E-book
9.56
drukowana A5
25.05
Jej Wysokość Teścilla

Bezpłatny fragment - Jej Wysokość Teścilla

komediodramat w trzech aktach


Objętość:
92 str.
ISBN:
978-83-8189-806-5
E-book
za 9.56
drukowana A5
za 25.05

Ta niecna historia jest prawdziwa

OSOBY

— Teścilla — elegancka kobieta w wieku około 79 lat;

— Aurelia — pulchna kobieta w wieku około 40 lat, narzeczona Romusia;

— Romuś — urodziwy mężczyzna w wieku około 50 lat, syn Teścilli;

— Koralik — wychudzony mężczyzna w wieku około 60 lat, syn Teścilli;

— Trzy Ciotki — głosy telefoniczne w wieku 70, 80 i 90 lat -siostry Teścilli;

— Święta Rita, patronka spraw beznadziejnych;

— Śmierć;

— pracownicy z firmy od przeprowadzek;

— pracownica opieki społecznej;

— lekarz;

— pogotowie ratunkowe.

Akt 1

Salon z aneksem kuchennym — nowoczesne wnętrze jak z najnowszego katalogu od dewelopera w wersji z wykończeniem „pod klucz”. W centralnym miejscu salonu stoi czerwona sofa z dwoma fotelami oraz ława. Z lewej strony stoi kuchenna wyspa, za nią — lodówka, kuchenka do gotowania i zmywarka. Powyżej znajduje się pięterko z wanną. Z prawej strony widoczne są schody, które prowadzą do pokoju Teścilli na wyższym poziomie apartamentowca. Pokój Teścilli nie ma ścian — umeblowanie i wystrój tego pokoju jest z czasów lat 90-tych XX wieku i mocno kłóci się z nowoczesnością apartamentu. Stoi w nim wersalka, szafa, fotel, ława, telewizor, sejf, wiadro, duże lustro, nieco dalej — muszla klozetowa. Na ścianie wisi reprodukcja „Damy z łasiczką”. Na ścianach apartamentu umocowane są ekrany, na których w powiększeniu widzowie mogą obserwować poczynania Teścilli.

Scena 1

TEŚCILLA:


(Wchodzi tyłem i staje tyłem do publiczności) Tutaj panowie robotnicy, tutaj! A pan, w tej podrukowanej czapce, no pan, co pan się tak gapi? No niechże pan weźmie to zawiniątko i wniesie je do mnie na górę! Co pan taki słabawy? To tylko trzy pierzyny z prawdziwego puchu i sześć poduch, jeszcze po mamusi, przedwojenne to i ciężkie! Panie kochany, muszę mieć ciepło, bo nie wiem czy te młode nie będą żałować na ogrzewaniu!


Teścilla płaci cukierkami panom od przeprowadzki (tyłem do publiczności). Na scenę wchodzi Aurelia. Jest z lekka zziajana, zdejmuje obszerny płaszcz i rzuca go na czerwoną sofę w salonie.


AURELIA:


Co za szczęście, że udało nam się sprzedać nasze małe mieszkanka w blokach i kupić to cudo. Dziękuję mamuś, bo bez ciebie byśmy musieli dobierać wiekuisty kredyt na to lokum lub czekać na kasę z kosmosu. Jak się wcześniej w trójkę umawialiśmy, pomieszkasz z nami jakiś czas, potem kupimy mamie śliczną kawalerkę.


TEŚCILLA:


Skąd z Romusiem weźmiecie na to pieniądze skoro Romuś ma dwie lewe ręce do roboty a ty nie masz pracy?


AURELIA:


Romuś jest muzykiem, jak zagra koncerty, to pieniądze będą. A ja pracuję zdalnie i też zarabiam. Jakoś te pieniądze się uzbiera. Poza tym mama nie miała żadnych wątpliwości jak tylko zapadła wspólna decyzja o sprzedaży blokowych klitek. Teraz nie wiem po co mama o to znowu pyta — tyle razy mówiłam, że w najgorszym wypadku jest jeszcze ziemia do sprzedania, na którą i tak nikt nie jeździ.


TEŚCILLA:


Ale ty nie masz pracy, bo nie wychodzisz do pracy! Każdy głupi potrafi teraz klikać! Internet to nie praca, ja — ja to pracowałam, za PRL na wielkiej produkcji! Ludźmi zarządzałam, były ich setki, szanowali mnie, nie powiem, że nie! A ty co masz z tej niby pracy? (Teścilla śmieje się szyderczo).


AURELIA:


A mama znowu swoje! Myślałam, że po przeprowadzce mama mój styl życia jakoś przełknie. Faktycznie, nie mamy pracy na etatach, a mama innej formy zatrudnienia nie uznaje. Bez mamy byśmy apartamentu nie kupili, to akurat prawda — mama cierpliwie poczeka, z pewnością uda nam się sprzedać działkę i kupić mamie mieszkanie w dobrym miejscu. Zresztą, mama marzyła o tym, by z nami zamieszkać i prosiła byśmy ją uwolnili od Koralika! Mama nie pamięta?


TEŚCILLA:


Jaka w ogóle mama? Ślub z moim Romusiem masz? Nie masz! Romuś całkowicie zdurniał dając ci pierścionek zaręczynowy! Masz czterdzieści lat, jesteś potwornie gruba, o! O! O! Widziałaś ostatnio swoją wielką tłustą dupę w lustrze? W ogóle wiesz co to lustro? A może w lustrze już się nie mieścisz? Przed przeprowadzką nawet i mi się podobałaś, ale to światło coraz bardziej ujawnia całą prawdę o tobie. Ciotki też mówiły, że dupę masz trzy razy większa od mojej. Co tak stoisz jak wryta? (Teścilla pada na kolana przed Aurelią, wyciąga w lamencie ręce w górę, wydaje z siebie głos rozpaczy). O Boże, mój ty Boże! Czemuś sprowadził na nas to nieszczęście w postaci tego podstarzałego krówska! Za jakie grzechy żeś skarał mnie panie tą paskudą! Przecież ona do ludzi nie jest podobna! No nie, nawet w telewizji u Drzyzgi takiego dziwoląga nie widziałam! A mój Romuś taki piękny! Taki przystojny! Dwudziestki za nim się oglądają! Aurelio, gwarantuję ci, i Bóg jest mi świadkiem (bije się trzykrotnie w pierś), że Romuś nigdy się z tobą nie ożeni! Romuś nigdy z tobą nie będzie!


Słychać zgrzyt kluczy w zamku, Teścilla ociera łzy i zrywa się z kolan. Na widok Romusia pięknie się uśmiecha. Aurelia płacze.


ROMUŚ:


Co mama znowu nagadała Aurelii, że ta tak płacze? Tyle razy mówiłem mamie, że Aurelia to największa miłość mojego życia! Co mama od niej chce?


TEŚCILLA:


Nic! (mina niewiniątka)


ROMUŚ:


Nie wierzę już mamie. (Idzie w kierunku publiczności i zwraca się do publiczności) Czy matka powiedziała coś Aurelii? (czeka na reakcję publiczności, po czym zwraca się do Teścilli) Niech matka idzie już spać…


TEŚCILLA:


(Idąc do swojego pokoju mija Aurelię, patrzy na nią nienawistnym wzrokiem) Pamiętaj, co ci powiedziałam, wszystko się spełni, bo ja dar czytania z kart mam po babce, a ta była czarownicą. I to spod samego Kutna!

Scena 2

Teścilla układa pierzyny i poduszki na wersalce. Wojuje z pilotem od telewizora, ale bezskutecznie. Zagląda do szafy, wyciąga różową koszulę nocną. Ogląda ją i odkłada na wersalkę. Kręci się wokół ławy, zasiada w fotelu. Wstaje i ustawia na środku pokoju wiadro. Zasiada na nim.


ROMUŚ:


(Siedzi w salonie na czerwonej kanapie, pije mocny alkohol) Matka pewnie znowu będzie robić do wiadra.


AURELIA:


(Kręci się przy lodówce, co rusz ją otwiera i zamyka, wyjmując przy tym jedzenie) Przecież obok ma łazienkę. W tamtym mieszkaniu też korzystała z wiadra?


ROMUŚ:


Ależ skąd! A miała do łazienki dużo dalej. Po złości nam to robi.


AURELIA:


Powiedziała mi, że ciągle łazienkę ma zajętą. A przecież pod łazienką nigdy nie było kolejki. Nie wiem jak to wytrzymam.


ROMUŚ:


Przyjdzie Koralik to z nią poważnie porozmawia.


AURELIA:


Za drogo kosztuje mnie wymiganie się od kredytu hipotecznego. Dałam 1/3 pieniędzy na to mieszkanie, twoja jest 1/3 i jej jest 1/3. Przy banku nie miałabym takiej nerwicy przez kolejne trzydzieści lat. Twoja matka nas wykiwała. Gdy zdecydowaliśmy się na ten układ, była ciężko chora, przyjazna, mówiła o mnie „ukochana synowa”, a godzinę po podpisaniu aktu notarialnego bez powodu stałam się jej największym wrogiem (szlocha).


TEŚCILLA


(Na górze pielęgnuje swą nieprzemijającą urodę, nakłada krem na twarz, czesze włosy. Podchodzi do lustra, podziwia swoje piękno i mówi do lustra). Jestem jak z żurnala, a ta na dole wygląda jak świnia. Jak mówi, to chrumka jak świnia. Ni to zadbane, ni to eleganckie. Matka jej też nieciekawa była. Ojciec to nawet ładny, ale tak ogólnie to ona do niczego jest, po rozwodzie — mąż musiał ją kopnąć w dupę, bo taka brzydka i upasiona jest. Z moją urodą powinnam robić w telewizji (na ekranie widać jak podziwia swoje zęby, usta są pomalowane czerwoną pomadką. Przymierza złote kolczyki. Przymierza złote pierścionki i bransolety. Zdejmuje odzież dzienną, zostaje w seksownym staniku i w mocno wyciętych majtkach. Otwiera sejf, wyjmuje z niego zawinięty w ścierkę skarb — zakłada na głowę złoty diadem, a na szyję — złotą kolię. Wyciąga smartfona. Fotografuje sobie tyłek w wymownej pozie i wstawia go na Instagrama. Po opublikowaniu foci zakłada długą różową babciną koszulę nocną i kładzie się spać.

Scena 3

ROMUŚ:


(Siedzi w fotelu, nerwowo pali papierosa i spija kawę). Matka znów zaszalała w mediach społecznościowych! Jak matka może wystawiać się półnaga publicznie?! Matka zaraz będzie miała osiemdziesiąt lat!


TEŚCILLA:


Jakie osiemdziesiąt?!!! Mam dopiero siedemdziesiąt dziewięć lat! A waginę jak dziewica! Przecież byłam na operacji w szpitalu, nie mieli terminu na moje dolegliwości, za to wymienili mi krocze — sam lekarz głównodowodzący wsadził łeb między moje nogi i powiedział, że mi odmłodzi co nieco, a przy studentach krzyczał „ja panią błagam, z taką pochwą to pani musi żyć!”.


ROMUŚ:


Matka wstydu nie ma!


TEŚCILLA:


Ale o co ci chodzi? Nie ja za to płaciłam! Tylko NFZ! Swojej narzeczonej fundnij jaką operację plastyczną, to nie będzie straszyć sąsiadów! Każ jej odessać ten fatalny tłuszcz! Ja w jej wieku ogromne powodzenie u mężczyzn miałam, teraz też mam, panowie w twoim wieku zaczepiają mnie na ulicy z prośbą o spotkanie.


ROMUŚ:


Rób co chcesz, jesteś dorosła!


AURELIA:


(Wchodzi z zakupami — trzaska drzwiami, wkłada produkty do lodówki. Siada w fotelu, wybucha płaczem). Czego to ja nasłuchałam się na swój temat w sklepie! Sprzedawczyni zapytała czy rzeczywiście jestem takim potworem dla teściowej, czy to prawda, że teściowa nie ma co jeść i pić…


TEŚCILLA:


A tak, wezwałam już opiekę społeczną! Przyjdą tu by zobaczyć w jakich trzymacie mnie warunkach, odbiorą wam prawa do tego mieszkania, bo ja was nienawidzę i tak was załatwię, że pokończyta na bruku. A apartament będzie tylko mój.


AURELIA:


To czemu matka tak bardzo chciała z nami zamieszkać?


TEŚCILLA:


Bo mi się samej nudziło, poza tym myślałam, że będziesz mi służyć. Gotować, prać, prasować, sprzątać, nosić zakupy.


AURELIA:


Matce nic nie smakuje!


TEŚCILLA:


Bo nie umiesz gotować! Zupa rybna, którą przyniosłaś mi do szpitala, była nawet smaczna, ale całą ją zwymiotowałam. Ludzie mówili, że pewnie chciałaś mnie otruć, ale czuwał nade mną Anioł Stróż!


AURELIA:


Ja też jadłam zupę rybną. I Romuś jadł.


ROMUŚ:


Ta zupa byłą smaczna, nikt inny nie miał sensacji żołądkowych. Aurelia więcej nie będzie matce gotować, bo dogodzić sobie może tylko sama matka!


Rozmowę przerywa pukanie do drzwi. Wchodzi pracownica opieki społecznej.


PRACOWNICA OPIEKI SPOŁECZNEJ:


Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 9.56
drukowana A5
za 25.05