E-book
13.65
drukowana A5
28.56
drukowana A5
Kolorowa
50.7
Jak handlować akcjami

Bezpłatny fragment - Jak handlować akcjami


Objętość:
83 str.
ISBN:
978-83-8245-699-8
E-book
za 13.65
drukowana A5
za 28.56
drukowana A5
Kolorowa
za 50.7

Wprowadzenie

Przedstawiając czytelnikowi tę książkę pragnę zwrócić uwagę na kilka faktów. Książka ta została napisana w 1940 roku w innych czasach niż żyjemy obecnie. Zmieniła się technologia, czynniki, nowe prawa itd. jednak wiele wskazówek z tej książki jest wciąż aktualnych. Jesse pisze o przewodniku — ma na myśli książeczkę z zapisami, które po pewnym czasie może posłużyć jak przewidywanie nadchodzących ruchów, trendów.

W książce mamy również do czynienia z wyrazami z giełdy między innymi: ticket — 3 literowy kod danej spółki, translux — urządzenie do wyświetlania notowań giełdowych, trader, spekulant — gracz giełdowy, over-trading — przetrejdowanie, byk — symbol hossy — długotrwały trend wzrostowy, niedźwiedź — symbol bessy — spadki.

Jesse Livermore był jednym z najbardziej znanych spekulantów giełdowych. Jego biografia jest opisana w książce Wspomnienia gracza giełdowego — Edwin Lefevre — 1923. Na końcu książki znajdziemy jego wykresy wraz z komentarzami Jesse’go. Wyrażenia z kolumny są tam zapisane po angielsku, aby ułatwić czytelnikowi zrozumienie wykresów. Jest to książka z oryginalnego tłumaczenia wraz z przedmową Edwarda Jerome Dies. Zapraszam do lektury.


Przedmowa

Kariera Jessego L. Livermore’a jest jasną plamą na schemacie spekulacji. Był w oczach opinii publicznej jako czynnik giełdowy prawie nieprzerwanie, odkąd jako młodzieniec błysnął jak kometa na spekulacyjnym niebie i stał się znany jako milioner Mały Nurek.


Rzeczywiście był pogromcą, a w rzadkich przypadkach skala jego operacji powodowała, że Wall Street mrugał ze zdumienia. Jednak ślepy przypadek nigdy nie pojawił się w jego spekulacjach. Każdy ruch był dotknięty wyjątkowym geniuszem, popartym niekończącymi się badaniami i zawziętą cierpliwością Griseldy (trzyaktowa opera Atonina Vivaldiego — autor ma tu na myśli porównanie).


Jesse Livermore przez czterdzieści lat badał światową i krajową sytuację gospodarczą z niemal fanatyczną intensywnością. W ciągu tych samych czterdziestu lat studiował, rozmawiał, marzył, mieszkał i handlował na rynkach spekulacyjnych. Jego świat był ruchem cen, jego nauka prawidłowego przewidywania takich ruchów.


Miałem przywilej poznać osobiście niektórych wielkich spekulantów naszych czasów i obserwować z bliska ich fascynującą działalność. Jeśli chodzi o zakres intelektualny i naturalne predyspozycje, uważam Jesse Livermore za największego spekulanta i analityka rynku od przełomu wieków. W jednej z moich książek stwierdziłem, że mógłby stracić na wartości każdego dolara, mając niewielki kredyt maklerski zamknięty w pokoju z symbolami giełdowymi, a w ciągu kilku aktywnych miesięcy rynkowych mógłby wyjść z nową fortuną. Taki jest znak jego geniuszu.


Swoją pierwszą sensację stworzył, gdy miał piętnaście lat. Jego matka była najbardziej zdziwiona, bo rzucił jej na kolana tysiąc dolarów w banknotach pięciodolarowych, po raz pierwszy zebranych na giełdzie. Swoją kolejną sensację stworzył, kończąc cztery lata matematyki w ciągu jednego roku, pracując jako marker zarządu w domu maklerskim. Od tamtej pory tworzy rynkowe sensacje, a dla zainteresowanych nauką spekulacji ta mała książeczka, jeśli nie sensacja, to przynajmniej zaskakujące wyjście.


Powód jest oczywisty. Każdy wielki spekulant ma swoją własną metodę działania, własny tok studiów, aby dojść do wniosków, na podstawie których jest skłonny zaryzykować ogromne sumy pieniędzy. Takie metody są strzeżone jak tajemnice państwowe, czasami przez próżność podejrzeń, ale częściej z bardzo praktycznych powodów.


Kiedy więc Jesse Livermore, z charakterystyczną dla siebie szczerością, odsuwa kurtynę i publicznie ujawnia swoje zasady łączenia elementu czasu i cen, zwraca uwagę na śmiałość wśród czołowych spekulantów tamtych czasów. Przedstawia czytelnikowi owoce czterdziestu lat spekulatywnych studiów.

To nowy rozdział w barwnej sadze genialnego gracza giełdowego.

EDWARD JEROME DIES

Rozdział I. Wyzwanie spekulacji

Gra spekulacyjna jest najbardziej fascynującą grą na świecie. Ale to nie jest gra dla głupich, leniwych umysłowo, człowieka o gorszej równowadze emocjonalnej, ani dla poszukiwacza przygód, który szybko się wzbogaci. Biedni umrą. Przez długie lata rzadko bywałem na przyjęciu z udziałem nieznajomych, kiedy ktoś nie usiadł obok mnie i po zwykłych uprzejmościach pytał: „Jak mogę zarobić trochę pieniędzy na rynku?” W młodości dołożyłbym wszelkich starań, aby wyjaśnić wszystkie trudności, z jakimi boryka się ten, kto po prostu chce szybko i łatwo wyciągnąć pieniądze z rynku lub przez uprzejme unikanie wymyśliłbym sobie wyjście z sidła. W późniejszych latach moja odpowiedź była dosadna: „Nie wiem”.


Trudno jest wykazać się cierpliwością do takich ludzi. Po pierwsze, dochodzenie nie jest komplementem dla człowieka, który przeprowadził naukowe badanie inwestycji i spekulacji. Byłoby sprawiedliwe, gdyby laik (osoba, która nie wie nic w danej branży) zapytał prawnika chirurga: „Jak mogę szybko zarobić pieniądze na prawie lub operacji?” Doszedłem jednak do przekonania, że większa liczba osób zainteresowanych inwestycjami na giełdzie i spekulacją byłaby chętna do pracy i nauki, aby osiągnąć sensowne wyniki, gdyby miała przewodnik lub drogowskaz wskazujący właściwy kierunek. I to dla nich jest napisana ta książka.


Moim celem jest zawarcie niektórych najważniejszych wydarzeń z całego życia spekulatywnych doświadczeń — zapis niektórych niepowodzeń i sukcesów oraz lekcji, których każdy z nich czegoś nauczył. Z tego wszystkiego wyłania się moja teoria elementu czasu w trading (spekulacje na temat zmieniających się cen aktywów inwestycyjnych), który uważam za najważniejszy czynnik udanej spekulacji.


Ale zanim przejdziemy dalej, pozwólcie, że was ostrzegę, że owoce waszego sukcesu będą bezpośrednio związane z uczciwością i szczerością waszych własnych wysiłków w prowadzeniu własnych zapisów, własnego myślenia i dochodzeniu do własnych wniosków. Nie można mądrze przeczytać książki „Jak dbać o kondycję” i zostawić ćwiczenia fizyczne innej osobie. Nie możesz też przekazać innym zadania prowadzenia dokumentacji, jeśli masz wiernie przestrzegać mojej formuły łączenia elementu czasu i cen, przedstawionej na kolejnych stronach. Walczę tylko po to, żeby Ci pomóc i będę szczęśliwy, jeśli dzięki moim wskazówkom będziesz w stanie wyciągnąć z giełdy więcej pieniędzy niż zainwestowałeś.


Tę książkę przedstawiam tej części publiczności, która czasami ma skłonności do spekulacji, niektóre punkty i pomysły, które zostały zebrane podczas moich wielu lat jako inwestor i spekulant. Każdy, kto jest skłonny do spekulacji to powinien postrzegać spekulację jako biznes i traktować ją jako taką, a nie traktować jej jako czystego hazardu, jak wielu ludzi jest skłonnych to robić. Jeśli mam rację w założeniu, że spekulacja jest biznesem sama w sobie to osoby angażujące się w ten biznes powinny zdecydować, czy się go nauczyć i zrozumieć najlepiej jak potrafią, korzystając z dostępnych informacji. W ciągu czterdziestu lat, które poświęciłem na przekształcenie spekulacji w udane przedsięwzięcie biznesowe, odkryłem i wciąż odkrywam nowe zasady, które należy zastosować w tym biznesie.


Wiele razy kładłem się spać, zastanawiając się, dlaczego nie byłem w stanie przewidzieć pewnego nieuchronnego ruchu i przebudzałem się! W niespokojnych godzinach następnego ranka, kiedy sformułowano nowy pomysł, nie mogłem się doczekać, aż nadejdzie poranek, aby zacząć sprawdzać moje zapisy z wcześniejszych ruchów, aby ustalić, czy nowy pomysł był słuszny. W większości przypadków było to dalekie od 100% słuszności, ale to co w tym dobrego było to zostało zmagazynowane w mojej podświadomości. Być może później nabierze kształtu inny pomysł i natychmiast zabrałbym się do sprawdzenia go. Z czasem te różne pomysły zaczęły się krystalizować i udało mi się opracować konkretną metodę prowadzenia dokumentacji w takiej formie, że mogłem użyć ich jako przewodnika.


Moja teoria i praktyczne zastosowanie dowiodły ku mojej satysfakcji, że w biznesie spekulacji lub inwestowania w papiery wartościowe lub towary nie pojawia się nic nowego. Są chwile, kiedy należy spekulować i równie z pewnością są chwile, kiedy nie powinno się spekulować. Jest takie prawdziwe powiedzenie: „Możesz pokonać wyścigi konne, ale nie możesz pokonać wyścigów”. Tak jest z operacjami rynkowymi. Są chwile, kiedy można zarabiać na inwestowaniu i spekulacji w akcjach, ale nie można ich konsekwentnie obracać codziennie lub co tydzień w ciągu roku. Spróbują tego tylko nierozsądni. Po prostu nie ma tego w kartach i nie można tego zrobić.


Aby skutecznie inwestować lub spekulować to trzeba wyrobić sobie opinię, jaki będzie kolejny ważny ruch na danej giełdzie. Spekulacje nie są niczym bardziej wyprzedzającym od nadchodzących ruchów. Aby prawidłowo przewidywać, trzeba mieć określone podstawy dla tego przewidywania. Na przykład przeanalizuj we własnym umyśle skutek rynkowy, jaki może mieć określona informacja, która została upubliczniona, w odniesieniu do rynku. Spróbuj przewidzieć psychologiczny wpływ tej konkretnej pozycji na umysł opinii publicznej, a zwłaszcza tej części opinii publicznej, która jest przede wszystkim zainteresowana. Jeśli uważasz, że prawdopodobnie będzie to miało wyraźny efekt wzrostowy lub niedźwiedzi (obstawianie spadków) na rynku to nie ufaj własnej opinii i nie wspieraj swojego osądu, dopóki samo działanie rynku nie potwierdzi Twojej opinii, ponieważ efekt rynkowy może nie być tak wyraźny jak jesteś skłonny wierzę, że tak powinno być.


Oto przykład: Po tym jak rynek znajdował się w określonym trendzie przez dany okres, bycze (wzrosty, zwyżki) lub niedźwiedzie (spadki, zniżki, nurkowanie) informacje mogą nie mieć najmniejszego wpływu na rynek. Sam rynek może być w tym czasie w stanie wykupienia lub wyprzedania, w którym to przypadku efekt tej konkretnej wiadomości z pewnością zostałby zignorowany. W takich momentach wartość ewidencyjna wyników osiągniętych w przeszłości w podobnych warunkach staje się nieoceniona dla inwestora lub spekulanta. W takich sytuacjach musi całkowicie zignorować osobistą opinię i zwrócić baczną uwagę na działanie samego rynku.


Rynki nigdy się nie mylą — często są to opinie. Te ostatnie nie mają żadnej wartości dla inwestora ani spekulanta, chyba że rynek działa zgodnie z jego pomysłami. Żaden człowiek ani grupa ludzi nie jest dziś w stanie stworzyć ani zniszczyć rynku. Można wyrobić sobie opinię na temat danej akcji i wierzyć, że będzie ona miała wyraźny ruch, albo w górę, albo w dół i ostatecznie jego zdaniem będzie słuszna, ale straci pieniądze zakładając lub działając zgodnie z jego opinią zbyt wcześnie. Wierząc, że jest to słuszne, podejmuje natychmiastowe działania, tylko po to by stwierdzić, że po złożeniu zobowiązania akcje idą w drugą stronę. Rynek staje się wąski, staje się zmęczony i wychodzi. Może kilka dni później zaczyna wyglądać dobrze, a on znowu wchodzi, ale gdy tylko ponownie na niego wszedł, znowu obraca się przeciwko niemu.


Chciałbym tutaj podkreślić, że po sformułowaniu ostatecznej opinii na temat pewnych akcji — nie przejmuj się zbytnio, aby się do nich dostać. Poczekaj i obserwuj działanie ich na rynku. Miej fundamentalne podstawy, którymi należy się kierować. Załóżmy na przykład, że cena akcji wynosi około 25,00 USD (dolarów) i utrzymuje się w przedziale od 22,00 USD do 28,00 USD przez znaczny okres. Zakładając, że uważasz, że akcje powinny w końcu zostać sprzedane po 50,00 USD, a wtedy są po 25,00 USD, a Twoim zdaniem będzie sprzedanie ich po 50,00 USD — miej cierpliwość i poczekaj, aż akcje staną się aktywne, aż osiągną nowe maksimum, powiedzmy około 30,00 $.


Będziesz wtedy wiedział, że pod względem rynkowym zostałeś usprawiedliwiony. Akcje musiały znaleźć się na bardzo mocnej pozycji, inaczej nie osiągnęłyby 30,00 USD. Uczyniwszy to, jest całkiem prawdopodobne, że są na dobrej drodze do bardzo zdecydowanego postępu — ruch jest w toku. To jest czas, abyś poparł swoją opinię. Nie pozwól, aby fakt, że nie kupiłeś po 25,00 $, spowodowałby dla Ciebie jakieś irytacje. Są szanse, że gdybyś to zrobił to zmęczyłbyś się czekaniem i zostałbyś z niego wyłączony, gdy rozpoczął się ruch, ponieważ po wyjściu z niższej ceny stałbyś się niezadowolony i nie wróciłbyś z powrotem, kiedy powinieneś był mieć.


Doświadczenie pokazało mi, że prawdziwe pieniądze zarobione na spekulacjach to zobowiązania dotyczące akcji lub towaru, które od samego początku przynoszą zysk. Później, kiedy podam kilka przykładów moich operacji handlowych, zauważysz, że dokonałem pierwszej transakcji w czasie psychologicznym — to znaczy w czasie, gdy siła ruchu była tak silna, że po prostu musiała przetrwać. Nie w mojej operacji, ale dlatego, że siła była tak silna w tym konkretnym trzonie. Po prostu musiało i poszło. Wiele razy, podobnie jak wielu innych spekulantów, nie miałem cierpliwości, by czekać na pewne rzeczy. Zawsze chciałem mieć jakieś zainteresowanie.


Możesz powiedzieć: „Przy całym swoim doświadczeniu, dlaczego sobie na to pozwoliłeś?” Odpowiedź brzmi: jestem człowiekiem i podlegam ludzkim słabościom. Jak wszyscy spekulanci, pozwoliłem niecierpliwości wymanewrować słuszną ocenę sytuacji. Spekulacje są bardzo podobne do gry w karty, czy to w pokera, brydża, czy w jakąkolwiek podobną grę. Każdy z nas ma wspólną słabość, jaką jest chęć interesowania się każdym jackpot’em i na pewno chcielibyśmy rozegrać każde rozdanie w brydżu. To właśnie ta ludzka słabość, którą wszyscy posiadamy w pewnym stopniu, staje się największym wrogiem inwestora i spekulanta i ostatecznie, jeśli nie zostanie zabezpieczona, doprowadzi do jego upadku. Cechą ludzką jest nadzieja i równie lękliwość, ale kiedy wstrzykujesz nadzieję i strach w działalność spekulacyjną, stajesz w obliczu bardzo groźnego zagrożenia, ponieważ zjadałeś skłonność do pomieszania tych dwóch osób i na odwrotnych pozycjach.


Przykładowo: kupujesz akcje za 30,00 USD. Następnego dnia ma szybki wzrost do 32,00 USD lub 32,50 USD. Natychmiast zaczynasz się bać, że jeśli nie weźmiesz zysku, to następnego dnia możesz zobaczyć, jak zanika — więc odchodzisz z niewielkim zyskiem, kiedy to właśnie w tym momencie powinieneś mieć całą nadzieję na świecie. Dlaczego miałbyś się martwić utratą dwóch punktów zysku, którego nie miałeś poprzedniego dnia? Jeśli możesz zarobić dwa punkty w ciągu jednego dnia to możesz zarobić dwa lub trzy następnego dnia, a może pięć więcej w następnym tygodniu. Dopóki akcje działają prawidłowo, a rynek ma rację to nie spiesz się z zyskiem. Wiesz, że masz rację, bo gdybyś nie miał to nie miałbyś żadnego zysku. Pozwól mu jeździć i jedź razem z nim.


Może przerodzić się w bardzo duży zysk i dopóki działanie rynku nie daje powodów do zmartwień to miejcie odwagę swoich przekonań i trzymajcie się ich. Z drugiej strony załóżmy, że kupujesz akcje po 30,00 USD, a następnego dnia cena spada do 28,00 USD, wykazując dwupunktową stratę. Nie obawiałbyś się, że następnego dnia prawdopodobnie stracisz trzy punkty lub więcej. Nie, potraktowałbyś to tylko jako chwilową reakcję, mając pewność, że następnego dnia odzyska swoją stratę. Ale to jest czas, w którym powinieneś się martwić. Po tej dwupunktowej stracie mogą nastąpić dwa punkty następnego dnia lub pięć lub dziesięć w ciągu następnego tygodnia lub dwóch. Wtedy powinieneś się bać, ponieważ jeśli nie wyjdziesz to możesz później zostać zmuszony do poniesienia znacznie większej straty. To jest czas, w którym należy się zabezpieczyć, sprzedając swoje akcje, zanim strata przybierze większe rozmiary.


Zyski zawsze same o siebie dbają, ale straty nigdy. Spekulant musi zabezpieczyć się przed znacznymi stratami ponosząc pierwszą niewielką stratę. Czyniąc to, utrzymuje swoje konto w porządku, aby w przyszłości, kiedy ma konstruktywny pomysł, byłby w stanie zawrzeć inną transakcję, przyjmując taką samą ilość akcji, jaką miał, gdy się mylił. Spekulant musi być swoim własnym brokerem ubezpieczeniowym, a jedyny sposób, w jaki może kontynuować działalność to strzec swojego rachunku kapitałowego i nigdy nie pozwolić sobie na utratę wystarczającej ilości, aby zagrozić jego działalności w przyszłości, kiedy jego ocena rynkowa będzie prawidłowa. Chociaż uważam, że odnoszący sukcesy inwestor lub spekulant musi mieć bardzo zaawansowane powody, aby podejmować zobowiązania po obu stronach rynku, uważam, że musi on również być w stanie za pomocą jakiegoś konkretnego przewodnika określić, kiedy powinien podjąć swoje pierwsze zobowiązania.


Powtórzę, z pewnością zdarzają się momenty, kiedy ruch naprawdę się zaczyna i mocno wierzę, że każdy, kto ma instynkt spekulanta i ma cierpliwość, może opracować określoną metodę i użyć go jako przewodnika, który pozwoli mu aby właściwie ocenić, kiedy podjąć swoje początkowe zobowiązanie. Udane spekulacje to nie tylko domysły. Aby konsekwentnie odnosić sukcesy, inwestor lub spekulant musi mieć zasady, którymi się kieruje. Niektóre przewodniki, z których korzystam, mogą nie mieć żadnej wartości dla kogoś innego. Dlaczego mają dla mnie nieocenioną wartość i nie miałyby służyć wam równie dobrze? Odpowiedź brzmi: żaden przewodnik nie może mieć 100% racji. Jeśli korzystam z jakiegoś przewodnika własnego to wiem jaki powinien być rezultat. Jeśli nie działała zgodnie z oczekiwaniami to od razu stwierdzam, że czas jeszcze nie nadszedł. Być może kilka dni później mój przewodnik wskazuje, że powinienem wejść ponownie, więc wracam i prawdopodobnie tym razem jest w 100% poprawny. Wierzę, że każdy kto poświęci czas i trud, aby zbadać ruchy cenowe to powinien z czasem być w stanie się rozwinąć swój przewodnik, który pomoże mu w przyszłych działaniach lub inwestycjach. W tej książce przedstawiam kilka punktów, które uznałem za wartościowe w moich własnych operacjach spekulacyjnych.


Bardzo wielu traderów (osoby, które zawierają transakcje finansowe na giełdzie np. akcje, obligacje, kontrakty terminowe itd.) prowadzi wykresy lub zapisy średnich. Ścigają ich w kółko — w górę i w dół — nie ma wątpliwości, że te wykresy lub średnie czasami wskazują na określony trend. Osobiście wykresy nigdy mi się nie podobały. Myślę, że są one zbyt zagmatwane. Niemniej jednak jestem równie fanatykiem w prowadzeniu zapisów, jak inni ludzie w utrzymywaniu wykresów. Mogą mieć rację, a ja mogę się mylić.


Moje preferencje dotyczące zapisów w książeczce wynikają z faktu, że moja metoda daje mi jasny obraz tego, co się dzieje. Ale dopiero gdy zacząłem brać pod uwagę element czasu, moje zapiski naprawdę pomogły mi w przewidywaniu nadchodzących ważnych ruchów. Uważam, że prowadząc odpowiednie zapisy i biorąc pod uwagę element czasu — i wyjaśnię to szczegółowo później — można z dużą dokładnością przewidzieć nadchodzące zmiany o znaczeniu. Ale to wymaga cierpliwości.


Zapoznaj się z akcjami lub różnymi grupami akcji, a jeśli poprawnie obliczysz element czasu w połączeniu ze swoimi zapisami, prędzej czy później będziesz w stanie określić, kiedy ma nastąpić poważny ruch. Jeśli poprawnie przeczytasz swoje zapisy, wybierzesz wiodący towar z dowolnej grupy. Powtarzam, musisz prowadzić własne rejestry. Musisz odłożyć własne dane. Nie pozwól nikomu zrobić tego za Ciebie. Będziesz zaskoczony, ile nowych pomysłów sformułujesz w ten sposób, pomysłów, których nikt inny nie może ci przekazać, ponieważ są twoim odkryciem, twoim sekretem i powinieneś zachować je w tajemnicy.


W tej książce proponuję kilka wskazówek dla inwestorów i spekulantów. Jedną z podstawowych zasad jest to, że nigdy nie należy zezwalać na inwestycje spekulacyjne. Inwestorzy często ponoszą ogromne straty tylko dlatego, że ich akcje są kupowane i opłacane. Jak często słyszałeś, jak inwestor mówi: „Nie muszę się martwić wahaniami ani wezwaniami do uzupełnienia depozytu zabezpieczającego. Nigdy nie spekuluję. Kiedy kupuję akcje, kupuję je jako inwestycję, a jeśli spadną, w końcu wrócą.”


Jednak na nieszczęście dla takich inwestorów wiele akcji kupionych w czasie, gdy uznano je za dobre inwestycje, spotkało się później z drastycznie zmienionymi warunkami. Stąd takie tak zwane „akcje inwestycyjne” często mają charakter czysto spekulacyjny. Niektóre całkowicie znikają. Oryginalna inwestycja rozpływa się w powietrzu wraz z kapitałem inwestora. Zjawisko to wynika z nieuświadomienia sobie, że tak zwane „inwestycje” mogą być w przyszłości zmuszone do stawienia czoła nowym warunkom, które zagroziłyby zdolności do montażu zasobu, pierwotnie zakupionego na stałą inwestycję. Zanim inwestor dowie się o zmienionej sytuacji to wartość jego inwestycji jest już mocno zamortyzowana. Dlatego inwestor musi strzec swojego rachunku kapitałowego, tak jak robi to spekulant odnoszący sukcesy w swoich przedsięwzięciach spekulacyjnych. Gdyby tak się stało to ci, którzy lubią nazywać siebie „inwestorami”, nie byliby zmuszeni do zostania niechętnymi spekulantami przyszłości — ani też konta funduszy powierniczych nie tracą tak bardzo na wartości.


Przypomnij sobie, że nie tak wiele lat temu uważano, że inwestowanie pieniędzy w New York, New Haven & Hartford Railroad było bezpieczniejsze niż posiadanie ich w banku. 28 kwietnia 1902 New Haven sprzedawało akcje po 255 dolarów. W grudniu 1996 r. Chicago, Milwaukee & St. Paul sprzedawano za 199.62 dolarów. W styczniu tego samego roku Chicago Northwestern sprzedawało się po 240 dolarów za akcję. 9 lutego tego roku Great Northern Railway sprzedawał po 348 dolarów za akcję. Wszyscy płacili dobre dywidendy.


Spójrz na te „inwestycje” dzisiaj: 2 stycznia 1940 roku — były notowane po następujących cenach: New York, New Haven & Hartford Railroad 0,50 dolara za akcję; Chicago Northwestern na 5/16, czyli około 0,31 dolara za akcję; Great Northern Railway w cenie 26,62½ USD za akcję. 2 stycznia 1940 nie było notowań dla Chicago, Milwaukee i St. Paul — ale 5 stycznia 1940 było to 0,25 dolara za akcję.


Łatwo byłoby przejrzeć listę setek akcji, które w moich czasach były uważane za inwestycje pozłacane, a które dziś są mało lub nic warte. W ten sposób upadają wielkie inwestycje, a wraz z nimi losy tak zwanych konserwatywnych inwestorów w ciągłej dystrybucji bogactwa. Spekulanci na giełdach stracili pieniądze. Uważam jednak, że jest to bezpieczne stwierdzenie, że pieniądze utracone przez same spekulacje są niewielkie w porównaniu z gigantycznymi sumami utraconymi przez tak zwanych inwestorów, którzy pozwolili swoim inwestycjom na szybsze tempo.


Z mojego punktu widzenia inwestorzy to wielcy hazardziści. Robią zakład, trzymają się go, a jeśli coś pójdzie nie tak, wszystko przegrywają. Spekulant może kupić w tym samym czasie. Ale jeśli jest inteligentnym spekulantem, rozpozna — jeśli będzie prowadził rejestry — ostrzegający go sygnał niebezpieczeństwa, który nie jest w porządku. Działając szybko, ograniczy straty do minimum i będzie oczekiwał korzystniejszej okazji ponownego wejścia na rynek.


Kiedy akcje zaczynają spadać, nikt nie jest w stanie powiedzieć, jak daleko się posuną. Nikt też nie może odgadnąć ostatecznego szczytu akcji w szerokim ruchu w górę. Należy pamiętać o kilku myślach. Po pierwsze: nigdy nie sprzedawaj akcji, ponieważ wydaje się, że są drogie. Możesz obserwować, jak akcje idą z 10 do 50 i zdecydować, że sprzedają się na zbyt wysokim poziomie. To czas, aby określić, co ma zapobiec rozpoczęciu się od 50 do 150 w sprzyjających warunkach zarobkowych i dobrym zarządzaniu firmą. Wielu straciło swoje fundusze kapitałowe, sprzedając akcje krótko po długim ruchu w górę, kiedy to „wydawało się zbyt wysokie”.


I odwrotnie, nigdy nie kupuj akcji, ponieważ odnotowała duży spadek w porównaniu z poprzednim rekordem. Prawdopodobnie spadek ma bardzo dobry powód. Akcje te mogą nadal sprzedawać się po niezwykle wysokiej cenie — nawet jeśli obecny poziom wydaje się niski. Spróbuj zapomnieć o jego dawnym wysokim zakresie i przestudiuj go na podstawie formuły, która łączy czas i cenę.


Wielu może zaskoczyć, gdy wiem, że w mojej metodzie handlu, kiedy widzę z moich danych, że trend wzrostowy jest w toku, zostaję kupującym, gdy tylko kurs akcji osiągnie nowy szczyt ruchu, po normalnej reakcji. To samo dotyczy sytuacji, gdy wybieram krótszą stronę. Dlaczego? Ponieważ podążam za trendem w tamtym czasie. Moje zapiski sygnalizują, żebym kontynuował!


Nigdy nie kupuję reakcji ani nie przegrywam w zwyżkach. Jeszcze jedna kwestia: nierozsądne jest dokonywanie drugiej transakcji, jeśli pierwsza transakcja wykazuje stratę. Nigdy średnich strat. Niech ta myśl zostanie trwale zapisana w twoim umyśle.

Rozdział II. Kiedy akcje działają prawidłowo?

Akcje, podobnie jak jednostki, mają charakter i osobowość. Niektóre są napięte, nerwowe i zmienne — inne są szczere, bezpośrednie, logiczne. Poznaje się i szanuje poszczególne papiery wartościowe. Ich działanie jest przewidywalne w różnych warunkach. Rynki nigdy nie stoją w miejscu, są czasami bardzo nudne, ale nie odpoczywają po jednej cenie. Poruszają się w górę lub w dół o ułamek. Kiedy akcje wpadają w określony trend to działają automatycznie i konsekwentnie wzdłuż określonych linii w trakcie jej ruchu.


Na początku ruchu zauważysz bardzo duży wolumen sprzedaży przy stopniowo rosnących cenach od kilku dni. Wtedy nastąpi to, co nazywam „normalną reakcją”. Na tej reakcji wolumen sprzedaży będzie znacznie mniejszy niż w poprzednich dniach jej przyspieszenia. Teraz ta mała reakcja jest normalna. Nigdy nie bój się normalnego ruchu. Ale bój się nietypowych ruchów.


Za dzień lub dwa aktywność zacznie się ponownie, a głośność wzrośnie. Jeśli jest to rzeczywisty ruch, w krótkim czasie naturalna, normalna reakcja zostanie przywrócona, a akcje będą sprzedawane na nowym wysokim terytorium. Ten ruch powinien trwać przez kilka dni z niewielkimi codziennymi reakcjami. Wcześniej czy później dojdzie do punktu, w którym nastąpi kolejna normalna reakcja. Kiedy to nastąpi, powinno być na tych samych zasadach, co pierwsza reakcja, ponieważ jest to naturalny sposób, w jaki zachowuje się każda akcja, gdy znajduje się w określonym trendzie. W pierwszej części tego rodzaju ruchu odległość od poprzedniego wysokiego punktu do następnego wysokiego punktu nie jest zbyt duża. Ale w miarę upływu czasu zauważysz, że robi to znacznie szybsze postępy na plusie.


Pozwólcie, że zilustruję: „Weź akcje, które zaczynają się od 50. W pierwszym etapie ruchu może stopniowo sprzedawać się do 54. Dzień lub dwa normalna reakcja może spowodować powrót do 52½ lub więcej. Trzy dni później znowu jest w drodze. W tym czasie może wzrosnąć do 59 lub 60, zanim nastąpi normalna reakcja. Ale zamiast reagować, powiedzmy, tylko za punkt lub półtora punktu to naturalna reakcja z tego poziomu mogłaby łatwo wynieść 3 punkty. Kiedy za kilka dni wznowi swój postęp, zauważysz, że wolumen sprzedaży w tym czasie nie jest tak duży, jak na początku ruchu. Akcje stają się coraz trudniejsze do kupienia. W związku z tym kolejne punkty ruchu będą znacznie szybsze niż wcześniej. Akcje mogą z łatwością przejść z poprzedniego maksimum na poziomie 60 do 68 lub 70 bez naturalnej reakcji (korekty). Kiedy ta normalna reakcja wystąpi, może być bardziej dotkliwa. Może łatwo zareagować do 65 i nadal mieć tylko normalny spadek. Zakładając jednak, że reakcja wyniosła 5 lub mniej punktów to nie powinno minąć wiele dni, zanim zaliczka zostanie wznowiona, a akcje powinny być sprzedawane po zupełnie nowej wysokiej cenie. I tu właśnie pojawia się element czasu.


Nie pozwól, aby akcje zestarzały się na Tobie. Po osiągnięciu dobrego zysku musisz mieć cierpliwość, ale nie pozwól, aby cierpliwość stworzyła nastrój, który ignoruje sygnały o niebezpieczeństwie. Akcje zaczynają się ponownie, a ich wzrost o 6 lub 7 punktów w ciągu jednego dnia, a następnego dnia może o 8 do 10 punktów — z dużą aktywnością — ale w ostatniej godzinie dnia nagle nienormalne przebicie siedmiu lub ośmiu punktów. Następnego ranka przedłuża swoją reakcję o kolejny punkt, a potem znowu zaczyna posuwać się naprzód, zamykając bardzo mocno, ale następnego dnia z jakiegoś powodu nie przechodzi.


To jest natychmiastowy sygnał niebezpieczeństwa. Przez cały czas trwania ruchu miał tylko naturalne i normalne reakcje. Wtedy nagle pojawia się nienormalna reakcja — a przez „nienormalną” rozumiem reakcję w ciągu jednego dnia sześciu lub więcej punktów z ekstremalnej ceny osiągniętej tego samego dnia — coś, czego wcześniej nie było, a gdy coś dzieje się nienormalnie — rynkowo jest to sygnał ostrzegawczy, którego nie wolno ignorować.


Miałeś cierpliwość, aby pozostać przy stadzie przez cały okres jego naturalnego rozwoju. Teraz miej odwagę i zdrowy rozsądek, by uszanować sygnał niebezpieczeństwa i odejść na bok. Nie twierdzę, że te sygnały ostrzegawcze są zawsze poprawne, ponieważ, jak wspomniano wcześniej, żadne zasady dotyczące wahań akcji nie są w 100% słuszne. Ale jeśli będziesz konsekwentnie zwracać na nie uwagę to na dłuższą metę odniesiesz ogromne zyski.


Pewien spekulant o wielkim geniuszu powiedział mi kiedyś:

„Kiedy widzę przekazany mi sygnał niebezpieczeństwa, nie kłócę się z nim. Wychodzę! Kilka dni później, jeśli wszystko wygląda dobrze, zawsze mogę wrócić do domu. W ten sposób zaoszczędziłem sobie dużo zmartwień i pieniędzy. Rozumiem to w ten sposób. Gdybym szedł wzdłuż torów kolejowych i zobaczył pociąg ekspresowy jadący do mnie z prędkością sześćdziesięciu mil na godzinę, nie byłbym na tyle głupi, żeby nie zejść z torów i nie puścić pociągu. Gdy to minęło, zawsze mogłem wrócić na tor, jeśli chciałem.”


Zawsze pamiętałem to jako graficzną odrobinę spekulatywnej mądrości. Każdy rozsądny spekulant jest wyczulony na sygnały o niebezpieczeństwie. Co ciekawe, z większością kłopotów spekulantami jest to, że coś w nich powstrzymuje ich od zebrania wystarczającej odwagi, by zakończyć swoje zobowiązanie, kiedy powinni. Wahają się i w tym okresie wahania obserwują, jak rynek osiąga przeciwko nim wiele punktów. Wtedy mówią: „Na następnym rajdzie (hossie) wysiądę!” Kiedy nadchodzi kolejny rajd, co w końcu się stanie — zapominają, co zamierzali zrobić, bo ich zdaniem rynek znowu ma się dobrze. Jednak ten wzrost był tylko chwilową huśtawką, która wkrótce się rozgrywa, a potem rynek zaczyna poważnie spadać. I są w tym samym miejscu — z powodu ich wahania — gdyby korzystali z przewodnika, powiedziałby im, co mają robić nie tylko oszczędzając im dużo pieniędzy, ale także eliminując ich zmartwienia.


Powtórzę, że ludzka strona każdego człowieka jest największym wrogiem przeciętnego inwestora lub spekulanta. Dlaczego nie miałby nastąpić rajd po rozpoczęciu z dużym wyprzedzeniem? Oczywiście od pewnego poziomu wzrośnie. Ale po co mieć nadzieję, że rajd zacznie się zbierać w odpowiednim momencie? Są szanse, że tak się nie stanie, a jeśli tak się stanie, chwiejny spekulant może z tego nie skorzystać.


To, co staram się wyjaśnić tej części opinii publicznej, która pragnie traktować spekulacje jako poważną sprawę i celowo pragnę to powtórzyć, to że należy wyrzucić myślenie życzeniowe — nie można odnieść sukcesu, spekulując codziennie lub co tydzień — tylko kilka razy w roku, być może cztery lub pięć razy w roku powinieneś pozwolić sobie na jakiekolwiek zobowiązanie. W międzyczasie pozwalasz rynkowi kształtować się na kolejny duży ruch.


Jeśli prawidłowo zaplanowałeś ruch to twoje pierwsze zobowiązanie przyniesie ci zysk na początku. Od tego momentu wszystko, co jest od ciebie wymagane to być czujnym i uważać na pojawienie się sygnału niebezpieczeństwa, który każe ci odejść na bok i zamienić zyski z papieru na prawdziwe pieniądze. Pamiętaj o tym: kiedy nic nie robisz ci spekulanci, którzy czują, że muszą handlować dzień w dzień, kładą podwaliny pod twoje następne przedsięwzięcie. Będziesz czerpać korzyści z ich błędów.


Spekulacje są zbyt ekscytujące. Większość ludzi spekulujących prześladuje biura maklerskie lub odbiera częste telefony, a po dniu roboczym rozmawia z przyjaciółmi o rynkach na wszystkich spotkaniach. Zawsze myślą o tickerze (3 literowy kod dla danej spółki np. mBank — MBK) lub transluxie (urządzenie do wyświetlania notowań giełdowych). Są tak pochłonięci drobnymi wzlotami i upadkami, że tęsknią za dużymi ruchami. Niemal zawsze zdecydowana większość ma zobowiązania po niewłaściwej stronie, gdy ogólny trend się zmienia. Spekulant, który upiera się przy próbach czerpania zysków z codziennych drobnych ruchów, nigdy nie będzie w stanie wykorzystać kolejnej ważnej rynkowej zmiany, gdy nastąpi. Takie słabości można skorygować, prowadząc i badając zapisy ruchów cen akcji i tego, jak one zachodzą, a także uważnie biorąc pod uwagę element czasu.


Wiele lat temu słyszałem o niezwykle udanym spekulatorze, który mieszkał w górach Kalifornii i otrzymywał notowania sprzed trzech dni. Dwa lub trzy razy w roku odwiedzał swojego brokera z San Francisco i zaczynał wystawiać zlecenia kupna lub sprzedaży, w zależności od jego pozycji na rynku. Mój przyjaciel, który spędzał czas w biurze maklera, zaciekawił się i zaczął dociekać. Jego zdumienie wzrosło, gdy dowiedział się o skrajnym oderwaniu się tego człowieka od obiektów rynkowych, jego rzadkich wizytach, a czasami o ogromnym handlu. W końcu został przedstawiony i w trakcie rozmowy zapytał tego człowieka z gór, jak mógłby śledzić giełdę z tak odosobnionej odległości.


„Cóż, ze spekulacji uważam biznes. Byłbym przegrany, gdybym był w pomieszaniu rzeczy i pozwoliłby mi się rozproszyć drobnym zmianom. Lubię przebywać z dala od miejsca, w którym mogę pomyśleć. Widzisz, prowadzę rejestr (zapiski) tego, co się wydarzyło po tym, jak to się stało i daje mi to dość jasny obraz tego co robią rynki. Prawdziwe ruchy nie kończą się w dniu, w którym się rozpoczęły. Zakończenie prawdziwego ruchu wymaga czasu. Będąc w górach, jestem w stanie wykonywać te ruchy przez cały czas, jakiego potrzebują. Ale przychodzi dzień, kiedy wyjmuję z papieru ceny i zapisuję je w swoich rejestrach. Zauważam, że notowane przeze mnie ceny nie odpowiadają temu samemu wzorcowi ruchów, który był widoczny od jakiegoś czasu. Właśnie wtedy podejmuję decyzję. Jadę do miasta i robię się zajęty.”


To wydarzyło się wiele lat temu. Konsekwentnie człowiek z gór przez długi czas obficie czerpał fundusze z giełdy. Był dla mnie inspiracją. Zacząłem pracować ciężej niż kiedykolwiek, próbując połączyć element czasu ze wszystkimi innymi danymi, które skompilowałem. Dzięki ciągłym wysiłkom udało mi się doprowadzić moje zapiski do takiej koordynacji, która pomogła mi w zaskakującym stopniu w przewidywaniu nadchodzących ruchów.

Rozdział III. Podążaj za liderami

Na giełdzie zawsze po okresie sukcesów pojawia się pokusa, by stać się nieostrożnym lub nadmiernie ambitnym. W takim razie zachowanie tego, co masz, wymaga zdrowego rozsądku i jasnego myślenia. Ale nie musisz tracić pieniędzy, gdy już je zdobędziesz, jeśli będziesz mocno trzymać się zdrowych zasad.


Wiemy, że ceny rosną i spadają. Zawsze tak było i zawsze będzie. Moja teoria jest taka, że za tymi głównymi ruchami stoi nieodparta siła. To wszystko, co trzeba wiedzieć. Nie jest dobrze być zbyt ciekawym wszystkich przyczyn ruchów cen. Ryzykujesz niebezpieczeństwo zatarcia umysłu rzeczami nieistotnymi. Po prostu rozpoznaj, że ruch istnieje i wykorzystaj go, sterując statkiem spekulacyjnym wraz z przypływem. Nie kłóć się z chorobą, a przede wszystkim nie próbuj z nią walczyć.


Pamiętaj też, że rozprzestrzenianie się na całym rynku jest niebezpieczne. Rozumiem przez to, nie interesuj się zbyt dużą liczbą akcji naraz. O wiele łatwiej jest obejrzeć kilka niż wiele. Popełniłem ten błąd lata temu i kosztowało mnie to pieniądze. Innym błędem, który popełniłem to było pozwolenie sobie na całkowite osłabienie lub bycze (obstawianie zwyżek) na całym rynku, ponieważ jedna akcja z określonej grupy wyraźnie odwróciła swój kurs od ogólnego trendu rynkowego. Przed podjęciem nowego zobowiązania powinienem był uzbroić się w cierpliwość i zaczekać na moment, kiedy jakiś towar z innej grupy zasygnalizuje mi, że jego spadek lub awans się skończył. Z czasem inne akcje wyraźnie wskazywałyby na to samo. To są wskazówki, na które powinienem był czekać.


Ale zamiast to zrobić, poczułem kosztowną potrzebę zajęcia się całym rynkiem. W ten sposób pozwoliłem, by tęsknota za działaniem zastąpiła zdrowy rozsądek i osąd. Oczywiście zarobiłem na swoich transakcjach w pierwszej i drugiej grupie. Ale znaczną jego część odrzuciłem, dołączając do innych grup, zanim nadeszła godzina zerowa. Wracając do dzikich byków późnych lat dwudziestych wyraźnie widziałem, że wzrost akcji miedzi dobiegł końca. Niedługo później postęp w grupie motorycznej osiągnął zenit. Ponieważ hossa w tych dwóch grupach dobiegła końca to szybko doszedłem do błędnego wniosku, że mogę bezpiecznie sprzedać wszystko. Nie chcę Ci mówić ile pieniędzy straciłem, działając w oparciu o to założenie.


Podczas gdy gromadziłem ogromne zyski papierowe na moich transakcjach z miedzią i silnikami to straciłem jeszcze więcej w ciągu następnych sześciu miesięcy, próbując znaleźć czołową pozycję w grupie przedsiębiorstw użyteczności publicznej. Ostatecznie ta i inne grupy osiągnęły swoje szczyty. W tym czasie Anaconda sprzedawała się o 50 punktów poniżej swojego poprzedniego maksimum, a akcje silników w mniej więcej tym samym stosunku.


Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 13.65
drukowana A5
za 28.56
drukowana A5
Kolorowa
za 50.7