieładem,
nocą bez mapy,
snem bez brzegu.
I ja szczęśliwa w tym zamęcie.
Gubiłam siebie z własnej woli,
jak pielgrzym,
który kocha błądzić.
Pastempomat — Dawid Podsiadło
Krzyczałyśmy w cudzych refrenach,
a jednak ominęło nas
to jedno miejsce,
gdzie dźwięk powinien
nas ostatecznie połączyć.
Los zostawił białą plamę.
Celowo,
żeby po wszystkim
coś jeszcze bolało.
Bo są wspomnienia,
które istnieją.
I jedno, które nie zdążyło
się zdarzyć.
Visa vi
Rozmowa z nią mnie
pochłaniała.
Świat miał tylko jeden
język.
Przecinek przed i
Patrzyli na nas
jak na błąd stylistyczny.
Za dużo mnie.
Za mało jej.
Albo odwrotnie —
nigdy nie umieli
się zdecydować.
Muszę to zakończyć
Czasem trzeba zamknąć rozdział,
nawet jeśli pisało się go całym sercem.
Czasem coś, co kochaliśmy
najbardziej, nie kochało nas tak samo.
Czasem wszystko zmienia się nagle.
Oddając siebie, mogliśmy wierzyć,
że ktoś pozostanie taki sam.
A tak naprawdę mógł zmienić zdanie,
spojrzeć inaczej, odwrócić się.
ADHD
Czas jest tu sugestią.
Uwaga mitem,
a spokój legendą miejską.
140—160 uderzeń/min
Jeszcze jej nie znam,
a już coś we mnie
przesuwa.
Jest nowa.
Nie w sensie ludzi.
W sensie reakcji.
Nie mogę się zauroczyć
Odkrywam ją oczami,
ostrożnie, bo można
zepsuć moment.
O jedno słowo za dużo.
Terapia
Oczyszczam się.
Nie magicznie.
Raczej jak rura
powoli, z oporem,
czasem brzydko,
ale w końcu leci woda.
Dni wypadają z kalendarza
Dzień przechodzi obok mnie
bez rękoczynów.
To już coś.
Świat robi swoje sprawy,
ja mu nie przeszkadzam.
Ten lekki uśmiech,
jak odruch mięśnia,
nie decyzja.
Pewnie psychotropy pomagają.
Sen
Przychodzisz nocą.
Siadasz na brzegu snu
i liczysz moje oddechy,
jakby sprawdzała,
czy jeszcze tu jestem.
Mówisz: „śpij”,
a ja spadam.
Nie w sen, a w siebie.
Martensy
Martensy na stopach,
jak pancerz w świecie
rozbitej cierpliwości.
Stąpam w nich po gniewie,
po żalu,
po wszystkich złych
emocjach,
które próbują mnie
zgnieść.
Atak paniki
Serce bije jak młot,
nie chce,
ale ciało wstaje do walki.
Ściany zbliżają się,
świat staje się szkłem
pod napięciem.
Myśli wirują jak nóż
w dłoniach.
Chcę krzyczeć,
ale głos się gubi,
chcę uciec,
a nogi są z betonu.
Pierścionek (niezaręczynowy)
Zimny, srebrny.
Ściska palec,
gdy serce ucieka
bez mapy.
Czerwony mazak
Czerwone usta —
jeszcze jeden most
do pewności,
jak płomień,
który mówi:
„nawet w chaosie, nadal jesteś sobą”.
Overthinking
Overthinking to przesłuchanie
bez prawnika.
Siedzisz naprzeciw siebie
i zadajesz pytania,
których nikt nie zadał.
W głowie brzęczy neon:
„a jeśli”, „a może”, „a jednak”.
Migocze całą noc,
aż oczy uczą się nie spać.
Overthinking
Jedno zdanie — skalpel.
Jedno spojrzenie — hak.
Przewijasz je w głowie
jak nagranie z monitoringu,
szukając momentu,
w którym przegrałaś.
Najgorsze, że wszystko wygląda
logicznie.
Każda rana ma uzasadnienie.
Każdy strach przypis dolny.
Elegancka masakra
w sterylnym świetle.
Overthinking (notatka)
Najgorsze przychodzi w nocy. Kiedy wszystko cichnie
mój mózg odpala własne kino i puszcza scenariusze,
których nikt nie napisał. Przewija je w kółko,
dopowiada dialogi, zmienia zakończenia, a ja siedzę
w pierwszym rzędzie i nawet nie próbuję wyjść z sali.
To dziwne uczucie. Żyć historią, która dzieje
się tylko w głowie, a mimo to męczy jak prawdziwa.
Najgorsze, że sama nie daję temu stopu.
Nie gaszę światła, nie zamykam drzwi, pozwalam
temu grać do rana.
Przeszłość zostaw dla siebie
Świecili latarką po moich nocach,
mówili: jesteśmy tu,
nie bój się, już po wszystkim.
A ja uwierzyłam, że ktoś wreszcie
zapisze mój numer alarmowy
na pamięć.
Tylko patrole też kiedyś
kończą zmianę.
Zgasili światła,
odjechali powoli,
zostawiając mnie
na miejscu zdarzenia.
I tak stoję do dziś
na własnym pobojowisku,
ucząc się, że nie każda syrena
oznacza ratunek.
Zaburzenie lękowe
Czuję się jak budynek,
z którego wszyscy wyszli
spokojnie.
Ja wciąż stoję w drzwiach,
licząc w myślach możliwe
katastrofy.
Overthinking
Mój mózg nie szuka prawdy.
On szuka zagrożenia.
Przesiewa wspomnienia
przez sito lęku,
zostawia tylko to,
co boli.
Próbuję wyłączyć światło.
Myśli świecą własnym prądem.
Nie zapytały mnie,