E-book
17.75
drukowana A5
26.68
drukowana A5
kolorowa
52.45
Jak uwolnić się z psychicznego bagna. Poradnik Praktyka

Bezpłatny fragment - Jak uwolnić się z psychicznego bagna. Poradnik Praktyka


5
Objętość:
134 str.
ISBN:
978-83-8189-996-3
E-book
za 17.75
drukowana A5
za 26.68
drukowana A5
kolorowa
za 52.45

Słowo wstępne

Oddaję do Państwa rąk jedną z części zbioru pod wspólnym tytułem „Poradnik Praktyka”, w którym zawarta jest wiedza z dość szerokiego zakresu naszej egzystencji na Ziemi, a który można by ogólnie zdefiniować jako rozwój osobisty, duchowy i religijny człowieka. Niniejsza część została wydzielona z książki pt. „Jak zmienić swoje życie. Poradnik Praktyka”, ponieważ doświadczenie z wersją elektroniczną obu poradników pokazało, iż tematyka zawarta w tytule tej części jest zdecydowanie bardziej pożądana przez Czytelnika od ogólnego tematu, jakim jest zmiana swojego życia. Tak naprawdę dużej ilości osób chodzi tylko o to, aby „przestało boleć”. Nie myślą o swoim życiu jako o całości, nad którą trzeba pracować, aby osiągnąć i utrzymać szczęście. Chcą tylko uwolnić się od swojego psychicznego bagna, w jakie wpadli, i zacząć w końcu normalnie żyć… Odpowiedzią na to zapotrzebowanie jest właśnie niniejszy poradnik.

Tytuł cyklu „Poradnik Praktyka” jest tutaj nie bez kozery, gdyż — zgodnie z tytułem — wiedza zawarta w poszczególnych częściach jest nie tylko teoretyczna, ale także praktyczna, oparta na moich doświadczeniach. Jest to element, którego często brakuje w podobnych poradnikach. Na podstawie własnych doświadczeń w rozwoju osobistym widzę jak często taka wiedza, pomimo całej prawdy w niej zawartej, jest niepraktyczna. Brakuje tego pierwiastka autentyzmu, który zrozumiałby i opisał problemy powstające na drodze rozwoju osobistego. Mam zatem nadzieję, iż ta publikacja okaże się dla Czytelnika nie tylko cenna, ale także użyteczna.

Robert Trafny

Wstęp

Od czego zacząć zmianę swojej sytuacji? Można by rzec, że od czegokolwiek. Liczy się bowiem to, aby elementy negatywne zamienić na pozytywne. Co za różnica w jakiej kolejności? Najważniejsze jest to, aby w tym odmienianiu postępować, odzyskiwać kolejne obszary, które źle funkcjonują lub w ogóle nie funkcjonują. Nie jest to jednak do końca dobra metoda. Można ją stosować tylko w sytuacji, kiedy nie dysponujemy lepszą metodą. Lepsze wtedy to niż nic.

Od sposobu zmieniania swojego życia dużo będzie zależało. Jeżeli nasze działania będą chaotyczne i nieprzemyślane, końcowe rezultaty mogą być niezadowalające, a czasami bardzo skąpe. Wyobraźmy sobie przypadek kierowcy, który stwierdza, że hamulce w jego samochodzie nie działają zbyt dobrze. Po szybkiej analizie okazuje się, iż przyczyną problemu jest mała ilość płynu hamulcowego. Dolewa więc nową porcję, która usuwa problem. Po kilku jednak dniach sytuacja się powtarza. Hamulce szwankują, a przyczyną znowu okazuje się być zbyt mała ilość płynu. W ten sposób można naprawiać w nieskończoność. Póki nie rozpozna się prawdziwego problemu, w postaci ujawnienia i załatania małej dziurki w przewodzie hamulcowym, przez którą płyn ucieka, problem nie zostanie nigdy trwale zlikwidowany. Warto więc przed rozpoczęciem naprawy swojego życia dokładnie je przeanalizować, rozpoznać prawdziwe problemy i ustalić plan działania na najbliższy czas. Nie może on być zbyt długi, ponieważ w miarę poprawy i odzyskiwania utraconej energii, rosnąć będą nasze możliwości, oraz będą się odsłaniać kolejne problemy, których wcześniej nie dostrzegaliśmy. Po pewnym czasie trzeba będzie więc i tak zmodyfikować nasz plan długoterminowy. Należy go zatem ustalać dosyć pobieżnie i umownie, mając świadomość, że po pewnym czasie nasze priorytety się zmienią. Będzie to uzależnione od aktualnych zapotrzebowań i naszych fizycznych, czy psychicznych możliwości.

Rozpoznanie problemu to raz, a siły lub umiejętność jego rozwiązania to dwa. Czasem rozwiązanie problemu trzeba zostawić na czas późniejszy. Przyczyn może być kilka. Jak wykazaliśmy w przytoczonym wyżej przykładzie, należy wstrzymać się z uzupełnieniem płynu hamulcowego do czasu załatania dziury. Dopiero wtedy uzupełnienie płynu będzie miało sens. To, co często przeszkadza ludziom w samorozwoju, to brak cierpliwości, a cierpliwość jest przecież wpisana w przyrodę. Trudno zbierać z pola płody rolne, kiedy dopiero co się posiało. Potrzebny jest czas na wzrost. Tak samo jest z nami. Czasami musimy poczekać na właściwy czas. Może to być miesiąc, dwa, pół roku, a nawet kilka lat. Musimy czekać na większe siły, na rozwiązanie wpierw innego problemu lub na dojrzenie do niego. Czasami jesteśmy po prostu mentalnie, emocjonalnie lub duchowo nieprzygotowani na to, chociaż nam samym może się wydawać co innego.

Pamiętam z początku, jak wielokrotnie z ciężkim sercem odpuszczałem sobie dany problem, mając podświadomą wiedzę, że jeszcze nie czas na to. Bardzo mnie to zasmucało, ponieważ zakosztowawszy słodkiego smaku odmieniania swojego życia, chciałem działać. Czekanie było dla mnie stratą czasu. Na szczęście dzięki mądrości pokoleń, ludzi, którzy przechodzili wcześniej przez to samo co ja, poddałem się tej wiedzy. Nie siedziałem jednak bezczynnie. Szybko znalazłem sobie inne problemy do rozwiązywania takie, które były na miarę moich możliwości. Czas płynął a ja w ferworze działań, nie dostrzegłem nawet, kiedy przyszedł czas na te odłożone kwestie. Same zaczęły się rozwiązywać jako niewielkie problemy. Byłem w stu procentach na nie przygotowany, nawet nie spodziewając się tego. Czasami warto więc sobie odpuścić, złapać oddech. Brnięcie wciąż do przodu, za wszelką cenę nie jest dobrą metodą. Wyobraźcie sobie trębacza, który dmie w trąbkę. Bez krótkiej chociaż przerwy na złapanie oddechu długo by trębaczem nie był. Po kilku minutach wyniesiono by go martwego. Stąd też tak ważne jest korzystać z wiedzy ludzi, którzy zmierzyli się z tymi problemami wcześniej. Ich cenne wskazówki, na różnych poziomach mojego samorozwoju (szczególnie duchowego) były bezcenne. Wskazywały mi kierunek akurat w tym momencie, kiedy uporałem się (całkowicie lub częściowo) z danym problemem i nie wiedziałem jaki następny krok postawić.

Drugą ważną pomocą były wskazówki Boga jako odpowiedzi na moje prośby o pomoc. W tym początkowym czasie Bóg nie skąpił mi swej łaski i spełniał prawie wszystkie moje prośby, czasem wręcz natychmiastowo (Szerzej o tym będę opowiadał w książce pt. „Czy Bóg istnieje naprawdę”). Zauważyłem wtedy trzy prawidłowości:


1. Najchętniej Bóg spełniał moje prośby dotyczące pomocy w odmienianiu mojego życia i siebie samego,


2. Pomoc zazwyczaj była zminimalizowana jakby skompresowana. Swoją wielkość ukazywała dopiero wtedy, kiedy „rozpakowałem” ją swoim działaniem i zaangażowaniem,


3. Prawie zawsze była to pomoc pozwalająca mi zrobić tylko jeden krok do przodu. Potem musiałem prosić znowu.


W jaki sposób Bóg pomagał mi w moich zamierzeniach? Różnie. Ludzie, którzy prosząc Boga o pomoc, oczekują, że przyjdzie On osobiście z pomocą, są nie tylko naiwni, ale także zdradzają swoje religijne niedouczenie. Zazwyczaj Bóg pomaga poprzez innych ludzi, choć niekoniecznie. Mogą to być także zwierzęta, przyroda, cokolwiek… Są to natchnienia w postaci ujrzenia czegoś, usłyszenia (nawet urywka czyjejś rozmowy), czegokolwiek co sprawia, że nagle nas olśniewa. Pomimo tego, że samo zdarzenie miało się nijak do naszej sytuacji, jednak wskazówka, która dzięki temu pojawiła się w naszej głowie, okazuje się bardzo cenna i przydatna, akurat na ten czas, w jakim jesteśmy. Miałem na przykład takie momenty, że nie mogąc usnąć danej nocy, niejako lekceważąc ją, włączałem o drugiej czy trzeciej w nocy telewizor i akurat leciał program, który był odpowiedzią na palący mnie od kilku dni problem. Czasem zamiast całego programu było to tylko jedno zdanie lub scena z filmu, która spełniała to samo zadanie. Rozumiejąc to dokładnie, co się wydarzało, dziękowałem Bogu za okazaną pomoc, wyłączałem telewizor i bez problemu usypiałem.

Tego typu „zbiegów okoliczności” jak kto woli miałem dużo, co w połączeniu z innymi dowodami na istnienie Boga, jakie doświadczyłem w swoim życiu, dawało mi pewność, skąd one pochodzą. Ponieważ nie jest to temat tej książki, zakończmy ten wątek uwagą dla wszystkich, którzy proszą Boga o pomoc, i pomoc tę otrzymują. Nigdy nie zapominajcie Bogu za to podziękować. Należy podziękować od razu po uzyskaniu pomocy, a także warto powtórzyć to jeszcze raz podczas wieczornej modlitwy. Bóg chce, aby wychwalać Jego miłość i wielkość. Dla tych więc bardziej zaangażowanych proponuję skorzystać z tej okazji, jaka się nadarzyła i poza podziękowaniem wychwalać także Jego imię albo własnymi słowami, albo słowami którejś z modlitw uwielbienia, które bez problemu znajdziemy w internecie lub w książeczce do nabożeństwa.

Czasami jakiś problem jest zbyt złożony, zbyt wielki, aby go za pierwszym razem rozwiązać. Trzeba mieć tego świadomość i dopuszczać wieloetapowość w procesie zmiany życia. W miarę swoich aktualnych możliwości należy zrobić tyle, ile jesteśmy w stanie, a następnie odczekać jakiś czas, aż intuicyjnie poczujemy gotowość do przeprowadzenia kolejnego etapu. Mogą zdarzyć się także takie sytuacje, że pomimo zaangażowania i starań nie uda się nam ukończyć jakiegoś etapu. Nie należy się tym zrażać. Pomimo świadomości istnienia problemu i chęci rozwiązania go, bywają takie przypadki, że problem przerasta nasze aktualne możliwości. Sam miałem kilka takich przypadków. Pomimo usilnych starań problem ani drgnął. Zdawałem sobie sprawę, że jest on ogromny, dlatego zachowałem spokój. Co jakiś czas wracałem do niego, próbując uporać się z nim, ale bezskutecznie. Wiedziałem, że gdyby udało się go rozwiązać, byłby to mój wielki sukces, a korzyść dla mojego życia byłaby ogromna. Po jakimś czasie (około roku) problemy te same się nagle rozwiązały, jako konsekwencja moich innych działań związanych z rozwojem duchowym. Tak więc nic na siłę.

Niektóre problemy są zbyt potężne, dlatego też potrzebują potężnej mocy, aby poradzić sobie z nimi. To jest tak, jak z rozbijaniem młotem żeliwnego pancerza. Nie uda się go rozbić jednym uderzeniem. Potrzeba dużej ilości mocnych uderzeń, aby skruszyć taki pancerz. Problemy, które narastały w nas latami, skamieniały tworząc skorupę, którą ciężko ruszyć. Czasami problemy te mają swoje źródło sprzed kilkunastu czy kilkudziesięciu lat, a często wręcz jeszcze w dzieciństwie, co dobrze rozpoznali pierwsi psychoanalitycy, Freud i Jung, choć to była przesada z ich strony — dzisiaj to wiemy –, że wszystkie problemy człowieka ze swoim życiem wynikają z negatywnych doświadczeń w dzieciństwie. Prawdą jednak jest to, że rzeczywiście, bardzo dużo naszych problemów osobowościowych ma swoje korzenie w czasach dzieciństwa. Uprzywilejowany jest ten, kto potrafi dostrzec w swoim życiu te zależności. Wiedza ta pozwoli mu lepiej poradzić sobie z rozwiązaniem tych problemów.

Jeżeli chcemy zmienić swoje życie w sposób kompleksowy, na całej linii, należy usystematyzować swoje działania. Potrzebny będzie jakiś plan, koncepcja pracy, która pozwoli wyodrębnić problemy i wybrać odpowiednie metody naprawy. W przypadku drobnych korekt swojego życia wystarczy nam działanie ad hoc, gdyż problemów do rozwiązania będzie niewiele, łatwo więc zapanować nad tym wszystkim. Czasami problemy tak bardzo obrosły nasze życie, że sami staliśmy się jednym wielkim problemem. Każda cząstka naszej jaźni jawi się nam jako wielki problem. Powoduje to dyskomfort psychiczny, zniechęcenie do życia i obrzydzenie do samego siebie. Pod względem negatywnej energii, jaka przebywa w nas, nasze życie przypomina stajnie Augiasza, zapchane do granic możliwości odchodami i nieczystościami. Wydaje się niemożliwością, aby istniała realna szansa na oczyszczenie tego wszystkiego. Jest to jednak możliwe i to nawet w sposób niezbyt trudny jak pokazał Herkules. Sedno sprawy nie leży bowiem w tym, aby porywać się z motyką na słońce, bo wtedy rzeczywiście niewiele uda się zrobić. Odpowiednia strategia i organizacja pracy to elementy działania, które potrafią w sposób istotny poprawić naszą wydajność. Praca zostaje wykonana szybciej, a jednocześnie przy mniejszym nakładzie sił. Zamiast wylewać bezsensownie wodę z pogrążającej się w odmętach łódce, bardziej celowe jest zatkanie najpierw dziury w burcie, przez którą woda ta się wlewa. Dopiero wtedy opróżnienie łodzi z wody będzie miało sens, a cała operacja przebiegnie szybko tak, że nie zdążymy się zmęczyć. W przeciwnym wypadku bardzo się namęczymy, a i tak nasz wysiłek na niewiele się zda. Jak widzimy, odpowiednia metodyka pracy ma duże znaczenie.

Myśląc o zmianie swojego życia, nigdy nie uważajmy, że jest to niemożliwe. Zawsze jest to możliwe, choć w wielu przypadkach, na samym początku, jest to dosyć trudne i często należy liczyć się z ciężką pracą przez długi czas. Przy braku kontroli nad swoim życiem bardzo łatwo doprowadzić je do ruiny, ale chcąc później odbudować je, staje się to bardzo trudne. Poza swoją wolą nie mamy innego sprzymierzeńca. Nawet my sami jesteśmy swoim wrogiem w tym momencie. Nasza psychika pogrążona w depresji i zniechęceniu, pomimo szczerej chęci nie ma siły na aktywne działanie, a każdy wysiłek staje się drogą przez mękę. W tym początkowym okresie potrzeba dużo samozaparcia, aby w ogóle ruszyć z miejsca. Jak już ruszymy, to przy odpowiednim zaangażowaniu i nadzorze z naszej strony jakoś zaczyna to wszystko iść.

To, co powinniśmy zrobić na samym początku, to wgląd we własne życie i w siebie. Ponieważ jesteśmy emocjonalnie związani z tematem naszej analizy, dlatego najlepiej jest oceniać swoje życie w emocjonalnym oderwaniu od siebie, przyjmując mentalnie, że oceniamy nie swoje życie, tylko kogoś innego. Wyobraźmy sobie, że ktoś, kogo dobrze znamy, poprosił nas o pomoc w analizie swojego życia. Na podstawie szczegółów, które znamy, charakteryzujemy je, wytykając wszystkie błędy i wady. Metoda ta pozwoli nam w sposób bardziej obiektywny i — co najważniejsze — na chłodno zanalizować swoje życie. Łatwiej jest przecież wydawać opinie lub radzić komuś niż samemu te prawdy wykonywać. To prawda stara jak świat. W tym momencie musimy najpierw rozpoznać realny problem. Nie musimy martwić się trudnościami związanymi z rozwiązywaniem go. Tym zajmiemy się później. Teraz najważniejsze jest rozłożenie swojego życia na czynniki pierwsze i zdiagnozowanie ukrytych w nim problemów. Trudno walczyć z nieznanym wrogiem. Musimy więc w pierwszej kolejności zdemaskować go, zobaczyć z kim mamy do czynienia. Znając swego przeciwnika, wiedząc o nim dużo, będziemy mogli poszukać jego słabych stron. Zawsze jest sposób na pokonanie nawet największego mocarza. Trzeba tylko poznać jego słabą stronę. Także i nasze problemy nie są nie do ruszenia. Można z nimi zrobić porządek. Trzeba tylko znaleźć właściwy sposób. Przedstawiamy zatem plan naszego działania, a następnie w kolejnych podrozdziałach zajmiemy się nim szerzej.


1. Analiza swojego życia i rozpoznanie problemów,

2. Znalezienie źródła problemu,

3. Wybranie odpowiedniej metody i naprawa problemu,

4. Profilaktyka.

1. Analiza swojego życia i rozpoznanie problemów

Warunkami niezbędnymi do przeprowadzenia skutecznej analizy życia są: cisza, spokój i czas, dużo czasu. Trzeba się odpowiednio wyciszyć, wejść głęboko w siebie. Trudno to zrobić w głośnym otoczeniu, w którym co chwila ktoś nam przeszkadza. Potrzebne jest skupienie, oderwanie się od swojego „ja” i spojrzenie na siebie, na swoje życie z boku. Zazwyczaj nie uda się tego zrobić za jednym razem. Jeżeli nasze życie przypomina stajnie Augiasza, to możemy być pewni, że na pewno będziemy potrzebować na analizę wielu seansów rozłożonych w czasie. Mnogość problemów sprawia, że początkowo odczuwamy mętlik w głowie, uczucie, że nie sposób nad tym wszystkim zapanować. Należy w tym momencie zachować bezemocjonalny spokój i jak bezduszny oprawca przypatrywać wijącej się w konwulsjach duszy. Stąd zalecenie, aby na czas analizy oderwać się od siebie i spojrzeć jak na kogoś obcego. Po pewnym czasie podświadomość zacznie wyrzucać z siebie wszelkie zło, jakie się w nas zalęgło. Naszym zadaniem wtedy jest zapamiętywanie każdego z nich. Wiedza ta przyda się nam później do rozpracowania ich.

Rozpoczynając analizę, usiądźmy wygodnie lub połóżmy się na wygodnym łóżku, spróbujmy się zrelaksować, wyciszyć… Jeżeli nasze działania w pozycji leżącej sprawiają, że zasypiamy przed zakończeniem procesu, należy zmienić pozycję na siedzącą lub półleżącą. Nie ma to zresztą znaczenia, w jakiej pozycji odbywa się cały proces. Istotne jest tylko to, aby pozycja była wygodna i dawała nam komfort psychiczny. Musimy więc dobrać taką pozycję, która spełniając powyższe warunki, będzie dla nas najlepsza.

Po wprowadzeniu się w stan wyciszenia spróbujmy na chłodno zastanowić się nad swoim życiem, nad sobą… Nie śpieszmy się. Pośpiech nie jest tu wskazany. Musimy mieć ten komfort wolnego czasu, aby problemy powychodziły ze swoich kryjówek. Niektóre z nich bowiem są tak straszne dla psychiki, że ta, chroniąc nas, ukryła je głęboko w podświadomości. O istnieniu niektórych z nich nie zdajemy sobie nawet sprawy. Szczególnie dotyczy to problemów, które mają swoje źródło w negatywnych przeżyciach z dzieciństwa. Dostrzegamy tylko ich niszczące działanie, skutki, jakie wywołują, nie wiedząc dokładnie, dlaczego tak się dzieje. W psychoanalizie takich zestawień negatywnych zachowań dorosłego człowieka a ich źródłem z dzieciństwa jest mnóstwo. Oto jeden z klasycznych przykładów:

Kobieta ma problemy z interakcjami z mężczyznami, odczuwa podświadomy lęk przed nimi, który sprawia, że jej związki są nietrwałe. Nie wie, czemu tak się dzieje. Przecież jako dorosła osoba, w pracy lub w życiu prywatnym, poznała wielu wspaniałych mężczyzn i dobrze się przy nich czuje, ale kiedy jest sama, odczuwa lęk przed nimi. Dopiero psychoanaliza daje odpowiedź, ujawniając wyparte ze świadomości zdarzenie z dzieciństwa. Może to być gwałt, molestowanie przez ojca, brata lub na przykład sytuacja, w której ojciec wyszedł z domu i już więcej nie wrócił. Była to dla małej dziewczynki tak wielka trauma, że psychika wymazała to wspomnienie ze świadomości, jednak rana psychiki nie zniknęła.

Wszystko, co przeżywamy i doświadczamy, pozostaje w nas na zawsze, nawet jeżeli tego sobie nie uświadamiamy. Z rany tej sączą się później, jak z zatrutego źródła, negatywne uczucia i emocje, które przedostają się do naszej świadomości.

Powyższy przykład pokazuje, dlaczego tak ważne jest dogłębne poznanie problemu i źródła jego pochodzenia. Zamiast „leczyć” lęk tej kobiety przed mężczyznami (skutek) należy uleczyć ranę, która powstała w podświadomości (przyczyna). Kiedy zlikwiduje się źródło problemu po pewnym, krótkim czasie znikną także negatywne skutki, jakie ono wywoływało. Jest to jedyna skuteczna metoda na pozbycie się problemu raz na zawsze. Inny przykład:


Lekarz psychiatra leczy farmakologicznie człowieka z ciężką depresją, kilka razy w roku umieszczając go na swoim oddziale. Bez problemu udaje się mu „uzdrowić” człowieka, jednak ten po kilku miesiącach powraca z tym samym problemem. „No cóż — myśli lekarz — Taka choroba”. Wydaje się nie dostrzegać, że leczy tylko skutki. Wracając bowiem do domu „uleczony” pacjent zostaje na powrót wciągnięty w bagno rodzinnej tragedii. Okazuje się, że apodyktyczna matka niszczy jego psychikę, znęcając się nad nim psychicznie i fizycznie. Z powodu swojej „choroby” nie pracuje także, bo któż by chciał pracownika, który wiele miesięcy spędza w szpitalu. W związku z powyższym zostaje on w domu z matką. Nic dziwnego, że po kilku miesiącach popada znowu w ciężką depresję. Dopiero kiedy matka umiera, znika źródło problemu, człowiek ten zostaje „uleczony”. Lekarz w karcie pacjenta zapisuje: „Terapia nowym lekiem powiodła się. Pełny sukces”. A wystarczyło tylko wejść głębiej w problemy tego człowieka, aby zorientować się gdzie leży źródło jego nieszczęścia. Dbajmy więc o to, aby leczyć źródła naszych problemów, a nie ich skutki.

Analizując nasze życie, analizujmy każdy jego element, każdy, jaki się pojawi. Jeżeli zajdzie taka potrzeba idźmy za nim. Zobaczmy, gdzie nas zaprowadzi. Czy wskaże nam swoje źródło? Zazwyczaj tak, ale bez wiedzy psychologicznej trudno będzie czasem powiązać skutki z przyczynami, gdyż mogą być pojęciowo bardzo od siebie oddalone.

Drugim ważnym czynnikiem, o którym już wspominaliśmy, to bezemocjonalność i obiektywizm. Nie możemy bać się prawdy, jaka się objawi. Psychika wyczuje ten lęk i zapobiegawczo zablokuje co straszniejsze prawdy o nas. Nie dowiemy się o nich. Przed przystąpieniem do analizowania swego życia musimy więc wyrobić w sobie tę odwagę spojrzenia prawdzie w oczy oraz samoakceptację, że cokolwiek się okaże, akceptujemy siebie, wiedząc, że nie jest to nasza wina, co się stało. Powiedzmy sobie tak: „Zależy mi na uzdrowieniu swojego życia, dlatego chcę przez to przejść, aby dowiedzieć się, gdzie tkwi problem i jak sobie z nim poradzić”. Oto lista pytań i tematów do rozważenia:


— Co w tej chwili jest dla mnie dobre, a co złe?

— Czego oczekuję po zmianie swojego życia?

— Co przeszkadza lub nie pozwala mi być szczęśliwym?

— Kiedy najczęściej jest mi źle?

— Co lub kto sprawia, że czuję się źle?

— Kiedy ostatnio odczuwałem radość lub szczęście i co sprawiło, że przestałem je odczuwać?

— W jakich sytuacjach czuję się najgorzej i dlaczego akurat w tych?

— Co zrobiłem do tej pory, aby poprawić swoje życie i jakie przyniosło to efekty?

— Co sprawiło, że efekty były nietrwałe lub niezadowalające?

— Co sprawiło, że jestem taki, jaki jestem?

— Czy zawsze taki byłem? Jeżeli nie, to co spowodowało zmianę?

— Kiedy jestem sam, jakie pojawiają się we mnie myśli, dobre czy złe? Skąd one pochodzą, z czego wynikają? Czy mówią mi o jakimś problemie?

— Jakie doświadczam uczucia i emocje, kiedy jestem sam, a jakie w towarzystwie innych?

— Które negatywne doświadczenia, jakie przeżyłem, mogą wywoływać we mnie złe emocje? Które z nich mogą być zatrutym źródłem?

— Jakie zarzuty wobec mojej natury lub mojego zachowania mieli inni ludzie? Czy mają rację? Naprawdę taki jestem?


Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 17.75
drukowana A5
za 26.68
drukowana A5
kolorowa
za 52.45