E-book
16.38
drukowana A5
28.14
drukowana A5
kolorowa
48.06
JAK NA RAZIE

Bezpłatny fragment - JAK NA RAZIE

(listy do Witaliny)

Objętość:
52 str.
ISBN:
978-83-8104-967-2
E-book
za 16.38
drukowana A5
za 28.14
drukowana A5
kolorowa
za 48.06

Wiem, że bliscy których opłakujemy,

nie chcą naszych łez. Wiem to dokładnie!

Płaczę mimo tej wiedzy,

ale to reakcja zrozumiała dla nas Tu.

Tęsknota, jakieś nie załatwione sprawy…

Ten płacz pomaga Nam, nie Im.

Dla Nich Tam bardziej liczy się pamięć, modlitwa,

to właśnie miejsce przy stole — wcale nie puste!

Oni są z nami, i cieszą się z tego że wciąż żyją.

Inaczej, ale przecież ostatecznie i tak wszyscy

Tam będziemy.

Romana Grabowska

Rozterka: nazajutrz po wiadomości

Mądrzy ludzie powiadają: obdarzamy przeszłość sentymentem nie dlatego że była wspaniała, ale dlatego że była i nigdy nie wróci.


A jakby powiedzieli o Tych, którzy stali się przeszłością na ziemi? Bo ziemię opuścili. Bo teraz ich już nie ma.


Za co Ich kochamy? Za co pamiętamy, dlaczego tak tęsknimy za Nimi? Dlaczego nie pomagają modlitwy, słowa, a nawet sama Wiara?


Bo Ich, samych Ich nam trzeba, Ich głosów, twarzy, uścisków, dotyków, śpiewów, nawet kłótni z nimi, nawet nieporozumień, Ich we wszystkich ziemskich przejawach.


A Ich nie ma już.


Tu na ziemi nie ma. A Życie Wieczne nam do głowy jakoś nie przychodzi, kiedy na mailu widzimy list, nad którym: NIE! NIE! I ”(”, znak rozpaczy, za którym łzy i gotowe pęknąć serce. Szok stawia tamę myślom czy rozważaniom o Życiu Wiecznym, Raju, piekle i czymś takim.


Bo przed oczyma Oni, w uszach Ich głosy, w sercu Ich miłość.


A jeśli się dowiesz że odeszła Ta, która ciebie kochała, którą ty kochałeś, nawet gdy się z Nią kłóciłeś, która wysłała tobie srebrną ikonę Rodziny Świętej na urodziny, jako błogosławieństwo na stworzenie twej własnej rodziny.


Nie z Nią.


A Ona odeszła, zmarła na rozległy udar po tygodniu w reanimacji, pozostawiając na ziemi chorą córeczkę, mamę i resztę bliskich. A oni nie wierzą że na ziemi Jej nie ma już, i nigdy więcej nie będzie. No, nie wierzą, i tyle.


A jak uwierzyć?


Miała 38 lat.


Już na zawsze 38.

Pierwszy list do Witaliny

Cześć, Witusiu.


Nie pomyślałbym nigdy ani nie spodziewał nawet przez ułamek sekundy, że listy do Cibie będę kiedykolwiek wysyłał Tam.


O Tym Miejscu rozmawialiśmy dużo i często, codziennie, rutynowo. Jakby o wioseczce pod Tarnopolem. Mawiałaś do mnie: uważaj na siebie, nie ryzykuj. I co, ryzykowałem ja, a zmarłaś Ty. Los? Teraz nie mam głowy do filozoficznych rozważań, jakich nie brakowało w czasach moich z Tobą pogadanek. Wybacz że tak nazywam nasze rozmowy. Znasz mnie, wiesz że staram się unikać wielkich słów, wolę ironię, niż patos. A teraz…


Wczoraj dostałem od Romy mail. Zobaczyłem, ale nie od razu dotarł do mnie jego sens. A sens był taki: Ciebie już nie ma. Mail był pod słowami: NIE! NIE! A pod tymi słowami z Twego profilu na facebooku po ukraińsku:


ВІТАЛІНА — — ТИ БУЛА ДУЖЕ ХОРОШОЮ ЖІНКОЮ — МАМОЮ — — СПОЧИВАЙ З БОГОМ…

WITALINO — — BYŁAŚ BARDZO DOBRĄ KOBIETĄ — MAMĄ — — SPOCZYWAJ Z BOGIEM…


BYŁAŚ???


Wołanie Romy:


„Chryste Panie!

Czy to prawda?!

Napisz, że NIEPRAWDA :(((”.


Nie napisałem. Bo to byłaby akurat sama nieprawda.


„Обширний інсульт, тиждень реанімації, і Віталінки не стало…

Rozległy wylew, tydzień reanimacji, i Witalinki już nie ma…”.


Ty pierwsza powiedziałaś do mnie że rzemiosło pisarskie jest nie tylko sprawą mego życia, ale i misją. Nazywałaś mnie mistrzem słowa. Mawiałaś: twój obowiązek przed pomordowanymi w Smoleńsku to odkryć prawdę o Nich. Pisać czyli. Bo miałaś wizje. Wizje pasażerów TU154M. Pana Prezydenta i Pani Marii. Miałaś wizje innej Marii, mej dawno zmarłej Mamy. Przedstawiałaś mi obrazowo te wizje. Mawiałaś jak ciężko Ci widzieć niewidzialne, codziennie, na ulicy, w sklepie, gdziekolwiek. A teraz…


Teraz Tyś z Nimi, z Tymi, kogo widziałaś w wizjach, o Kim opowiadałaś mi tak szczegółowo.

Jesteś za Progiem, Witusiu.


Ryzykowałem ja, a tymczasem to Ty znalazłaś się za Progiem.


Próg, to nazwa mojej książki, którą Ty lubisz. Teraz słyszę od wielu: pisarstwo to twe powołanie. Ale od Ciebie pierwszej to usłyszałem. Roma tak samo mawiała od samego początku, ale to zrozumiałe, ona przecież Siostra, moja rodzina. A Ty…


...Chciałaś zostać moją rodziną. Nie zostałaś. Przeze mnie. Roma Ciebie kochała i kocha. Płakać nie przestaje. Ja też. Powiedział do mnie pewien chłopak z Kijowa, kolega: jesteś zbyt wrażliwym. A ja na to: przestanę być wrażliwym, przestanę żyć. Ty to żyć nie przestałaś, tylko tak daleko jesteś…


Roma czyta Twoje słowa napisane do niej. Czyta i płacze. A ja…


…A ja, ot, piszę do Ciebie.


Poproszę jak Roma, która napisała do Ciebie na priv w facebooku:


Witeczko, daj jakiś sygnał że jesteś Tam, bo nie potrafimy w to uwierzyć… Ani ja, ani Twój Kuba… Wiesz że potrafię te znaki odbierać. Boże, dlaczego… Dla nas nie odeszłaś. Jesteś, Kochana.


Daj mi też taki sygnał.


Potrafię odbierać.

Drugi list do Witaliny

Witaj, Kochana.


Dotychczas nie wiem, jak kocham Ciebie. Jako siostrę czy jako kobietę… Przebacz mi.


Kocham Ciebie. A jak dokładnie… Czy to ma znaczenie? Szczególnie teraz…


Wiem że Cię kocham. Wiem że brakuje mi Ciebie. Wiem że Twój srebrny obrazek — błogosławieństwo jest dla mnie najdroższym. A Tyś najdroższą Osobą.


To wiem. Jak i wiedziałem.


Kiedyś mawiałaś: twoja Mama jest dumną z ciebie. Widziałaś Mamę, rozmawiałaś z nią. Oni Stamtąd lubili z Tobą rozmawiać, często przychodzili do Ciebie. I nie tylko we śnie. Prosto na ulicy mogli podejść. Ich świat jest blisko nas.


Teraz już i Twój świat.


On się nazywa: Zaświaty.


Czyli: jest za światem, a nawet za światami. Daleko jest. Oraz blisko. Zależnie, kogo. Na ziemi był bardzo blisko Ciebie. A teraz…


A teraz Zaświaty zabrały nam Ciebie. Nam wszystkim.


Mi zabrali.


Jesteś, więc, Za Światami. Na ziemi wiedziałaś o wiele więcej od nas. Ode mnie również. Dlatego czasami gniewałaś się na mnie. To było trzy lata temu. Było za co się na mnie gniewać Tobie. Byłem inny, niż teraz. Teraz…


Teraz zmieniłem się nie przez wiek, tylko przez zdarzenia. W moim życiu ich nie brakowało. Zwłaszcza tragicznych.


Twoje odejście jednym z najtragiczniejszych zdarzeń w mym życiu.


Gdzie Ciebie zobaczę? Na ziemi — na pustym krześle przy bożenarodzeniowem stole? Kolęda dla Nieobecnych, ona odtąd jest o Tobie. Lub gdzie indziej? Jeśli dasz mi znak, sygnał, cokolwiek, — ja odbiorę. Tylko podaj, bardzo Cie proszę. Nie boję się Zaświatów. Ja o nich piszę, a Ty tam odeszłaś. Taka to różnica.


A chyba dlatego że tam święci potrzebni, nie tacy jak ja. Święty to ktoś na szlaku do Zaświatów. A ja to o nich wiem, o Zaświatach, ale jestem ziemski. Grzeszny jestem. A Ty… Jesteś — nie byłaś! — zwykłą Dziewczyną, pragnącą miłości, przytulności, domu, kochanego mężczyznę. Ceniłaś smak życia, we wszystkich przejawach. Umiałaś i lubiłaś smacznie gotować, zwłaszcza coś z kuchni latynoamerykańskiej. I zewnętrznie prezentowałaś typ urody Kubanki czy Brazylijki, czy z jakiegoś innego kraju Ameryki Łacińskiej. Piękna byłaś. Teraz jesteś jeszcze piękniejszą… Tylko ja tego nie widzę.

Jak na razie.

Trzeci list do Witaliny

Witaj, Droga.


Życie toczy się dalej, to ziemskie i tamto Wieczne. Wiem to, ale jak teraz mam kontynuować swe życie ziemskie, gdyś odeszła do wiecznego?


Nie ryzykować? Obecnie dystansuję się od tamtych klimatów, no, może nie do końca. Tej nocy gadałem z koleżanką z Moskwy, tak, jak Ty, jest absolwentką Instytutu języków obcych na wydziale anglistyki, a dodatkowo fakultetu z psychologii. Opowiadałem jej o Tobie, o tym, co się stało, a ona zareagowała na to bardzo ostro, i zapytała: może trzeba było Witalinie wyjechać z Ukrainy? Ja na to: nie chciała wyjeżdżać bo to patriotka. Wyraziłem swoje przypuszczenia co do tego że „pomogli” Ci nie wyjechać, tylko odejść… Przyznam się że myślę o tym… Nie, nie ma u mnie paranoi czy szpiegomanii. Po prostu znam sytuację na świecie i w Ukrainie. I kolega z Kijowa tego nie wyklucza, a jest zawodowcem, przebywa na miejscu zdarzeń, więc, zna się na rzeczach… To nie ma znaczenia dla Ciebie, a dla mnie… Chyba ma, bom w szoku nie tylko przez Twoje odejście. Jeszcze z powodu tego wszystkiego co dzieje się obecnie w Ukrainie. Także w Tarnopolu, Twym mieście. Lecz obiecuję Ci, nie przestanę robić, tego co robiłem dla Twej Ojczyzny. Także i mej małej, przecież wiesz żem wołyński chłopiec, tam są moje korzenie. Będę to robił, Witusiu, — nie dla gapiów, głąbów, buraków, kryminalnego tałatajstwa, obojętnego stada, nie, dla Ciebie, dla Joaśki, Twej kochanej córeczki, dla Twej Mamy. Co jest z nimi teraz? To dodatkowy ból serca dla nas z Romą… Przecież nie mam z nimi kontaktu, i wiesz dlaczego…


...Prosiłem Cię o jakieś znaki Twej obecności, a sam pomyślałem sobie: to co piszę do Ciebie, czyżby to nie znak? Ot, i Roma tak uważa:


„Dla Nich Tam bardziej liczy się pamięć, modlitwa, to właśnie miejsce przy stole — wcale nie puste! Oni są z nami, i cieszą się z tego że wciąż żyją. Inaczej, ale przecież ostatecznie i tak wszyscy Tam będziemy.

Więc, przykładowo, Witeczkę na pewno ucieszyła Twoja wzmianka o jej ulubionej kuchni latynoamerykańskiej, i moja pamięć o lubianych piosenkach, muzyka to Jej drugie JA.

A skoro tak, powiedz Jej: Roma zainspirowana, i może nikogo nie otruje!”.


Widzisz, Witusiu? — powiedz Jej. Mówię, więc: Roma zamierza gotować coś latynoamerykańskiego. Przede wszystkim, dla Ciebie. Ona na Cię czeka — a przyjdziesz. Nie miałem rację co do pustego miejsca przy stole, — wcale nie jest puste! Twe miejsce przy naszym stole i w moim życiu nie jest puste, jak i nigdy nie będzie.


Wspominam sobie nasze rozmowy, dokładniej nasze wspólne obcowanie. Zresztą teraz też trwa nasza rozmowa, w inny sposób, lecz trwa. Nie przypuszczałem, oj, nawet pomyśleć choćby przez chwilę nie mogłem że przyjdzie gadać z Tobą tak, jak gadałem z Zaświatami wcześniej i gadam wciąż… Ale przyszło. A skoro tak, wiedz Tam u siebie w Zaświatach: na ziemi my z Romą pamiętamy o Tobie, ale ta pamięć to nie wszystko. Jesteś z nami, Kochana, po prostu i rzeczywiści jesteś, nasza rzeczywistość jest powiązaną z Tobą, i to nie do końca, tylko bez końca.


Wieczność przed nami.


Ty to wiedziałaś jeszcze na ziemi. Ja… no, nie zupełnie. A Bóg rozmawia ze mną w różnych językach, także w języku zdarzeń. W mej wyobraźnie pojawiają się obrazy, myśli, czasem one się zmieniają w słowa, którymi Pan do mnie coś mówi. Teraz mam wrażenie że mówi: „Nie rozpaczaj, nie wiesz wszystkiego, nie poddawaj się rozpaczy, to ci nie pasuje, boś waleczny i mądry, Witusia jest u Mnie, nie wyobrażasz sobie nawet, jak Jej dobrze, a ty na ziemi spełniaj swoje powinności, słuchaj Mnie, Królową Polski Maryję, Witusię i Wszystkich którzy są u mnie, Oni cię nie zawiodą, a Ja ci pomogę”.


WSPOMNIENIE ROMY


Myślę o Tobie Witeczko, spoglądając w czasie podróży z okien auta na chmury…

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 16.38
drukowana A5
za 28.14
drukowana A5
kolorowa
za 48.06