Po Dziewczynę z bandażem sięgnąłem bez wielkich oczekiwań. Spodziewałem się zamkniętej historii z elementami fantastyki, a dostałem mocny thriller psychologiczny, który wyraźnie otwiera większą opowieść – i robi to z wyczuciem.
To książka, która najpierw mocno osadza czytelnika w zwyczajności: relacjach, małym miasteczku, codziennych rytuałach. Dzięki temu, kiedy napięcie zaczyna narastać, a rzeczywistość pęka, wszystko uderza znacznie mocniej. Nic nie jest tu podane na tacy, ale też nic nie jest chaotyczne – widać konsekwencję i kontrolę nad historią.
Największą siłą tej książki są relacje między bohaterami. Ojcostwo, przyjaźń, lojalność i strach przed utratą – pokazane bez patosu i bez sentymentalizmu. Emocje są ciężkie, czasem niewygodne, ale bardzo prawdziwe. Fantastyczne elementy nie dominują, tylko stopniowo wchodzą w narrację, podbijając niepokój zamiast go rozpraszać.
Widać, że to pierwszy tom większej historii, ale ten etap ma swoją wagę i sens. Finał nie zamyka świata, lecz przesuwa granice i jasno pokazuje, że stawka właśnie wzrosła.
Jeśli ktoś szuka thrillera psychologicznego z mrocznym klimatem i elementami dark fantasy, bez młodzieżowej naiwności i bez efekciarstwa – warto sięgnąć. To solidny początek serii i książka, która zostaje w głowie.