E-book
20.48
drukowana A5
47.2
drukowana A5
kolorowa
76.09
Jestem kim jestem

Bezpłatny fragment - Jestem kim jestem


Objętość:
320 str.
ISBN:
978-83-8104-794-4
E-book
za 20.48
drukowana A5
za 47.2
drukowana A5
kolorowa
za 76.09

Zamiast wstępu

Książka ta to zbeletryzowana wersja strony internetowej jestem kim jestem. Strona powstawała w czasie rzeczywistym, dlatego tutaj została zmieniona forma zapisu na czas przeszły. Nie jest też ona tożsama z treścią strony, gdyż dla potrzeb książki wprowadziłam sporo zmian. Może ona być swoistym uzupełnieniem książki „Lukrecja w ciele Krzyśka” gdyż opowiada o okresie, w jakim powstawała moja autobiografia, i porusza w obszerny sposób wiele wątków tylko zasygnalizowanych w mojej historii opowiedzianej w „Lukrecji…”

Wstęp

Moją historię postanowiłam rozpocząć symbolicznie od daty mego ślubu.

Moje dzieciństwo i pierwsze przypadki fascynacji damską bielizną z oczywistych przyczyn nie są udokumentowane. Istnieją tylko w formie obrazów z przeszłości, które zachowałam w pamięci.

Z okresu szkolnego jedyny ślad w postaci fotografii, to kilka zdjęć z kilkuletniego okresu tanecznego, gdy tańczyłam najpierw w zespole tanecznym w szkole podstawowej, a potem kontynuowałam w liceum.

Poprzez taniec chciałam zbliżyć się do świata kobiet, który działał na mnie jak magnes, chociaż nie wiedziałam dlaczego. Te parę zdjęć pokazuje też, co mnie fascynowało, co budziło pragnienia i zazdrość. Ja chciałam mieć na sobie te stroje gimnastyczne, rajstopy, baletki. Chciałam w tańcach latynoamerykańskich mieć na sobie barwne falbany, a nie długie spodnie i koszulę.

Nie wiedziałam tylko dlaczego.

Teraz wiem, ale wiele długich lat zajęło mi znalezienie odpowiedzi na to pytanie.

Ta historia to jedna z odpowiedzi.

Sesje

Wszystkie opisane w książce profesjonalne sesje fotograficzne są dostępne w moim wirtualnym portfolio na stronie:

http://lukrecjakowalska1969.wixsite.com/lukrecjakowalska

Jestem kim jestem, czyli jak odkrywałam drogę do siebie samej

Baletki

pierwsze baletki

Pierwsze baletki kupiłam, gdy miałam dwadzieścia lat. Oczywiście za małe, ale tylko dwa numery. Miałam dwie pary, czarne i białe i wynosiłam je do ostatka, prawie z nóg mi spadały, gdy poszły wreszcie na zasłużony odpoczynek. One pozwoliły mi zawsze być tam, jednym krokiem, po drugiej stronie. Dzisiaj nie noszę w domu żadnych kapci, laczków. Tylko balerinki. One także pozwoliły mi w czasie, gdy zaczynała budzić się kobieta, nie zdawać się tylko na lumpexowe za małe szpilki. A ile cudownych chwil w lesie, nad jeziorem, w jeziorze. W nich zawsze czułam się inaczej. Wtedy nie wiedziałam dlaczego. Teraz wiem i tym bardziej moja miłość do nich nie przeminie…

Balance Of The Ego

[2012]

Będąc w Niemczech, poznałam wirtualnie Izumi. Przegadałyśmy za pomocą elektronicznych listów wiele godzin. W trakcie tych rozmów niezwykle zgłębiłam to, co dzieje się ze mną. Zaczęłam coraz więcej rozumieć.

Także w czasie tych rozmów postanowiłyśmy nasze przemyślenia ująć w jakieś ramy, by w ten sposób pokazać innym nasz transpłciowy świat. Izumi poprzez fotografię, ja poprzez modeling. Oraz obie poprzez wspólne teksty, które powstawały pod wpływem naszych rozmów.

Tutaj jeden z takich tekstów, surowy, niedokończony, tak jak niedokończona jest historia tego projektu i tej przyjaźni…

Izumi była bardzo zafascynowana Manga i Anime, w której widziała bardzo dużo elementów transpłciowości. Stworzyła mini prezentację na ten temat, którą możecie tutaj znaleźć. Dla mnie była to zupełna nowość. Nie miałam o tym pojęcia. Przypuszczam, że wielu z Was również.

Niestety, z naszych planów nic nie wyszło. Zostało parę zdjęć, tekstów i wspomnienia.

Izumi nagle zniknęła, dosłownie.

Być może jest gdzieś, gdzie może oddawać się swojej wielkiej pasji do kultury Dalekiego Wschodu, czego Jej z całego serca życzę.

Kim była Izumi Chiaki?

Zapewne nigdy już się nie dowiem…

w obiektywie Izumi

Zwyczajna niezwyczajna

[2012]

Ten tytuł dla tej pierwszej zaplanowanej w szczegółach sesji wymyśliła Izumi. Chciałyśmy pokazać nasze oblicza w podwójnym wydaniu. To, co na zewnątrz, i to co w duszy. Izumi wymyśliła, że przedstawi mnie jako szefową Balance Of The Ego w domowym wydaniu. Ale chciała podkreślić, że nie jestem taka zwyczajna. Przygotowała cały plan stylizacji i omówiła go z wizażystką, Justyną Kaczmarek. Ja natomiast przygotowałam stylizację zgodnie z sugestiami Izumi.

Po sesji w domu, poszłyśmy na spacer, by przygotować część materiału do kolejnej sesji pokazującej mnie w życiu codziennym. Tego projektu już nie dokończyłyśmy.

Zwyczajna, niezwyczajna

[2012]

Nasze mroczne dusze natomiast miała pokazać trzecia z wizażystek, które odpowiedziały na mój apel, opierając się na naszych sugestiach. Wizażystką tą była Kasia Kasprzak.

Spotkałyśmy się w trójkę w mieszkaniu Kasi i omówiłyśmy wstępnie koncepcję. Przy okazji Kasia postanowiła sprawdzić, jak będzie nam się współpracować, więc zrobiła mi próbną charakteryzację

Nie lubię marnować kogoś pięknej pracy, więc udałyśmy się z Izumi na spacer, który został uwieczniony na paru zdjęciach.

Poznańskie spacery

Wizażystki

[2012]

Witam

Mam nietypowe pytanie.

Może zanim cokolwiek więcej napiszę, zapytam, czy zrobiłaby pani makijaż mężczyźnie trans. ja nim jestem. obecnie jestem w Niemczech. przed wyjazdem stworzyłam jeden projekt, który po moim wyjeździe umarł śmiercią naturalną. Teraz tworzę następny, więc w grę wchodzi ewentualnie dłuższa współpraca. Tutaj jest link do strony mojego poprzedniego projektu, żeby mogła Pani zobaczyć, że nie jestem żadną żartownisią. ja będę potrzebowała dwa makijaże do zrobienia u mnie w domu w sobotę 19 maja po południu. Oczywiście w Poznaniu. Proszę podać szacunkowy kosz, jeżeli chciałaby Pani spróbować. na tym spotkaniu przedstawiłabym też szczegóły projektu, który obecnie tworzymy z przyjaciółkami.

Pozdrawiam serdecznie

Lukrecja

Tak napisałam do kilku wizażystek krótko przed moim powrotem do Polski. Odpowiedziały trzy. Justyna i dwie Kasie.

Dwie z nich poznałam na inauguracyjnym spotkaniu Balance Of the Ego.

Tak się złożyło, że to właśnie Justyna nie tylko mnie malowała, ale jako pierwsza, uczyła krok po kroku, jak robić makijaż. Dzięki tym lekcjom już niedługo mogłam sama podjąć próby zrobienia metamorfozy. Nawet wtedy, gdy podczas tych prób miałam z czymś problem i napisałam do Justynki, zawsze mi odpowiedziała i wyjaśniła.

Nigdy Jej tego nie zapomnę…

Justynko, dziękuję

Emilia Łyczba

Ubrani w płeć. Badanie empiryczne walorów poznawczych wybranych praktyk crossdressingowych. Praca magisterska, UKSW

[2012]

Mniej więcej w tym samym czasie, gdy udzielałam wywiadu do Wysokich Obcasów, zwróciła się do mnie Emilia z pytaniem, czy nie zgodziłabym się udzielić wywiadu dla potrzeb Jej pracy magisterskiej. Bardzo chętnie się zgodziłam i tak pojawiłam się w Jej pracy magisterskiej. Był to pierwszy przypadek, gdy moja osoba stała się przedmiotem pracy studenckiej. Pierwszy, a jak okaże się w przyszłości, nie ostatni.

Sama tematyka była dla mnie wyzwaniem. Musiałam zmierzyć się z tematami, których do tej pory nie poruszałam, nie analizowałam. Kilka godzin rozmów stało się doskonałą okazją do zajrzenia w głąb siebie i legło u podstaw pomysłu na to, by zacząć w sobie, w swoich przeżyciach, w swojej historii szukać odpowiedzi, szukać zrozumienia. I tak się stało. Właśnie wtedy zaczął powstawać mój pierwszy blog, który później nazwałam: „W oparach fetyszu budzi się Kobieta”.

w oparach fetyszu i w blasku lycry budzi się Kobieta

Przymiarki

Biznes Woman

[2012]

W rozmowie z Emilią okazało się, że niesłychanie fascynował Ją proces metamorfozy. Powiedziała mi, że to z psychologicznego punktu widzenia jest bardzo ważne. Tak, ma rację. Przygotowania do wyjścia, przymiarki nowych strojów, komponowanie różnych wersji i ocena, czy pasuje cz nie, czy lepiej tak, czy tak, jest dla mnie bardzo ważna. Przykładam do tego procesu wielką uwagę i sprawia mi to wielką frajdę. Poświęcam temu bardzo wiele czasu.

Dlatego postanowiłam uchylić rąbka tajemnicy, jak to wygląda w praktyce.

Właśnie podczas tych przymiarek uczyłam się robić pierwsze makijaże, które „jakoś” wyglądały, po analizie moich „dokonań” w czasie przebieranek w Elektrowni. Podczas tych przymiarek zaczynałam także patrzeć na to, co do siebie pasuje, oraz jakie stylizacje pasują do wizerunku, jaki chciałam w danym momencie zaprezentować. Bardzo dużo dało mi te parę „przebieranek”. Dzięki nim także obmyśliłam moje stroje na Wybory Miss Trans 2012.

Poznańska włóczęga z Lady Red Cat i Jej przyjacielem

Lady Red Cat

[czerwiec 2012]

Jak to szybko ruszyło…

W dniu powrotu z Niemiec poznałam dwie wizażystki, Justynę i Kasię. Poznałam też Izumi. Razem z Ulą i Kristi poszłyśmy na imprezę, na której minęłam się z Lady Red Cat, którą poznałam wirtualnie. Następnego dnia wspólnie doszłyśmy do wniosku, że skoro Ona jeszcze zostaje w Poznaniu, musimy się spotkać. A że Ona była zawiedziona, że nie poznała Lukrecji osobiście, nie pozostało mi nic innego, jak ponownie umówić się z Justynką, która ponownie wyczarowała Lukrecję.

Spotkaliśmy się w trójkę w sobotni ciepły wieczór na poznańskim Starym Rynku. Zabrałam ze sobą moje czerwone szpilki i paradowałam w nich u boku moich nowo poznanych przyjaciół po kocich łbach Starego Rynku. Spotkanie zaczęliśmy jednak od klubu. Potem był spacer, potem kolejny klub, tym razem irlandzki pub, gdzie moja osoba wzbudziła pewną sensację (co pewien czas zaglądał do nas nowy gość), by wreszcie wylądować na frytkach w małej knajpce. To był dla mnie niezwykły wieczór. Przed wyjazdem do Niemiec byłam tylko raz wśród ludzi na mieście w Sylwestra. Teraz spędziłam sporo czasu w wspaniałym towarzystwie i nie usłyszałam żadnego negatywnego komentarza. Oraz oczywiście, całkowita akceptacja mnie przez moich przyjaciół. Czy może być coś piękniejszego dla transwestyty? Takie wydarzenia niesamowicie ładują akumulatory i budzą wiarę, że jednak można. A przecież Lady też nie wyglądała skromnie. Przy Niej ja byłam bardzo grzeczną dziewczynką. Na szczęście zabrałam ze sobą moją koszulkę i spódniczkę i w irlandzkim pubie mogłam pokazać moje drapieżne oblicze.

w irlandzkim Pubie

Miss Trans 2012

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 20.48
drukowana A5
za 47.2
drukowana A5
kolorowa
za 76.09