E-book
13.65
drukowana A5
30.88
drukowana A5
Kolorowa
53.91
Jak pozbyć się długów i godnie żyć.

Bezpłatny fragment - Jak pozbyć się długów i godnie żyć.

Praktyczny poradnik nie tylko dla zadłużonych.


Objętość:
104 str.
ISBN:
978-83-8245-867-1
E-book
za 13.65
drukowana A5
za 30.88
drukowana A5
Kolorowa
za 53.91

Książkę tę dedykuje mojemu mężowi Jackowi,

a także moim córkom: Ewelinie i Karolinie.

Jesteście moją INSPIRACJĄ,

WSZYSTKIM TYM, co NAJLEPSZE <3


Tę książkę dedykuję także TOBIE,

Mój Drogi Czytelniku,

niech dobrze Ci służy.

Głównym powodem naszych kłopotów finansowych jest to, że w szkole nie nabywamy wiedzy o pieniądzach. Wynik tego jest taki, że ludzie uczą się pracować za pieniądze, ale nigdy nie uczą się, jak zrobić, aby pieniądze pracowały dla nich. ROBERT KIYOSAKI


Inwestycja w wiedzę wypłaca najlepsze odsetki. BENJAMIN FRANKLIN

Wstęp

Tematy pieniędzy, oszczędzania, inwestowania i długów przewijają się w ludzkim życiu od tysięcy lat. Prawili o tym starożytni filozofowie, mędrcy, a nawet biblijni święci. Najstarsze zapiski dotyczące sposobów racjonalnego gospodarowania pieniędzmi, które zostały odnalezione, pochodzą najpewniej sprzed około 3 tysięcy lat przed naszą erą. Wyryte zostały na glinianych tabliczkach pismem klinowym przez Sumerów. Współczesnym badaczom udało się przetłumaczyć ich treść i co ciekawe, okazało się, że wiele prawideł zarządzania biznesem nie zmienia się od wieków, a rady tam zawarte są równie aktualne także dziś.

Podobnie jest z Biblią, księgą, która od wieków jest nośnikiem idei i zasad moralnych, kształtujących wzory postaw życiowych wyznawców różnych religii. Cenne rady i spostrzeżenia przewijają się m.in. przez Księgę przysłów, Listy do Koryntian, różne Ewangelie czy Mądrość Sarycką. Mowa tam między innymi o tym:

— by nie popadać w bezmyślne długi i nie kupować rzeczy, na które Cię nie stać:

“Nie miej upodobania w życiu wystawnym, abyś się nie uwikłał w jego wydatki. Nie stawaj się biednym, urządzając uczty za pożyczone pieniądze, gdy nie masz nic w sakiewce”. ;

— by planować wydatki tak, aby na wszystko wystarczyło środków finansowych:

„Bo któż z was, chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie wpierw i nie oblicza wydatków, czy ma na wykończenie?”;

— by systematycznie odkładać pieniądze:

„Niechaj pierwszego dnia tygodnia każdy z was coś odłoży według tego, co uzna za właściwe, żeby nie zarządzać zbiórek dopiero wtedy, kiedy przybędę”. ;

— by pomnażać swój majątek:

„…, Bo kto ma, temu będzie dodane, i nadmiar mieć będzie; kto zaś nie ma, temu zabiorą również to, co ma”. ;

— by stale się edukować i uczyć od tych, którzy osiągnęli to, co Ty chcesz osiągnąć:

“Jeżeli ujrzysz kogoś mądrego, już od wczesnego rana idź do niego, a stopa twoja niech ściera progi drzwi jego!”;

Skoro od dawna posiadamy jasno wyznaczoną drogę dotyczącą finansowej sfery życia, dlaczego zatem popełniamy te same błędy, co nasi przodkowie? Nie da się tego wytłumaczyć sytuacją ekonomiczną, kryzysem, czy pandemią, bo jak sam widzisz, pewne rzeczy nie zmieniają się od tysięcy lat. Jakie? Np. żądza luksusu, bezmyślność w wydawaniu pieniędzy, niechęć w ich oddawaniu lub złe nawyki finansowe, które wpychają nas w jeszcze większe problemy i długi.

„Niektóre długi nawet wydają się zabawne, gdy je zaciągasz, ale nigdy nie śmieszą, gdy jesteś zmuszony je spłacić”.

Coraz więcej osób wpada w spiralę zadłużenia, coraz więcej młodych rodzin ma problemy z dopięciem budżetu domowego, ludzie żyją od pierwszego do pierwszego, albo od wypłaty do wypłaty… Życie pokazuje jeszcze jedną bardzo przykrą rzecz. A mianowicie to, że wiele osób, którym ktoś pomoże wyjść z długów, znów w nie wpada! Dlaczego? Dlatego, że wychodzenie z długów jest PROCESEM! Procesem nie tylko związanym z fizycznym pozbywaniem się zobowiązań, ale przede wszystkim powinno być procesem przemiany psychicznej i mentalnej związanej z finansową sferą naszego życia! Tylko ludziom wyłamującym się z systemu udaje się skutecznie uwolnić od zadłużenia. Ludzie, którzy pozostają w starych schematach myślowych, zwykle prowokują wzrost zadłużenia.

Edukacja finansowa nadal przeraża. Istnieje złudne przekonanie, że branża finansowa to temat zarezerwowany dla elity, sztywniaków w garniakach, bankowców, finansistów, ekspertów. To jednak nieprawda. Nie potrzeba wielu lat studiów ekonomicznych czy specjalności finansowych, aby zapanować nad finansami osobistymi i nauczyć się inteligentnie nimi zarządzać.

W tej książce oferuję Ci szczyptę informacji z nutą edukacji finansowej. A tak serio, przybliżę Ci najważniejsze pojęcia związane z edukacją finansową, zdradzę Ci sprawdzone sposoby na oszczędzanie i optymalizowanie finansów, pokażę Ci jak wydostać się ze spirali zadłużenia, wykształcić zdrowe nawyki finansowe, a także jak stworzyć dodatkowe źródła dochodu. Pewnie nie możesz się już doczekać, uwierz, że ja też :)

Zatem przejdźmy do konkretów. Kim jestem i dlaczego ośmieliłam się napisać te słowa do Ciebie?

Kilka słów o mnie

Nazywam się Marta Zaręba, w chwili pisania tej książki mam 30 lat, dwie córki w wieku 6 i 8 lat oraz wspaniałego męża. Mieszkam w Niemczech — nie z konieczności, a z wyboru, zarabiam czterocyfrowe/pięciocyfrowe kwoty działając w marketingu sieciowym i branży finansowej, a także inwestując. Ponadto wraz z mężem posiadamy wiele cennych pasywów, ale także liczne aktywa, którymi budujemy swoją wolność finansową. Ale nie zawsze tak było… Jeszcze 4 lata temu żyliśmy z dnia na dzień, nie mieliśmy ani grosza oszczędności, za to liczne zobowiązania i długi…

W 2012 roku tuż rodzeniu pierwszej córeczki otworzyłam działalność gospodarczą, zajmując się sprzedażą odzieży w sklepie stacjonarnym. Dobrze dopilnowany punkt przynosił satysfakcjonujące dochody. Rok później, postanowiliśmy mocno rozbudować biznes, otwierając kolejne punkty — 2 sklepy i hurtownię. Działania na tak szeroką skalę wymagały od nas sporych nakładów finansowych, między innymi na remonty, wyposażenia, towar. Wzięliśmy zatem duży kredyt i pożyczyliśmy także pieniądze od rodziców. I taka niespodzianka — właśnie w tym momencie okazało się, że jestem w drugiej ciąży!

Czas mijał, córeczka rosła w brzuszku, a potem przyszła na świat. Nie mogłam dobrze dopilnować swoich biznesów, a biznes niedopilnowany jest — nie trampoliną do sukcesu a kulą u nogi… I tak to się zaczęło. Kredyt pierwszy (poprzedni był na męża), kredyt drugi, karta kredytowa… Potem chwilówka, jedna druga, trzecia… Przedłużanie chwilówek, spłacanie kredytów i pożyczek kolejnymi pożyczkami i co najgorsze — ukrywanie długów przed wszystkimi, także przed mężem…

Tak tonęłam. Coraz bardziej i bardziej… Monity, telefony i SMS-y od windykacji, czy nawet tematy egzekucji komornicze nie są mi obce! Próbowałam sobie z tym poradzić samodzielnie, ale nigdzie nie mogłam znaleźć pomocy. Pomocą wydawał się dla mnie wtedy — kolejny kredyt — na spłatę wszystkich długów. Zdolność i wiarygodność kredytową straciłam, więc szukałam firm prywatnych… Na szczęście nie udało mi się nic takiego załatwić :) Najgorszą możliwą rzeczą, jaką można robić w podobnej sytuacji, to spłacanie długów kolejnymi pożyczkami i pożyczanie pieniędzy gdzie popadnie. Wiem, co piszę, bo wzięłam kiedyś 4 tysiące złotych w jednym z parabanków, a dokładniej w firmie Profi Credit, do spłacenia na dzień dobry” miałam ponad 16 tysięcy, a gdy tylko się spóźniłam z ratami, dobili do 20 tysięcy i zgłosili się po nakaz zapłaty.

Gdy już kompletnie nie miałam pomysłów na skuteczne wyjście z problemów finansowych, postanowiłam poszukać dodatkowych źródeł zarobku, by móc swoje zobowiązania jakoś spłacać. Tak właśnie podjęłam współpracę z firmą działającą w sprzedaży bezpośredniej — w Avon Cosmetics Polska. Po raz kolejny rzuciłam się na głęboką wodę. Bez doświadczenia rozpoczęłam pracę nie tylko jako konsultantka, ale przede wszystkim jako lider, a później manager, budujący swój zespół sprzedażowy. Bardzo szybko zaczęłam zarabiać fajne, jak na tamte czasy pieniądze, a co najważniejsze — nieobarczone żadnymi kosztami typu pracownicy czy lokale! I tak zaczął się proces wychodzenia z długów… Odważyłam się zamknąć 3 z 4 punktów sprzedaży (2 sklepy i hurtownię), dzięki czemu nie generowałam już kolejnych kosztów. Oczywiście nie licząc tych opłat windykacyjnych, monitów itp. Zaczęłam też starać się o mniejsze, raty i ugody.

We wrześniu 2017 roku trafiłam na konferencję biznesową, której głównym celem była edukacja finansowa i to wydarzenie odmieniło moje życie. Około pięciu miesięcy później nie miałam już długów, a zaczynałam gromadzić oszczędności! I nie było to zasługą żadnego cudownego biznesu, w którym zarobiłam kokosy, a zmiany mojej świadomości finansowej. Usłyszałam wtedy między innymi, że dłużnik też jest ofiarą i są instytucje, które pomagają wyjść z długów. Zaczęłam więc szukać informacji. Okazało się, że część moich zobowiązań jest przeterminowana, bądź niezasadna (za duże oprocentowanie), że przedłużenia chwilówek są niezgodne z prawem, komornika da się cofnąć, a nakaz zapłaty unieważnić. Dowiedziałam się, że posiadam odwrócone wierzytelności, a sąd oddalił wiele powództw wierzycieli, bo odważyłam się dochodzić swoich praw przed sądem. Zaczęłam też chłonąć książki o tematyce finansowej, o negocjacjach, sprzedaży, obsłudze klienta, a także biografie ludzi sukcesu, coraz mocniej uświadamiając sobie prawidła działające światem finansów.

Od kilku lat działam w marketingu sieciowym, a także poszerzam swoją wiedzę, korzystając z licznych szkoleń. Branża finansowa stała się nie tylko moją pasją, ale także daje mi satysfakcjonujące dochody. Działam w marketingu referencyjnym, korzystam z programów afiliacyjnych, inwestuję w kryptowaluty, a także gram na giełdzie. Prowadzę też swoją firmę na terenie Niemiec — ARKAD CONSULTING. Tak w ramach dygresji — do wybrania jej nazwy, natchnęła mnie moja ulubiona książka, pt: „Najbogatszy człowiek w Babilonie” George’a S. Clasona. Znalazłam w niej wiele istotnych wskazówek prowadzących do sukcesu finansowego.

Działając online, a także prowadząc media społecznościowe, bardzo często spotykam cudowne osoby, które są w miejscu, w którym jeszcze kilka lat temu byłam ja. Tak właśnie zrodził się pomysł na napisanie tej książki. Chciałabym w niej podzielić się z Tobą, drogi czytelniku, swoją wiedzą i doświadczeniem, być może pomóc Ci wydostać się z tarapatów finansowych, a może zachęcić Cię do wzięcia swoich finansów we własne ręce, lub po prostu zainspirować… Znajdziesz w niej konkretne informacje, praktyczne porady, ciekawe pomysły, podstawy prawne, a także wzory pism, którymi możesz się posłużyć. Wiem, że zawarte tu informacje okażą się dla Ciebie bardzo cenne i najprawdopodobniej odmienią Twoje życie. Pamiętaj jednak, że budowanie wiarygodności finansowej, a także wychodzenie z długów to długie i żmudne procesy, które niesamowicie kształtują charakter.

Nie przeciągając już — przejdę do konkretów.

Rozdział I

Praktyczna edukacja finansowa

Gdybym zapytała Cię teraz, czym jest dla Ciebie bezpieczeństwo finansowe, pewnie odpowiedziałbyś, że spokojny będziesz wtedy, gdy na Twoim koncie będzie kilka zer, oczywiście z jakąś inną cyfrą z przodu :-) Czy to jednak jest najważniejsze? Przypomnij sobie, o ilu bankrutach słyszałeś? Ile razy czytałeś historie ludzi, którzy mieli tysiące lub setki tysięcy, a dziś mają niewiele…? Znani celebryci na przykład… Czy te kilka zer na koncie faktycznie da Ci bezpieczeństwo?

Edukacja finansowa

Aby naprawdę przestać bać się o finanse, powinieneś zainteresować się edukacją finansową, pojąć prawidła rządzące światem finansów. Pozwoli Ci to nie tylko sprawnie gospodarować swoimi środkami, ale także budować majątek i zminimalizować ryzyko straty. Ludzie bogaci mentalnie i znający mechanizmy rządzące w tej branży, nawet po upadku potrafią odrodzić się niczym feniks z popiołów, bowiem:

„Pieniądze lgną do tego, kto rozumie proste prawa rządzące ich zdobywaniem”.

Doskonałym przykładem jest Donald Trump — po spektakularnym bankructwie stał się jeszcze bogatszy niż przedtem. Jego umysł zaprogramowany był na finansowy sukces, a on sam wiedział jak działać, by ten sukces osiągnąć.

Jeśli chcesz dojść do wolności finansowej, powinieneś nauczyć się kierować swoim życiem, zwłaszcza życiem finansowym. Początkiem działań powinno być odpowiednie nastawienie naszej wewnętrznej nawigacji.

“Każdy z nas przechowuje pewne myśli na temat bogactwa w wielkim archiwum swojego umysłu.”

Nasze myśli, niczym zapisane trasy, odzwierciedlają przebytą drogę, nasze osobiste przekonania, ale również te myśli, które mówią o korzyściach bycia bogatym. Wielu ludzi posiada także źle dobrane programy. Przekonania, które mówią o tym, że bogatym jednak nie warto być, bo: “Pieniądze szczęścia nie dają”, “pieniądze są źródłem wszelkiego zła”, “pieniądze zachowujemy na czarną godzinę”, ktoś jest “obrzydliwie bogaty”, “nie można być bogatym i bogatym duchowo”, “pierwszy milion trzeba ukraść”, “bogaci to złodzieje i oszuści”.

Pracę nad wolnością finansową warto zatem zacząć od nastawienia swojego umysłu na sukces finansowy i od wyzbycia się tych błędnych przekonań. Pomyślisz sobie teraz pewnie: “Łatwo powiedzieć, ale jak mam to zrobić?”. Otóż bardzo prosto. Postaw na edukację finansową. Zacznij oglądać motywacyjne filmy, czytać książki, poznaj biografie ludzi, którzy osiągnęli sukces finansowy. Zapewne zdziwi Cię to, jak wiele rzeczy okaże się zupełnie innych, niż w rzeczywistości Ci się wydawało. Czy wiesz na przykład, że za sukcesem MC Donald’s wcale nie stoją bracia MC Donald, a firma nie zawdzięcza sukcesu pysznym hamburgerom? Sukcesem firmy są liczne inwestycje w nieruchomości!

Gdy zaczniesz gromadzić wiedzę, będziesz dostatecznie kompetentny, by mądrze budować własny majątek.


Zaczniemy od najważniejszego — NAJPIERW PŁAĆ SOBIE.


Przyznaj, że to szalony pomysł, zwłaszcza gdy posiadasz zobowiązania finansowe… Wbrew pozorom, jest to jednak bardzo rozsądne rozwiązanie. Zastanów się, ile razy obiecywałeś sobie, że odłożysz określoną kwotę na koniec miesiąca, albo po opłaceniu zobowiązań i pokryciu kosztów życia. Co się zazwyczaj okazywało? Nie wystarczyło Ci pieniędzy i nie odłożyłeś nic. Skąd to wiem? Nie Ty pierwszy i nie ostatni masz ten problem. Wyżej wymieniona zasada wspominana jest w bardzo wielu publikacjach poruszających tematykę finansową. Robert Kyiosaki w swojej książce pt. “Bogaty ojciec, biedny ojciec” argumentuje tę taktykę w następujący sposób:

“(…) Gdy już zapłacę sobie, nacisk na opłacenie podatków i innych wierzytelności jest tak wielki, że zmusza mnie do szukania innych form przychodu. Presja wywołana koniecznością zapłaty jest motywacją. Wykonywałem dodatkową pracę, zakładałem nowe firmy, inwestowałem na giełdzie — wszystko po to, by ci ludzie nie zaczęli na mnie krzyczeć. Nacisk spowodował, że pracowałem intensywniej, zmuszając się do myślenia, co zrobiło mnie bystrzejszym i aktywniejszym. Gdybym sobie płacił na końcu, nie czułbym presji i poszedłbym z torbami.”

Ma to sens, prawda?


Zaleca się, by miesięcznie odkładać minimum 10 procent zarobków. Odkładając regularnie, zbudujesz poduszkę finansową, która zabezpieczy Cię przed nagłymi wypadkami. Jest to pojęcie ściśle związane z budżetem domowym (czy firmowym). I tak: poduszka finansowa to taki “fundusz bezpieczeństwa”, czyli zgromadzone przez Ciebie środki, które w przypadku problemów finansowych zabezpieczą Ciebie i Twoich najbliższych. Zakłada się, że taka poduszka powinna równać się 3 do 6-ciokrotności naszych miesięcznych przychodów. Dzięki takiemu zabezpieczeniu utrata pracy czy inne zdarzenia losowe nie będą dla Ciebie problemem, a Ty zyskasz czas by z taką sytuacją sobie poradzić.

Posiadając już ów bufor bezpieczeństwa, możesz, a nawet powinieneś mądrze inwestować swoje oszczędności, gromadząc majątek, który w przyszłości będzie dla Ciebie źródłem dochodu, a także zabezpieczeniem dla Twojej rodziny, gdyby Ciebie zabrakło. Pamiętaj, aby inwestować tylko w te rzeczy, które znasz i rozumiesz. Jeśli szukasz rady, słuchaj tylko doświadczonych w tej dziedzinie, aby niepotrzebnie nie ryzykować zgromadzonego kapitału, a zabezpieczyć go i cieszyć się ciągłym jego przyrostem. Pamiętaj jedną bardzo ważną zasadę:

“Złoto ucieka od tych, którzy żądają od niego nieprawdopodobnych procentów albo ulegają knowaniom oszustów i naciągaczy, ale też ufają w kwestii inwestowania własnemu niedoświadczeniu, czy romantycznym pragnieniom.

Aby budować swoje finansowe imperium, powinieneś porzucić konsumpcjonizm.

Zazwyczaj największym problemem, przed jakim stają ludzie jest stosunek do pieniędzy. Wielu ludzi po prostu nie rozumie, że nie można mieć jednocześnie pieniędzy i dóbr materialnych — przynajmniej na początku! Jeśli chcesz odkładać pieniądze, musisz zrezygnować z dóbr, albo przynajmniej mocno je ograniczyć! Jeśli zgromadzisz dobra materialne, nie będziesz miał pieniędzy. Sprawa jest oczywista, wciąż jednak niewielu jeszcze ludzi naprawdę to rozumie.

Król Salomon ujął to następująco:

“Popada w nędzę, kto lubi hulaki, nie wzbogaci się, kto lubi oliwę i wino”.

Słowa te pochodzą od człowieka, który zgromadził, jak się wydaje, najwięcej bogactw w całej historii ludzkości.

Jeśli naprawdę chcesz gromadzić pieniądze, przestrzegaj kolejnych zaleceń z tego rozdziału.


Po pierwsze — ustal budżet.

Budżet

Budżet to zestawienie przychodów i rozchodów w określonym przedziale czasowym. Dla każdego z nas niezwykle istotne jest to, aby jego budżet miał bilans dodatni, czyli abyśmy więcej posiadali, niż wydawali.


Od czego zacząć prowadzenie budżetu?

W wersji podstawowej: Kup notes i zacznij wpisywać do niego dochody i wydatki. Zacznij zbierać paragony i prowadź ich ewidencję. Szybko zorientujesz się, na co i kiedy wydajesz najczęściej. Pozwoli Ci to zlokalizować, gdzie wyciekają z Twojego budżetu pieniądze. To bardzo ważne, bowiem:

“Nawet mały wyciek, potrafi zatopić wielki statek”.

Form prowadzenia budżetu domowego jest bardzo wiele, wiele jest też gotowych schematów, czy arkuszy, z których warto skorzystać. Proste i przystępne znajdziesz u Michała Szafrańskiego, czyli Finansowego Ninga, a także np. w książce Krzysztofa Maszoty, pt. “Edukacja finansowa w praktyce”.

Najbardziej znaną metodą budżetowania, wśród osób, które interesują się finansami, jest metoda 6 słoików Ekera. Polega ona na podzieleniu budżetu na 6 kont / słoików / kopert / kupek (wg. uznania), w określonych proporcjach: 55 % podstawowe wydatki, 10 % poważniejsze zakupy, 10 % nasze przyjemności, 5 % dla innych, 10 % edukacja, 10 % przyszłe inwestycje. Pewnie zadajesz sobie teraz przynajmniej jedno z dwóch pytań: Pierwsze pytanie: Jak zmieścić podstawowe wydatki w 55 % i co zrobić gdy nie zmieścimy się w tej kwocie? Oraz drugie pytanie: Czy taki budżet jest realny do zrealizowania w polskiej rzeczywistości? Już spieszę z wyjaśnieniami! Korzystałam z metody Ekera przez kilka miesięcy. Nie było łatwo, ale było warto :) Dzięki kategorii EDUKACJA, mogłam porzucić wyrzuty sumienia, kupując kolejne książki. Dzięki kategorii PRZYJEMNOŚCI nie musieliśmy odmawiać sobie wyjścia do restauracji. Kiedyś w analogicznej sytuacji Nasza, czyli moja i męża, rozmowa wyglądałaby następująco:

— Kochanie chodźmy na pizzę.

— Nie możemy, przecież oszczędzamy…

Stosując metodę 6 słoików, bez zastanowienia mogliśmy pozwolić sobie na wyjście do włoskiej knajpy, przecież mieliśmy fundusz na przyjemności! Niestety problem był gdzieś indziej, a mianowicie w kategorii PODSTAWOWE WYDATKI. 55 % przychodów nie zawsze wystarczało. Jak sobie z tym radziliśmy? Najpierw “pożyczaliśmy” pieniądze z innych słoików, później zaś dopasowaliśmy procenty pod siebie, zmieniając proporcje.

Przełom w Naszym budżetowaniu nadszedł pewnego grudniowego wieczoru, gdy czytałam książkę Glenna Blanda, pt: “Amerykański sposób na sukces”. Odnalazłam w niej pewne zdanie, które zmotywowało mnie i zainspirowało:

„...jeżeli nie potrafisz wyżyć za 500 dolarów, nie wyżyłbyś też za 5000 dolarów”.

Niezła prowokacja, prawda? Ale ileż w tym prawdy! Doskonale pamiętam czasy, w których im więcej mieliśmy, tym więcej wydawaliśmy, a jak mieliśmy mniej, też dawaliśmy radę. Znasz to z własnego doświadczenia? No właśnie! Potraktowałam to jako WYZWANIE. Porzuciłam budżet Ekera, idąc właśnie tym tropem. Jako że mieszkamy w Niemczech, postanowiłam, aby po opłaceniu rachunków, zużywać tylko 500 euro miesięcznie! Jak myślisz, udało się nam? Łatwo nie było, ale trudno też nie. Wystarczyło wprowadzić kilkanaście modyfikacji, a nasze wydatki znacznie się zmniejszyły. O tym, jakie to były wydatki, opowiem Ci w dalszej części książki.

Podsumowując, jednak chciałabym powiedzieć Ci, że nieważne jest to, czy kupisz sobie piękny organizer i w nim będziesz planować budżet, czy skorzystasz z kartki, exela, czy gotowych planerów. Ważne, żeby ten budżet był tworzony i przestrzegany regularnie :)

Ponieważ zamierzasz osiągnąć sukces finansowy, musisz asekurować się przed ewentualną klęską, ubezpieczając się na życie, zdrowie i od nieszczęśliwych wypadków.

Ubezpieczenia

Jednym z ważnych elementów edukacji finansowej jest umiejętność zabezpieczania inwestycji. W tym przypadku inwestycją jesteś Ty i Twoi najbliżsi. Pomyśl zatem o odpowiednich rozwiązaniach, ale nie szukaj ich na własną rękę. Udaj się w tym celu do dobrego agenta ubezpieczeniowego. Każdy z nas jest inny, każdy z nas ma inne hobby, pracę, sytuację rodzinną, predyspozycje czy choroby, dlatego niezwykle ważne jest, by ubezpieczenia dobierać do naszych potrzeb.

Zapytam Cię wprost: Czy posiadasz ubezpieczenie na życie? Czy płacisz polisę NNW, OC w życiu prywatnym, ubezpieczenie mieszkania, czy ponadpodstawowe ubezpieczenie auta? Jeśli tak, to gratuluję roztropności i inteligencji, a jeśli nie, to koniecznie przeczytaj historię z pamiętnika pewnej kobiety:

*****

Obudziły mnie dziś słoneczne promienie wpadające do naszej sypialni przez niedomknięte zasłony. “Jaki to będzie piękny dzień” — pomyślałam, spoglądając na śpiącego męża. Szybkim ruchem wysunęłam się spod pościeli tak, by go nie zbudzić i pomaszerowałam do kuchni, zrobić naszej gromadce pyszne śniadanie.

Smażyłam właśnie naleśniki, a gorąca kawa parzyła się w ekspresie, gdy poczułam obłędny zapach perfum mojego męża. Podszedł do mnie i mocno objął mnie w pasie, całując w kark, tak jak lubię… Wtedy właśnie w drzwiach pojawiła się trójka roześmianych i rozczochranych dzieciaczków.

Te cudowne chwile nie wrócą nigdy więcej!

Tuż po śniadaniu mąż przypomniał sobie, że musi odebrać z pracy bardzo ważne dokumenty. Do domu już nie wrócił! Rozpędzony tir wjechał w niego na skrzyżowaniu! Nigdy nie zobaczę już mężczyzny mojego życia, a dzieci ojca! Jestem załamana, gdyby nie moje dzieci, nie miałabym już sensu życia. Mąż był jedynym żywicielem rodziny, ja nie pracowałam zawodowo, ponieważ opieka nad dziećmi pochłaniała cały mój czas. Nie mieliśmy polisy na życie, bo zawsze myśleliśmy, że mamy jeszcze czas, że to nas nie spotka… Oszczędności też nie mieliśmy, bo przecież zawsze było tyle wydatków… Opłaty, ubrania dla dzieci, wyjście do kina, restauracji, prezenty świąteczne. Dobrze, że udało mi się pożyczyć pieniądze na pogrzeb od Naszych przyjaciół… W ogóle bardzo mnie wspierają w tych chwilach. Wożą mnie po urzędach i na wizyty u psychologa. Ja nie mam już auta. Mąż wymusił pierwszeństwo… Mieliśmy tylko OC. Auto poszło do kasacji, a ja nie mam za co kupić nowego.

Jeju, jak życie może odmienić się w jednej chwili! … że też ja nie wykupiłam tych pie**** ubezpieczeń!

Masz jeszcze jakieś wątpliwości, czy warto wykupić polisy? Bądź mądry przed szkodą! Na szczęście to tylko wymyślona przeze mnie historia, ale czy tak mało realna…? Myślisz, że zdarzenia takie są mało prawdopodobne? Chętnie opowiem Ci jeszcze jedną krótką historię… Tym razem moją.

To był maj, dokładnie popołudnie 24 maja 2017 roku. Nad Naszym miasteczkiem szalała burza. Była krótka, ale intensywna. Byliśmy gdzieś na mieście i nie zdążyliśmy po odpinać sprzętów. Wróciliśmy do domu. Burza była już daleko… W jednej sekundzie zobaczyliśmy łunę ognia i usłyszeliśmy huk! Piorun trafił prosto w słup wysokiego napięcia tuż przy naszym domu i lecąc po linii, rozgościł się w naszej instalacji, psując antenę, kino domowe, telewizory, dekodery i kilka innych rzeczy. Na szczęście odszkodowanie pokryło naprawy.


Gdybyśmy nie mieli ubezpieczenia, musielibyśmy naprawiać sprzęty na własny koszt, lub kupić nowe posiłkując się kredytem. I teraz chciałabym właśnie poruszyć temat kredytów, zobowiązań i zadłużeń.

Dobry czy zły kredyt

Jeśli chcesz budować swoje finansowe imperium, albo po prostu osiągnąć wolność finansową, powinieneś unikać zobowiązań kredytowych. Nie chodzi tu o to, by w ogóle nie posiłkować się kredytami, ale o to, by nie finansować z nich pasywów, czyli rzeczy materialnych tracących na wartości i takich, które wyciągają pieniądze z naszej kieszeni (samochód, telefon, komputer…). Pewnie teraz pomyślałeś: “przecież wszyscy biorą na to kredyty…” prawda jest tylko połowiczna. Kredyty na pasywa biorą ludzie, którzy są na bakier z edukacją finansową. Dlaczego? Branie kredytu na pasywa okazuje się zobowiązaniem obciążającym nasz budżet. Ludzie rozumiejący zasady zarządzania pieniędzmi, używają kredytów jako dźwigni finansowych, aby móc dzięki temu zarabiać i oszczędzać :) Na przykład Kim Kyiosaki, zanim kupiła wymarzone auto, gromadziła aktywa, które dawały jej regularne przepływy pieniężne. Kupiła samochód, finansując go z wypracowanego zysku, dzięki czemu ma i aktywa przynoszące zysk i wymarzone auto :)

Spójrz na taką sytuację:

(dla uproszczenia pomińmy podatki, aby łatwiej było liczyć. Chodzi tu przede wszystkim o kontekst i konkretne ruchy finansowe).

Rodzina A ma przychody z etatu w wysokości 4000 złotych miesięcznie i żadnych aktywów (przyp. rzeczy przynoszących regularne zyski). Małżonkowie posiadają 2 kredyty — kredyt hipoteczny z ratą 1500 złotych, oraz kredyt na auto z ratą 500 złotych. Na życie i rachunki zostaje im 2000.

Rodzina B ma przychody z etatu w wysokości 4000 zł. Małżonkowie kupili nieruchomość pod wynajem, posiłkując się kredytem hipotecznym z ratą miesięczną 1500 złotych. Mieszkanie wynajmują studentom. Po opłaceniu raty kredytu wychodzi im na czysto 1500 złotych dodatkowego przychodu. Dzięki temu, że najpierw zakupili nieruchomość pod wynajem, ich zdolność kredytowa stała się wyższa! 4000+1500=5500 złotych. Dzięki takim działaniom, po roku od pierwszego kredytu, Rodzina B mogła pozwolić sobie na zakup domu, tym razem dla siebie. Za dom płacą 1500 raty kredytu hipotecznego. Na życie i rachunki zostaje im miesięcznie 4000 złotych, a dodatkowo: studenci spłacają ich majątek, dwa mieszkania!!!

Porównaj sobie poziom życia i świadomości tych dwóch rodzin. Wniosek jest taki, że należy unikać kredytów na pasywa! Dużo lepszym rozwiązaniem jest kredytowanie aktyw, które w przyszłości będą zarabiały na te pasywa. Działając inaczej: “Za każdym razem, gdy pożyczasz pieniądze, okradasz przyszłego siebie.

Idąc tym tropem, weź swoje karty kredytowe, obwiąż je gumką, włóż na dno komody i zapomnij o nich. Jeszcze lepiej — potnij je. Posługiwanie się debetami i kartami kredytowymi prowadzi ludzi do kłopotów finansowych, a niezliczone przypadki, potwierdzają tę tezę. Trzymając karty kredytowe “na czarną godzinę”, spodziewasz się kłopotów i myślami prędzej czy później je przyciągniesz.

Po drugie, nawet nieużywane karty kredytowe widnieją w BIURZE INFORMACJI KREDYTOWEJ i innych bazach, jako zobowiązania! Wyobraź sobie szok i minę mojego męża, gdy podczas wizyty w banku dowiedział się, że ma zobowiązanie w wysokości 2500 euro w SZUFA (niemiecki odpowiednik polskiego BIKu). Ale jak to? Ale skąd? Ano tak to, że posiada kartę kredytową (pełną!) i może z niej w dowolnym momencie skorzystać. Dla banków równoznaczne jest to ze zobowiązaniem, którego w danym momencie de facto nie ma! Jakie może być Twoje zdziwienie, gdy będziesz się ubiegał o kredyt, np. na nieruchomość?

Po trzecie i najważniejsze — karta kusi, a użyte z niej pieniądze są dużo wyżej oprocentowane niż w przypadku zwykłego kredytu! Karta kredytowa nie będzie zatem Twoim sojusznikiem w drodze do wolności, czy bezpieczeństwa finansowego.

Nie kumuluj też zobowiązań. Teoretycznie płacenie od ręki jest prostą sprawą, chociaż nie zawsze wychodzi tak, jak sobie zaplanowałeś. Jeśli nie regulujesz na bieżąco rachunków i płacisz je z bardzo wysokimi odsetkami, to w końcu będziesz miał do uregulowania skumulowane rachunki wraz z innymi obciążeniami. Ponieważ nie zmieniają się stare, złe zwyczaje, gospodarowania pieniędzmi, powstają nowe długi.

Jeśli posiadasz już długi, spłać je jak najszybciej. Nie myl jednak długu ze zobowiązaniem! Dług jest wtedy, gdy masz problem ze spłatą. Zobowiązanie samo w sobie nie jest problemem, jeśli tylko masz z czego je spłacać. Dlatego warto jak najszybciej wyjść z długów i zamknąć wszelkie ciążące nam zobowiązania? Pomińmy kwestie psychiczne. Każdy przeterminowany dług generuje nowe, dodatkowe opłaty: koszta monitów, koszty windykacyjne, opłaty wekslowe, odsetki za zwłokę, karne naliczenia, opłaty sądowe czy koszty komornicze.


Jeśli posiadasz zobowiązania lub długi, to zapraszam Cię do rozdziału drugiego, jeśli zaś nie masz przeterminowanych zobowiązań, możesz przejrzeć ten rozdział jedynie pobieżnie i przejść do rozdziału trzeciego.

Rodział II

Pierwszym i najważniejszym elementem w pozbywaniu się problemów finansowych jest określenie i sprecyzowanie długów. Powinniśmy spisać wszystkie zobowiązania, z uwzględnieniem kwot, terminów, oprocentowania. Dzięki takim działaniom będziemy wiedzieć, na czy stoimy, pozwoli nam to też dobrać odpowiednią strategię dopasowaną do naszej sytuacji.

I w tym miejscu chciałabym podpowiedzieć Ci pewną rzecz. Długi często zmieniają właścicieli. Instytucje finansowe odsprzedają swoje wierzytelności firmom windykacyjnym a te funduszom sekuryzacyjnym. Jeśli długów masz sporo, a nie śledzisz regularnie korespondencji, albo istnieje szansa, że Twoje listy mogą trafić pod inny adres, to koniecznie sprawdź swój BIK, czyli biuro informacji kredytowej.

BIK, czyli Biuro Informacji Kredytowych

Pewnie słyszałeś już o BIK. Zapewne też Twoje informacje ograniczają się do tego, że jeżeli nie będziesz spłacał regularnie zobowiązań — trafią one do Biura Informacji Kredytowej, czyli w skrócie mówiąc BIKu. Jest to firma, prowadząca rejestry finansowe. Z jej informacji korzysta niemal każda instytucja zajmująca się finansami, banki komercyjne i spółdzielcze, SKOKI, firmy leasingowe i faktoringowe powiązane z bankami, a także od niedawna parabanki i niektóre firmy pożyczkowe. Według art. 9 ustawy z dnia 12 maja 2011 roku o kredycie konsumenckim każdy ma obowiązek sprawdzić swojego klienta pod kątem zdolności kredytowej. I tutaj z pomocą przychodzi właśnie min. BIK, dlatego informacje w nim zawarte mają tak duże znaczenie i spory wpływ na naszą zdolność kredytową. Znajdują się tam bowiem nie tylko informacje o zaległościach, ale także o spłaconych, bądź spłacanych zobowiązaniach.

Analiza raportu z bazy Biura Informacji Kredytowej pozwoli Ci poznać właścicieli Twoich długów, aktualny stan zadłużenia, czas opóźnienia, a także dowiesz się o ewentualne zaległości, o których zapomniałeś.

Aby skorzystać z tej możliwości, należy przejść na stronę Biura Informacji Kredytowej, a następnie do zakładki Raport BIK. Do wyboru mamy dwie możliwości. Pierwsza z nich to pojedynczy raport w cenie 39 zł. Jednak możemy również zainwestować w pakiet 12 raportów za 99 zł rocznie. Jeżeli zdecydujemy się na drugą możliwość, czyli pakiet, otrzymamy również dostęp do następujących usług:

— wskaźnik BIK gwarantuje stałą kontrolę statusu w BIK na temat opóźnień;

— alerty BIK poinformują o próbie uzyskania kredytu na nasze dane;

— zastrzeżenie kredytowe, czyli ochrona przed wyłudzeniem, polega na przekazaniu informacji o tym, że nie zgadzamy się na udzielenie kredytu lub pożyczki na nasze dane;

— zastrzeganie dokumentów tożsamości.

Istnieje także możliwość pobrania historii BIK z IPKO w banku PKO BP.

Gdy już przygotowaliśmy pełny spis naszych zobowiązań, możemy przystąpić do procesu wychodzenia z długów.

Sprawdzone sposoby wychodzenia z długów

Zacznijmy więc od sytuacji, kiedy masz przychody, a Twoje długi nie urosły jeszcze na ogromną skalę… Co zrobić, żeby końcu zobowiązania zaczęły się zmniejszać, a windykatorzy dali Ci spokój? Jest na to sprawdzony sposób! A nawet dwa- metoda kuli śnieżnej i metoda płatka śniegu. Osobiście sama korzystałam z tych dwóch metod, gdy względnie już okiełznałam swoje zobowiązania i dzięki takiej strategii odnosiłam założone rezultaty. Na czym polegają te metody? Już tłumaczę.

Zacznijmy od mojej faworytki, czyli metody kuli śniegowej. Rozpropagował ją David Ramsay, znany amerykański autor doradzający w sprawach związanych z domowym budżetem proponując, by zaczynać spłacanie od najmniejszego długu.

Schemat postępowania zalecany, by osiągnąć efekt kuli śniegowej, streścić można w kilku krokach: Zbierz informacje o wszystkich swoich długach — kwocie pozostałej do spłaty, oprocentowaniu, wysokości raty lub minimalnej miesięcznej kwocie do uregulowania. Uporządkuj długi od największego do najmniejszego. Dług najmniejszy będzie stanowił priorytet. Wygospodaruj w domowym budżecie dodatkową kwotę, którą przeznaczysz na rozpędzenie kuli śniegowej. Może to być np. suma, która pozostanie po obcięciu jakiegoś stałego wydatku (np. opłata za szybki internet). Wszystkie długi spłacaj w minimalnej kwocie wymaganej przez wierzyciela, a jeden wybrany w kwocie minimalnej plus dodatek uzyskany z cięć w budżecie. Gdy uda się spłacić pierwszy dług, kwotę przeznaczoną do tej pory na jego obsługę dodawaj co miesiąc do raty kolejnego zobowiązania.

Taki schemat postępowania sprawia, że proces spłaty zobowiązań z czasem przyspiesza. Narasta „kula śniegowa”, czyli kwota przeznaczana na pozbycie się kolejnych długów. Pozornie nieracjonalna podstawa wybierania kolejności zobowiązań (najmniejsze na początku) ma uzasadnienie psychologiczne — pierwszy dług spłaca się stosunkowo szybko, a dłużnik ma w ten sposób motywację do dalszej pracy. Tak też było i u mnie!

Metoda druga, czyli płatek śniegu zakłada drobne, ale częste spłaty.

Jest to strategia proponowana przez Carrie Smith, autorkę piszącą dla bloga The Simple Dollar. Jest to metoda odpowiednia dla osób walczących z dużymi, pojedynczymi długami. Opiera się ona na zasadzie „małymi kroczkami do dużego celu”.

Zamiast budowania kuli śniegowej, w tym przypadku niezbyt przydatnej, proponuje dokonywanie częstych, drobnych nadpłat zobowiązania. Do każdego długu przyporządkowane powinno być zajęcie, które ma nam pomóc z niego się wyplątać. Na przykład jeśli podejmujemy dodatkową dorywczą pracę, decydujemy się wszystkie wpływy z tego źródła dokładać do spłacanej raty. W ten sposób spożytkować można, chociażby przychody ze sprzedaży niepotrzebnych rzeczy na aukcjach internetowych, oszczędności uzyskanych z wyrzeczenia się jakiejś przyjemności, udziału w programach partnerskich czy chociażby zarobek na marży ze sprzedaży. Jest wiele firm, w których możesz zarabiać bez inwestycji. traktując ten dochód jako dodatkowe źródło finansowania.

Metoda „płatków śniegu” przynosi widoczne skutki tylko, jeśli będzie stosowana regularnie. Jak twierdzi autorka, może ona jednak okazać się szczególnie satysfakcjonująca dla osób, które czują się bezradne wobec ogromu ciążącego na nich długu. Podobnie jak w przypadku kuli śniegowej, daje możliwość odniesienia szybkich (ale drobnych) psychologicznych zwycięstw na początku żmudnego procesu.

Kolejnym sposobem na poprawę sytuacji finansowej są ugody z bankiem.

Ugody i restrukturyzacje umów kredytowych

Niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, że z bankiem można negocjować i to skutecznie. Banki bowiem doskonale zdają sobie sprawę, że oddanie sprawy windykacji często nie będzie równoznaczne z odzyskaniem długu, więc zdarza się, że banki same wychodzą z propozycją ugody.

Tak było też i w moim przypadku. Mowa tu o banku jednym ze znanych polskich banków, którym wówczas posiadałam zaległość około 22 tysięcy złotych. Dostałam pismo z trzema wariantami ugody i miałam wybrać jeden z nich. Nie pamiętam już szczegółów, nie mam też tego pisma, bo trafiło ono do mnie w czasach, gdy zacierałam wszelkie ślady po swoich długach, ale było tam mniej więcej coś takiego:

— Wariant 1 Jeśli spłacisz połowę długu w ciągu 2 tygodni umorzymy Ci resztę.

— Jeśli wpłacisz wpłatę uwierzytelniającą w wysokości 6 tysięcy, a resztę w 6 ratach po 2 tysiące umorzymy Ci 30 % długu

— i trzecia opcja z 2 tysiącami opłaty uwierzytelniającej i umorzeniem kilku czy nawet kilkunastu procent.

Oferta fajna, ale skąd wziąć takie sumy…? Niemniej jednak są też łagodniejsze rozwiązania i o nich chcę Ci opowiedzieć.

Jednym z nich jest restrukturyzacja umowy kredytowej, czyli prościej mówiąc, zmiana warunków kredytowych tak, aby umożliwić klientowi spłatę zobowiązania. W praktyce najczęściej wiąże się to ze zmniejszeniem raty miesięcznej z jednoczesnym wydłużeniem okresu kredytowania. Banki chętnie idą na taki układ, ponieważ dzięki temu mają większe prowizje, związane, chociażby właśnie z tym wydłużeniem okresu spłaty. Restrukturyzacji dokonuje się poprzez sporządzenie aneksu do umowy kredytowej. Jest to opcja korzystna dla obydwu stron, bowiem nam łatwiej spłacać zaległość, a bank otrzymuje regularne wpłaty.

Inną metodą na pokonanie trudności są tzw. wakacje kredytowe. Wiele z banków oferuje taką pomoc. Polega ona na zawieszeniu spłat rat, bądź samych odsetek na okres np. 3 miesięcy. Warto wykorzystać ten czas na poprawę swojej sytuacji finansowej.

Trzeba wspomnieć o jeszcze jednej ważnej możliwości oferowanej przez banki, a mianowicie o konsolidacji zadłużenia. Bank łączy kilka zobowiązań w jeden kredyt, dzięki czemu płacisz tylko jedną ratę. Ułatwi Ci to zapanowanie nad finansami i zapewne zmniejszy też wysokość miesięcznych zobowiązań.

Istnieje też coś takiego, jak zmiana zabezpieczenia. Bank może wyrazić również zgodę na sprzedaż przedmiotów będących zabezpieczeniem udzielonego kredytu. Środki pozyskane ze sprzedaży zostaną przeznaczone na spłatę zadłużenia. Warto jednak wiedzieć, że nadwyżka ze sprzedaży pozostaje w kieszeni kredytodawcy.

Jak sam widzisz sposobów na polubowne porozumienie się z bankiem, jest sporo. Zawsze warto podejmować rozmowy i negocjacje. Wychodzenie z długów wcale nie jest tak trudne jak mogłoby się wydawać.

Windykacja

Wystarczy, że 3 dni spóźnisz się z płatnością raty, a Twoją sprawą zaczyna się zajmować windykacja. Znacznie gorzej jest w przypadku chwilówek, bo dostajesz telefony i SMS-y z przypomnieniem jeszcze przed terminem spłaty, w umówionym dniu dzwonią, by się upewnić, że zapłacisz, a pierwszego dnia od powstania zaległości potrafią dzwonić co kilka minut od godziny 7 rano do 21. To prawdziwa zmora…

Wielu dłużników obawia się, że windykator zabierze Im telewizor, ale osoby odpowiedzialne za odzyskanie długów nie mogą wejść do Waszego domu ani przywłaszczać Waszego mienia!

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 13.65
drukowana A5
za 30.88
drukowana A5
Kolorowa
za 53.91