Dla wszystkich małych odkrywców,
którzy patrzą na świat wielkimi oczami
i pytają: „A co, jeśli…?”
·
Dla rodziców i dziadków,
którzy pamiętają, że najważniejsze lekcje życia
zaczynają się od bajki szeptanej przed snem.
·
Niech ta historia pokaże Wam,
że każda odłożona złotówka to ziarenko,
z którego wyrasta coś naprawdę magicznego.
Bo największa przygoda
zaczyna się wtedy,
gdy zaczynasz myśleć o jutrze.
— Z miłością, dla małych i dużych marzycieli —
Rozdział I: Złoty Dąb i Wielkie Odkrycie
Dawno, dawno temu, w samym sercu szumiącego lasu, leżała kraina zwana Chomiczkowem. Nie było to zwykłe miejsce. Norki były tu wyjątkowo przytulne, wyścielone najmiększym mchem, a kołowrotki nigdy nie skrzypiały. Mieszkańcy Chomiczkowa mieli jednak pewną tajemnicę. Otóż w tym lesie orzeszki nie służyły tylko do jedzenia. Były chomiczą walutą! Im więcej miałeś orzeszków, tym wspanialsze rzeczy mogłeś mieć w swojej norce.
W Chomiczkowie mieszkał mały chomiczek o imieniu Inwestuś. Inwestuś był bardzo wesoły, miał futerko koloru miodu i puszysty ogonek. Uwielbiał biegać po leśnych ścieżkach, ale najbardziej na świecie lubił zbierać zapasy.
Pewnego słonecznego poranka Inwestuś wybrał się na spacer w stronę Starego Dębu — najstarszego drzewa w okolicy, o którym krążyły legendy, że strzeże skarbów. I tego dnia legenda okazała się prawdą!
Pod korzeniami Dębu, ukryte pod kępką mchu, leżało coś niesamowitego. To nie były zwykłe bukowe orzeszki.
Były to wielkie, lśniące orzeszki laskowe! Ich skorupki błyszczały w słońcu jak czyste złoto. Inwestuś zaczął je liczyć, a jego małe serduszko biło coraz szybciej.
— Jeden… dwa… trzy… — liczył cicho, drżącymi łapkami. — …osiem… dziewięć… DZIESIĘĆ!
Dziesięć złotych orzeszków! Dla małego chomika był to prawdziwy majątek. Inwestuś poczuł się najbogatszym chomikiem w całym lesie.
Inwestuś usiadł na mchu, wpatrzony w swój skarb. Jego brzuszek głośno zaburczał. Od razu pomyślał o tym, co mógłby kupić za te orzeszki.
W Chomiczkowie był tylko jeden sklep, prowadzony przez starego, mrukliwego borsuka Bernarda. Bernard sprowadzał towary z najdalszych zakątków lasu. Najwspanialszą rzeczą w jego sklepie była „Królewska Jagoda na Patyku” — ogromny, kolorowy lizak zrobiony z najsłodszych leśnych owoców. Kosztował dokładnie dziesięć orzeszków.
— „Zjem ją całą od razu!” — pomyślał Inwestuś, a ślinka napłynęła mu do pyszczka. — „To będzie najpyszniejszy dzień w moim życiu. Wszystkie inne chomiki będą mi zazdrościć, gdy zobaczą mnie z taką jagodą!”
Inwestuś wyobrażał sobie słodki smak jagody i to, jak wszyscy będą go podziwiać. To była wielka pokusa. Chwycił orzeszki w obie łapki i już miał zamiar biec w stronę sklepu borsuka, gdy nagle usłyszał znajomy głos.
Rozdział II: Lekcja Cioci Wandy
— A dokąd to tak pędzisz, mały podróżniku? — zapytała mądra ciocia, wiewiórka Wanda, spoglądając na niego z gałęzi sosny. Wanda była najmądrzejszą mieszkanką lasu. Nosiła małe okulary na nosie i zawsze wiedziała, co robić w trudnych sytuacjach.
Inwestuś zatrzymał się gwałtownie.
— Ciociu Wando! Zobacz! Znalazłem dziesięć złotych orzeszków pod Starym Dębem! — zawołał dumnie, pokazując skarb. — Idę do borsuka Bernarda, żeby kupić Królewską Jagodę.
Ciocia Wanda zeskoczyła z gałęzi i wylądowała miękko obok Inwestusia. Przyjrzała się lśniącym orzeszkom, a potem spojrzała na siostrzeńca.
— To wspaniałe znalezisko, Inwestusiu. Ale czy jesteś pewien, że chcesz wydać wszystko naraz na jednego lizaka?
— Tak! Przecież po to są orzeszki, żeby je wydawać! — odparł Inwestuś, zdziwiony pytaniem cioci.
Ciocia Wanda uśmiechnęła się łagodnie.
— To prawda, orzeszki służą do kupowania rzeczy. Ale mądre chomiki wiedzą, że można je wykorzystać na różne sposoby. Inwestusiu, czy chcesz mieć radość tylko na pięć minut, podczas jedzenia jagody, czy wolisz, żeby Twoje orzeszki zaczęły… pracować?
— Pracować? — Inwestuś zmarszczył nosek. — Jak orzeszki mogą pracować? One przecież nie mają łapek ani nóżek!
— To metafora, mój drogi — wyjaśniła Wanda. — Orzeszki mogą pracować dla Ciebie, jeśli wiesz, jak je podzielić. Chodź ze mną, nauczę Cię czegoś bardzo ważnego. To tajemnica „Trzech Magicznych Słoików”.
Wanda zaprowadziła Inwestusia do swojej norki. Była ona pełna książek, map i dziwnych przyrządów. Na środku stołu postawiła trzy czyste, szklane słoiki.
— To są Twoje narzędzia, Inwestusiu — powiedziała Wanda, podając mu pędzelek i farbki. — Każdy słoik ma inne zadanie. Musimy je odpowiednio podpisać i ozdobić, żebyś wiedział, co z nimi robić.
Inwestuś był bardzo ciekawy. Zanurzył pędzelek w farbie i zaczął malować na pierwszym słoiku.
— Co to będzie za słoik, ciociu? — zapytał.
— Pierwszy słoik nazwiemy „NA JUŻ” — powiedziała Wanda.