E-book
15.75
drukowana A5
28.97
Filozofia Słowian

Bezpłatny fragment - Filozofia Słowian

Objętość:
58 str.
ISBN:
978-83-8440-730-1
E-book
za 15.75
drukowana A5
za 28.97

Wstęp

Dlaczego Słowianie zniknęli z podręczników filozofii

Kiedy mówimy „filozofia europejska”, w głowie natychmiast pojawiają się Grecy.

Platon, Arystoteles, Sokrates.

Potem może Rzym, średniowiecze, Oświecenie.

Ale niemal nikt nie zadaje pytania:

a gdzie w tym wszystkim są Słowianie?

Przecież przez ponad tysiąc lat ogromna część Europy żyła według zupełnie innego sposobu rozumienia świata. Nie według rzymskiego prawa, nie według greckiej metafizyki i nie według chrześcijańskiej teologii — lecz według własnej mapy rzeczywistości.

Ta mapa nazywała się: Jawia, Nawia i Prawia.

Słowianie nie dzielili świata na „materialny” i „duchowy”.

Dla nich rzeczywistość była trójwarstwowa.

To, co widzisz — było tylko jedną z jej części.

Jawia była światem codziennym: ciał, pracy, relacji, przyrody.

Nawia była światem zmarłych, snów, pamięci i świadomości.

Prawia była porządkiem, który spinał wszystko w całość.

I człowiek nie należał w całości do żadnego z nich.

Człowiek był pomiędzy.

Słowiańska filozofia mówiła: nie jesteś tylko ciałem w świecie materii.

Jesteś pomostem między światami.

To było ich podstawowe założenie o naturze człowieka.

Nie pisali traktatów.

Nie tworzyli szkół z ławkami i wykładowcami.

Ich filozofia żyła w rytuałach, opowieściach, prawach zwyczajowych, snach i relacji z przodkami.

Wołchwowie — mędrcy i strażnicy wiedzy — rozumieli, jak działa ta trójwarstwowa rzeczywistość.

Żercy wiedzieli, jak przeprowadzać ludzi przez przejścia: narodziny, inicjację, śmierć.

Bajarze opowiadali prawdy o świecie w formie mitów.

Starcy rodu przechowywali pamięć, która sięgała dalej niż jedno życie.

To była filozofia żywa.

Nie zapisana, lecz praktykowana.

Dlaczego więc dziś jej nie znamy?

Bo cywilizacja, która przyszła później, nie rozumiała świata pomiędzy.

Rzym widział prawo i władzę.

Chrześcijaństwo widziało jedną prawdę i jeden porządek.

Słowiańska wizja — płynna, wielopoziomowa i organiczna — była dla nich zagrożeniem.

Łatwiej było ją zniszczyć niż zrozumieć.

A jednak… ona nie zniknęła.

Przetrwała w przeczuciach, w ludowych opowieściach, w sposobie, w jaki wielu ludzi nadal czuje, że świat jest czymś więcej niż tylko materią.

Ten tom nie jest książką o religii.

To książka o sposobie myślenia, który istniał w Europie na długo przed tym, zanim nazwaliśmy go „filozofią”.

O słowiańskiej odpowiedzi na pytania:

Kim jestem?

Czym jest śmierć?

Jak działa rzeczywistość?

I dlaczego człowiek zawsze czuje, że należy do czegoś większego.

Bo według słowiańskich mędrców…

jesteś pomostem między światami.

Rozdział 1

Jawia, Nawia i Prawia — słowiański model świata

Słowianie nie pytali: czy istnieje coś poza tym światem?

Dla nich było to oczywiste.

Pytali raczej: jak te światy się przenikają?

Rzeczywistość nie była jedną płaszczyzną. Była strukturą.

Tak jak drzewo ma korzenie, pień i koronę, tak świat miał swoje poziomy istnienia.

Ten model nie był abstrakcyjną teorią.

Był praktycznym sposobem rozumienia życia.

Jawia — świat, który widzisz

Jawia to świat codzienny.

Ciało. Praca. Relacje. Natura.

To, czego możesz dotknąć, zmierzyć i nazwać.

Ale dla Słowian Jawia nie była „całą rzeczywistością”.

Była tylko jej powierzchnią.

To tak, jakby uznać, że człowiek to tylko skóra i mięśnie, ignorując myśli, emocje i pamięć.

Jawia była ważna.

Była miejscem działania.

Ale nie była miejscem, gdzie wszystko się zaczyna.

Nawia — świat, który pamięta

Nawia była przestrzenią zmarłych, snów i pamięci.

Nie była piekłem.

Nie była „tamtym światem” w chrześcijańskim sensie.

Była ciągłością świadomości.

To tam trafiali przodkowie.

To tam wracały wspomnienia.

To stamtąd przychodziły sny, przeczucia i obrazy, których nie da się logicznie wytłumaczyć.

Dla Słowian zmarli nie znikali.

Zmieniali formę istnienia.

Dlatego rozmowa z przodkami — w snach, w rytuałach, w pamięci — nie była dziwna.

Była naturalna.

Prawia — porządek, który trzyma wszystko razem

Prawia była najmniej „widzialna”, ale najważniejsza.

To nie był świat.

To był porządek świata.

Rytm. Prawo. Harmonia.

To, co sprawia, że dzień następuje po nocy, a życie po śmierci.

Dla Słowian Prawia oznaczała, że rzeczywistość ma sensowną strukturę.

Że nie wszystko jest przypadkiem.

Że chaos jest tylko częścią większego porządku.

To dlatego los nie był wrogiem.

Był elementem większej całości.

Człowiek jako istota trójświatowa

Najważniejszy element tej filozofii nie dotyczył światów.

Dotyczył człowieka.

Człowiek nie należał tylko do Jawii.

Ciałem był w Jawii.

Pamięcią i snami był w Nawii.

A swoim losem i sensem był zakotwiczony w Prawii.

To dlatego człowiek był postrzegany jako pomost.

Nie był tylko mieszkańcem świata.

Był łącznikiem między poziomami rzeczywistości.

Nie jesteś tylko kimś, kto żyje w świecie.

Jesteś kimś, przez kogo świat się przenika.

Dlaczego ten model zmienia sposób życia

Jeśli wierzysz, że istnieje tylko Jawia,

żyjesz tak, jakby liczyło się tylko to, co tu i teraz.

Jeśli wiesz, że istnieje także Nawia,

zaczynasz rozumieć wagę pamięci, przodków i tego, co niewidzialne.

Jeśli czujesz Prawię,

zaczynasz widzieć sens nawet w tym, co trudne.

Słowianin nie był sam w świecie.

Był częścią większej struktury.

I to dawało coś, czego dziś wielu ludzi szuka:

poczucie zakorzenienia w czymś większym niż jedno życie.

Rozdział 2

Wołchwowie — architekci porządku świata

Jeśli Grecy mieli filozofów,

jeśli Rzymianie mieli prawników,

to Słowianie mieli wołchwów.

Nie byli nauczycielami w salach wykładowych.

Nie pisali ksiąg.

Nie tworzyli systemów w znaczeniu akademickim.

A jednak to oni rozumieli, jak działa świat.

Wołchw był kimś więcej niż kapłanem.

Był:

— mędrcem,

— znawcą praw rzeczywistości,

— strażnikiem równowagi,

— interpretatorem znaków,

— przewodnikiem między światami.

Był odpowiednikiem filozofa, psychologa, sędziego i duchowego przewodnika w jednej osobie.

Kim naprawdę był wołchw

Wołchw nie „wierzył”.

Wołchw wiedział — w sensie doświadczenia, obserwacji i przekazu pokoleń.

Znał:

— rytmy przyrody,

— prawa rodu,

— strukturę Jawii, Nawii i Prawii,

— znaczenie snów i znaków,

— momenty przejścia w życiu człowieka.

Nie interpretował świata z książek.

Interpretował go z życia.

Wołchw jako architekt rzeczywistości

Słowianie wierzyli, że rzeczywistość nie jest czymś stałym.

Jest procesem, który trzeba rozumieć i podtrzymywać.

Wołchw dbał o to, aby:

— rytuały były zgodne z porządkiem świata,

— przejścia między etapami życia były świadome,

— wspólnota była w harmonii,

— pamięć rodu była zachowana.

W tym sensie był architektem —

nie budował domów,

budował ciągłość sensu.

Wiedza, nie władza

Wołchw nie rządził.

Nie był królem.

Nie był wodzem.

Jego siłą nie była władza,

lecz zrozumienie.

To on mówił, kiedy jest dobry czas na działanie.

To on interpretował znaki przyrody.

To on wiedział, kiedy coś jest zgodne z Prawią, a kiedy ją narusza.

Nie rozkazywał.

Wskazywał.

Wołchw a psychologia

Z dzisiejszej perspektywy można powiedzieć coś odważnego:

wołchwowie byli pierwszymi psychologami kultury słowiańskiej.

Rozumieli, że człowiek:

— przechodzi kryzysy,

— doświadcza snów,

— nosi w sobie pamięć przodków,

— potrzebuje sensu, nie tylko przetrwania.

Potrafili rozmawiać z człowiekiem nie tylko jako z ciałem,

ale jako z istotą między światami.

Dlaczego wołchwowie zniknęli

System, który opiera się na płynnej rzeczywistości,

jest niewygodny dla systemów opartych na jednej prawdzie.

Dla nowej cywilizacji:

— byli zbyt niezależni,

— zbyt zakorzenieni w lokalnej kulturze,

— zbyt trudni do podporządkowania.

Zostali wypchnięci na margines.

Ich rola została przejęta przez struktury, które wolały kontrolę niż harmonię.

Ale sposób myślenia nie zniknął.

Został w opowieściach.

W intuicjach.

W tym dziwnym poczuciu, że świat to coś więcej niż tylko mechanika.

Wołchw w XXI wieku

Dziś nazwalibyśmy wołchwa:

— mentorem,

— przewodnikiem,

— terapeutą,

— nauczycielem świadomości.

Ale wtedy był po prostu kimś, kto rozumiał porządek rzeczy.

Nie po to, by rządzić ludźmi.

Po to, by pomagać im żyć w zgodzie z większą całością.

Rozdział 3

Prawia — niewidzialne prawo istnienia

Słowianie nie wierzyli, że świat jest przypadkiem.

Nie wierzyli też, że wszystko jest z góry sztywno ustalone.

Wierzyli w coś subtelniejszego:

Prawię — porządek, który nie jest widoczny,

ale który przenika wszystko.

Prawia nie była bogiem.

Nie była światem.

Była strukturą rzeczywistości.

To dzięki niej:

— dzień następuje po nocy,

— narodziny po śmierci,

— porządek po chaosie.

Prawia jako rytm, nie prawo

Dla współczesnego człowieka „prawo” kojarzy się z kodeksem.

Z zakazami.

Z karą.

Prawia nie była kodeksem.

Była rytmem istnienia.

Tak jak rzeka ma swój nurt,

tak rzeczywistość ma swój naturalny kierunek.

Możesz płynąć z nim.

Możesz płynąć pod prąd.

Ale nurt istnieje niezależnie od Ciebie.

To było słowiańskie rozumienie losu.

Los jako współtworzenie

Los nie był wyrokiem.

Był relacją między człowiekiem a porządkiem świata.

Człowiek miał wolę.

Ale jego wola działała wewnątrz Prawii, nie poza nią.

To dlatego nie pytano:

„Dlaczego to mnie spotkało?”

Pytano raczej:

„Co to chce mnie nauczyć?”

Chaos jako część porządku

Słowianie rozumieli coś, co dziś odkrywamy na nowo:

chaos nie jest wrogiem porządku.

Chaos jest jego częścią.

Burza.

Zima.

Śmierć.

Rozpad.

To nie były „błędy świata”.

To były etapy rytmu.

Prawia obejmowała zarówno wzrost, jak i zniszczenie.

Dlatego nie dążono do świata bez bólu.

Dążono do świata w równowadze.

Dlaczego Słowianie nie wierzyli w przypadek

Przypadek w słowiańskim myśleniu był nazwą dla czegoś,

czego jeszcze nie rozumiemy.

Jeśli coś się wydarzało,

to znaczyło, że jest częścią większej całości.

Nie wszystko było dobre.

Nie wszystko było przyjemne.

Ale wszystko miało swoje miejsce w porządku rzeczy.

Prawia a odpowiedzialność

Skoro świat ma porządek,

to człowiek nie jest z niego wyjęty.

Twoje działania nie znikają.

Wracają do Ciebie w innej formie.

Przez ludzi.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 15.75
drukowana A5
za 28.97