E-book
4.37
Historyjki o zwierzętach

Bezpłatny fragment - Historyjki o zwierzętach


Objętość:
20 str.
ISBN:
978-83-8104-281-9

Wprowadzenie

Niniejsza pozycja jest dość krótka, zawiera 4 krótkie historyjki o zwierzętach.

Historyjki z powodu użytego w nich języka nie są przeznaczone dla dzieci. W historyjkach nie ma wulgaryzmów, jednak niektóre użyte tu zwroty nie nadają się dla dzieci.

Znajdą tu Państwo historie przemądrzałej Mendi, tygrysa Zbycha który oczywiście nieświadomie wszedł w konflikt z prawem. Jest tu także historyjka o marzeniu pewnej żaby zwanej Roman i historyjka o samotnym Simonie.

Historyjki są krótkie i szybko się je czyta. Czy są zabawne, to muszą ocenić Państwo sami.

Miłego czytania.

Leśne zwierzęta i znak drogowy

Wieczorem kiedy już zaczynało się ściemniać na skraju lasu pojawiły się dwie sarny i szły w kierunku ulicy. Pierwsza szła starsza sarna o imieniu Klara, kilka metrów za nią szła młodsza sarna która nazywała się Mendi. Kiedy doszły do ulicy w ten rozległ się krzyk:

— Gdzie Ty idziesz???? — krzyczała Klara do wychodzącej na ulice Mendi

— Jak to gdzie, chce przejść na drugą stronę ulicy — odpowiada zdezorientowana Mendi.

— No ok ale nie można tam przechodzić, nawet stać tam nie możesz — poucza ją Klara.

— A to dlaczego? — dopytuje Mendi.

— Popatrz na znak obok Ciebie — mówi Klara.

Mendi odwraca się w lewo i spogląda a w tej samej chwili Klara głośnym głosem mówi.

— Nie z tej strony patrzysz, choć do mnie.

Mendi podeszła do Klary.

— Patrz — mówi Klara kierując swój wzrok na znak.

Mendi spogląda na znak patrzy i patrzy na trójkątny znak z namalowanym zwierzęciem i jakimiś napisem i nie bardzo rozumie o co chodzi Klarze.

— Co czytać nie umiesz? — oburza się Klara widząc brak reakcji u Mendi

— Nie umiem i co z tego, za to mam ładny tyłek — ripostuje Klarze dumna z siebie Mendi.

— Tam jest narysowane zwierzę leśne i napis KONIEC to znaczy że my zwierzęta z lasu możemy chodzić tylko do tego znaku dalej nie — wyjaśnia Klara.

— A tam wielkie mi halo, czy przejdę tu czy tam — odpowiada bagatelizująco Mendi.

Zdenerwowana postawą Mendi Klara głośnym i poważnym głosem mówi do koleżanki.

— Nie po to człowieki postawiły tam ten znak aby teraz jakaś idiotka nie respektowała tego, zrozumiane!

— Sama jesteś idiotką i do tego jesteś stara — wyszeptała pod nosem Mendi.

— Mówiłaś coś? — dopytuje Klara.

— Nie, nie nic — odpowiada jej Mendi i dodaje — ok już się tak nie wymądrzaj, pójdziemy jak mówisz.

— No to idziemy? — dopytuje Mendi.

— Nie, jeszcze nie, musimy czekać na znak takie jasne światło — wyjaśnia Klara.

Czekają chwile i nagle w oddali pojawia się owe światło. Mendi jest ucieszona tym faktem i pyta Klare.

— Teraz?

— Nie, jeszcze nie, światło musi być bliżej — odpowiada Klara.

Światło zbliżało się coraz bliżej i Mendi ponownie zapytała — teraz?

— Jeszcze moment, jeszcze moment — mówi Klara.

Mija kilka sekund i Klara mówi do Mendi.

— Teraz idziemy, teraz jest dobry moment.

I ruszyły, nie zaszły daleko i nagle wielki huk, obie sarny padają martwe na asfalt a samochód które je potrącił jest uszkodzony.

Wątpliwa wiedza starszej i wymądrzającej się Klary okazała się zgubna dla obu sarenek.

Zapuszkowany tygrys

W półmroku w klatce leży śpiący tygrys w ten słychać ciche nawoływanie

— Ty kot, obudź się — szeptał głos.

— Ty wielki kot, obudź się — nawoływanie stało się głośniejsze.

— Hej kot, obudź się! — krzyknął głos.

Tygrys obudził się całkowicie zdezorientowany.

— Co, gdzie, co jest, gdzie ja jestem? — pytał przestraszony.

— Spokojnie przymknęli Ciebie jak mnie i teraz czekamy na decyzje jaką kare otrzymamy — wyjaśnił tygrysowi tajemniczy głos.

— A już pamiętam — tygrys zaczął sobie przypominać, jacyś ludzie mnie gonili, potem strzelali i co było potem to już nie pamiętam.

— A za co siedzisz? — dopytywał tajemniczy głos

— A za popsucie kłębka wełny — odpowiedział tygrys nieznajomemu.

— Co to się porobiło, żeby za głupi kłębek wełny zamykać — oburzył się nieznajomy.

— Wiesz — zaczął wyjaśniać tygrys — to był niegotowy kłębek wełny.

— Jak to niegotowy? — pytał całkowicie zdezorientowany nieznajomy.

— Opowiedz, no opowiadaj dalej — ponaglał tygrysa nieznajomy, któremu nie mieściło się w głowie że można zostać zamkniętym za popsucie jakiegoś niedokończonego kłębka wełny.

— Zaraz Cie wszystko wyjaśnię — odpowiedział tygrys niecierpliwemu koledze.

— No więc było to tak — zaczął opowiadać tygrys była ładna pogoda, słoneczko świeciło, było ciepło więc pomyślałem zrobię sobie mały spacerek. Wykorzystałem nieuwagę pracownika zoo i wymknąłem się.

— Wymknąłeś się — powtórzył głos — jak taki wielki kot mógłby się wymknąć? — niedowierzał nieznajomy.

— A no wymknąłem się ze zwinnością kota i jeśli bym się nie wymknął to by mnie tu nie było — wyjaśnił swojemu niedowierzającemu koledze tygrys.

— No faktycznie masz racje — zgodził się nieznajomy i ponaglał aby tygrys opowiadał dalej.

— No więc jak sie wymknąłem — ciągnął opowieść tygrys — to na polu zobaczyłem fajny kłębek wełny a że tygrys to też kot to jak każdy kot lubi kłębki wełny — wyjaśnił tygrys.

— Zacząłem biec w stronę tego kłębka wełny, chciałem się nim pobawić — powiedział tygrys

— I co było dalej, i co było dalej z tym kłębkiem — pytał niecierpliwie tajemniczy głos

— Pomału, już mówię — uspakajał tygrys swojego kolegę w niedoli lub raczej w niewoli

— No więc dobiegłem do tego kłębka, chciałem go poturlać ale on nie chciał się turlać tylko mówił bee, bee, bee i potem zrobił sie czerwony — wyjaśnił tygrys nieznajomemu.

— No i potem przybiegli ludzie, zrobili wrzawę i później mnie gonili i strzelali do mnie i teraz siedzę tutaj pod zarzutem popsucia kłębka wełny — dokończył swoją opowieść tygrys po czym dodał:

— Ale powiedz sam kolego czy to moja wina że ten kłębek był jeszcze niegotowy. To ja mam odpowiadać za to że ktoś nie wykonał swojej pracy? — próbował tłumaczyć się tygrys.

— No powiedz kolego a w ogóle to jak się nazywasz bo w tym stresie to zapomniałem zapytać — zwrócił się do nieznajomego.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.