E-book
15.75
drukowana A5
40.54
Igła bez ucha

Bezpłatny fragment - Igła bez ucha


Objętość:
128 str.
ISBN:
978-83-8467-485-7
E-book
za 15.75
drukowana A5
za 40.54

Przedmowa

Igła bez ucha — z pozoru nieprzydatna, pozbawiona tego, co wydaje się jej najważniejszą funkcją. A jednak wystarczy spojrzeć na nią inaczej, by dostrzec, że brak nie zawsze oznacza koniec możliwości.

Taki właśnie jest piąty tom poezji Martina Jose — poety z Zawoi, zakorzenionego w przestrzeni, w której góry uczą dystansu, a cisza pozostawia miejsce na myśl. Jego wiersze nie szukają odpowiedzi za wszelką cenę. Raczej zatrzymują się przy pytaniu, przy człowieku, jego wyborach, słabościach, relacjach i codziennych paradoksach.

Igła bez ucha jest tomem refleksyjnym, ale nie zamkniętym w powadze. Autor potrafi posłużyć się prostym obrazem, żartem czy pozornie lekką obserwacją, by dotknąć spraw bardziej istotnych. Pod powierzchnią słów często kryje się druga warstwa — pytanie o to, co naprawdę czyni nas potrzebnymi, wartościowymi i obecnymi w świecie.

W tytułowym wierszu Igła bez ucha napisano:

„choć nieraz cieniem się kładzie,

nie skreśla brak nikogo wcale.”

Można potraktować te słowa jak cichą wskazówkę do lektury całego zbioru. Nie wszystko musi być kompletne, wspaniałe i zgodne z oczekiwaniem, aby miało znaczenie. Czasem właśnie pęknięcie, niedoskonałość czy brak pozwalają zobaczyć więcej.

Piąty tom Martina Jose jest kolejnym zapisem jego poetyckich rozważań — refleksji nad światem, nad drugim człowiekiem, ale także nad samym sobą. To poezja, która nie narzuca się czytelnikowi. Raczej zostawia mu słowo, obraz i chwilę ciszy, w której można odnaleźć własną odpowiedź.

red. Agnieszka Kuchnia-Wołosiewicz

Igła bez ucha

Igła bez ucha…

taka nie słucha.

Gdyby nią zacząć szyć,

to jak utrzyma nić?


A przecież bez tej nitki,

efekt byłby dość… brzydki,

tak się będzie rozłazić,

że trudno coś poradzić.


Nieprzydatna do szycia,

jednak dobra do przebicia…

do ukłucia bolesnego,

pobudzenia prawdziwego.


Nawet bez ucha, jak widać,

przydatna może być wszak,

do kłucia może się przydać,

chociaż jej ucha brak…


Na igły bez ucha przykładzie,

widać to jest doskonale,

choć nieraz cieniem się kładzie,

nie skreśla brak nikogo wcale.

Cel życia

Każdy dzień jest darem

i wart jest dzień przeżycia.

Choć bywa, bez zamiaru,

niezwykła jest wartość życia.


Ważne jest doświadczenie

i radość, i cierpienie,

bo każdy dzień jest inny,

bo życie ma znaczenie.


I niesprawiedliwe bywa,

i łzę w oku ukrywa,

i nie jest wcale łatwe,

lecz życie wciąż wygrywa.


Co więc jest jego celem

i przeznaczeniem życia?

Czy jest to doświadczenie?

Czy życie… wprost dla życia?…

Milczenie

W milczeniu, wiele się dzieje.

Milczenie, ukrywa wiele,

lęk, smutek, albo nadzieję.

W milczeniu jest ukrywane

i to, co dobrze poznane,

i to, co oczekiwane —

tam myśli są układane.


Tam emocje dojrzewają,

spokojnie lub gwałtownie…

Czasami też wybuchają,

choć przeważnie nieroztropnie.

Tak, milczenie, to życia znak.

I często lepsze milczenie,

niż słowami zagłuszenie.

Pamięć wiatru

Jest taki wiatr,

co w duszy gra.

Jest taka noc,

co zapach ma.


Jest taki sen,

co w myślach trwa.

Jest taki dzień,

co pamięć ma.


Poznanie,

spotkanie,

wyznanie,

współgranie…


Co zabrał los,

to kiedyś da.

Nie milknie głos,

nadzieja trwa.

Pod niebem

Pod niebem pełnym Słońca,

pod niebem pełnym marzeń,

płynie i szumi rwąca

rzeka codziennych zdarzeń.


Tą rzeką co dzień płynę,

codzienny ciężar biorę,

choć czasem też przystanę,

do celu go zabiorę.


Pod niebem, tym codziennym,

nie zawsze tak pogodnym,

codzienny ciężar niosę,

w plecaku niewygodnym.


Kiedyś dojdę do celu,

tej drogi, co dzień nowej,

wśród przeszkód tych, tak wielu,

mej drogi, tej życiowej.

Moc z wysoka

Jest w dotyku

i spojrzeniu,

i słuchaniu,

i milczeniu.


Jest w spotkaniu,

i rozmowie,

i czytaniu —

mieszka w słowie.


Jest od zawsze

i od wieków,

dana z góry —

jest w człowieku…


Blisko jest,

nie w obłokach,

obok też —

moc z wysoka.

Zmienność wody

Woda ma o to staranie,

by nie być tylko ciekłą,

by bywać w różnym stanie.

Jako się zatem rzekło,

może być zimnym lodem

lub niewidocznym gazem

i znów ciekłą, wraz z chłodem,

zmienia stan raz, za razem.


Tak to stany skupienia,

z temperatury zmianami

oraz zmianami ciśnienia,

choć bywa to czasami

trudne do zrozumienia,

będąc stale z nami,

woda wciąż nam zmienia.

Niemal doskonale

Wiatrem włosy potargane,

zatrzymane w skale fale,

te poranki niezrównane

i wieczory doskonałe.


A jednak bywa tak,

że gdy tęsknota ruszy,

to czegoś jest tu brak…

brakuje bratniej duszy.


Na nic wtedy Słońce,

szum morza na wietrze,

wieczory tak gorące,

gdy Ciebie brak mi jeszcze…

Granice

Granice szaleństwa,

granice zwycięstwa,

granice męczeństwa,

granice człowieczeństwa…


Granice złego,

granice dobrego,

dla ogółu,

dla każdego.


Od kogo zależą

i od czego?

Zawsze inne,

dla każdego…


Są też i trwałe,

rozpoznawalne,

sztywne i stałe,

nieprzekraczalne.


Ich przekroczenia,

granic sumienia,

zadanie cierpienia,

ludzi w bestie zmienia.

To, co na końcu

Cisza, od krzyku więcej może,

szmer silniejszy jest niż wiatr,

spokój, moc ma uciszyć morze,

słowo ocalić może świat.


Gniew, nic tu nie pomoże,

żywiołów starcie wiecznie trwa,

łagodność, w życiu dopomoże,

cierpliwość — ją za siostrę ma.


To nic, że czasem jej nie staje,

to nic, że czasem bywa źle,

Na końcu miłość, ona pozostaje,

na końcu, ona — miłość liczy się.

Cieszyć się upałem?…

Jak ucieszyć się z pogody,

kiedy każdy chce ochłody?

Jak ucieszyć się z urlopu,

w czas gorąca i ukropu?


Jak ucieszyć z ochłodzenia,

co koszulkę w sweter zmienia?

Jak ucieszyć zimnym deszczem

i zawołać: Jeszcze! jeszcze!


Dużą sztuką jest staranie

o zwykłe nienarzekanie

i pogody, w każdym stanie,

pogodne akceptowanie.

Człowiek umie i nie…

Umiemy latać,

w dodatku jak!

Latamy wyżej,

szybciej niż ptak.


Umiemy pływać

w wodzie i po dnie,

płytko, głęboko,

dosyć swobodnie.


W kosmosie nas widać

o nocnej porze,

choć na tym polu

jest nieco gorzej…


Człowiek naprawdę

dziś wiele może,

choć być człowiekiem,

często nie może…

Czy Anioł jest kobietą?…

Czy Anioł jest kobietą,

tą opiekuńczą, czułą?

Czy może jest mężczyzną,

z nadludzką, wielką siłą?


Czy dech zapiera pięknem,

czy jest tak urodziwy?

Czy Anioł jest kobietą,

ten Anioł, ten prawdziwy?


Czy każdy trud pokona,

ten Anioł, ten tak mężny?

A może jest mężczyzną

ten Anioł, ten potężny?


Anioł — Boży posłaniec,

opiekun i obrońca,

jest z człowiekiem od zawsze,

jest z człowiekiem do końca…

Uderzenia

Odziany jestem w skórę grubą,

z czasem pokryła się łuskami

i byle cios nie jest mi zgubą,

uodporniłem się z latami…


A jednak są też i zdarzenia,

spadają nagle z wysokości,

zaskakujące uderzenia,

co walą całkiem bez litości.


Nie są mnie one zgubić w stanie,

bo siła wyższa wciąż mnie chroni

i mam tu dziwne przekonanie

że nic mi złego się nie stanie…

Dzień za dniem

Ze światłem dzień nastaje,

wychodzą kształty z mroku,

świat znów kolorów dostaje,

dzień nabiera znów uroku.


O świcie Słońca tarcza

nad horyzontem wschodzi

i to zupełnie wystarcza,

i nowy dzień przychodzi.


Wita dzień brać skrzydlata,

wita go wszelka zwierzyna.

i tak, odwiecznie, przez lata,

kolejny dzień się zaczyna.


Rytm ten stały, niezmienny,

nie zmieni go staranie,

znów przyjdzie dzień kolejny

i dzień za dniem nastanie.

A w potoku…

A w potoku zimna woda,

płynie, szumi woda czysta…

Na upały to ochłoda,

krystaliczna i przejrzysta.


Można w potok się zanurzyć,

schłodzić myśli rozbiegane

i popłyną wnet po skórze,

strugi wody, tej źródlanej.


Potok chłodzi i łagodzi,

po kamieniach gładko płynie.

Potok nikomu nie szkodzi,

z tego górski potok słynie.

Polecieć wysoko

Chciałbym wzlecieć hen wysoko,

wzbić się w niebo ponad chmury,

gdzie nie dojrzy ludzkie oko,

patrzeć na świat prosto z góry.


Gdzie problemy, smutki, troski

są maleńkie jak ziarenka.

Gdzie jest wymiar niemal boski,

tylko anioł czujnie zerka.


Lecz wiem… to jest niemożliwe,

czas na ziemi policzony.

Kiedyś wzniosę się szczęśliwie,

z codzienności uwolniony.


I dlatego tęsknym okiem,

wypatruje tej wolności.

Wyszukuję, szukam z okien,

śladów piękna i miłości.

Prawda i przemilczenie

Są prawdy bardzo liczne,

te małe, te codzienne.

Są też i prawdy wielkie,

życiowe i bezcenne.


Z tych małych prawd ziarenek,

świat nam się tu układa,

z kompletnych — zaufanie,

a z przemilczeń — zdrada.


I jak mówi przysłowie,

prawda jest sprawiedliwa,

a każdy wnet się dowie —

ona na wierzchu pływa…

Rzeczy najważniejsze

Co jest ważne, a co mniej?

Co jest dobre, a co nie?

Czy to zdrowie, więc doczesność?

Czy to wiara, czyli wieczność?


Może miłość ma znaczenie?

Prawdy dobre rozumienie?

Jak ją znaleźć w świecie tym?

Jak być dobrym, a nie złym?


Te pytania są odwieczne,

odpowiedzi często sprzeczne.

Do zgłębienia tych mądrości

nie wystarczy doczesności…

Poruszenie

Co mnie porusza

i co mnie wzrusza?

Co ruch wymusza,

czego chce dusza?…


Czy to mgły drżenie,

światła promienie?

Tęskne spojrzenie,

ciche westchnienie?…


Może niepewność,

i niecierpliwość?

Czy nadgorliwość,

nadpobudliwość?..


To taki może…

zwyczajny ruch,

a mnie porusza,

lekko jak puch???

Ciekawość życia

Znam gorycz samotności

i słodki smak miłości,

i znam też burzę złości,

i znam mgłę bezradności.


Choć dużo już przeżyłem,

niejedno też widziałem,

i pracy się nie bałem,

wszystkiego nie wiem wcale.


Choć zdrowie już szwankuje,

siwizna skroń okrywa,

życie mnie zaskakuje

i ciągle mnie zadziwia.


Jeśli więc coś tu sprawia,

że dzień jest wart przeżycia,

to jest to nieustanna,

zwykła ciekawość życia.

Zawirowania

Zakręty i zwroty,

wciąż nowe i nowe…

radości, kłopoty,

meandry życiowe.


Powodzie, wezbrania

i zawirowania…

z nurtem i przeciw,

życiowe zadania.


Tak płynie życie

i w dal ucieka,

nieubłaganie,

życie.. jak rzeka.

Rzeka

Odpływają w dal, rzeką, w nieznane,

twarze znajome, skrzą się na falach.

Błyskają też i nierozpoznane…

w topieli niepamięci skąpane.


Każda coś wniosła, coś ze sobą wzięła,

skoro się w falach błyskiem odbiła…

a jednak przepadła… zatonęła,

z rzeką pamięci w dal odpłynęła.


Są i twarze głazem niewzruszone,

latarniane, życiowe kotwice.

Stoją z uporem… jak nieproszone,

a jednak jakże niezastąpione.


Odpływa rzeka kruchej pamięci,

zdarzeń życiowych nieodgadnionych,

odpływających, chęci… niechęci.

Każdemu inna i zawsze nowa


Rzeka… życiowa.

Rzeka inna

Znikąd, nagle się zjawiła…

jak noc lub dzień kolejny.

Nikogo nie zdziwiła,

została, się zadomowiła.


Była znanym tematem,

lubianym, nielubianym,

chwastem, polnym kwiatem,

podrzutkiem niechcianym…


Skryta pod powierzchnią,

łagodną i wygodną,

wzbierała i płynęła,

prędkością niewiarygodną…


Od pomówień, niedomówień

do bezmyślnej podłości,

niewidzialna i skrywana —

rzeka kłamstwa…

z pozorem miłości.

Domy

Domy odległe

i domy bliskie,

tak różne wszystkie.

Nad wodą stojącą

i rzeką rwącą…


Wśród górskich szczytów,

w ciasnych dolinach

i na równinach…

Tam, gdzie czas pędzi

lub się zatrzymał…


Dom upragniony,

dom utęskniony,

dom ulubiony.

Dom istniejący

lub wymarzony…


Dom niczym przystań,

miejsce wytchnienia,

ostoja swojska,

miejsce bezpieczne,

port przeznaczenia.


Choć w życiu bywa

gorzej i lepiej…

gdy czas upływa

widać wyraźnie —

w domu… najlepiej.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 15.75
drukowana A5
za 40.54