E-book
31.5 25
drukowana A5
44.03
drukowana A5
Kolorowa
62.36
Druzgocące Wspomnienia
20%zniżka

Bezpłatny fragment - Druzgocące Wspomnienia

Objętość:
55 str.
ISBN:
978-83-8440-660-1
E-book
za 31.5 25
drukowana A5
za 44.03
drukowana A5
Kolorowa
za 62.36

Melancholia wraz z odrobiną spojrzeń na to, co tak bardzo trapi moje serce oraz rozum.


Dedykuję ten tomik mojej zmarłej babci

śp. Marii Guziak.


Tak mi dopomóż Bóg.


W książce wykorzystano cytaty z różnych źródeł,

które zostały oznaczone.


Druzgocące wspomnienia

:(

Moje serce nie do końca wszystkiego rozumiało…

Brakowało mi zrozumienia,

a miłości zawsze było mi za mało.

Wolałem zostawać sam,

młode lata tak wspominam —

urojenia mnie straszyły,

dlatego przygnębiona moja mina.

W szkole śmiali się ze mnie,

kiedy mnie widzieli.

Próbowałem się przełamać,

lecz oni widzieć mnie nie chcieli.

W środku mały chłopiec, często zapłakany —

kiedy o tym wspominam

zalewam kieszeń łzami.

Moje dziecięce marzenia,

już nawet one mnie nie chciały,

moje ciało czuje nadal ból,

zadany ostrymi narzędziami.

Dusza chce zapomnieć,

gdy wchodziłem w różne stany,

Ten czas często nazywam druzgocącymi wspomnieniami.

Spowiedź ze wstydu

:(

Byłem miernym dzieckiem

przynoszącym wstyd codzienny,

Codziennie piszę o tym wierszem,

czułem się niepotrzebny.

Nie chciałem już więcej żyć,

serce krzyczało bez słowa,

Nie umiało dobra uchwycić,

choć tęskniło kolejny raz od nowa.

Ze szkłem w oczach dziś to piszę,

choć wolałbym wszystko zmazać,

Grałem rolę, krzywdząc rodzinę,

ból potrafił tylko zrażać.

Ciosy padały z mojej ręki,

wstyd się sączył jak trucizna,

Dziś w milczeniu swojej męki,

wspominam… co zostało w bliznach.

Litanie przeprosin odmówię,

za noc w krzyku, za dzień w nienawiści.

Nie chcę więcej żyć w obłudzie,

czas zakończyć szczurzy wyścig.

„Żyj z całych sił i uśmiechaj się do ludzi,

bo nie jesteś sam.” — tato pamiętam…

z piosenki „Do kołyski” — Dżem

Częsty Samotnik

:(

Wkoło świetliste latarnie

wyczytały me zamiary,

wiedzą dobrze — skończę marnie,

niosąc w głowie życia miary.


Noc mi kładzie chłód na skronie,

myśli szorstkie, pełne zdrady,

coś wewnątrz mnie ciągle płonie,

mój rozsądek dawno blady.


Jeszcze wiele o mnie nie wiesz,

sam dla siebie jestem winą,

własnym losem, własnym gniewem,

wybuchową, nagłą miną.


A gdy kiedyś mnie zapytasz,

czemu w oczach tyle cienia —

to odpowiedź w ciszy czytasz:

człowiek rodzi się z cierpienia.

Maltuzem

:(

Czułem się wtedy niczym,

niczym staroświeckim plonem,

Maltuzemem byłem cichym,

sam zapłaciłem swym zdrowiem.

Jak zimowe drzewo,

pozostało tylko przeżyć,

lecz nie wierzę ludzkim plewom,

Chciałem tylko się zawierzyć.

Liście smutku cię nie skłamią,

choć nikomu nie chcą wierzyć,

bo od stresu gałązki łamią,

Nie potrafią się z nim mierzyć.

Geneza wierszy melancholii

:(

Choć wiele smutków przeżyłem,

i wielkie piękności nabyłem,

z czasem poezja była iluzją,

a przesłanie dalsze konkluzją.

To buduje ważniejszego coś.

Historię, o którą w dalszym życiu zapyta ktoś.

Pomyśli o jej sensie,

zastanowi się nad genezą istnienia,

Będzie uważny w każdym wersie,

to powód tego tworzenia.

Ma poetycka pasja,

z mego serca dziś wypływa,

ból niczym krzyżowa stacja,

W wasze serca ma dziś wpływać.

Melancholijny zapach bzu,

doprawi moje wiersze,

słowa będą jednym z moich sług,

a ten sługa na wieki trwać będzie.

Okrutna Noco

:(

Okrutna Noco…

Powiedz mi, po co

szczęścia dostatek mój niszczysz?

Ty, krwawą ulewą,

niespełnioną nadzieją

a gdy pora na wyjaśnienia, milczysz…


Okrutna Noco…

Powiedz, dlaczego niszczysz mą całą osobę od środka?

Ty, szczęściem fałszywym,

narratorem niewłaściwym

i przychodzisz tylko wtedy, kiedy cisza słodka.


Okrutna Noco…

Już wiele nie powiem — tak to dziś skończę,

że coś ci powiem:

bękarcie ciemności,

notatko ciemnych baśni,

nie jesteś mi potrzebna —

wszak na amen zgaśnij.

Mój rysunkowy przyjaciel

:(

Ciemne wieczory — to me ukochane,

to one wciąż we mnie są zakochane.

Jedynym, kto ze mną — ta moja ciemność,

z nią zawsze czuję wspaniałą jedność.

A razem z księżycem, jak w popłochu zaświeci,

z jego pomocą wyrzucimy me śmieci.

Dziękuję ci zawsze, gdy jesteś w nocy,

czarnym szalikiem otulasz w niemocy.

Raz za szafą, a raz za oknem się chowa,

nigdy niezrozumiała dla mnie jego mowa.

Często właśnie z nim zapominam swojego imienia

Moim przyjacielem są… urojenia.


„Dlaczego ciągle za mną chodzisz?
Bo szkodzisz mi naprawdę, a przecież jesteś na niby”

z piosenki „RysunKOwY PoTwóR” — Chivas

Komplementarne pytanie

:(

Żyć… czy nie żyć


oto jest pytanie.


Snuć się, czy tkwić


inherentne rozmyślanie.


Wybór trudny,

pytanie delikatne.


Co się z innymi stanie


kiedy mnie zabraknie?

Powody aby zniknąć

:(

Od bardzo dawna same się nasuwają…

te niewinne powody,

które katów udają.

To za nimi ucieka

rozkojarzone serce,

bo nie jest na miejscu

skończyć z ostatnim miejscem.


Czy zniknąć,

zostawić,

po prostu nie wrócić,

zginąć i odejść

to wszystko porzucić?

Nie

:(

Nie chciałem być problemem

Nie chciałem być ciężarem

Nie chciałem być

Nie chciałem

Nie

Czułem się jak cień w jasnym pokoju

Jak hałas, który przeszkadza w modlitwie

Jak pęknięcie w ramce ze zdjęciem rodzinnym

Mówiłem sobie, że to minie

Mówiłem sobie, że to nic

Mówiłem sobie

Mówiłem

Milczałem

krzyczałem, lecz nikt nie słuchał

płakałem, lecz nikt nie pytał

Nie żyłem, bo tylko oddychałem

A potem patrzyłem w lustro

i widziałem wszystko, czego nienawidziłem

wszystko, co zawiodło

wszystko, co we mnie umarło

wszystko, co tak bardzo chciałem skończyć…


Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 31.5 25
drukowana A5
za 44.03
drukowana A5
Kolorowa
za 62.36