E-book
1.59
drukowana A5
19.26
IMPONDERABILIA

Bezpłatny fragment - IMPONDERABILIA


Objętość:
121 str.
ISBN:
978-83-8104-853-8
E-book
za 1.59
drukowana A5
za 19.26

a miłości bym nie miał…

*** /okruchami lustra…/

okruchami lustra

wpadła mi miłość

do oka

niewidomy

szukam ciebie

choć jesteś tylko

formą ciemności

a dotknięcie dłoni

jest tak nierealne

jak płatki szczęścia

na dnie

twych zimowych oczu

*** /kiedy błądziłem…/

kiedy

błądziłem po omacku

nie wiedziałem

że niebem mogą być

dwa kawałki błękitu

utopione w twych oczach

ZAPATRZENIE

niebo i ziemia

spotkały się na krawędzi

dłoni

w witrażach twoich oczu

nasze zapatrzenie

niech trwa

mam ci przecież

tak wiele do zamilczenia

PODZIELENIE

dzieli nas ledwie

dwa lata świetlne

dziesięć przecznic i trzy piętra

dzieli nas tylko

różnica wzrostu

różnica płci

różnica spojrzeń

dzieli nas jeszcze

mnogość powietrza

czas

przestrzeń

mury

i wieża Babel

dzieli nas kreska ułamkowa —

a jednak wciąż

jesteśmy razem

*** /noc bez ciebie…/

noc bez ciebie

to ocean samotności

w którym tonę

to czarne kruki niepokoju

zjadające każdy mój sen

to wysypany z klepsydry

czasu piasek

pod moimi powiekami

*** /błogosławieni ubodzy…/

„błogosławieni ubodzy”

— mówisz —

i kradniesz mi

serce

NIENASYCENIE

niepokój w twoich oczach

ma kolor nieba

napełniasz nocą filiżanki

miodem smarujesz usta

i na tacy prześcieradła

podajesz mi swoje ciało…

za chwilę coś się stanie

*** /chwytasz mnie mocno…/

chwytasz mnie mocno

pocałunkiem

i przekładasz moje wiersze

na swój język

rozpływam się

w twoich ustach

szybciej niż moje

czekoladowe serce

które ściskasz

w dłoni

*** /oddałem ci ręce…/

oddałem ci ręce

teraz zatrzymać cię

nie potrafię

oddałem ci usta

już nie mogę

szeptać słów czułych

oddałem ci serce

nie usłyszysz już

że bije dla ciebie

przed chwilą

oddałem ci oczy…

siedzimy w milczeniu

obok siebie

i teraz nawet nie wiem

czy to ty

*** /w dążeniu do doskonałości…/

w dążeniu do doskonałości

heksametrem wypełniam

mury helikonu

na pięciolinii

wieszam nuty

piękno zamykam

na rozpiętych płótnach

najdelikatniej na świecie

całuję twe usta

*** /znam na pamięć…/

znam na pamięć

łuki twych brwi

i owal twarzy

kąt pod jakim

przechylasz głowę

patrząc na mnie

potrafię zmierzyć

czułość twych spojrzeń

i temperaturę uczuć

— a ciągle nie wiem

gdzie w geometrii

twego ciała

ukryta jest

skończona doskonałość

którą jesteś

*** /widziałem jak płoniesz…/

widziałem jak płoniesz

z miłości

nie pomogła

zimna woda

gaśnicza piana

ani azbestowe koce

przykryłem cię

własnym ciałem

teraz płoniemy razem

gdy wypalimy się

do szczętu

zostaną po nas

na śniegu prześcieradła

rozkwitłe kwiaty

*** / K…O…C…H…A…M…/

K…O…C…H…A…M…

wystukiwane twymi palcami

na klawiaturze telefonu

to niemal jak

sześć pocałunków

sześć westchnień

sześć uderzeń serca

obietnica siódmego nieba

PSIE SERCE

ja pies łańcuchowy

przykuty do swojej słabości

by nie wyć z bólu

łapy obgryzam

aż do kości

Matko Boska

od psiego serca

zerwij mi z pyska

kaganiec tajemnic

bym choć raz

mógł na cały świat

wyszczekać moją miłość

NIE ODCHODŹ

zniknę

jeśli odejdziesz

zbrzydnę

bez twego spojrzenia

bez twej miłości

zmienię się

w żabę

w żonę Lotha

w Morze Martwe

w omszały nagrobek

w proch

z którego powstałem

*** /w krzywym zwierciadle…/

w krzywym zwierciadle

moich oczu

uśmiech jak bólu grymas

głupota mądrość udająca

słońce odbite

koślawym zajączkiem

bazyliszek przeglądający się

po raz ostatni

— i tylko ty

niezmiennie piękna

BEZ

bez ciebie

na stole jedna

filiżanka

łóżko za szerokie

umysł za ciasny

czas uciekający

bezpowrotnie

zwiędły bez

za moim oknem

*** /bez zbędnego targowania…/

bez zbędnego

targowania

oddam kilo

szczęścia

za gram twego

smutku

za uśmiechu

ćwierć

za dziesięć

sekund

byś mogła

powiedzieć

„dla ciebie jestem”

DO ŚW. JACKA

miłość doskonała

nie potrzebuje żadnych

wyznań i zapewnień

zbędnej ornamentyki

słów

ani koloratury

czułych westchnień

minimalizmu

forma czysta

wolna o wszelkich

ułomności…

Święty Jacku z pierogami!

strzeż mnie proszę

od takiej miłości

O CZEKANIU

posprzątałem już

po samotności

czekam…

na stole płaskim

jak świat Sokratesa

Morze Czarne faluje

w chińskiej porcelanie

różę wiatrów

wplotłem ci we włosy

byś nie ominęła mnie

nigdy więcej

*** /chciałem napisać…/

chciałem napisać

dla ciebie wiersz

ale na dłoni pięciolinii

nie zadźwięczało

żadne słowo

w metafor akantach

kartka pusta…

spójrz

jak pięknie potrafię

o tobie milczeć

ANOREKSJA

moja miłość anorektyczna

dwuwymiarowa niemal

każdy pocałunek

dzieli na czworo

usycha z tęsknoty

przez kolejny chudy rok

do perfekcji opanowała

sztukę mimikry

a bezczynność przyprawia ją

o dystrofię uczuć

moja miłość ascetyczna

dokładnie cedzi

każde słowo

i na cienkiej bibule

spisuje monosylabowe wiersze

POŁĄCZ KROPKI

odciski moich palców

na twym nagim ciele

jak nasza prywatna

Polinezja

jak „połącz kropki”

aby odkryć

sekretną mapę

mojego nienasycenia

PENELOPA

ona jeszcze nie wie

że na próżno

ciało ponętne

w łuk tęskny wygina

a może właśnie wie

i na cięciwie naprężonej

drży lekko

jej skrywane pożądanie

już widać białe żagle

Z BRAKU DOWODÓW

wiem dobrze

że nie jestem w stanie

przekonać cię

o tej miłości

lecz wsłuchaj się

w codzienną mantrę

spójrz na pamięci ikonostas

muzeum mych osobliwości

i zobacz

jak przed tobą stoję

z tajemnic obdarty

do naga

do mięśni

do kości

mało?

na rentgenowski zdjęciu

serce i tak

jest tylko plamą szarą

*** /zatańcz ze mną…/

zatańcz za mną

to nic że nie potrafię

kochać też nie potrafię

a kocham

wprawdzie wolałbym

byś kochała trochę za mnie

bo ja umiem

tęsknić tylko

do wszystkich

miejsca na ziemi

gdzie ty jesteś

a mnie nie ma

i choć jasno widzę

ciemną stronę życia

to uwierz mi

że jeśli nawet kiedyś coś

to przecież nic…

nic to

ALTRUIZM ODWZAJEMNIONY

powinienem być tam

gdzie mnie nie ma

opatrzyć odleżyny

na twym sercu

w bólu zatopionym

jak w bursztynie

skleić na nowo

ciało kruche

z chińskiej porcelany

na cynkowej bieli

prześcieradła

namalować twoją postać

policzyć kreski

na termometrze

krople w rurce krętej

każde twe ciche westchnienie

gdy świt przyjdzie

trzymać cię za rękę

IMAGINACJA

coraz więcej lat nas dzieli

od wszystkiego

potykamy się o siebie

w przedsionkach serca

czekamy na miłość

lub śmierć

patrzymy wokół

bezradnym wzrokiem

gdy nagłówkami gazet

świat krzyczy

że kiedyś było lepiej

i już nigdy nie będzie

a gdyby tak

życie odłożyć na później

i w sen wskoczyć

gdzie tylko ty i ja

i w mżawce jazzu

ta chwila która wiecznie trwa…

to trochę więcej niż wszystko

ZMYSŁY

pytasz mnie

co czuję

a mi ktoś laką czerwoną

serce opieczętował

i zamknął w pudełku

z napisem „TAJEMNICA”

mogę ci tylko powiedzieć

że czuję zapach kawy

którą pić będziemy

o poranku

czuję smak

dojrzałych słów

które same

ułożą się w wiersze

czuję wagę spojrzeń

które mówią więcej niż słowa

czuję jak w promieniach

słońca paruje

nasza ziemia obiecana…

czujesz?

WIELKI ZDERZACZ HADRONÓW

na początku było słowo

choć niektórzy twierdzą

że chaos

w zalewie ciemnej materii

boska cząstka

to właśnie wtedy

wymyślono ziemię

piekło i niebo

drogę mleczną

czas

poezję

i całą resztę

w labiryncie mózgu

ożyły dendryty i aksony

bym mógł otworzyć oczy

i po raz pierwszy

ujrzeć ciebie

tak przeminął dzień

wieczór i poranek

ósmego dnia

NA SMUTKI

pakuję wiersze w słoje

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 1.59
drukowana A5
za 19.26