E-book
22.05
drukowana A5
38.77
drukowana A5
Kolorowa
59.07
Kalisz 1945 i zbrodnia w Marchwaczu

Bezpłatny fragment - Kalisz 1945 i zbrodnia w Marchwaczu

Objętość:
73 str.
ISBN:
978-83-8440-282-5
E-book
za 22.05
drukowana A5
za 38.77
drukowana A5
Kolorowa
za 59.07

Wstęp

Ofensywa zimowa 12 stycznia — 7 lutego 1945 roku, nazywana również operacją wiślańsko-odrzańską rozpoczęła się 12 stycznia 1945 roku. Uderzenie realizowano z dwóch przyczółków:

— warecko-magnuszewskiego pod Puławami, skąd ruszył I Front Białoruski marszałka Georgija Żukowa, jego zadaniem było osiągniecie Odry w okolicach Kostrzyna;

— sandomierskiego, skąd ruszył I Front Ukraiński pod dowództwem marszałka Iwana Koniewa, który miał dotrzeć do Wrocławia.

Szybko okazało się, że osławiony niemiecki front wschodni rozpadł się jak domek z kart. Uderzenie było tak potężne, że wiele niemieckich jednostek znalazło się na tyłach frontu. Część z nich wyruszyła na zachód w tak zwanym „wędrującym kotle”.

W prezentowanej publikacji omówiono działania wojenne w rejonie szeroko rozumianej okolicy Kalisza począwszy od drugiej połowy stycznia 1945 roku.

Na interesującym nas kierunku, w ramach tak zwanej warszawsko-poznańskiej operacji, działały następujące związki taktyczne wchodzące w skład 1 Frontu Białoruskiego dowodzonego przez marszałka Związku Radzieckiego Gieorgijja Żukowa: 9 Samodzielny Korpus Pancerny generała lejtnanta J. Kiriczenki, wojska 33 armii generała pułkownika W. Cwietajewa — 16 Korpus Strzelecki generała majora Jerofieja Dobrowolskiego i 7 Samodzielny Korpus Kawalerii Gwardii generała lejtnanta M. Konstantinowa. Ukazano w niej również kulisy i przebieg największej zbrodni dokonanej przez niemieckich żołnierzy ze wspomnianego „wędrującego kotła”.

W dotychczasowej literaturze tematu nie przedstawiono pełnego przebiegu działań wojennych w rejonie Kalisza. To pierwsza próba ukazania tego tematu w oparciu przede wszystkim o źródła sowieckie. Z tego powodu należy z ogromnym dystansem podchodzić do wykazanych w dokumentach strat niemieckich. Wydaje się jednak, że prezentowana broszura wypełnia pewną lukę w dotychczasowej literaturze opisującej ten temat.

Ryc. nr 1 Sowieckie czołgi w natarciu (Źródło: www.waralbum.ru).

Kalisz i okolice w 1945 roku

Starcie o Staw

Staw — to dawne miasto, a obecnie wieś w powiecie kaliskim, gminie Szczytniki. W styczniu 1945 roku w Stawie doszło do starcia sowieckich żołnierzy z 8 Brygady Piechoty Zmechanizowanej z Niemcami. Wspomniana brygada, po zdobyciu Warty, otrzymała rozkaz dowództwa nakazujący pościg za nieprzyjacielem wzdłuż drogi z Kalinowej do miejscowości Staw oraz dalej do Opatówka, gdzie miała połączyć się z 23 Brygadą Pancerną. W ramach realizacji tego zadania i zabezpieczenia sił głównych brygady — przodem wysłano zwiad składający się z plutonu fizylierów, pojazdu pancernego i dwóch samochodów pancernych. Dowództwo grupy zwiadowczej przejął lejtnant Traszkow. Początkowo grupa nie napotykała na zorganizowany opór przeciwnika. Pierwsza, niemiecka grupa osłonowa została rozbita w Golkowie. Zginęło tam piętnastu niemieckich żołnierzy oraz został rozbity transporter opancerzony. Do kolejnego starcia doszło na podejściach do wsi Staw. Na styku dróg na wschód od tej miejscowości sowiecka awangarda zlikwidowała kolejną, silniejszą grupę osłonową, Zniszczono dwa niemieckie działa przeciwlotnicze oraz transporter opancerzony. W walce zginęło trzydziestu niemieckich żołnierzy, Wzięty do niewoli podoficer zeznał, że we wsi Staw stacjonuje do 300 żołnierzy z 5 działami szturmowymi oraz 3—4 armatami. Zeznania te zaniepokoiły dowódcę brygady pułkownika gwardii Szemiakina. Na jego rozkaz brygada uformowała szyk bojowy, a zwiadowcy zostali spieszeni. Fizylierzy ruszyli do ataku. Do godziny 2.00 22 stycznia 1945 roku Staw został opanowany. W walkach o wieś został ranny lejtnant Traszkow. O godzinie 4.00 brygada ruszyła dalej w kierunku Opatówka i Kalisza. Półtorej godziny później szpica brygady dotarła do Cieszykowa, gdzie natknęła się na niemiecką kolumnę zmotoryzowaną. Grupa zwiadowcza, którą teraz dowodził lejtnant Kiriliczew, po dotarciu do wsi Krowica Zawodnia wykryła ruch niemieckiej kolumny na szosie Błaszki-Kalisz. Na rozkaz dowódcy zwiadowcy przygotowali zasadzkę, aby przeciąć drogę i uniemożliwić przeciwnikowi ewakuację. Oto opis tego starcia:

(…) W ciągu 15—20 minut od wydania rozkazu zwiadowcy przygotowali granaty i automaty do walki. Pogoda była pochmurna. Człowieka dało się zauważyć i rozpoznać dopiero z 3—4 metrów. Nie minęło 5 minut od zorganizowania zasadzki, gdy rozległ się głos żołnierza z nasłuchu:

— „Towarzyszu lejtnancie słychać szum motorów i chrzęst gąsienic”.

Padła komenda — odbezpieczyć granaty. Dowódca grupy zwiadowczej nie zdołał wydać rozkazu, gdy czołowa maszyna z kolumny nieprzyjaciela zrównała się ze zwiadowcami zaległymi w zasadzce. Padł rozkaz — granaty. Pierwszy samochód zapłonął. W tym samym momencie przeciwnik błyskawicznie rozwinął do ataku pięć dział szturmowych, które ostrzelały zasadzkę. Kolumna kontynuowała marsz. Gdy pojawiła się nasza artyleria było już późno. Przeciwnik zdołał przeprawić 30 samochodów ciężarowych i 5 dział szturmowych. Zwiadowcy zniszczyli 3 samochody, transporter opancerzony z armatą i zabili do 60 Niemców. (…) [Źródło: Отчет о боевых действиях 8 мсбр, Архив: ЦАМО, Фонд: 3408, Опись: 1, Дело: 61, s. 11].

Ryc. nr 2 Schemat boju o Staw. (Źródło: www. pamyat-naroda.ru).

Zbrodnia w Marchwaczu

Marchwacz — to niewielka wieś w powiecie kaliskim. Po raz pierwszy została wspomniana w źródłach historycznych w 1253 roku. Nosiła wówczas nazwę Marquarce, liczyła do stu mieszkańców i stanowiła własność kanoników gnieźnieńskich. W 1334 roku została lokowana na prawie średzkim. Przez pewien czas nosiła nazwę Markwacz.

Tę niewielką miejscowość rozsławił nowy właściciel — Bonawentura Niemojowski herbu Wieruszowa, który po powrocie z zagranicy w 1819 roku osiadł w Marchwaczu. Na jego polecenie w latach 1820—21 wzniesiono we wsi klasycystyczny pałac. Z postacią Bonawentury Niemojowskiego styka się każdy uczeń szkoły podstawowej, gdyż wraz z bratem był on w gronie ścisłego kierownictwa opozycji legalnej w Królewie Polskim — tak zwanych „kaliszan”. W 1834 roku w ramach represji za działalność Niemojowskiego w czasie powstania listopadowego posiadłość została skonfiskowana przez władze rosyjskie. Jednak trzy lata później wykupiła ją wdowa po Bonawenturze Niemojowskim, Wiktoria i Marchwacz w ten sposób pozostał w posiadaniu rodziny do 1939 roku.

Wieś leży przy skrzyżowaniu istotnych szlaków komunikacyjnych: szosie Błaszki — Kalisz i drodze wiodącej z miejscowości Staw. Z tego powodu dniach 20—22 stycznia 1945 roku w pobliżu Marchwacza przetaczały się najpierw grupy niemieckich uchodźców oraz niemieckie oddziały osłonowe, następnie sowiecka 8 Brygada Piechoty Zmechanizowanej i wreszcie niemieckie oddziały należące do słynnego wędrującego kotła generała Nehringa.

Jak ustaliła Katarzyna Suchecka — już w nocy z 20 na 21 stycznia 1945 roku niemieckie oddziały osłonowe opuściły okolice Marchwacza i niejako przy okazji podłożyły ogień w zabudowaniach folwarcznych. Pożar ten został opanowany przez miejscowych. Natomiast kolejnej nocy, z 21 na 22 stycznia 1945 roku, do Marchwacza dotarły odgłosy walki stoczonej przez sowieckie oddziały w miejscowości Staw. Wszyscy mieszkańcy sądzili, że wolność już puka do ich drzwi i z pewną dozą niepewności oczekiwali na nowy dzień. Nikt nie spodziewał się, że zamiast radosnych nadchodzą wyjątkowo tragiczne chwile. Przed południem 22 stycznia 1945 roku drogą ze Stawu, a później szosą do Opatówka przetoczyły się elementy 8 Brygady Piechoty Zmechanizowanej, które nie napotkały na opór wroga i o godzinie 12.00 dotarły do Zdun. Zapewne z tej jednostki odłączyli się maruderzy, którzy rozproszyli się po zabudowaniach folwarcznych w Marchwaczu w poszukiwaniu łupów i alkoholu. W taki oto sposób opisał ich postępowanie ksiądz Eugeniusz Pawlicki:

(…) W majątku Marchwacz grasowali już radzieccy „oswobodziciele”. Zastrzelili na strychu pałacu lokaja Stefana Szczeblewskiego. Rozbili magazyn gorzelni, popili się i zabrali zapas wódki, odjeżdżając w kierunku Opatówka. (… ) [Źródło: Eugeniusz Pawlicki, Czasów Wiele, wydawca nieznany, Ostrów Wielkopolski 2006, s. 21].

Ryc. nr 3 Pułkownik Michaił Szemiakin, dowódca 8 Brygady Zmechanizowanej, która jako zajęła Marchwacz (Źródło: www. pamyat-naroda.ru.)

Zapewne „dziełem” żołnierzy brygady była sytuacja opisana Katarzynie Sucheckiej przez wówczas czternastoletniego, późniejszego podpułkownika, Józefa Nawrota :

(…) A róg Brzezinki [miejscowa nazwa małego lasu — przypis K.S.], tu gdzie teraz szkoła jest w Marchwaczu (…) nie wiem, jak to się stało, tu gdzie szkoła [obecnie Zespół Szkół im. Jana Pawła II w Marchwaczu — przypis K.S.], na rogu tej szosy taka wielka armata była, wielka, kaliber 150 albo jeszcze większy. I stały dwa autobusy niemieckie. Wokół tych autobusów leżały Niemki, pozabijane. Nie wiem, czy to były zony, czy prostytutki, trudno mi powiedzieć, w każdym razie — ładne kobiety. To wszystko było pozabijane. A jedna Niemka miała w pochwie bagnet. (…) Kobiety leżały półnago, obnażone. (…) [Źródło: Katarzyna Suchecka, „Moja mama poznała tatę po zegarku” — zbrodnia ze stycznia 1945 roku we wsi Marchwacz w świetle dostępnych materiałów oraz rozmów ze świadkami, Rocznik Kaliski, tom XLV, Polskie Towarzystwo Historyczne — Oddział w Kaliszu, Kalisz 2019, s. 249].

Bez wątpienia — to właśnie ten widok mógł być katalizatorem, który zainicjował zbrodnicze działania niemieckich żołnierzy doprowadził do męczeńskiej śmierci 57 osób. W relacjach i wtórnych wspomnieniach poruszany jest wątek niemieckiej, dziewczyny, kobiety, która została ponoć okradziona przez miejscowych lub jej rodzinę zamordowali sowieccy żołnierze. To właśnie ona miała być inicjatorką zbrodni dokonanej przez Niemców. Wydaje się to mało prawdopodobne, gdyż ta bezprzykładna zbrodnia nie była dokonana w afekcie. Zaplanowano ją i przeprowadzono z pełną premedytacją. Od etapu wstępnego — uspakajającej prośby o pomoc przy wydobyciu pojazdów, po wykonanie egzekucji, w efekcie której zginęło 57 mężczyzn ze wsi, 6 innych Polaków oraz 12 sowieckich maruderów. Wszyscy oni spoczęli w wspólnym grobie. Przebieg tej zbrodni wojennej po raz pierwszy kompleksowo odtworzyła w swojej pracy magisterskiej oraz publikacjach Katarzyna Suchecka. W spisanych przez nią wspomnieniach Józefa Nawrota znajduje się następujący fragment:

(…) Ciąg dalszy jest taki, że wojska niemieckie od lasu rowami szły w kierunku Marchwacza, a ja byłem tutaj koło szkoły, trochę dalej może.. i krzyczą:” Niemcy, Niemcy”! — faktycznie Niemcy. Rowami szli, w białych kombinezonach, no i strzelali. Strzelali kto tam popadł. (…) [Źródło: Katarzyna Suchecka, „Moja mama poznała tatę po zegarku” — zbrodnia ze stycznia 1945 roku we wsi Marchwacz w świetle dostępnych materiałów oraz rozmów ze świadkami, Rocznik Kaliski, tom XLV, Polskie Towarzystwo Historyczne — Oddział w Kaliszu, Kalisz 2019, s. 249].

Z tego wynika, że niemieccy żołnierze od pewnego czasu przebywający w „wędrującym kotle” byli nastawieni niezwykle agresywnie do miejscowej, polskiej ludności, a sytuacja zastana w Marchwaczu tylko zachęciła ich do dokonania tej niesłychanej zbrodni.

Ryc. nr 4 Schemat ukazujący ruch sowieckiej brygady oraz niemieckich kolumn w rejonie Marchwacza (Źródło: www. pamyat-naroda.ru.)

Kto dokonał tego mordu? Odpowiedź na to pytanie wymagała kwerendy w publikacjach poświęconych Korpusowi Pancernemu Grossdeutschland (Panzerkorps Großdeutschland), którego elementy przemieszczały się przez ten obszar oraz analiza dokumentów zgromadzonych w Militärarchiv Freiburg. W tym ostatnim znajdują się relacje i wspomnienia żołnierzy znajdujących się w „wędrującym kotle”, którzy z zrozumiałych względów nie wspominali o ciemnych stronach tego odwrotu. Zdarzeń tych nie opisuje również Franz Kurowski w swojej publikacji „Jednostka Specjalna Brandenburg”. Dopiero w trzecim tomie monumentalnego opracowania Helmutha Spaetera, The History of the Panzerkorps Grossdeutschland udało się natknąć na trop pośrednio wskazujący potencjalnych sprawców. W książce tej czytamy:

(…) Dywizja Grenadierów Pancernych Brandenburg w trakcie permanentnego odwrotu usiłowała przebić się w kierunku Kalisz- Ostrów. Dywizja dysponowała jedynie 2 Pułkiem Grenadierów Pancernych, ale wspierała ją nadal silna Brygada Dział Szturmowych Großdeutschland. W trakcie przemarszu wielokrotnie podejmowano ataki na boki, aby osłonić flanki i utrzymać wroga na odpowiednim dystans. Przełamanie w rejonie Stören (Staw) 23 stycznia (błędna data dzienna i nazwa, przyp. autora) zostało okupione ogromnymi stratami. (…) [Źródło: Helmuth Spaeter, The History of the Panzerkorps Grossdeutschland, Vol. 3 Hardcover — June 1, 2000, s. 185].

Na żołnierzy Dywizji Grenadierów Pancernych Brandenburg może wskazywać również jeden fakt — ze względu na rodzaj podejmowanych działań słynęli oni ze znajomości wielu języków obcych i wielu z nich było volksdeutschami pochodzącymi z krajów słowiańskich. A jak ustaliła w swojej publikacji Katarzyna Suchecka:

(…) Niemieccy żołnierze zabrali mężczyzn pod pretekstem pomocy przy wydobywaniu ciężkich samochodów pancernych z zasp śnieżnych. Towarzyszył im jeden z miejscowych, który znał język niemiecki, niejaki Radwański. Ponieważ świadkowie wspominają, że przynajmniej niektórzy z żołnierzy znali język polski, teoria, jakoby Radwański miał być tłumaczem zdaje się być nieco wątpliwa. (…) [Katarzyna Suchecka, „Moja mama poznała tatę po zegarku” — zbrodnia ze stycznia 1945 roku we wsi Marchwacz w świetle dostępnych materiałów oraz rozmów ze świadkami, Rocznik Kaliski, tom XLV, Polskie Towarzystwo Historyczne — Oddział w Kaliszu, Kalisz 2019, s. 251].

Po wojnie o tej bezprzykładnej zbrodni zapadała zadziwiająca cisza. Trauma mieszkańców Marchwacza była tak wielka, że woleli nie poruszać tego tematu. O wydarzeniu tym wspominali w swoich publikacjach Tadeusz Martyn oraz Antonii Czubiński. Nigdy jednak nie zaistniał on w szerszej świadomości i nie został wykorzystany propagandowo przez władze komunistyczne. Dopiero dzięki strażnikowi pamięci — potomkowi jednej z ofiar, Piotrowi Maciejewskiemu, rozpoczął się proces przywracania tego wydarzenia do zbiorowej tożsamości historycznej. Piotr Maciejewski zainicjował w 2000 roku organizowany cyklicznie bieg upamiętniający ofiary zbrodni z 22 stycznia 1945 roku, który, jak kropla drążąca skałę, spowodował stopniowy wzrost zainteresowania tym tragicznym wydarzeniem. Także dzięki jego pomocy i determinacji udało się ustalić tę garść faktów.

Ryc. nr 5 Pomnik ofiar niemieckiej zbrodni w Marchwaczu (Fot. Piotr Maciejewski)

Bój o Opatówek

Opatówek, to niezwykle urokliwe, niewielkie miasto położone w południowo wschodniej części województwa wielkopolskiego wśród Wzgórz Opatowsko-Malanowskich, około 10 kilometrów na wschód od Kalisza. W styczniu 1945 roku na jego obszarze doszło do starcia oddziałów Armii Czerwonej z wycofującymi się jednostkami niemieckimi.

Jednostki 9 Korpusu Pancernego generała majora Iwana Kiriczenki o godzinie 24.00 22 stycznia 1945 roku sforsowały rzekę Wartę w Uniejowie i rozpoczęły pośpieszny marsz w kierunku Kalisza. Kolumna marszowa była skonstruowana według następującego porządku: 23 Brygada Pancerna z 1508 Pułkiem Artylerii Samobieżnej, 108 Brygada Pancerna z 1455 Pułkiem Artylerii Samobieżnej oraz na końcu elementy jednostek artyleryjskich. 95 Brygada Pancerna pozostała jakiś czas na poprzednim miejscu postoju, aby osłonić manewr korpusu, który ze względu na zniszczenie mostów przez wroga był pozbawiony wsparcia ciężkiego uzbrojenia.

O godzinie 18.00 21 stycznia 1945 roku 23 Brygada Pancerna sforsowała Wartę w Uniejowie i w pogoni za wycofującym się przeciwnikiem podążała przez Dobrą, Głuchów, Koźminek, Opatówek do Kalisza. Opatówek został zdobyty o godzinie 14.00. Czołowe maszyny brygady o godzinie 13.30 wdarły się na północno wschodni skraj Kalisza i rozpoczęły uliczny bój z nieprzyjacielem.

95 Brygada Pancerna wchodząca w skład 9 Korpusu Pancernego 21 stycznia 1945 roku posiadała zaledwie 16 sprawnych czołgów T-34. O godzinie 21.00 tego dnia do jej dowództwa dotarł rozkaz sforsowania rzeki Warty i do godziny 6.00 22 stycznia 1945 roku osiągnięcia rejonu Kalisza. Oczywiście był on całkowicie nierealny, gdyż najprawdopodobniej zakładał całkowity brak niemieckiego oporu. Ostatecznie maszyny brygady o godzinie 17.00 22 stycznia 1945 roku dotarły do stacji kolejowej położonej 1 kilometr na północny wschód od Opatówka. O godzinie 19.00 czasie niemieckie ugrupowanie wycofujące się aż z Sieradza i Błaszek (elementy 17 i 19 Dywizji Pancernej oraz Korpusu Pancernego Grossdeutschland), odcięło brygadę od pozostałych sił korpusu. Niemieckie jednostki odbiły Opatówek i przebijały się w kierunku Kalisza.

Dowódca 95 Brygady Pancernej podpułkownik Naum Sekunda, nie do końca znając sytuację, postanowił zlecić przeprowadzenie zwiadu 195 Samodzielnemu Batalionowi Pancernemu. Do akcji wyruszył zdziesiątkowany pluton pancerny lejtnanta Mielnikowa. Otrzymał on zadanie dotarcia do Opatówka oraz stacji kolejowej. W ciemnościach doszło do walki, w trakcie której Niemcy zdołali spalić dwa sowieckie czołgi. Równolegle z kierunku Tłokini Wielkiej do Opatówka wyruszyły dwie maszyny dowodzone przez starszego lejtnanta Sukgrobowa. Wdarły się one na północny skraj Opatówka, ale tam natknęły się na niemieckie czołgi i działa szturmowe. Grupa zwiadowcza po utracie jednego czołgu T-34 wycofała się do sztabu brygady. W tej sytuacji pułkownik Sekunda wydał rozkaz organizacji obrony okrężnej 500 metrów na południowy zachód od Szulca. Żołnierze brygady bronili się tam do rana 23 stycznia 1945 roku. Po otrzymaniu nowych rozkazów o godzinie 9.00 23 stycznia 1945 roku brygada rozpoczęła przedzieranie się do swoich. Obeszła nieprzyjaciela z prawej i maszerowała trasą: Szulec, Borów, Tłokinia Wielka do zachodniego skraju Opatówka. O godzinie 10.30 czołgi brygady dotarły do Opatówka i po połączeniu się z działami 1455 Pułku Artylerii Samobieżnej — zorganizowały linię obrony w kierunku wschodnim. Później brygada otrzymała rozkaz udania się w kierunku Skarszewa i zajęcia tam obrony.

108 Brygada Pancerna podążała śladem 95 Brygady Pancernej rankiem 21stycznia 1945 roku dotarła do miejscowości Zduny, gdzie nawiązała kontakt z przeciwnikiem. Sześć czołgów 257 Batalionu Pancernego wraz z desantem fizylierów na pancerzach obeszło od południa Zduny, ostrzelało miejscowość i na pełnej prędkości ruszyło w kierunku Kalisza. Na podejściu do miasta brygada straciła 5 czołgów (2 spłonęły, a 3 zostały uszkodzone) oraz 2 ciężarówki. Piętnastu pancerniaków zginęło, a 74 zostało rannych. Kontynuując marsz o godzinie 13.00 22 stycznia 1945 roku brygada z marszu zajęła Opatówek i ruszyła w kierunku Kalisza.

W nocy z 20 na 21 stycznia 1945 roku w rejon Opatówka wyruszył z miejscowości Łask 90 Samodzielny Batalion Motocyklowy. Po dotarciu na miejsce na polecenie dowódcy korpusu zajął pozycje obronne i rozpoczął działania zwiadowcze na trzech kierunkach, które koncentrowały się w Opatówku. W trakcie akcji zniszczono 8 podwód konnych, zabito 19 niemieckich żołnierzy, a 7 wzięto do niewoli. Batalion stracił 1 żołnierza i 2 motocykle.

Opatówek został odbity przez niemieckie oddziały nadciągające z Brzezin o godzinie 19.00 22 stycznia 1945 roku. Kolumna marszowa, w której skład miało wchodzić do pułku piechoty oraz 20 pojazdów pancernych, przebijała się do Kalisza, aby tam połączyć się z pozostałymi, niemieckimi żołnierzami. Następnego dnia niemieckie ugrupowanie znajdujące się Opatówku, które nie zdołało przebić się do Kalisza, zostało rozbite, a jego pozostałości wycofały się w kierunku Michałowa i Józefowa.

Ryc. nr 6 Walki o Opatówek (Źródło: www. pamyat-naroda.ru).

Wydarzenia te opisał w swoich wspomnieniach Jan Pogorzelec:

(…) W dniach 19 — 20 stycznia l945 r. wycofujące się wojsko Wehrmachtu, które miało tworzyć tzw. drugą linię zaporową wokół Kalisza, dokonało ostatecznej grabieży resztek pozostawionego inwentarza (krowy, świnie, drób).

Porzuconych przez uciekających Niemców gospodarstw nie mogli zająć prawowici polscy właściciele, gdyż byli rozproszeni w różnych miejscach, oddalonych od własnych domów. Nie było to nawet możliwe ze względu na przebiegającą w naszej okolicy linię frontu, który zbliżał się w bardzo szybkim tempie. Już w nocy z 21 na 22 stycznia 1945 r. nadciągnęły od strony Koźminka wojska radzieckie, staczając bitwę na trasie. Marchwacz-Opatówek, która przyniosła bardzo duże straty zarówno w ludziach jak i w sprzęcie. Rankiem żołnierze radzieccy znaleźli się już w Opatówku. Wskutek tego Niemcy wycofali się w stronę Marchwacza i w lesie marchwackim zbierali resztki sił. A mieli za zadanie opanować Opatówek i tym samym otworzyć drogę do Kalisza, aby brać udział w obronie miasta.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 22.05
drukowana A5
za 38.77
drukowana A5
Kolorowa
za 59.07