E-book
15.75
drukowana A5
34.39
drukowana A5
Kolorowa
58.56
Historia parafii św. Józefa Robotnika w Kunach

Bezpłatny fragment - Historia parafii św. Józefa Robotnika w Kunach

Objętość:
108 str.
ISBN:
978-83-8467-305-8
E-book
za 15.75
drukowana A5
za 34.39
drukowana A5
Kolorowa
za 58.56

Przedmowa

Myśl o powstaniu książki dojrzewała wraz ze zbliżającym się terminem konsekracji, jako naturalne pragnienie podkreślenia wyjątkowego czasu w życiu mieszkańców Kun i okolicznych wiosek. Czasu, który domagał się utrwalenia, po to, by przyszłe pokolenia mogły zobaczyć, jak wiele serca, wysiłku i troski włożono w upiększanie świątyni i budowanie jej duchowego piękna. Ta myśl wyrosła z potrzeby serca, z pragnienia pozostawienia śladu, który ocali od zapomnienia ludzi zaangażowanych i ofiarnych, bez oglądania się na czas czy trud. To im należą się słowa wdzięczności, a ów zapis staje się jednym z jej wyrazów. Choć pierwszym impulsem były subiektywne odczucia, nierozerwalnie splecione z sentymentem do czasu sprzed ponad dwóch dekad, to stopniowo przeobraziły się w bardziej obiektywny opis dziejów parafii utkany ze wspomnień, przypadkowych rozmów, zasłyszanych opowieści i drobnych historii. A może właśnie w tym tkwi jej sens, że powstała z prostych słów, z ludzkiej pamięci, z wdzięczności, która mogła wybrzmieć.

Dużą część publikacji stanowią reprodukcje fotografii, które tworzą nie tylko wizualny dokument minionych lat, lecz także pełnoprawną opowieść o parafii, o jej drodze, przemianach i wydarzeniach, które ukształtowały współczesne oblicze wspólnoty. W połączeniu z opisami tworzą komplementarną całość, w której słowo i obraz wzajemnie się dopełniają.

Niech będzie świadectwem czasu, który minął, a zarazem zaproszeniem do tego, co dopiero ma nadejść. Niech ocala pamięć o ludziach, ich czyny, które przez lata budowały tę parafię. Niech przypomina, że każde pokolenie dopisuje nowy rozdział tej historii. A jeśli stanie się dla kogoś źródłem wzruszenia, a dla kolejnych pokoleń świadectwem tego, że piękno rodzi się ze wspólnego wysiłku, wówczas spełni swoje zadanie.

Agnieszka Lipska

Wiersz

Wiersz powstał w chwili głębokiego skupienia, w przestrzeni osobistego zawierzenia, stając się swego rodzaju modlitwą, sformułowaną w imieniu własnym, a jednocześnie w imieniu wszystkich, którzy w tej parafii żyją, pracują, budują i wierzą.

Dziedzictwo spełnionego przyrzeczenia

Dziś do swoich rąk wzięliśmy książkę, która powstała z głębokiej powinności zachowania pamięci o ważnych wydarzeniach związanych z tworzeniem się wspólnoty parafialnej Świętego Józefa Robotnika w Kunach.

Książka zredagowana przez Panią Agnieszkę Lipską, w której powstanie miałem również zaszczyt wnieść swój skromny wkład, jest nie tylko zapisem minionych wydarzeń, lecz przede wszystkim świadectwem ludzi, ich wiary, zaangażowania i wspólnej troski o kształtującą się wspólnotę parafialną.

Jest to dzieło, które wyrosło z potrzeby serca i pragnienia ocalenia od zapomnienia tego, co dla naszej parafii było i pozostaje ważne. Dostrzeżemy w niej siłę, jedność, wielkie zaangażowanie i determinację mieszkańców Kun, Olesina, Piorunowa oraz sąsiednich miejscowości, których połączyło wspólne pragnienie dotrzymania złożonego w czasie wojny przyrzeczenia wybudowania własnego kościoła. Jest to opowieść o początkach i narodzinach wspólnoty parafialnej Świętego Józefa Robotnika w Kunach. Nie chodziło jedynie o to, aby mieć świątynię bliżej swoich domów. To przyrzeczenie dało siłę, która zespoliła całą społeczność zamieszkującą tę okolice.

Kościół stał się nie tylko miejscem modlitwy, ale przede wszystkim sercem rodzącej się wspólnoty, miejscem spotkania, wzajemnej troski i odpowiedzialności za siebie nawzajem oraz za dziedzictwo wiary. Historia naszej parafii to przede wszystkim historia ludzi. Ludzi, którzy potrafili zjednoczyć się wokół wspólnego celu, którzy nie bali się podejmować trudu, poświęcać swojego czasu, sił i środków, aby stworzyć miejsce, które będzie służyło nie tylko im samym, ale także kolejnym pokoleniom. Budowanie świątyni z dnia na dzień stawało się budowaniem więzi. Uczyło współodpowiedzialności, wzajemnego zaufania i przekonania, że razem można dokonać rzeczy, które dla pojedynczego człowieka mogłyby wydawać się niemożliwe. Każda pomoc, każda ofiara, każda godzina pracy i każda modlitwa stawały się częścią większego dzieła. Dzieci, młodzież i seniorzy wspólnie przychodzili pracować przy budowie świątyni.

Autorka, patrząc na tę historię z perspektywy minionych lat, kierowała się intencją, by czytelnik mógł dostrzec, jak wielką wartość miało to wspólne pragnienie oraz wypełnienie przyrzeczenia wypowiedzianego w bardzo trudnym okresie wojennej pożogi.

Publikacja jest więc nie tylko zapisem wydarzeń, dat i faktów. Jest świadectwem ludzi, ich wiary, determinacji, ofiarności i odpowiedzialności za wspólne dobro. Jest przywołaniem pamięci o tych, którzy mieli odwagę marzyć, a następnie swoją pracą i wytrwałością urzeczywistnić ten wspólny cel.

Niech lektura tej książki będzie podróżą od początków naszej parafii aż do teraźniejszości.

Niech będzie również wyrazem wdzięczności dla wszystkich, którzy przyczynili się do powstania i rozwoju parafii Świętego Józefa Robotnika w Kunach — zarówno tych, których pamiętamy, jak i tych, których imiona być może z czasem uległy zapomnieniu.

Historia Parafii św. Józefa Robotnika w Kunach pokazuje, że kościół można zbudować z cegieł, ale prawdziwą wspólnotę buduje się z wiary, miłości, odpowiedzialności i ludzkiej solidarności.

Niech ta książka będzie nie tylko zapisem wydarzeń, lecz przede wszystkim pamiątką wspólnego dzieła.

Na koniec pragnę podziękować autorce. Pani Agnieszce Lipskiej, za podjęcie się tak odpowiedzialnego zadania.

ks. Marcin Figiel

Proboszcz Parafii

Św. Józefa Robotnika w Kunach

Kuny przed powstaniem parafii

Dzieje parafii sięgają drugiej połowy XX wieku.

Kuny, położone około 10 kilometrów od Russocic, żyły w rytmie pól, pór roku i pracy. Droga do kościoła parafialnego pw. św. Michała Archanioła w Russocicach była długa, nie zawsze łatwa, szczególnie zimą, gdy śnieg zasypywał ścieżki, a latem, gdy upał i całotygodniowa praca spowalniały kroki. Zanim jednak w Kunach wmurowano kamień węgielny, zanim zabrzmiał kościelny dzwon, zanim wzniesiono ściany, istniało pragnienie. Nie było ono początkowo zapisane w dokumentach, nie miało formy uchwały ani oficjalnego wniosku. Było jak ciche westchnienie wspólnoty, które dojrzewało przez lata. Było zapisane w sercach. I było zakorzenione w tradycji.

Wielkopolska ma długą historię budowania kościołów przez wspólnoty chrześcijańskie. Przykładem stanowią świątynie wzniesione z fundacji właścicieli wsi, a następnie przez pokolenia otaczane troską mieszkańców, m.in.: Kościół św. Jadwigi w Lubstowie, Kościół św. Andrzeja Apostoła w Brodach czy Kościół Narodzenia NMP w Dobrej. (Narodowy Instytut Dziedzictwa, Zabytek.pl). Mieszkańcom Kun dodawało to odwagi i wzmacniało przekonanie, że budowa własnego kościoła jest możliwa.

Pierwsze rozmowy

W latach trzydziestych XX wieku, przy studniach, przy płotach, podczas wspólnej pracy, zaczęły pojawiać się rozmowy:

A gdybyśmy mieli swój kościół…

A gdyby dzieci nie musiały chodzić tak daleko…

A gdyby ksiądz mógł przyjeżdżać do nas…

To były słowa wypowiadane z wielką niepewnością, ale i z wielką nadzieją. Nie było jeszcze planów, nie było komitetów, nie było projektów. Mieszkańcy Kun czuli, że ich wiara potrzebuje przestrzeni, w której mogłaby oddychać. Kapliczki przydrożne, majowe nabożeństwa pod gołym niebem, różańce odmawiane w domach, wszystko to było piękne, ale niewystarczające.

Droga do utworzenia samodzielnej jednostki administracji kościelnej wiodła przez lata wytrwałej modlitwy i starań. Oficjalne powołanie parafii było odpowiedzią na duchowe potrzeby wiernych, którzy chcieli mieć kościół w samym sercu swojej małej ojczyzny. A Bóg słyszał ich ciche marzenia.

I przygotowywał drogę.

Czas wojny i ślubowanie

Gdy we wrześniu 1939 roku niemieckie wojska wkroczyły na ziemie polskie, wieś zanurzona w pracy pól i codziennych obowiązkach, poczuła ciężar napaści jak kamień spadający na serce. Drogi, którymi chodziło się do Russocic na Mszę Świętą, stały się niebezpieczne. Domy, które pamiętały śmiech dzieci, zaczęły kryć w sobie szeptane modlitwy i lęk przed tym, co przyniesie kolejny dzień. Wojna nie tylko odebrała bezpieczeństwo. Odebrała bliskość kościoła. W tej duchowej pustce jeszcze intensywniej zaczęła dojrzewać myśl, która stała się pragnieniem obecności Boga w niewielkiej miejscowości.

Biskup wśród ludzi

W czasie okupacji na terenie Kun, Olesina i Piorunowa ukrywał się pod przybranym nazwiskiem duchowny Jan Zaręba. Nie przybył tu jako dostojnik, lecz jako człowiek, który razem z mieszkańcami dzielił strach, głód i niepewność jutra. W domach, w których się ukrywał, odprawiano potajemne modlitwy.

Gdy terror okupanta stawał się coraz bardziej dotkliwy, mieszkańcy Kun wraz z biskupem złożyli ślubowanie. Była to obietnica prosta, a zarazem ogromna i zobowiązująca. W tradycji Kościoła ślubowanie złożone w czasie zagrożenia jest jak przymierze. Dlatego późniejsza budowa kościoła nie była zwykłą inwestycją. Była spełnieniem obietnicy. Była odpowiedzią na łaskę ocalenia. (Kuny, Wikipedia, n.d.).

Jan Zaręba przyszedł na świat 25 grudnia 1910 roku we wsi Sadykierz w powiecie pułtuskim, jako syn Adama i Wiktorii z domu Dawickiej. Po ukończeniu Państwowego Gimnazjum Humanistycznego w Bydgoszczy w 1929 roku i zdaniu matury, rozpoczął formację w Arcybiskupim Seminarium Duchownym w Gnieźnie. Święcenia kapłańskie przyjął 17 czerwca 1934 roku z rąk kardynała Augusta Hlonda, Prymasa Polski.

Swoją posługę duszpasterską prowadził na styku trzech diecezji: poznańskiej, gnieźnieńskiej i włocławskiej. Cieszył się ogromnym zaufaniem kard. Stefana Wyszyńskiego. W czasie okupacji niemieckiej uniknął zarówno aresztowania, jak i osadzenia w obozie koncentracyjnym; nie spotkały go też poważniejsze represje. Został jedynie wywieziony w okolice Turku, gdzie mimo trudnych warunków kontynuował swoją pracę duszpasterską. (Szłapka, 2025).

Wojna minęła, obietnica pozostała

Gdy nadeszła wolność, mieszkańcy nie zapomnieli o słowach wypowiedzianych w trudnych chwilach czasu grozy. Ślubowanie stało się jak kamień węgielny położony w sercach.

To dlatego, gdy w latach 70- tych zaczęto odprawiać pierwsze msze w prywatnych domach, nikt nie traktował tego jako rozwiązania tymczasowego. Był to początek drogi, która miała prowadzić do spełnienia obietnicy sprzed lat.

1 maja 1976 roku rozpoczęto odprawianie niedzielnych i świątecznych Mszy w domu państwa Darul oraz Marianny Wojtasikowej.

Początek długiej drogi

Nadszedł rok 1981, pozornie zwyczajny, nie różniący się od poprzednich. Okazał się czasem, w którym wieś, od lat nosząca w sobie pragnienie o własnym kościele, stanęła u progu wielkich przemian.

17 lutego 1981 r. parafia Russocice otrzymała zgodę na budowę kościoła filialnego w Kunach.

9 marca 1981 r. odbyło się pierwsze zebranie organizacyjne i powołano Komitet Budowy.

14 czerwca 1981 r. biskup Jan Zaręba poświęcił plac pod budowę.

6 grudnia 1981 r. odprawiono pierwszą mszę w podziemnej salce budowanego kościoła. Od tego dnia niedzielna i świąteczna msza święta gromadziła w salce podziemnej kościoła wiernych z Kun, Olesina, Stefanii, Leonii a także Genowefy z parafii Krzymów.

11 lipca 1982 r. biskup Jan Zaręba poświęcił i wmurował kamień węgielny oraz tablicę pamiątkową. ( Różycki M., 1982, s. 7).

1 maja 1983 r. w zadaszonym już kościele odbyła się pierwsza uroczysta msza odpustowa ku czci św. Józefa Robotnika, którą odprawił ksiądz prałat Walerian Rędzian, dziekan dekanatu Tuliszkowskiego.

1 czerwca 1986 roku odbyła się wizytacja biskupa Czesława Lewandowskiego.

4 marca 1988 roku ksiądz biskup Henryk Muszyński wydał zezwolenie na umieszczenie w kościele tabernakulum i przechowywanie w nim Najświętszego Sakramentu.

31 maja 1992 roku z wizytacją pasterską przybył ksiądz biskup Roman Andrzejewski. Podczas tej wizyty Henryk Kranc w imieniu mieszkańców Kun poprosił biskupa o utworzenie nowej parafii w Kunach. (Lipska. 2026, Parafia pw. św. Józefa Robotnika w Kunach, Historia parafii).

Droga do samodzielności

W dniu 17 lutego 1981 roku parafia Russocice otrzymała pozwolenie na budowę filialnej świątyni w Kunach, a 14 czerwca tegoż roku biskup włocławski Jan Zaręba poświęcił plac, na którym miała stanąć. 11 lipca 1982 r. bp Zaręba poświęcił i wmurował kamień węgielny. (Diecezja Włocławska, 2026, Parafia św. Józefa Robotnika).

W latach 1986–1998 kościół w Kunach przechodził stopniową drogę ku samodzielności.

Pierwsza wizytacja w Kunach miała miejsce w 1986 roku,

kiedy wspólnotę odwiedził biskup Czesław Lewandowski. Stanowiła istotny etap w procesie umacniania filii, wskazując na jej rosnącą aktywność religijną i organizacyjną. Był to moment, w którym niewielka wspólnota filialna, jeszcze bez własnych struktur, zaczęła wyraźniej rysować się na mapie diecezji.

W 1988 roku Kuria Diecezjalna wydała zgodę na umieszczenie tabernakulum w kaplicy w Kunach. Decyzja ta miała znaczenie zarówno liturgiczne, jak i symboliczne. Stała obecność Najświętszego Sakramentu podnosiła rangę świątyni i zbliżała ją do funkcjonowania samodzielnej parafii. To był krok, który nie tylko wzmacniał duchowo, lecz także budował poczucie, że filia dojrzewa do czegoś większego.

Kolejna wizytacja przeprowadzona przez biskupa Romana Andrzejewskiego odbyła się w 1992 roku. Podczas tego spotkania mieszkańcy po raz pierwszy oficjalnie zwrócili się z prośbą o erygowanie parafii, co zostało odnotowane w protokole wizytacyjnym. Był to moment przełomowy. Wspólnota, która przez lata rosła w siłę, odważyła się wypowiedzieć swoje pragnienie: jasno, głośno, w obecności biskupa.

W kolejnych latach argumenty za utworzeniem parafii stawały się coraz bardziej wyraziste. Stabilna liczba wiernych oraz silna tożsamość lokalna. W Kunach dojrzewał nie tylko zamiar, lecz także przekonanie, że nadszedł czas, aby wspólnota stanęła na własnych nogach.

Proces ten zwieńczył dekret biskupa Bronisława Dembowskiego, który 7 października 1998 roku erygował samodzielną parafię pod wezwaniem świętego Józefa Robotnika w Kunach. Tego dnia historia filii pw. św. Michała Archanioła w Russocicach, dobiegła końca, a narodziła się parafia. (Rocznik Diecezji Włocławskiej, 2000).

Dla mieszkańców był to moment nie tylko administracyjny, lecz głęboko symboliczny — spełnienie wieloletniego marzenia, owoc ich wytrwałości i wiary. Początkowo włączona w skład dekanatu konińskiego I, a 2 lutego 2015 roku przeniesiona do dekanatu kościeleckiego, jako 255 parafia diecezji włocławskiej, najstarszej diecezji w Polsce. (Dębiński, 2007, s. 118).

Andrzej R. Tyczyno w listopadowym numerze Echa Turku z 1998 roku, w artykule pt. Szlachetny gest proboszcza, opisuje, jak mieszkańcy Kun, mimo skromnych środków, potrafili zjednoczyć się wokół wspólnego celu, tworząc przestrzeń, w której każdy gest solidarności miał znaczenie większe niż materialna wartość. Szczególne miejsce w tej opowieści zajmuje fotografia z listopada 1998 roku, przedstawiająca pierwszego proboszcza w otoczeniu parafian. To obraz wspólnoty, która w trudzie i nadziei budowała swoje duchowe centrum, a zarazem własną historię. (Tyczyno, 1998).

Architektura kościoła

Autorem projektu świątyni był inżynier Aleksander Holas, który zaproponował formę prostą, wpisaną w krajobraz wsi. Kościół nie miał dominować nad Kunami. Miał współbrzmieć z domami, drogami, polami, z ciszą. (Rocznik Diecezji Włocławskiej, 2000). W realiach tamtych lat projekt uzyskał pełną zgodę ówczesnych władz, co w praktyce oznaczało, że Holas mógł realizować swoją koncepcję bez przeszkód.

Bryła kościoła została skonstruowana tak, aby prowadzić wzrok ku ołtarzowi. Skromna, ale pełna godności. Nie triumfalna, lecz pokorna, jak patron świątyni. Wzniesiona z cegły, materiału, który w polskiej tradycji symbolizuje wytrwałość i pracę. Wnętrze wykończono boazerią sosnową, która wprowadza ciepło. Posadzkę wykonano z terakoty.

W tym kontekście szczególnego znaczenia nabiera opis miejscowości przedstawiony przez Tadeusza Drzewieckiego i Mirosława Adamiaka z 1994 roku. Autorzy, prowadząc czytelnika trzecim szlakiem swojego przewodnika, ukazują Kuny jako miejscowość o mocno zakorzenionej tradycji, której dzieje splatają się z wielowiekową historią gminy Władysławów. Jednak swoistą uwagę poświęcają kaplicy filialnej parafii Russocice, określając ją mianem nowoczesnej, co podkreśla jej znaczenie jako współczesnego obiektu sakralnego w strukturze wsi. (Drzewiecki & Adamiak, 1994, s. 43). To zestawienie dziejowej obrzędowości z wyrazistą architekturą kościoła stanowiło już wówczas czytelny znak wskazujący na to, że wspólnota nosiła w sobie potencjał do niezależnego funkcjonowania.

Na tle charakterystyki miejscowości konstrukcja kościoła w Kunach nabiera dodatkowego znaczenia, zwłaszcza w sposobie, w jaki operuje światłem. Świątynię usytuowano tak, aby duże okna pozwalały światłu swobodnie przenikać wnętrze, zmieniając jego charakter w zależności od pory dnia.

W południe światło pada na ołtarz jak błogosławieństwo. O zachodzie otula wnętrze niczym modlitwa kończąca dzień.

Fotografie ukazujące początki kościoła

Fotografie, wykonane przez nieznanych autorów, to obrazy czasu zatrzymujące momenty, gdzie przez lata tworzyła się realna przestrzeń modlitwy, nad którą nieustannie czuwa święty Józef, patron ludzi pracy.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 15.75
drukowana A5
za 34.39
drukowana A5
Kolorowa
za 58.56