E-book
13.65
drukowana A5
23.58
drukowana A5
Kolorowa
42.53
Femme Fatale

Bezpłatny fragment - Femme Fatale

Objętość:
38 str.
ISBN:
978-83-8155-693-4
E-book
za 13.65
drukowana A5
za 23.58
drukowana A5
Kolorowa
za 42.53

…tych kilka słów, kilka prawd, kilka wersów

dedykuję wszystkim kobietom


szczęśliwym i smutnym

odważnym i cichym

krzywdzonym i krzywdzącym

wszystkim


tym, które ze śmiechem wystukują szpilkami północ

na tanecznych parkietach

i tym, które skrzętnie łzy własne zbierają

aby nikt ich nie dostrzegł


skupionym twórczyniom nowych technologii

i dumnym autorkom

sernika z nowego przepisu


przyjaciółkom i rywalkom

żonom, siostrom, córkom i matkom


Mojej Matce

Femme Fatale

…i ja muszę się za siebie wziąć

w naszych czasach

„Starzenie to jest mit!”

gdzie nie spojrzeć-

tłumy dziewcząt po 40-stce


głęboki peeling enzymatyczny

razem z martwym naskórkiem

zetrze rozczarowanie z twarzy


a po tylu ciosach prosto w serce

jakże bać się uderzenia fali radiowej

w zmarszczkę

lub akustycznej

w cellulit


wstrzyknięty kolagen

z pewnością powiększy

zaciśnięte z bólu w kreskę usta


botoks zapodam głębiej niż zazwyczaj

żeby i wspomnienia wyprasował


a złote nici

razem z owalem twarzy

może i z upadku podźwigną


muszę wreszcie coś zmienić

po tych wszystkich latach


ale ostrożnie zacznę

ostrożnie


bez inwazyjnych zabiegów

które mogłyby naruszyć


Wiarę, Nadzieję i Miłość


ukryte w głębszych warstwach


zacznę od koloru paznokci

***

KOCHAM CIĘ

TU

TERAZ

I TAK BARDZO


— odbija się od ściany —


bez dźwięku

bez oddźwięku


już za późno


żeby rozbolało


Moje Prawdziwe


kochałam cię

tam

wtedy

i tak bardzo

Pożegnanie z Lancelotem

…więc jednak mnie odnalazłeś…

żeglowałeś przez tomy przeszłości

i silną rycerską dłonią

zmiażdżyłeś setki lat…


…tyle wieków na Ciebie czekałam

w sukni z trenem i bukietem w dłoniach


aż osłabłam


— byli inni zamiast Ciebie-


i oto

nagle

stałeś się…


lecz spójrz

jeżdżą samochody

jesteś śmieszny na swym białym koniu

deszcze z siarką strawią Twoją zbroję

rdzą pokryje się Excalibur

wypasione M-4 w wieżowcu

to nie to, co przestronny Camelot

czasy takie, że nie warto o nic walczyć

więc co byś tu robił, Rycerzu?…


lepiej wracaj na karty legendy

rośnij w chwałę u boku Ginewry

unieś w wieczność kształt mych piersi w dłoniach

tylko tyle Ci pozostawiam…


i choć wszystko Nasze utracone

— mgłą się staje, co było Twym ciałem-


Dziękuję Ci, że Byłeś.

Dziękuję Ci, że jednak.

Pożegnanie z Małym Księciem

kiedyś o tym napiszę

napiszę długi wiersz


o Miłości


(do pewnego księcia małego)


której losem było umrzeć w cnocie

i niewypowiedzeniu

Pożegnanie z aniołem stróżem

Aniele Stróżu

przyjacielu


napłakaliśmy razem łez kałużę


choć ten jeden jedyny raz

obraz nieba w niej

jest błękitny


czas Ci już wracać na łono

już nie zbudzę Cię nagłą modlitwą

zalecz skrzydło brutalnie rozdarte

o twardy ziemski hak


leć jak Feniks w świetliste przestworza

kołuj pikuj orbituj

lewituj


pędź ku szczęściu


a na słonej ziemi


czerwona dziewczynka

w czerwonej sukience

chudych palców liczydła rozstawi


na łez paciorkach zliczy swe minuty

i wreszcie zapadnie w sen

Pożegnanie z Wędrowcem

czekaliśmy na siebie

wodospadami dni

i bezbrzeżnymi otchłaniami nocy


dobrze pamiętam wszystkie chwile z Tobą


— słońce zachodziło u wezgłowia łózka-


zwalczały się nasze żywioły

i zadaliśmy sobie śmierć


to Ja uplotłam Twój stryk

To Ty wsączyłeś perły jadu w moje żyły


nie chcę żebyś widział jak umieram


więc


oddal się ode mnie o kilometry włosów

i szerokie równiny warg


oddal się ode mnie o tomy miłości


żebym Cię nie mogła znaleźć


nawet myślą

List do Jacka

upłynęło już bardzo wiele wierszy

odkąd Ciebie nie ma

i wiele moich uśmiechów


rzeczy znalazły swoje nowe miejsca

ludziom znudziło się pytać

pies szczeka

kot się łasi

nasza córka ma narzeczonego

a ja dwoje młodszych dzieci


mam

ale mnie nie ma


wiesz


czasami myślę

że gdy umierałeś

zakląłeś mnie w uśmiech

który tak kochałeś

zabrałeś ze sobą

do innej przestrzeni


i obojga już nas nie ma


na Tej Ziemi

Listopadowy Walc

Tak…


….zawsze będę wspominać ów listopad i Ciebie,

mroźną ciemność i Twoje spojrzenia,

tępo we mnie utkwione,

gorejące, szalone

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 13.65
drukowana A5
za 23.58
drukowana A5
Kolorowa
za 42.53