E-book
20.48
drukowana A5
31.31
drukowana A5
Kolorowa
50.38
Dusza w Słowach

Bezpłatny fragment - Dusza w Słowach


Objętość:
40 str.
ISBN:
978-83-8189-384-8
E-book
za 20.48
drukowana A5
za 31.31
drukowana A5
Kolorowa
za 50.38
Dusza to słowa, a słowa są wieczne — MK.
Michał Konieczek ur. 15.05.1989 Zimna Zośka

Upadły

Chodź i uratuj mnie

Uratuj mnie nim utonę we łzach

W bezkresie stoję tracę dzień

Jestem sam zatracam się w snach


Upadły anioł do ucha co noc szepta mi

Jesteś moim życiem pasją i oddechem

Miłość wypełnia mi żyły w barwie krwi

Głos twój jest na mrok serca lekiem


Zapach twój otula me ciało

Chciałbym byś wiedziała że co dnia

Nie pragnę wiele i to nie jest mało

Myślę o nas i tęsknię tylko to mam


Tak po prostu miało być

Sny nigdy nie ziszczą się

Z uczuciem tym pozostało mi się kryć

Szarość owładnęła dniem odchodzę i nie wrócę

Po prostu znikam w nocy cień

Maska

Niezwykły duszy śpiew usłyszy świat

Pragnie na nowo odrodzić się

Wymazać tych nie potrzebnych ogrom lat

Zrobię wszystko by znów nastał jasny brzask


Wymawiasz imię me kiedy przebywasz w snach

I odwracam się spoglądam w cień

Wciąż ukazuje się tajemnicza twarz ta

Ułamki w całość połączyć chcę


Twój mały świat karykatury przybrał kształt

Dla wszystkich szczęścia maskę masz

To swoisty moralny gwałt

To twoja gra tylko ja Ciebie naprawdę znam


Ten sen już zanika jak pragnienia czar

Kto raz choć spotkał cię ten poznał żal

Dla mnie już nie znaczy to nic noc dla mnie to dzień

Ile jeszcze ta maskarada będzie trwać

Zostań

Oddycham ciężkim powietrzem

Kiedy ognisty wiatr w płucach szaleje

Chcę zachować uczucia tego resztkę

Już w nas samych nas jest tak niewiele


Tym razem zachowamy naszą historię dla siebie

Złap mnie kiedy będę spadać

Teraz albo nigdy to sygnał dla ciebie

Jesteśmy jednością przestaniemy się już rozpadać


Nigdy mnie nie zawiedź

Stań znów obok mnie

Traktuję to jak swoistą spowiedź

Wiem że jesteś blisko gdzieś


Zostań już przestańmy uciekać

Nie ważne co mówią wszyscy

Będziemy musieli kiedyś wspólnie wracać

Jeśli upadnę będę się w nim bez kresu zatracać

W miłości żal

To nie jej wina, że to o niej myślę wciąż

Czy w tak cudownym ciele może mieszkać zło?

Zrobię wszystko by uszczęśliwić ją

Jej diabelskie oczy zawładnęły mną


Choć rąbka sukni, którą ona ma

Jeden raz bym dotknąć chciał

I tak, to jej wina że ta żądza targa mną

Nie wiem co robić, czy to miłość czy to zło?


Po mimo tego, że Ona nie dostrzega mnie

Nikomu nie pozwolę nigdy skrzywdzić jej

Będę przy niej choć muszę odejść w cień

Przy niej noc zdaję się być dniem


Nie mam złota, nie dam nieba ci

Zaoferować nie mogę nic

Miłość tylko oddychać pozwala mi

W twych kolorach jestem jak szary szkic


To diabeł ze mną igra wciąż

Niczym wąż owija szyję mą

O jeden Boże proszę tylko dzień

By powiedzieć jak bardzo kocham ją


Dziękuję Panie za możliwość tą

Teraz mogę zapaść w błogi sen

W jej oczach zanikam, jestem jak tło

Teraz mrok odchodzi w dzień

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 20.48
drukowana A5
za 31.31
drukowana A5
Kolorowa
za 50.38