E-book
15.75
drukowana A5
24.92
egzuwium

Bezpłatny fragment - egzuwium


Objętość:
29 str.
ISBN:
978-83-8467-120-7
E-book
za 15.75
drukowana A5
za 24.92

na dobranoc

to ciało trzeba będzie w końcu sprzątnąć

zerwać podłogę i wymienić żwirek

powiedziała: to ciało trzeba będzie kiedyś

złożyć i usypać kopczyk [dla chłopczyka]


dobrze — zakładam że wszystko

zostanie między nami że zostanie

między nami wszystko

że przetrwa

egzuwium

sobota […] jedenasty stycznia trzy

jedynki trzy żywioły — zakrzywienia

osadzone w dziewiętnastej literze

łacińskiego alfabetu jak nieśpiewny

język


soczyste uderzenie białą czcionką

wiersza: czas przeszły niedokonany

w prochu przedpołudnia

[s]pada dobre imię | jednym

bytem


trzy osoby trzy kontury — jedenasty

stycznia: afoniczność studni [tępy

sznur jutowy] wyliniałe trzewia co

nie wystąpią już z koryt przeciwko

sobie

mistyfikacja

są zdjęcia [klisze] które nie schodzą

do schronów a przerażone trwają

przeglądając się w bezczasie i takie

którym wmówiono że poza nimi

nie istnieje żaden inny świat | byłem


kiedyś częścią bezimiennej całości

[statek bezzałogowy dla nikogo]

chodź zrzucimy z siebie wszystkie

czarne nieba — viralowe spojrzenia

jak fotografie które nie schodzą


do schronów — a ty mnie dotknij

przebij prześwitem by sprawdzić

widełki martwego pola [gdzie wiszę

a gdzie mnie nie ma] jest srebro

i popiół […] kadr zrodzony z krwi

bywa że wychodzisz

zapadło się płuco i wyrok

został zatwierdzony — na śniegu:

ślady bosych słów bossa nova głodu


pod paznokciami grasuje mała tajemnica

linii papilarnych [twoje milczenie

daje przerzuty — siostro — daje przerzuty


do wiersza]

objet petit a

zrób to: popatrzę powtórzę

żarówki i skłony — skłony tatuaże

jestem topór ty drzewo jestem

drzewo ty mistral


żarówki i skłony popatrzę

powtórzę — pierwszy śnieg tej zimy

składamy ofiarę tobie się spowiadam

do mnie ślesz umyślnych

grudzień zero i osiem

Mickiewicz cierpi za miliony a ja znowu

grzebię palcem w Bursie czterdzieści

i cztery razy czterdzieści i cztery Mickiewicz

cierpi za miliony […] mój ojciec był cieślą

i też cierpiał jak pięknie cierpiał czterdzieści


i cztery razy tracąc świadomość mój ojciec

umierał tak pięknie umierał a ja znowu

grzebię palcem w Bursie [ojca swojego

który był cieślą]

słowo na dzień

przegryzły się wyrazy [wyrazy obce

potrzebowały więcej czasu] przegryzły się

wyrazy rozpięte między żebrami


między żebrami skąd tyle bieli

od której kiedyś przyjdzie się rozkruszyć

zetrzeć na pył

kamień

kamień do noży i języka na którego ostrzu

kładą się cienie urojonych zbrodni

budzi we mnie lęk


podobny do nocy spędzonej na zapomnianym

cmentarzu przy zapomnianym grobie

pod zapomnianą gwiazdą kamień rzucony

w niewłaściwym czasie — powraca


zawsze o przeciwstawnej godzinie [owoc

żywota twojego


— — — kamień]

wtórne utonięcie

Siri von Essen przybija do parapetu leniwie

unosząc alabastrową żaluzję lewego ok[n]a

po drugiej stronie ulicy


roztrzęsiony mizogin szarmancko wylewa się

na papier spowiada — jeżeli istnieje


szczęśliwe zakończenie wtórnego utonięcia:

to nie może być miłość

to nie może być miłość


to nie może być […] Siri von Essen przybija

do parapetu


leniwie unosząc alabastrową żaluzję

prawego ok[n]a po drugiej stronie pokoju

opuchnięty mizogin szarmancko wylewa się

na papier spowiada — jeżeli istnieje


szczęśliwe zakończenie wtórnego utonięcia:

to nie może być miłość

to nie może być miłość


to nie może być […] Siri von Essen podnosi

kotwicę

11:11

wykrwawiasz się na mojej połowie

łóżka na poduszce w drzazgach pod

paznokciami spoczywają odpryski

czasu który nie należy do nas

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 15.75
drukowana A5
za 24.92