E-book
9.63
drukowana A5
24.64
drukowana A5
kolorowa
48.12
Fotopoezja

Bezpłatny fragment - Fotopoezja

obrazy wierszem pisane


Objętość:
102 str.
ISBN:
978-83-8126-748-9
E-book
za 9.63
drukowana A5
za 24.64
drukowana A5
kolorowa
za 48.12

ROZGRZEWKA

piątek, 7 lipca 2017, godz. 12:54, Courbevoie, France.

Świat mój

Świat mój wykrzywiony

Jak lustra odbicie,

Fantazją zdobiony

Zniekształca me życie.

W zwierciadle czasu

Wszystko brzmi inaczej,

Echo w gąszczu lasu

Znów nabiera znaczeń.

Brak mu realności,

Dominacja marzeń.

W swojej ułomności,

Dostarcza mi wrażeń.

Los z garbem na plecach,

Podparty kosturem,

Deptając po świecach

Otacza mnie murem.

A gdy świece zgasną

I mrok się rozleje,

Moje wizje zasną,

Wiatr prawdy zawieje.

Czy świat mój zaginie?

Czy ktoś go odnajdzie?

Dużo czasu minie,

Nim się śmiałek znajdzie.

Samotność wśród tłumu,

Cień postaci mojej,

Logika rozumu

Zamyka podwoje.

Czy Ty też to widzisz,

Co me oczy widzą?

Czy Ty ze mnie szydzisz,

Tak jak myśli szydzą?

To moje spojrzenie,

Jak wzrok bazyliszka

Zabija wrażenie,

Że świat swój odzyskam.

Pierwsze starcie … lewy_prosty

Okowy

czwartek, 29 czerwca 2017, godz. 07:08, Jardin des Tuileries, Paris

Niewola

Skuty kajdanami,

Z głową spuszczoną,

Siedzę za kratami

Z sylwetką skuloną.


Całe życie moje

W myślach się przewija,

Wszystkie trudy, znoje,

Czas, co nie przemija.


Zatrzymane kadry

Niczym okamgnienia,

W serce wbite zadry,

Krwotoki sumienia.


Zamrożone w czasie

Te ulotne chwile,

Które w całej krasie

Udają motyle.


Cuchnące łachmany

Kleją się do ciała.

Skrywają te rany,

Co dusza zadała.


Twarz też cała w ranach,

O ironio losu,

Schowana w kolanach,

Pozbawiona głosu,


Wykrzywiona krzykiem,

Którym cisza woła.

Cisza co swym rykiem

Zabić może zgoła.


Czy to jest twarz klauna,

Czy może Lectera?

A może twarz Fauna? …

Obraz się zaciera.


Smutkiem zaślepiony,

Skuty łańcuchami,

Przywołuję wrony

Z mocnymi dziobami.


Niech rozedrą duszę,

Niech rozedrą ciało.

Nakarmić je muszę,

By lepiej się działo.


I tylko okowy

Po mnie pozostaną,

Jak milczenia zmowy

Sekretem się staną.


Kim jestem, kim byłem?

Jam panem herezji,

W sercu swym ukryłem

Ten tomik poezji.

Znak

sobota, 5 sierpnia 2017, godz. 15:39, Courbevoie, France

Postać wymyślona

Rozwarte ramiona

Chmury przeganiają,

Ta postać zmyślona,

Której muzy grają,

Która blaskiem swoim

Nadzieję dziś daje.

Promyk w życiu moim

Sens bytu nadaje.

Wyniesiona w górę,

Prawie pod obłoki,

Otoczona murem

Beztroski… wysokim.


Rośnie moje serce

I wzmacnia się dusza,

Nad kwiatów kobiercem

W podróż swą wyrusza.

Ciało znowu prężne,

W krwi adrenalina,

Jak wojsko zaciężne

Bitwę swą zaczynam.

Będę walczył skrycie,

Nie braknie oręża,

W tej bitwie o życie

Nadzieja zwycięża.

Sztandary wzniesione,

Trąbki sygnał grają,

A ręce zmęczone

Ciała zabierają.


Czy ja jeszcze żyję,

Czy zginąłem może?

Krew z rąk swych umyję,

Będę trwał w pokorze

I spojrzę na postać,

Co ramiona swoje

Wznosi by pozostać

Przeznaczenia wojem.

Na krawędzi

środa, 18 października 2017, godz. 16:32, Meudon, France

Przemytnik szczęścia

Światów dwóch granica,

W każdym zło i dobro.

Ja szczęście przemycam,

Bo to duszy srebro.

Jestem przemytnikiem,

Na granicy stoję

I głośnym okrzykiem

Wzywam ciało Twoje.

W worku mam łut szczęścia,

W kieszeni otuchę,

Odwagę u wejścia,

Zaś u wyjścia skruchę.

Napełnię Twe ciało

Szczęściem i odwagą,

Bólu dodam mało,

A smutku z rozwagą.

Szczyptę dam radości,

Ziarno prawdy wrzucę,

Dodam funt miłości…

Lecz zło z dobrem skłócę.

Potem dziegciu łyżką

Zrobię zamieszanie,

Dorzucę to wszystko,

Co mi pozostanie.

Miejsce zapełnione,

Więc przekrocz granicę,

Wybierz dobrą stronę

I rozpocznij życie.

Akwarium

niedziela, 13 sierpnia 2017, godz. 21:15, Courbevoie, France

Ślad

Zostawić coś po sobie,

By inni pamiętali,

By po mej osobie

Garść wspomnień dostali.

Mój świat to akwarium,

To szkło hartowane,

Rybie sanktuarium

Wodą malowane.

Wkoło cisza głucha

Falami się niesie,

Nikt mnie tam nie słucha

W tym podwodnym lesie.

Ślad po mnie nietrwały,

Rozmyty falami,

Efekt niebywały

Rozmawiać z rybami.

Jak ślad pozostawić,

Małą cząstkę siebie,

By duszę swą zbawić,

Gdy ciało w potrzebie?


Dziś pokonam fobię

I nim serce zmięknie,

Na szkle rysę zrobię,

Może szyba pęknie.

Liść

wtorek, 10 października 2017, godz. 13:15, Paris

Upadek

A jeśli upadnę,

To już w miejscu takim,

By zwrócić uwagę

Jakimkolwiek znakiem.

Jeśli się podniosę

Nikt nie zauważy,

Wzrok ku niebu wzniosę,

Zetrę łzy z mej twarzy.

Otrzepię kolana

I krawat poprawię,

Zagoi się rana,

A gorycz przetrawię.

Lecz jeśli nie wstanę,

Bo ból sprawia mękę,

Opatrz moją ranę

I wyciągnij rękę.


Jak ten liść na ziemi,

Co upadł wirując,

Jeśli wiatr się zmieni,

Odleci… Szybując.

Chwil parę ukradnie,

Lecz po porze wzniesień

Gdzieś znowu upadnie,

Bo to przecież jesień.

Poissy

niedziela, 1 listopada 2015, godz. 11:07, Poissy, France

Jesień życia

Te jesienne barwy

Oczy me radują,

One są jak larwy,

Ćmy się z nich wyklują.

Te nocne motyle,

Co światła szukają,

Darują mi chwile,

Które szczęście dają.


Ekscytację florą

I barwą kolorów,

Przyjmuję z pokorą,

Dokonam wyboru.

Czy barwy jesieni,

Czy koloryt wiosny?

Czy coś w życiu zmieni

Ten widok radosny?


Wiosna już minęła,

Teraz życia jesień.

Młodość już zasnęła,

Minął czas uniesień.

Spokój teraz w cenie

I trochę szaleństwa,

Ja już nic nie zmienię,

Mam tak od maleństwa.


Nie bój się jesieni,

Choć zmienna pogoda,

Barwami się mieni

I wiosny nie szkoda.

Kabaret kankanów

czwartek, 31 sierpnia 2017, godz. 20:42, Paris

Moulin Rouge

Paryski Moulin Rouge…

Czyli Młyn czerwony,

W latarń czerwonych krainie

Przez Ollera stworzony.


Jeden, osiem, osiem, dziewięć,

Taka data jego,

Kolebka kankana

I tańca różnego.


Tutaj biżuteria

Na przemian z piórami,

Dominują na scenie,

Tańczą z tancerkami.

Stroje topless w modzie,

Nogi odsłonięte,

Erotyką pachną

Tancerki ponętne.


Turyści w Paryżu

Chętnie tu zbaczają,

Mijając sex shopy,

Co młyn otaczają.

Pieczone kasztany

Zapach swój roznoszą,

Kusząc aromatem,

O konsumpcję proszą.


A gdy zmrok nadejdzie,

Neony błyskają,

Do blasku księżyca

Czerwień dolewają.


Warto stanąć twarzą

Naprzeciw legendzie,

Ikonie kabaretu,

Co jest znana wszędzie.

Łan zboża

piątek, 20 października 2017, godz. 12:12, Paris

Płatki czerwone

Czerwone płatki

Pośród zboża kłosów,

Jak kwiat dłonią matki

Przypięty do włosów.

Jak księżyc różowy,

W swojej wstydliwości,

Na tle chmur burzowych

Wzywa do miłości.

Jak rodzynek w cieście,

Co smaku dodaje,

Jak latarnia w mieście,

Co blasku nadaje.

Niczym myśl wyryta

Na białym marmurze,

Pośród kłosów żyta

Rosną także róże.

Czy tylko ja widzę

To natury piękno?

Dzisiaj tych wyszydzę,

Co przed nią nie klękną.

Czy te samochody

I te oszczędności,

Lepsze niż ogrody?

…Oazy miłości?


Miłość do natury

Życie uprzyjemni,

Ona patrząc z góry

Miłość odwzajemni.

Lasy Fontainebleau

czwartek, 21 września 2017, godz. 07:51, Noisy-sur-École

Grzybobranie

Wędruję po lesie,

Głazy rozrzucone,

Świergot ptaków niesie

Radość w moją stronę.

Runo mchem zarosło

Tworząc swe struktury,

Serce mnie poniosło

Na łono natury.

Dziwne echa brzmienie,

Ścieżki zagubione,

Drzew wysmukłe cienie

Przez słońce stworzone.

Czynny wypoczynek

To moje śniadanie,

Dziś serca ratunek

Zmienię w grzybobranie.

Jak grzyby po deszczu,

Tak emocje rosną

I co powiesz wieszczu

Na fraszkę „pod sosną”?

Stanął na mej drodze,

Naturą stworzony

Grzyb na z głazu nodze,

Rysami zdobiony.

Piękny okaz z niego,

Ząb czasu go stworzył,

Chociaż jest z kamienia,

W moim sercu ożył.

Zerwać go nie można,

On tu pozostanie,

Zima mu nie groźna,

Orkan go nie złamie.

Życie radość niesie,

A to grzybobranie

W podparyskim lesie,

W pamięci zostanie.

Egzotarium

piątek, 20 października 2017, godz. 20:01, Paris

Gad

A gdyby być gadem,

Czy to określenie,

Co dziś trąci jadem,

Uderza w sumienie?


Źle się nam kojarzy,

Ma podłe znaczenie,

Nie chcesz tracić twarzy

Przez jakieś stworzenie.

A to zwierzę przecie

Ma swoją naturę

I jak nikt na świecie,

Twardą nosi skórę.

Ma charakter twardy

I ma swoje jaja,

Stan duchowy hardy,

Więc się nie oswaja.

Niezależny, dumny,

Nim wiek przejdzie starczy,

Nim trafi do trumny,

O swój byt powalczy.


Jestem z nim poważnie

Związany układem,

Spójrz na mnie uważnie

I nazwij mnie gadem.

Eiffel Tower

sobota, 1 lipca 2017, godz. 16:09, Paris

Wieża Van Gogha

Tony stali złączone

Grubymi nitami,

Zahaczają o chmury,

Co ponad głowami.

Wysmukła, strzelista,

Sięgająca nieba,

Stworzona przez Eiffla

Wieża, zamiast chleba.

To „żelazna dama”,

Z której Francja dumna,

Podpiera ich wiarę

Potęgi kolumna.

Symbol rewolucji,

W stulecie stworzona,

Przyciąga turystów

Pól Marsowych zona.

U stóp słoneczniki,

Lecz czy ktoś zobaczył?

Ja je zobaczyłem,

Tyś spojrzeć nie raczył.

To wieża Van Gogha,

Ja ją namaluję,

Dam w stalową ramę

I ją zanituję.

Chatka w lesie

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 9.63
drukowana A5
za 24.64
drukowana A5
kolorowa
za 48.12