E-book
34.13
drukowana A5
59.37
drukowana A5
kolorowa
79.95
Głębia Prawdy

Bezpłatny fragment - Głębia Prawdy

Anna Jankowiak

Objętość:
185 str.
ISBN:
978-83-8155-902-7
E-book
za 34.13
drukowana A5
za 59.37
drukowana A5
kolorowa
za 79.95

Dedykuję mojemu Synowi, kocham Cię nad życie.

Oraz wszystkim ludziom dobrego serca.

Miłość jest życiem, jego największą wartością.
To właśnie w niej rozkwitają wiersze, czyny i wszystko inne.
Miłość jest sercem całości.
Kiedy serce stanie, umiera wszystko inne,
wszystko staje się zbędne, bezużyteczne…

— Włodzimierz Majakowski

Jankowiak Anna.30.04.2019.

Ja poetką jestem wielką

Ja poetką jestem wielką

I nie wspieram się butelką

Rymy swoje tworzę sama

Chociaż marna ze mnie dama

Ja po palcu nie wędruję

Procentowy wydać tomik

I nie kreślę o kulturze

Nic na miejskim moczem murze

Ja w amoku i delirce

Nie uciekam przed dzieciakiem

Chociaż jestem ciągle sama

I samotna ze mnie mama

Bo ja swoje dziecko kocham

Daję wszystko co potrafię

Swoje wiersze piszę sercem

A to serce nie jest białe

.15.04.2009 r

Nic w mym życiu nie jest łatwe

Nic w mym życiu nie jest łatwe

Wszystko ciągle robię sama

Wiele błędów popełniłam

Ale jestem choć nie w,,ramach,,

Nie pomagaj mi zawiścią

Którą karmisz się do lat

Może jestem biedna, głupia

Ale honorowy,, dziad,,

Tak zawiścisz mi pieniędzy?

Pięćset złotych marnej nędzy

Wygoń męża do roboty

A przyniesie tysiąc złotych

A nie kradniesz mi dzieciaka

Aby poić polmosiaka

Tyrasz płacisz alimenty

I nie patrzysz na przekręty

Praca to domena męża

On ma chwytać się oręża

A kobieta przy ognisku

Ma ocierać nos dziecisku

15.04.2009 r.

Sroka

Jak sroka wysoko latasz

Wysokoś swe gniazdo uwiła

I innych z marzeń okradasz

Jak sroka moja miła

W herbarzu rodziny twej mitra

Z gałęzi i trawy utkana

A dom twój rodzinny to szatra

Uboga lepianka cygana

Na stole nie srebra, kryształy

Chleb stary i kubek mały

Na plecach siermięga siwa

Za stołem dziad się kiwa

A w polu przy twej chacie

Twa matka w dwoje zgięta

Schylona nad zagonem

Fasolę w tyczki pęta

Pamiętasz jak tańczyłaś?

Gdy matkę twoją bili

Ja sprawię droga sroko

Że nie zapomnisz chwili.

21.02.2007.r

Wielkość…

Teraz grywasz wielką damę

Dzisiaj nosisz dumna głowę

To nie ważne dziś co było

Co zabrało łez połowę

Wielkość mierzysz dyplomami

Świadectwami, nagrodami

Cudze dusze poranione

Wznoszą dumnie twoją głowę

Wciąż budujesz zamek z mitów

W środku roi się od zgrzytów

Od oszustwa, hipokryzji

Pełno tam ponurych wizji

Lecz ty panią jesteś wielką

Marna czarna, zwodzicielko

Wielką żoną, czarodziejką

Pusta, próżna, krzywdzicielko.

21.01.2007.r

Kolejna wizyta…

Kolejna wizyta pełna nienawiści

Sumienie brudne w ten sposób czyścisz?

Samotnej matce dach wydrzeć byś chciała

Już jedna intryga ci się nie udała

Boginią nie jesteś, nie możesz nas zabić

Chcesz prawa do życia me dziecko pozbawić

Pamiętaj niestety.....istnieją gazety!

Z ich stron będę teraz do ciebie wołała

Byś w końcu zabijać swym słowem przestała!

21.01.2007.r.

Boże kopsnij im trochę rozumu

Boże kopsnij im trochę rozumu

Inteligentnym by narobili szumu

By stanowili o prawdzie świata

Wciąż zdeptanej przez wszystkie lata

Boże weź oświeć tę szarą gawiedź

I nas w potrzebie naszej nie zawiedź

Daj nam możliwość wypowiedzi

O tym co w głowach naszych siedzi

Otwórz nam bramy do słowa i prawdy

Oraz dopilnuj nam tego na zawdy

Nie daj nam ścichnąć przez wszystkie lata

I tak do końca tego świata

08.12.2010 r.

Jestem kochanką księżyca

Nocą się mną zachwyca

Gwiazdy mi ofiaruje

Światłem mnie swym czaruje

Jest przy mnie na czystym niebie

Woła mnie blaskiem do siebie

Kłania mi się gwiazdami

I pochmurnymi chmurami

Gniewa się czernią nocy

Owija blaskiem promieni

Trwa przy mnie w ciemnej chwili

I nigdy tego nie zmieni

Jestem branką księżyca

Porywa mnie blaskiem światła

Dotyka mnie pośród nocy

Obnaża mnie wśród ciemności

Jestem jego kochanką

Wpatrzoną w ciemność za szybą

Wierną tak nieprzeciętnie

 Że aż do wzajemności

08.12.2010 r.

Starcie Tytanów

Na ringu stanieli naprzeciw siebie

Ona nie wie nic o nim, on o niej nic nie wie

Ona jest białym aniołem, co sfrunął prosto z nieba

On jest samym szatanem, nic więcej dodać nie trzeba

Ona delikatnością jak pąk kwiatu na wietrze

On płonie płomieniem, pragnieniem i czymś jeszcze

I nagle już ruszyli do bitwy na osobowości

On ją ciągnie w płonienie, do piekieł nicości

Ona jego do nieba za ręce porywa

Kto wygra to szaleństwo?,Kto na kogo wpływa?

Kogo większe pragnienie?,Kto z nich najsilniejszy?

Ta walka nieprzerwanie do dzisiaj się odbywa

To jak gigantyczna bitwa rozpaczliwa

Bo starcie dwóch tytanów tutaj się odbywa

Oboje strudzeni nie dają za wygraną

Dowiemy się kto wygrał jak walczyć przestaną

Wyznawczyni Szatana

Wyznawczyni szatana

Od nocy aż do rana

Otwieram księgę diabła

Czytam szatańskie wersety

Czytam z księgi ciemności

Sława wielkiej miłości

Czytam słowa pragnienia

W czeluściach piekła zawarte

Płonie w nich wielki ogień

Wyciąga szatan dłonie

I księgę swoją chwyta

Chce zabrać mi ją z rak

By zadać więcej mąk

Gorąco od ognia spojrzenia

Pobudza nasze istnienia

I piekło ogniem wybucha

Znowu otwieram księgę

Powtarzam gorącą modlitwę

Gdzieś w piekle wyuczoną

Jak uczennica szatana

Od nocy aż do rana

10.12.2010 r.

Władczyni Piekła

Królowa nocy, rządzi czeluścią

Ciska płomienie, wokoło siebie

Gniewem wybucha, gdy widzi ciebie

Gorącą smołą, marze po niebie

Królowa piekieł, stalowym mieczem

Włada, zabija, wokoło siecze

Płomienie drażni, trzymając w dłoni

Światła zapala, metal roztapia

Królowa ognia, co mieczem włada

Ogień pod władzą, swoją posiada

Pali płomieniem, wciąż męskie dusze

I je skazuje, dziś na katusze

Przyjdź do królowej, to spłoniesz marnie

A ona popiół, twój precz wygarnie

Królowa piekieł płonie płomieniem

Nie podchodź blisko, ze swym istnieniem

Bo to władczyni samego piekła

Serce usmaży, na popiół spali

I nawet duszy nie da ocalić

Bo ta królowa, królowa piekła

Władczyni nocy, ciągle jest wściekła

Uważaj zatem, nie podchodź blisko

Bo od królowej, spłonie ci wszystko

Taka jest właśnie władczyni piekła

Uważaj zatem kiedy jest wściekła.

10.12.2010 r.

Po prostu skrzywdzeni

Byliśmy razem od zawsze, od pierwszego dnia

Ty byłeś Synku przy mnie, a przy Tobie ja

I w każdej minucie życia, czy w drodze czy nie

Chodziłeś zemną do szkoły, uczyłeś zemną się

I byłeś zemną bezdomny, jak jakiś zwykły pies

Tułałeś się zemną przez życie, czy dobrze nam było czy nie

Lecz bardzo się kochaliśmy nawet jak było źle

To była nasza rodzinka malutka dwuosobowa

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 34.13
drukowana A5
za 59.37
drukowana A5
kolorowa
za 79.95