O kata
Wokół pojęcia kata
Niniejszy esej dotyczy kata karate, ale byłby niekompletny, gdybym nie wspomniał o ogólnej idei kata w kulturze. Zarówno przed wiekami, jak i całkiem współcześnie pojęcie kata ogólnie oznacza „formę”, „kształt”, „sposób wykonania”, „ćwiczenie formalne”, „ustalony ciąg ruchów”, „wzór wykonania”, i obecne jest nie tylko w sztukach walki, ale też w etykiecie, ceremonii parzenia i picia herbaty (chanoyu), sztukach pięknych, a nawet w programowaniu. Oczywiście, korzenie kata są w Japonii. Samurajowie większość swoich czynności wykonywali „według kata”. Wejście do domu, sposób klękania, siadania, rozmowa z przełożonym, przycinanie drzewka bonsai, pisanie kaligrafii, trening fizyczny — to kata. Powtarzanie określonych czynności to droga ku doskonałości, ku swoistemu zjednoczeniu, harmonii. Gdy osiągnie się tę harmonię, wykonanie czegoś w sposób perfekcyjny jest łatwe, naturalne. To jednak nie oznacza, że istnieje jeden uniwersalny szablon. Kata nie jest formą, w którą wtłacza się człowieka. W kata liczy się szczerość i indywidualność. Mistrz Kenei Mabuni napisał, że „należy czuć, że kata ma coś w rodzaju duszy, że jest wypełnione ki (energią)”.
Ale to tylko połowa idei kata w karate. Połowa zaczerpnięta z japońskiej tradycji. Druga połowa to xing (forma, kształt) i taolu (rutyna, ćwiczenie) pochodzące z Chin. Xing (w innej transkrypcji — hsing, pisane tym samym ideogramem co japońskie słowo kata) to zbiór technik danego stylu i sposób ich wykonywania, swoista idea walki zamknięta w formie. Z kolei taolu, inaczej lian — to szkolenie, ćwiczenie, ustalony ciąg ruchów w treningu. Prekursorzy karate z Okinawy czerpali z obu źródeł. Szczególnie jest to widoczne w osobie Sokona Matsumury (1809—1899), który wydaje się najważniejszą postacią dla powstania karate-do w wymiarze zarówno praktyki (technika i trening), jak i teorii (filozofii). To prawdziwy „ojciec karate”, który dokonał wielkiej syntezy okinawskiej sztuki te, chińskiej sztuki pięści quan fa, założeń japońskiej sztuki miecza ken-jutsu (w stylu Jigen), a może także sztuki walki bez broni yawara. Do tej praktyki dodał koncepcję Budo no Bugei (równowaga między doskonaleniem duchowym, fizycznym i moralnym). Jemu także zawdzięczamy opracowanie najstarszych kata karate (jak Seisan, Kushanku, Useishi, Jion, Naifanchin, Chinto, Passai), które stały się punktem odniesienia dla późniejszych. Zapewne Matsumura skorzystał z dawnych form te oraz przebudował chińskie formy i nieco zmienił ich ideę. Dzięki temu stały się małymi bibliotekami technik oraz skutecznym (i bezpiecznym) sposobem treningu walki.
Za trzecie źródło kata można by uznać tradycyjne okinawskie „tańce walki” zwane genkotsu odori, ale badacze historii budo na ogół pomijają ten wątek. Zapewne podobieństwo zewnętrzne nie przekłada się na istotę. Inne funkcje, inny sposób wykonania. Coś jednak jest na rzeczy. Spadkobierca zamkniętego stylu rodzinnego udun-di książę Choyu Motobu w latach 20. XX w. dał kilka pokazów sztuk walki. Świadek jednego z nich Shinju Tawata wspominał, że w trakcie walki Motobu był rozluźniony, spokojny, poruszał się jakby tańczył, a gdy był atakowany, rzucał przeciwnikiem, nie przerywając swojego „tańca”. Ten opis przypomina nam wrażenia z oglądania aikijutsu. Ale techniki udundi „ukrywane” były w dawnych tańcach dworskich. Sam Chōyū Motobu napisał kaligrafię: „Nie traktuj tańca dosłownie, bo ukryte tam są techniki”. W dzisiejszych czasach relacje kata, tańca i sztuki aktorskiej także są widoczne. Kata to ekspresja — umiejętności, duch walki. Znany aktor teatru kyogen Mansai Nomura udzielał wskazówek mistrzyni świata w kata Kiyou Shimizu.
Kilka wieków temu w chińskich stylach shaolin quan fa (sztuka pięści z Szaolin), taiji quan (tai-chi-chuan — pięść wielkiego szczytu), xing yi quan (hsing-i — pięść formy woli), czy najważniejszego dla rozwoju karate — baihe quan (pięść białego żurawia) — forma i styl znaczyły prawie to samo. W danym stylu lub w szkole walki była zazwyczaj tylko jedna forma, która zawierała większość technik i wyrażała istotę „sztuki pięści”, czyli walki w tym stylu. Odrębnym elementem treningu były formy ćwiczone w parach, coś na kształt dzisiejszego kihon-kumite w karate.
Ewolucja kata na Okinawie podążała w innym kierunku niż na kontynencie, choć były też zjawiska wspólne. W obu niektóre techniki były „szyfrowane”. Miało to związek z ogólną dostępnością szkół walki. Kiedyś, gdy mistrz uczył zaufanego ucznia, niczego nie musiał ukrywać. Później, gdy formy stały się elementem publicznych pokazów, a do szkół walki trafiali przypadkowi ludzie, zaczęto ukrywać niektóre techniki, tak aby mógł je „odczytać” i zastosować tylko ktoś zaawansowany, a przez to „sprawdzony”. O ile jednak na kontynencie zaczęto dodawać elementy widowiskowe, akrobatyczne, o tyle na Okinawie — pod wpływem sztuk japońskich — postawiono na maksymalną oszczędność ruchu. To wpływ Sokona Matsumury i jego idei walki. Nie oczekujesz długiej wymiany ciosów, lecz jednego silnego ataku. I bronisz się podobnie — szybki blok i natychmiastowy jeden skuteczny kontratak. Kata w ju-jutsu i ken-jutsu (sztuka miecza) są jednak zasadniczo inne niż w karate. Tu jest to — jak pisze Kenei Mabuni w książce Pusta ręka. Istota Budo-Karate — „sekwencja scen zaprojektowanych na wzór małego dramatu. Długie kata karate może zawierać ponad 70 różnych akcji, a w sztuce miecza lub jūjutsu kata to tylko pojedynczy atak lub akcja obronna i kontratak. Nie są to formy dynamiczne jak kata karate, ale modele statyczne”.
Wróćmy do wyjaśnienia pojęcia kata w karate. Czym właściwie jest tu forma? Niektórzy mówią — esencja sztuk walki odróżniająca sztukę od sportów typu boks czy zapasy. Najwyższy stopień treningu karate. Biblioteka technik. Główna droga do doskonałości każdego ruchu, oddychania, koncentracji energii. Oto, co pisze o kata mistrz Shoshin Nagamine w swej książce Istota okinawskiego karate-do. „Kata można opisać jako usystematyzowane serie defensywnych i ofensywnych technik wykonywanych w sekwencjach przeciwko jednemu lub więcej wyobrażonym przeciwnikom, wykonywane w określonym symetrycznym schemacie przemieszczania się. Są tam pchnięcia, bloki, uderzenia i kopnięcia. Uważne studiowanie kata wykazuje, że ćwiczenia te stanowią dobrane w pary techniki obronne i atakujące. Kombinacje defensywno-ofensywne składają się na pojedyncze elementy kata. Ich połączenia według określonego wzoru nazywamy kata”.
Trening kata
W 1934 r. ukazała się książka „Karate Kenkyu” („Badanie karate”) zawierająca krótkie teksty wielu autorów. Dwa z nich napisał twórca stylu shito-ryu Kenwa Mabuni. Pierwszy poświęcony formom nosi tytuł „Kata wa tadashiku renshu seyo” („Poprawnie ćwicz kata”). Oto ten tekst. „W karate najważniejsze są kata. W kata karate wplecione są wszelkiego rodzaju techniki ataku i obrony. Dlatego kata musi być ćwiczone poprawnie, z dobrym zrozumieniem znaczenia bunkai. Mogą być tacy, którzy zaniedbują praktykę kata, myśląc, że wystarczy po prostu ćwiczyć kumite ułożone na podstawie ich rozumienia kata, ale to nigdy nie doprowadzi do prawdziwego postępu. Powodem jest to, że sposoby uderzeń i blokowania — czyli techniki ataku i obrony — mają niezliczone warianty. Stworzenie kumite zawierającego wszystkie techniki w każdej z ich odmian jest niemożliwe. Jeśli ktoś wystarczająco i regularnie prawidłowo ćwiczy kata, posłuży ono jako fundament do wykonania — gdy nadejdzie kluczowy moment — każdej z niezliczonych odmian. Jednak jeśli ćwiczysz tylko kata karate, zaniedbując inne treningi, nie rozwiniesz wystarczających umiejętności. Jeśli nie będziesz [również] stosować różnych metod treningowych wzmacniających i przyspieszających pracę dłoni i stóp, a także nie będziesz wystarczająco ćwiczyć takich rzeczy, jak przemieszczanie ciała i kontrola dystansu, nie będziesz odpowiednio przygotowany, gdy zajdzie potrzeba skorzystania ze swoich umiejętności.
Przy prawidłowym ćwiczeniu, dwa lub trzy kata wystarczą jako „twoje” kata; wszystkie pozostałe można studiować jako źródła dodatkowej wiedzy. Szerokość, bez względu na to, jak wielka, znaczy niewiele bez głębi. Innymi słowy, bez względu na to, ile kata znasz, będą one dla ciebie bezużyteczne, jeśli nie będziesz ich wystarczająco ćwiczyć i poznawać. Jeśli wystarczająco przećwiczysz dwa lub trzy kata jako swoje własne i będziesz dążyć do ich poprawnego wykonania, gdy zajdzie taka potrzeba, trening ten spontanicznie przejmie kontrolę i okaże się zaskakująco skuteczny. Jeśli twój trening kata jest nieprawidłowy, wyrobisz sobie złe nawyki, które niezależnie od tego, ile ćwiczysz kumite i makiwara, doprowadzą do nieoczekiwanej porażki, gdy nadejdzie czas wykorzystania twoich umiejętności. Powinieneś o tym pamiętać.
Prawidłowe ćwiczenie kata — z odpowiednim zrozumieniem jego znaczenia — jest najważniejsze dla adepta karate. Karateka nie może jednak w żadnym wypadku zaniedbywać ćwiczeń kumite i makiwary. Dlatego też, jeśli ktoś poważnie trenuje i poznaje, koncentruje się w połowie na kata, a w połowie na innych elementach, osiągnie satysfakcjonujące rezultaty.”
Bardziej szczegółowe wskazówki daje syn autora powyższych słów. Według Keneia Mabuniego przystępując do wykonania kata, należy wyprostować sylwetkę, opuścić ramiona, otworzyć szeroko oczy („rozlewanie wzroku” bez skupiania na jakimś punkcie), skoncentrować energię w dolnej części brzucha (tanden, hara), a także trzeba pamiętać o kontroli równowagi, środka ciężkości i oddychania. Ustalony ciąg technik wykonuje się w naturalnym rytmie, przemieszczając się wg schematu zwanego enbusen (jap. en — stosunek do czegoś, bu — walka, sen — linia). Ważna jest uwaga-koncentracja (zanshin) i oczywiście poprawność i siła wykonania poszczególnych technik. Karateka powinien obok sprawności fizycznej posiadać odpowiednie nastawienie psychiczne, powinien zachować wewnętrzną równowagę, być gotów do walki, zmobilizować wszystkie siły. Karateka ćwiczący kata poszukuje pełnej harmonii z otoczeniem i perfekcji. W każdym wykonaniu można coś poprawić, dlatego każdą formę można ćwiczyć przez dziesiątki lat.
Należy zaznaczyć, że kata nie są prostą choreografią walki z niewidzialnym przeciwnikiem. Poszczególne sekwencje zostały tak opracowane, by mieć walor uniwersalności. W zależności od sytuacji w walce techniki mogą zmieniać się. Blok staje się uderzeniem lub obaleniem. Dlatego obok bunkai kata, czyli interpretacja ruchów, mamy też kilka henka, czyli zastosowań jednej techniki oraz kilka oyo, czyli sytuacji w walce. Ćwiczenie bunkai, henka i oyo (zwane też kata-kumite) jest jednym z najistotniejszych elementów treningu. Nauka kata bez zrozumienia, jakie znaczenie mają układy technik, nie ma sensu. Analiza kata nie jest zresztą łatwa. Formy zawierają ruchy-techniki niezbyt czytelne nawet dla zaawansowanego karateki. Powodem jest uniwersalizacja, odrealnienie. Osoba mniej zaawansowana dostrzega mniej niż doświadczona. Nawet wielcy mistrzowie czasem spotykali się, by podyskutować o możliwej interpretacji kata.
W niniejszej książce nie omawiam szczegółowo zagadnień związanych z interpretacją kata. Trudno mówić o bunkai / henka / oyo bez praktycznego pokazu. Chcę jednak wspomnieć, że różne publikacje książkowe, wydania płytowe DVD, kanały na YT itp. pełne są rozmaitych „naiwnych” bunkai. Czasem aż trudno uwierzyć, że osoby szczycące się czarnym pasem i tytułem instruktora nie dostrzegają rzeczywistych sytuacji i wieloznacznych technik.
Oto, co pisze o bunkai Roland Habersetzer w swej Encyklopedii sztuk walki: „Każdy ruch, każda zmiana kierunku i rytmu w kata ma znaczenie. Czasami znaczenie to jest oczywiste, czasem ukryte, a w niektórych przypadkach wręcz mylące (np. technika może być podobna do znanej techniki, ale w rzeczywistym kontekście danej sekwencji nie wydaje się mieć sensu). Interpretacja ruchu zależy od poprzedniej i późniejszej techniki, ale także od — bardziej psychicznego niż fizycznego — poziomu praktykującego. Często kata jest rodzajem rebusu — do jego zrozumienia potrzebne są określone klucze. W aspekcie bunkai, istnieją bardzo różne poziomy — od najbardziej podstawowego do najbardziej rozwiniętego. Potrzeba czasu i cierpliwości, aby stopniowo je odkrywać”. Do wspomnianego przez Rolanda Habersetzera „rebusu” wrócimy jeszcze przy omawianiu „kodu Itosu”, teraz wróćmy do tematu treningu.
Według wielu mistrzów trening kata jest istotą treningu karate, niezależnie od tego, czy ćwiczy się rekreacyjnie dla zdrowia, czy wyczynowo dla wyniku sportowego, czy też jako przygotowanie do realnej walki (samoobrony). Kenwa Mabuni mawiał: „Karate zaczyna się od kata i kończy na kata”. Jak więc należy ćwiczyć kata?
U zarania dziejów sztuk walki opartych na kata, nauczyciel uczył jednej formy, w której zawarta była idea stylu. Później w jednej szkole uczono kilku kata. Porzekadło hito kata san nen oznacza „jedno kata na trzy lata” — tyle czasu trwało prawdziwe opanowanie formy. Tradycyjnie mistrz pokazywał formę, a uczniowie starali się go naśladować. Jeśli ktoś nie rozumiał techniki, instruktor mówił: „Zaatakuj mnie!”. Następował atak i obrona zgodna z daną sekwencją kata. „Teraz rozumiesz?” — pytał. Jeśli nie, ponawiał pokaz. Po zapamiętaniu technik uczniowie wykonywali wielokrotnie jedną formę, dopóki sensei nie zawołał: „Yoshi!” (już wystarczy). Dziś powiedzielibyśmy, że po fazie generalizacji dążono do automatyzacji i plastyczności, by aspekt fizyczny zakorzenił się w psychice.
Współcześni instruktorzy bardzo długo omawiają każdą technikę i każdą sekwencję kata. Czy jest to słuszne? Tego oczekują uczniowie wychowani w zachodnim systemie edukacyjnym. Być może gubi się w ten sposób indywidualność uczniów i odbiera im możliwość samodzielnego „wchłaniania” bogactwa kata. Z drugiej strony niecierpliwi uczniowie uczą się szybko wielu kata, nie rozumiejąc ruchów. To już jest całkowite zaprzeczenie idei treningu kata.
Także metodyka nauczania i treningu współcześnie najczęściej nie odpowiada idei budo, gdyż narzuca sztuczny rytm. Instruktor odlicza kolejne techniki, a ćwiczący je wykonują: ichi — blok, ni — uderzenie, san — drugie uderzenie. Podział wchodzi w krew i wiele osób wykonuje kata jak roboty. Powinno się ćwiczyć całe sekwencje. W dawnych czasach na Okinawie nie oddzielano technik. Co więcej — jedna forma oznaczała jakby jedną złożoną technikę pojmowaną holistycznie. Więcej o tym pod koniec eseju w części poświęconej istocie kata.
Kolejna sprawa to jednolitość wzorca karate z uwagi na powszechną dostępność książek, kaset, płyt DVD, YouTube, FB. W przeszłości, patrząc na czyjeś wykonanie kata, można było łatwo rozpoznać nauczyciela. Dziś nie. Także rozwój karate sportowego prowadzi do unifikacji. Ta sama forma wykonywana na zawodach przez reprezentantów różnych krajów wygląda tak samo w najdrobniejszym szczególe. Jakiekolwiek odchylenie od wzorca uważa się za błąd.
Nie zamierzam nikogo krytykować ani wyrokować, co jest słuszne, a co nie. Niech każdy wybiera swoją drogę. Może właśnie w uniwersalności jest istota treningu kata i treningu karate w ogóle. Pamiętam, jak podczas seminarium z mistrzem Hidetoshim Nakahashim powiedział on: „Najważniejsze, abyście podczas wykonywania kata wiedzieli, co robicie, rozumieli sytuację”. Tak jak napisałem na początku tego eseju — kata nie są szablonem, nie mogą ograniczać kreatywności. Mistrz Kenwa Mabuni w swojej książce Karate Kenpo tłumaczy: „Karate kata to żywe istoty. Obserwatorowi łatwo jest zobaczyć bez specjalnego wyjaśnienia, w jakim stopniu osoba wykonująca kata ją przećwiczyła i zrozumiała. Jeśli wykonujący nie rozumie formy, pokaz będzie wyglądał brzydko. Jeśli wykonujący nie ćwiczył wystarczająco, pokaz będzie wyglądał słabo i chwiejnie. Ale jeśli kata jest głęboko zrozumiane i dokładnie praktykowane, jego duch wejdzie w osobę i pojawi się jako żywa istota wyrażona przez tę osobę. Często można zobaczyć, jak kata cieszy się życiem. Więc kata jest żywą istotą. To duch przemieniony w żywą istotę. Im więcej ćwiczymy i rozumiemy kata, tym większe będą korzyści dla ciała i duszy”. Nic dodać, nic ująć. Dlatego zacytowałem twórcę stylu shito-ryu, największego eksperta kata w historii.
Trochę historii
Pierwsze formy? Któż to może wiedzieć? Podobno w VI w. w klasztorze Szaolin pod patronatem „ojca zen” Bodhidharmy ułożono formę Shih pa lohan sho (chiń. osiemnaście rąk oświeconego buddysty). Czy dzisiejsze wykonania tejże formy mają cokolwiek wspólnego z pierwowzorem? Nie wiadomo. Także w Szaolin opracowano „system pięciu zwierząt z Szaolin” (smok, tygrys, lampart, wąż, żuraw) opisany przez Pai Yu Fenga w księdze „Esencja Pięciu Pięści”. Ćwiczenia te możemy nazwać formami. Ale źródło Szaolin oznacza nie tylko klasztor z prowincji Henan nad Huang-he (Songshan Shaolin). Sztuka walki, która później dotarła na Okinawę, była uprawiana w tzw. południowym Szaolin w prowincji Fukien. W XIII w. z kolei żył podobno twórca pierwszych taoistycznych stylów (klasztor Wutang) Zhang Sanfeng i także ułożył formę, w której zamknął swoją ideę walki. Sztuka tai chi chuan (taijiquan, dosł. pięść wielkiej ostateczności) w technikach walki poszukiwała kontroli energii chi (qi). Pokrewne style „wewnętrzne” xing yi quan (hsing-i-chuan, „pięść formy woli”) i bagua zhang (pakua chang, „dłoń ośmiu trygramów”) odegrały sporą rolę w kształtowaniu się sztuki walki na Okinawie.
Mniej legendarną postacią jest natomiast generał Qi Jiguang (1528—1588) zapamiętany dzięki sukcesom w walce z japońskimi piratami na wschodnim wybrzeżu, a także z tego, że w szkoleniu żołnierzy stosował formy bez partnera. Później jest już łatwiej. Każdy mistrz stylu zamykał jego istotę w nauczanej przez siebie formie. Takie formy trafiały na Okinawę, gdzie ulegały transformacji lub wykorzystywano je do ułożenia nowych form. O tym będę pisał w kolejnych rozdziałach.
Czy na Okinawie układano kata rodzimej sztuki te jeszcze przed jej mariażem z chińskim kenpo? Trudno odpowiedzieć na to pytanie, bo dotyczy odległej historii. Dla mistrza Keneia Mabuniego nie ulegało to wątpliwości. Chińczycy mieszkali w osiedlu Kumemura koło Naha od końca XIV w., ale przez wiele lat stanowili społeczność stosunkowo zamkniętą. Sztuka te (a także kobudo) była praktykowana jako prawdziwa bu-jutsu — sztuka realnej walki. Ale praktykowano ją raczej w sekrecie. Kata idealnie nadają się do kamuflowania prawdziwego sensu treningu. Myślę więc, że jeszcze przed pojawieniem się chińskich nauczycieli, jak Wanji, Kushanku, Anan, Okinawczycy praktykujący te układali kata. Fakt, że w tym czasie układane były formy kobudo, czyli z bronią, potwierdza tę tezę.
Nieco zaskakujący jest fakt, że w „Biblii Karate”, czyli w krążącym w XIX w. po Okinawie w odpisach manuskrypcie Bubishi nie ma kompletnych form, a jedynie ilustracje pokazujące zastosowanie poszczególnych technik. Oczywiście, techniki te łatwo odnajdziemy w wielu kata. Stanowiły też inspirację. Na podstawie Rokkishu (sześć dłoni) Chojun Miyagi zbudował kata Tensho. Wydaje się, że w tamtych czasach — w przeciwieństwie do teraźniejszości — idea zawarta w formie była ważniejsza od konkretnego wzorca ćwiczenia. Może w XIX w. formy nie były ostatecznie ustalone, cały czas się kształtowały? Ponadto trening pod okiem mistrza był jedynym sposobem nauki kata. Pamiętajmy, że wczesne karate otaczała aura tajemnicy. To nie były ogólnodostępne kursy samoobrony. W niektórych rodzinach praktykowano style zamknięte przekazywane z ojca na syna.
Instruktorzy układali własne formy oraz wprowadzali swoje zmiany do starszych kata, dlatego mówimy o wersjach danego mistrza. Czasem chodziło o warunki fizyczne. Na przykład „Bushi” Ishimine był stosunkowo wysoki (i szczupły), więc jego wersja Passai jest dostosowana do walki z niższym przeciwnikiem. Przy większych zmianach zmieniała się też nazwa kata (np. Matsumora Rohai, Itosu-no Rohai, Ishimine-no Bassai, Aragaki Sochin), ale najczęściej formy mimo różnic w poszczególnych szkołach występują pod tą samą nazwą. Znany badacz sztuk walki Patrick McCarthy sformułował tezę o dojo w parku Matsuyama. Ponoć na przełomie wieków w tym miejscu spotykali się wszyscy najwięksi karateka shuri-te, naha-te i tomari-te. Porównywali swoje kata, sprawdzali znaczenie technik, kopiowali Bubishi, rozmawiali.
Kata shuri-te i kata naha-te
Pod koniec XIX wieku zarysował się pewien podział na kata nauczane w Shuri przez Sokona Matsumurę i Anko Itosu oraz nauczane w Naha przez Kanryo Higaonnę i Seisho Aragakiego. Na temat tego podziału jest wiele mitów. Na przykład, że shuri-te jest dla szybkich, lekkich, a naha-te dla cięższych, krępych. To nieprawda. Ponadto przedstawiciele obu „stylów” często ćwiczyli razem i byli przyjaciółmi (np. Mabuni i Miyagi). Faktem jest, że w stylach wywodzących się z shuri-te nie ma niektórych form z naha-te i na odwrót. Jedynym stylem łączącym w pełni obie ścieżki jest shito-ryu.
Shuri-te (ręka Shuri) to „pra-styl” najsilniej związany z rdzennie okinawską sztuką walki te, której główną funkcją była samoobrona przed uzbrojonym przeciwnikiem. Ponoć mistrzowie z Okinawy mawiali: „Jedyne prawdziwe te — to shuri-te”. Liczyła się szybkość. Jeśli nie trafisz za pierwszym razem, drugiej okazji nie będzie. Dlatego też w kata shuri-te dominują uderzenia po linii prostej (są szybsze i nie wytrącają z równowagi). Tu nie ma miejsca na taktykę tanshu-tantai (szukanie rąk i nóg) obecną w chińskim kenpo. Tą drogą szedł też Sokon Matsumura adaptując taktykę jigen-ryu do te. Wybitny mistrz Hiromichi Nakayama (1869—1958), nazywany „Musashi z okresu Shōwa” lub „Ostatni ze Świętych Miecza”, napisał: „Karate zamienia pustą rękę w miecz. To nie jest zwykła metafora. Pięść karate to zdecydowanie miecz.”
Możemy powiedzieć, że najbardziej fundamentalne i typowe dla shuri-te kata to: Naifanchin, Passai i Kushanku. Ta pierwsza forma — zdaniem mistrza Chokiego Motobu — zawiera w sobie wszystko, co potrzebne do treningu. Rozwija szybkość, siłę, stabilność, uwagę. Ta druga — znana w wielu wersjach — dodaje element taktyczny i mentalny. Gichin Funakoshi pisał, że: „zawiera serie bloków, które oznaczają przejście z niekorzystnej pozycji do korzystnej, i wolę potrzebną do przebicia się przez fortecę wroga”. Z kolei Kushanku (także w wielu wersjach) to długa, urozmaicona, bogata technicznie forma, prawdziwa biblioteka technik i sytuacji walki.
Pra-styl naha-te (ręka Naha) rozwijał się równolegle z shuri-te, ale swoją prawdziwą tożsamość osiągnął później — dopiero za sprawą mistrzów Seisho „Maya” Aragakiego (1840—1918) i Kanryo „Kensei” Higaonny (1853—1915). Fakt pierwszy, że naha-te jest silniej związany z chińskim kenpo. Tu było chińskie osiedle Kumemura, stąd wędrowano do Fuzhou (swoistej mekki sztuk walki) na kontynencie, tu mieszkali chińscy kupcy (jak Go Kenki — mistrz stylu białego żurawia). Fakt drugi — trening u mistrza Higaonny znacznie różnił się od lekcji mistrza Itosu (co potwierdzał Kenwa Mabuni). Fakt trzeci — cechą szczególną naha-te jest technika oddychania związana z napinaniem wszystkich mięśni ciała. Naha-te nie jest nastawiony na walkę z uzbrojonym przeciwnikiem, rzadkie tu są proste pchnięcia i kopnięcia. Częste za to są techniki nazywane „energią wybuchową” (hakkei) lub „mocą chwili” (sunkei) przydatne w walce w krótkim dystansie. Sunkei w walce zamienia się w wyładowanie energii (kime). Zdecydowanie główną, bazową i typową formą naha-te jest Sanchin, a także „królowa kata” — Suparinpei. Spadkobiercą naha-te jest styl goju-ryu. Tu formą bazową (obok Sanchin) jest ułożona przez Chojuna Miyagi — Tensho.
Wspomnijmy jeszcze o trzecim pra-stylu — tomari-te, który ukształtowali mistrzowie Kokan Oyadomari (1827—1905) i Kosaku Matsumora (1829—1898), ale zapoczątkowali 200 lat wcześniej uczniowie chińskiego konsula imieniem Wanji (okin. Wanshu). Tomari-te najczęściej określa się jako syntezę shuri-te i naha-te, ale nie jest to precyzyjne. Niektórzy wątpią w istnienie tomari-te. Warto wskazać na oryginalne elementy pochodzące od wspomnianego Wanji oraz półlegendarnego Anana/Chinto. Matsumora nauczał form shuri-te, jak: Naifanchin, Bassai, Chinto. Nauczał też typową dla naha-te Seisan, ale ta forma — jedna z najstarszych w karate — nauczana była także w Shuri. Uważa się, że Matsumora ułożył piękną formę Rohai. W XX wieku wydawało się, że styl tomari-te zanikł, ale ostatnio pasjonaci dokonali niejako jego reaktywacji. Na tej podstawie wolno sądzić, że formą bazową jest Wanshu (czasem jako dai i sho), a inne typowe to Chinte, Rohai i Wankan.
Kod Itosu i „nowe karate”
Teraz koniecznie trzeba więcej napisać o Anko Itosu (1831—1915). To również jedna z najważniejszych postaci w historii karate. Dzięki niemu karate zostało włączone do programów szkół na Okinawie jako wychowanie fizyczne. Na potrzeby tych lekcji Itosu ułożył 5 dość krótkich form — Pinan. Nieco później, w latach 20. najwybitniejsi uczniowie Itosu — Gichin Funakoshi i Kenwa Mabuni — wyjechali do Japonii (Tokio, Osaka) i tam założyli dojo. Dokonali też wielu reform w treningu. W Japonii nazwa „chińskie ręce” budziła raczej negatywne skojarzenia, więc zaczęto mówić „karate-jutsu”, a później „karate-do”. Program nauczania musiał być dostosowany do większych, różnorodnych grup ćwiczących, Mistrzowie zostali też poproszeni o nazwanie swoich stylów-szkół.
Niektórzy historycy karate uważają, że na początku XX w. nastąpiła zmiana w sposobie nauczania. Mówią nawet o podziale na “stare i nowe karate”. W czym rzecz? Popularyzacja karate miała swoją cenę. Teraz każdy student danej szkoły miał prawo uczestniczyć w zajęciach, zaczęły powstawać ogólnie dostępne dojo karate. Jak więc rozwiązać dylemat: elitarna sztuka walki wymagająca charakteru moralnego czy popularny sport?
Itosu opracował nowe nieco uproszczone wersje 25 kata. Interpretację tych form mógł znać tylko doświadczony instruktor. Drugą sprawą był sposób treningu. Szkolenie dużej, zróżnicowanej grupy wymagało swoistej uniwersalności ćwiczeń i nowej metodyki. Tę metodykę tworzył nie tylko Itosu, ale też jego asystenci i główni uczniowie, jak: Kentsu Yabu, Hanashiro Chomo, Gichin Funakoshi i Kenwa Mabuni.
Starsi uczniowie zauważyli ten zwrot, a młodsi konfrontowali „stare” z „nowym”. Chosin Chibana (1885—1969) poznał stare wersje kata od mistrza Shinboku (Shinkazu) Tawady. Kiedy pokazał je Itosu, ten zasugerował, że są one warte ocalenia od zapomnienia. Podobną przygodę miał Kenwa Mabuni (twórca stylu shito-ryu). Pracujący u jego rodziców budoka zwany Morihiro Matayoshi nauczył go kata w pozycji naifanchin-dachi. Mabuni pokazał tę formę Itosu i usłyszał, że jest to stara oryginalna wersja Naifanchin (Naihanchi). Zapewne Itosu stworzył swój cykl kata Naihanchi 1—3, bazując na starszej jednej formie.
Niestety, na początku XX w. jeszcze nie nagrywano filmów pokazujących kata, a nawet niczego nie zapisywano. W efekcie wielu późniejszych instruktorów nigdy nie poznało starszych form i te stworzone przez Itosu uznało za jedyne. Później było jeszcze trudniej. Shoshin Nagamine w książce Okinawa-no Karate-do pisze, że w rozmowie z nim Choki Motobu ubolewał nad tym, że wiele starych form zostało zmienionych i wręcz zapomnianych. Nie ma źródeł historycznych, istnieje tylko przekaz ustny z nauczyciela na ucznia, a ten często jest niepełny. Dlatego nawet współcześni spadkobiercy starych mistrzów wnikliwie studiują kata, porównują wersje, odkrywają nowe znaczenia form.
Warto w tym miejscu wspomnieć o zmianach w tradycyjnych kata, jakie wprowadził twórca stylu shotokan Gichin Funakoshi (1868—1957). Kiedy wyjechał on z Okinawy w 1922 r., znał biegle tylko niektóre formy, wraz ze swym synem Gigo dokonał dość gruntownych zmian oraz wprowadził nowe nazewnictwo wielu kata — bliższe językowi japońskiemu z głównych wysp. Nazwę Pinan zastąpił nazwą Heian, Naifanchin — Tekki, Kushanku — Kanku, Wanshu — Empi, Niseishi — Nijushiho, Chinto — Gankaku, Seisan — Hangetsu, Rohai — Meikyo. W późniejszym okresie także zmienił strukturę „swoich” kata, dodał pozycje (np. han-kokutsu-dachi) i techniki (np. yoko-geri). Niektórzy okrzyknęli dzieło Funakoshiego „nowoczesnym karate”, a jego twórcę — „ojcem modern karate”. Nie wszyscy mistrzowie z Okinawy jednak akceptowali tę rewolucję Funakoshiego. Krytykował go np. Choki Motobu. Sam twórca stylu shotokan, doceniając biegłość swojego znajomego z czasów terminowania u Itosu — mistrza Mabuni — wysłał do niego swojego syna Gigo na naukę. Ponoć mawiał: „Jeśli masz pytania dotyczące kata, spytaj Mabuniego”. Mabuni czuł się zaszczycony, że o 20 lat starszy uczeń tego samego mistrza (Itosu) pośrednio (poprzez syna) poznaje kata od niego. Później zawsze ucinał dyskusje deprecjonujące zmiany Funakoshiego.
W 1936 r. na Okinawie z inicjatywy gazety „Ryukyu Shinbun” odbyła się słynna konferencja mistrzów i urzędników (na pamiątkę tego wydarzenia 25. października jest Światowym Dniem Karate). Omawiano kilka tematów, a najbardziej znany jest fakt powszechnej zgody na nazwę karate, ale poruszono też sprawę kata. Gizaburo Furukawa nadzorujący wychowanie fizyczne prefektury Okinawa stwierdził, że w karate jest za dużo stylów i dla wzrostu popularności shuri-te i naha-te powinny zostać ujednolicone i zamienione na sport wyczynowy wzorem kendo. Także kata — zdaniem pana Furukawy — trzeba ujednolicić, a ich nazwy powinny być japońskie i opisywać treść formy. Co ciekawe, Chojun Miyagi (1888—1953) — założyciel stylu goju-ryu — zgodził się z tą opinią. Dodał jednak, że obok ułożenia nowych uniwersalnych kata dla promocji karate w całym kraju, należy też zachować stare, „klasyczne” dla miłośników tradycji. „Stworzymy — powiedział Miyagi — ofensywne i defensywne kata odpowiednie dla uczniów szkół podstawowych, średnich i uniwersytetów. Przede wszystkim my członkowie Shinkokai ułożymy nowe kata i będziemy je promować w całej Japonii”. I jeszcze dodał: „Myślę, że stare kata powinny zostać zachowane bez żadnych modyfikacji, ale musimy wprowadzić nowe kata, albowiem w przeciwnym razie jestem przekonany, że w przyszłości nikt nie będzie już zainteresowany karate na świecie”.
Jak widzimy, pan Miyagi miał dość rewolucyjne pomysły. Powodem było pewne rozgoryczenie, że w niektórych szkołach karate dostrzegał nieporządek, brak ścisłej metodyki. „W jednym stylu nie rozróżniają nawet fundamentalnego kata od kaishu kata. Uczą karate niesystematycznie, bez metodyki. W drugim stylu wyraźnie rozróżniają fundamentalne kata i kaishu kata. Uczą karate systematycznie i metodycznie. Mój nauczyciel nauczył mnie karate na drodze tego drugiego”. Tak więc Miyagi chciał, by krajowa federacja sztuk walki Dai Nippon Butoku Kai uporządkowała praktykę karate w wielu aspektach — strój treningowy, metodyka, organizacja, nazewnictwo.
No cóż — przyszłość pokazała, że siła tradycji jest większa, niż przewidywali uczestnicy spotkania. Na zawody karate trzeba było czekać do końca lat 50., rozproszenie stylowe pozostało, a goju-ryu akurat jest stylem dość ortodoksyjnym. Ale trudno odmówić racji panu Miyagi. Dziś, po blisko stu latach, unifikacja karate przebiega pod sztandarem sportowej federacji WKF. Nowe kata ofensywne i defensywne nie powstały, ale ułożono proste formy dla początkujących. W shito-ryu są to Kihon-kata 1—20, w shotokan Taikyoku, w shorin-ryu Fukyugata.
Na wspomnianej konferencji nie byli obecni Gichin Funakoshi i Kenwa Mabuni, ponieważ od lat mieszkali już na wyspie Honsiu, ale to właśnie oni w praktyce zajmowali się problemami poruszanymi w Naha.
Kenwa Mabuni (1889—1952) był chodzącą encyklopedią kata. Praktykował z Itosu, Higaonną, Aragakim, Soeishim, Tawadą, Go Kenki. Przyjaźnił się z Miyagim i Koniyoshim. Shito-ryu jest stylem o największej liczbie form, albowiem łączy w sobie kata shuri-te, naha-te, a także formy tomari-te, kenpo tsuru-ho (biały żuraw) i własne. Mistrz Mabuni zaakceptował w swojej szkole kata wszystkich swoich nauczycieli. Cenił silne, dynamiczne kata z Shuri, mocne z kumulacją energii z Naha, malownicze formy ze stylu białego żurawia. Sięgnął także po formy tomari-te w wersji wybitnego Kosaku Matsumory, a także po wersje mistrzów Aragaki, Ishimine, Kuniyoshi. Sam także ułożył kilka form (np. Aoyagi), a kilku innym nadał nowy kształt (np. Nipaipo). Nauczał około 50 kata (choć znał zapewne ponad 70). Jest to absolutny ewenement. W tamtych czasach zaawansowani budoka znali 3—4 kata, instruktorzy nauczali 8—10 kata. Dziś w klubach shito-ryu praktykuje się także inne kata, których założyciel stylu nie nauczał (np. Chatan-Yara Kushanku, Anan).
Jak więc ułożyć listę kata shito-ryu? Publikowane na stronach różnych organizacji czasem bardzo się różnią. Stosunkowo łatwo jest wymienić 30—40 kata poznawanych do 3—4 dan. Ale w różnych szkołach shito-ryu znajdziemy drugie tyle. Bogactwo kata wymyka się wszelkim klasyfikacjom.
Od 1897 r. w Chinach przez kilkanaście lat przebywał Kanbun Uechi (1877—1948). Najdłużej uczył się w szkole stylu tygrysa i żurawia. Po powrocie na Okinawę nie chciał nauczać sztuk walki, ale w latch 30. mieszkając w Japonii, przyciśnięty przez biedę zgodził się otworzyć szkołę. Za radą Kenwy Mabuniego nazwał ją uechi-ryu. Fundamentalną formą tego stylu jest Sanchin.
Styl ryuei-ryu odgrywa dziś ważną rolę w historii karate i ma „swoje” kata, więc trzeba o nim opowiedzieć. Jego założycielem był Kenri Nakaima (1819—1879), który najpierw pobierał nauki w Kumemura, a następnie na 6 lat wyjechał do Chin. Tam został uczniem mistrza Ryu Ryu Ko. Legenda głosi, że mistrz przekazał Nakaimie sekretne techniki i dokumenty, które nie powinny być nauczane publicznie. Dlatego po powrocie na Okinawę Kenri ustanowił zasadę, że pełna wiedza będzie przekazywana tylko jednemu synowi na pokolenie. Syn Kenriego — Kacho dochował obietnicy, natomiast wnuk Kenko Nakaima (1911—1989) obawiał się, że styl zaniknie i od 1971 r. zaczął nauczać stylu grupę 20 uczniów. Wśród nich był słynny dziś Tsugo Sakumoto. Świat ujrzał wtedy oryginalne kata Paiku, Pachu, Anan, Heiku, Ohan.
Omawiani do tej pory eksperci — Sakugawa, Matsumura, Aragaki, Oyadomari, Matsumora, Itosu, Higaonna, Tawada, Chibana, Funakoshi, Mabuni, Miyagi, Uechi, Nakaima, Kyan — stanowią źródło „klasycznych” kata. Niektórzy z nich też ułożyli swoje formy. Po II wojnie światowej powstało wiele szkół karate, których założyciele ułożyli nowe kata.
Zawody kata
Kata to także konkurencja karate sportowego. Formy wykonywane są indywidualnie lub zespołowo. W tym drugim przypadku pokaz obejmuje także choreografię walki pokazującą możliwą interpretację (bunkai) danego kata. Sędziowie oceniają wiele elementów, w szczególności: poprawność pozycji, realność technik, „ruchy przejściowe”, czas, poprawność oddychania, koncentrację i kontrolowanie energii (zanshin i kime), spójność z podstawami (kihon), siłę, szybkość, zachowanie równowagi, rytm i zgodność z zasadami stylu. Punkty odejmowane są też m.in. za uchybienia formalne, jak: podanie nazwy przed ukłonem, marnowanie czasu, poluzowanie pasa, sygnały od ekipy. Dyskwalifikacja grozi za niepodanie nazwy kata, zatrzymanie pokazu, brak ukłonu na początku i na końcu, upadek, zgubienie pasa.
A jednak wyraźnie widać, że zawodnicy idą w innym kierunku niż starzy mistrzowie na starych filmach. Eksperci twierdzą, że spektakularne ruchy zawodników oznaczałyby skazanie się na porażkę w realnej walce. Nieco inne jest też nastawienie duchowe.
W 1999 r. na Okinawie odbył się wielki pokaz sztuk walki. Kata demonstrowało czterech starych mistrzów: Ryuko Tomoyose (uechi ryū), Katsuya Miyahira i Shūgorō Nakazato (shōrin ryū) oraz Meitoku Yagi (gōjū ryū). Ten ostatni miał wówczas 87 lat i wystąpił w starym stroju, który dostał od sensei Miyagiego (zapewne ponad pół wieku wcześniej). Wykonał kata Tensho. Pewien młody karateka powiedział wtedy: „Nie sądzę, żeby mistrz świata potrafił wykonać kata w taki sposób”. I zapewne nie chodziło tu o spektakularność, lecz o wspomnianą wyżej duchowość.
Czy jednak kata sportowe rzeczywiście jest krokiem wstecz? Wybitni sportowcy podejmują się tytanicznej pracy. Nie można im też odmówić wspaniałego nastawienia mentalnego. To także sztuka kata, może już trzecia po XIX-wiecznej „starej szkole” i po rewolucji Itosu. Dziś kata to z jednej strony popis wytrenowanego ciała, a z drugiej pokaz artyzmu, swego rodzaju spektakl. Kiedy patrzymy na mistrzów świata, widzimy błysk doskonałości, niemal magię. Czy to magia sportu, czy magia sztuki?
Co oznaczają nazwy kata?
Większość nazw starych kata przekazywana była ustnie, a ćwiczący rzadko rozumieli ich znaczenie. Pierwszy oficjalny zapis pojawił się w w 1911 r. znakami katakana, czyli pismem sylabicznym, co nie wyjaśniło wątpliwości. Nazwy zaczęły być objaśniane dopiero w latach 30. i 5-. Wśród około 100 nazw kata mamy imiona, liczby oraz poetyckie określenia wyrażające ideę zawartą w formie. Chatan-Yara Kushanku oznacza „Kushanku Chatanyary”, a właściwie — „formę ku czci mistrza Kushanku w wersji mistrza Yara z wioski Chatan”, forma Juroku (16) powstała w 1941 roku, czyli 16. roku ery Showa, a Bassai to „zdobycie fortecy”, zaś Sanchin — trzy starcia.
Wiele kata nosi nazwę będącą liczbą związaną z buddyzmem, jednocześnie karate nazywane jest czasem „zen w ruchu” (ugoku zen). Jaki jest związek kata i zen? Na pewno nie chodzi o praktyki religijne. Karate nie jest związane z żadną konkretną religią. Ponadto nauczyciele-mistrzowie zen mawiają, że buddyzm może być religią, ale może być filozofią lub nauką. Skojarzenia dróg doskonalenia w zen i w budo dotyczą nie tylko karate, ale i sztuki miecza. Wielki Miyamoto Musahi powiedział „Miecz i zen to jedno” (ken zen ichi). Wykorzystując homonimiczność słów, Gichin Funakoshi powiedział „Pięść i zen to jedno” (słowo ken może być rozumiane jako miecz i pięść).
Wróćmy do liczb. Formę Suparinpei nazywa się „królową kata”. Nazwa oznacza 108. Tak jak w buddyzmie 108 pragnień. Na Nowy Rok dzwony świątynne biją 108 razy, czasem do świątyni wiedzie 108 stopni. Kilka innych nazw kata to dzielniki liczby 108: 54 (Useishi / Gojushiho), 36 (Sanseru), 18 (Seipai). W Chinach 13 jest szczęśliwą liczbą — mamy starą formę Seisan (13), w Japonii za taką uważa się 8 — jest kata Paipuren (w pozycji 8). Możemy też doszukać się ciekawego nawiązania do taoizmu — nazwę Kururunfa można zapisać jako „powstrzymaj i zniszcz”, ale także „17 powstrzymań”. 17 to liczba łącząca yin (ciemność, zimno, bierność), cyfra 8 (gūsū) i yang (jasność, ciepło, aktywność) cyfra 9 (kisū). A może nie powinniśmy do tych liczb przywiązywać większej wagi?
Gichin Funakoshi — twórca stylu shotokan — nadał formom kilka nowych nazw będących pięknymi metaforami. Kanku — spojrzenie w niebo lub kontemplacja pustki to odwołanie do buddyjskiej idei pustki (ku można odczytać jako sunyata), Meikyo — czyste, doskonałe lustro to prawdopodobnie nawiązanie do Yata-no Kagami (Shinkyo), świętego lustra, które jest jednym z trzech regaliów władzy cesarskiej i symbolizuje prawdę. Hangetsu — półksiężyc, w japońskim folklorze częsty motyw poszukiwania prawdy i dostrzegania fałszu (księżyc odbity w tafli jeziora nie jest prawdziwy). Gankaku — żuraw na skale — to zwrócenie uwagi na dwa elementy: żurawia, symbol zwinności, artyzmu, oraz na skałę, symbol trwałości, twardości, które zbiegają się w karate. Enpi — jaskółka w locie, szybki, precyzyjny ruch.
Podczas wspomnianej w innej części tego artykułu konferencji mistrzów w Naha — sugerowano nowe nazwy kata, które zamiast tajemniczych odwołań do chińskich sztuk walki wyrażałyby konkretną funkcję danej formy. Pan Gizaburo Furukawa — inspektor wychowania fizycznego prefektury Okinawa — powiedział: „Myślę, że karate stałoby się popularne w całym kraju, gdybyśmy mieli zunifikowane kata. Na przykład, możemy na nowo ustanowić dziesięć kata jako japońskie karate. Nazwę każdego kata należy zmienić na japońską, np. Junan-no Kata (kata miękkie i rozciągające), Kogeki-no Kata (kata ofensywne) i tak dalej. W ten sposób możemy dostosować nazwę kata do jej treści.” Jak wiemy, propozycja ta nie została zrealizowana, mimo że spotkała się z poparciem Chojuna Miyagi’ego (twórcę goju-ryu). Zwyciężyło przywiązanie do tradycji.
Szukając istoty kata
W jednej ze swoich książek założyciel szkoły matsubayashi-ryu Shoshin Nagamine napisał: „Nie chcę sugerować, że mam całkowicie negatywną opinię o rywalizacji sportowej w karate, po prostu uważam, że jest ona zbyt powierzchowna. Zarówno na Okinawie, jak w Japonii i na całym świecie jyu-kumite (walka) ignoruje zasady, na których opiera się kata. Mówiąc wprost, jyu-kumite powinno w jakiś sposób odzwierciedlać kata, ponieważ kata jest źródłem karate. Jeśli nie ma kata, nie ma karate, są tylko kopnięcia i ciosy. Szanując fakt, że kata to karate, należy przyjąć przysłowie dō mu gen — nauka nie ma końca. Zatem karate zaczyna się i kończy na studiowaniu kata. Kata to droga, poprzez którą sekrety karate były przekazywane od zarania dziejów. Co więcej, jedynym sposobem, w jaki karate może być skutecznie przekazywane przyszłym pokoleniom jako dziedzictwo kulturowe, jest trzymanie się tej tradycji”. To jeszcze jeden głos prawdziwego eksperta budo wskazujący, że kata to kwintesencja karate — sztuki walki z Okinawy.
Zwykło się sadzić, że istnieją kata uczniowskie i mistrzowskie, kata dla początkujących, zaawansowanych i dla czarnych pasów. Miarą zaawansowania bywa długość kata. Ale można na to zagadnienie spojrzeć inaczej. Miarą zaawansowania jest poziom wykonania. Kata uczniowskie z grupy Pinan (Heian) w wykonaniu eksperta będzie formą zaawansowaną. Istnieją trzy poziomy doskonalenia kata: shoden, chuden, okuden. Na każdym rozumienie technik i ich wykonanie jest inne.
Wszyscy znamy maksymę Gichina Funakoshiego „Karate ni sente nashi”. Karate nie atakuje pierwsze. Niektórzy nie rozumieją jej sensu. Twierdzą, że każda forma rozpoczyna się techniką obronną. Ale przecież każdy blok można interpretować jako atak. Na przykład dwuręczny doji-uke (rozpoczynający kata Jion i Jiin) można zamienić na blok harai-uke i jednoczesne uderzenie ura-zuki. Także uderzenie może być blokiem, np. tsuki-uke. To prawda, ale rozpoczęcie kata blokiem ma głębszy sens.
Karateka jest pokojowo nastawiony, nie szuka zwady ani konfrontacji. Mistrz Funakoshi zawsze podkreślał, że należy unikać walki (Walka, której uniknąłeś, jest zwycięska).
Potężny blok (kolejna zasada Funakoshiego — żelazny atak, stalowy blok) może zniechęcić napastnika do kontynuowania walki. Blok niejako sprawdza siły przeciwnika, po nim można skorygować dalsze postępowanie.
Pierwsi atakują ludzie nerwowi, lekkomyślni, porywczy, słabi psychicznie, niezrównoważeni, łatwo wpadający w złość. Spokój, równowaga wewnętrzna — oto karate.
W Japonii istnieje zasada ma hyoshi, dosłownie „bez rutyny, poza rytmem”, ale pojęcie to bardzo trudno jest wytłumaczyć (nie tylko w odniesieniu do sztuk walki). Oznacza życie w harmonii z naturą, która jest w ciągłym ruchu. Rytmu natury nie można zmienić ani zatrzymać. Trzeba się dostosować i trzeba reagować równocześnie. Karate to atak przez blokowanie i blokowanie przez atakowanie.
Kenei Mabuni tłumaczy: „Jeśli chodzi o trening fizyczny w karate, kata jest podobne do sutry buddyjskiej. (…) kata karate można uznać za niepisaną sutrę. Nie można się tego nauczyć i zapamiętać „czytając” go oczami. Trzeba to „czytać” całym ciałem i „wykonywać” całym sercem. Podczas czytania sutra karmi duchowe siły; „wykonanie” kata jako niepisanej sutry zwiększa siłę fizyczną i możliwości. Niektórzy uważają, że wystarczy nauczyć się kata, zapamiętując je. Ale to nie rozwija energii. Należy wykonać kata. Niektórzy przez całe życie ćwiczyli tylko dziesięć kata. Ale odczucia cielesne i wpływ tego samego kata na organizm różnią się każdego dnia w zależności od wieku i kondycji fizycznej. Ten wpływ jest bardzo silny bez względu na stopień świadomości. Regularna praktyka kata zwiększa aktywność każdej części ciała, wzmacnia słabe punkty i reguluje funkcje fizjologiczne. Pomaga więc zadbać o zdrowie, zapewnia długie życie i daje możliwość spontanicznego reagowania na nagłe zagrożenia”.
A więc kata to o wiele, wiele więcej niż praktyka sztuki walki, niż doskonalenie technik, niż trening ciała. Kata to droga, to sztuka, to… pustka. I na koniec przypomnę słowa Keneia Mabuniego, którymi rozpocząłem ten esej: „należy czuć, że kata ma coś w rodzaju duszy, że jest wypełnione ki (energią)”.
Uwaga dotycząca pisowni i sposobu czytania nazw kata. Przyjąłem najpopularniejszą transkrypcję Hepburna, która jest nieco myląca, ponieważ jest to zapis angielski, ale czasami nie odpowiada wymowie. Głoskę zapisywaną sh czytamy nie jako sz, lecz ś. Są to niuanse znane praktykom karate.
Dziedzictwo legendarnego konsula
— Kushanku / Kusanku
— Kosokun Dai
— Kosokun Sho
— Kwankū
— Kanku Dai
— Kanku Sho
— Shiho Kushanku
Kushanku, uproszczone na Kusanku, albo Kosokun to olbrzymia grupa kata fundamentalna dla shuri-te i tomari-te, czyli shorin-ryu, shito-ryu, shotokan, wado-ryu i wielu innych stylów. Kushanku, Kushanku Dai, Kushanku Sho, Shiho-Kushanku, Chatan-Yara Kushanku, Matsumura Kushanku, Chibana Kushanku, Kuniyoshi Kushanku, Kishimoto no Kushanku, Tachimura no Kusanku, Kusanku Mei (Matsumura Seito Shorin-ryu), Koryu Kusanku, Ufukun (motobu-ryu) oraz wersje shotokan — Kwankū, Kanku Dai, Kanku Sho… To wszystko? Być może.
Różne nazwy Kosokun/Kushanku wynikają z różnego sposobu odczytywania imienia (?) chińskiego mistrza sztuk walki, który zainspirował twórców kata, którymi byli najprawdopodobniej jego uczniowie — Kanga „Tode” Sakugawa (1733—1815) i Chatan Yara — mistrz Yara z wioski Chatan. Obaj przede wszystkim przekazali formę członkom swoich rodzin.
Tak więc korzenie kata sięgają do mistrza Kushanku, ale kim był ten człowiek, który wywarł duży wpływ na rozwój karate? Źródła są skąpe i niejednoznaczne. Czy Ko-so-kun, co można przetłumaczyć jako „pan wysoki urzędnik publiczny”, to rodzaj tytułu, pseudonim czy zniekształcone imię i nazwisko?
W tzw. Notatkach z Oshimy („Oshima Hikki”) czytamy, że w 1762 r. koło Tosa rozbił się statek wiozący ryż jako trybut z Okinawy do Satsumy i kronikarz i uczony Ryoen (inna wymowa Yoshihiro) Tobe przez wiele dni wypytywał rozbitków o królestwo Ryukyu. Urzędnik królewski peichin Shionja okazał się praktykiem sztuk walki zauroczonym mistrzostwem chińskiego instruktora imieniem Koshankun. Czy to on? Być może to nieco przekręcone imię chińskiego konsula Kung Hsian Chun (wg transkrypcji pinyin: Gōngxiāngjūn), który miał dać pokaz w Shuri w 1761 roku. A może był to sam Quán Kuí — szef poselstwa chińskiego przebywający na Okinawie w latach 1756—57, o którym wspomina się w innym miejscu „Notatek z Oshimy”? Współbrzmienie z Kwanku (jak nazywano tez kata Kusanku) jest dobrą poszlaką. A może był to niejaki Kung Shang Fu? Istnieją jeszcze inne hipotezy.
Wróćmy do kata. Dla chińskich mistrzów „sztuki pięści” pojęcia forma i styl były nieodróżnialne. Ćwiczenie formalne (hsing) było swoistą ekspresją danego stylu i wyrażało ideę sztuki walki. Tak więc jest bardzo prawdopodobne, że Chatan Yara i Sakugawa pobierali nauki u jednego chińskiego mistrza, a po jego śmierci lub po wyjeździe z Okinawy ułożyli jedną lub każdy swoją formę i nazwali ją Kushanku. Warto przy tym zauważyć, że Chatan Yara był silniej związany z chińskim quan fa, a Sakugawa z okinawską sztuką te/di. Stąd różnice w ich wersjach kata.
Niełatwo jest rozstrzygnąć, która wersja Kushanku jest najstarsza. Czy dość krótka, surowa, wykonywana w naturalnych pozycjach ze szkoły Matsumura Seito Shorin-ryu, czy dłuższa, urozmaicona Chatan Yara Kushanku?
Kushanku, Chatan Yara Kushanku
Podobne do siebie: Kushanku z niektórych szkół shorin-ryu (matsubayashi-ryu), Chatan-Yara-no Kushanku (czyli „Kushanku Chatan Yary”) i Kuniyoshi Kushanku uważane są za najpełniejsze. Czy naprawdę jest to wersja mistrza Yary? Którego Yary? A może powstała ona później i jest rozwinięciem surowej starej wersji?
Problemem jest też postać mistrza Yary, która także owiana jest mgłą tajemnicy. Było kilku bushi o tym nazwisku i sa oni często ze soba myleni. Pierwszy żył w latach 1668—1756, pochodził z wioski Chatan, prawdopodobnie miał na imię Kitani i od 12 roku życia ćwiczył sztuki walki u chińskiego nauczyciela z osiedla Kumemura. Ponadto kilkakrotnie podróżował do Chin i tam również doskonalił swe umiejętności. Był człowiekiem wykształconym, obytym. Rozumiał różne aspekty technik. Znał język chiński, znał sposoby kumulowania energii qi (jap. ki), znał czułe punkty na ciele i sposoby ich uderzania. Mógł być nauczycielem Takahary i Sakugawy. Inny Chatan Yara żyjący w latach 1740—1812 specjalizował się w kobudo. Przypisuje mu się autorstwo kata Chatanyara no Sai. Wreszcie Chirkata Yara (1816-?) znany także jako Chatan-Yara i Yomitan Yara. Był nauczycielem m.in. Kosaku Matsumory i Chotoku Kyana (1870–1945), zapewne dzielił się wiedzą także z Sokonem Matsumurą. Zauważmy, że w rodzinie Yara musiało być kilku innych ekspertów to-de, ojcowie uczyli swoich synów.
Ostatnio za sprawą praktyka i historyka shorin-ryu Masahiro Nakamoto forsowana jest teoria, że rodzina Yara wywodzi się od urzędnika dworskiego peichina Li Yuana (który na Okinawę przybył z Nankinu) i nazywany był Yara. Ożenił się on z córką samuraja Sukeuemona Kodamy z klanu Shimizu. Piąty syn tej pary także zwany Yara we wczesnej młodości i w wieku średnim przebywał jakiś czas w siedzibie klanu w Kagoshimie, z czego wyprowadzana jest teza, że poznał ju-jutsu. Po powrocie na Okinawę został mianowany zarządcą rejonu wsi Chatan, stąd nowe nazwisko — Chatan Yara. Jego potomkiem jest Li Dao (1740—1812), być może nauczyciel lub partner treningowy Sakugawy. Otrzymał on funkcję opiekuna stadniny królewskiej. Rodzina Yara mieszkała w Chatan także po likwidacji królestwa Ryukyu. Tam też formę Kushanku poznał pod koniec XIX w. Chotoku Kyan, a następnie przekazał swym uczniom, jak: Nagamine i Nakazato.
To są różne domysły. Spotkałem się też z teorią, że mistrz Yara nie ułożył żadnego kata, a Kusanku jest dziełem jego ucznia — Sakugawy. Zresztą, pierwsze źródła „pisane” szerzej wspominają o Chatan-Yara-Kusanku dopiero dość późno. Podobno w 1938 r. Shoshin Nagamine wykonał tę formę podczas pokazu. Bardzo prawdopodobna jest hipoteza, że Chotoku Kyan (1870—1945) poznał kata Kushanku u Chirkaty Yary z Yomitan (1816-?). W ten sposób można wytłumaczyć, skąd w ogóle wzięła się nazwa Chatan Yara Kushanku. Kyan mógł dodać pewne elementy, co kreuje go na twórcę tej wersji. Następnie uczył Tatsuo i Zenryō Shimabuku oraz Shoshina Nagamine. Wersja praktykowana jest dziś w szkołach shorin-ryu/matsubayashi-ryu i isshin-ryu, oczywiście w każdej jest nieco inna.
Matsumura Kushanku, Chibana Kushanku
Przejdźmy do kolejnej „podgrupy” wywodzącej się z kata Matsumura Kushanku. Wielu historyków pisze, że to Kanga „To-de” Sakugawa ułożył kata Kushanku około 1790 r. na podstawie swych treningów z Yarą, Takaharą i tajemniczymi chińskimi nauczycielami. Następnie swoją sztukę przekazał trzem starszym uczniom o imionach Makabe, Matsumoto, Okudi oraz jednemu bardzo młodemu — Sokonowi Matsumurze. Ten ostatni to jedna z najważniejszych postaci w historii karate. Podróżował do Chin, gdzie poznał nowe szkoły walki, oraz do Japonii, gdzie praktykował sztukę miecza w szkole Jigen-ryu. Jest więcej niż pewne, że wprowadził zmiany w wykonaniu Kushanku, ale nie wiemy czy dzisiejsza Matsumura Kushanku rzeczywiście odzwierciedla starą wersję. Zresztą Matsumura bardziej inspirował swoich uczniów, wskazywał kierunki rozwoju. Jeśli porównamy style wnuka Matsumury — Chitose i wieloletniego ucznia Itosu, to zobaczymy ogromne różnice.
Prawdopodobnie tą wersją inspirował się też Chosin Chibana (1885—1969), który — mimo że był uczniem Anko Itosu — poszukiwał starych ortodoksyjnych wersji kata. Jego Chibana-no Kushanku powstała zapewne stosunkowo niedawno, bo po śmierci Itosu, ale wygląda bardzo „oldskulowo”, zawiera naturalne pozycje, a w układzie technik zgadza się z Matsumura Kushanku.
Teoretycznie najbardziej zbliżona do pierwowzoru powinna być wersja Kushanku nauczana w szkole Matsumura Seito Shorin-ryu założonej przez Hohana Sokena (1898—1982), który był siostrzeńcem i uczniem Nabe Matsumury (1860—1930), czyli wnuka i spadkobiercy Sokona Matsumury, i starał się przekazywać dokładnie styl swoich przodków.
Kishimoto Kushanku, Tachimura Kushanku
Ostatnio — za sprawą zawodów — szerzej znana jest wersja Kishimoto-no Kushanku. Otóż uczniem Sakugawy — zapewne tego żyjącego w latach 1786—1862 — miał być niejaki „Bushi” Tachimura (1814—1899, inna wymowa nazwiska Takemura), po którym do dziś pozostały stare wersje kata Kusanku, Naihanchi i Passai. Soko Kishimoto (1862—1945) był uczniem (może jedynym) Tachimury. Sam też niechętnie przyjmował uczniów, podobno przez całe życie miał ich tylko siedmiu lub dziewięciu. Wśród nich byli Seitoku Higa (bugeikan), Seiken Shukumine (genseiryu) i Seiichi Akamine (shikan-ryu). Szczególnie szkoła bugeikan uważa się za spadkobiercę stylu kishimoto-di. Sportowa odmiana Kishimoto Kushanku różni się w szczegółach od wersji koryu z genseiryu i Tachimura Kushanku z bugeikan, ale to oczywiste.
Kushanku Dai, Kushanku Sho, Shiho Kushanku
I tak docieramy do kolejnych wersji kata stworzonych pod koniec XIX w. przez Anko (Yasutsune) „Meijin” Itosu (1831—1915). Nieco uproszczona wersja formy bazowej otrzymała nazwę Kushanku Dai (duża), a pojawiła się nowa forma Kushanku Sho (mała). Akurat nazwy są zwodnicze, bo „mała” wcale nie jest krótsza od „dużej”. Zazwyczaj uważa się, że obie formy powstały na bazie jednej wcześniejszej (Matsumura Kushanku?), ale analiza technik tego nie potwierdza. Być może Itosu wykorzystał legendarną, zaginioną formę Channan do „uzupełnienia” Kushanku Sho?
Pojawia się też kolejna forma Shiho-Kushanku (cztery kierunki Kushanku), która jest przeróbką Kushanku-dai z przemieszczaniem w innych kierunkach. Przy ułożeniu tej formy pomagał ulubiony uczeń Meijina — Kenwa Mabuni (1889—1952) — twórca stylu shito-ryu, do którego włączył wszystkie znane sobie wersje Kushanku. Czemu Itosu to robi? Czy to jego słynny „kod” — zwrot ku „nowemu karate” dla otwartych dojo?
Kanku Dai, Kanku Sho
I tak dotarliśmy do Kanku Dai (Kwanku) i Kanku Sho, czyli wersji ułożonych przez Gichina „Shoto” Funakoshiego (1868—1957) — twórcę stylu shotokan. Kanku/Kwanku oznacza „spojrzenie w niebo” albo „kontemplowanie pustki” i nawiązuje do medytacji. Kanku Dai to ponoć ulubiona forma mistrza Shoto. Wykonał ją m.in. podczas pokazu w 1922 r. zapewne jako Kushanku. Pierwsza wzmianka o nazwie Kanku-dai pochodzi z 1935 r.
Zmiany w wersji shotokan nie są wielkie. Wprowadzono pozycję han-kokutsu-dachi, kopnięcie yoko-geri i kilka drobiazgów. Podobnie w przypadku Kanku Sho. Choć ta forma do programu shotokan została włączona dopiero na początku lat 40. Zapewne syn Funakoshiego — Gigo poznał Kushanku Sho podczas treningów u Kenwy Mabuniego, a następnie wraz z ojcem dostosował ją do stylu shotokan.
Dziś większość szkół przygotowujących swoich uczniów do zawodów sportowych włączyła do swego programu spektakularne formy Chatan-Yara Kushanku i Chibana-no Kushanku, o których pisałem na początku tego tekstu. Jednak zdecydowanie najbardziej znaną jest kata Kosokun-dai — długa i urozmaicona. Ponieważ współtworzył ją Itosu, forma ma dosyć symboliczną interpretację i początkowo trudną do odczytania.
Osoby nie związane z praktyką karate — jak zwolennicy nowoczesnych sportów walki — nie dostrzegają realizmu w formach takich jak Kosokun. Powodem jest niedosłowność. Jeden ruch czasem symbolizuje 3—4 różne techniki, możliwe do zastosowania w zależności od sytuacji.
Nawet jeśli nasza interpretacja różni się od oryginału (a nie mamy możliwości tego zweryfikować), to na pewno pogłębia naszą sztukę i podąża ku tej samej intencji karate-do. Odczytanie różnych aspektów bunkai kata nie jest trudne dla osoby długo praktykującej karate i rozumiejącej sens walki.
I to już koniec wędrówki po bezdrożach historii kata Kushanku. Ale jeszcze dwa wspomnienia. Młodziutka Rika Usami zdobywa mistrzostwo Japonii porywająco wykonując kata Kosokun Dai. Mija kilka lat, jest rok 2012, mistrzostwa świata w Paryżu. W finale Rika Usami wykonuje Chatan-Yara-no Kushanku. Publiczność do tej pory zdyscyplinowana nie może się powstrzymać od gwaru i oklasków. Ostatnie sekundy to już głośna wrzawa. 16 tysięcy ludzi wstaje z miejsc i urządza 6-minutową owację. Rika kończy i nie może powstrzymać łez. To jeden z najpiękniejszych momentów w historii karate sportowego.
Najstarsza forma?
— Seisan
— Matsumura Seisan
— Aragaki Seisan
— Tomari Seisan
— Hangetsu
Powstanie tej formy tonie w mrokach przeszłości, ale jesteśmy w stanie wskazać jej pochodzenie. Jest jedną z najstarszych w karate. Zapewne wzorowana na pra-formach z klasztoru Szaolin. Zawiera charakterystyczną pierwszą ścieżkę wspólną dla wielu form naha-te. Do dzisiejszego dnia podobna forma występuje w kung fu praktykowanym w Fuzhou.
Na Okinawę przenieśli ją w XIX wieku niezależnie od siebie trzej wielcy mistrzowie: Sokon Matsumura, Seisho Aragaki i Kanryo Higaonna. Zapewne każdy z nich dokonał swoistej interpretacji chińskiego wzorca. Stąd też dość duże różnice techniczne pomiędzy wersjami Seisan w różnych stylach i szkołach.
Matsumura Seisan i Aragaki Seisan
W 1828 r. młodzi wojownicy Matsumura i Kojo odbyli pierwszą podróż do Chin (miasto Fozhou w prowincji Fujian). Rodzina Kojo (mand. Cai) z chińskiego osiedla Kume to eksperci quan fa (sztuki pięści), a Matsumura miał już za sobą trening sztuki te, pełnił służbę na dworze, a nawet funkcję strażnika królewskiego. Takie osoby potrafiły znaleźć najlepszych nauczycieli w Fouzhou. Po powrocie na Okinawę Sokon Matsumura (1809—1899) kontynuował syntezę rodzimego te i stylów chińskich. Opracował też zestaw kata do praktyki — w tym Seisan. Formy te uczone były nie tylko w Shuri, ale i w Tomari — przez Kokana Oyadomariego i Kosaku Matsumorę.
Kolejna wzmianka o Seisan pochodzi z 1867 r., kiedy to Seisho Aragaki (1840—1918) wykonał tę formę na pokazie sztuk podczas uroczystości pożegnania dyplomatów chińskich. Aragaki także podróżował do Fuzhou, ale raczej było to po 1867 r., więc podczas ww. pokazu wykonał formę, którą poznał wcześniej w chińskim osiedlu na Okinawie lub w czasie treningów z Matsumurą. Dzisiejsi praktycy tradycyjnej sztuki te z Okinawy wykonują jednak Aragaki Seisan inaczej niż Matsumura Seisan. Ogólny schemat jest prawie ten sam, ale techniki nieco inne.
Seisan / Higaonna Seisan
Wreszcie najmłodszy z wymienionej na początku trójki — Kanryo „Kensei” Higaonna (1853—1915) — po treningach z Seisho Aragakim i jego krewnym Ryuko, wyjechał do Chin, gdzie studiował odmianę stylu białego żurawia (u mistrza, którego nazywał Ryu Ryu Ko). Po powrocie zaczął nauczać i włączył Seisan do swego programu. Od niego przejęli kata Chojun Miyagi (goju-ryu), Juhatsu Kyoda (to’on-ryu) i Kenwa Mabuni (shito-ryu). Wersja Miyagiego jest krótsza. Z kolei Mabuni uczył zarówno Seisan krótszego, jak i dłuższej wersji Matsumura Seisan.
Hangetsu i Seishan
Gichin Funakoshi (shotokan) podobno także uczył się Seisan od Higaonny, ale zapewne wcześniej poznał wersję Matsumura Seisan od swego głównego nauczyciela — Anko Azato. Jego wersja nazwana Hangetsu (półksiężyc) bardziej przypomina Tomari Seisan. Chotoku Kyan (uczeń Aragakiego) nauczył jej także Tatsuo Shimabuku. Ten ostatni uczynił Seisan bazową formą swojego stylu isshin-ryu. Ponoć — dla odróżnienia od wcześniejszych wersji — użyto wtedy nazwy Seishan. Taka też nazwa pozostaje do dziś w wado-ryu (choć twórca tego stylu Hironori Othsuka był uczniem Funakoshiego i Mabuniego). Wersje shotokan i wado-ryu są podobne, ale różnią się zarówno od krótkiej wersji goju-ryu, jak i od długich wersji.
Teoretycznie najbliżej chińskiego oryginału powinna być wersja uechi-ryu. Kanbun Uechi przebywał w Chinach prawie 13 lat (od 1897 do 1909) i tam ukształtował swoją sztukę. Istotnie, mamy tu sporo oryginalnych elementów — otwarte dłonie, niskie uderzenia, charakterystyczny przeskok — ale pozycje są raczej krótkie. Tymczasem to w wersji Funakoshiego mamy szeroką i głęboką pozycję hangetsu-dachi (seishan-dachi) przypominającą współczesne pozycje kung fu (gdzie do dziś ćwiczona jest forma Seisan). Seisan shito-ryu genbu-kai (Fumio Demura) oraz itosu-ryu (Sakagami) nawiązuje do wersji uczonej w latach 50. i 60. przez mistrzów Ryusho Sakagamiego oraz Shogo Kunibę i różni się dość znacznie od popularnej wersji shito-kai (Mabuni, Iwata).
Uff, niezły galimatias. Ale nie może być inaczej, skoro mówimy o kata, które jest modernizowane przez pokolenia mistrzów od niemal 200 lat!
Nazwa. Seisan znaczy trzynaście. Liczba 13 ma na Dalekim Wschodzie wiele symbolicznych znaczeń. W Chinach jest szczęśliwą liczbą przynoszącą spokój i zdrowie. Legenda o 13 mnichach z klasztoru Szaolin opowiada, jak to około 618 r. podczas bitwy założyciel dynastii Tang dostał się do niewoli. 13 mnichów uzbrojonych tylko w kije oswobodziło jeńca. Dynastia Tang hojnie nagrodziła klasztor. Nawiązując do tej legendy, mistrz Hidetoshi Nakahashi podczas nauki Seisan mówił, że 13 mnichów strzeże tajemnic budo. Ale także wskazywał na inną symbolikę: znak sei 十 oznacza także harmonię, a trzy kreski znaku san 三 mogą oznaczać człowieka pomiędzy niebem z ziemią, a więc — „harmonia ludzkiego bytu w przyrodzie, buddyjski stan nehan. To nie koniec. Niektórzy wskazują, że w formie Seisan jest 8 obronnych i 5 atakujących technik — razem 13. Inni twierdzą, że jest tu 10 sekwencji powtarzanych 3 razy. Kanryo Higaonna ponoć twierdził, że nazwa odwołuje się do 13 pokojowych zasad buddyzmu. W uechi-ryu — Sesan (co jest jedynie uproszczeniem wymowy), a w wado-ryu Seishan nie ma odrębnego znaczenia, to nadal — 13.
W stylu shotokan Seisan nosi nazwę Hangetsu, czyli półksiężyc. Gichin Funakoshi wyjaśniał, że jest to nawiązanie do półkolistych ruchów rąk oraz stóp. Co ciekawe początkowo Funakoshi nie stosował pozycji hangetsu/seisan ani sanchin, lecz zenkutsu-dachi. Ale Funakoshi odsyła nas także do symbolicznego znaczenia księżyca. Księżyc świeci światłem odbitym, szukajmy więc źródła. Do księżyca nawiązuje też ostatnie kopnięcie — mikazuki-geri (kopnięcie półksiężycowe) zamiast mae-geri w innych stylach.
Zawody sportowe. Seisan to forma niedoceniana przez zawodników i organizatorów (niski współczynnik trudności). Moim zdaniem niesłusznie. Mamy tutaj pracę przepony, liczne serie trzech technik, kopnięcia, zmienne tempo. Jest okazja do pokazania umiejętności.
Trzy starcia w żelaznej koszuli
— Sanchin
— San Chien / Saam Chien / San Chen
Przystępując do opisu kata Sanchin, jest się na straconej pozycji. Na pewno coś się pominie albo napisze coś kontrowersyjnego, z czym ktoś się nie zgodzi. Ale też Sanchin to forma wyjątkowa. O ile Suparinpei to „królowa kata”, „korona”, to Sanchin niektórzy nazywają „matką kata” albo „fundamentem”.
Zacznijmy od nazwy. Trzy starcia. Ideogram san (trzy) jest oczywisty. Chin można zapisać na dwa sposoby, które oznaczają: „wojna, walka” lub „stłumić, opanować”. Zazwyczaj używa się tego pierwszego zapisu. Interpretacja jest taka, że chodzi poszukiwanie harmonii w sferze dwóch triad: shin-gi-tai (duch, technika, ciało) oraz pozycja-mięśnie-oddech. Pierwsza triada to istota karate-do. Ani sama psychika, ani same umiejętności, ani wytrenowane mięśnie nie prowadzą do mistrzostwa w sztuce walki. Konieczna jest ich harmonia, połączenie. W drugiej triadzie — ćwiczący stacza jakby trzy walki, opanowując stabilność pozycji, swoiste „zakorzenienie”, napięcie mięśni oraz technikę oddychania związaną z gospodarowaniem energią. Wielu uważa, że właśnie to jest kluczem do praktyki kata i opanowania karate. Dlatego też forma Sanchin, mimo że krótka i pozornie łatwa to nauczenia, jest niezwykle trudna do udoskonalenia i trzeba jej poświęcić wiele lat. Mistrz Tatsuo Shimabuku, założyciel stylu isshin-ryu, powiedział: „Sanchin jest fundamentem karate. Bez Sanchin karate nie byłoby karate. Sanchin przynosi zdrowie i siłę, a bez tego nie moglibyśmy ćwiczyć karate.” Kanbun Uechi (twórca uechi-ryu) mówił: „W Sanchin jest wszystko”.
Do omówienia treningu Sanchin jeszcze wrócimy, ale teraz zajmijmy się historią. I tu jest kolejny problem. Niektórzy uważają Sanchin za jedną z najstarszych form sztuk walki, a jej genezy szukają w pierwszym klasztorze Szaolin. Najpierw w VI w. „ojciec zen” Bodhidharma miał opracować ćwiczenia oddechowe skorelowane z napinaniem mięśni. Później ponoć dodano ruchy będące technikami walki. Ale to są domysły oparte na mglistych przesłankach. Podobne ruchy zawierały także stare ćwiczenia tai chi chuan i innych stylów wewnętrznych.
Kolejne wzmianki pochodzą z czasów dynastii Qing, a ściślej — z XVII w., kiedy to ponoć istniał tzw. południowy Szaolin w prowincji Fujian. W okolicach Fuzhou ćwiczono formę San Chien (Saam Chien, San Chan) w sztuce walki zwanej Pięść Pięciu Przodków (Wuzuquan). Kata o tej nazwie istnieje zresztą do dziś i jest praktykowane z wielką estymą także w stylu tygrysa i żurawia. Oczywiście jedna nazwa nie oznacza takich samych ruchów. Niektórzy doliczają się kilkudziesięciu wersji tej formy… No właśnie. Czy to nadal jest ta sama forma?
Ale nas najbardziej interesuje Sanchin na Okinawie. Wydaje się, że jako pierwszy przywiózł ją z Fuzhou w 1870 r. Seisho Aragaki (1840—1918). Być może znał ją też Sokon Matsumura, który już w 1828 r. praktykował w Fuzhou i przywiózł kata Seisan, ale nie nauczał Sanchin jako osobnej formy. Zresztą, ta pierwsza na Okinawie zapewne niewiele ma wspólnego z obecnie ćwiczoną.
Drugi i najbardziej znany transfer Sanchin na Okinawę jest dziełem Kanryo Higaonny (1853—1915). Wprawdzie Higaonna — jako uczeń Aragakiego — musiał znać Sanchin, ale podczas swojego pobytu w Chinach poznał inną wersję i pogłębił wiedzę o tej formie, obecnej w kilku szkołach pokrewnych wobec stylu żurawia (np. pięść mnicha). Kiedy Higaonna wrócił ok. 1879 r. i zaczął nauczać, kata Sanchin stała się podstawą jego stylu. Ponoć w naha-te (shorei-ryu) przez pewien czas uczono tylko dwóch form — Sanchin i drugiej dostosowanej do predyspozycji ucznia. Kanryo Higaonna ustalił przemieszczanie: trzy kroki do przodu, obrót, cztery kroki, obrót, krok w przód i krok w tył. Dłonie otwarte. Taką formę przejął najstarszy uczeń — Juhatsu Kyoda (późniejszy założyciel to’on-ryu). Niektórzy badacze formy Sanchin dostrzegają jej podobieństwo z treningiem walki w zwarciu (klincz) obecnym w stylach tajskich. Przy otwartych dłoniach taka interpretacja technik jest całkiem logiczna.
Sukcesor Higaonny — Chojun Miyagi (1888—1953) — uczynił z niej bazową formę stylu goju-ryu, ale dokonał istotnych zmian — przede wszystkim wprowadził pięści zamiast otwartych dłoni, zmienił ilość kroków i położył nacisk na oddychanie i pracę mięśni. Taką wersję mamy dokładnie opisaną w książce Kenwy Mabuniego „Kobo Jigai Goshin Jutsu Karate Kenpo” z 1934 roku. W ten sposób niektóre aspekty dawnego (koryu) Sanchin zostały ukryte przed początkującymi uczniami. Dlaczego? Pisałem o tym w eseju rozpoczynającym tę książkę. Ale kij ma dwa końce. Niektórzy karateka nigdy nie osiągnęli poziomu zaawansowanego. Czy Miyagi zubożył Sanchin? Pozornie tak, ale przecież ułożył kata Tensho będące wspaniałym dopełnieniem.
Ale nie koniec na tym. Do „źródła” w Fuzhou w 1897 r. powędrował kolejny Riukiuańczyk — Kanbun Uechi (1877—1948) i przebywał tam kilkanaście lat. Większość czasu spędził w szkole tygrysa i żurawia mistrza Zheng Xianji (trenując z jego asystentem Zhou Zihe). Kiedy po latach otworzył dojo w prowincji Wakayama, jego absolutnie bazową formą była Sanchin. Uechi nie uczył żadnej innej formy zanim uczniowie nie opanowali tej. Wydaje się, że jego wersja zachowała najwięcej ze swej pierwotnej surowości — przede wszystkim otwarte dłonie i cztery kierunki. Ale to drugie niekoniecznie świadczy o jakimś dawnym pierwowzorze. Niektórzy twierdzą, że najstarsze ćwiczenia, te wywodzące się z północnego Szaolin, wykonywane były w miejscu, bez jakiegokolwiek przemieszczania.
Dziś najbardziej znana jest stosunkowo krótka wersja Sanchin opracowana przez twórcę stylu goju-ryu — Chojuna Miyagiego. Bardzo podobną ćwiczy się w shito-ryu i w kyokushin (oraz wszystkich wobec nich pochodnych). Trochę inna, ale w istocie podobna jest wersja isshin-ryu. Z kolei najdłuższe, aż 5-minutowe Sanchin w chito-ryu łączy w sobie elementy z goju-ryu, uechi-ryu oraz techniki znane z kata Tensho. Bardzo podobne ćwiczenie pojawia się w niektórych szkołach shorin-ryu, ale nie jest traktowane jako pełnoprawne kata.
Dość zaskakujący jest brak kata Sanchin na liście form dwóch stylów z „wielkiej czwórki” — shotokan i wado-ryu — oraz spadkobiercy shuri-te shorin-ryu. Wydaje się, że Gichin Funakoshi skupiał się na formach przekazanych mu przez mistrzów Azato i Itosu. Te kata przekazał Hironoriemu Otsuce. Wśród nich są formy pochodzące z naha-te i spełniające funkcje, jakie ma Sanchin. Te formy to Hangetsu (Seisan) i Sochin. Czy to oznacza, że Azato, Itosu i Funakoshi nie znali Sanchin? Nieprawdopodobne. Sensowna wydaje się teoria, według której przyczyną „zniknięcia” Sanchin z shuri-te jest wprowadzenie karate do programu szkół na początku XX wieku. Władze szkolne miały wątpliwości, czy praktyka Sanchin jest bezpieczna dla zdrowia. Lekarze sugerowali, że osoby mające problemy z pracą serca i z ciśnieniem nie powinny wykonywać takiego ćwiczenia. Itosu chciał uniknąć problemów i po prostu skreślił Sanchin.
Wiele lat później podobne wątpliwości ogarnęły Chojuna Miyagiego. Dlatego nie uczył Sanchin początkujących uczniów. Także współcześnie na ogół unika się Sanchin na wczesnym etapie praktyki. Ta forma podnosi tętno, uruchamia płuca i krążenie krwi. Jest to dobre dla serca, tętnic, skóry, układu limfatycznego. Ale nieumiejętne ćwiczenie może być ryzykowne, szczególnie dla osób z wadą serca, może też źle wpływać na wzrok. Konieczne jest poprawne oddychanie brzuszne. Instruktor musi wiedzieć, jakich wskazówek udzielić uczniom.
Pozytywny efekt Sanchin odnosi się też do sfery psychicznej. Ćwiczenie pobudza pamięć, uspokaja, relaksuje, odstresowuje, wzmacnia charakter, uczy koncentracji, oczyszcza umysł. To są najstarsze funkcje kata przywodzące na myśl praktykę zen (chan). Nieprzypadkowo. Meitoku Yagi ze szkoły Meibukan (goju-ryu) tłumaczy, że istnieją trzy typy praktyk medytacyjnych zen: za-zen (w pozycji siedzącej), ritsu-zen (w pozycji stojącej) i do-zen/ugoku-zen (w ruchu). Trening Sanchin odpowiada temu trzeciemu typowi.
Niektórzy próbują doszukać się bunkai — precyzyjnej interpretacji kata Sanchin. Wskazują nawet na podobieństwa z muay-tai (walka w klinczu). Tytułowe trzy walki odbywają się jednak wewnątrz naszego ciała i umysłu. Celem Sanchin nie jest nauka konkretnych technik obrony, lecz pobudzenie naszego tenden, środka ciała, miejsca gromadzenia się energii ki, oraz inne efekty opisane wcześniej. Jeśli się zastanowimy, dojdziemy do wniosku, że układają się one w uniwersalną receptę na osiągnięcie celu w budo. Po pierwsze — nogi, „zakorzenienie”; mistrzowie mawiają, że siła ciosu lub bloku opiera się na wsparciu przez pozycję nóg. Po drugie — mocna pozycja całego ciała zapewniająca stabilność, równowagę i tzw. trójkąty energii. Po trzecie — mięśnie odpowiedzialne za szybkość i skuteczność techniki. Po czwarte — oddychanie pozwalające na uruchomienie naszej wewnętrznej energii (ki). Po piąte — opanowanie umysłu, kontrola zmysłów, harmonia psychiki i ciała. Czegóż chcieć więcej?
Kata Sanchin ćwiczy się w charakterystycznej dla naha-te pozycji sanchin-dachi. To wysoka pozycja zapewniająca wszechstronną stabilność. Najpierw uczymy się pozycji nóg, kontrolujemy opuszczone barki, potem napinamy mięśnie (brzuch, ręce, nogi, pośladki), nasze oczy pozostają w czujności, ćwiczymy zanshin, oddychanie zwane ibuki pomaga w osiągnięciu harmonii ciała i umysłu, uczy gospodarowania tlenem i energią. Aby pokazać ruch przepony i mięśni brzucha, formę Sanchin często wykonuje się bez górnej części gi. Przemieszczanie następuje krokiem suri-ashi. Stopa sunie łukiem niemal dotykając podłoża.
Niektóre style stosują też ćwiczenie shime, co w wolnym tłumaczeniu znaczy „dokręcanie śruby”. Chodzi w nim o sprawdzenie napięcia mięśni, siły, oddychania i stabilności. Podczas gdy uczeń wykonuje ćwiczenie, instruktor uderza go w wybrane mięśnie, lekko popycha i pociąga w różne strony. Ćwiczenie to ma za zadanie wytworzenie u budoka tzw. żelaznej koszuli. Niektórzy mylnie sądzą, że chodzi jedynie o odporność na ciosy, i nazywają to wyrabianiem twardości. To nieporozumienie. Odporności na ciosy nie da się wyćwiczyć poprzez ich częste przyjmowanie. Bokserzy powiadają, że nie ma przeciwników odpornych na ciosy, a są jedynie źle trafieni. Ale jednak coś jest na rzeczy. „Żelazna koszula” to nie pancerz, ale przygotowuje do skutecznego wykonywania bloków i ciosów, a przede wszystkim — na najwyższym poziomie zaawansowania — ma być jedną z legendarnych 72 sztuk z klasztoru Szaolin. To długa historia warta osobnego artykułu. Teraz wspomnę tylko, że chodzi o ćwiczenia chi kung (qigong), które w połączeniu z medytacją i ziołolecznictwem uczą sterowania energią życiową chi (jap. ki).
W praktyce Sanchin mamy wiele szczegółów, których nie dostrzega się na początku. Zrozumienie ich, opanowanie, a następnie zintegrowanie zajmuje lata i jest fascynującym aspektem treningu tej formy. Doskonałe opanowanie ruchów to dopiero połowa drogi. I tę drogę budoka musi przede wszystkim przejść sam. Poznając siebie, korygując swoje błędy. A to musi potrwać.
Przełamanie zasieków obronnych
— Passai / Bassai
— Matsumura Bassai
— Tomari Bassai / Oyadomari Bassai
— Bassai Dai
— Bassai Sho
— Ishimine no Bassai
— Kiyuna no Passai
— Tachimura Bassai
— Kyan no Bassai
Istnieją zasadniczo cztery różne kata pod nazwą Passai/Bassai i każda z tych form ma po kilka wersji. A więc mamy prawdopodobnie najstarszą Passai / Matsumura Bassai, natępnie Tomari Bassai, najpopularniejszą Bassai Dai oraz jakby jej siostrę (ale nie bliźniaczkę) Bassai Sho. Jaka jest ich geneza? Nęcąca i dość rozpowszechniona jest teza, że Passai ułożył Sokon Matsumura (1809—1899), który prawdopodobnie wykorzystał formę/styl pięści lwa albo swoistą mieszankę stylów tygrysa, lwa i mnicha, którą poznał w 1828 r. podczas swojej podróży na kontynent do Fuzhou. Kolejne kata miałyby być przeróbkami / wersjami tej pierwszej ułożonymi przez uczniów Matsumury. Ale tak być nie musiało. Może istniało inne źródło, z którego Matsumura i inni czerpali niezależnie?
Passai / Matsumura Bassai i Tomari bassai
Kata Matsumura Bassai została przekazana najbliższym uczniom (m.in. Tawadzie, Kiyunie). Tawada przekazał ją Choshinowi Chibanie, a ten Kenwie Mabuniemu i innym. Kata Chibany możemy już obejrzeć na filmie. Kiyuna uczył Taro Shimabuku (1905—1980) i ta wersja przetrwała w szkole Shubukan. Z kolei formę Tomari Bassai ułożył zapewne Kosaku Matsumora (1829—1898) w czasach, gdy wraz z Kokanem Oyadomarim (1827—1905) byli uczniami Matsumury. Istnieje także forma Oyadomari Passai, podobna do Tomari Bassai, nieco bardziej rozbudowana. Tę wersję przekazuje się dziś w szkole Seibukan. Ale wersji Passai w różnych szkołach shorin-ryu jest wiele, często w nazwie pojawiają się nazwiska mistrzów, jak: Hanashiro, Kyan, Motobu, Teruya, Oshiro, Ishimine, Kiyuna, a nawet Chatanyara, przy czym nie może chodzić o słynnego Yara Guwa z wioski Chatan (1668–1756), lecz kogoś z potomków (albo nazwano kata na cześć legendarnego mistrza). Pasjonaci docierania do korzeni poszukują surowego te w stylu mistrza Tachimury (Takemury), który był przyjacielem Matsumury.
Bassai Dai i Ishimine no Bassai
Kolejna forma — Bassai Dai — została ułożona przez Anko Itosu (1831—1915) na początku XX w. i znacznie różni się od pierwowzoru, czyli Passai Matsumury. Jest krótsza i obecnie najpopularniejsza z omawianych kata. Istnieje w bardzo wielu stylach. Wersja shito-ryu jest jedną z 8 shitei-kata organizacji WKF. Podobna do niej jest Ishimine Bassai. Uczeń Itosu a wcześniej Matsumury — Ishimine dostosował formę do swoich warunków fizycznych (wysoki, chudy). Mamy tu więc niską pozycję shiko-dachi przy bloku dolnym i charakterystyczny krótki blok yoko-uke.
Bassai Sho
Forma Bassai Sho powstała zapewne w tym samym czasie i też ułożył ją Itosu, prawdopodobnie na podstawie innej, mało znanej formy Matsumury Passai Gwa (znaczenie gwa i sho jest takie samo). Passai Gwa była jedną z kilku form, jakie znał słynny Choki Motobu. Najbardziej znane wersje Bassai Sho stworzyli mistrzowie Mabuni (shito-ryu) i Funakoshi (shotokan). W Bassai Sho mamy obronę przed przeciwnikiem uzbrojonym w kij, mamy zakończenie podobne do zakończenia Pinan Yondan i mamy fragmencik jakby wyjęty z Koryu Ananko. To dość krótka, ale wcale niełatwa forma.
Passai czy Bassai? Ta druga pisownia i wymowa została spopularyzowana przez uczniów Itosu — Gichina Funakoshiego i Kenwę Mabuniego, ale wydaje się „zjaponizowana” w latach 40. i po wojnie. Oryginalnie, za czasów Matsumury, pisano inaczej, wymawiano inaczej, a i rozumiano znaczenie inaczej.
Jeden z historyków karate (Simon Keegan) przypuszcza, że Sokona Matsumurę w Fuzhou uczył niejaki Iwa (Iwaa, Iwah) — mistrz sztuki Bazi Quan (pięść białego lwa). Z technik tego stylu Matsumura miał ułożyć kata Bazi Da i Bazi Gwa, czyli późniejsze Matsumura Passai i Bassai Sho. Nazwę kata możemy zapisać tak, że dialekcie Fuzhou będzie odczytana „pa-sai” i znaczy „bicie lwa”. Tak brzmi nazwa pewnego starego tańca, ale mamy też nawiązanie do stylu Iwaa.
Jednak odwoływanie się do chińskich ideogramów może być mylące, albowiem nazwę kata najczęściej zapisywano przy pomocy alfabetu katakana. Najwcześniejsze źródła „drukowane” (artykuły prasowe z 1911 i 1914 r.) podają zapis katakaną (pa-su-sa-i). Głoska u jest zredukowana, więc mamy brzmienie „passai”. Nazwa ta była jednak nic nie mówiąca, choć podobno w dialekcie riukiuańskim może oznaczać „wiara drugiemu”. W latach 30. pojawiły się dwa nowe zapisy ideogramami kanji. Oba czytamy „bassai”. Pierwszy ideogram „ba” tradycyjnie oznacza „usunąć”, „zdominować”, „zdobyć”. W Japonii może być czytany także „batsu” lub „hatsu” i oznacza „wyjąć”, „wyciągnąć”. Oba drugie znaki to homonimy i synonimy. Czytamy „sai”, ale jeden znaczy „forteca”, a drugi w języku japońskim może też oznaczać czasownik „zablokować”, „zamknąć”. Całość zazwyczaj tłumaczona jest jako „zdobycie fortecy”, „szturm na fortecę” lub „przełamanie obrony”. Pasuje to do opisu kata autorstwa Gichina Funakoshiego, który dostrzegał w Passai sytuację zmieniającą się z niekorzystnej (odparcie ataków i konieczność urozmaiconego blokowania) na korzystną, gdy walczący odnajduje w sobie siłę i wolę „potrzebną do przebicia się przez obronę fortecy wroga”.
Zapis ideogramami znalazł oczywiście swoje odzwierciedlenie w zapisie katakaną, gdzie pierwszy znak pa został zastąpiony znakiem ba. Po drugiej wojnie nazwa Bassai stała się powszechna. Do tego stopnia, że nawet najstarsze wersje określano tym mianem (np. Matsumura Bassai, Ishimine Bassai, Tomari Bassai). Czasem po nazwisku mistrza pisze się partykułę „no”, która ma podobną funkcję, jak angielskie „of”. Dziś na fali powrotów do tradycji w wielu szkołach wraca nazwa Passai.
W wielu szkołach shorin-ryu Bassai-dai jest tożsama z Matsumura Passai, a Bassai-sho to jakby surowa wersja Bassai-dai mistrza Itosu (zresztą często tak nazywana — Itosu Passai). I jak tu się połapać w tym galimatiasie?
Kenwa Mabuni, twórca stylu shito-ryu włączył do programu: najstarszą, najbardziej rozbudowaną Passai / Matsumura Bassai, której Mabuni najpewniej nauczył się od Choshina Chibany. Mamy Tomari Bassai (Kosaku Matsumory). Jest też Bassai Dai, przekazana Mabuniemu przez Itosu, oraz Ishimine Bassai. Wreszcie Bassai Sho, czyli — jak pisałem wyżej — zupełnie osobnej formy w opracowaniu Itosu.
W stylu shotokan mamy tylko dwie formy: Bassai-dai i Bassai-sho. Bazują one na tym samym źródle, co w shito-ryu. Gichin Funakoshi uczył się u mistrzów Azato i Itosu, a mieszkając już w Tokio opracował własne wersje kata.
Możemy zadać pytanie, czemu Anko Itosu uprościł Passai? Zapewne ma to związek z popularyzacją karate na początku XX w. W większej liczbie uczniów byli ludzie o różnym stopniu zdolności, nie trenowano już codziennie przez wiele godzin. Nowy program, „nowe karate” dla nowych czasów. Itosu starał się opracować kilkanaście kata o wzrastającym stopniu trudności. Dla Bassai-dai wypadło miejsce mniej więcej w połowie.
W szkołach shorin-ryu i pochodnych jest inaczej. Najprawdopodobniej „winny” jest Choshin Chibana (1885—1969). Otóż był uczniem Itosu, gdy ten (na początku XX w.) przystosowywał kata do nauki w szkołach i otwartych dojo (gdzie każdy mógł się zapisać). Ale poznał też stare, ortodoksyjne wersje kata od mistrza Shinkazu Tawady. Gdy pokazał je Itosu, ten pochwalił wykonanie i powiedział, że te stare wersje warto ocalić od zapomnienia. Chibana później nauczał rozbudowanej wersji Tawady (w zasadzie — Matsumura Passai) jako Passai Dai oraz nieco krótszej wersji Itosu jako Passai Sho. Ale ten podział nie miał nic wspólnego z i omówionym powyżej podziałem Bassai-dai i Bassai-sho. Może z tego dobitnie wynikać, że autorem Bassai-sho nie był Matsumura, lecz Itosu. Ha, miało być prościej…
To wielkie zamieszanie z wieloma wersjami kata Passai dostrzegał już mistrz Itosu i inni instruktorzy na początku XX w. Itosu uważał, że jest zbyt wiele kata i należy skupić się na kilkunastu podstawowych. Dyskutował o tym z Choshinem Chibaną. Ale wśród jego uczniów byli i tacy, którzy kochali kata i chcieli ich poznać jak najwięcej (Mabuni). Także dziś pasjonaci budo poszukują na Okinawie starych, zapomnianych, kiedyś wyeliminowanych z programu form.
No cóż, nie dziwmy się, gdy spotkamy nazwy: Kiyuna Passai, Passai Dai, Tawada Passai, Matsumura Passai, Hanashiro Passai, Ishimine Passai, Azato Bassai, Chatanyara Bassai, Chibana Passai, Itosu Bassai, Kyan Passai, Matsumora Bassai, Tomari Passai, Motobu Passai, Passai Gwa, Oshiro Bassai, Oyadomari Bassai, Teruya Bassai, Koryu Passai, Passai. Wszystkie te formy będą podobne, choć różnić się będą w szczegółach. I wszystkie będą w sobie miały „to coś” — dynamikę, spójność, efektowność, satysfakcję z wykonywania.
Walka na wąskiej ścieżce
— Naifuanchin
— Naifanchin (Shodan, Nidan, Sandan)
— Naihanchi (Shodan, Nidan, Sandan)
— Tekki (Shodan, Nidan, Sandan)
Naifanchin, a także Naifuanchin, Naihanchi, Naifanchi, Tekki — Shodan, Nidan, Sandan to cykl trzech kata wykonywanych w jednej pozycji o nazwie tożsamej z nazwą kata (w shotokan zwanej kiba-dachi, czyli pozycją jazdy konnej). Dopóki nie powstały kata Pinan, to od tej formy w wielu szkołach rozpoczynano trening to-de. Nie oznacza to jednak, że jest ona łatwa, ani że jej powstanie jest dobrze znane. Już sama nazwa stanowi zagadkę. Nie jest to słowo japońskie ani okinawskie. Zapis znakami katakana nic nam nie wyjaśnia, a wiarygodnego zapisu w kanji — brak. Zapewne najstarszą nazwą jest Naifuanchin, a kolejne — Naifanchin, Naifanchi, Naihanchi to fonetyczne uproszczenia.
Przyjmuje się, że „Nai” oznacza „wewnątrz”. „Fu’an” to nazwa miejscowa, okręg w prowincji Fujian albo szponiasta łapa zwierzęcia. Ostatni znak „chin” oznacza „bitwę”, „starcie”. Taka interpretacja wyraźnie każe szukać źródeł kata w Chinach. Tłumaczenia uproszczeń nazwy nie mają większego sensu historycznego, ale mistrz Shiomitsu (wado-ryu) ładnie wyjaśnia, że nai (wewnątrz), han (pół), chi (energia ki) odsyła nas do myślenia zarówno o fizycznym, jak i psychicznym studiowaniu kata. Spotkałem się też z tłumaczeniem „starcie na ścieżce” (naihan — można rozumieć jako ścieżka przez pole) nawiązującym do małej przestrzeni, wręcz braku przemieszczania się, a także „mocne zakorzenienie się, trzymanie gruntu” (chi — można tłumaczyć jako grunt, fundament).
Mało znanym faktem jest to, że Kenwa Mabuni postanowił wykorzystać wykształcenie swego ucznia — Ryusho Sakagamiego i poprosił go, by zapisał nazwy kata ideogramami. W tamtych czasach dominował zapis fonetyczny znakami katakana, więc wielu adeptów nie rozumiało tajemniczych nazw kata. Sakagami zapisał Naihanchi (Naifanchin) jako „wewnętrzne kroki” albo „rozwój wewnętrzny”.
Przejdźmy do historii. Na początku istniała tylko jedna forma Naifanchin nauczana przez Sokona Matsumurę już w połowie XIX w. Raczej sam jej nie ułożył. Gdzie ją poznał? Może podczas swojej podróży na kontynent, a może od tajemniczego mistrza Asona, który w latach 1866—1868 na pewien czas osiedlił się na Okinawie, będąc ochroną chińskiego konsula? W każdym razie niektóre źródła twierdzą, że już w drugiej połowie lat 20. XIX w. Matsumura praktykował Naifuanchin, inne przesuwają datę na lata 50. lub 60.
W chińskim stylu formy woli — Hsing-I (Xsing-yi-quan) — który był jednym z popularniejszych stylów wewnętrznych w epoce dynastii Qing (XVII — XX w.), większość technik jest ćwiczona w pozycji identycznej z naifanchin-dachi, czyli stopy ułożone równolegle, rozstawione na szerokość dwukrotnie większą niż rozstaw barków. Ponadto, według niektórych badaczy, Naifanchin bardzo przypomina formę sztuki walki zwanej „Dai-Po-Chin”, pochodzącej z obszaru na południe od rzeki Jangcy. Pozycję i niektóre techniki odnajdujemy także w Baguazang i w Wing Tsun. Baguazang i Hsing-I to tzw. style wewnętrzne, w których ćwiczenie w pozycji przypominającej postawę jeźdźca jest kluczem do opanowania energii chi (ki) oraz osiągnięcia harmonii ciała i umysłu.
Istnieją jeszcze inne hipotezy dotyczące powstania Naifanchin. Niektóre prawdopodobne — np. że formę znał Giko Uku, nauczyciel Kosaku Matsumory z Tomari — a inne mało prawdopodobne — że formę sprowadził prekursor naha-te Aragaki, ale nie nauczał swoich uczniów tylko pokazał znajomym instruktorom z Shuri.
A teraz posłuchajmy mistrzów, dla których Naifanchin to najważniejsze kata.
Choki Motobu: „Jedynym kata, które było potrzebne, aby być dobrym budoka, było Naifanchin”. Hironori Otsuka (założyciel wado-ryu): „Każda technika ma swój własny cel. Osobiście faworyzuję Naihanchi. Nie jest interesująca dla oka, ale jest niezwykle trudna w praktyce. Trudność Naihanchi rośnie wraz z większą ilością czasu spędzanego na ćwiczeniu, jednak jest w tym coś „głębokiego”. Jest to fundamentalne dla każdego ruchu, który wymaga reakcji. Niektórzy ludzie mogą nazwać mnie głupcem z powodu mojej wiary. Jednak wolę to kata od każdego innego.”
Do głębi Naifanchin zaraz wrócimy. Teraz zwróćmy uwagę na spostrzeżenie mistrza Otsuki, że kata „nie jest interesująca dla oka”. Wielu instruktorów zauważa, że uczniowie niechętnie uczą się tej formy. Jest krótka, wydaje się łatwa, nie można z nią wystąpić na zawodach. Nic bardziej mylnego. Wszystkie „stopnie” Naifanchin wymagają siły, szybkości, stabilności. To typowe formy shuri-te. A przede wszystkim „ukrywają” w sobie ogromne bogactwo skutecznych technik. Choki Motobu nazywał je „jissen”, czyli stosowane w realnej walce. „Pozycja nóg i bioder w Naifuanchin no Kata to podstawa karate”. I dalej: „Skręcenie w lewo lub w prawo z pozycji Naifuanchin da ci postawę używaną w prawdziwej konfrontacji. Gdy zmienisz sposób myślenia o Naifuanchin, różne znaczenia w każdym ruchu kata również staną się jasne”. Wreszcie: „Ręka blokująca musi w jednej chwili stać się ręką atakującą. Blokowanie jedną ręką, a następnie kontrowanie drugą nie jest prawdziwym bujutsu. Prawdziwe bujutsu naciska do przodu, blokuje i kontruje w tym samym ruchu.” Mistrz Motobu daje nam tu wskazówki, jak „czytać” kata. Co więcej — w niektórych wypowiedziach Motobu już nie mówi o Naifanchin jako o kata, lecz jako o osobnej sztuce walki. Cały system w jednej formie? Czy to możliwe? A czemu nie? Przecież byli mistrzowie, którzy uczyli tylko jednej formy…
Zaraz, zaraz. Ale o jakim Naifanchin mówimy? Czy o bazowej, długiej, chińskiej formie, czy o Naifanchin Shodan? Motobu nauczył się Naifanchin w Tomari od mistrza Kosaku Matsumory. Dyskutował też o niej z Sokonem Matsumurą. Autorem trzech kolejnych Naifanchin Shodan, Nidan i Sandan jest Anko Itosu. Czy po prostu podzielił bazową formę na trzy części, czy stworzył zupełnie nowe kata? Tego nie wiemy.
Młody Kenwa Mabuni (późniejszy twórca stylu shito-ryu) opowiadał takie zdarzenie. Pracujący u jego rodziców budoka zwany Morihiro Matayoshi nauczył go kata w pozycji naifanchin-dachi (kiba-dachi). Mabuni pokazał tę formę Itosu i usłyszał, że jest to stara oryginalna wersja. No, ale w swoim dojo Mabuni uczył trzech form Itosu. Czyżby „stare kata” zostało zapomniane?
Otóż niektórzy mistrzowie skupili się jedynie na Naifanchin Shodan, twierdząc, że tam zawarta jest esencja bazowego kata. Hironori Otsuka posunął się nawet do takiego stwierdzenia: „Istnieją trzy (Naifanchin) kata, Shodan, Nidan i Sandan, ale ostatnie dwa są prawie bezużyteczne”. No, to ekstremalne stanowisko. Tym bardziej, że współcześnie nikt nie wie, jak wyglądało stare Naifuanchin.
Shodan i Nidan są formami symetrycznymi, wykonujemy dwukrotnie tę samą sekwencję, za drugim razem jakby lustrzane odbicie. Inaczej jest przy Sandan, choć druga „połówka” jest w znacznej części symetrycznym powtórzeniem.
Oczywiście, trzeba wspomnieć, że w stylu shotokan omawiana forma nazywa się Tekki (żelazny jeździec) i ma trzy stopnie, jak w przekazie linii Itosu. Kiedy patrzymy na wykonanie Tekki Shodan przez samego Gichina Funakoshiego, przychodzi nam na myśl jego powiedzenie: „żelazne uderzenie, stalowy blok”. Różnice techniczne z wersją shorin-ryu istnieją, ale nie są wielkie.
Fundamentalną i niezmienną wydaje się pozycja naifanchin-dachi / kiba-dachi. Nie występuje ona w żadnym innym kata, co prowadziło do przypuszczenia, że jej rola jest bardziej treningowa, ogólnorozwojowa. Wyobraźmy sobie adeptów to-de, którzy przez pierwsze trzy lata praktyki ćwiczą po kilka godzin dziennie wyłącznie w tej nienaturalnej i męczącej pozycji. Przynosi to jednak znakomite efekty. W japońskich sztukach walki mówi się, że mocna pozycja i mocne dolne partie ciała są fundamentem technik ręcznych.
Choki Motobu miał własne przemyślenia na ten temat. W swojej książce „Watashi no Karate-jutsu (Moja Sztuka Karate)” pisze: „Prawdopodobnie już wiesz, że istnieje kata, które używa hachimonji-dachi (pozycja cyfry 8 — przyp. A.K.). Są tacy, którzy uważają, że właściwym sposobem wykonania tej postawy jest skręcenie palców do wewnątrz i ściśnięcie stóp. Dlatego często uczy się tego w ten sposób. Uważam jednak, że jest to całkowicie błędne.” Opis sugeruje, że niektórzy instruktorzy stosowali pozycję uchi-hachiji-dachi jeszcze bardziej nienaturalną niż naihanchi/kiba-dachi. Podobne uwagi miał Hironori Otsuka, który napisał: „… to oczywiste, że jeśli jest napięcie w nogach, trudno byłoby na przykład poruszać ciałem”.
Na zdjęciach Motobu wykonującego swoje Naifanchin widać wyraźnie, że stopy są ustawione równolegle, palce skierowane do przodu, a szerokość pozycji jest stosunkowo mała, około półtorej szerokości barkowej. Pozycja ta jest więc bardziej naturalna niż niska i szeroka stosowana dziś w stylu shotokan.
No, ale chyba już wystarczy tych dywagacji dotyczących pozycji naifanchin-dachi. W kata mamy szereg dwuręcznych technik o bardzo szerokiej interpretacji — od uwolnień, bloków, przez uderzenia do dźwigni i rzutów. Jest też nami-gaeshi (technika fali) interpretowana nie tylko jako unikanie podcięcia, ale też kopnięcie. I wiele, wiele innych ciekawostek, smaczków — miód na serce zaawansowanego karateka oraz czarna dziura dla początkującego. Tak więc studiujmy kata Naifanchin. Warto!
Nadgarstek i jaskółka
— Wanshū
— Matsumora Wanshu / Tomari Wanshu
— Wansu
— Wansu Sho
— Wansu Dai
— Empi
Historia kata Wanshū ginie w mrokach przeszłości. Tym bardziej, że jest to bardzo wiekowa forma… Wanshū (uproszczona nazwa Wansu) występuje w wielu stylach karate, a nawet w systemach koreańskich. Pomiędzy wersjami stylowymi tej formy są spore różnice techniczne, czasem podobieństwo jest bardzo odległe. Możemy wręcz mówić o dwóch różnych kata: dłuższym Tomari Wanshu (uprawianym m.in. w szkołach shorin-ryu, a w shotokan pod nazwą Empi) i krótszym Wanshu (shito-ryu).
Nazwa Wanshū jest różnie rozumiana. Najczęściej odnosi się ją do imienia chińskiego posła Wan-ji (lub Wang-ji 1621–1689), który przybył w 1683 r. na Okinawę (zapewne jako zastępca ambasadora). Wszechstronnie wykształcony, poeta, kaligraf i mistrz sztuk walki, podobno nauczał shaolin quan fa szlachtę okinawską w Tomari. Znany ekspert Ryusho Sakagami (1915—1993) pisze, że Wan-ji przebywał na Okinawie tylko pół roku. To niewiele. Ponadto w XVII w. nie było tylu szkół okinawa-te, co 200 lat później. Wang-ji musiał mieć niewielu uczniów ćwiczących wcześniej tylko rodzinne style te. Przypuszczalnie był wśród nich ekspert różnych sztuk walki Hama Higa.
Kata Wanshū była albo dziełem samego Wan-ji, albo została ułożona później przez jego uczniów i nazwana na jego cześć. A może oryginalna forma zanikła, bo kolejne pokolenia instruktorów zmieniały pierwotny wzór? A może wręcz przeciwnie — przetrwała ponad 200 lat w zamkniętych stylach rodzinnych? Możemy też zauważyć kilka osobnych „linii przekazu”. Rozważmy to.
Najstarsza wydaje się linia z Tomari. Uczeń „To-de” Sakugawy Choken Makabe, po nim Kenshin Teruya (1804—1864), który nauczył kata Wanshu Kosaku Matsumorę (1829—1898), ten z kolei — Kotatsu Iha (1873—1928) i Chotoku Kyana (1870—1945), a ten przekazał ją Zenryo Shimabukuro (okin. Shimabuku, 1908—1969, Seibukan), Shoshinowi Nagamine (1907—1997, Matsubayashi-ryu) oraz Tatsuo Shimabukuro (1908—1975, isshin-ryu). Z kolei Kotatsu Iha nauczył Wanshu Seiyu Nakasone (1893—1967). Uczniem tego drugiego jest Iken Tokashiki, założyciel szkoły Gohajukai, gdzie są już dwie wersje — Wansu Sho i Wansu Dai.
Także założyciel shotokan, Gichin Funakoshi (1868—1957), najprawdopodobniej poznał Wanshu w czasie swojej pracy w Tomari, u mistrza Iha (później zmienił nazwę na Empi). Znany instruktor Hirokazu Kanazawa twierdził, że Empi odwołuje się do najstarszej wersji Chokuna Makabe. Jak widać linia z Tomari jest bardzo rozbudowana.
Druga linia pochodzi z Shuri. Być może Sokon Matsumura (1809—1899) znał Wanshu, jeśli był spadkobiercą prekursorów to-de — Hama Higa, Takahara, Sakugawa i Makabe, ale jego najważniejszy uczeń Anko Itosu (1831—1915) nauczył się jej od mistrza Gusukuma z Tomari. Może była to inna wersja, a może Itosu dokonał zmian. Taką formę przekazał Kenwie Mabuniemu — późniejszemu twórcy stylu shito-ryu. I taką mamy dziś we wszystkich szkołach shito-ryu oraz w itosu-ryu (Sakagami). Charakterystyczne w tej wersji są techniki kakete wykorzystujące nadgarstek. I tu mamy nowy trop.
Inne tłumaczenie nazwy kata to wg innego zapisu w języku mandaryńskim „doskonały nadgarstek”, „ukryty nadgarstek” lub „pokaz nadgarstka” i odnosi się zapewne do częstej w wielu wersjach techniki nadgarstkiem (np. kakete w shito-ryu). Ryusho Sakagami używał też zapisu „doskonałość dłoni”. W źródłach możemy znaleźć też inne tłumaczenia, ale są one raczej „licentia poetica” autorów.
A może chiński konsul Wang-ji nie ma nic wspólnego z omawianą formą? Niektórzy zwracają uwagę na pewne podobieństwa form Wanshu i Wankan (a także częściowo zapomnianych Wanduan i Wando). Pierwsza część nazwy, enbusen i to, że są to stare formy, których pochodzenie otaczają mroki tajemnicy. Ideogram czytany po chińsku “wang” a upraszczany na Okinawie jako “wan” oznacza króla, władcę. Może więc chodzi o rodzinny styl książęcego rodu Motobu zwany ushu-ganashi-me no bugei (sztuka walki z pałacu królewskiego)? Książę Choyu Motobu (1857–1928) — spadkobierca rodzinnego stylu — praktykował sztuki walki zarówno z Sokonem Matsumurą, jak i z Kosaku Matsumorą, zapraszał mistrzów Itosu i Kuniyoshi, a przez ostatnie lata swego życia dzielił się swoją wiedzą. Czy on jest źródłem formy Wanshu?
Tę teorię potwierdzają spostrzeżenia badacza historii karate Andreasa Quasta. W słynnych “Notatkach z Oshimy” (Oshima Hikki, 1762), czytamy, że na Okinawie synowie króla noszą książęcy tytuł wansu (jap. oji), a władcy feudalni z rodziny królewskiej — ansu (aji). Może więc kata Wanshu/Wansu wywodzi się nie od chińskiego posła, lecz z zamkniętego stylu książąt?
Niestety, jak to często bywa przy badaniu historii karate, ścieżki się plączą i stają się mroczne. W stylu isshin-ryu oraz w szkole seibukan (shorin-ryu) mamy kata Wansu podobne do Wanshu z Shuri, ale zawierające też zupełnie inne elementy.
Choki Motobu — młodszy brat wspomnianego wyżej księcia — w książce „Okinawa Kenpo Tōdi Jutsu Kumite Hen” pisze, że już przed 1879 rokiem istniały dwie wersje Wanshū, które były praktykowane tylko w wiosce Tomari. No, ale nie sugerujmy się nazwami miejscowości. Dziś z dzielnicy Tomari pod zamek Shuri jedzie się kilka minut (3,5 km).
A co z shotokan? Jak wspominałem wcześniej, mamy tu formę pochodną wobec Matsumora Wanshu pod nazwą Empi (lot jaskółki). Teoretycznie Gichin Funakoshi powinien poznać kata Wanshu od Anko Itosu, podobnie jak Mabuni. Wygląda jednak na to, że nauczył się jej od mistrza Kotatsu Iha w Tomari. I to dlatego Empi i Wanshu shito-ryu tak się różnią. Ale jednak wersja shotokan także zawiera charakterystyczne techniki nadgarstkiem. Zawiera też elementy zupełnie inne. I to od nich Funakoshi wywodzi nazwę, co tłumaczy w książce „Karate-do Kyohan”: „Charakterystyczny ruch w tym kata to atak z wyższego poziomu, po którym chwyta się przeciwnika i przyciąga, skacząc i ponownie atakując. Ruch ten przypomina lot jaskółki w górę i w dół oraz odwracanie się”. Nazwa Empi przypomina nam też formę miecza stylu jigen-ryu uprawianego przez Sokona Matsumurę. Przypadek? Może Funakoshi znał obie wersje i dokonał twórczej syntezy?
Osobnych studiów wymaga interpretacja Wanshu, czyli bunkai. Krótsza i pozornie łatwiejsza wersja shito-ryu narzuca równie prostą interpretację. Jest to błąd, ponieważ mamy tu do czynienia z „kodem Itosu”, techniki mają podwójne znaczenie. Wielu praktyków nie dostrzega licznych uwolnień, dźwigni i rzutów. Te są bardziej widoczne w dłuższej wersji tomari-te i shotokan. Ze względu na trudność — zaleca się studiowanie Wanshu / Empi tylko zaawansowanym stopniom.
I to tyle na temat pięknej, starej formy karate-do. Pewnie głowa boli od rozplątywania splątanych nici przekazu. Teraz ruszamy do treningu.
Królewska korona i szum wietru w sosnach
— Wankan
— Wankuwan
— Ōkan
— Matsukaze
Niełatwo jest zacząć opis kata Wankan (także Wankuwan i Ōkan). Niektórzy twierdzą, że istnieją dwa odrębne kata pod tą nazwą. Pierwsza forma uprawiana jest m.in. w shorin-ryu i shito-ryu (tu często pod nazwą Matsukaze), a druga — w shotokan. Jednak mimo wielu różnic technicznych jest możliwość, że obie formy miały wspólnego, dziś zapomnianego przodka.
Zauważmy zbieżność nazw i pochodzenia kata Wanshu, Wanduan (Wando) i Wankan. Podobieństw technicznych prawie nie ma. Są to formy z Tomari i być może ich pierwowzory (dziś zapomniane) przywiózł na Okinawę w 1683 r. Wan-ji (Wang-ji, 1621 — 1689) — poseł cesarstwa Qing, poeta, mistrz sztuk walki w stylu shaolin quan fa i białego żurawia. Kata Wanshu (patrz poprzedni rozdział) pojawia się na kartach historii po ponad 150 latach. Z kolei tajemnicza forma Wandaun (o której napiszę w następnym rozdziale) nauczana była w stylach rodzinnych i dziś przez wielu uważana jest za zagubioną.
I wreszcie Wankan. Tradycyjnie przypisuje ją się tomari-te, ale wiemy, że znalazła się w programie Seisho Aragakiego (1840—1918). Czy to możliwe, że forma jakoś przetrwała 200 lat od czasów Wan-ji? I tak jak Wanshu poznał ją i rozpropagował najwybitniejszy mistrz tomari-te Kosaku Matsumora? Hipoteza bardzo kusząca, ale równie prawdopodobna jest wersja, że Aragaki nauczył się Wankan podczas swoich podróży do Fuzhou.
Aragaki zapewne nauczył Wankan Kenwę Mabuniego. No dobrze, ale dlaczego Kenwa Mabuni zmienił nazwę Wankan na Matsukaze? Czy to ukłon w stronę Matsumory (pierwsza część nazwiska)? Czy może zauważył, że Wankan uczona przez Gichina Funakoshiego wygląda całkiem inaczej? Podobno Funakoshi także chciał zmienić nazwę (na Shiofu albo Hito), ale utrzymała się nazwa stara. Tu warto przypomnieć, że Gichin Funakoshi uczył się nie tylko u mistrzów Itosu i Azato, ale także w Tomari u mistrza Kotatsu Iha (1873 — 1928 zwanego też Iha-gwa no Nushi albo Iha Sisū-tanmē). To ciekawa postać. Urodził się w arystokratycznej rodzinie, uczył się sztuk walki u mistrzów Oyadomari i Matsumora. Zmarł w stosunkowo młodym wieku, ale zdążył być instruktorem wielu ważnych w przyszłości karateka, jako Taro Shimabukuro i Shoshin Nagamine. Prawdopodobnie nauczył Funakoshiego kata Wanshu / Empi, a może i Wankan. Problem w tym, że dzisiejsze wersje odwołujące się do rodowodu Ihy są bardzo podobne do wersji shito-ryu a bardzo odległe od shotokan. Czyżby więc Gichin Funakoshi samodzielnie dokonał tak wielkich zmian? A może — jak sądzą niektórzy — formę tę opracował dopiero ok. 1943 r. syn twórcy shotokan Gigo Funakoshi? Zresztą, Wankan w shotokan to bardzo dziwna, wręcz tajemnicza forma — jedna z najkrótszych, a jednocześnie sytuowana wśród najbardziej zaawansowanych. Może Gigo chciał ją jeszcze rozwinąć, ale nie zdążył (zmarł w 1945 r.)? Podobieństwo wersji shotokan do shorin/shito opiera się na ostatniej ścieżce (seria kopnięć i uderzeń), ale wcześniej mamy zupełnie inne techniki.
Jakby tego było mało, istnieje trzecia wersja Wankan. W stylu kingai-ryu (szkoła rodziny Matayoshi znana głównie z ryukyu kobudo) praktykuje się kata Ōkan podobne do tego z shorin/shito, ale z charakterystycznym retuszem wskazującym na korzenie w stylu białego żurawia. To samo kata jest w kilku szkołach shorin-ryu.
Mistrz Shoshin Nagamine — twórca stylu matsubayashi-ryu, który bardzo lubił Wankan — pisał o niej: „Mówi się, że to kata było dziełem mistrza w czasach starożytnych, ale twórca jest nieznany. Wankan należy do starych kata. Zostało przekazane przez wojowników z rejonu Tomari i zachowane do dnia dzisiejszego”. Czyżby chodziło o pana posła Wan-ji?
No to zaryzykujmy jeszcze jedną hipotezę i odwołajmy się (jak i przy opisach wielu innych kata) do postaci Choyu Motobu (1857–1928). Bogata rodzina Motobu od dawna miała swój zamknięty styl zwany udundi, gotende lub ushu-ganashi-me no bugei (sztuka walki z pałacu królewskiego). Zauważmy, że pierwszy ideogram czytany po chińsku wang a upraszczany na Okinawie jako wan (Wanshu, Wandaun, Wankan) oznacza króla. Choyu Motobu, który ćwiczył także u Sokona Matsumury i Kosaku Matsumory, dzielił się swoją wiedzą z wieloma późniejszymi instruktorami, jak Kenwa Mabuni, Chojun Miyagi, Juhatsu Kyoda, Chomo Hanashiro, Choyo Ōshiro, Chibana Chōshin. Może Choyu Motobu znał jeszcze inną, obszerną wersję Wankan, z której wyewoluowały przez nas omawiane?
Wydaje się, że w powyższej genezie zastanawiająco często pojawia się postać Kosaku Matsumory. Nie będzie więc przesadą stwierdzenie, że najprawdopodobniej to on opracował Wankan w kształcie, jaki dziś widzimy w shito-ryu, shorin-ryu i gensei-ryu. Z kolei geneza Wankan w shotokan pozostaje zagadką.
Zazwyczaj nazwę Wankan zapisuje się dwoma ideogramami po chińsku brzmią wang-guan, uproszczone po okinawsku — wan-ku(w)an, a po japońsku — oo-kan. Znaczenie jest tu jedno: królewska korona. Wankan jest więc charakterystycznym dla Rikiuańczyków uproszczeniem wymowy. Ale jest też inny zapis. Ryusho Sakagami, od którego wywodzi się dzisiejszy styl itosu-ryu oraz kilka szkół shito-ryu użył innych ideogramów. Wymowa ta sama, ale znaczenie inne. Tu wan to ramię, a kan to przekłucie, przebicie, penetrowanie. Czyżby „przebijające ramię”? A może „przedramię otwierające drogę do kontrataku”?
Jeszcze więcej poezji i metafor napotkamy, analizując nazwę Matsukaze występującą w głównym nurcie shito-ryu (shito-kai). Wiatr w sosnach. Ideogram matsu — jak już sugerowałem wyżej — może nawiązywać do nazwiska Matsumory, ale nie tylko. Sosna to drzewo często pojawiające się w japońskiej symbolice. „Siedź jak kamień, stój jak sosna, pędź jak wiatr”. Sosna ma korzenie, stoi więc niewzruszenie, mimo że kołysze się pod wpływem wiatru. Słynny poeta Bashō (XVII w.) pisał: „Sosnowy wiatr / Igły spadające na / chłodny dźwięk wody”. Jest w tym jakiś uroczysty nastrój niewypowiedzianej sztuki. A skoro o sztuce mowa, to Matsukaze jest przecież tytułem chyba najbardziej znanej sztuki teatru No. Matsukaze i jej pozostająca trochę w cieniu siostra Murasame (jesienny deszcz) mieszkały nad zatoką Suma, trudniąc się wytwarzaniem soli z solanki. Na trzy lata trafił do nich wygnany dworzanin Ariwara no Yukihira. Dziewczyny zakochały się w nim. Kiedy wrócił na dwór, bardzo za nim tęskniły, a gdy nadeszła wiadomość o jego śmierci — umarły z żalu. Ich dusze pozostały jednak w zawieszeniu pomiędzy światem żywych i umarłych. Przywiązanie do doczesnych pragnień nie pozwala im odejść z tego świata. Główna bohaterka Matsukaze na ogół jest spokojna, ale zdarzają jej się wybuchy emocji — jak wiatr w sosnach łagodny i stały czasem zaszumi niepowstrzymaną siłą.
Czy Kenwa Mabuni myślał o tej sztuce nadając nazwę formie? Bardzo możliwe. Przecież znany był ze swojego głębokiego podejścia do budo. Karate to dla niego była sztuka i metafizyka. Pisał wiersze…
W warstwie technicznej wiele osób dostrzega równoczesność technik obronnych i atakujących. To świadczy o uniwersalności tej bardzo ciekawej formy. Praca nad bunkai kata jest rzeczywiście satysfakcjonująca. Mimo tej głębi w większości szkół shito-ryu Wankan / Matsukaze jest traktowane jako kata pośrednie, do którego przymierzają się już brązowe pasy. Zapewne dlatego, że nie jest to forma długa. Jednak nauka ruchów bez poznania ich sensu jest bezcelowa. Warto więc poczekać, zdobyć wiedzę i doświadczenie. A potem — sięgnąć po królewską koronę.
Chmura nad Tomari
— Wandaun
— Wandan
— Wando
— Tomari Wando
Początkowo o kata Wandaun, Wando i Wandau pisałem w rozdziale o zagubionych formach, nadal zresztą są tam one wymienione. Ponieważ jednak kata pod tymi nazwami są praktykowane, spróbujmy prześledzić ich źródła. Ale po kolei.
Najstarszy spis kata okinawskich znajdujemy w artykule „Shihan Gakkō Karate Taikai” (Zjazd karate w Studium Nauczycielskim) autorstwa Seiboku Tomikawy w piśmie Ryūkyū Shinpō z 1911 roku. Autor wymienia (nazwa pisana katakaną) kata Wando. W pisanych w latach 20. książkach Gichina Funakoshiego odnajdujemy kata Wandau i Wando. Pół wieku później Ryusho Sakagami w „Karate-do Taikan” na liście kata umieścił Wandaun. Co ciekawe, form tych nie ma w wydanej w 1934 r. książce Seijina (Morinobu) Itomana „Toudi jutsu no Kenkyu” (Studium technik toudi). A jest tam lista aż 42 kata, w tym wielu zapomnianych.
Moja hipoteza jest taka, że mamy do czynienia z jedną formą. Gichin Funakoshi zapewne nie znał jej, ale słyszał dwie różne nazwy. Nazwę Wandaun stworzył Sakagami zapisując ją ideogramami, które można rozumieć jako „ramię uderzające w chmurę” (wan-da-un). Zapis katakaną Wando lub Wandau nie ma znaczenia, choć skojarzenia z kata Wanshu i Wankan kierują nas do pojęcia król/książę.
Zapewne tajemnicza forma Wando/Wandaun nauczana była w rodzinach z Tomari, dlatego trudno znaleźć o niej informacje. Ryusho Sakagami raczej nie poznał jej od Kenwy Mabuniego, musiał znaleźć innego nauczyciela na Okinawie (może Hanashiro lub Chibana).
Dziś można tę formę odnaleźć w nielicznych szkołach (shito-ryu, shorin-ryu, shuri-ryu). Nauczał jej hanshi Takaya Yabiku. Zapewne rozbudował tę formę na podstawie poznanej krótszej wersji? Zatrzymajmy się przy tej postaci. Takaya Yabiku (ur. 1944) rozpoczął praktykę karate pod okiem ojca i wuja. Następnie został uczniem Hohana Sokena (1889—1982, Matsumura seito shorin-ryu), a potem — Seiji Irimaji (kojo-ryu/shinzan-ryu). Nie poprzestał na tym, zainteresował się uechi-ryu, doskonalił swe kobudo. Nie stworzył swojego stylu, ale stał się osobistością poważaną w środowisku karate. Przewodził organizacji Matsusokan pielęgnującej tradycyjną linię shuri-te. Jak Yabiku poznał Wandaun — pozostaje zagadką.
Krótszą wersję Wandaun poznał pasjonat sztuk walki Timothy L. Kerofsky na treningach shuri-ryu sensei Roberta Triasa oraz w Tokio, gdzie spotkał tajemniczego sensei z Okinawy o nazwisku Zenkoshi (1904—2002). Nazwisko to było pseudonimem przyjętym od nazwy świątyni Zenko-ji. Sensei nauczył Kerofskiego kata Wandaun (ponoć metaforycznie znaczy to „stara sosna”). Wygląda interesująco i oryginalnie, trudno dostrzec w niej jakieś pokrewieństwo z innymi formami. Moment podobny do Seipai, inny podobny do Chinte, jakieś skojarzenie z Matsumora Seisan. Obszerne ruchy obiema rękami przywodzą na myśl chińskie quan fa, ale liczne proste uderzenia, kopnięcia, łokcie, kolano — kojarzą się z shuri-te. To by nas odsyłało do rodzinnych stylów uchina-di. Ale wersja mistrza Takaya Yabiku w drugiej części zawiera dużo podobieństw do form naha-te, szczególnie Suparinpei, z charakterystyczną postawą modliszki na zakończenie. Może mistrz Yabiku rozbudował formę? A może uczynił to Sakagami? Nie wiemy. Dlatego wspominam o Wandaun także w rozdziale o zagubionych kata. Może niesłusznie? Współcześni badacze starych form, praktycy koryu uchina-di (stare/tradycyjne ręce Okinawy) prezentują kata Tomari Wando. Ma ono wiele podobieństw z wersjami omawianymi wcześniej, ma też sporo oryginalnych, spektakularnych sekwencji technik. Łokcie, kolana, szarpnięcia… Bardzo ciekawa forma. Może bardzo stara, może eklektyczna — jak to z Tomari.