Wstęp
Ewangelia Tomasza — słowa, których nie umieszczono w Biblii
Większość ludzi zna cztery Ewangelie: Mateusza, Marka, Łukasza i Jana. To właśnie one trafiły do Biblii i przez wieki stały się fundamentem chrześcijaństwa. Ale historia dawnych tekstów religijnych jest znacznie bardziej skomplikowana.
Istniały również inne księgi.
Niektóre zostały zapomniane.
Niektóre uznano za zbyt dziwne.
A inne po prostu nie pasowały do wizji rozwijającego się Kościoła.
Jedną z najbardziej tajemniczych jest właśnie Ewangelia Tomasza.
To niezwykły tekst odnaleziony w Egipcie, niedaleko miejscowości Nag Hammadi w 1945 roku. Nie jest to jednak klasyczna opowieść o życiu Jezusa. Nie znajdziemy tutaj opisu narodzin, cudów, drogi krzyżowej ani zmartwychwstania.
Zamiast tego dostajemy coś zupełnie innego:
114 tajemniczych wypowiedzi przypisywanych Jezusowi.
Niektóre brzmią znajomo.
Inne zaskakują.
Część wydaje się niemal filozoficzna.
A kilka fragmentów do dziś wywołuje spory wśród historyków, teologów i badaczy religii.
To właśnie dlatego Ewangelia Tomasza fascynuje ludzi od dziesięcioleci.
Warto jednak powiedzieć coś bardzo ważnego już na początku:
tekst tej księgi nie zachował się w idealnym stanie.
Oryginalny manuskrypt był uszkodzony. Niektóre fragmenty są urwane, część zdań zachowała się jedynie częściowo, a w kilku miejscach badacze musieli rekonstruować sens na podstawie zachowanych kawałków tekstu. Dlatego podczas lektury można natrafić na luki, niedokończone zdania lub oznaczenia informujące o brakujących fragmentach.
Nie ukrywamy tego.
Wręcz przeciwnie — uważamy, że właśnie to nadaje tej księdze niezwykły klimat.
Czytając ją, ma się wrażenie obcowania z czymś bardzo starym. Z fragmentami myśli, które przetrwały dwa tysiące lat mimo wojen, zniszczeń i upływu czasu.
W tej książce nie chcemy nikogo przekonywać do zmiany wiary ani walczyć z religią. Naszym celem jest coś innego:
spokojnie i prostym językiem pokazać, czym właściwie jest Ewangelia Tomasza, dlaczego wzbudza tyle emocji i co mogą oznaczać jej tajemnicze słowa.
Bo niezależnie od tego, czy ktoś traktuje ten tekst jako duchową inspirację, historyczną ciekawostkę czy filozoficzną zagadkę — trudno przejść obok niego obojętnie.
A może właśnie dlatego przetrwał do naszych czasów.
Rozdział 1. Odkrycie w Nag Hammadi
Historia Ewangelii Tomasza mogła zaginąć na zawsze.
Gdyby nie przypadek… prawdopodobnie nigdy nie dowiedzielibyśmy się, że taki tekst w ogóle istnieje.
W grudniu 1945 roku kilku egipskich chłopów szukało nawozu w okolicach miejscowości Nag Hammadi. Teren wyglądał niepozornie — pustynny krajobraz, skały i piasek. Nic nie wskazywało na to, że pod ziemią ukryta jest jedna z największych sensacji archeologicznych XX wieku.
Według relacji natrafili oni na duży gliniany dzban. Początkowo bali się go otworzyć. Krążyły wtedy opowieści o duchach i dżinach zamkniętych w starożytnych naczyniach. Ciekawość jednak wygrała.
W środku nie było złota.
Nie było skarbów.
Były księgi.
A dokładniej — trzynaście starych kodeksów zapisanych w języku koptyjskim. W środku znajdowały się dziesiątki tekstów religijnych, których oficjalne chrześcijaństwo praktycznie nie znało albo które uznawano za zaginione.
Jednym z nich była właśnie Ewangelia Tomasza.
Dla świata nauki było to jak odnalezienie zaginionego fragmentu historii.
Do tego momentu wielu badaczy znało tę ewangelię jedynie z krótkich wzmianek dawnych autorów chrześcijańskich, którzy krytykowali „dziwne” lub „heretyckie” nauki różnych grup religijnych. Nikt jednak nie miał pełnego tekstu.
Aż do 1945 roku.
To odkrycie wywołało ogromne emocje, ponieważ Ewangelia Tomasza wyglądała zupełnie inaczej niż znane Ewangelie z Biblii.
Nie opowiadała historii życia Jezusa.
Nie skupiała się na cudach.
Nie opisywała ukrzyżowania.
Zamiast tego zawierała krótkie wypowiedzi — tajemnicze, symboliczne i często bardzo trudne do zrozumienia.
Niektóre brzmiały znajomo:
— o świetle,
— o królestwie,
— o poznaniu siebie,
— o szukaniu prawdy.
Ale inne były znacznie bardziej zagadkowe.
Czytelnik szybko zauważa, że Jezus przedstawiony w tym tekście mówi trochę inaczej niż w Nowym Testamencie. Bardziej przypomina nauczyciela ukrytej wiedzy niż kaznodzieję przemawiającego do tłumów.
I właśnie tutaj pojawia się temat gnostyków.
Kim byli gnostycy?
Słowo „gnoza” oznacza poznanie lub wiedzę.
Nie chodzi jednak o zwykłą wiedzę szkolną. Gnostycy wierzyli w coś znacznie głębszego — w duchowe poznanie, które człowiek odkrywa wewnątrz siebie.
Według wielu grup gnostyckich człowiek żyje jakby „uśpiony”. Nie rozumie własnej natury i nie dostrzega prawdziwej rzeczywistości. Zadaniem człowieka miało być przebudzenie i odnalezienie ukrytej prawdy.
Dlatego w Ewangelii Tomasza tak często pojawiają się słowa:
— „poznaj samego siebie”,
— „królestwo jest w was”,
— „kto szuka, znajdzie”.
Dla części badaczy ten tekst jest właśnie gnostycki albo przynajmniej bardzo mocno związany z gnostycyzmem.
Inni twierdzą jednak, że sprawa jest bardziej skomplikowana.
Niektórzy historycy uważają nawet, że część wypowiedzi zawartych w Ewangelii Tomasza może być bardzo stara — być może równie stara jak fragmenty Ewangelii kanonicznych.
I tutaj zaczyna się prawdziwa zagadka.
Bo jeśli część tych słów rzeczywiście jest bardzo dawna, to pojawia się pytanie:
czy Ewangelia Tomasza zachowała jakieś tradycje o Jezusie, które nie trafiły do Biblii?
Na to pytanie do dziś nie ma jednej odpowiedzi.
Jedni widzą w tej księdze duchową perłę.
Inni niebezpieczną herezję.
Jeszcze inni fascynujący dokument historyczny pokazujący, jak różnorodne było wczesne chrześcijaństwo.
Jedno jest pewne:
odkrycie w Nag Hammadi całkowicie zmieniło sposób, w jaki badacze patrzą na początki chrześcijaństwa.
Nagle okazało się, że obok znanej nam tradycji istniały również inne nurty, inne interpretacje i inne spojrzenia na nauki Jezusa.
A Ewangelia Tomasza stała się jednym z najbardziej tajemniczych świadków tamtych czasów.
Rozdział 2. Ewangelia inna niż wszystkie
Kiedy większość ludzi słyszy słowo „ewangelia”, od razu wyobraża sobie historię życia Jezusa:
Betlejem, uczniów, cuda, ukrzyżowanie i zmartwychwstanie.
Tymczasem Ewangelia Tomasza łamie ten schemat niemal od pierwszych zdań.
Nie ma tutaj opowieści o narodzinach Jezusa.
Nie ma drogi krzyżowej.
Nie ma pustego grobu.
Zamiast tego czytelnik dostaje serię krótkich wypowiedzi — czasem prostych, czasem niezwykle zagadkowych.
To właśnie dlatego wielu badaczy uważa tę księgę za jedną z najbardziej niezwykłych ewangelii, jakie kiedykolwiek odnaleziono.
114 tajemniczych logionów
Tekst Ewangelii Tomasza składa się ze 114 krótkich wypowiedzi Jezusa, które często nazywa się „logionami”.
Niektóre mają zaledwie jedno zdanie.
Inne przypominają krótkie przypowieści albo filozoficzne zagadki.
Już początek księgi brzmi bardzo tajemniczo:
„To są tajemne słowa, które wypowiedział Jezus żywy…”
To zdanie od razu nadaje ton całemu tekstowi.
Nie chodzi tutaj o zwykłe nauczanie dla tłumów.
Czytelnik ma wrażenie, jakby zaglądał do czegoś ukrytego — do nauk przeznaczonych dla tych, którzy „szukają głębiej”.
I właśnie to odróżnia tę ewangelię od tekstów kanonicznych.
Jezus jako nauczyciel poznania
W Ewangelii Tomasza Jezus bardzo często mówi o:
— poznaniu siebie,
— przebudzeniu,
— odnalezieniu światła,
— odkryciu prawdy ukrytej w człowieku.
Jedno z najbardziej znanych zdań brzmi:
„Królestwo jest tym, co jest w was i tym, co jest poza wami”
Dla wielu ludzi brzmi to bardziej jak filozofia lub mistyka niż klasyczne nauczanie religijne.
Jezus z tej księgi nie skupia się głównie na:
— prawach,
— rytuałach,
— instytucjach,
— religijnych zasadach.
Znacznie częściej mówi o wewnętrznej przemianie człowieka.
To trochę tak, jakby próbował powiedzieć:
„Najważniejsza podróż prowadzi do wnętrza człowieka.”
I właśnie dlatego ta ewangelia fascynuje nie tylko osoby religijne. Interesują się nią również:
— psychologowie,
— filozofowie,
— historycy,
— ludzie zajmujący się duchowością,
— a nawet osoby niezwiązane z żadną religią.
Dlaczego ten tekst jest taki dziwny?
Wielu czytelników podczas pierwszego kontaktu z Ewangelią Tomasza ma dokładnie tę samą reakcję:
„Co właściwie Jezus chciał tutaj powiedzieć?”
I trudno się dziwić.
Niektóre logiony są bardzo symboliczne.
Część wygląda jak zagadki.
Inne sprawiają wrażenie urwanych albo niedokończonych.
Do tego dochodzi fakt, że tekst zachował się w uszkodzonym stanie. W kilku miejscach brakuje fragmentów zdań, dlatego tłumaczenia bywają różne.
Czasem jedno słowo może całkowicie zmienić sens wypowiedzi.
To właśnie dlatego badacze od dziesięcioleci spierają się o znaczenie niektórych logionów.
Ewangelia pełna symboli
W tej księdze niemal wszystko może mieć podwójne znaczenie.
Światło nie musi oznaczać zwykłego światła.
Ślepota może oznaczać brak świadomości.
Sen może oznaczać życie w iluzji.
A „królestwo” może być bardziej stanem człowieka niż konkretnym miejscem.
To sprawia, że Ewangelię Tomasza można czytać na kilka sposobów:
— religijnie,
— filozoficznie,
— psychologicznie,
— symbolicznie.
I prawdopodobnie właśnie dlatego ten tekst przetrwał tyle wieków.
Bo każda epoka odnajduje w nim coś innego.
Jedni widzą w nim ukryte nauki Jezusa.
Inni starożytną filozofię duchową.
Jeszcze inni po prostu niezwykły dokument historyczny.
Ale niezależnie od interpretacji trudno zaprzeczyć jednemu:
to jedna z najbardziej zagadkowych ksiąg związanych z początkami chrześcijaństwa.
Rozdział 3. Dlaczego nie trafiła do Biblii?
To pytanie pojawia się niemal zawsze, gdy ktoś pierwszy raz słyszy o Ewangelia Tomasza:
„Skoro istnieją takie teksty, to dlaczego nie ma ich w Biblii?”
I odpowiedź wcale nie jest taka prosta, jak mogłoby się wydawać.
Wiele osób wyobraża sobie, że Biblia „spadła z nieba” w gotowej formie. Tymczasem proces tworzenia kanonu biblijnego trwał setki lat.
W pierwszych wiekach chrześcijaństwa istniało znacznie więcej tekstów niż tylko cztery znane Ewangelie.
Krążyły:
— listy,
— opowieści,
— apokalipsy,
— zbiory nauk Jezusa,
— oraz księgi tworzone przez różne grupy chrześcijańskie.
Nie wszystkie zgadzały się ze sobą.
Czym właściwie jest apokryf?
Słowo „apokryf” wielu osobom kojarzy się z czymś zakazanym albo niebezpiecznym. W rzeczywistości oznacza po prostu tekst, który nie został włączony do oficjalnego kanonu Biblii.
To bardzo ważne rozróżnienie.
Nie każdy apokryf był „zły” czy „fałszywy”.
Po prostu Kościół uznał, że nie powinien znaleźć się w oficjalnym zbiorze ksiąg świętych.
Niektóre apokryfy były późne.
Inne zawierały dziwne historie.
Jeszcze inne prezentowały poglądy sprzeczne z nauczaniem rozwijającego się chrześcijaństwa.
I właśnie tutaj zaczyna się problem Ewangelii Tomasza.
Jezus przedstawiony inaczej
W Ewangeliach kanonicznych Jezus:
— naucza tłumy,
— czyni cuda,
— umiera na krzyżu,
— zmartwychwstaje.
Natomiast w Ewangelii Tomasza nacisk położony jest głównie na poznanie i wewnętrzne przebudzenie.
To ogromna różnica.
Jezus z tego tekstu często mówi jak nauczyciel ukrytej mądrości. Nie skupia się na budowaniu religijnej struktury, ale na przemianie człowieka od środka.
Dla części dawnych chrześcijan takie podejście było bardzo podejrzane.
Zwłaszcza że wiele grup gnostyckich uważało:
— że świat materialny jest niedoskonały,
— że człowiek żyje w duchowym uśpieniu,
— i że zbawienie przychodzi przez poznanie prawdy.
Kościół rozwijał natomiast bardziej wspólnotową i uporządkowaną formę wiary.
I z czasem oba nurty zaczęły się od siebie oddalać.
Kto decydował o księgach Biblii?
To nie wydarzyło się jednego dnia.
Przez pierwsze wieki chrześcijaństwa różne wspólnoty używały różnych tekstów. Dopiero stopniowo zaczęto ustalać, które księgi uznawane są za oficjalne i zgodne z nauką Kościoła.
Brano pod uwagę między innymi:
— zgodność z nauczaniem apostolskim,
— popularność tekstu wśród wspólnot,
— autorstwo,
— treść teologiczną.
Niektóre księgi były powszechnie akceptowane.
Inne budziły spory.
Ewangelia Tomasza znalazła się właśnie w tej drugiej grupie.
Czy była zagrożeniem?
To ciekawe pytanie.
Dla części dawnych przywódców chrześcijańskich teksty gnostyckie mogły być problematyczne, ponieważ:
— zachęcały do indywidualnego poznania,
— często używały tajemniczego języka,
— bywały trudne do jednoznacznego interpretowania,
— i mogły prowadzić do bardzo różnych wniosków.
A religia budująca wspólnotę potrzebowała bardziej jasnych zasad.
Możliwe więc, że Ewangelia Tomasza została odrzucona nie dlatego, że była „mroczna” czy „diabelska”, ale dlatego, że prezentowała zbyt inną wizję duchowości.
I tutaj warto zachować zdrowy rozsądek.
Nie da się dziś jednoznacznie powiedzieć:
— czy wszystkie słowa w tej księdze naprawdę pochodzą od Jezusa,
— kto dokładnie stworzył ten tekst,
— ani jak bardzo został zmieniony przez kolejne lata.
Historycy nadal się o to spierają.
Ale jedno jest pewne:
Ewangelia Tomasza pokazuje, że początki chrześcijaństwa były znacznie bardziej różnorodne, niż wielu ludziom się wydaje.
I być może właśnie dlatego ta księga nadal budzi tyle emocji po niemal dwóch tysiącach lat.
Rozdział 4. „Królestwo jest w was”
Jednym z najbardziej znanych fragmentów Ewangelii Tomasza są słowa:
„Królestwo jest tym, co jest w was i tym, co jest poza wami.”
To krótkie zdanie od wieków fascynuje ludzi.
Bo brzmi zupełnie inaczej niż wyobrażenie królestwa jako odległego miejsca gdzieś „po śmierci”.
Tutaj wszystko wygląda bardziej symbolicznie.
Jakby Jezus próbował powiedzieć:
„To, czego szukacie, znajduje się bliżej, niż myślicie.”
Poznaj samego siebie
W Ewangelii Tomasza bardzo często powraca motyw poznania siebie.
Jedna z wypowiedzi mówi:
„Skoro poznacie samych siebie, wtedy będziecie poznani.”
Dla współczesnego człowieka brzmi to niemal psychologicznie.
Bo prawda jest taka, że wielu ludzi:
— zna innych lepiej niż siebie,
— potrafi oceniać świat,
— ale nie rozumie własnych lęków,
— emocji,
— pragnień,
— ani mechanizmów, które nimi kierują.
I właśnie dlatego ten tekst nadal działa na wyobraźnię.
Nie mówi tylko o religii.
Mówi również o człowieku.
Człowiek rozdarty
Ewangelia Tomasza często sugeruje, że ludzie żyją w pewnym rodzaju wewnętrznego rozdarcia.
Z jednej strony:
— chcą prawdy,
— spokoju,
— sensu,
— wolności.
Z drugiej:
— uciekają w chaos,
— lęk,
— pychę,
— zazdrość,
— ciągłe rozproszenie.
Brzmi znajomo?
Dzisiaj wielu ludzi:
— budzi się ze smartfonem w ręku,
— zasypia zmęczonych informacjami,
— żyje w pośpiechu,
— a jednocześnie czuje pustkę.
I właśnie dlatego słowa o „królestwie w człowieku” nadal wydają się aktualne.
Bo być może największy problem człowieka nie zmienił się od dwóch tysięcy lat:
ciągle szukamy szczęścia na zewnątrz, ignorując własne wnętrze.
Światło ukryte w człowieku
W Ewangelii Tomasza bardzo często pojawia się symbol światła.
Światło nie musi tutaj oznaczać czegoś nadprzyrodzonego. Może symbolizować:
— świadomość,
— zrozumienie,
— przebudzenie,
— prawdę,
— wewnętrzną jasność.
Ciemność natomiast może oznaczać:
— zagubienie,
— ignorancję,
— życie „na autopilocie”.
To ciekawy motyw, ponieważ podobne symbole pojawiają się w wielu kulturach świata:
— w filozofii greckiej,
— w buddyzmie,
— w mistyce,
— a nawet w psychologii.
Człowiek „oświecony” to często po prostu człowiek, który zaczyna widzieć siebie i świat wyraźniej.
Królestwo jako stan człowieka
I tutaj dochodzimy do bardzo ciekawej interpretacji.
Możliwe, że „królestwo” w Ewangelii Tomasza nie oznacza miejsca, ale stan człowieka.
Stan:
— wewnętrznego pokoju,
— świadomości,
— jedności,
— przebudzenia,
— życia bez ciągłego chaosu.
To właśnie dlatego tak wiele wypowiedzi z tej księgi brzmi bardziej jak wskazówki dla człowieka niż religijne nakazy.
Niektórzy badacze uważają nawet, że Ewangelia Tomasza przypomina momentami duchowy podręcznik przemiany wewnętrznej.
Oczywiście nie wszyscy się z tym zgadzają.
Dla części osób to po prostu zbiór symbolicznych wypowiedzi religijnych. Inni widzą w niej wpływy filozofii gnostyckiej. Jeszcze inni traktują ją jako historyczną ciekawostkę.
Ale niezależnie od interpretacji trudno nie zauważyć jednego:
ta ewangelia bardzo mocno skupia się na człowieku i jego wnętrzu.
I być może właśnie dlatego po tylu wiekach nadal potrafi prowokować do myślenia.
Rozdział 5. Tajemnica jedności
Wśród wszystkich fragmentów Ewangelia Tomasza są takie, które od lat wprawiają badaczy w konsternację.
Jednym z najbardziej zagadkowych jest wypowiedź Jezusa:
„Jeśli uczynicie dwa jednym…”
I właśnie od tego momentu zaczyna się lawina pytań.
Co oznacza „dwa”?
Dlaczego mają stać się jednym?
I czy chodzi o coś duchowego, psychologicznego, a może symbolicznego?
Człowiek podzielony
Jedna z najczęstszych interpretacji mówi, że Ewangelia Tomasza opisuje człowieka jako istotę wewnętrznie podzieloną.
Brzmi to bardzo współcześnie.
Bo wielu ludzi:
— myśli jedno,
— mówi drugie,
— robi trzecie.
Część z nas chce spokoju.
Inna część ciągle szuka konfliktu.
Jedna strona marzy o zmianie, druga panicznie boi się wyjścia ze strefy komfortu.
W psychologii często mówi się o „wewnętrznych konfliktach”.
Ewangelia Tomasza opisuje coś bardzo podobnego — tylko językiem symboli.
Możliwe więc, że „uczynienie dwóch jednym” oznacza:
— odzyskanie wewnętrznej spójności,
— pogodzenie różnych części siebie,
— zakończenie życia w ciągłym rozdarciu.
Wewnętrzne i zewnętrzne
W jednym z logionów pojawia się jeszcze dziwniejszy fragment:
„Uczyńcie wewnętrzne jak zewnętrzne, a zewnętrzne jak wewnętrzne…”
Na pierwszy rzut oka brzmi to jak zagadka.
Ale kiedy spojrzymy na współczesny świat… zaczyna mieć sens.
Ilu ludzi:
— udaje szczęśliwych,
— zakłada „maski”,
— pokazuje inną wersję siebie niż ta prawdziwa,
— żyje bardziej dla opinii innych niż dla własnego spokoju?
Media społecznościowe tylko to wzmocniły.
Na zdjęciach wszystko wygląda idealnie:
— uśmiechy,
— sukcesy,
— piękne życie.
A w środku:
— stres,
— lęk,
— samotność,
— zmęczenie.
Być może właśnie o tym mówi ten tekst:
o potrzebie zgodności między tym, kim jesteśmy w środku, a tym, co pokazujemy światu.
Symbol męskiego i żeńskiego
Jednym z najbardziej kontrowersyjnych fragmentów Ewangelii Tomasza jest ten dotyczący połączenia „męskiego i żeńskiego”.
Niektórzy czytelnicy od razu odbierają to dosłownie. Tymczasem wielu badaczy uważa, że chodzi przede wszystkim o symbolikę.
W różnych tradycjach świata:
— męskie często symbolizuje działanie,
— żeńskie — intuicję,
— rozum i emocje,
— siłę i wrażliwość,
— logikę i duchowość.
Możliwe więc, że Ewangelia Tomasza mówi o harmonii przeciwieństw obecnych w każdym człowieku.
Nie o dosłownej zmianie płci czy odrzuceniu kobiecości, ale o osiągnięciu pełni wewnętrznej.
I warto pamiętać:
to starożytny tekst symboliczny.
Czytanie go dosłownie bardzo często prowadzi do nieporozumień.
Dlaczego ta symbolika jest taka trudna?
Ponieważ Ewangelia Tomasza prawdopodobnie była pisana dla ludzi, którzy znali określony sposób myślenia i symbole swojej epoki.
My patrzymy na ten tekst oczami XXI wieku.
A to trochę tak, jakby ktoś za dwa tysiące lat próbował rozszyfrować współczesne memy bez znajomości internetu.
Dlatego część wypowiedzi:
— wydaje się dziwna,
— bywa niezrozumiała,
— albo sprawia wrażenie absurdalnej.
Ale pod warstwą symboli często kryją się bardzo uniwersalne pytania:
— kim jesteśmy?
— dlaczego jesteśmy wewnętrznie rozbici?
— czy można osiągnąć spokój?
— i czy człowiek może naprawdę poznać samego siebie?
To właśnie sprawia, że Ewangelia Tomasza wciąż intryguje.
Bo mimo upływu dwóch tysięcy lat nadal dotyka problemów, z którymi ludzie zmagają się każdego dnia.
Rozdział 6. Światło ukryte w człowieku
Jednym z najczęściej powracających symboli w Ewangelia Tomasza jest światło.
Pojawia się w różnych miejscach:
— czasem jako światłość ukryta w człowieku,
— czasem jako coś, co rozjaśnia świat,
— a czasem jako symbol prawdy i przebudzenia.
Dla współczesnego czytelnika może to brzmieć bardzo poetycko albo wręcz mistycznie. Ale kiedy przyjrzymy się temu bliżej, okazuje się, że symbol światła jest obecny niemal wszędzie — nie tylko w religii.
Dlaczego światło?
Od tysięcy lat ludzie kojarzyli światło z:
— poznaniem,
— bezpieczeństwem,
— prawdą,
— świadomością,
— życiem.
A ciemność?
Najczęściej symbolizowała:
— zagubienie,
— strach,
— niewiedzę,
— chaos,
— duchowy „sen”.
To dlatego w wielu kulturach człowiek „przebudzony” jest przedstawiany jako ktoś, kto „ujrzał światło”.
Ewangelia Tomasza używa bardzo podobnego języka.
„Istnieje światłość w człowieku światłości”
To jeden z najbardziej znanych fragmentów tej księgi.
Brzmi tajemniczo, ale można go rozumieć na wiele sposobów.
Niektórzy interpretują go religijnie.
Inni filozoficznie.
Jeszcze inni psychologicznie.
Bo przecież każdy człowiek zna momenty, gdy:
— zaczyna coś rozumieć,
— widzi swoje błędy,
— dostrzega mechanizmy, które nim kierowały,
— albo nagle patrzy na życie zupełnie inaczej niż wcześniej.
Czasem jedno wydarzenie potrafi „zapalić światło” w głowie człowieka bardziej niż lata teorii.
I być może właśnie o takim przebudzeniu mówi ten tekst.
Ludzie „śpiący”
W Ewangelii Tomasza pojawia się również motyw ludzi żyjących jakby w uśpieniu.
To bardzo ciekawy obraz.
Bo współczesny człowiek często działa automatycznie:
— rano telefon,
— potem praca,
— stres,
— obowiązki,
— wieczorem zmęczenie,
— i następny dzień wygląda niemal identycznie.
W tym wszystkim łatwo przestać zadawać pytania:
— Kim właściwie jestem?
— Co naprawdę daje mi szczęście?
— Dlaczego ciągle za czymś biegnę?
— Czy żyję po swojemu czy według oczekiwań innych?
Możliwe, że Ewangelia Tomasza właśnie przed tym ostrzega:
przed życiem „na autopilocie”.
Świadomość a ego
Niektórzy badacze i psychologowie zwracają uwagę, że wiele fragmentów tej księgi można interpretować jako próbę wyjścia poza własne ego.
Ego samo w sobie nie jest czymś złym. Problem pojawia się wtedy, gdy człowiek całkowicie się z nim utożsamia.
Wtedy zaczyna żyć:
— dla statusu,
— opinii innych,
— pieniędzy,
— kontroli,
— ciągłego porównywania się.
A im bardziej człowiek goni za zewnętrznymi rzeczami, tym bardziej oddala się od własnego wnętrza.
To właśnie dlatego w Ewangelii Tomasza tak często pojawia się wezwanie do:
— poznania siebie,
— przebudzenia,
— odnalezienia światła.
Czy ta księga mówi o duchowości czy psychologii?
I tutaj robi się naprawdę ciekawie.
Bo wielu współczesnych czytelników zauważa, że część tych nauk można rozumieć zarówno duchowo, jak i psychologicznie.
Dla jednej osoby „światło” będzie symbolem Boga.
Dla innej — świadomości.
Dla jeszcze innej — prawdy o sobie.
I być może właśnie dlatego ta księga nadal przyciąga ludzi.
Nie daje prostych odpowiedzi.
Nie tworzy gotowej instrukcji życia.
Raczej prowokuje do myślenia.
A czasem właśnie takie teksty zostają z człowiekiem najdłużej.
Rozdział 7. Słowa trudne i kontrowersyjne
Niektóre fragmenty Ewangelii Tomasza potrafią zaskoczyć nawet osoby, które interesują się historią religii od lat.
Część wypowiedzi Jezusa brzmi pięknie i inspirująco.
Ale są też takie, które:
— wydają się dziwne,
— szokują,
— albo wręcz budzą sprzeciw.
I właśnie dlatego Ewangelia Tomasza od dawna wywołuje tyle emocji.
Problem starożytnego języka
Pierwsza rzecz, o której trzeba pamiętać, jest bardzo ważna:
to tekst sprzed prawie dwóch tysięcy lat.
Powstał w zupełnie innej kulturze, innym świecie i innym sposobie myślenia.
Niektóre słowa miały wtedy znaczenie symboliczne, którego dziś już intuicyjnie nie rozumiemy.
Do tego dochodzi:
— tłumaczenie z języka koptyjskiego,
— wcześniejsze wersje greckie,