Ilustracja na okładce: „Świątynia Różokrzyża” Teophilus Schweighardt, Constantiens, 1618, kolorowanie AI
Jak zbudować państwo dobrobytu
Najlepiej zacząć drogę do dobrobytu od wyprzedania kluczowych gałęzi przemysłu za możliwie najmniejsze pieniądze, aby nie przeciążać budżetu. W pierwszej kolejności powinien być wyprzedany przemysł ciężki i wydobywczy. Wydobycie surowców naturalnych, o ile istnieją powinno być wygaszane w trosce o środowisko. Tylko nierentowne gałęzie przemysłu powinny bezwzględnie pozostać państwowe.
Bez wahania należy pozbyć się sektora finansowego, a jak się da to również banku centralnego.
Należy zadbać o to, aby poziom zadłużenia państwa rósł systematycznie i tak szybko jak to tylko możliwe.
Wymiar sprawiedliwości
Przepisy prawa powinny być tak skomplikowane jak się tylko da, tak aby nikt nie mógł się zorientować o co w nich chodzi. Należy je również często zmieniać. Do zawodów prawniczych należy rekrutować wyłącznie ludzi na wskroś zdemoralizowanych, patologicznych sadystów, ludzi o najniższym IQ i o ile to wykonalne przestępców. Kary za drobne przewinienia powinny być bardzo surowe a za najpoważniejsze łagodne. Mordercy i ci co ukradli olbrzymie sumy powinni być zwalniani z odpowiedzialności z mocy ustawy.
Nauka
Nauczanie powinno być bezwzględnie upaństwowione w 100% a do kierowania edukacją dobierać należy wyłącznie ludzi z kiepskim wykształceniem, wariatów w sensie medycznym, celebrytów wszelakiej maści, wyznawców okultyzmu i członków sekt animistycznych. Należy zaprzestać nauczania przedmiotów ścisłych i koncentrować się na nauczaniu o religiach archipelagu trobriandzkiego, życiu płciowym żuczków gówniarków w malezyjskiej dżungli oraz o ożyciu prywatnym bohaterów seriali telewizyjnych. Zajęcia WF-u powinny polegać na oglądaniu transmisji meczów piłki nożnej i zapasów drużynowych karłów w błocie.
Nakłady na jakiekolwiek badania naukowe, tak podstawowe jak i stosowane powinny być zredukowane do zera. Instytuty badawcze należy zamienić na instytucje rozrywkowe, knajpy, kabarety i domy publiczne. Kadra tych ostatnich powinna w miarę wolnego czasu wspierać nauczanie w szkołach podstawowych i średnich.
Służba zdrowia
Służba zdrowia powinna być realizowana jako podrzędna wobec polityki depopulacji, pozostała jej część powinna bezwzględnie pozostawać pod zarządem koncernów farmaceutycznych. Priorytetowymi procedurami medycznymi powinna być aborcja i eutanazja. Dostęp do zawodów medycznych powinien być realizowany tak samo jak do edukacji i zawodów prawniczych.
Wzorcem placówki zdrowia powinna być przychodnia dla syfilityków na prowincji w Somalii.
Wśród personelu medycznego należy propagować zawodowe wzorce osobowe jak dr Mengele, dr Jack Kevorkian, Kuba rozpruwacz czy Vlad Palownik.
Polityka zagraniczna
Najlepiej nie prowadzić żadnej, a jeśli już trzeba zachować jakieś pozory to najlepiej, aby pracownicy MSZ zasięgali języka co do priorytetów w ambasadach krajów, które nasz kraj jako tako tolerują, a w miarę rozwoju sytuacji również tych krajów, które nas serdecznie nienawidzą.
Kategorycznie zabrania się zatrudniać ludzi, którzy znają jakikolwiek język obcy. Słaba znajomość języka ojczystego jest bardzo pożądana. Agenci krajów wrogich powinni być mile widziani jako etatowi funkcjonariusze resortu. Personel krajowy powinien rekrutować się z notorycznych przygłupów, chamów i nizin społecznych. Na ambasadorów należy powoływać ludzi, którzy są jak najgorzej oceniani w państwach swojego oddelegowania. Na przykład ambasadorem w USA powinien być rusofil, w Arabii Saudyjskiej talmudyczny żyd a w Izraelu były dżihadysta. Personel konsularny powinien wydawać wizy hurtowo, najlepiej przez sklepik internetowy. Liczba placówek zagranicznych winna być zredukowana do minimum.
Polityka obronna
Na ministra obrony należy zawsze powoływać osobników zniewieściałych, zadeklarowanych pacyfistów, niedoważonych maminsynków, możliwie wątłych tak fizycznie jak i moralnie, z wykształceniem jak najbardziej odbiegającym od kwestii wojskowych.
Należy dążyć do likwidacji armii a w okresie przejściowym sprawić, by jej uzbrojenie się do niczego nie nadawało. Należy je kupować od możliwie jak największej liczby producentów, tak aby jego utrzymanie i serwis było maksymalnie utrudnione. Zlikwidować produkcję krajową, tak sprzętu jak i amunicji. Istniejące wyposażenie przekazać nieodpłatnie krajom, które najchętniej by nas wymazały z mapy.
O najbardziej tajnych kwestiach obrony należy informować na comiesięcznych konferencjach prasowych transmitowanych w TV. Plany obronne, uzbrojenia i mobilizacyjne, o ile istnieją powinny być dostępne w Internecie. Dostęp żołnierzy do broni powinien być uregulowany dokładnie tak samo jak wydawanie pozwoleń na broń cywilom.
Szkolenia wojskowe powinny być surowo zabronione. Poligony powinny służyć wyłącznie obcym armiom. Liczba obcych wojsk stacjonująca w kraju powinna być jak największa. Żołnierze, o ile już muszą, mogą się rekrutować wyłącznie spośród osób z ułomnościami fizycznymi i umysłowymi.
Polityka finansowa
Waluta krajowa, o ile nie da się jej zastąpić walutą obcą, powinna być słaba, a jej siła nabywcza musi regularnie spadać. Dostęp obywateli do swoich pieniędzy powinien być maksymalnie utrudniony a docelowo niemożliwy. Dokonywanie transakcji gotówkowych powinno być surowo zabronione. Najlepszym kandydatem na ministra finansów powinien być przedstawiciel jakiegoś zagranicznego banku, a jak się nie znajdzie to jakiś zwykły malwersant. Deficyt finansów publicznych powinien być jak największy, tak aby jego zasypanie było całkiem niemożliwe nawet w bardzo odległej przyszłości.
Edukacja finansowa i ekonomiczna powinny być zniesione. Katalog przestępstw finansowych w kodeksie karnym ma być ograniczony do minimum a urzędnicy zwolnieni z odpowiedzialności w tym zakresie z mocy ustawy.
Ustawodawstwo
O ile nie da się zlikwidować wyborów powszechnych do ciał ustawodawczych i zastąpić ich delegowaniem przez różne organizacje najlepiej międzynarodowe, należy zadbać o prawidłową rekrutację. Do ciał ustawodawczych najlepiej nadają się oprócz osób z dysfunkcjami umysłowymi, co jest oczywiste również pracownicy przemysłu rozrywkowego i celebryci, pośrednicy w handlu nieruchomościami, restauratorzy, pospolici przestępcy, nauczycielki przyrody szkół podstawowych, absolwenci studiów międzywydziałowych na kulturoznawstwie i wszelakiej maści aktywiści na rzecz praw zwierząt, klimatu, środowiska, weganizmu, wojujący ateiści, trockiści, leniniści, templariusze, członkowie loży P2 i Opus Dei etc.
Projekty aktów prawnych powinny być tworzone w kancelariach prawnych obsługujących korporacje międzynarodowe. W najgorszym przypadku należy przepisać gotowe ustawy UE.
Bibliografia:
Karol Marx: „Kapitał”
Leszek Balcerowicz: „Koszty rozruchu produkcji nowego wyrobu”, „Ekonomista” nr 6/1976.
Altiero Spinelli: „Manifesto di Ventotene”
Lew Trocki: “Agonia kapitalizmu a zadania Czwartej Międzynarodówki (Program przejściowy) (1938, wyd. pol. 1990)
Izaak Luria: “Ec Chaim”
Henryk Jerzy Chmielewski: “Tytus, Romek i A’tomek” księga V” (Podróż wannolotem ), Wydawnictwo Harcerskie 1970
Umberto Eco: „Cmentarz w Pradze”, PWN 2005
Jak napisać doktorat z filozofii w 15 minut
W dawnych czasach ciemnoty i obskurantyzmu napisanie takiego doktoratu mogło zająć dwa lata albo i więcej, jeśli potrzebna była kwerenda w archiwach i bibliotekach zagranicą. Obecnie jednak dzięki nieubłaganemu postępowi we wszystkich dziedzinach życia również w dziedzinie pisania doktoratów z filozofii mamy do dyspozycji szereg użytecznych narzędzi, które pozwalają nam na zaoszczędzenie czasu.
I tak pewien australijski naukowiec Andrew Bulhak stworzył generator tekstów postmodernistycznych i obdarował nim całą ludzkość, umieszczając go w domenie publicznej pod nazwą Elsewhere.org. O jego istnieniu wspomniał swego czasu profesor Bogusław Wolniewicz w swoim słynnym „Wykładzie o Wittgensteinie” wygłoszonym na UW, już po odejściu na emeryturę. Słuchacze jednak zakwestionowali prawdziwość jego słów, bo sami w większości wywodzili się z pokolenia ukształtowanego a raczej wypaczonego przez postmodernizm.
Generator ten za jednym kliknięciem tworzy średniej długości teksty postmodernistyczne, całkowicie nieodróżnialne od tekstów stworzonych przez ludzi. Każdy kto spróbuje, przekona się niezawodnie, że nie sposób odróżnić twórczości generatora od twórczości ks. Prof. Tischnera chociażby. Co więcej generator do każdego tekstu dodaje bibliografię, więc robota jest w pełni profesjonalna.
Biorąc pod uwagę powyższe wygenerowanie tekstu dysertacji doktorskiej o objętości 200—300 stron powinno zająć nie więcej niż 15 minut.
Obecnie z biegiem lat Elsewhere.org generuje również takie cuda jak poezję nowoczesną czy nazwy zespołów rockowych, więc ma coś do zaoferowania szerszej grupie niż tylko filozoficzni ambicjonerzy.
Te 15 minut można poświęcić na stworzenie doktoratu na przykład, rezygnując z obejrzenia przerwy reklamowej podczas emisji serialu w Polsacie albo w przerwie meczu piłki nożnej Wisła Płock -Arka Gdynia. Tak więc następnego dnia możemy już zająć się habilitacją.
Mamy jednak też do dyspozycji rozmaite translatory oparte na tzw. sztucznej inteligencji jak chociażby DeepL, które w mgnieniu oka pozwolą nam przełożenie naszej twórczości na języki obce. Ich publikacja w Internecie nie powinna być zbyt trudna a potem wystarczy nabijać cytowania i budować pozycję w środowisku akademickim.
Pozostaje jedynie wybór uczelni, na której byśmy chcieli uzyskać tytuł doktora filozofii. Z tym wiąże się jednak również nieubłagany postęp, który nie ominął tzw. „nauk społecznych” a nawet sobie poradził tak dobrze, że znalezienie uczelni, która by tak wytworzoną dysertację odrzuciła jest w zasadzie niemożliwe.
Bardzo podobnie jest ze znalezieniem wydawnictwa, gdybyśmy mieli chęć na coś więcej niż wersja elektroniczna. Kilka tygodni wystarczy, żeby napisać półkę opasłych książek więc droga do profesury jawi się prosta jak autostrada.
Dla zainteresowanych mała próbka twórczości Elsewhere.org ( All copyrights Andrew Bulhak).
„The main theme of the works of Eco is the collapse of textual class. In a
sense, the subject is interpolated into a submaterialist nihilism that includes
culture as a reality. Several narratives concerning the role of the observer as
writer exist.
“Society is fundamentally a legal fiction,” says Lyotard. Thus, the subject
is contextualised into a textual materialism that includes art as a paradox.
The primary theme of Dietrich’s[1] essay on submaterialist
nihilism is the bridge between reality and class.
The characteristic theme of the works of Joyce is a mythopoetical whole. But
Baudrillard’s critique of predialectic desituationism holds that expression
comes from communication, given that submaterialist nihilism is invalid.
Foucault uses the term ‘predialectic desituationism’ to denote the failure, and
eventually the dialectic, of postsemantic sexual identity.”
A tu wersja polska by DeepL:
„Głównym tematem prac Eco jest upadek klasy tekstowej. W pewnym
sensie temat ten jest wpleciony w submaterialistyczny nihilizm, który obejmuje
kulturę jako rzeczywistość. Istnieje kilka narracji dotyczących roli obserwatora jako
pisarza. Społeczeństwo jest zasadniczo fikcją prawną” — twierdzi Lyotard. W ten sposób podmiot
jest kontekstualizowany w materializmie tekstualnym, który traktuje sztukę jako paradoks.
Głównym tematem eseju Dietricha [1] na temat nihilizmu submaterialistycznego
jest pomost między rzeczywistością a klasą społeczną.
Charakterystycznym tematem dzieł Joyce’a jest mitopoetyczna całość. Jednak
krytyka predialektycznego desytuacjonizmu Baudrillarda utrzymuje, że ekspresja
wynika z komunikacji, biorąc pod uwagę, że submaterialistyczny nihilizm jest nieważny.
Foucault używa terminu „predialektyczny desytuacjonizm” na określenie porażki, a
ostatecznie dialektyki, postsemantycznej tożsamości seksualnej.”
Tytuł dzieła jest taki: “Predialectic desituationism and surrealism, Barbara U. A. Humphrey,
Department of Sociolinguistics, Miskatonic University, Arkham, Mass.
„Predialektyczny desytuacjonizm i surrealizm” Barbara U. A. Humphrey,
Wydział Socjolingwistyki, Uniwersytet Miskatonic, Arkham, Massachusetts.
Czyż nie jest to piękne!?
Postscriptum.
Elsewhere generuje również Adolescent poetry (Poezję młodzieżową). Czujecie te otchłanne perspektywy sławy?
Bibliografia:
Andrew Bulhak: „„Symulacja postmodernizmu oraz debilizmu umysłowego za pomocą sieci rekursywnych”
Papers of the 9 th World Multiconference on Systemics, Cybernetics and Informatics, Volume 1, July 10—13, 2005, Orlando Florida, USA
Józef Tischner:” Myślenie według wartości”
Jacques Derrida: „L'Écriture et la Différence”, Paris, Seuil, 1967
Jean-François Lyotard:” Condition postmoderne”
Jan Brzechwa:” Przygody pchły Szachrajki”
Jak dostać nagrodę literacką
Uwagi wstępne
Autor nie ponosi odpowiedzialności, jeśli ktoś zastosowawszy się ściśle do poniższych, surowych zaleceń jednak wbrew swojej woli i oczekiwaniom nagrody literackiej nie otrzyma. Może się tak stać ze względu na to, że obecnie więcej osób zajmuje się pisaniem książek niż ich czytaniem.
Do tego coraz liczniejsze są przypadki, iż osoby, które w życiu nie przeczytały żadnej książki piszą książki, których nikt nie przeczyta. W tej sytuacji nagrody literackie muszą nadążać za produkcją literacką i ich ilość rośnie tempie wykładniczym. Popyt na nagrody literackie jest dużo większy niż na zakup książek, nie mówiąc już o ich przeczytaniu.
Dlatego też niektórzy, zdesperowani autorzy skrzykują kolegów i znajomych, aby im przyznali nagrodę literacką.
Musimy pamiętać, że skład kapituł nagród literackich obecnie, to nie grono akademickie złożone z literaturoznawców, paleografów, językoznawców, metodologów badań literackich, lingwistów i wybitnych twórców, jak to praktykowano w czasach ciemnoty i zabobonu, ale grono składające się z głównie z analfabetów pierwotnych i wtórnych, pielęgniarek, taksówkarzy, sportowców, piosenkarek i piosenkarzy, komików estradowych i grafomanów.
Grono takie wszelako posiada dogłębną znajomość programów telewizyjnych, informacyjnych, rozrywkowych, seriali, kabaretów, audycji sportowych, motoryzacyjnych, programów o gotowaniu i uprawianiu ogródków, modzie i życiu erotycznemu elit.
Z tych to otchłannych źródeł czerpią kompletną wiedzę o tym co jest dobre a co złe, co wypada a czego nie wypada, co jest ładne a co brzydkie, co jest prawdą a co fałszem. I to są kryteria, które taka kapituła będzie egzekwować przy kwalifikacji kandydatów z żelazną konsekwencją godną samego Bismarcka.
Dobór bohaterów dzieła
Prawidłowy dobór typu bohaterów już na wstępnie określi inne aspekty dzieła literackiego. Bohaterowie to powinni być prawie wyłącznie psychopaci i dewianci, ludzie nerwowo i somatycznie chorzy, sadyści i mordercy ( należy uważać aby nie przesadzić z ilością jeśli nie chcemy konkurować z jakimś szwedzkim autorem bestsellerowych kryminałów), sataniści, rzeźnicy, palacze zwłok, czyściciele dołów kloacznych, płatni najemnicy (broń Boże nie wybierać najemników bezpłatnych), dziennikarze z prasy i telewizji i inne męty i typy spod ciemnej gwiazdy płci wszelakiej, a najlepiej wszystkich na raz.
Bohaterowie muszą doświadczać i świadczyć sobie wzajemnie pełen katalog wszelakich udręk fizycznych i psychicznych a ich opisy muszą być jak najbardziej szczegółowe. O ile sią da przez większość czasu akcji dzieła powinni nie trzeźwieć, jeśli chodzi o narkotyki to zalecany jest pełny gaz. Jeśli chodzi o dobór opisywanych przestępstw należy wybierać z kodeksu karnego jedynie te, które są zagrożone karą więzienia od 10 lat w górę.
Zarys tematu
Dzieło nie powinno mieć jakiegokolwiek dającego się zdefiniować tematu. Powinno być chaotyczne i poszatkowane jak kapusta na bigos. Aby nadać temu bałaganowi jakieś pozory struktury, możemy czerpać pełnymi garściami z największego, a może nawet wyczerpującego katalogu eksperymentów narracyjnych, czyli dzieła Jamesa Joyce „Ulisses”. Należy zadbać, aby tak ustrukturyzowana tematyka dotyczyła zagadnień obrzydliwych, nagannych moralnie, okrutnych, oscylujących możliwie blisko wokół układu wydalniczego tak ludzkiego jak i zwierzęcego. Krew i błoto powinny lać się strumieniami.
Sceny seksu bardzo zróżnicowane i drastyczne. Nie należy się obawiać pornografii.
Dobór miejsc
Zasady jedności miejsca i czasu należy unikać jak ognia. Miejsca akcji to opuszczone zakłady przemysłowe, rampy kolejowe, slumsy, ruiny, szpitale psychiatryczne i zakłady penitencjarne, cmentarze, rzeźnie, ekskluzywne butiki, modne restauracje i lotniska obsługujące tanie linie lotnicze.
Język powinien być prymitywny, ale dosadny, bezwzględnie stosować dużo zwrotów gwarowych, slangowych i wyrażeń obcojęzycznych. Znaki interpunkcyjne mają być pominięte.
Czas akcji (tu uwaga raczej do ekranizacji dzieła) należy wybierać noc, najlepiej zimą, ze słabym oświetleniem albo bez, najlepszym źródłem światła jest migająca świetlówka, której towarzyszy dźwięk zwarcia elektrycznego.
Tym do jakiego czytelnika ma być adresowane nasze dzieło w ogóle nie należy się przejmować bowiem niemal pewną gwarancją otrzymania nagrody literackiej jest pewność, iż nie znajdzie się nawet jeden czytelnik.
Bibliografia:
https://www.academiegoncourt.com/presentation-prix-goncourt
List of Nobel Prize Winners in Literature from 1901 to 2025
Chambers, Brooks (2016-05-09). „What is Entopic Graphomania? Weekly Project #3 with Brooks Chambers”
Czesław Miłosz:” Zniewolony umysł”
G. Giedrys:” Choroba na pisanie. Grafomania w ujęciu psychologicznym i psychiatrycznym”, Polonistyka 2004
Umberto Eco:” Wahadło Foucault”
F.Robortello: „Paraphrasis in librum Horatii, qui Vulgo “De arte poetica ad Pisones” inscribitur”
Roman Ingarden:” O poznawaniu dzieła literackiego, 1937
Jan Brzechwa:” Krasnoludki”
Dzień Wszystkich Świętych, czyli odwet profanum w kulturze sakralnej
Leszek Kołakowski napisał kiedyś esej zatytułowany „Odwet sacrum w kulturze świeckiej’, w którym wykazał, że wypieranie sacrum drzwiami ze sfery kultury prowadzi do powrotu pewnych obrządków i stylu myślenia oknem wszelako w postaci zdegenerowanej.
Warto zauważyć, że może też zajść proces przeciwny a mianowicie w postaci zeświecczenia pewnych obszarów sacrum.
W czasach mojego dzieciństwa, od których minął już szmat czasu o czym codziennie przypomina mi lustro, w Dniu Wszystkich Świętych na cmentarzach było raczej pustawo. Zniczy było więcej niż zwykle, jako że poza imieninami bliskich zmarłych nie zapalano ich w ogóle.
Obecnie przed wejściem na cmentarze funkcjonują całoroczne bazary, w których odwiedzający groby bliskich i znajomych zaopatrują się codziennie w kwiaty sztuczne i żywe, znicze klasyczne i elektryczne, środki do czyszczenia, szmatki, grabki, worki na liście, baterie, zapalniczki oraz wszelakie ozdoby. Znicze są dostępne w wersjach zależnych od sezonu świątecznego i tak na Wielkanoc są to zajączki, jajka i baranki a na Boże Narodzenie mikołaje, choinki i renifery. Dodatkowo w okolicy Wszystkich Świętych pojawiają się stragany z obwarzankami i słodyczami a nawet balonami i tylko patrzeć, jak postawią karuzelę, strzelnicę i diabelski młyn.
W czasach komuny w mediach nie używano określenia Dzień Wszystkich Świętych, bo przecież zgodnie z doktryną komunistyczną żadnych świętych nie ma a zamiast tego używano określenia Święto zmarłych. Ta nowa, świecka tradycja miała zastąpić sakralny sens święta, bo zgodnie z doktryną kościoła przecież zmarli święta żadnego nie mają. Na określenie osób biorących udział w święcie używano określenia” wierni” aby zasugerować, że to jakaś niszowa sekta a nie normalni ludzie.
Obecnie nie ma już potrzeby dokonywania takich semantycznych akrobacji, bo wielki jarmark w jaki zamienił się dzień Wszystkich Świętych nie zostawia nawet krztyny miejsca na sens religijny którego nie ratuje nawet odprawianie mszy Św. na cmentarzu szczególnie gdy celebra jest nagłaśniana przez zdezelowany megafon pielgrzymkowy. Wtedy w bardziej odległych miejscach cmentarza ani nic nie widać ani nic nie słychać, toteż nic dziwnego, że licznie zgromadzeni odwiedzający zajmują się pogawędkami i krzątaniną wokół grobów, co i raz słychać dźwięk tłuczonego szkła i klaksonów na sąsiadujących ulicach, gdzie desperaci szukający miejsca do parkowania skaczą sobie do gardeł.
Na ten dzień w miastach wprowadza się specjalną organizację ruchu i organizuje doraźne parkingi zdolne pomieścić tysiące pojazdów. Na niektórych, najbliższych cmentarzy parkingach nikt nie panuje nad sytuacją więc samochody są tak poblokowane, że nie da się z tych parkingów wyjechać. Nad zachowaniem porządku na ulicach i drogach czuwa policja, straż miejska oraz liczni wolontariusze. Nad ważnymi drogami patrole sprawują śmigłowce i drony.
Jeżeli sytuacja tego wymaga niedługo trzeba będzie do akcji zaprzęgnąć wojsko.
Na drogach całego kraju trwa oczywiście słynna policyjna akcja „Znicz”, która ma jakoś zapanować nad chaosem komunikacyjnym. Jednak mimo to wielu z podróżujących nie wróci już nigdy do domu. Można zauważyć, że o ile obchodzenie dnia Wszystkich Świętych jest całkowicie bezpieczne o tyle obchody Święta Zmarłych przyczyniają się do zwiększenia ilości zmarłych.
Co ciekawe, w tym właśnie dniu następuje kumulacja kogutów, przejeżdżających obok cmentarza karetek, radiowozów i straży pożarnej.
Do dobrego tonu należy, aby na cmentarz odpowiednio się ubrać i zaprezentować. Wśród pań furorę robią futra albo przynajmniej płaszcze z wielbłądziej wełny. Be względu na stan zachmurzenia należy bezwzględnie założyć okulary przeciwsłoneczne, bo pasują do cmentarnej powagi jak na pogrzebie.
O ile jednak żałobnicy na pogrzebie za ciemnymi okularami skrywają oczy czerwone od płaczu o tyle uczestnicy cmentarnej celebry w dniu Wszystkich Świętych skrywają przeważnie oczy czerwone od przepicia.
Uczestniczenie we Mszy Świętej jest bardzo utrudnione, ponieważ panuje raczej atmosfera pikniku, wszyscy gdzieś chodzą, rozmawiają, pozdrawiają się co stanowi znakomitą okazję do wykonania obowiązkowej passeggiaty w nowym ciuchu przez cały cmentarz.
W mieście zaprezentowanie rodzinie czy znajomym nowego samochodu jest raczej niemożliwe więc tę okazję pozostawia się do odwiedzin rodziny na wsi.
Obowiązkowym punktem programu jest odwiedzanie cmentarza po zmroku, aby podziwiać „magiczną” atmosferę stworzoną przez łunę tysięcy świateł. Jest to też okazja do tego, aby spalić trochę kalorii po sutym obiedzie rodzinnym.
Kilka dni po tym z cmentarzy ciężarówki wywożą tony śmieci, robi się pusto i wtedy pojawia się okazja do refleksji nad kruchością naszego życia, groby pokrywają się dywanem żółtych i czerwonych liści, które rozwiewa wiatr i zmarli mają wreszcie święty spokój do następnego roku.
Bibliografia:
Leszek Kołakowski: „Odwet sacrum w kulturze świeckiej”
Ks. Aleksander Żychliński:” Życie pozagrobowe”
J.A. Fischer, “Studien zum Todesgedanken in der alten Kirche. Die Beurteilung des natürlichen Todes in der kirchlichen literatur der ersten drei jahrhunderte” (München 1954)
Morte-Risurrezione nei Padri (red. S.A.Panimolle) (Dizionario di Spiritualità Biblico-Patristica 45; Roma 2007)
X. Leon-Dufour: “Face à la mort. Jésus et Paul”, Paris 1979
H. Langkammer: „Życie po śmierci. eschatologia Starego i Nowego Testamentu (Lublin 2004)
Adam Bahdaj:” Wakacje z duchami” Wydawnictwo Harcerskie 1969
O zaletach posiadania telewizji kablowej
W czasach mojego dzieciństwa istniały jedynie telewizory kineskopowe, czarno białe i jeden program telewizyjny. Mimo siermiężności technologicznej poziom realizacyjny wielu audycji telewizyjnych stał na bardzo wysokim poziomie.
Spektakle Teatru Telewizji, reżyserowane przez najwybitniejszych polskich reżyserów teatralnych i filmowych, z gwiazdorską obsadą stały się legendarne i w dzisiejszych warunkach nie do powtórzenia.
Niektóre wydarzenia transmitowane przez telewizję gromadziły całe rodziny a w czasach, których już nie pamiętam również zaproszonych sąsiadów.
Emisje Bonanzy czy Stawki większej niż życie sprawiały, że ulice pustoszały. Podobnie było z transmisjami kolejnych etapów Wyścigu Pokoju. Emitowany w Niedzielę Klub pięciu kontynentów, czyli program geograficzno -podróżniczy był takim okienkiem, przez które można było obejrzeć kawałek jakże egzotycznego i dalekiego świata Afryki czy Ameryki.
Do legendy przeszły takie programy dla dzieci jak poniedziałkowy „Zwierzyniec”, w którym Michał Sumiński opowiadał o zwyczajach zwierząt, ale dla dzieciarni wisienką na torcie były emitowane na koniec programu amerykańskie kreskówki o przygodach myszy Pixie i Dixie psa Huckelberry czy goryla Magilli.
W latach siedemdziesiątych pojawiła się telewizja kolorowa i drugi program telewizyjny. Przybyło programów rozrywkowych, również produkcji zachodniej oraz seriali i filmów fabularnych produkcji amerykańskiej, klasyki francuskiego kryminału czy kina brytyjskiego.
To wtedy na ekranach pojawił się Kojak i Arsene Lupin,
W programie Studio 2 na żywo wystąpiła Abba i z ekranu powiało tak zwanym wielkim światem.
Percepcja tych programów była subiektywnie dość intensywna i autentyczna, na co wpływ miał niewątpliwie urok nowości i po równi, piękne starzenie się wspomnień. Nie przeszkadzała temu dość namolna, ale już nie tak agresywna propaganda, której słuchanie i oglądanie też budziło emocje, tyle że diametralnie inne. Moja babcia na przykład nie pozwalała dziadkowi oglądać Dziennika Telewizyjnego, bo wtedy brzydko przeklinał, szczególnie gdy pokazywano Edwarda Gierka.
W tamtych to czasach zaczęły napływać kompletnie niewiarygodne informacje o tym, że podobno w Ameryce w telewizji jest dostępnych ponad sto programów.
kontynuować
Bibliografia:
Katarzyna Kostyrka -Allchorne, Nicolas R.Cooper, Andrew Simpson: “The relationship between television exposure and children’s cognition and behaviour: A systematic review” Developmental Review Volume 44, June 2017
Azhar Jalil Saeed Meiqin, Li Xinlei Yan in Humanities and Social Sciences Communications Beyond colourblind casting: “Historical revisionism and Afrocentric blackwashing of Cleopatra in contemporary media”
Aja Murray, Hannah Casey, Edmund Sonuga-Barke in BMC Pediatrics:“The effects of tv/video viewing hours on later ADHD symptoms: a counterfactual analysis in longitudinal population-representative data”
Jacek Kleyff;” Telewizja”
Skąd przychodzimy, dokąd idziemy
Praca filozofa jest powszechnie niedoceniana. Nikt bowiem, nie zdaje sobie sprawy z tego, że gdy na przykład pomyli się lekarz kosztuje to życie człowieka, gdy pomyli się inżynier może zginąć kilkaset osób, gdy pomyli się generał zginą tysiące, ale gdy pomyli się filozof zginą miliony. Filozof zresztą nawet nie musi się mylić, wystarczy, gdy będzie trwał w swojej nieomylności.
Dotychczasowa cywilizacja europejska opierała się na trzech filarach: greckiej koncepcji prawdy, rzymskiej koncepcji prawa i etyce chrześcijańskiej
Obecna cywilizacja europejska natomiast opiera się na następujących filarach: porzuceniu koncepcji prawdy na rzecz arbitralizmu, pozytywnej koncepcji źródeł prawa i etyce relatywistycznej.
Prawdę obiektywną zastąpił relatywizm poznawczy, prawo naturalne zostało zastąpione przez prawo stanowione a moralność przez permisywizm.
O ile dotychczasowe filary doprowadziły do powstania i rozkwitu cywilizacji nie mającej sobie równych w dziejach świata to filary obecne w równie spektakularny i bezprecedensowy spsób doprowadzą do jej zaniku i zniszczenia jej dorobku.
Dominującym ustrojem politycznym Europy współczesnej jest tzw. Demokracja liberalna. Najlepiej to czym jest demokracja liberalna objaśnił onegdaj profesor Bogusław Wolniewicz. Twierdził on, że o ile tradycyjna demokracja, „bez przymiotnikowa” była restrykcyjna w sferze obyczajowej i liberalna w sferze polityki o tyle demokracja liberalna jest permisywna w kwestiach moralnych natomiast restrykcyjna w sferze polityki.
Wytworzyła ona rozbudowane mechanizmy restrykcji wobec wolności słowa w postaci tzw. poprawności politycznej narzucając rozmaite przesunięcia semantyczne i terminologiczne, posuwając się nawet do penalizacji odstępstw od języka dominującej ideologii.
Do jak apokaliptycznych konsekwencji to prowadzi niech świadczy fakt, iż niedawno nauczyciela college’u w Wielkiej Brytanii za odmowę używania wobec uczniów neutralnych płciowo zaimków, został skazany na karę dożywotniego więzienia. Takie sankcje są potrzebne po to, że bez nich ten konstrukt pozostawałby jedynie na poziomie pewnej deklaracji ideowej i nie stanowiłby narzędzia do aktywnego zmieniania relacji społecznych, a o to przecież chodzi.
Geneza intelektualna samej poprawności politycznej jest dość ciekawa i powszechnie zapoznana. Bierze się ona z przeświadczenia, iż każda różnica jest hierarchią i, że każda hierarchia jest opresją.
Dla przykładu między dwoma osobnikami zachodzi taka różnica, że jeden jest gruby a drugi chudy. To ustanawia między nimi hierarchię polegająca na tym, iż chudy znajduje się wyżej w hierarchii od grubego (skądinąd ciekawe czemu nie odwrotnie) to zaś, że chudy jest hierarchii wyżej jest wobec grubego opresywne.
Kolejne przesłanki to ta, iż ludzie są równi oraz że wszelka opresja jest niedopuszczalna. Pierwsza z nich wydaje się z gruntu fałszywa, bo przecież właśnie potwierdzono nierówność poprzez arbitralne ustanowienie hierarchii. Znoszenie opresji ma być dokonywane za pomocą systemu premiowania społecznego, swego rodzaju handicapów mających kompensować faktyczną nierówność. Faktualny stan nierówności ma być kompensowany przez swego rodzaju sztuczną rzeczywistość równoległą.
To w tej alternatywne, sztucznej rzeczywistości zachodzi rzekoma kompensacja nierówności i zniesienie opresji. Jest to kompensacja fikcyjna, pozostająca w sferze ideologii. Stan faktyczny nie jest znoszony, podobnie jak działalność filantropijna nie znosi realnego ubóstwa.
Dla ulżenia doli zablokowanych w hierarchicznej opresji osobników, znajdujących się w niej niżej funkcjonuje tresura myślenia pozytywnego, nakazująca afirmację tego stanu i samych siebie.
Jak łatwo bowiem zauważyć, gdyby gruby schudł to cały system handicapu by się zawalił, podobnie jak cały system myślenia magicznego, podobny do tego co zaleca, iż aby nie mieć temperatury wystarczy stłuc termometr.
Niemal identycznie w komunizmie sowieckim dokonywano ideologicznej afirmacji proletariatu, uznawanego za nośnik i zarazem przyczynę rewolucji. Ponieważ eurokomunizm już dawno się przestał proletariatem przejmować, podstawiono proletariat zastępczy w postaci kobiet i osób o odmiennej orientacji seksualnej.
Podobnie jednak jak system komunistyczny uczynił sytuację proletariuszy bodaj nawet jeszcze gorszą niż przed rewolucją, tak samo nowy proletariat zastępczy, może się spodziewać, iż na etapie, na którym rewolucja pożera swoje własne dzieci zostaną przerobieni na nawóz historii.
Narzucanie społeczeństwu kaftana politycznej poprawności jest też przesuwaniem by nie rzec destrukcją tradycyjnego sposobu wartościowania i oceniania i demontażem hierarchii wartości leżącej u podstaw moralności.
System taki jest par excellence totalitarny i podobnie jak w znanych, wielkich totalitaryzmach XX wieku sięga bardzo głęboko w sferę języka, ustanawiając jako obowiązującą radykalną nowomowę, będącą najbardziej bodaj perfidnym narzędziem inżynierii dusz.
Jednym z przykładów w jaki sposób przesunięcia semantyczne pól znaczeniowych mogą manipulować społeczeństwem są pojęcia fobii i tolerancji. Język politycznej poprawności utożsamia fobię z nienawiścią a tolerancję z afirmacją. Fobia jednak, czyli obawa nie musi zawierać elementu wartościującego podobnie jak tolerancja polega na znoszeniu czegoś czego nie akceptujemy, w imię jakiejś wyższej wartości i nie jest tożsama ze zmianą braku akceptacji na akceptację.
Tutaj podobnie nie oczekuje się faktycznej zmiany postaw a jedynie eliminuje się odmienne rozumienie tych terminów na poziomie językowej komunikacji społecznej.
O totalitarnym charakterze demokracji liberalnej, świadczy wykorzystywanie aparatu państwa do utrwalenia narzuconego systemu wartości, co przejawia się przenikaniem ideologii do źródeł prawa, a w szczególności do orzecznictwa. Na służbę ideologii zostały wprzęgnięte aparat ścigania i sądownictwo. Biorąc pod uwagę, iż odrzucenie fundamentalnych zasad prawa rzymskiego na poziomie doktryny dokonało się wcześniej, na poziomie piśmiennictwa i orzecznictwa degradacja systemu prawnego zostaje finalnie przypieczętowana.
Objawia się to w postaci kuriozalnych wyroków, które dla przykładu wyolbrzymiają współsprawstwo ofiar przy jednoczesnym umniejszaniu winy sprawców. Tak dla porządku semantycznego, pojęcie winy funkcjonuje w obrocie prawny jedynie de nomine a nie de jure, ponieważ przecież wina w świecie politpoprawności nie istnieje. Została ona wyrugowana już u podstaw, w antropologii filozoficznej tego systemu, która wywodzi się wprost z marksistowskiej koncepcji społecznej natury człowieka. Człowiek bowiem jak głoszą marksiści zarówno ze szkoły radzieckiej jak i eurokomuniści jest konstruktem społecznym, czyli wypadkową oddziałujących nań amorficznych procesów i niejako ich ostateczną summa summarum. Winę więc, za takie a nie inne czyny jednostki powinniśmy zrzucić na społeczeństwo i na proces wychowawczy, rodzinę i otoczenie. Taka koncepcja człowieka, zakłada też ipso facto brak wolnej woli, a więc również pojęcia osobistego sprawstwa czynu.
Człowiek będący kłębowiskiem emocji, wpływów, traum z dzieciństwa, popędów etc. nie odpowiada za to co czyni, bowiem każdorazowo jest to stochastyczny wynik wzajemnego oddziaływania czynników odeń niezależnych. W sensie metodologicznym taka antropologia filozoficzna stoi na poziomie łysenkizmu.
Wymiar sprawiedliwości bez tych fundamentalnych pojęć staje się jedynie aparatem represji na służbie ideologii państwowej zmierzającej do ukształtowania „nowego człowieka”.
Sowiecka idea „pieriekowki duszej” (przekuwania dusz) odbyła długi marsz, z Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii bolszewików na salony elit politycznych i intelektualnych zachodniego kręgu cywilizacyjnego. Proces ten zajął niecałe sto lat, a zmiany, które spowodował nie mają swojego precedensu w historii ludzkiej cywilizacji na przestrzeni ostatnich 2000 lat.
Proces ten jednak trwa w dalszym ciągu i musimy być świadomi, że zmiany, których dokonuje są zasadniczo nieodwracalne.
Paradoksalnie transfer tej ideologii na zachód zawdzięczamy Adolfowi Hitlerowi, który prześladując twórców szkoły frankfurckiej, wypchnął ich prosto w ramiona amerykańskich uniwersytetów, skąd rozwinięte i wzmocnione ich reputacją zdominowały rządy, uniwersytety, parlamenty współczesnego świata. W taki oto sposób od Lenina i Trockiego do Herberta Marcuse i Theodora Adorno rewolucja komunistyczna przeszła drogę do zwycięstwa bez plutonów egzekucyjnych, obozów śmierci i świstu gilotyny.
Jej zwycięstwo nie objawiło się zatknięciem sztandaru Związku Radzieckiego na Cabo da Roca ale delikatnym szelestem kart książki, czytanej w czytelni biblioteki Uniwersytetu Columbia, pewnego zimowego wieczoru w 1968 roku.
Bibliografia:
Talmud
Marcin Luter: „Artykuły szmalkaldzkie i 95 tez”
Maximilien de Robespierre:” Katechizm rewolucyjny”
Georg Wilhelm Fryderyk Hegel: „Fenomenologia Ducha”
Karol Marx:” Manifest komunistyczny”
Włodzimierz Lenin:” Państwo a rewolucja”
Altiero Spinelli: „Manifest z Ventotene”
Karl R. Popper:” The Open Society and Its Enemies”
„Traktat z Lizbony zmieniający Traktat o Unii Europejskiej i Traktat ustanawiający Wspólnotę Europejską” 2007
John Lennon:” Imagine”
Metafizyka grzybobrania
Jeden z moich uniwersyteckich nauczycieli na zajęcia związane bodaj z jakimś zagadnieniem względności pojęć, przyniósł Atlas Grzybów tłumaczenie polskie z j. rosyjskiego wydane w 1952 roku.
Państwu się zapewne wydaje -rozpoczął wypowiedź- że grzyby są albo jadalne, albo trujące a tymczasem proszę bardzo! Otworzył zaznaczoną stronę i czyta -muchomor czerwony, grzyb trujący, ale w niektórych regionach Związku Radzieckiego po sześciokrotnym przegotowaniu i zasoleniu jest jadalny.
I tak było ze wszystkimi grzybami trującymi, które co prawda nominalnie i faktycznie były trujące, ale w niektórych regionach Związku Radzieckiego, po sześcio lub ośmiokrotnym przegotowaniu i zasoleniu były jadalne! Wskazuje to, że już samo grzyboznawstwo jest organicznie powiązane z filozofią nie wspominając już nawet o doktrynie państwowej Związku Radzieckiego.
Obecnie, ze względu na brak Związku Radzieckiego do grzybobrania musimy podchodzić w zgoła inny, bardziej wyrafinowany sposób.
Jednym z najbardziej znanych myślicieli-grzybiarzy był niewątpliwie Martin Heidegger, który zapewne pod wpływem przemyśleń podczas spacerów w lesie, zamienił nowicjat w Towarzystwie Jezusowym na członkostwo w NSDAP i napisał swoje słynne dzieło pt:” Holzwege” ( Leśne ścieżki).
Adam Mickiewicz w Panu Tadeuszu opisywał grzybobranie tak:
„Grzybów było w bród: chłopcy biorą krasnolice,
Tyle w pieśniach litewskich sławione lisice,
Co są godłem panieństwa, bo czerw ich nie zjada,
I dziwna, żaden owad na nich nie usiada.
Panienki za wysmukłym gonią borowikiem,
Którego pieśń nazywa grzybów pułkownikiem.
Wszyscy dybią na rydza; ten wzrostem skromniejszy
I mniej sławny w piosenkach, za to najsmaczniejszy,
Czy świeży, czy solony, czy jesiennej pory,
Czy zimą. Ale Wojski zbierał muchomory…”
O tym jednak co Wojski robił z tymi muchomorami Poeta już nic nie napisał.
W dawnych wierzeniach grzyby należały do świata demonicznego, powiązanego z duchami, magią i sferą nieczystą. Las bowiem jawił się jako przestrzeń obca i groźna, a dodatkowej tajemniczości dostarczał fakt, iż grzyby rosną nocą, co jak uważano niezawodnie świadczy o udziale wiedźm, rusałek i czartów w ich powstaniu. Grzyby były uważane za posłańców świata mroku i duchów zmarłych.
Nieprzypadkowo zatem, jeden z grzybów trujących jest nazywany szatanem. Dodatkowej aury tajemniczości przydawały grzybom ich trujące i halucynogenne właściwości. Grzyby halucynogenne były i są bodaj dość powszechnie wykorzystywane w szamanizmie, natomiast o podstępnym truciu za pomocą grzybów nazbierało się mnóstwo literatury i przypowieści.
Wierzono, iż szamani za pomocą grzybów potrafią przepowiadać przyszłość i komunikować się z zaświatami. Zwyczaj spożywania grzybów z kapustą w Wigilię jest pozostałością pogańskich wierzeń, iż w tym właśnie dniu, dom jest nawiedzany przez duchy przodków.
Przedziwna morfologia grzybów, ich zapach i spektakularne obumieranie i gnicie sprawiło, iż były symbolem przemijania i śmierci. O roli zaś grzybów w kultach ezoterycznych można napisać osobną książkę.
Również w kulturze chrześcijańskiej przestrzegano pewnych świąt jak na przykład święto Piotra i Pawła przypadające na dzień 29 czerwca, przed którą to datą zbieranie grzybów było surowo zabronione.
Istnieje nawet legenda opowiadająca o tym jak Jezus ze świętym Piotrem zbierali w lesie grzyby. Bo jest i była też jasna strona grzybów wykorzystywanych przecież powszechnie w medycynie ludowej i w kuchni. Miały też znaczenie praktyczne, tląca się huba używana była do podtrzymania ognia i umożliwiała w razie potrzeby rozpalenie ogniska a maślaki, w co wszelako trudno uwierzyć, bywały używane do smarowania osi wozów.
Samo grzybobranie też obrosło całą masą rozmaitych wierzeń i przesądów, które nawet dzisiaj przydają tej czynności nieco magicznego charakteru. Istnieje dość rozpowszechnione przekonanie, że wyciągnięcie z kieszeni noża powoduje, że grzyb się chowa. Każdy grzybiarz wie, że ostentacyjne obnoszenie się na początku grzybobrania z dużą torbą spowoduje to, że grzyb się schowa, natomiast gdy zostanie zaskoczony bez torby i nożyka nie zdąży ostrzec innych grzybów i już jest nasz.
Dawniej wierzono również, iż skromne, znoszone ubranie przynosi szczęście na grzybobraniu a zbyt głośne zachowanie płoszy grzyby. Moja Żona na przykład po znalezieniu grzyba mówi głośno: Dziękuję ci lesie! -celem zyskania przychylności lasu, a gdy nie może znaleźć grzyba mówi: Tak bym chciała znaleźć grzybka! -i zawsze znajduje.
Przy zbieraniu trufli występuje zupełnie inny zestaw mitów i wierzeń zapewne ze względu na rynkową wartość tych grzybów, jednak i u nas wyobraźnię grzybiarzy rozpaliła informacja, iż po niemal stu latach w naszych lasach można napotkać gąskę sosnową, której kilogram w Japonii jest wart kilkanaście tysięcy euro.
W czasach rzymskich powszechnie wierzono, że trufle rosną w korzeniach drzew ożywianych przez pioruny, co nadaje im mistyczny charakter i boskie pochodzenie.
Celem lepszego zrozumienia fenomenologii i metafizyki grzybów polecam dodanie do sosu z pieczeni z królika odrobiny, grzybka zwanego krawcem (koźlarz pomarańczowo żółty), który sprawia, iż sos będzie czarny jak atrament i aromatyczny.
Ta czerń niech przypomina nam ciemny, dębowy las i mrok wieczności.
Bibliografia:
Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 3 listopada 2022 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie grzybów dopuszczonych do obrotu lub produkcji przetworów grzybowych, środków spożywczych zawierających grzyby oraz uprawnień klasyfikatora grzybów i grzyboznawcy.
Powiatowa Stacja Sanitarno Epidemiologiczna w Bydgoszczy: „Jesień w lesie grzyby niesie”: wykaz literatury dla uczniów przygotowujących się do konkursu.
Martin Heidegger: „Holzwege” 1935–1946 1 Auflage. Klostermann, Frankfurt am Main
Lewis Caroll: „Alicja w krainie czarów”
Pilze und Menschen: “Gebrauch, Wirkung und Bedeutung der Pilze in der Kultur”
Merlin Sheldrake:” Wie Pilze unsere Welt formen und unsere Zukunft beeinflussen”
Václav Čtvrtek: ”Muchomorek i Żwirek”
Jak zostać telewizyjnym ekspertem
Wybór dziedziny, w której zamierzamy zostać ekspertem jest niesłychanie ważny. Należy bowiem pamiętać, że ekspert telewizyjny absolutnie nie może znać się na czymkolwiek w dziedzinie, w której ma być ekspertem. Jeżeli więc posiadamy jakiekolwiek wykształcenie (co poważnie utrudnia zostanie ekspertem telewizyjnym) musimy wybrać sobie dziedzinę jak najdalszą od kierunku naszego wykształcenia. I tak dla przykładu osobom z wykształceniem podstawowym zaleca się bycie ekspertem w zakresie szkolnictwa wyższego, tym którzy są specjalistami w zakresie wychowania przedszkolnego zaleca się bycie ekspertem w dziedzinie energetyki jądrowej a absolwentom kierunków rolniczych w dziedzinie lotnictwa i astronautyki.
To zapewni, że bardzo często będziemy głosili tezy fałszywe (co jest mile widziane w TV) co ma tę zaletę, że z fałszu wynika zarówno fałsz jak prawda a z prawdy niestety tylko prawda, co jest niesłychanie nudne.
Logiczne jest zatem, że osoby bez wykształcenia albo z dyplomami kupionymi w Internecie mogą być ekspertami w dowolnych dziedzinach.
Na początek jednak przede wszystkim musimy jakoś zaistnieć w TV. Najlepiej zacząć budowanie rozpoznawalności od uczestnictwa w jakimś teleturnieju czy reality show. Aby w sposób trwały zapaść w pamięć widowni nie trzeba wiele wysiłku, bo wystarczy jakiś spektakularny blamaż — „Patrz to ten dureń co powiedział, że turbiny wiatrowe produkują wiatr!” albo: „To ten typ co mu lina pękła jak skakał na bungee!”.
Jeżeli już zatem bierzemy udział dajmy na to w zapasach w błocie, zagadajmy z wydawcą programu, ponieważ prawie na pewno to będzie ten sam, który jest wydawcą panelu eksperckiego poświęconego najnowszym badaniom w dziedzinie cząstek elementarnych albo polityce zagranicznej.
W tym momencie musimy sobie kupić okulary o możliwie jak najgrubszych oprawkach. W powszechnej bowiem opinii osobnik w okularach to intelektualista, jeżeli dodatkowo ma brodę to jest uznawany za myśliciela. W obecnych warunkach najlepsza byłaby kobieta z brodą i w okularach.
Biorąc udział w telewizyjny panelu eksperckim nie musimy się obawiać, że będziemy musieli polemizować z jakimś profesorem, specjalistą w danej dziedzinie, bo w telewizji takich się eliminuje. Jeżeli już nawet trafi się jakiś profesor, to możemy być pewni, że w panelu poświęconym polityce zagranicznej będzie to entomolog a w panelu poświęconym transportowi lotniczemu mediewista.
Eksperci nietelewizyjni bowiem dyskutują sobie w zaciszu swoich instytutów czy uczelni i nikogo to kompletnie nie interesuje.
Do dominacji w dowolnej polemice wystarczy nam zestaw retoryczny przyswojony w dzieciństwie podczas zabaw w piaskownicy: Nie to pan zaczął! A właśnie, że nieprawda! To pan kłamie! Ja tak nie powiedziałem! etc. W razie potrzeby należy sobie przyswoić bardziej zaawansowane sztuczki jak na przykład:” Amerykańscy badacze z uniwersytetu stanowego w Ohio udowodnili, że …”, „Albert Einstein dawno wykazał matematycznie, że wszystko jest względne!”, „w magazynie Science z lutego 2005 roku jest artykuł na ten temat.”
W miarę możliwości należy zadbać o to, aby kilkukrotnie zmienić zdanie w trakcie audycji, przerywać wypowiedzi innych i prowadzącego, zmieniać temat jak najczęściej i żywo gestykulować. Jeżeli na stole stoi szklanka z wodą nie wolno zapomnieć, aby ją przewrócić. Winę oczywiście należy zrzucić na interlokutora:” To pan mnie tak zdenerwował!”.
Bycie głośnym, wulgarnym i aroganckim zapewni nam uznanie szerokich rzesz widzów i sympatię wydawcy, więc udział w kolejnych wywiadach i dyskusjach mamy już w kieszeni. Jeżeli zachowania takie są obce naszej naturze możemy je wyćwiczyć dyskutując ze świadkami Jehowy, z telemarketerem oferującym nam panele fotowoltaiczne lub kierowcą taksówki na temat wydania reszty.
Jeżeli chcemy swojej karierze eksperckiej dodać trochę instytucjonalnego sznytu możemy rozważyć zapisanie się do jakiejś jedynie słusznej partii co może sprawić, iż dostaniemy stanowisko ministra w jakimś kolejnym rządzie fachowców i zacząć zmieniać świat na lepszy w realnym życiu.
Bibliografia:
Artur Schopenhauer:” Erystyka, czyli sztuka prowadzenia sporów”
Arnold Schaefer:” Demosthenes und seine Zeit”
Gorgiasz: “Obrona Palamedesa”
Erazm z Rotterdamu:” Pochwała głupoty”
Ranjot Sing Chahal: „The ultimate guide how to become famous and make your mark”
Marek Porcjusz Katon:” Orationes”
Julian Tuwim:” Ptasie radio”
Wybrane zagadnienia bezpieczeństwa i higieny pracy pisarza
Źródło (ww.ciop.pl/CIOPPortalWAR/appmanager/ciop/pl? _nfpb=true&_pageLabel=P3) pisze tak:” „Zadania pisarza mają charakter poznawczy, artystyczny i estetyczny. Pisząc, autor podejmuje tematykę jaka mu odpowiada, kieruje się własnymi poglądami i doświadczeniami, czasem jednak musi sięgać do materiałów źródłowych i opracowań specjalistycznych.”
Gdyby tak było to w zasadzie nie byłoby problemu, ale niestety prawda dalece odbiega od tych wyidealizowanych wyobrażeń.
Choroby zawodowe
Poeci i pisarze kryminałów: Alkoholizm, narkomania, HIV, HPV, kiła, rzeżączka, chlamydioza, rzęsistkowica, depresja, choroba afektywna dwubiegunowa, psychoza maniakalno depresyjna, schizofrenia, anoreksja, bulimia, bezsenność, pisarze książek historycznych: PTSD, wypalenie zawodowe, skrzywienie kręgosłupa, niedowidzenie, hemoroidy, marskość wątroby, rak płuc, zespół cieśni nadgarstka, kolano praczki, łokieć tenisisty, autorzy zwykłej beletrystyki: rwa barkowa, rwa kulszowa, zakrzepica żył, osteoporoza, reumatoidalne zapalenie stawów, przewlekła obturacyjna choroba płuc, astma, mukowiscydoza, zatrucia pokarmowe, wrzody żołądka, neuropata, nefropatia, reportażyści w krajach egzotycznych: HIV, Covid, choroba wściekłych krów, afrykański pomór świń, dur brzuszny, denga, malaria, ameboza, gorączka środkowego Nilu, trąd, ospa, dżuma i cholera.
Zasady postępowania w nagłych przypadkach
Czynniki ryzyka
Brak świeżego powietrza, brak ruchu, słabe oświetlenie, kurz, deprywacja sensoryczna, promieniowanie monitora, słabe odżywianie, odwodnienie, brak snu, przemęczenie, stres, zagrożenie porażeniem prądem elektrycznym, możliwość powstania atmosfery wybuchowej, upadku z krzesła, uderzenia głową o biurko, utrata przytomności, atak serca, ustanie krążenia, poparzenia, zwichnięcia, skaleczenia, substancje toksyczne, substancje rakotwórcze,
Niebezpieczne substancje w miejscu pracy
Gazy łatwopalne, alkohol etylowy i metylowy, wodorowęglan sodu, substancje żrące, parzące i toksyczne, kwasy i ługi, materiały wybuchowe, benzyna, olej napędowy.
Profilaktyka
Wietrzyć pokój, sprawdzać czy gaz w kuchni jest zakręcony, sprawdzić, czy krany są zakręcone, wykonywać ćwiczenia fizyczne, iść na spacer, regularnie się odżywiać, nawadniać organizm, wysypiać się, jeśli chcemy się podrapać w czoło upewnić się, że w ręku akurat nie trzymamy noża, unikać pisania nocą. Jeżeli nie zamierzamy zdobyć prestiżowej nagrody literackiej unikać pisania pod wpływem alkoholu i narkotyków.
Strefy szczególnego narażenia na oddziaływanie szkodliwych czynników
Sanatoria, hotele, domy pracy twórczej, miejscowości uzdrowiskowe, parki, szlaki turystyczne, schroniska, jeziora, lasy i góry. Bardzo niebezpiecznym środowiskiem jest drukarnia, gdzie można zostać wciągniętym do maszyny, zmiażdżonym przez pędzącą belę papieru o wadze dwóch ton albo zatruć się oparami farby.
Podczas spotkań autorskich z czytelnikami dodatkowo pojawia się narażenie na choroby zakaźne, możliwość pobicia, otrucia, kradzieży, wypadku komunikacyjnego.
Aspekty prawne
Pisanie może oczywiście narazić autora na odpowiedzialność karną. O ile nasze poglądy wydadzą się komuś niewłaściwe to system prawny oferuje takiemu pieniaczowi szeroką gamę podstaw kodeksowych do pozwania nas do sądu. Autor zatem z ostrożności procesowej musi unikać pewnych tematów, aby nie skończyć za kratkami. Z tejże ostrożności nie mogę podać listy takich tematów, ale wystarczy sobie pooglądać telewizję i poczytać w Internecie, aby się dowiedzieć co to za tematy.
Na przeciwnym biegunie znajduje się lista tematów, które poprawność polityczna nie tylko toleruje, ale nawet zaleca. Trzymając się tego kierunku zagwarantujemy sobie może nie od razu Nagrodę Nobla ale w każdym razie święty spokój.
Bibliografia:
Tadeusz Kotarbiński:” Traktat od dobrej robocie”, 1955
Rozporządzenie Ministra Pracy i Polityki Socjalnej z dnia 26.09.1997 r. w sprawie ogólnych przepisów bezpieczeństwa i higieny pracy.
EU OSH Directive 90/270/EEC: “Provisions on workload, ergonomic and psychosocial risks”
Stephen King:” On writing”, 2000 Charles Scribner’s Sons,
10 O roli przemysłu rozrywkowego w pracy służb tajnych
Służby tajne są tajne. Koniec i kropka!
Na tym pozornie pleonastycznym stwierdzeniu można by było w zasadzie temat zakończyć.
Wynika jednak z tego, iż to co w języku potocznym nazywa się tajnymi służbami w istocie nimi nie jest, chociażby z tego powodu, że skoro już wiemy o ich istnieniu, to z tą tajnością musi być coś nie tak.
Przecież te wszystkie tak zwane tajne służby, mają znany publicznie adres siedziby, strony internetowe i numery telefonów a oblicza ich szefostwa publikowane są w mediach.
Radziecki agent KGB Jurij Biezmienow w 1970 roku opuścił placówkę w Indiach i rychło odnalazł się w Kanadzie. Jeździł po USA i Kanadzie z odczytami dotyczącymi ogólnie działalności wywiadowczej ZSRR ze szczególnym wskazaniem na dezinformację. Jeden z takich wykładów został nagrany i obecnie można go sobie chyba jeszcze obejrzeć na YouTube. Jest zatytułowany:” Jak napaść na państwo”. To, co miał do przekazania swoim słuchaczom było tak diametralnie różne, od tego co zostało utrwalone w wyobraźni i kulturze masowej ameryki na ten temat, że słuchacze bądź byli zaszokowani tym co słyszą, bądź nic zgoła z tego nie rozumieli.
I tu się pokazuje jak wielką pracę na rzecz służb wykonuje przemysł rozrywkowy, literatura i mass media. Prawdziwy obraz działania służb miał pokazać („miał” bo chyba nie do końca się to udało) słuchaczom, iż zasadniczo w kwestiach dywersji ideologicznej ich kraj już dość dawno tę wojnę przegrał, a oni tego nawet nie zauważyli. W kinematografii rzecz bowiem wygląda tak, że zawód szpiega mimo niewątpliwych niebezpieczeństw, jest najbardziej atrakcyjnym zawodem na świecie. Ale nie tylko kinematografia jest narzędziem formatowania umysłów. Równie doskonałym narzędziem jest przemysł muzyczny mający wszelkie narzędzia niezbędne do kształtowania mentalności, wrażliwości i sposobu postrzegania świata i wartościowania całych pokoleń.
W latach 60 ubiegłego wieku Centralna Agencja Wywiadowcza przeprowadziła operację Mockingbird, która w założeniu miała być kontratakiem wobec znaczącej radzieckiej penetracji agenturalnej w środowiskach twórczych, akademickich i w mediach. Rychło się jednak okazało, że tymczasowy kontratak stał się rutynową praktyką tychże służb, co pozwoliło nie tylko na masowy brainwashing ale także na kreację fałszywego wizerunku samych służb w oczach ludzi. Weźmy chociażby to jak wygląda wizerunek szpiega w popkulturze.
Szpieg jak wiadomo porusza się sportowymi samochodami bądź pierwszą klasą ekskluzywnych pociągów, prywatnymi odrzutowcami, helikopterami, jachtami, łodziami podwodnymi, krążownikami a nawet statkami kosmicznymi, czas spędza w towarzystwie olśniewająco pięknych kobiet w elitarnych klubach, wytwornych koncertach i przedstawieniach, na tropikalnych wyspach, w rezydencjach milionerów i pięciogwiazdkowych hotelach, ubiera się u najlepszych krawców i last not least jada w tylko w restauracjach posiadających 3 gwiazdki Michelina.
Do tego wszystkiego ma do dyspozycji oprócz zwykłej broni palnej także laser ukryty w zegarku, długopis miotający truciznę, granaty ręczne w formie zapalniczki, miotacze ognia, układ śledzenia satelitarnego w okularach przeciwsłonecznych, karabin maszynowy za atrapą chłodnicy w samochodzie, kuloodporny smoking, dekoder do wszystkich zamków szyfrowych świata w telefonie i buty Church’s pozwalające chodzić po pionowych, szklanych ścianach.
Prawda jednak -powiada Biezmienow -jest inna, to nie jest tak, że teraz jakiś towarzysz Iwanow przyjeżdża do USA, wysadza mosty i linie kolejowe, morduje skrytobójczo polityków i wykrada z sejfów tajne plany uzbrojenia. Ten agent jest już tutaj od dość dawna, jest szanowanym obywatelem, naukowcem, politykiem, artystą czy przedsiębiorcą a to robi to są w zasadzie w całości działania legalne.
Lobbuje on na rzecz pewnych polityków, którzy zapowiadają się obiecująco, wspiera pewne organizacje pozarządowe, które mogą okazać się użyteczne, w sposób delikatny acz długotrwały i zdecydowany promuje pewne poglądy i ideologie a zwalcza inne, przemyca propagandę w formie rozrywki, kształtuje programy edukacyjne i politykę społeczną w założonym kierunku, publikuje odpowiednio sformatowany przekaz medialny, wpływa na politykę informacyjną dużych stacji telewizyjnych (nie jest niczym nieprawdopodobnym aby sam był właścicielem takiej stacji).
Towarzysz Iwanow zresztą nazywa się Jones i prowadzi życie tak ciche, uporządkowane i nudne, że nakręcenie o nim filmu nieuchronnie doprowadziłoby producenta do bankructwa.
Nie musi on zostawiać zaszyfrowanych meldunków swoim przełożonym, przyklejonych pod ławką w parku miejskim, ponieważ rezultaty jego wieloletniej pracy (i wielu tysięcy innych „towarzyszy Iwanowów”) ich przełożeni mogą sobie obejrzeć w telewizji i w kinie albo przeczytać o nich w prasie.
A te rezultaty to: zanik autentycznych więzi społecznych, rozpad instytucji rodziny, rozchwiany i skorumpowany system prawny, podziały w społeczeństwie, zanikająca tożsamość narodowa, zanik patriotyzmu, demoralizacja i atomizacja społeczeństwa, konflikt społeczeństwa z aparatem władzy, zanik zaufania do instytucji publicznych, wojska i policji, zanik religijności, demoralizacja dzieci i młodzieży, destrukcja systemu edukacyjnego, wysoki poziom przestępczości, bieda i duże rozwarstwienie społeczne, kryzys demograficzny, zanik autorytetów przez podstawione pseudoautorytety, anarchizacja życia politycznego.
Tak zaatakowane przez dywersję ideologiczną państwo, nie jest już w stanie się samo o bronić, bo wszelkie mechanizmy tej samoobrony zostały zdemontowane. To jest moment, w którym jak powiada Biezmienow, nie można się już cofnąć a poznać to można po jednym -jest to moment, w którym cała ta agentura wpływu przestaje być tajna. Możemy ich zobaczyć w telewizji, jak udzielają wywiadów, expressis verbis chwalą się swoją działalnością przy aplauzie odpowiednio sformatowanych mediów, forów społecznościowych i trolli. Wiedzą doskonale, iż nie ma już takiej siły w państwie, która mogłaby im zagrozić.
Jeżeli komuś czytającemu ten tekst w swoim kraju, ta sytuacja wyda się znajoma, to musi jeszcze pamiętać o tym, że to nie jest koniec. Nie po to zoperowano całe społeczeństwo bez przerywania mu snu przez dziesięciolecia, aby to miało niczemu nie służyć. Nadszedł bowiem moment, aby rewolucja pożarła swoje własne dzieci. Oto z chaosu podnosi się nowa elita i nowy porządek, który eliminuje (w tym fizycznie) swoich agentów. Społeczeństwo z entuzjazmem powita każdą nową, wewnętrzną czy zewnętrzną formę władzy, aby tylko wyjść z nie dającej się już dłużej znieść nędzy i upodlenia.
I ten nowy porządek mu to da, ale nie za darmo oczywiście, bo nowa forma rządów będzie tyranią, która zapewni społeczeństwu sto procent bezpieczeństwa za cenę zero procent wolności.
Jednej rzeczy jednak teoretycy subwersji ideologicznej nie wiedzą, a mianowicie -jak wtedy będzie wyglądał przemysł rozrywkowy!? Imagine!
Bibliografia:
John Le Carre:” Dzieła zebrane”
Ken Follet:” Igła”
Wiktor Suworow:” Akwarium”
Ian Fleming:” Casino Royale”
Heribert Schwan:” Erich Mielke: Żywot w służbie Stasi”, Dom Wydawniczy Bellona, Warszawa 2001
Walter Schellenberg:” Wspomnienia”
Markus C. Schulte von Drach, “Hitlers Abwehrchef mit eigener Mission”
Roland Wiedmann: “Die Diensteinheiten des MfS 1950–1989. Eine organisatorische Übersicht, BStU”, Berlin 2012
Jurij A.Biezmienow:” Love letter to America”
Anatlij Golicyn:” New lies for old” (tłumaczenie polskie “Nowe kłamstwa zamiast starych” materiał szkoleniowy do użytku wewnętrznego Służby Kontrywiadu Wojskowego)
Stanisław Pagaczewski: “Porwanie Baltazara Gąbki” (odcinek „Szpieg z krainy deszczowców”), Wydawnictwo Literackie 1966
11 Nieświętych obcowanie
Jak łatwo się domyślić z samego tytułu, tekst będzie o zorganizowanej przestępczości. Zorganizowana przestępczość od dawna rozpalała do czerwoności masową wyobraźnię, co wywołało lawinę twórczości literackiej i filmowej poświęconej temu zagadnieniu. W odróżnieniu od przestępczości zorganizowanej, przestępczość niezorganizowana, w postaci powiedzmy jakiegoś włamywacza Szpulińskiego, który splądrował biura mecenasa Walenty nikogo, nigdy nie interesowała.
Największą jednak sławę zdobyła włoska przestępczość zorganizowana, co zapewne zawdzięczamy bogactwu kuchni sycylijskiej, niezrównanym krajobrazom Kalabrii i słynnej neapolitańskiej sztuce krawieckiej. Jeśli dodamy do tego cudowny klimat, piękno języka i tradycje winiarskie to mamy gotowy przepis na sukces.
Nawet po przeniesieniu w ohydne klimaty Chicago, Kansas i Nowego Jorku we włoskiej mafii zostaje jeszcze dość uroku na dziesięciolecia twórczości.
Na to czym jest mafia, pewne światło może rzucić jej geneza. Oto mianowicie według jednej z koncepcji w poniedziałek wielkanocny 1282 roku w jednym z miasteczek Sycylii francuski żołnierz miał dopuścić się gwałtu na młodej pannie w dniu jej ślubu. Jej matka wzywając pomocy miała krzyczeć: Ma fia! Ma fia! co oznacza po włosku -moja córka. Wieść o tym wydarzeniu lotem błyskawicy rozeszła się po wyspie, co doprowadziło do fali buntu przeciw francuzom i w konsekwencji do powstania tajnej organizacji pragnącej pomścić tragedię zgwałconej dziewczyny. Ten legendarny, szlachetny, średniowieczny rodowód mafii stał się podwaliną nurtu romantycznego wszelkiej twórczości na jej temat.
Jednak kolejna hipoteza rzuca zupełnie nowe światło na genezę mafii, już nie tak starodawną, bo sięgającą zaledwie do Risorgimento czyli zaledwie XIX wieku. Oto mianowicie działania Giuseppe Mazziniego jednego z przywódców ruchu, bliskiego współpracownika Garibaldiego określano jako: Mazzini Autorizza Furti, Incendi, Avvelamenti (Mazzini zezwala na kradzieże, podpalenia i otrucia) bo takie były jego ulubione formy walki politycznej. Mazzini sformował swoistą gwardię wiejskich oprychów i bandytów zwaną picciotti i będących częścią desantu tzw. czerwonych koszul na Sycylię w 1860 roku. Wskutek tego Sycylię przyłączono do świeżo utworzonego państwa włoskiego.
Gdyby założyć, że ta hipoteza jest prawdziwa to mamy niezły pasztet a mianowicie twórcą mafii jest współtwórca niepodległego państwa włoskiego. Sam Garibaldi jednak przecież też nie został wykreowany spontanicznie przez okoliczności historyczne, ale działał za pieniądze i na polecenie pewnej zasłużonej tajnej organizacji w Londynie, której głównym celem nie było uszczęśliwienie Włochów niepodległym państwem, ale likwidacja Państwa Kościelnego.
Udało się to dopiero podczas wojny francusko-pruskiej i Państwo Kościelne ograniczono do Watykanu a papieże zostali „więźniami Watykanu”. Smaczek tej teorii polega na tym, że zgodnie z nią Giulio Andreotti czy Bettino Craxi są równie prawowitymi dziedzicami tradycji mafijnej co Salvatore „Toto” Riina czy Don Vito Cascio Ferro. Ładne rzeczy!
O ile klasycznym dziełem wywodzącym się z tradycji romantycznej jest Ojciec Chrzestny Mario Puzo wraz ze swą wielką ekranizacją o tyle dziełem z nurty politycznej genezy mafii jest biograficzny dramat Paolo Sorrentino pod tytułem „Boski” będący swoistą biografią Giulio Andreottiego, siedmiokrotnego premiera Włoch w swoich czasach uważanego za człowieka sprawującego w republice włoskiej władzę niemal absolutną.
Jest w nim nawet znakomita scena przedstawiająca spotkanie Giulio Andreottiego z Salvatore Riiną.
Panowie siedzą przez dłuższy czas naprzeciwko siebie wymieniając spojrzenia po czym wstają w tym samym momencie, zbliżają się do siebie i wpadają w serdeczny uścisk, jak bracia, którzy nie widzieli się wiele lat. W tej scenie nie pada ani jedno słowo.
To milczenie jednak jest bardzo znaczące, przypomina nam bowiem pewną oczywistą prawdę, o której się milczy a mianowicie to, że najbardziej niebezpieczną i potężną organizacją przestępczą jest państwo, zawłaszczane niemal w całości od czasu do czasu przez tę lub inną sitwę zdemoralizowanych polityków, którzy w odróżnieniu od capo di tutti capi mają do dyspozycji nie jakichś tam „cyngli”, ale armię, policję i tajne służby. Wobec takiej, brutalnej siły przemocy mafia rzeczywiście chyba zasługuje jednak na pewną dozę romantyzmu.
Bibliografia:
“Garibaldi — the mason”. freemasonry.bcy.ca.
Mario Puzo: „Ojciec chrzestny”
Letizia Paoli: “Mafia Brotherhoods: Organized Crime, Italian Style”
Fabrizio Calvi:” Cosa nostra”
Giuseppe Guido Loschiavo, „La Mafia”
Pino Arlacchi: Men of Dishonor: Inside the Sicilian Mafia. Morrow, 1993
Helena Tendera-Właszczuk (red.): „Ewolucja i ocena funkcjonowania trzeciego filaru Unii Europejskiej”, Kraków 2009
Edmund Niziurski:” Niewiarygodne przygody Marka Piegusa”
O postępie naukowo technicznym
Dawniej, w straszliwych czasach pierwszej komuny przodująca była wyłącznie nauka radziecka. Radzieccy akademicy, jak na przykład Łysenko prowadzili pionierskie prace nad aklimatyzacją roślin i zwalczali burżuazyjną genetykę. Eksperymentalnie postanowiono zacząć od aklimatyzacji ziemniaka do warunków wiecznej zmarzliny. Wywiercono w zmarzlinie otwory wrzucono do nich ziemniaki zasypano i czekano. Nic jednak nie wyrosło. Jak się potem okazało, biedni chłopi okoliczni wykopali te ziemniaki i je zwyczajnie zjedli. Ponieważ jednak nikt nie odważył się kwestionować tez akademika Łysenki, który był ulubieńcem samego Stalina, wysłano na miejsce pluton ekspedycyjny NKWD i chłopów jako sprawców sabotażu rozstrzelano. Dowodzi to, iż nauka bez parasola politycznego w ogóle nie może się rozwijać.
Obecnie na topie jest przodująca nauka amerykańska, amerykańscy uczeni mają najwięcej patentów i najwięcej cytowań (być może dlatego iż notorycznie cytują się nawzajem). Nie zmieniło się tylko jedno a mianowicie to, iż w nauce istnieje stały i nieubłagany postęp.
Największy postęp dokonał się w tzw. naukach społecznych, a nawet pojawiły się całe nowe gałęzie nauki jak genderyzm czyli nauka o istnieniu ponad stu płci, o antropogenicznym ociepleniu klimatu i wyższości kultury Indian Hopi nad resztą świata.
Freudyzm wyewoluował tak bardzo, że odkryto nie tylko podświadomość, ale również nadświadomość, przedświadomość i poświadomość, która jest najważniejsza, bo odzwierciedla kondycję duchową społeczeństwa amerykańskiego w czasach ponowoczesności. To zapewnia stały i stabilny dochód szpitalom psychiatrycznym, które mnożą się w tym kraju jak króliki. Dla wszystkich jednak miejsca nie starcza i trzeba chorym szukać miejsca w senacie i rządzie federalnym.
Na uczelniach, w tym przesławnej Ivy League niepodzielnie panują poprawność polityczna i kolejne mutacje postmodernizmu. Wśród nauk ścisłych prym wiedze matematyka feministyczna, która tym się rożni od matematyki tradycyjnej, iż nie posługuje się jakimkolwiek dowodzeniem, ponieważ dowodzenie uznano za opresywny wobec kobiet, obrzydliwy przejaw męskiego szowinizmu. W fizyce zrezygnowano z badań podstawowych pozostawiając jedynie badania stosowane, bo wyniki badań podstawowych słabo się komercjalizują, albo nawet w ogóle.
Na kursie historii filozofii postanowiono zrezygnować z nauczania o filozofii tworzonej przez białych mężczyzn za to naucza się wiele o filozofii czarnych kobiet w Afryce subsaharyjskiej co tworzy iście otchłanne perspektywy badawcze. Od czasu jak Francis Fukuyama ogłosił koniec historii zaprzestano badań historycznych jako w sposób oczywisty bezprzedmiotowych.
Nauki medyczne osiągnęły niebywałe sukcesy w depopulacji ludzkości, zostawiając w tym względzie osiągniecia Dżyngis Chana i Stalina daleko w tyle. W kwestii nauk ekonomicznych to szerokie rzesze ludności są skazane na edukację w tej dziedzinie, prowadzoną w telewizji za pomocą reklam kredytów bankowych.
Jeżeli już istnieje jakiś wydział ekonomii na uniwersytecie, to wykładają tam ci sami aktorzy lub statyści, którzy występują w reklamach produktów bankowych.
Uczeni zazdroszczący im popularności i sukcesu finansowego masowo najmują się do świadczenia usług rozmaitym korporacjom, dostarczając im naukowych uzasadnień jakichś z góry założonych działań, zmierzających do maksymalizacji zysku. Powszechność tego procederu doprowadziła do tego, iż proweniencja uniwersytetu znalazła się niebezpiecznie blisko proweniencji lupanaru.
Do eksperckich paneli telewizyjnych składających się z piosenkarzy, aktorów i sportowców zawsze dodaje się jakiegoś profesora niekoniecznie z dziedziny podlegającej dyskusji.
Jeden z moich uniwersyteckich nauczycieli głosił pogląd, iż kult nauki jest pewną sprzecznością, bo jest nieracjonalnym podejściem do czegoś co jest racjonalne. Byłoby to prawdą, gdyby nauka była racjonalna, jak w tamtych czasach, ale w tej dziedzinie również dokonał się radykalny by nie powiedzieć rewolucyjny postęp. Kajdany racjonalizmu jako pierwsza bodaj zrzuciła psychologia, dopuszczając, aby w korpusie tej nauki mogły funkcjonować teorie wzajemnie ze sobą sprzeczne.
Obecnie jest to bodaj możliwe we wszystkich dziedzinach nauki. Wszystko co dotychczas zasługiwałoby jedynie na status hipotezy badawczej, obecnie jest prawdą naukową.
Szczególnym nimbem niepodważalności cieszy się koncepcja, iż wszystko powstało z niczego, czyli teoria wielkiego wybuchu oraz koncepcja, iż ssaki powstały jako boczna gałąź ewolucji z jaszczurek, czyli teoria Darwina. Co prawda istnieje jedna rzecz, która jest kreowana z niczego a mianowicie pieniądz, ale tego akurat nauczać nie wolno.
Gdyby ktoś chciał stworzyć nową wersję fresku Szkoła Ateńska, odnoszącą się do współczesnego dyskursu akademickiego, nie musiałby bardzo zmieniać oryginału Rafaela a jedynie gestykulację.
Na nowej wersji jeden z interlokutorów powinien pokazywać środkowy palec, natomiast drugi w polemicznej odpowiedzi wykonywać gest Kozakiewicza.
Bibliografia:
Trofim Denisowicz Łysenko: „Agrobiologia”. Państwowy Instytut Wydawnictw Rolniczych, Warszawa 1950
Jan Tadeusz Stanisławski:” Mniemanologia stosowana: krótki kurs z wypisami”, Wydawnictwo Zebra, Warszawa, 1991
Izaak Newton:” Philosophiae naturalis principia mathematica”, 1687
Albert Einstein: ”Zur Elektrodynamik bewegter Körper”, Annalen der Physik 1905
Karl Popper: “Science, Pseudo-Science, and Falsifiability” 1962.
Józef Stalin:” W sprawie marksizmu w językoznawstwie”, Moskwa 1950
Adam Słodowy: „Zrób to sam”
O teoriach spiskowych
Kanclerz Otto von Bismarck miał ponoć kiedyś stwierdzić, iż „ludziom nie wolno mówić z czego się robi parówki i jak banki robią pieniądze, bo jutro mielibyśmy rewolucję”. Możemy na tym przykładzie przy okazji przekonać się jak bardzo ograniczona była cenzura prewencyjna informacji w tamtych czasach. Oczywiście z tego, iż Bismarck wspomniał jedynie o parówkach i pieniądzach nie należy wnosić, iż dozwalał, aby plany mobilizacyjne były publikowane w prasie codziennej.
Ideę cenzury prewencyjnej bardzo ciepło opisał Wojciech Młynarski w słowach piosenki: „po co babcię denerwować, niech się babcia cieszy!”.
Jak łatwo zauważyć, i taka jest też puenta piosenki, że w ten sposób można łatwo uzasadnić zamiecenie dowolnego draństwa pod dywan, a co dopiero w sytuacji, gdy chcemy utrzymać w dobrym samopoczuciu nie tylko babcię, ale całe społeczeństwo.
Jest rzeczą oczywistą, iż pewne informacje muszą pozostawać niejawne i nie wynika to z potrzeby spiskowania, ale zwyczajnie, ze względów czysto praktycznych. Oto mianowicie gdybyśmy pokazywali zawsze jakie mamy karty, wygrana raczej nie byłaby możliwa, a przecież wielcy tego świata grają gry dużo bardziej poważne niż brydż czy poker.
Tak jednak było od zawsze chociaż o teoriach spiskowych słyszymy dopiero relatywnie od niedawna.
Sam termin stworzył Popper w swoim pomnikowym dziele „Społeczeństwo otwarte i jego wrogowie” w 1945 roku. Swój renesans natomiast termin teoria spiskowa przeżywał od lat 90 XX wieku do dzisiaj.
Może to świadczyć o tym, że zakres tego co ma być ukrywane przed społeczeństwem został bardzo rozszerzony.
Jedną z pierwszych „teorii spiskowych” była alternatywna od oficjalnej wersja zabójstwa J.F.Kennedy’ego. Swą popularność i długotrwałość zawdzięczała dwu czynnikom, temu, iż wersja oficjalna była całkowicie niewiarygodna oraz temu, iż władze amerykańskie uporczywie, przez dziesiątki lat odmawiały odtajnienia akt śledztwa, dotyczącego tego zabójstwa.
Odwrotnie było z katastrofą w Gibraltarze, w której zginął generał Sikorski. Przez wiele lat nikt nie podważał wersji oficjalnej, ale po kolejnym przedłużeniu tajności akt dotyczących tej katastrofy władze brytyjskie, pojawiły się odmienne wersje wydarzenia. Przyznajmy też szczerze, iż władze podejmujące decyzje o kolejnym utajnieniu muszą być świadome, iż za tajność — płacą cenę wiarygodności wersji oficjalnej.
W przekonaniu wielu badaczy teorii spiskowych, które w tym względzie częściowo podzielam, rozpowszechnienie się rozmaitych teorii alternatywnych jest erozja zaufania społecznego do elit. Jest to moim zdaniem również skutek rewolucji informacyjnej i co za tym idzie wzrostu społecznej spostrzegawczości wspartej dostępem do informacji.
Oczywiście sufluje się świadomości zbiorowej inną koncepcję, która mówi, że zwolennicy teorii alternatywnych to ludzie niestabilni umysłowo i emocjonalnie, bez wykształcenia, kierujący się uprzedzeniami i nienawiścią. Bardzo wygodna przyznajmy i niestety równie popularna interpretacja.
Nie polemizując z takim punktem widzenia zastanówmy się lepiej czy diametralnie przeciwstawna do postawy do postawy zwolenników teorii alternatywnych postawa jest warta tego, aby ją w społeczeństwie zaszczepiać.
Postawa taka polegałaby na bezkrytycznej wierze w to, iż absolutnie wszystko co jest podane w wersjach oficjalnych i mediach głównego nurtu jest niepodważalnie i ostatecznie prawdziwe. Krytykowanie tego przekazu jest nie tylko przejawem aberracji umysłowej, ale też głęboko nieprzyzwoite.
Nawet Joseph Goebbels nie oczekiwał od społeczeństwa niemieckiego takiej postawy, odważnie nazywając swój Resort Ministerstwem Propagandy a nie na przykład Ministerstwem Zwalczania Wrogiej Propagandy i Dezinformacji. Obecny rząd w Polsce na przykład, kupuje płatne reklamy w mediach nawołujące do tego, aby absolutnie i pod żadnym pozorem nie ufać informacjom nie zatwierdzonym przez władze.
Cała w ogóle histeria towarzysząca tzw. walce z dezinformacją, zdaje się świadczyć o tym, że rządzący świadomi kompletnej utraty wiarygodności i usiłując powstrzymać falę krytyki, zmierzają wprost do penalizacji poglądów niezatwierdzonych oficjalnie. W tym miejscu wypada zacytować Dzieje Apostolskie Dz.7 o męczeństwie św. Szczepana:” Gdy to usłyszeli, zawrzały gniewem ich serca i zgrzytali zębami na niego. A on, pełen Ducha Świętego, patrzył w niebo i ujrzał chwałę Bożą i Jezusa, stojącego po prawicy Boga i rzekł: «Widzę niebo otwarte i Syna Człowieczego, stojącego po prawicy Boga». A oni podnieśli wielki krzyk, zatkali sobie uszy i rzucili się na niego wszyscy razem”.
Tego typu rygory karne zwykle dotyczyły propagandy wojennej, co jest zrozumiałe, a ich stosowanie w warunkach pokoju jest przejawem totalitaryzmu. Jest to sytuacja identyczna jak za pierwszej komuny, gdy wszystko co odbiegało od linii partii było inspirowane wrogą imperialistyczną propagandą.
To zaś przyczyniło się do utrwalenia postawy przeciwnej i ogromnej popularności Radia Wolna Europa, które wielu znowu bezkrytycznie przyjęło za krynicę prawdy i mądrości dlatego tylko, że było to źródło alternatywne wobec tuby propagandy komunistycznej. Takie błędne myślenie doprowadziło do wdrukowania w świadomość szerokich rzesz ówczesnej opozycji całej masy bzdur, które do dzisiaj demolują w Polsce wszelki sensowny dyskurs polityczny i historyczny. Jedną z takich piramidalnych bzdur są koncepcje geopolityczne Jerzego Giedroycia, bezkrytycznie przyjmowane przez niemal wszystkie „elity „polityczne bez świadomości, iż ich realizacja może się skończyć dla kraju utratą niepodległości.
Elitom światowym jednak, sen z powiek spędzają alternatywne teorie takich wydarzeń jak 11 września World Trade Center i pandemia koronawirusa, mające zupełnie inny ciężar gatunkowy.
Prosta konstatacja jednak i zdrowy rozsądek mówią, iż nie byłoby przecież teorii spiskowych, gdyby nie było spisków. Przykłady spisków z dziejów ludzkości można czerpać na tony przecież, więc może to raczej zaprzeczanie istnieniu spisków jest teorią spiskową par excellence i dezinformacją!?
O niezrównoważonym niedorozwoju
Przesławna Organizacja Narodów Zjednoczonych, w której nazwie ani jedno słowo nie jest prawdziwe, sformułowała następujące cele zrównoważonego rozwoju. Do każdego krótkiego opisu celu dodamy krótki opis tego, jak wygląda w praktyce jego realizacja.
Koniec z ubóstwem. Cel polega na zakończeniu ubóstwa we wszystkich jego formach wszędzie, zapewniając, że nikt nie jest pozostawiony z tyłu. Skupia się na pomocy dla najbardziej potrzebujących i marginalizowanych. Zakres ludzkości objętej ubóstwem stale się zwiększa i zaczyna dotyczyć krajów, w których ubóstwo dotąd było marginalne. Jak możemy się dowiedzieć z mediów połowa populacji Wielkiej Brytanii musi wybierać pomiędzy zakupem jedzenia a ogrzewaniem domu zimą. Ubóstwo energetyczne staje się powszechne, a to wskutek wzrostu cen energii spowodowanego m.in. przez utopijną politykę klimatyczną, forsowaną również przez ONZ.
Zero głodu. Dąży do zakończenia głodu, osiągnięcia bezpieczeństwa żywnościowego i poprawy odżywiania. Ten cel obejmuje również promowanie zrównoważonej rolnictwa. Najlepiej się przekonać, jak to wygląda w praktyce obserwując przedstawicieli ubogich krajów afrykańskich w ONZ jak pustoszą ekskluzywne butiki z ciuchami i biżuterią na 5 Alei w NY. Po wypłacie znad East River ciągną tam prawdziwe, urzędnicze pielgrzymki. Większość ludzkości głoduje, głód pojawia się nawet w krajach uważanych za rozwinięte, w USA funkcjonuje system talonów żywnościowych. Planuje się produkcję syntetycznej żywności. Unia Europejska aktywnie likwiduje rolnictwo.
Dobre zdrowie i dobrostan. Ma na celu zapewnienie zdrowego życia i promowanie dobrostanu dla wszystkich w każdym wieku, w tym zmniejszenie wskaźników śmiertelności matek i niemowląt oraz walkę z chorobami. Gdyby WHO nie była agencją wsparcia koncernów farmaceutycznych, może by się udało. Póki co ubogie kraje są poligonem doświadczalnym do testowania leków na ludziach. Większość ludzkości w ogóle nie ma dostępu do opieki medycznej, o jakościowej opiece nie wspominając, bo ta jest dostępna jedynie dla zamożnych. Dzięki m.in. WHO zaszczepiono miliardy ludzi szczepionką o nieznanym składzie. Dzięki agendom ONZ promuje się w świecie aborcję na życzenie, eutanazję i pobieranie organów od żywych ludzi. Pod przykrywką dobrostanu dokonuje się depopulacji.
Jakościowa edukacja. Koncentruje się na zapewnieniu równego dostępu do wysokiej jakości edukacji i promowaniu możliwości uczenia się przez całe życie.
Ta jakościowa edukacja w praktyce oznacza manipulację umysłem i szerzenie dezinformacji wedle programów ukutych przez urzędników oenzetowskich na zlecenie rozmaitych agend wpływu, organizacji i podejrzanych indywiduów. Jej celem jest przerobienie ludzkości w bezmyślną masę, która nawet nie jest w stanie zrozumieć swego nędznego, niewolniczego położenia. Szkoła publiczna dzisiaj jest fabryką analfabetów sformatowanych społecznie przez poprawność polityczną.
Równość płci. Dąży do osiągnięcia równości płci i wzmocnienia pozycji wszystkich kobiet i dziewcząt. Proponuję zacząć wdrażanie tej agendy w krajach i społecznościach islamskich.
Czysta woda i warunki sanitarne. Celuje w zapewnienie dostępu do czystej wody pitnej i odpowiednich warunków sanitarnych dla wszystkich.
Dostęp do wody pitnej staje się luksusem, postuluje się już na forum WEF aby powietrze i woda zostały wycenione jak inne zasoby naturalne i były reglamentowane.
Odpowiedzialna konsumpcja i produkcja. Promuje efektywne wykorzystanie zasobów i energii, zrównoważone praktyki biznesowe i konsumentów oraz redukcję odpadów. Efektywne wykorzystywanie zasobów energii polega na tym, iż zabrania się państwo korzystania z zasobów energii, które mają na rzecz kupowania zasobów, których nie mają od państw, które mają w tym interes. W ten sposób państwa, którym zabroniono dostępu do ich własnych zasobów pogłębiają swój niedorozwój i uzależnienie od krajów bardziej rozwiniętych.
Praca godna i wzrost gospodarczy. Koncentruje się na promowaniu trwałego, inkluzywnego i zrównoważonego wzrostu gospodarczego, pełnego i produktywnego zatrudnienia oraz godnej pracy dla wszystkich. Wzrost gospodarczy ma być według tej agendy centralnie reglamentowany i dlatego będzie zawsze nietrwały, bo zależny od aktualnej agendy wmuszanej przez będącą akurat a topie ideologię czy widzimisię grup globalnych interesów i wpływu. Dlatego obserwujemy odpływ produkcji z krajów, gdzie koszty zatrudnienia są wysokie do takich, gdzie są rażąco niskie. Obszar gospodarczy opierający się m.in. na niewolniczej pracy dzieci i młodocianych rozszerza się. Inkluzywność polega na wspieraniu importu taniej siły roboczej, omijania przepisów prawa pracy oraz jej bezpieczeństwa.
Przemysł, innowacje i infrastruktura. Dąży do budowy odpornych infrastruktur, promowania zrównoważonej industrializacji i zachęcania do innowacji. Jak stabilną infrastrukturę się w ten sposób buduje mogliśmy się ostatnio przekonać podczas blackoutu w Hiszpanii i Portugalii, gdy wskutek przestawienia sieci jedynie na źródła odnawialne doszło do załamania dostaw prądu. Zrównoważona zaś industrializacja to kontrolowana deindustrializacja w imię obłąkańczych ideologii klimatystycznych. Innowacje zaś, to wymuszanie kupowania niesprawdzonych technologii, będacych dopiero w fazie badań i natychmiastowego wdrażania ich do eksploatacji, w skali przemysłowej.
Redukcja nierówności. Ma na celu zmniejszenie nierówności wewnątrz i między krajami. Nierówności pomiędzy krajami ulegają stałemu pogłębieniu. Dzieje się tak dlatego iż ciężar decyzyjności nie leży już po stronie suwerennych państw, ale ponadnarodowych agencji i korporacji.
Zrównoważone miasta i społeczności. Dąży do stworzenia miast i osiedli, które są otwarte dla wszystkich, bezpieczne, odporne i zrównoważone. Kulminacją tej tendencji jest koncepcja miast 15 minutowych, czyli takich, w których wszystkie niezbędne do życia punkty znajdują się w odległości 15 minutowego spaceru pieszego. Celem tej utopii jest zlikwidowanie indywidualnego, prywatnego transportu a docelowo również prywatności jako takiej.!5 minutowe miasto to w istocie obóz koncentracyjny oparty na inwigilacji, kontroli i wszechwładzy urzędników.
Odpowiedzialna konsumpcja i produkcja. Celuje w osiągnięcie zrównoważonych wzorców konsumpcji i produkcji. Konsumpcja oparta o to co każdy chce i czego potrzebuje jest nieodpowiedzialna. Dlatego to urzędnicy mają decydować o tym co i ile się konsumuje. Będą wyznaczać takie normy jakie uznają za stosowne z punktu widzenia swojej obłąkańczej ideologii. Prawdziwym celem jest głód i depopulacja.
Działania w dziedzinie klimatu. Nakłania do podjęcia natychmiastowych działań w celu zwalczania zmian klimatycznych i ich skutków. To chyba najbardziej obłąkańcza idea, której wprowadzanie w życie, powoduje upadek wielu gospodarek świata, ubóstwo szerokich rzesz ludzkości, rosnące ceny energii prowadzące do wykluczenia energetycznego. Co ciekawe preferowane, proklimatyczne technologię powodują rabunkową gospodarkę wydobycia rzadkich kopalin i zanieczyszcznie środowiska. „Natychmiastowe działania” to działania wymuszone, czysto polityczne, bez jakichkolwiek podstaw naukowych.
Życie pod wodą. Koncentruje się na konserwacji i zrównoważonym wykorzystaniu oceanów, mórz i zasobów morskich.
Życie na lądzie. Dąży do ochrony, przywracania i promowania zrównoważonego wykorzystania ekosystemów lądowych, zarządzania lasami, zwalczania pustynnienia, zatrzymania i odwrócenia degradacji ziemi oraz zatrzymania utraty bioróżnorodności.
W gruncie rzeczy nie chodzi o czyste środowisko dla ludzi, ale o ubóstwienie natury samej w sobie zgodnie z ideologią „Nowej Księgi Rodzaju” Mullera, czyli „naszych braci zwierząt i naszych sióstr roślin”. Zrównoważone środowisko to środowisko bez populacji ludzkiej.
Pokój, sprawiedliwość i silne instytucje. Ma na celu promowanie pokojowych i inkluzywnych społeczności dla zrównoważonego rozwoju, zapewnienie dostępu do sprawiedliwości dla wszystkich i budowanie skutecznych, odpowiedzialnych i inkluzywnych instytucji na wszystkich poziomach.
Jak widać jedna wojna goni drugą a czekają kolejne. W miarę uzależnienia wymiaru sprawiedliwości od polityki dostęp do sprawiedliwego sądu jest niemal niemożliwy. Inkluzywna społeczność natomiast to taka, która nie posiada już instynktu samozachowawczego i wpuszcza takie elementy ludzkie, które mają ją zniszczyć od wewnątrz. Budowanie inkluzywnych instytucji to nic innego jak wdrażanie agendy likwidacji dotychczasowych społeczności ze szczególnym wskazaniem na europejskie państwa narodowe.
Partnerstwa na rzecz celów. Dąży do wzmocnienia globalnego partnerstwa na rzecz zrównoważonego rozwoju, w tym współpracy międzynarodowej, aby wesprzeć i osiągnąć cele Agenda 2030. To nie są partnerstwa, ale agentury mające wymuszać realizację tych obłąkańczych agend tak, aby rządy poszczególnych państw, wprowadzały je w życie wbrew obywatelom i stosowały sankcje prawne za brak posłuszeństwa.
Patrząc więc na te agendy nie z pozycji celów deklaratywnych, ale faktycznie realizowanych zaczynają nam się one jawić wcale jako „pobożne życzenia”, ale jako podwaliny kolejnej wielkiej, światowej utopii. Wielkie utopie oczywiście zawsze prędzej czy później upadają, ale mają zawsze jedną, wspólną cechę, zawsze pozostawiają po sobie stosy trupów.
Bibliografia:
Thomas Robert Malthus:” An Essay on the Principle of Population” 1798
Fryderyk Engels: „Rola pracy w procesie uczłowieczenia małpy”
Kingsley Davis, The World Demographic Transition, „The Annals of the American Academy of Political and Social Science”, 237, 1945,
Raport Granice Wzrostu z 1972, opracowany na zlecenie Klubu Rzymskiego przez Dennisa Meadowsa, Donellę Meadows, Jørgena Randersa oraz Williama W. Behrensa,
Alvin Toffler:”Szok przyszłości”, Poznań 1998,
James Gleick:” Szybciej. Przyspieszenie niemal wszystkiego”, Poznań 2003,
D. Meadows:” Granice wzrostu”
O audiofilach i audiofilii
Zestaw audio można kupić w zwykłym sklepie AGD za od kilkuset, do kilku tysięcy złotych. Zapewnia on możliwość słuchania ulubionej muzyki w bardzo dobrej jakości. Jednak dla prawdziwego audiofila posiadanie i używanie takiego zestawu jest hańbą, świadczącą o ubóstwie intelektualnym i duchowym użytkownika takiego sprzętu. Pełnię doznań, ich zdaniem mogą zapewnić urządzenia high-endowe, których ceny zaczynają się mniej więcej od poziomu nowego Mercedesa.
Jeśli już szczęśliwie po latach wyrzeczeń uciułają kwotę niezbędną do zakupu wymarzonego sprzętu, to zamiast siedzieć w zaciszu swojego skromnego mieszkanka (skromnego, bo pieniądze na dom poszły na sprzęt) i słuchać czego tam dusza zapragnie oddają się marzeniom o sprzęcie pokazywanym i opisywanym w branżowych, audiofilskich magazynach ilustrowanych, którego ceny oscylują wokół ceny zamku w Prowansji z 10 hektarowym parkiem a na świecie jest ich mniej niż jajek Faberge. Należy domniemywać, iż audiofile cieszący się już posiadaniem czegoś takiego marzą o innym świętym Graalu, który jest wart tyle co Airbus A 380, został wykonany w 1 egzemplarzu, który nabył oczywiście Elon Musk i już go kupić nie można.
Audiofile są tedy skazanie na wieczny brak spełnienia w dążeniu do ideału, którego realne istnienie jest zresztą raczej wątpliwe.
Na pewnym etapie więc, muszą się zadowolić zakupem kabla, wykonanego ręcznie przez weneckiego złotnika albo wzmacniacza, do którego zasilenia trzeba wykonać dedykowaną linię zasilającą od najbliższej podstacji 6 kV. Dopiero bowiem wtedy mogą zasiąść w swojej kawalerce, na osiedlu z wielkiej płyty, uruchomić sprzęt i posłuchać „Whenever, wherever” Shakiry albo wielkiego przeboju Sabriny Salerno „Boys, boys, boys!”.
Mogliby się uchronić przed brnięciem w tę ślepą pułapkę, po prostu konstatując, iż człowiek z wiekiem traci słuch i sprzęt high endowy jest mu tak potrzebny jak nie przymierzając ślepemu teleskop albo szczerbatemu suchary, ale tu czeka pułapka wszelakich tonów składowych, barwy i temperatury dźwięku, wpływu niesłyszalnych pasm przenoszenia na słyszalne walory i tym podobne zjawiska dostatecznie dobrze uzasadniające konieczność zakupu złotych kabli głośnikowych. Zresztą skoro audiofilski kabelek wykonany z miedzi potrafi kosztować nawet pół miliona tylko dlatego że posiada wbudowaną bulwę z blachy, która po otwarciu okazuje się pusta to nie musimy wystawać pod drzwiami pracowni alchemików z Pragi, którzy sporządzą nam kabel z rtęci, kadmu, molibdenu izolowany wydzieliną dziobaka.
Wtajemniczeni używają takich pojęć jak „szerokość i głębia basu”, „balans tonalny”, „nasycenie wysokiego pasma”, „wstępne wygrzewanie listwy zasilającej”, „stabilizacja spektrum tonalnego”, ” kwantowe wygrzewanie kabli”, „dynamika dźwięku”, „kolor brzmieniowy”, wypełnienie brzmieniowe” co zapewnia odpowiednią ezoterykę wtajemniczonym i poczucie wyższości nad profanami.
Natomiast swoich krytyków określają mianem ciemnej masy „technicsowo altusowej” czyli sprzętu, który brzmi płasko, tępo, niepełnie, szaro i banalnie.
Na profilu „Ton składowy” na Facebooku (polecam!) można znaleźć zdjęcie prezentujące od tyłu zestaw audiofilski za milion dolarów, przed którym zgromadzona jest rzesza rozentuzjazmowanych fanów, a od tyłu widać, że źródłem sygnału jest zwykły router 4 g zasilany normalnym zasilaczem impulsowym. Dobrze, że nie odtwarzaczem MP3, chociaż i tak pewnie audiofile nie odczuliby różnicy oświeceni blaskiem sprzętu za milion dolarów.
Dokonano podobno eksperymentu odsłuchowego na ślepo podłączając kable głośnikowe do banana a uczestnicy badania nie byli w stanie rozpoznać różnicy.
Tymczasem na forach audiofilskich toczą się „uczone „dyskusje w jaki sposób należy umieścić podpórki pod kablami głośnikowymi, aby polepszyć brzmienie.
Dlatego też dobrze jest zakupić stare radio lampowe, oczywiście monofoniczne, aby posłuchać w domowym zaciszu ciepłego tonu muzyki z przepięknym atłasowym basem, od którego nie wypadną nam w domu okna.
Bibliografia:
Cleonides. “Είσαγωγή άρμονική” [Introduction to Harmonics] (in Greek). 2nd century CE.
Abū n-Nașr Muḥammad al-Fārābi (Persia, 872? — Damas, 950 or 951 CE), author of “Kitab al-Musiqa al-Kabir” („Wielka księga muzyki”).
Johannes Tinctoris: “Terminorum musicae diffinitorium” Montrésor, Centre-Val de Loire
Agostino Agazzari: “Del sonare sopra il basso”, 1607
Christian Theodor Weinlig: “Theoretisch-praktische Anleitung zur Fuge für den Selbstunterricht” 1842
François-Joseph Fétis:“Traité complet de la théorie et de la pratique de l’harmonie” 1844
Dmitri Tymoczko: “A Geometry of Music” (2010)
Simon & Garfunkel: „The sound of silence”
Marek Niedźwiecki:” Lista Przebojów Programu Trzeciego: 1982–1994” (Wyd. Wacław Bagiński, Wrocław 1996
Jak czytać newsy w Internecie
Nastąpił przełom w rozmowach pokojowych (było jakieś spotkanie, ale nic nie ustalono)
Wszyscy o tym mówią (nikogo to nie obchodzi)
Przeszedł na emeryturę. Taką kwotę może otrzymać (chodzi zapewne o średnią krajową)
Finalista konkursu Chopinowskiego ma zaskakujące hobby (pewnie gra na fortepianie)
Fala zakażeń. Liczba chorych bije rekordy (zwykła grypa chorych tyle samo co w zeszłym roku)
Niesamowita wyprzedaż rabaty do 90 % (pod warunkiem, że się kupi 15 przedmiotów powyżej 100 złotych za jeden)
Zobacz, jak zakończyła się jazda nowym samochodem (wpadł do rowu)
Skandal na ściance (aktorce pękła gumka od majtek)
Na księżycu odkryto dziwną mega strukturę (nic nie odkryto za to możemy przeczytać, że są takie plotki)
Chcą zamienić Central Park w gigantyczny parking (nic nie chcą zamienić, ale ktoś sklecił taką wizualizację)
Nowy gigantyczny podatek (od 2040 roku, ale i to nie jest pewne)
Włącz to na swoim telefonie podczas jazdy samochodem, a twoje życie się odmieni. Tak twierdzą eksperci (chodzi o funkcję „nie przeszkadzać” w ten sposób nie odbierzemy telefonu od żony i będzie awantura)
Zamek jak z bajki. Mało znany a zachwyca! (milion zwiedzających rocznie)
Legenda starożytności. Co wiadomo o Atlantydzie (to samo co zawsze, czyli nic)
Warto to wiedzieć, kiedy tankujesz. Niektórzy kierowcy mają z tym problem (chodzi o debili, którzy nie wiedzą, że pistolet można zablokować)
Musisz to przeczytać (lepiej nie czytaj)
Bez znajomości tych funkcji samochodu lepiej nie siadaj za kierownicą (to dla ludzi, którzy nie musieli odbyć kursu na prawo jazdy, bo znaleźli w opakowaniu chipsów)
Zniknęła z show biznesu. Dzisiaj wyjaśnia co się z nią stało. (urodziła dziecko)
Szokujące nagranie (facet spadł z roweru, aby to zobaczyć wcześniej jest 10 minut reklam)
Był koszmarem widzów. Czy wiecie jak dziś wygląda? (jeszcze gorzej niż poprzednio)
Dlaczego kosmici się z nami nie kontaktują? Nowe teorie naukowców! (nie nowe tylko stare i nie teorie, ale bzdury i nie naukowców tylko jakichś pismaków a nie kontaktują się bo nie ma o czym gadać)
Założyła to na sesji zdjęciowej (chodzi o kapelusz)
Leśnicy ostrzegają grzybiarzy. Niebezpieczeństwo może się czaić w zaroślach. (jak zawsze żmija zygzakowata prawie na wymarciu)
Przyłapali ich w woj. śląskim! Samochody Google przestały fotografować miasta. Czas na aktualizację 2025! Pierwsze zdjęcia już są… (zdjęcie przedstawia jakiegoś menela siedzącego na przystanku autobusowym)
Już dziś w telewizji KULTOWA produkcja z lat 70. Fani kina akcji szybko nie pójdą spać. (Spy who loved me z Rogerem Moore ale żeby od razu nie spać!?)
Małpa ukradła turystce okulary (fakt, ukradła i co z tego!?)
Rząd wprowadza wielką reformę (od dwu lat wprowadza i wprowadzić nie może)
To szaleństwo, Świat islamu cieszy się z wyborów w USA (11 września też się cieszył)
Bibliografia:
Aleksander Bocheński: „Dzieje głupoty w Polsce”
Wirtualna Polska
Onet
Microsoft News
Robert Musil:,”Lecture on Stupidity” Vienna 1937
Michael Klein: “An epidemic of stupidity, and its danger to society and democracy”,
Dietrich Bonhoeffer:” Widerstand und Ergebung. über Dummheit”
Carlo Maria Cipolla: „Le leggi fondamentali della stupidità umana”, 1976
Kornel Makuszyński:” Przygody Koziołka Matołka”
Jak nabyć książkę na wakacjach
W miejscowościach wypoczynkowych można napotkać kramy z książkami, czyli tzw.” Tanią książką”.
Są one specjalnie podzielone, jeśli chodzi o tematykę. I tak oczywiście mamy książki dla dzieci, biografie, książki historyczne, kryminały, fantasy, romanse a zaraz obok erotykę i zwykłą pornografię, albumy oraz poradniki. Co ciekawe z oferty prawie całkowicie zniknęła fantastyka naukowa, pewnie dlatego, iż została ona skutecznie zastąpiona przez naukę współczesną, która przerosła wszelką możliwą fikcję.
Dla spragnionych prawdziwej fikcji naukowej polecam zapoznanie się w wolnej chwili z wnioskami o granty, składanymi w Ministerstwie Nauki przez rozmaite instytuty i placówki badawcze.
Największy, co zrozumiałe ze względu na popularność jest dział poradników. Można wśród nich znaleźć prawdziwe cymelia jak na przykład poradnik wskazujący „Jak myśleć jak Albert Einstein”, „Myśl jak Sherlock Holmes” a nawet poradnik zatytułowany: „Myśleć jak ryba”.
Ponieważ jak wiadomo wszystkim i wszędzie brakuje czasu, toteż autorzy poradników polecają nabycie ciekawych i pożytecznych umiejętności w weekend. Mamy więc naukę golfa w weekend, tenisa, żeglarstwa, szydełkowania, programowania, jakoś nie spotkałem się z nauką neurochirurgii w weekend, ale jej powstanie jest tylko kwestią czasu.
Wśród poradników dotyczących życia dominuje ezoteryka, oferując nam nauki o wędrówce dusz, symbolach magicznych i duchowych, wspomnień z życia po śmierci, snach, wróżeniu z kart, numerologii, scjentologii, magicznego atlasu anatomicznego, astrologii a nawet sztuki obcowania duchami. Zakupienie na wakacjach książki z tego działu może się potencjalnie wiązać z potrzebą psychoterapii po powrocie do domu.
Dział historyczny przykuwa uwagę dziełem zatytułowanym:” Jak Lech Wałęsa oszukał komunistów” od razu więc wiemy, iż poziom warsztatu naukowego tych historyków, jest taki sam jak w dziale fantasy, więc możemy przejść od razu do tego działu i zapoznać się z życiem erotycznym elfów i wróżek, czarodziejów i smoków, trolli, skrzatów i goblinów, jednorożców, golemów i homunculusów, czyli stworów, które nigdy, nawet tocząc wojny nie oszukały żadnego komunisty.
Dział literatury kryminalnej dzieli się na twórczość skandynawską i inną, występującą szczątkowo, być może dlatego, że nawet autorzy nieskandynawscy piszą pod skandynawskimi pseudonimami. Skandynawską literaturę kryminalną poznać można z daleka po objętości tomu-500 stron to minimum przyzwoitości. Charakterystyczny jest też rozmiar, bo prawie zawsze jest to B5.
Biografie to w zasadzie w 100% biografie celebrytów wszelakiego sortu- uwagę zwraca to, że o ile ich biografie są przecenione o 20% to autobiografie są przecenione o 90% lub rozdawane za darmo, ponieważ jest to i tak tańsze, niż zawiezienie ich na przemiał.
Tania książka dostarcza również dowodu na to, iż poznanie syntetyczne a priori istnieje, co Kant odebrałby zapewne z niejakim zadowoleniem. Otóż mianowicie kiedy patrzymy na okładkę książki, ilustrację na niej i nazwisko autora, a czasem także na rozmiary książki i nazwę wydawnictwa od razu wiemy, czy warto czytać czy nie, nawet bez otwierania książki.
Na przykład widzimy książkę zatytułowaną „Lewandowski prawdziwy” cena 52,99 i od razu wiemy, że to chłam, albo widzimy powieść niejakiej Lucindy Riley pt. „Ballada o miłości „za 44,99 PLN i wiemy nieomylnie, że to również jest chłam. Nie wiem jak to się dzieje, ale to działa za każdym razem, proszę sprawdzić samodzielnie.
Można też zauważyć, że niektórzy autorzy wykazują się nadzwyczajną płodnością twórczą, do tego stopnia, że w porównaniu do nich Barbara Cartland czy Józef Ignacy Kraszewski mogą uchodzić za zwykłych nierobów pisarskich.
Nasuwa to przypuszczenie, że taki autor cały rok spędza na plaży na jakiejś tropikalnej wyspie a książki tworzy wynajęty zespół ghost writerów wspomagany przez AI.
Ilość poradników dowodzi niezbicie, że jednak większa ilość ludzi na świecie zajęta jest pisaniem książek niż ich czytaniem co dodatkowo pokrywa się ze zjawiskiem oświeconego analfabetyzmu, polegającego na tym, że co prawda ludzie potrafią czytać, ale nie potrafią zrozumieć tego co czytają. Taki analfabeta oświecony jest idealnym klientem taniej książki, bo jego preferencje obejmują cały asortyment oferowanego towaru.
Jeżeli nie należymy do tej kategorii i grozi nam, iż wyjdziemy z księgarni bez zakupu polecam kupić cokolwiek i udać się do najbliższej biblioteki, gdzie jest półka z książkami na wymianę, wstawiamy tam nasz nowy zakup i od razu z czystym sumieniem możemy sobie wybrać coś z wartościowej literatury, której jest tam spory wybór. Miłej lektury!
Bibliografia:
Jorge Luis Borges:” Biblioteka Babel”
Regulamin Biblioteki Miejskiej w Łebie
Dylematy ekologii, czyli nowa dialektyka przyrody
Jednym z podstawowych problemów współczesnej ekologii jest dylemat choinki Bożonarodzeniowej, a mianowicie kontrowersja czy ekologiczna jest choinka plastikowa, bo nie trzeba wycinać choinki żywej czy ta druga, bo nie trzeba produkować plastiku. Mimo znacznego postępu prac w tej dziedzinie do dzisiaj pozostaje on nierozwiązany.
Sama nazwa „ekologia” ze względu na obecność członu „logia” zdaje się sugerować, że mamy do czynienia z jakąś dziedziną nauki, ale nic bardziej mylnego. Może kiedyś, owszem, wtedy, gdy chodziło po prostu o to, aby nie palić starymi kaloszami w piecu i nie zrzucać ścieków przemysłowych wprost do rzeki. W późniejszym czasie jednak za ekologię zabrali się dziennikarze i wszelakiej maści aktywiści, popychani do tego przez rozmaite korporacje i grupy interesu, sprowadzając ją do poziomu szamanizmu i czarnej magii.
Z grubsza rzecz biorąc ekologia wspólczesna dzieli się na: ekofilozofię, lobbing ekologiczny, ekoterroryzm, ekoetykę oraz ekofeminizm.
Ekofilozofia głosi, że miarą wszechrzeczy jest natura, lobbing ekologiczny polega na futrowaniu pieniędzmi rozmaitych polityków i aktywistów, aby rozpowszechniali poglądy i regulacje zatwierdzone przez ekologów, ekoterroryzm polega na wysadzaniu i podpalaniu czego się da, ekoetyka głosi, iż człowiek jest zły a natura dobra a ekofeminizm głosi, iż biali, heteroseksualni mężczyźni są wrogami natury a kobiety są jej sprzymierzeńcami.
Ogólnie rzecz biorąc we wszystkich nurtach ekologii chodzi o to, aby wyeliminować gatunek ludzki, który najbardziej zagraża przyrodzie zatruwając ją rozmaitymi emisjami, miazmatami, wyziewami i innymi smrodliwymi wydmuchami. Jak będzie wyglądała matka natura bez człowieka szkodnika tego oczywiście nie będzie mógł nikt zobaczyć, ale mistycy ekologiczni głoszą, że bardzo pięknie.
Od czasu do czasu są organizowane światowe kongresy ekologiczne, na które przybywają wyznawcy i beneficjenci ekologii z całego świata. Przybywają oczywiście samolotami. Przy tej okazji spalane są tysiące ton paliwa lotniczego, ale na ten dzień z okazji wielkiego święta, kościół ekologiczny udziela dyspensy na emisję CO2.
Na ostatnim takim konwentyklu w brazylijskim mieście Belem, ze względu na brak miejsc hotelowych, uczestników trzeba było ulokować na dwóch olbrzymich statkach wycieczkowych, które jak wiadomo nie są napędzane wodą morską, ale paliwem okrętowym.
Dzięki owocnym obradom wygenerowano kilkaset ton śmieci do utylizacji, z których część, znając tamtejsze praktyki w zakresie utylizacji odpadów wyląduje bezpośrednio w oceanie. Szkoda, że wracając z tej konferencji dobroczyńcy ludzkości z samolotu tego nie dostrzegą.
Zmusza się państwa do przechodzenia na tzw. energię odnawialną, której istnieniu zaprzeczają prawa termodynamiki głoszące, iż energia we wszechświecie i układzie fizycznym jest bezpowrotnie tracona po zamianie na pracę.
Za” odnawialną „uznaje się energię z turbin wiatrowych i fotowoltaiki. Te źródła jednak są niestabilne, a ich zbyt duży udział w miksie energetycznym powoduje blackouty obejmujące całe państwa, chaos w gospodarce i komunikacji oraz olbrzymie straty materialne. „Okazuje się też, że sprawa ich ekologiczności czy neutralności środowiskowej staje się wątpliwa. Przykładem mogą być tzw. wiatraki, czyli turbiny wiatrowe, służące do wytwarzania elektryczności. Mało kto wie, że do wytworzenia jednej turbiny potrzeba 45 ton tworzyw sztucznych, produkowanych z ropy naftowej, rozkładających się około 1.000 lat, 1.000 ton stali potrzeba do zbudowania jednej turbiny wiatrowej, wytworzenie takiej stali to gigantyczna emisja CO2, kierowana do atmosfery,2.500 ton betonu, również produkcja betonu wiąże się z zapotrzebowanie na energię, a tym samym, w znaczący sposób szkodzi środowisku, rocznie turbina zużywa 3.000 litrów oleju, potrzebnego w przekładni i układzie hydraulicznym a jej żywotność wynosi 25 lat więc w całym okresie eksploatacji potrzeba 75 tysięcy litrów.
Cyt. za: Agencją Informacyjną, Liczby mówią /DEC/ 11.07.2022
Szacuje się, że do wydobycia 1 tony litu niezbędnego do produkcji akumulatorów zużywa się około 1 900 000 litrów wody. Na okres 2021—2030 przewiduje się wydobycie 10 milionów ton litu, kobaltu, niklu czy manganu. W wymienionym okresie aż ok. 12,85 miliona ton baterii litowo-jonowych trafi na śmietnik. I to z samych pojazdów elektrycznych. Komisja Europejska stwierdziła, że metale takie jak Gal lub Ind są zupełnie nierecyklingowalne. Czysty krzem krystaliczny powstaje według technologii, w której materiał jest rozgrzewany w piecach w wysokiej temperaturze rzędu 1500—2000 stopni Celsjusza. Dwutlenek krzemu łączy się z węglem i w ten sposób otrzymywany jest tak zwany krzem metalurgiczny. Jego czystość wynosi 98—99%, ale nie może być bezpośrednio zastosowany w instalacjach elektronicznych. Należy go jeszcze oczyścić, co odbywa się poprzez rozpuszczenie w kwasie solnym z dodatkiem miedzi jako katalizatora. Kolejne pierwiastki potrzebne do produkcji paneli fotowoltaicznych to bor i fosfor. Elektrody są wykonane z aluminium i srebra i aby zachować właściwą izolację, krawędzie płytek poddawane są procesowi zwanemu wytrawianiem plazmowym. Stosowane są wtedy gazy reakcyjne, takie jak gaz tetrafluorometanowy oraz tlen, które działają agresywnie na krawędź płytki i tworzą czyste połączenie pomiędzy warstwą dodatnią i ujemną. Kwas tetrafluorometanowy to jak wiadomo bardzo przyjazny dla środowiska związek chemiczny.
Co do metodologii ekologia jest bardzo podobna do materializmu dialektycznego w wersji leninowskiej tyle, że w miejsce uciemiężonego proletariatu podstawiono „matkę naturę”.
Metoda dochodzenia do jedynie słusznych konkluzji, też jest podobna, bo zamiast triady dialektycznej: teza-antyteza-synteza mamy triadę ekologiczną: teza-antyteza-proteza. Tą protezą nauki ma się rozumieć jest sama ekologia.
Oczywiście jak przystało kościół ekologiczny ma swoich świętych i męczenników. Trudno zresztą, aby było inaczej, bo przyklejanie się do pasa startowego czy wspinanie się na kominy albo przykuwanie się do koron wysokich drzew bywa raczej niebezpieczne.
Większe niebezpieczeństwo jednak grozi nie samym ekologom, ale pozostałej ludzkości według bowiem ich dogmatu, życie zgodne z naturą polega na tym, aby jak najszybciej umrzeć, bo wszak czym innym jest śmierć jak nie tryumfem natury!?
Bibliografia:
Titus Carus Lucretius:” De rerum natura”, I w. p.n.e.
Arystoteles: „O roślinach (Περὶ φυτῶν, De Plantis)”
Jan Kochanowski: fraszka „Na lipę”
Mircea Eliade: “Szamanizm i archaiczne techniki ekstazy.”
Jerzy Sławomir Wasilewski: „Podróże do piekieł”, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 1979
Hoppál Mihály: „Szamani eurazjatyccy”, Wydawnictwo Iskry, Warszawa 2009
David Crouch: “The Swedish 15-year-old who’s cutting class to fight the climate crisis.” The Guardian, 2018-09-01
Al. Gore:” Niewygodna prawda”
Prawd. Ugolino z Montegiorgio: „Kwiatki Świętego Franciszka” rozdz. XII „Jak Święty Franciszek oswoił dzikie turkawki”
Kazimierz Przerwa Tetmajer:” Na dawno ścięty las w Zakopanem”
Jak zorganizować festiwal w mieście przemysłowym średniej wielkości
Jak wiadomo ludność niczego innego nie pragnie bardziej jak uczestniczenia w festiwalach, bo jak śpiewał Wojciech Młynarski:” gdy chleba dosyć rośnie popyt na igrzyska. Toteż partyjne koterie nazywające się dla niepoznaki „samorządem” uwijają się dzień i noc nad dostarczeniem sfrustrowanym obywatelom wszelakiej maści rozrywek w postaci festiwali, przeglądów, koncertów, kabaretów i innych form masowej rozrywki.
Stanowi to czytelny sygnał dla przedsiębiorczych osób, że jest szansa na zarobienie pieniędzy, tym bardziej, że w żadnej innej branży nie da się narobić tyle lipnych kosztów co w dziedzinie kultury masowej. Znajomy reżyser opowiadał mi kiedyś, podając liczne przykłady, że produkcji filmowej nie jest w stanie rozliczyć nawet Najwyższa Izba Kontroli.
W tak sprzyjających okolicznościach wystarczy przedstawić odpowiedniej komórce tzw. Samorządu projekt oszałamiającej promocji na jaką może liczyć w całym niemal świecie o ile dofinansuje festiwal drobną kwotą kilku milionów złotych. Oczywiście należy roztoczyć przed decydentami perspektywę partycypacji w ekskluzywnym towarzystwie gwiazd i celebrytów wszelakiej maści i szczebla popularności na zamkniętych imprezach dla vip-ów, darmowych karnetów dla całej rodziny i wejścia w posiadanie wytwornych pakietów gadżetów reklamowych.
O ile decydujemy się na zorganizowanie festiwalu filmowego, możemy zaproponować lokalnym władzom sfinansowanie produkcji filmu, który zostanie nakręcony w ich mieście, wskutek czego stanie się ono sławne niemal tak jak Rzym dzięki filmowi „Dolce Vita” Felliniego, a co najmniej tak jak Sandomierz, dzięki serialowi „Ojciec Mateusz”.
Film ów, oczywiście musi mieć swą premierę w miejscowym kinie, na którą należy zaprosić lokalnych notabli wraz z rodzinami. Przed kinem rozkładamy czerwony dywan, po którym gwiazdy, podwożone limuzynami będą się udawały na premierę.
Przed wejściem należy ustawić sporą grupę statystów udających fotoreporterów, należy ich wyposażyć w aparaty fotograficzne, które nawet nie muszą działać, ale muszą bezwzględnie mieć sprawne i naładowane lampy błyskowe. Tymi lampami statyści mają intensywnie błyskać, ilekroć przed wejściem pojawi się jakiś celebryta lub lokalny urzędnik.
W ten sposób wszyscy poczują się jak na festiwalu w Cannes albo jak na rozdaniu Oscarów. Gości należy rozsadzić w następującej kolejności: pierwsze rzędy prezydenci i zastępcy z rodzinami, poprzetykani gwiazdami i celebrytami jako towarzystwo pierwszej klasy, następnie dyrektorzy wydziałów i pełnomocnicy, dalej kierownicy komórek organizacyjnych a reszta na końcu. Trzeba tego surowo przestrzegać, bowiem na pewnym festiwalu nie dopilnowano tej zasady i wszystkie miejsca zajęła tzw. przypadkowa publiczność a notable musieli siedzieć na dostawkach i na schodach. W kolejnym roku organizator już żadnego dofinansowania nie dostał.
Ściągnięcie celebrytów nie powinno nastręczać żadnych problemów, bo to kwestia tzw. impresariatu, zasada jego działania polega na tym, że gdy celebryta bierze za udział w imprezie kwotę x to my jako impresario za niego pobieramy wielokrotność tej kwoty.
Znany jest przykład pewnego organizatora festiwalu, który oferował zagranicznym reżyserom darmowy bilet lotniczy pierwszej klasy, transfery limuzyną, apartament w hotelu, wykwintne posiłki i alkohol oraz last not least towarzystwo, przemiłych dziewcząt. Nie miał żadnych problemów z przekonaniem sław do przyjazdu!
Jeżeli organizujemy imprezę biletowaną, musimy zadbać, aby wszelkie wpływy trafiały do naszej kieszeni, natomiast wszelkie koszty pozostałe leżały po stronie lokalsów. Na przykład takie rzeczy jak prąd, sprzątanie, ogrodzenie, toalety czy ochrona powinny być zapewnione przez samorząd, bo przecież my jako organizatorzy zajmujemy się sztuką i na toi-toiach się nie znamy w ogóle.
W przypadku festiwalu muzycznego najważniejsze są dwie rzeczy: światło i dźwięk. Dźwięk powinien być takiej mocy, aby było go słychać nie tylko w całym mieście, ale również w okolicznych przysiółkach. Efekty świetlne natomiast powinny uwzględniać modulowane światła sceniczne, efekty laserowe i pirotechniczne o maksymalnej intensywności, zaleca się również wykorzystanie reflektorów obrony przeciwlotniczej a na koniec obowiązkowy pokaz ogni sztucznych i dronów. O dystrybucji piany, kolorowych baniek i balonów nie trzeba chyba przypominać.
Jeżeli to możliwe, dla podniesienia dramatyzmu można spróbować namówić lokalne wojsko do oddania kilku salw artyleryjskich, a proboszczów do bicia w dzwony.
Ponieważ na tak zorganizowanym pokazie, normalnie człowiek nie jest w stanie wytrzymać przez dłuższy czas, należy przekonać lokalne służby porządkowe do nieco bardziej liberalnego podejścia do wykroczeń i przestępstw na czas imprezy, aby uczestnicy mogli się bezstresowo zaopatrzyć w odpowiednie środki „znieczulające”.
Spożywanie alkoholu w miejscach publicznych powinno być czasowo tolerowane.
Wszelkie podobieństwa do znanych osób, miejsc i imprez są czysto przypadkowe.
Jak umacniać demokrację w terenie i gdzie się tylko da