Wstęp
Współcześni mieszkańcy Wysp Brytyjskich i Irlandii, przechadzając się po krajobrazie usianym pagórkami, ruinami i kamiennymi kręgami, często nie zdają sobie sprawy, że kilka tysięcy lat temu istniała tu rozwinięta i złożona kultura megalityczna — kultura, która w okresie swego rozkwitu wykazywała pewne paralelne cechy wobec cywilizacji Starożytnego Egiptu, Mezopotamii, Ameryki przedkolumbijskiej, Chin, Oceanii czy Australii, choć rozwijała się w odmiennych warunkach i według własnych, unikalnych wzorców.
Choć dziś często niedoceniana, cywilizacja ta była puzzlem w wielkiej mozaice ludzkości. Może niewielkim w porównaniu z piramidami Gizy czy monumentalnymi zigguratami, ale równie istotnym. Bo każdy taki „puzzel” kodował — za pomocą swojej architektury, geometrii i symboliki — jedną wielką, ponadczasową i podprogową ideę. Wszystkie starożytne kultury świata, mimo różnic językowych, geograficznych i klimatycznych, realizowały jeden wspólny plan.
Spacerując dziś wśród kręgów kamiennych, długich kurhanów i samotnych menhirów rozsianych po wybrzeżach, dolinach i płaskowyżach Wysp, trudno oprzeć się wrażeniu, że nie są one jedynie przypadkowymi śladami prehistorii.
Wszystkie te architektoniczne formy łączy jedna idea. Uroczystości, ceremonie, rytuały, dziś klasyfikowane przez naukę jako „sakralne”, dla twórców tych budowli były kodem, zaszyfrowaną informacją znaną wyłącznie im. Nie była to religia w rozumieniu współczesnym. Nie był to zabobon ani prymitywna praktyka. To była informacja przekazywana w formie architektury.
Każdy region i każde plemię tamtych czasów stawiało sobie za punkt honoru, aby w ich okolicy powstały monumentalne i trudne do wykonania konstrukcje. Nie wznoszono ich z próżnej chęci imponowania sąsiadom, ani z ambicji politycznych. Ich źródłem był impuls wewnętrzny, moralny nakaz, imperatyw, którego nie sposób dziś odtworzyć w kategoriach czysto racjonalnych. To tak, jakby starożytni mieszkańcy tych wysp byli świadomi, że muszą pozostawić trwały, odporny na czas i zniszczenie kod dla przyszłych pokoleń.
Kręgi kamienne, henge, grobowce korytarzowe, nasypy, dolmeny — wszystkie te konstrukcje posługiwały się jednym językiem. Językiem kamienia, językiem geometrii, językiem światła i cienia, językiem solarnych i księżycowych cykli, językiem symboli odpornych na potop czasu. Architektura ta nie jest chaotycznym zbiorem prymitywnych obiektów. Jest systemem informacji — globalnym, spójnym i niesamowicie konsekwentnym.
Choć pozornie różne, architektury Egiptu i Wysp Brytyjskich łączy ten sam rdzeń symboliczny. Obie cywilizacje postrzegały świat jako cykl: narodzin, śmierci, odrodzenia, wędrówki słońca, ruchu gwiazd, zmiany pór roku, przejścia z jednego wymiaru do drugiego. Tak samo jak Egipcjanie, również mieszkańcy dzisiejszej Anglii, Szkocji, Walii i Irlandii traktowali architekturę jako mapę kosmiczną, kalendarz, przesłanie i pamięć.
Od wielu lat prowadzę analizę tych obiektów, próbując odszyfrować wspólny plan, łącząc materiał z Gizy, Avebury, Newgrange, Maeshowe, Orkadów i dziesiątek innych miejsc. Swoje wnioski udostępniam na mojej stronie internetowej oraz w formie nagrań — aby każdy mógł na własne oczy zobaczyć, jak jednolita i monumentalna jest architektura zakodowanej wiedzy starożytności.
Dla osób, które nie mają dostępu do mediów społecznościowych, przygotowałem także playlistę na YouTube z pełną egzegezą obiektów związanych z doliną Nilu — jednym z najważniejszych centrów starożytnego kodu.
Książka ta nie jest prostym opisem starożytnych budowli. Jest próbą rekonstrukcji jednej nadrzędnej idei, jednego pierwotnego kodu, który przenikał megality Brytanii, piramidy Egiptu, kultury Oceanii, Ameryk, Azji i Afryki. To Jedna Idea. To Jeden Plan.
Tajemny zamysł architektów, których nie pamiętamy, ponieważ nasza pamięć została „wymazana”, lecz których ślady wciąż stoją, milczące i niezmienne — od Orkadów po Nil — jest mapą prowadzącą do jego zrozumienia. Jest zaproszeniem, by spojrzeć na historię ludzkości bez uprzedzeń, z otwartym umysłem, zdolnym dostrzec harmonijny porządek tam, gdzie przez stulecia widziano jedynie chaos i przypadek.
Arka Noego — „Potop” jako kasowanie pamięci
Przypomnijmy sobie wers (3,22) z Księgi Rodzaju:
„I rzekł Pan Bóg: oto człowiek stał się taki jak my: zna dobro i zło. Byleby tylko nie wyciągnął teraz ręki swej i nie zerwał owocu także z drzewa życia i nie zjadł, a potem żył na wieki!”.
To dramatyczne ostrzeżenie okazuje się — jak pokazuje dalszy biblijny tekst — bezskuteczne. Człowiek, który dzięki ewolucyjnemu rozwojowi mózgu i świadomemu zniekształcaniu czaszek, a także dzięki „antenie mózgowej” potrafił niejako podglądać samego Boga-Stwórcę, przekroczył granicę, której przekroczyć mu nie było wolno. Właśnie ta ingerencja w sferę boskiego poznania stała się przyczyną „potopu” (Rdz 6,6–8,22). Noe, jego Arka i sam Potop nie były wydarzeniem wyłącznie fizycznym. Ich sens jest znacznie głębszy.
Mimo że człowiek naruszył zakaz, Bóg nie unicestwił go całkowicie. Zamiast zniszczyć gatunek, zastosował inną formę „kary”, a zarazem — ochrony. Potop, w swoim symbolicznym znaczeniu, był procesem całkowitego wyczyszczenia pamięci z „taśmy filmowej”, jaką jest nasz mózg. Wszystko, co człowiek przedpotopowy „podejrzał”, zostało w metaforycznym sensie zalane falą, tak jak wody zalewają ziemię. To dlatego słowo „Potop” należy rozumieć jako akt hibernacji gatunku, jako wymazanie dawnej pamięci, jako reset umysłowej i duchowej świadomości człowieka. W tej perspektywie Noe nie jest jednym człowiekiem z krwi i kości. Noe to symbol wszystkich tych ludzi, którym — dzięki boskiej inspiracji — powierzono zadanie stworzenia Arki dla przyszłych pokoleń.
Tą Arką nie była drewniana barka unosząca się na wodach, lecz kompleks wielkich, zakodowanych śladów, zostawionych na Ziemi z myślą o nas, przyszłych odbiorcach. To my jesteśmy kolejnymi pokoleniami synów Noego: żyjemy po Potopie, nie znając naszej przeszłości, bo została ona wymazana przez akt boskiego „resetu”. Dlatego pozostaje jeszcze kwestia najważniejsza: czym była Arka?
W biblijnym tekście Arka jest niewielką barką, która mieści w sobie „wszystkie gatunki zwierząt”. W przekazie symbolicznym Arka to całość pozostawionych na całej Ziemi świadectw dawnych cywilizacji. To megality, grobowce, piramidy, petroglify, rzeźby, ryty naskalne i naziemne, rozsiane po całym globie.
To monumentalne ślady, których wspólną cechą jest trwałość, zdolność przetrwania epok i katastrof, oraz fakt, że można je odczytać dopiero z odpowiednim poziomem wiedzy. Arka to architektoniczny kod ludzkości. A jej „gatunki zwierząt” to różne typy symboli i informacji zachowanych w formie kamiennej.
Najważniejsze informacje, jakie przekazali nam przodkowie — często w postaci kamiennych budowli — pozwalają nam dziś, jako ich późnym potomkom, krok po kroku odczytywać ukryte znaczenia.” Przodkowie wiedzieli, że nasza pamięć zostanie osłabiona. Wiedzieli, że wiele zostanie zapomniane i że nadejdzie czas, który można nazwać „wiekiem ciemnym”.
Dlatego wybrali formy trwałe, których nie zniszczy ani czas, ani kataklizmy, ani nawet zapomnienie. Wyobraźmy sobie, że my — współcześni — jesteśmy właśnie „odhibernowani” po tysiącach lat niewiedzy. Kto ma nam przekazać informacje o przeszłości? Człowiek, który przeszedł przez proces Potopu, stracił pamięć. Pozostał tylko Bóg — „akuszer” i „anestezjolog” procesu odrodzenia. Ale kontakt między Bogiem a człowiekiem mógł zachodzić jedynie poprzez antenę biologiczną, czyli mózg, i tylko wtedy, gdy człowiek osiągnie odpowiedni poziom inteligencji.
Dlatego ludzkość powoli musiała zdobywać dawne umiejętności na nowo. Była to kara, ale także proces przygotowania — bo dopiero uzyskawszy odpowiednią wiedzę, możemy odczytać ślady pozostawione dla nas przez człowieka „przedpotopowego". To właśnie te zakodowane ślady — megality, piramidy, petroglify i setki innych symbolicznych obiektów — są prawdziwą Arką Noego.
Kod Pamięci „Przedpotopowego" Świata
Petroglify — to ryty naskalne, wydrapywane na zboczach skalnych: na Saharze Tassili (Algieria), w dżungli Mato Grosso, w dalekim Jemenie, na wybrzeżach południowego Chile. „Widokówki” z dalekiej przeszłości znajdujemy od Hawajów po środkowe Chiny, od Syberii po południową Afrykę, na mroźnej Alasce i na rozpalonej słońcem Wyżynie Kimberley w Australii.
„Niedaleko Peterborough w prowincji Ontario, na potężnym bloku krystalicznego wapienia zwanego »białym marmurem«, o wymiarach 55 na 30 metrów, znajduje się ponad 900 rysunków, wykonanych przypuszczalnie przez Algonkinów w okresie 900–1400 r. n.e. Tę zapomnianą przez stulecia świętą skałę odkrył ponownie w 1924 r. historyk Charles Kingam. Wyryte tu łodzie różnią się od tych, jakimi pływali Indianie, natomiast jedna łódź słońca — stylizowany statek szamana z długim masztem zakończonym słońcem — przypomina petroglify z północnej Rosji i Skandynawii. Jak twierdzą Romas i Joan Vastokas — najwięksi znawcy Peterborough — Indianie uważali jedno z pęknięć w skale za wejście do podziemnego świata lub symboliczne łono »Matki Ziemi«. ” Źródło: Colin Wilson, Miejsca święte i budowle sakralne świata.
Dla lepszego zrozumienia sensu ukrytych znaczeń „przedpotopowej” architektury zatrzymajmy się na chwilę przy tym petroglifie. W tej jednej skale wapienia zawiera się cały sens rytów naskalnych i wszystkich innych wcześniej wspomnianych budowli.
Otóż Bóg-Stwórca nie tylko zaplanował, że człowiek „przedpotopowy” wykona te ślady, ale również przewidział, że ten, który je odnajdzie i odczyta, swoim poziomem wiedzy musi być gotowy, by móc je zrozumieć. Ten moment właśnie nadszedł.
Głównym założeniem było, aby te tropy mógł odczytać tylko człowiek, który uniesie się w powietrze i z tej perspektywy zobaczy ich sens. Ten warunek został już spełniony. Przez stulecia ludzie widzieli te wszystkie budowle — piramidy, kopce, kręgi — i „nie widząc”, nie znali ich ukrytego znaczenia. Jednak zdarzały się jednostki, które w przebłysku swojego geniuszu domyślały się ukrytych znaczeń, lecz nie był jeszcze spełniony podstawowy warunek czasu — człowiek nie był gotowy, by odkryć wszystko w pełni.
Przykładem tej „szczątkowej” wiedzy jest kult Człowieka-Ptaka. Jest to traumatyczne marzenie człowieka, by móc wznieść się w powietrze i odczytać ukryty sens petroglifów oraz obudzić „śpiącego przedpotopowego nastolatka”.
Moment tego przebudzenia właśnie nastąpił. Kult Człowieka-Ptaka odnajdujemy na całym świecie. Marzenie o wzlocie w powietrze było istotą tego kultu, a Wyspa Wielkanocna jest najbardziej spektakularnym przykładem miejsca, w którym się rozwinął.
Ale wróćmy do skały w Peterborough. Po bliższym przyjrzeniu się fragmentowi tego bloku kamienia widać zamysł jego twórców. Łódź słońca symbolizuje, że Słońce jest naszym życiodajnym światłem, bez którego egzystencja na Ziemi nie byłaby możliwa. Obok przedstawiono symboliczny zarys człowieka, który został stworzony przez Boga. Widoczne jest Oko Boga — symbol Opatrzności, które nieustannie nad nim czuwa.
Linia łącząca Boga z głową człowieka wskazuje, że kontakt między Bogiem a człowiekiem odbywa się za pomocą „anteny biologicznej”, jaką jest ludzki mózg. Obok widać różne postacie człowieka i zwierząt, co symbolizuje genezę i ewolucję człowieka.
Poszczególne budowle różnią się od siebie formą i stylem, ale wszystkie opowiadają o jednym: o drodze człowieka i źródłach jego tożsamości. Ich wspólnym motywem jest symboliczne łono „Matki Ziemi” — obraz początku, przejścia i odrodzenia, zakodowany w kamieniu i przestrzeni.”
Warto też zauważyć, że wszystkie te święte miejsca i znaki kulturowe powstawały w różnym czasie. Najstarsze liczą 3–6, a nawet i więcej tysięcy lat, a skała w Peterborough została ponownie odkryta i opisana dopiero w XX wieku, choć jej petroglify pochodzą z okresu 900–1400 n.e. Powstaje pozorna sprzeczność. Otóż dowody wskazują, że symboliczny „potop” nie odbywał się jednakowo, w tym samym miejscu i czasie.
Każda cywilizacja, plemię czy kultura osiągała apogeum rozwoju w różnym momencie, ale podlegały uniwersalnemu schematowi — tworzyły swoje cywilizacje i pozostawiały po sobie „ślady na śniegu” w postaci budowli. Cały proces widać dokładnie na przykładach Wyspy Wielkanocnej, Majów, Egiptu, Chin i innych cywilizacji.
„Wiosną 1927 r. peruwiański archeolog Torbio Mejia Xesspe spostrzegł rysunki naziemne. Dopiero w 1940 r. napisał na temat swojego odkrycia.
Niemiecka geografka Maria Reiche zainteresowała się Nazca. Rysunki naziemne nazwano potocznie drapańcami. Przedstawiają jedną małpę, pająka, wieloryba, psa, legwana, kolibra oraz ponad dwadzieścia wizerunków ptaków. Wizerunek małpy ma tylne łapy z trzema palcami, jedną z czterema i drugą z pięcioma. Te dziwne linie na peruwiańskiej pustyni nazwano największą zagadką świata. Gigantyczne linie proste na piasku, odkryte ponownie dopiero z przelatującego samolotu, ciągną się na obszarze 500 km². Metodą węgla aktywnego rysunki datowano na połowę IV wieku n.e., mogą być jednak starsze. Są dziełem kultury Nazca. Dlaczego jednak widać je tylko z powietrza?” Źródło: Erich Von Daniken, Znaki z przeszłości.
Powtórzę: dlaczego rysunki Nazca widać tylko z powietrza?!
Używając tego, o czym mówi wstęp poświęcony petroglifom, znalezienie odpowiedzi staje się dziecinnie proste. W rysunkach kultury Nazca widać, jakimi geniuszami byli ich twórcy. Podobnie jak w Peterborough, w zwięzłej formie potrafili przekazać swoje przesłanie następnym pokoleniom. Można je było odczytać tylko z perspektywy lotu ptaka. Ludzie kultury Nazca zastosowali ten sam kod co inni — kult Człowieka-Ptaka. Co jest genialnego w tych rysunkach?
Użyto wizerunków ptaków, których jest najwięcej, by zaznaczyć przynależność do kultu Człowieka-Ptaka. Rysunki przedstawiają również zwierzęta — małpy, gady, ssaki, ryby, pajęczaki — co wskazuje na świadomość ewolucji. Małpa z różną liczbą palców pokazuje znajomość teorii ewolucji, dawno przed Darwinem. Ten rysunek można porównać z rysunkiem z próbnika Pioneer.
Kopce, Menhiry— Architektura Cykliczności
Od najdawniejszych czasów wiele społeczności i kultur wznosiło swoje kopce. Czy będą to sztucznie usypane pagórki, kurhany, czy naturalne wzniesienia lub szczyty gór (np. Newgrange, Uluru, oraz tysiące innych podobnych obiektów), kopce swoją budową i kształtem symbolizują brzuch ciężarnej kobiety. Każda nowa ciąża to nowe pokolenie, coraz dalej posunięty krok w przyszłość. Dzięki tej przemianie pokoleń nastąpi w końcu upragniony przez wierzących w symbol „siły sprawczej” dzień, kiedy z tej „ciąży” narodzi się (odhibernuje) nowy, tym razem „rozumniejszy” człowiek.
To, że takie czasy kiedyś nadejdą, wszyscy ci przedpotopowi ludzie wiedzieli i wierzyli, że dzięki ich potomkom będą mogli ponownie odrodzić się i zaistnieć w jakimś nowym, lepszym świecie. Tak im obiecał Bóg-Stwórca (Genesis) i dzięki tej obietnicy tym bardziej ochoczo budowali swoje obiekty, nierzadko poświęcając na to całą swoją energię i możliwości.
Weźmy pod uwagę, że ogromne kopce i inne obiekty budowane były przez społeczność o niewielkim potencjale, a jednak tylko dzięki wierze było to możliwe. Każde spojrzenie człowieka na taki wystający, symboliczny brzuch było przepełnione tęsknotą i nadzieją na lepsze czasy. Różne kultury przemawiają do nas w odmienny sposób. Idea kopców nierozerwalnie wiąże się z ideą ustawiania głazów. Jeśli chodzi o stawianie monolitycznych głazów to największymi specjalistami w tym zakresie byli „przedpotopowi” Europejczycy.
Menhir — podłużny kamień ustawiony pionowo, mający charakter kultowy. Z celtyckiego: man — kamień, hir — długi. Największe w Europie skupisko menhirów, około 3000, znajduje się nieco na północ od bretońskiego miasteczka Carnac.
„Wszystkie — prócz 70 głazów — tworzą równoległe rzędy, jakby aleje. W Kremario znajduje się dziesięć takich rzędów, składających się z 1220 głazów. Jak dotąd ustalono wiek tylko jednego z tutejszych kurhanów — »St. Michel« — który powstał około 5000 lat p.n.e., czyli co najmniej 2000 lat wcześniej niż przypuszczano. Carnac było miejscem kultu w czasach rzymskich, później na głazach pojawiły się również chrześcijańskie krzyże. Wśród okolicznych mieszkańców przetrwała jednak pamięć o ich pogańskim pochodzeniu. W wieczór świętojański przy wejściu do alei rozpalają oni ogniska, a następnie przepędzają między rzędami głazów bydło i owce, naśladując pradawne obrzędy zapewniające przychylność bogów urodzaju. Do dziś głazom przypisuje się magiczną moc, radząc parom z problemami płodności, by tańczyły między kamieniami, a młodym żonom, by na nich siadały. Przeznaczenie tych potężnych głazów ustawionych w szeregi pozostaje wielką zagadką dla archeologów. Od hipotezy, że Carnac był potomkiem nieznanego narodu żeglarzy, poprzez świątynie druidów, obserwatoria astronomiczne aż po koncepcję »kamiennego papieru milimetrowego« do obliczania położenia Księżyca.” Źródło: Colin Wilson, Miejsca święte i budowle sakralne świata.
Wszystkie te hipotezy świadczą o indolencji lub niewiedzy współczesnych naukowców. Żeby wyjaśnić zagadkę, wystarczyłoby nie sięgać do fantastyki, tylko z szacunkiem pochylić się nad wierzeniami ludowymi. W nich, niczym we śnie (który częściowo zapominamy po przebudzeniu), zawarta jest cała nasza „traumatyczna wiedza” na ten temat.
Otóż zdania o bydle i młodych mężatkach dobitnie świadczą, że ci przedpotopowi mieszkańcy Europy w menhirach widzieli symboliczną „spermę”, która, niczym w chwili największego uniesienia mężczyzny, wytryskuje całą swoją energią w oczywistym kierunku. Mam nadzieję, że moimi czytelnikami są ludzie dorośli i nikogo te słowa nie zgorszą.
To są właśnie te kamienie ustawione w szeregi. Wśród tych strug spermy — szeregów kamieni — czy też w pobliżu, zawsze lub prawie zawsze znajduje się jeden, największy kamień, symbolizujący męski narząd rozrodczy — fallus. Zgodnie z zasadą: tam, gdzie są plemniki i pojedyncze głazy, tam musi znajdować się ich „spiritus movens”.
Wielki menhir w Locmariaquer znajduje się około 10–15 kilometrów od szeregów kamieni w Carnac, a sama ta odległość nie jest przypadkowa, lecz wskazuje na istnienie szerszego, świadomie zaplanowanego układu.
„Wielki menhir z Locmariaquer — w rejonie Morbihan (Francja), to masywna iglica granitowa o długości 23 metrów i wadze około 348 000 kg. Ciągnięcie jej po ziemi byłoby niemożliwe. Aby ją podnieść i podłożyć drewniane walce, potrzeba było rozmieścić równomiernie 300 ludzi wokół 40 dźwigni. Do przetoczenia trzeba byłoby 1750 ludzi lub 250 wołów. Lekkie wniesienie wymagało wysiłku 2100 ludzi lub 300 wołów. Wszystkie te prace wymagały idealnej koordynacji wysiłków.” Źródło: L.-R. Nouqier, Tak żyli ludzie
Jakie znaczenie miały głazy dla tych ludzi, już wiemy. Aby stanowiły pełną całość, należało do nich dodać równie symboliczne „jądra”, przedstawiane w postaci dwóch głazów lub kręgu — „worka mosznowego”. Dowody na taki architektoniczny zamysł budowniczych znajdziemy w: Wielkim Zimbabwe, Egipcie, La Venta, Newgrange i Tara, czy też w Avebury i Silbury Hill.
Zamysł twórców tych „sanktuariów ludzkiej prokreacji” nie byłby pełny bez jeszcze jednego elementu — kopców. To właśnie kopce — czyli „ludzka ciąża” — są efektem męskiej zapobiegliwości.
Wszystkie elementy: głazy — sperma, menhir — fallus, kręgi — jądra, kopce — kobiecy brzuch stanowią doskonale przemyślaną architektoniczną całość. Niektóre z tych obiektów uległy zniszczeniu w wyniku działalności misjonarzy lub upływu czasu, ale to, co pozostało, świadczy o zamiarach ich budowniczych w pełnej rozciągłości.
Te perły przedpotopowej architektury są jednocześnie świadectwem jedności kulturowej i wiary całego tamtego świata. Idea tych budowli była wszędzie ta sama. Wszystkie te „tropy” przeszłości można odczytać tylko z pewnej wysokości — kult Człowieka-Ptaka. Można to dostrzec wyraźnie w Avebury i Silbury Hill.
Avebury i Silbury Hill — Archetypiczny porządek
„Avebury i Silbury Hill — wielki, megalityczny kompleks koło wsi Avebury w hrabstwie Wiltshire wyglądał niegdyś jeszcze okazalej niż Stonehenge, a jego najstarsza część, »Sanktuarium«, pochodzi mniej więcej z tego samego okresu (3000 lat p.n.e.). Wewnątrz potężnego kredowego wału wznosił się największy znany nam krąg. Tworzył go główny pierścień z 90 bloków, ważących około 5 ton każdy, oraz dwa mniejsze pierścienie, liczące po 30 głazów.Aleja ustawionych pionowo kamieni łączyła Avebury z pobliską świątynią na wzgórzu Overton. Na południe od Averbury wznosi się Silbury Hill, największy w Wielkiej Brytanii usypany przez ludzi kopiec, pochodzący z około 2500 r. p.n.e., mający 183 metry obwodu u podstawy oraz 55 metrów wysokości.” Źródło:: Colin Wilson, Miejsca święte i budowle sakralne świata.
„Na południe od Silbury Hill znajdują się dwa mniejsze kopce o wydłużonym kształcie, tzw. West Kennet i East Kennet, datowane na 3600 r. p.n.e. Kiedy spogląda się na Silbury Hill z wnętrza kamiennego kręgu, widać tylko górny segment kopca, wystający ponad horyzont wytyczony przez naturalne wzgórze Waden Hill z lewej strony i inne naturalne wzniesienie w oddali z prawej. Linia horyzontu układa się w ten sposób, że wierzchołek Silbury Hill jest jakby wciśnięty między zbocze Waden Hill a szczyt oddalonej grani. Rzeka Kennet, przepływająca przez sam środek kompleksu Avebury, wypływa ze źródła Swallowhead, biegnącego niecałe 800 metrów od Silbury Hill. Swallowhead to źródło okresowe — jesienią wysycha i wznawia działalność dopiero wczesną wiosną. Rzeka Kennet jeszcze stosunkowo niedawno, bo w XVIII wieku, była przez miejscową ludność kojarzona z kobiecą waginą.” Źródło:: „Faktor X” 2001, nr 62.
Wszystkie elementy tej układanki w tym „sanktuarium” są genialnie umiejscowione. Avebury to nic innego jak „worek mosznowy z dwoma jądrami”.
Ale symbolika kompleksu nie ogranicza się wyłącznie do pojedynczych kamieni czy pierścieni. Każdy kopiec, rzeka i naturalne wzniesienie tworzyły w pełni przemyślaną sieć znaczeń, ukazując połączenie cyklu życia człowieka z rytmem natury i wszechświata. Silbury Hill, z jego monumentalną wysokością i masą, stanowił symboliczny brzuch kobiety, a rzeka Kennet — przepływająca dokładnie przez centrum kompleksu — symbolizowała okresową płodność, zmienność i powtarzalność życia.
W ten sposób twórcy kompleksu nie tylko dokumentowali swoją wiedzę, ale również programowali przestrzeń dla rytuałów, które miały uczyć przyszłe pokolenia obserwacji cyklicznych praw natury i kosmosu. Była to architektura wiedzy ukrytej w krajobrazie, do której dostęp miał jedynie ten, kto potrafił odczytać zarówno kamienie, jak i ich relację do naturalnych form terenu — człowiek w pełni świadomy cykliczności życia i wszechświata.
„Przypuszcza się, że w samym środku mniejszego kręgu północnego wznosiła się jakaś konstrukcja, z której do dziś zachowały się tylko dwa głazy, zwane Cove. W centrum kręgu południowego stał niegdyś ogromny blok skalny o wysokości 6 metrów i obwodzie około 2,5 metra. Pierwsi badacze tego miejsca nazwali go Obeliskiem. Niestety, w 1723 r. ten olbrzymi kamień runął, a następnie został pokruszony i usunięty.” Źródło: „Faktor X” 2001, nr 62.
Co roku odbywały się tam uroczyste ceremonie, podobne w swoim charakterze do tych, które miały miejsce w starożytnym Egipcie, Grecji i w innych cywilizacjach. Na czym te ceremonie polegały?
Ogólnie rzecz ujmując, związane one były z kultem Słońca. Poprzez fakt, że na zboczu wzgórza Waden Hill corocznie uprawiano zboże, a łany tego zboża co roku o tej samej porze zasłaniały szczyt Silbury Hill, a po czasie żniw szczyt ten ponownie się ukazywał, można wysnuć jeden wniosek.
Społeczność Silbury i Avebury (i inne podobne, żyjące ponad 5 tysięcy lat temu) w ten sposób „zaszyfrowanym” zespołem budowli świadczyła o swojej wiedzy, o tym, czego my tak „bardzo wykształceni” dopiero się domyślamy. Czyż ta cykliczność pojawiania się i znikania życia (ciąża kobiety — Silbury — symbolizuje zmienność pokoleń) nie jest analogiczna do „megacyklu” kosmologicznej teorii Wielkiego Wybuchu i końcowego kolapsu wszechświata?
Właśnie w ten sposób to „kosmiczne perpetuum mobile” zostało nam — ludziom z czasów „Człowieka-Ptaka” — przekazane. Silbury i Avebury nie były tylko kopcem czy kręgiem kamiennym — były żywym symbolem cykliczności wszechświata, a każdy element kompleksu miał swoje głębokie, symboliczne znaczenie.
Avebury i Silbury Hill nie są jedynie monumentalnymi kopcami i kamiennymi kręgami — to żywe świadectwo wiedzy przedpotopowych ludzi, którzy rozumieli cykliczność życia i wszechświata.
Każdy element kompleksu — kopce, kręgi, rzeka Kennet, aleje kamiennych głazów — został umieszczony z niezwykłą precyzją, aby tworzyć harmonię między człowiekiem, przyrodą i kosmosem.
Symbolika kopców i kamieni w Avebury jest nieprzypadkowa. Silbury Hill, jako symbol brzucha kobiety, wskazuje na ciągłość pokoleń i narodziny nowego życia, a rzeka Kennet symbolizuje okresową płodność natury, przypominając o rytmie, który rządzi wszystkim istnieniem. Kamienne kręgi i obeliski — niegdyś plemniki i fallusy — dopełniają tę archetypową wizję kreacji i odrodzenia, tworząc „architekturę życia”, widoczną tylko dla tych, którzy potrafią odczytać jej ukryty sens.
Ceremonie związane z kultem Słońca i rytmem natury pokazywały, że życie i cykl kosmiczny są nierozerwalnie ze sobą powiązane. Przekaz twórców kompleksu był jasny: życie człowieka i wszechświata jest cykliczne, a zrozumienie tej prawdy wymaga podniesienia się ponad zwykłą percepcję ziemską — perspektywy „Człowieka-Ptaka”, który potrafi spojrzeć na świat z lotu ptaka i dostrzec ukrytą geometrię życia i kosmosu.
W ten sposób Avebury i Silbury Hill stają się nie tylko miejscem archeologicznym, ale uniwersalnym symbolem cykliczności, życia i kreatywnej mocy człowieka, którego przesłanie pozostaje aktualne niezależnie od upływu tysiącleci. Kompleks ten przypomina, że ludzkość nie jest pierwszą, ani ostatnią, która próbuje zrozumieć rytm wszechświata, i że prawdziwa wiedza zawsze kryje się w harmonii między człowiekiem a naturą, w subtelnych relacjach między tym, co ziemskie, a tym, co kosmiczne.
Stonehenge — Najistotniejszy atrybut kobiecości
„Postawienie Stonehenge, najsłynniejszej budowli w Wielkiej Brytanii, musiało być nie lada wyczynem. Jak się szacuje, do przeciągnięcia każdego z pionowych głazów przez wzgórza Marlborough na dystansie 39 kilometrów 1500 ludzi potrzebowało dwóch miesięcy. Dawniej uważano, że była to świątynia, w której druidzi celtyccy kapłani składali ofiary z ludzi. Dopiero w XX wieku astronom Norman Lockyer wysunął do dziś powszechnie już przyjmowaną hipotezę o faktycznym przeznaczeniu Stonehenge — był to mianowicie rodzaj kalendarza, który pozwalał dawnym kapłanom obliczać położenie Słońca, Księżyca i planet w różnych porach roku. Lockyer odkrył, że w dniu letniego przesilenia Słońce wschodzi dokładnie nad główną Aleją w Stonehenge. To dlatego tradycyjnie świętowano tu co roku z tej okazji. Około 3300 lat p.n.e. w Stonehenge wzniesiono pierwszą budowlę z drewna. Pierwszy krąg kamienny, składający się z okrągłego nasypu o średnicy 98 metrów i otaczający 56 „jam Aubreya”, zbudowano około 2200 lat p.n.e. Stonehenge II, czyli dwie podkowy z błękitnego kamienia, powstało około 2000 lat p.n.e. Wiele z tych głazów usunięto następnie podczas budowy Stonehenge III — wielkiego kręgu z 30 megalitów spiętych poziomymi płytami i otaczającymi pięć trylitów w formie podkowy, wzniesionego około 1900 lat p.n.e.” Źródło:: Colin Wilson, Miejsca święte i budowle sakralne świata.
Trylit — grupa złożona z trzech megalitów — dwóch stojących i jednego leżącego na ich wierzchołkach.
Megalit — wielka budowla wzniesiona z dużych bloków kamiennych i bez zaprawy. Wyraz pochodzi od greckich słów megai litos, co oznacza „wielki kamień”.
Już pierwszy etap budowy Stonehenge potwierdza, że nie jest ono jedynie monumentalnym cudem architektury, lecz przemyślaną reprezentacją cyklu życia i kosmosu. Każdy głaz, pierścień i podkowa pełni funkcję symboliczną — nie tylko wobec obserwacji astronomicznych, ale wobec fundamentalnej idei narodzin, odrodzenia i cykliczności.
Ustawienie głazów w kręgi, trylitów i pierścieni, ich relacja do linii Słońca i Księżyca, oraz umieszczenie elementów takich jak Heel Stone wskazuje, że twórcy Stonehenge doskonale rozumieli, czym jest symboliczne „poczęcie życia” i jego powtarzalność w rytmie natury.
„Zewnętrzny pierścień głazów na wspornikach tworzył niegdyś pełne koło. Na zewnątrz koła ułożone są na planie czworokąta — cztery kamienie zwane Station Stones — wyznaczające punkty wschodów i zachodów Słońca. Znajduje się tam również głaz zwany Heel Stone, który wyznacza punkt wschodu Słońca w dniu przesilenie letniego 21 czerwca. Meteorolog Terence Meaden zauważył zupełnie niedawno, że cień głazu zwanego Heel Stone wnika do wnętrza kręgu podczas wschodu Słońca w dniu przesilenia. Jego zdaniem jest to symbol współżycia Ojca Nieba z Matką Ziemią, przy czym krąg Stonehenge symbolizować ma boską macicę.” Źródło:: „Faktor X” 2000, nr 61.
Zrozumienie idei Stonehenge jest bardzo proste. Nie jest to żadne obserwatorium astronomiczne starożytnych „naukowców” ani także świątynia druidów, jak twierdzą różni „znawcy”.
Najbliższy wyjaśnienia tego „problemu” jest Terens Meaden, lecz nie całkiem i nie do końca. Znamiennym jest, że głaz Heel Stone 21 czerwca wnika w głąb kamiennego kręgu. Rzeczywiście rację ma Terens — cień padający od tego głazu w kierunku podkowy wnika w nią we wnętrzu kręgu i idealnie, niczym plemnik połączony z komórką jajową, „zagnieżdża się” w macicy. Od tego momentu rozwija się nowy organizm, „nowe życie”.
Swoją budową kompleks ten w istocie przypomina nie tylko macicę, ale także i pozostałe narządy, a mianowicie: cały brzuch wraz z jajnikami — żeńskimi gruczołami rozrodczymi. O tym, że jest to narząd parzysty przekonują: North Barrow i South Barrow, natomiast Slaughter Stone jest substytutem kobiecej łechtaczki.
Pozostaje kwestia udziału Słońca w tym procesie zapłodnienia, tej symbolicznej „kobiety”, jak chciał Terens — „Matki Ziemi”. Tak jak to już omawiałem przy okazji petroglifów — nie jest to żadna „Matka Ziemia” ani „Ojciec Niebo”, podobnie jak i figurki „Wenus”, które również nie są przedstawieniami „Matki Ziemi”. Wszystkie te Matki — to nie Matki, tylko symbol Odradzania się Życia.
Słońce, które 21 czerwca pojawia się zawsze w tym samym miejscu, jest symbolem ponownych narodzin — po „zimowej śmierci”. Symbolizuje to, że ludzie, którzy już umarli i odeszli „w smugę cienia”, tak jak Słońce, które nieustannie, co roku pojawia się na „niebie życia”, powrócą kiedyś z „krainy ciemności”.
Warto dodać, że Stonehenge nie funkcjonuje w izolacji. Jego konstrukcja, położenie względem rzeki Avon, wzgórz Marlborough i osi letniego przesilenia tworzy złożony system energetyczny i symboliczny, który wciąż wywołuje zdumienie badaczy. Każdy kamień, pierścień czy trylit to fragment uniwersalnego „języka przedpotopowego człowieka”, którego znaczenie staje się w pełni zrozumiałe dopiero wtedy, gdy patrzymy na niego w kontekście innych miejsc: Silbury Hill, Averbury, petroglifów czy rysunków Nazca.
Można powiedzieć, że Stonehenge jest czymś w rodzaju „kosmicznej mapy życia”, zapisanej w kamieniu, która pokazuje nam, że cykl narodzin, śmierci i odrodzenia jest nie tylko naturalny, lecz także świadomie obserwowany i celebrowany przez człowieka. W tym sensie każdy cień, każdy promień słońca, każdy rytuał — nawet jeśli dzisiaj nie rozumiemy go w pełni — jest świadectwem geniuszu ludzi, którzy potrafili połączyć astronomię, biologię i kosmologię w jednym monumentalnym dziele.
Newgrange i Tara — Symbolika kobiecości, męskości i cykliczności życia
„Wielki kurhan w Newgrange to jedna z najwspanialszych prehistorycznych budowli w Europie. Tradycyjnie uważany za miejsce pochówku królów Tary, powstał w istocie znacznie wcześniej, bo około 3200 r. p.n.e. Jest to w zasadzie typowy grobowiec galeriowy: długi tunel pod kopcem prowadzi do sklepionej wysoko komory z trzema niszami upodobniającymi ją do trójlistnej koniczyny. Współcześni archeolodzy twierdzą, że mogło to być obserwatorium astronomiczne. Po przeprowadzonej w 1962 r. przez Michaela O’Kelly’ego pieczołowitej renowacji udowodniono ponad wszelką wątpliwość, że kopiec jest precyzyjnie usytuowany względem stron świata. O świcie w dniu zimowego przesilenia wnętrze grobowca oświetla przez kilka minut wąski promień.
To samo można zaobserwować w dwóch innych kurhanach w okolicy, w Knowth i Dowth. Kiedy patrzy się na Newgrange z boku i z lotu ptaka, widać mur z przodu kopca obudowany białym kwarcem. U podstawy ściana ma szerokość 97 kamieni ciasno ułożonych jeden obok drugiego. Wokół kurhanu stoi 12 spośród oryginalnych 35 głazów, tworzących niegdyś kamienny krąg. Pośrodku kurhanu znajduje się pomieszczenie z nadwieszonym sklepieniem. Ułożone poziomo warstwy kamieni zwężają się stopniowo ku górze. Wejścia do Newgrange „strzeże” potężny (3 metry na 1) kamień krawężnikowy.” Źródło: Colin Wilson, Miejsca święte i budowle sakralne świata.
Wielki kurhan Newgrange, jeden z najwspanialszych prehistorycznych monumentów Europy, od wieków interpretowany jest jako grobowiec królewski lub prymitywne obserwatorium astronomiczne. Tymczasem jego rzeczywiste znaczenie — świadomie ukryte pod warstwą archeologicznych hipotez — sięga znacznie dalej niż jakakolwiek funkcja funeralna czy astronomiczna. Powstały około 3200 r. p.n.e., na długo przed piramidami egipskimi, jest w swej istocie zapisem wiedzy o cykliczności życia, o związku człowieka z kosmosem, o świętej jedności męskości i kobiecości.
Newgrange to przede wszystkim symbol Kobiety — archetypicznej Matki, której ciało zostało zakodowane w strukturze kamienia. Trzydzieści siedem głazów otaczających kopiec tworzy owal przypominający kobiecy brzuch, a sam kopiec, ze swoją wypukłą formą, jest figurą ciąży trwającej dziewięć miesięcy. Biały kwarc okalający wejście odbija światło niczym subtelny blask erogennego punktu, a monumentalny kamień krawężnikowy ozdobiony spiralami pełni funkcję kamiennego odpowiednika kobiecych włosów łonowych.
Najważniejszy jest jednak moment zimowego przesilenia, gdy Słońce — archetypiczny Ojciec — raz w roku, przez kilka minut, wysyła w głąb tunelu wąski promień światła. To nie obserwacja astronomiczna. To akt symbolicznego zapłodnienia, kosmiczna hierogamia wpisana w architekturę sprzed tysiącleci. Promień dociera do centralnej komory z trzema niszami — trójlistnej koniczyny odpowiadającej wewnętrznej anatomii kobiety — i oświetla kamienną misę, odpowiednik macicy.
Tam, według myśli dawnych budowniczych, „zagnieżdża się dar Boga”, rodząc nowe życie.
W tym świetlnym geście zawarta jest cała przedpotopowa wiedza o cykliczności Wszechświata, o wiecznym powtarzaniu się narodzin i odrodzenia, o kosmicznym perpetuum mobile, którego echo widać w mitach o Dagdzie i Bogini Boand.
W irlandzkiej tradycji Dagda — bóg Słońca — oraz Boand — uosobienie kobiecej wody i płodności — tworzą boską parę, której unia znajduje materialną formę właśnie w Newgrange.
„Niedaleko Newgrange, po drugiej stronie Boyne wznosi się Tara, centrum duchowe i legendarna siedziba królów Irlandii. Na wzgórzu znajduje się Warownia Królewska z otoczonymi wałem i fosą Siedzibą Króla oraz Domem Cormaca. Pośrodku tego ostatniego stoi »kamień przeznaczenia«, czyli prastary słup płodności i głaz inaugurujący królów Tary.” Źródło: Colin Wilson, Miejsca święte i budowle sakralne świata.
Gdy spojrzeć na wzgórze Tara z lotu ptaka, wyraźnie rysuje się owalny układ terenowy, w którym można dostrzec symbolikę męskiej anatomii.
Owalny zarys wzgórza wraz z dwoma wyraźnymi zagłębieniami przypomina strukturę moszny i jąder.
Centralnym punktem kompozycji jest pionowy menhir Lia Fáil, (Kamień Przeznaczenia), który w symboliczny sposób utożsamiać się może z pojedynczym plemnikiem, hierograficznym znakiem mocy twórczej i zdolności inicjowania życia.
Wokół niego owalne zagłębienia wzgórza przypominają mosznę i jądra, a kręgi kamienne oraz kopce ceremonialne tworzą całą strukturę symbolicznie reprezentującą pradawną ideę płodności. Tak jak Newgrange jest symboliczną Kobietą, tak Tara jest jej męskim odpowiednikiem.
Oba miejsca, położone po przeciwnych stronach rzeki Boyne, tworzą jedną narrację o zjednoczeniu przeciwieństw. Kobiecość i męskość nie są tu rozdzielone — przeciwnie, dopiero ich połączenie odsłania sens całości.
Ten dualizm znajduje echo także w megalitycznych dolmenach rozsianych po Europie. W tradycji bretońskiej „dol-men” to „stół kamienny”, lecz budowa tych konstrukcji — płyta wsparta na pionowych głazach — jednoznacznie koresponduje z wewnętrzną przestrzenią kobiecego ciała.
Setki takich budowli w Europie — od Irlandii po Portugalię, od Bretanii po Skandynawię — pokazują, że była to globalna, spójna, „przedpotopowa” wiedza. Nie były to przypadkowe konstrukcje ani architektoniczne manifestacje siły, ale sanktuaria wpisane w kosmiczny cykl, zbudowane pod wpływem impulsu duchowego, który można nazwać moralnym imperatywem dawnych ludzi.
Budowniczowie nie pozostawili nam religii ani tekstów, lecz system symboli. Tumulusy, słupy, dolmeny, centralne komory, przesilenia słoneczne — wszystko to składa się na uniwersalny język, którego kluczem jest zrozumienie cykliczności życia.
Wiedzieli, że nadejdzie czas, gdy człowiek wzleci w powietrze niczym Człowiek-Ptak — a spojrzenie z wysokości ujawni ich ukryte znaczenia.
Newgrange i Tara, połączone niewidzialną nicią symboliki kobiecości i męskości, stają się nie tylko miejscami sakralnymi, lecz mapą kosmicznej wiedzy, zapisem cyklu narodzin i odrodzenia, w którym człowiek jest zarówno uczestnikiem, jak i świadkiem. Ich przekaz jest prosty i zarazem metafizycznie głęboki: życie powstaje z jedności przeciwieństw, a jego rytm jest odzwierciedleniem rytmu Wszechświata.
Arka Noego jest wszędzie!
„Wielkie Zimbabwe — ruiny dawnego Zimbabwe bez wątpienia należą do najbardziej imponujących budowli w Afryce Południowej i Środkowej. Najstarsze osiedle pochodzi z IV wieku p.n.e., ale największy rozkwit przeżyło między X a XV wiekiem. Najważniejszym obiektem jest tu eliptyczna Wielka Zagroda z masywnymi murami, których grubość dochodzi do ponad 6 metrów. Ruiny na wzgórzu, położone o 400 metrów na północ od Wielkiej Zagrody, obejmują m.in. Wschodnią Zagrodę, czyli główne sanktuarium, w którym na okrągłych kamiennych platformach wznosiły się monolity zwieńczone niekiedy kamiennymi posągami ptaków. Mury Wielkiego Zimbabwe zbudowano ze ściśle dopasowanych granitowych bloków, bez fundamentów i bez użycia zaprawy. Zewnętrzna ściana Wielkiej Zagrody ma 5154 metrów sześciennych objętości i jest największą zabytkową budowlą w Afryce subsaharyjskiej. Jedną z większych zagadek jest 10-metrowa zwężająca się ku górze wieża.” Źródło: Colin Wilson, Miejsca święte i budowle sakralne świata.
Nie przedłużając, rozszyfrujmy ten „kod” z Afryki Południowej. Główny kompleks, Wielka Zagroda, to nic innego jak „męskie klejnoty” — worek mosznowy i fallus. Stożkowata wieża jest symbolicznym przedstawieniem męskiego fallusa, a korytarz — symboliczną drogą moczowo-płciową prowadzącą „nasienie” do „męskiej armaty”.
Wschodnia Zagroda na Wzgórzu Ruin to cel tej „armaty” — żeńskie narządy rozrodcze. W tym sanktuarium odbywały się, zapewne doroczne, misteria ku czci Boga Mwari — Stwórcy świata. Spotykamy tu również kult Człowieka-Ptaka, co symbolizują posągi bożków-ptaków — nie są one zwykłymi ptakami, lecz przedstawieniem człowieka przyszłości, który wzleci w powietrze i odczyta ukryte przesłanie przodków.
„Almendras i Anta Grande Zambujeiro — podobnie jak północna Francja i Wielka Brytania, Portugalia i południowa Hiszpania obfitują w prehistoryczne budowle megalityczne. Największy i jeden z najefektowniejszych kamiennych kręgów zwanych kromlechami znajduje się w portugalskim Almendras — 95 głazów tworzy podwójny owal z »płatkami« na obu końcach. Anta Grande Zambujeiro — potężny kurhan kryje jeden z najpiękniejszych grobowców galeriowych w Portugalii, wysoki na niemal 6 metrów.” Źródło: Colin Wilson, Miejsca święte i budowle sakralne świata.
Po lekturze o Newgrange fenomen Almendras i Anta Grande Zambujeiro staje się oczywisty. Podobne obiekty znajdują się także w Niemczech:
„Visbeck — okolice Ahlhorn, Visbeck, Dotlingen i Wildeshausen, powierzchnia 39 ha, około 500 kamiennych kręgów i megalitów. Nazwy kręgów, np. Visbecker Braut (Panna Młoda z Visbeck), wskazują, że kręgi służyły zaślubinom. Największy kamienny krąg — Visebecker Broutigam (Pan młody z Visbeck), 130 głazów. Stół ofiarny — najczęściej fotografowany kamień w Niemczech, w rzeczywistości ogromny fallus.” Źródło: A. Miroński, Tajemnica Siedmiu Pieczęci, „Nieznany Świat” 2001, nr 5.
Wszystkie te symbole geniuszu i przemyślności przodków są pojedynczymi reprezentatywnymi przykładami kultur. Carnac, Wielka Brytania, Zimbabwe czy Sardynia to miejsca, w których można odczytać uniwersalne archetypy męskości i kobiecości.
Sardynia — wyspa „kobiet”: domus de janas, nuragi i studzienne świątynie symbolizują żeńskie walory. Największy otwór na dole — wejście do pochwy, dwa mniejsze — gonady. Promień Słońca wnika do wnętrza — analogia do Averbury. Księżyc odbijający się w studni symbolizuje zmienność kobiecej natury — kontrapunkt dla Słońca jako sprawcy brzemienności.
Święty kamień omfalos — stylizowane ziarenko grochu, symbol plemnika, z którego powstaje człowiek. Podobne „ziarenka” widzimy w kulturach Olmeków, Grecji (Delfy), Szkocji, czy w formie brył platońskich.
Gigant Cerne — nagi mężczyzna z maczugą i wyraźnym fallusem — symbol ewolucji człowieka od prymitywnego do dojrzałego.
Long Man — „Długi człowiek” — symbol „zgodności przeciwieństw”: mężczyzna — Słońce i kobieta — Księżyc, utrzymujące równowagę dla harmonii i doskonałości człowieka.
Płonący Orzeł w Georgii — 5000 lat temu, 30 m długości, symbol Kultu Człowieka-Ptaka.
Rozdział ten pokazuje, że motyw dualizmu i płodności jest obecny we wszystkich kulturach i kontynentach. Symbolika Słońca i Księżyca, fallusa i macicy, człowieka-ptaka, ziarenka grochu i omfalosa — to uniwersalny język przekazu o cykliczności życia, odrodzeniu i ewolucji świadomości człowieka.
Budowle i rzeźby, choć różne w formie, mają jedno przesłanie: pokazują, że podstawą egzystencji człowieka jest jedność przeciwieństw, a życie i wszechświat są cykliczne. Każdy element, od Zimbabwe po Sardynię, od Visbeck po Long Man, wpisuje się w kosmiczny rytm powstawania i odradzania życia, stanowiąc wizualną lekcję dla przyszłych pokoleń.
Stonehenge Cursus — Droga Słońca i prokreacja