E-book
7.88
drukowana A5
17.89
Jadwiga

Bezpłatny fragment - Jadwiga

Tekst stworzony z pomocą AI


Objętość:
32 str.
ISBN:
978-83-8455-441-8
E-book
za 7.88
drukowana A5
za 17.89

WSTĘP

Niektóre historie zaczynają się od wielkich wydarzeń. Inne — od domu, który mijało się codziennie.

Dom Jadwigi znałam od zawsze. Stał zwyczajnie, jak stoją wiejskie domy — między drogą, ludźmi i codziennym życiem. Mijałam go przez lata, idąc do szkoły, w której pracowałam. Kiedy zaczynałam tam pracę, Jadwiga jeszcze żyła. Później jej już nie było, ale pamięć o niej trwała nadal.

W trzynaste dni miesiąca przyjeżdżały tłumy pielgrzymów. Jedni przychodzili z ciekawości, inni z nadzieją, jeszcze inni z bólem, którego nie umieli już unieść sami. Dla wielu była stygmatyczką. Dla innych kobietą obdarzoną niezwykłymi łaskami. Dla mieszkańców była po prostu — Jadwigą.

Po jej śmierci ludzie nadal przychodzili pod dom. W każdy pierwszy piątek miesiąca, pod dużym krzyżem, odmawiali różaniec — miejscowi i przyjezdni. Jedni przywozili swoje prośby, inni wdzięczność, jeszcze inni zwyczajnie potrzebę zatrzymania się w tym miejscu. Bo są ludzie, po których zostaje coś więcej niż wspomnienie. Zostaje obecność.

Przez lata wokół życia Jadwigi Bartel narosły opowieści, wspomnienia i świadectwa. Powstała również książka księdza Alfonsa Wąsika "Polska stygmatyczka",poświęcona jej życiu i doświadczeniom. Autor, opierając się na pamiętnikach, relacjach i korespondencji, opisał jej cierpienie, modlitwę oraz wydarzenia, które dla wielu ludzi stały się świadectwem działania Boga.

Co ważne — ksiądz Wąsik, choć był przekonany o niezwykłości Jadwigi i autentyczności jej przeżyć, zachowywał ostrożność. Nie wydawał ostatecznych sądów. Nie budował pomnika. Pisał przede wszystkim o człowieku — kobiecie pokornej, cierpiącej i żyjącej modlitwą.

Niniejsza książka nie powstała po to, by zastępować tamtą opowieść ani z nią polemizować. Nie ma też ambicji teologicznego opracowania czy rozstrzygania nadzwyczajnych zjawisk. Korzystam z dostępnych materiałów i relacji, szczególnie z publikacji księdza Wąsika, ale jednocześnie próbuję spojrzeć na Jadwigę inaczej — tak, jak patrzy się na kogoś bliskiego. Z czułością, szacunkiem i po ludzku.

Bo ja przez lata nosiłam w sobie inne pytanie.

Kim była Jadwiga, kiedy odjeżdżały autobusy z pielgrzymami? Kiedy zamykały się drzwi domu? Kiedy milkły modlitwy i zostawała sama?

Bo zanim była stygmatyczką, była kobietą.

Kobietą, która żyła wśród ludzi. Cierpiała. Tęskniła. Modliła się. Szukała ratunku i sensu. Miała swoje lęki, swoje radości i własny krzyż. A ludzie nie pamiętali jej jedynie z powodu stygmatów. Wspominali dobroć, spokój i siłę, które od niej otrzymywali.

Nie chcę nikogo przekonywać ani odbierać wiary. Nie chcę budować pomnika ani wydawać wyroków. Nie odpowiem na pytanie, gdzie kończy się legenda, a zaczyna tajemnica.

Chciałabym jedynie ocalić Jadwigę taką, jaką pamiętali ludzie.

Bo czasem świętość nie przychodzi z hukiem.

Czasem mieszka cicho w człowieku.

I ma na imię Jadwiga.

Rozdział I
Zanim przyjechali pielgrzymi

Każdy człowiek, zanim stanie się opowieścią, legendą czy wspomnieniem — najpierw jest dzieckiem.

Ma swój świat: podwórko, dom, głos matki wołającej z progu, zapach chleba i kurz rodzinnej drogi.

Jadwiga również miała taki świat.

Zanim pojawiły się tłumy ludzi, zanim zaczęto mówić o stygmatach i niezwykłych wydarzeniach, była po prostu dziewczyną z naszej ziemi. Dorastała w czasach, gdy życie nie było łatwe. Wieś wcześnie uczyła pracy i odpowiedzialności.

Była codzienność.

Była praca.

Była wiara.

Na wsi modlitwa nie była dodatkiem do życia. Była jego częścią. Dzień zaczynał się i kończył znakiem krzyża. Godzinki, różaniec, nabożeństwa majowe i pieśni przy przydrożnych figurkach splatały się z rytmem codzienności.

Świętość rzadko przychodzi nagle.

Częściej rośnie po cichu.

W zwyczajności.

W tym, jak człowiek przeżywa ból, pomaga innym i przyjmuje własny los.

Patrząc dziś na historię Jadwigi, myślę czasem, że zanim ludzie dostrzegli stygmaty, życie już wcześniej pisało na niej swoje ślady.

I może dlatego później wielu mówiło po prostu:

— To była dobra kobieta.

A wszystko inne przyszło później.

Rozdział II Między różańcem a codziennością

O świętych często pisze się tak, jakby od początku byli gotowi do obrazka — bez słabości, łez i codziennych trosk.

Tymczasem Jadwiga była kobietą.

Miała dom, męża i zwyczajne życie, które nie zawsze było łatwe.

Była praca, bieda i codzienne obowiązki podobne do tych, które znały tysiące kobiet na wsi. Trzeba było żyć dalej, nawet wtedy, gdy serce miało mniej siły niż ręce.

O Jadwidze napisano wiele.

O jej mężu — znacznie mniej.

Pojawia się na marginesie wspomnień, jakby stał trochę z boku tej historii. A przecież i on był jej częścią.

Dziś łatwo oceniać.

Dużo trudniej próbować zrozumieć.

Dla gospodarza ziemia była życiem. Ważna była praca, dom, dzieci i przyszłość. Tymczasem wokół Jadwigi pojawiało się coraz więcej modlitwy i ludzi.

Godzinki.

Różaniec.

Pielgrzymi.

Sprawy, których być może nie rozumiał.

Jadwiga miała modlitwę.

On — jak wielu mężczyzn swoich czasów — szukał ukojenia gdzie indziej.

Wiele kobiet tamtego pokolenia ratunku szukało w wierze.

Wielu mężczyzn wybierało milczenie, agresję albo alkohol.

Takie były tamte czasy.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 7.88
drukowana A5
za 17.89