I. PROLOG
Nie nazywam się Tomasz Wola. Piszę tę książkę pod zmienionymi imieniem i nazwiskiem z dwóch powodów. Po pierwsze jako lekarz i profesor medycyny jestem narażony na potencjalne restrykcje ze strony środowiska lekarskiego i naukowego ze względu na przedstawianie wiedzy zawartej w tej książce. Po drugie obawiam się agresji ze strony niektórych czytelników, szczególnie religijnych fanatyków. W książce odrzucam bowiem wszystkie religie, kościoły, sekty i inne formy organizacji wierzeń. Nie chodzi mi o obawę przed wyśmianiem, pukaniem się w czoło czy wysyłaniem do psychiatry. To akurat niewiele mnie obchodzi. Chodzi o hejt, który wylewa się na autorów tego typu książek, audycji czy filmów. To co można zaobserwować w Internecie jest przerażające. A obawiam się nie o siebie, ale o moją rodzinę.
Tytuł książki nawiązuje do wiedzy prowadzącej nas ku Bogu. Ale ważniejszy jest podtytuł. Bo najważniejsza jest wiedza — wiara nie ma znaczenia. Jeżeli miliard ludzi wierzy, że rzeka popłynie od morza do źródła, to czy tak się stanie? Niezależnie od tego ilu ludzi w to wierzy rzeka zawsze będzie płynęła od swego źródła do morza. Żadna wiara tego nigdy nie zmieni. Człowiek może wierzyć dosłownie we wszystko. Nawet w to, że Ziemia jest płaska. Podobnie jest z poglądami. Czy mają one wpływ na rzeczywistość? Nie! Rzeczywistość niezależnie od poglądów toczy się swoim własnym torem.
W książce tej staram się podzielić z czytelnikami wiedzą, którą udało mi się w moim już dość długim życiu zdobyć. Praktycznie od dzieciństwa, jak każdy myślący człowiek, zadawałem sobie pytania o Boga, Wszechświat i inne istoty go zamieszkujące oraz o cel naszego istnienia na Ziemi. Zgłębianie wiedzy na ten temat w dawnych czasach było znacznie trudniejsze niż obecnie. Ale w ostatnich latach proces ten może przebiegać znacznie szybciej. Przeczytałem bardzo wiele książek zajmujących się tematyką duchową, religiami oraz zjawiskami niewyjaśnionymi. Obejrzałem też w Internecie bardzo wiele filmów o tej tematyce. Większość z nich niestety nie posiada większej wartości, ale jest też niemało interesujących pozycji. Ostateczne wnioski udało mi się sformułować głównie na podstawie jednej książki, która stanowi unikatowe źródło wiedzy o Bogu, Wszechświecie i o nas samych. Jest nią „Misja” autorstwa Michela Desmaquet. To temu autorowi przekazane zostały bezcenne informacje dotyczące wyżej wymienionych tematów. Pochodzą one od ludzi znacznie bardziej zaawansowanych duchowo i technologicznie od ludzi na Ziemi. Cennymi źródłami tej wiedzy są także wykłady oraz wywiady z autorem książki, których niestety nie jest wiele.
Dodatkowe bardzo wartościowe informacje można uzyskać z książek, podcastów, wykładów oraz strony internetowej https://tjehooba.pl autorstwa doktora Tomasza Chałko. Jest to polski naukowiec, inżynier i fizyk mieszkający w Australii, znany przede wszystkim z popularyzowania tematów łączących naukę z duchowością oraz badań nad zjawiskiem świadomości. Był on również przyjacielem Michela Desmarqueta oraz tłumaczem książki „Misja”. Od autora dowiedział się wielu interesujących faktów, którymi podzielił się w swoich mediach.
Źródłem cennych informacji jest również amerykański prawnik i tłumacz chińskiego pochodzenia Dr Samuel Chong. Jest postacią łączącą profesjonalną karierę lingwistyczną z głębokim zaangażowaniem w tematykę duchową i zjawiska niewyjaśnione. Jego rola w popularyzacji książki Michela Desmarqueta wykracza poza zwykłe tłumaczenie. Był w bliskiej relacji z autorem — odwiedził go dwukrotnie nawiązując z nim bliską współpracę przed jego śmiercią. Od niego dowiedział się wielu faktów nie umieszczonych w książce. Był kluczową postacią w doprowadzeniu do wydania „Misji” w Chinach i na Tajwanie, gdzie stała się ona rzadkim przypadkiem duchowego bestselleru. Chong traktuje przesłanie książki jako zestaw „przyjaznych ostrzeżeń” od zaawansowanej cywilizacji pozaziemskiej, mających pomóc ludzkości. Regularnie występuje charytatywnie w podcastach starając się dzielić swoją wiedzą. Miałem okazję rozmawiać z nim osobiście dowiadując się wielu bardzo ciekawych rzeczy.
W tym miejscu muszę wspomnieć o panu redaktorze Robercie Bernatowiczu. To polski dziennikarz radiowy i telewizyjny, z wykształcenia ekonomista i politolog, najbardziej znany jako badacz zjawisk niewyjaśnionych oraz współtwórca i prezes Fundacji Nautilus. Głównym celem działalności badawczej Roberta Bernatowicza jest zgłębianie prawdy o świecie w oparciu o zjawiska, których współczesna nauka dotąd nie wyjaśniła. W ramach tej misji prowadzi wykłady w całej Polsce, występuje w podcastach i programach telewizyjnych, dzieląc się historiami osób, które doświadczyły niezwykłych przeżyć. Najważniejszą cechą działalności pana Roberta, którą prowadzi już ponad 35 lat, jest sposób zdobywania wiedzy. Oprócz czytania, słuchania i oglądania materiałów dotyczących zjawisk niewyjaśnionych wykazuje on niezwykłą aktywność. Specyfika jego pracy w Fundacji polega na bezpośrednim zbieraniu świadectw od ludzi, którzy doświadczyli niewyjaśnionych zdarzeń oraz na osobistym udawaniu się do miejsc, gdzie takie zdarzenia zanotowano. W ten sposób (na ile to możliwe) dokonuje on weryfikacji tych wydarzeń oraz zdobywa cenną wiedzę.
W niniejszej książce, korzystając z okazji, chciałbym serdecznie podziękować panu Robertowi Bernatowiczowi. To od niego dowiedziałem się niezmiernie wielu interesujących informacji. Ale przede wszystkim to dzięki niemu nauczyłem się, jak odróżniać te istotne od artefaktów, co pozwoliło mi dalej iść we właściwym kierunku. To on otworzył mi głowę na pewne fakty, które wcześniej w swoich poszukiwaniach pomijałem, a niektóre uważałem wręcz za bzdury. Jestem pełen podziwu dla jego działalności i determinacji. Ubolewam nad tym, jak duża fala nienawiści spotyka go z tego powodu. Mam nadzieję, że nie zniechęci go to kontynuowania swojej misji. Jedyne, co chciałbym mu podpowiedzieć, to żeby rozważył prowadzenie swojej działalności również w języku angielskim, co znacznie zwiększyłoby dostęp do wiedzy, którą posiada.
Jeżeli chodzi o książki i filmy dotyczące bezpośrednio spraw duchowych, to jest ich bardzo wiele. Ale też przez wiele z nich dosłownie trudno jest „przebrnąć”. Jak we wszystkim panuje tu „chaos informacyjny”. Sporo z nich jednak tak naprawdę mówi o tym samym, choć zwykle mniej lub bardziej fragmentarycznie. Piszę o nich szerzej w rozdziale o duchowości. Nie istnieją jednak żadne „Święte Księgi”. Pisma takie jak Biblia czy hinduskie Wedy stanowią jedynie drogowskazy dotyczące rozwoju duchowego. Nie należy ich traktować jako „natchnionych przez Boga”, choć oczywiście zawierają wiele prawd.
Chcę wyraźnie zaznaczyć, że przedstawiam w tej książce wyłącznie wiedzę, którą udało mi się przez lata zdobyć. Nie zawiera ona moich poglądów, przekonań czy wierzeń. Jeżeli czegoś nie wiem lub wyrażam swoją opinię na jakiś temat, informuję o tym za każdym razem w tekście.
Nie jest moją intencją obrażanie kogokolwiek ani obrażanie czyichkolwiek uczuć. Jeżeli ktokolwiek poczułby się w ten sposób to pragnę go za to z góry przeprosić, bo broń Boże nie jest to moim zamiarem. Wręcz przeciwnie, dzielenie się tą wiedzą traktuję jako swój obowiązek i wyraz troski o bliźniego.
Każdy ma oczywiście prawo do dokonania własnych przemyśleń i ocen na temat zawartych w książce treści. Każdy też sam wybierze, którą drogą dalej podąży.
W końcu Wolna Wola jest święta…
II. WIEDZA
1. Bóg i Wszechświat
Bóg (Wielki Duch, Stwórca, Najwyższa Inteligencja, Prawda Absolutna) jest czystym duchem, istotą doskonałą, którą charakteryzują: Wszechwiedza, Wszechobecność i Wszechmoc. Istniał on zawsze i zawsze istnieć będzie. Znajduje się bowiem poza czasem i przestrzenią, a jednocześnie wypełnia wszystko. Są to cechy, które trudno sobie na naszym poziomie wyobrazić, ale nie musimy teraz tego wiedzieć. Największe tajemnice poznamy na koniec, kiedy połączymy się ponownie ze Źródłem…
Bóg, jako istota pod każdym względem idealna, postanowił, że chce doświadczyć duchowych doznań poprzez świat materialny. Po co tworzyć rzeczy materialne, aby osiągnąć duchowe spełnienie? W ten sposób mógł doświadczyć doznań na zasadzie przeciwieństw, aby poznać również „negatyw” swojego „pozytywnego” odbicia. Jeżeli funkcjonuje się w perfekcyjnej, optymistycznej i pięknej rzeczywistości czując się wspaniale, to po jakimś czasie chce się również doświadczyć „drugiej strony” tego wszystkiego — bólu, cierpienia, smutku, lęku itd. To również przekracza granice naszego zrozumienia, więc przyjmijmy po prostu te fakty do wiadomości. Aby mieć takie doznania, zapragnął ucieleśnić maleńką część swojego Ducha w istocie fizycznej.
Bóg był i jest nieskończenie potężny — tak potężny, że żaden ludzki umysł nie jest w stanie tego pojąć.
Działając wyłącznie swoją wolą stworzył cztery Siły Wszechświata:
1. Siła Atomowa — spowodował atomową eksplozję wszech czasów (Wielki Wybuch) z reakcjami łańcuchowymi o niewyobrażalnej sile tworząc Wszechświat.
2. Siła Ovokosmiczna — stworzenie pierwotnych organizmów żywych, z których rozwinęły się podgatunki — organizmy te były tworzone za pomocą prostych promieni kosmicznych formujących kosmiczne jajka.
3. Siła Ovoastronomiczna — stworzenie człowieka
4. Siła Duchowa — umieszczenie cząstki Boga w ludzkim ciele.
Podczas miliardów lat (oczywiście dla Boga jest to wieczne „teraz”, ale na naszym poziomie rozumienia lepiej jest posługiwać się miliardami lat) stworzyły się wszystkie światy, uformowały się słońca i atomy, planety obracające się wokół swoich słońc, czasami razem z własnymi satelitami, itd. W określonym czasie, niektóre planety w niektórych systemach słonecznych się oziębiają — tworzy się gleba, skały, formują się oceany i masy lądowe stają się kontynentami. Z czasem tworzą się na nich warunki zdolne do życia.
Liczba dziewięć jest liczbą Wszechświata.
Wzór Wszechświata wymaga, aby dziewięć planet krążyło wokół słońca. Czasami zdarza się, że dziewięć planet krąży wokół podwójnego słońca, złożonego z pary małych słońc (podwójnej gwiazdy). Z kolei słońca te krążą wokół większego słońca, które stanowi jądro dla dziewięciu takich słońc i ich dziewięciu planet. Ciągnie się to tak aż do centrum Wszechświata, skąd wziął swój początek wybuch, który Anglicy nazwali „Big Bang”.
Oczywiście, czasem zdarzają się wypadki, w rezultacie których jakaś planeta znika z systemu słonecznego, czy też się do niego dołącza. Nie mniej jednak, z upływem czasu, system słoneczny wraca z powrotem do stanu równowagi i liczba dziewięć znowu stanowi podstawę w jego strukturze.
Kolejna ważna rzecz: mechanika WIBRACJI stanowi absolutny fundament istnienia Wszechświata! Cała materia, energia oraz duchowość nie są stałe, lecz stanowią manifestację fal i częstotliwości drgań zarządzanych przez Boga.
Czwarta Siła Wszechświata odgrywa bardzo ważną rolę: powołuje do istnienia wszystko to, co Duch sobie wyobraził. Pozwala ona „umieścić” nieskończenie drobną cząstkę Ducha w ludzkim ciele. Cząstka ta to Ciało Astralne, czyli nasza Dusza.
Ciało Astralne (na poziomie podstawowym, czyli w pierwszej kategorii) stanowi jedną dziewiątą istoty człowieka (jedną z dziewięciu ciał) i samo jest jedną dziewiątą Wyższej Jaźni, która jest czasami nazywana „nadświadomością”. Innymi słowy, Wyższa Jaźń człowieka jest istotą, która wysyła jedną dziewiątą (ściśle mówiąc 50% jednej dziewiątej) samej siebie do ciała człowieka, co staje się jego Ciałem Astralnym. Inne ciała fizyczne są podobnie zamieszkiwane przez pozostałe jedne dziewiąte tej samej Wyższej Jaźni, nie mniej jednak każda część stanowi integralną część centralnej istoty. Oznacza to, że każdy z nas dzieli Wyższą Jaźń z ośmioma innymi osobami na Ziemi. Istoty funkcjonujące w obrębie tej samej Wyższej Jaźni to tak zwane „Bratnie Dusze”. Następnie, Wyższa Jaźń jest częścią Wyższej Jaźni wyższej kategorii, która to z kolei stanowi część Wyższej Jaźni jeszcze wyższej kategorii, aż do kategorii dziewiątej (najwyższej). Działa to w ten sposób, że z kolejnymi kategoriami ilość istot w Wyższej Jaźni maleje. Zależności te układają się ciąg malejący na zasadzie: 2 kategoria = 8 istot, 3 kategoria = 7 istot, a w 9 kategorii 1 istota = 1 Wyższa Jaźń. Proces ten powtarza się aż do samego Źródła i umożliwia niezmiernie złożoną filtrację doświadczeń duchowych, której wymaga Bóg.
Niech ci nie przychodzi do głowy, że Wyższa Jaźń pierwszej kategorii niewiele znaczy w porównaniu z innymi. Funkcjonuje ona na niższym poziomie, nie mniej jednak jest niezwykle potężna i ważna. Potrafi leczyć choroby i nawet przywrócić do życia umarłych. Tak zwane uzdrawianie duchowe jest osiągane przy pomocy Wyższej Jaźni uzdrawiacza, bez konieczności fizycznej obecności pacjenta. Zakładając, że pacjent wyraził na to zgodę, kompetentny uzdrawiacz może pomóc pacjentowi z jakiegokolwiek miejsca na świecie. Nie jest to wymiana energii, lecz wymiana informacji na poziomie Wyższych Jaźni.
Istnieje wiele przypadków ludzi, u których stwierdzono śmierć kliniczną i którzy powrócili do życia w rękach lekarzy, niemających żadnej nadziei na ich uratowanie. To co przeważnie ma miejsce w takich przypadkach jest wynikiem tego, że Ciało Astralne człowieka spotyka się z Wyższą Jaźnią. Ta część Wyższej Jaźni opuszcza ciało fizyczne podczas okresu „śmierci”. Widzi ona swoje ciało fizyczne poniżej i lekarzy, którzy próbują je przywołać ponownie do życia. Widzi także swoich bliskich, którzy je opłakują. W takim stanie, w Ciele Astralnym, człowiek będzie się czuć doskonale — nawet błogo. Zazwyczaj chętnie porzuca on ciało fizyczne, często stanowiące źródło wielkiego cierpienia i czuje się wykatapultowany w głąb „psychicznego kanału”, na końcu, którego znajduje się cudowne światło, a za nim — stan niezmiernej błogości.
Jeżeli, przed przejściem przez ten kanał do błogiego światła, które jest jego Wyższą Jaźnią, człowiek ma najmniejszą ochotę nie umierać — nie ze względu na niego samego, ale dla dobra tych, którzy go potrzebują, na przykład małych dzieci, będzie prosił (swoją Wyższą Jaźń) aby wrócić. W pewnych przypadkach dostanie zgodę na powrót.
Komunikujesz się nieustannie z twoją Wyższą Jaźnią za pomocą kanału mózgowego. Działa on jak stacja nadawcza i odbiorcza, przewodzi specjalne drgania bezpośrednio pomiędzy twoim Ciałem Astralnym i twoją Wyższą Jaźnią. Twoja Wyższa Jaźń obserwuje cię nieustannie w dzień i w nocy, i może interweniować, aby ocalić cię od nieszczęśliwego wypadku. Na przykład ktoś próbuje zdążyć na samolot, bierze taksówkę, ale ona psuje się w drodze na lotnisko, bierze drugą, ale ona też się psuje — ot tak sobie. Tak sobie? Czy uwierzyłbyś w taki zbieg okoliczności? Samolot, o którym mowa, rozbija się trzydzieści minut potem i nikt nie uchodzi z życiem. Ktoś inny, staruszka cierpiąca na reumatyzm, która ledwo chodzi, zaczyna przechodzić na drugą stronę ulicy. Rozlega się głośne trąbienie klaksonu i pisk opon, ale tej staruszce udaje się w cudowny sposób uskoczyć przed nieszczęśliwym wypadkiem. Jak można to wyjaśnić? Nie nadeszła jeszcze jej pora, aby umrzeć, więc jej Wyższa Jaźń interweniowała. W ciągu jednej setnej sekundy Wyższa Jaźń wyzwoliła reakcję w jej gruczołach z adrenaliną, które na kilka sekund dały jej mięśniom wystarczająco dużo siły, żeby zdołała uskoczyć i uratować swe życie. Adrenalina uwolniona do krwi pozwala także pokonać za pomocą gniewu bądź strachu to co „niepokonalne”.
Nie tylko kanał mózgowy zdolny jest do przekazywania informacji pomiędzy Wyższą Jaźnią i Ciałem Astralnym. Inny kanał istnieje w marzeniach sennych w czasie snu. W pewnych fazach snu, twoja Wyższa Jaźń może wezwać do siebie Ciało Astralne. Może wtedy przekazać instrukcje lub pomysły, regenerować Ciało Astralne w pewien sposób uzupełniając jego siłę duchową czy też oświecić je odnośnie rozwiązania ważnych problemów. Z tego powodu niezwykle ważne jest, aby twój sen nie był zakłócany przez niepożądany hałas czy też nocne koszmary spowodowane szkodliwymi wrażeniami wywołanymi w ciągu dnia.
Ciało fizyczne, w którym obecnie egzystujesz, jest samo w sobie bardzo złożone, nie mniej jednak jest niczym w porównaniu ze złożonością procesu rozwoju, który zachodzi w Ciałach Astralnych i w Wyższych Jaźniach.
Twoje Ciało Astralne, które zamieszkuje w każdym człowieku, przekazuje swojej Wyższej Jaźni wszystkie wrażenia, których doświadcza za życia w ciele fizycznym. Wrażenia te przechodzą przez ogromny „filtr” dziewięciu Wyższych Jaźni zanim dotrą do eterycznego „oceanu”, który otacza Ducha. Jeżeli wrażenia te opierają się zasadniczo na materializmie, wówczas Wyższe Jaźnie mają olbrzymie trudności z ich filtrowaniem, podobnie jak filtr wodny zapycha się szybciej filtrując brudną wodę aniżeli czystą. Jeżeli w rezultacie licznych przeżyć, których doświadczasz w swoim życiu zapewnisz, żeby twoje Ciało Astralne skorzystało w sensie duchowym, nabywa ono wówczas coraz więcej duchowego zrozumienia. Po pewnym czasie, który może trwać od 500 do 15000 ziemskich lat, twoja Wyższa Jaźń nie będzie już miała czego filtrować. Ta część Wyższej Jaźni, która znajduje się w Ciele Astralnym będzie tak duchowo zaawansowana, że dotrze do następnego etapu, gdzie będzie musiała mieć do czynienia bezpośrednio z Wyższą Jaźnią następnej, wyższej kategorii. Możemy porównać ten proces do dziewięciostopniowego filtru, służącego do wyeliminowania dziewięciu niepożądanych elementów z przepływającej wody. Na końcu pierwszego stopnia procesu filtrowania, pierwszy element będzie zupełnie wyeliminowany i pozostanie osiem. Wówczas to Ciało Astralne zakończy swój cykl u Wyższej Jaźni pierwszej kategorii i odłączy się od Wyższej Jaźni numer jeden, aby przyłączyć się do Wyższej Jaźni drugiej kategorii.
Cały ten proces się powtarza. W tym momencie, Ciało Astralne jest także wystarczająco rozwinięte duchowo, żeby awansować na planetę następnej kategorii. Bóg w swojej mądrości, za pomocą Czwartej Siły Wszechświata, zapewnił istnienie dziewięciu kategorii planet odpowiadających dziewięciu kategoriom Wyższych Jaźni.
Ziemia jest planetą pierwszej kategorii i dlatego znajduje się na początku skali. Co to znaczy? Planetę Ziemia można porównać do przedszkola, w którym kładzie się nacisk na naukę podstawowych wartości społecznych. Planeta drugiej kategorii będzie zatem odpowiadać szkole podstawowej, gdzie kształci się więcej wartości — w obydwu szkołach konieczna jest opieka dorosłych. Trzecia kategoria obejmowałaby szkołę średnią, gdzie podwaliny wartości umożliwiają dalszą eksplorację. Dalej idziesz na uniwersytet, gdzie jesteś traktowany jak dorosły, ponieważ nie tylko zyskałeś pewną ilość wiedzy, ale zaczynasz także przyjmować na siebie odpowiedzialność obywatelską. Taki właśnie typ postępu, następuje dzięki dziewięciu kategoriom planet. Im bardziej jesteś rozwinięty duchowo, tym większą odniesiesz korzyść na lepszej planecie dzięki środowisku i ogólnemu sposobowi życia, który jest na wyższym poziomie. Sam sposób w jaki zdobywasz pożywienie jest dużo łatwiejszy, co z kolei upraszcza sposób, w jaki twoje życie jest zorganizowane; konsekwencją tego jest jeszcze skuteczniejszy rozwój duchowy.
Człowiek istnieje fizycznie wyłącznie po to, by rozwijał się duchowo!
Na planetach wyższych kategorii Natura sama przychodzi z pomocą „uczniowi”. Kiedy dotrzesz do planet szóstej, siódmej, ósmej i dziewiątej kategorii, nie tylko twoje Ciało Astralne będzie wysoko rozwinięte, ale także twoje fizyczne ciało zyska na tym rozwoju.
Ciało Astralne jest ciałem, które zamieszkuje w twoim ciele fizycznym przywołując i zapisując wszystko to, co zrozumiało podczas przebiegu swoich różnych żyć. Może ono wzbogacić się tylko duchowo — nie materialnie. Ciało fizyczne jest zaledwie pojazdem, który w większości przypadków porzucamy, kiedy umieramy (na planetach najwyższych kategorii ludzie potrafią regenerować swoje ciała i pozostawać młodymi i zdrowymi tak długo jak chcą).
Pochodzimy z planety Ziemi, którą czasami nazywa się „Planetą Smutku”. W rzeczy samej jest to właściwa nazwa i istnieje ku temu specjalny powód — w zamierzeniu planeta taka ma zapewnić dosyć specyficzne warunki do nauki. Jednak to nie dlatego, że życie jest tak ciężkie musimy ingerować w przyrodę. Nie można bezkarnie sprzeciwiać się Naturze i niszczyć zamiast chronić to, co Stwórca dał do naszej dyspozycji. Mam na myśli ingerencję w systemy ekologiczne, które są przemyślane w szczegółach. Co robimy w sprawie zanieczyszczenia środowiska — zarówno skażenia wody jak i powietrza? Czy kiedykolwiek zrobiono coś w sprawie jednej z najgorszych form skażenia środowiska: hałasu? A to zjawisko uszkadza informacje zapisane w Ciele Astralnym i prowadzi do tzw. „duchowej amnezji” u ludzi.
A teraz bardzo ważna informacja: czym jest Ciało Astralne i Wyższa Jaźń? Otóż nie są one „czystym duchem” jak się powszechnie uważa. Składają się one z ogromnej ilości elektronów. Ciało Astralne pierwszej kategorii zawiera niewiarygodną liczbę 4 x 1021 (cztery miliardy trylionów) elektronów. Z każdą kategorią ilość elektronów w Ciele Astralnym zwiększa się, dzięki czemu rosną zdolności parapsychiczne tych istot. Elektrony Ciała Astralnego przybierają dokładnie fizyczny kształt człowieka.
A należy powiedzieć, że każdy pojedynczy elektron może pomieścić ilość informacji zawartej w książkach przeciętnej biblioteki.
Elektrony powstały w momencie stworzenia Wszechświata i są nośnikiem informacji w całym Wszechświecie. Są one ze sobą kwantowo splątane i razem stanowią jeden „organizm”, jedną wspólną Świadomość.
Informacja na elektronach jest zapisywana i zakodowana przy pomocy elektrofotoniki.
Elektrony mogą absorbować i emitować fotony (światło), a ta elektrofotoniczna poświata zawiera w sobie informacje. Elektrofotonika, zwana także „GDV” lub bioelektrografią, to metoda wzbudzania, wzmacniania i rejestrowania poświaty elektrofotonicznej wokół fragmentów ludzkiego ciała oraz interpretowania informacji, które ta poświata zawiera. Okazuje się, że klinicznie zweryfikowana dokładność elektrofotonicznej diagnostyki stanu człowieka wynosi około 98%. Obserwowalne zjawiska elektrofotoniczne (prowadzone przez Konstantina Korotkova — profesora fizyki i informatyki w Sankt Petersburgu) potwierdzają, że informacja zawarta w blasku elektrofotonicznym wokół ludzkiego ciała rzeczywiście pochodzi ze świadomości, a nie z ciała fizycznego.
Kiedy umieramy, osiemdziesiąt jeden procent elektronów Ciała Astralnego nadal są częścią Wyższej Jaźni, a pozostałe dziewiętnaście procent powraca do środowiska. Kiedy się odradzamy, niewielka część tych dziewiętnastu procent powraca do nas i ponownie dołącza do osiemdziesięciu jeden procent, które zamieszkają w nowym zarodku, w wieku sześciu tygodni, w łonie matki. Ponadto, Wyższa Jaźń rozprowadza więcej elektronów ze środowiska, aby dotrzeć do stu procent składu Ciała Astralnego.
Bardzo zabawne jest obserwowanie wszystkich elementów znaków astrologicznych, które w jakiś sposób są na ścieżce prawdy a jednocześnie w całkowitym błędzie. Na przykład, jeśli dziecko urodzi się pod znakiem Bliźniąt, ludzie mówią to czy tamto o jego charakterystycznych manierach i że to zasługa gwiazd. Ale gwiazdy nie mają z tym nic wspólnego. To elektrony należące do tych słynnych dziewiętnastu procent i używane przez Ciało Astralne w dniu urodzenia są za to odpowiedzialne. Ponadto, ponieważ nasza planeta stale się porusza, astrologowie twierdzą, że jest to korelacja z daną konstelacją, więc nadają etykietę typu „on jest Bliźniakiem”. Oczywiście będzie podobieństwo między osobami urodzonymi w tym samym czasie, w którym Ziemia znajduje się w precyzyjnym punkcie przestrzeni, na równi z Bliźniętami, ale Bliźnięta nie mają nic wspólnego z tym ciągiem wydarzeń. To, co odróżnia tę grupę osób od innej grupy, to po prostu fakt, że Natura na Ziemi w tym krótkim momencie dodała kilka z dziewiętnastu procent elektronów do reszty, gdy ci ludzie urodzili się w tym okresie. A Natura, mając swój własny cykl, który powtarza się w kółko, tak jak przypływy i odpływy wywoływane są przez księżyc, przyciągnęłaby do siebie te elektrony, które będą miały więcej podobieństw „pamięciowych” w tym właśnie okresie niż elektrony, które zostałyby rozproszone na przykład w okresie Raka.
Elektrony są niezwykle trwałe i „wieczne”. Czas trwania ich „żywotności” to około 1022 lat. Nie może ich uszkodzić praktycznie nic, nawet wybuch atomowy. Ale co ciekawe, elektrony (a zatem też Ciało Astralne) mogą być uszkadzane (a w zasadzie uszkodzeniu ulega zapis informacji na elektronach) przez dwie rzeczy:
1. hałas — szczególnie pewne jego formy
2. narkotyki — głównie halucynogenne, ale także alkohol, a nawet palenie tytoniu.
Dlatego tak ważne jest unikanie za wszelką cenę wpływu tych czynników na organizm.
Ludzie na Ziemi nie zwracają na hałas prawie żadnej uwagi. Stanowi on takie zagrożenie, że jeżeli nic się z nim nie zrobi, katastrofa jest pewna. Weźmy na przykład dyskotekę. Ludzie, którzy wystawiają się na działanie muzyki, granej przeważnie trzy razy za głośno, narażają swoje mózgi, swoje Ciała Fizjologiczne i Astralne na drgania, które są wyjątkowo szkodliwe. Gdyby mogli zobaczyć zniszczenie, spowodowane hałasem dyskoteki, opuściliby ją szybciej niż gdyby wybuchł tam pożar.
Nie tylko hałas jest źródłem drgań. Drgania pochodzą także od kolorów. Kolory mogą w olbrzymim stopniu wpływać na zachowanie ludzi, jednak, aby ten wpływ kontrolować, należy wziąć pod uwagę indywidualną Aurę danego człowieka.
Aura to niematerialna, kolorowa poświata otaczająca ludzi lub przedmioty, odzwierciedlająca poziom duchowy, stan zdrowia i emocje jednostki. Jest swoistego rodzaju „odciskiem palca”, unikatowym dla każdego człowieka. Jest nie tylko wizualnym przejawem energii, ale kluczowym elementem naszej egzystencji, nierozerwalnie związanym z ciałem eterycznym.
Aura jest związana z czakrami człowieka. Czakry to siedem głównych ośrodków energetycznych w ciele, zlokalizowanych wzdłuż kręgosłupa, od jego podstawy po czubek głowy. Pełnią funkcję centrów przepływu energii witalnej (prany), wpływając na emocje, zdrowie fizyczne i duchowość.
Główne 7 czakr i ich charakterystyka:
1. Czakra Podstawy: Podstawa kręgosłupa, kolor czerwony; odpowiada za uziemienie, poczucie bezpieczeństwa i energię życiową.
2. Czakra Sakralna: Podbrzusze, kolor pomarańczowy; odpowiada za kreatywność, relacje i libido.
3. Czakra Splotu Słonecznego: Pomiędzy pępkiem a mostkiem, kolor żółty; odpowiada za poczucie własnej wartości, moc sprawczą i emocje.
4. Czakra Serca: Klatka piersiowa, kolor zielony; odpowiada za miłość, empatię i połączenie między sferą fizyczną a duchową.
5. Czakra Gardła: Gardło, kolor błękitny; odpowiada za komunikację i wyrażanie siebie.
6. Czakra Trzeciego Oka: Punkt między brwiami, kolor indygo; odpowiada za intuicję i intelekt.
7. Czakra Korony: Czubek głowy, kolor fioletowy/biały; odpowiada za duchowe połączenie i świadomość.
Klasyczne 7 czakr to tylko najbardziej znany wierzchołek góry lodowej. W różnych tradycjach duchowych, szczególnie w tantrze i bardziej rozbudowanych systemach jogi, liczba centrów energetycznych jest znacznie większa i zależy od tego, jak szczegółowo „mapujemy” ciała subtelne. Współczesne nauki (m.in. Sadhguru czy dr Amit Ray) mówią o 114 głównych czakrach w ludzkim systemie. Wszystkie te punkty są miejscami przecięcia się nadi, czyli kanałów, którymi płynie energia życiowa (prana). Tradycja indyjska mówi o istnieniu aż 72 000 nadi w całym ciele. Tam, gdzie te „autostrady energii” się krzyżują, powstaje czakra (wir).
Aura stanowi „wynik” działania czakr. Czakry absorbują energię kosmiczną (uniwersalną siłę życiową), która jest niezbędna do funkcjonowania ciał subtelnych i emitują ją w postaci aury. Autor „Misji” Michel Desmarquet podkreśla, że człowiek nie jest istotą odizolowaną, lecz „stacją odbiorczą” stale podłączoną do zasilania z Wszechświata.
Gdy energia przechodzi przez konkretną czakrę, zostaje ona „zabarwiona” wibracją danej sfery życia (np. emocjami, intelektem czy duchowością). To, co widzimy jako aurę, jest w rzeczywistości blaskiem tej przetworzonej energii, która promieniuje na zewnątrz ciała. Nie jest to statyczna otoczka czy mgiełka, lecz pole, które stale wibruje i zmienia barwy w zależności od stanu zdrowia, myśli i poziomu duchowego danej osoby. Aura nieustannie drga mieniącymi się kolorami, które się zmieniają. Jeśli czakra (odbiornik) pracuje prawidłowo, emitowana aura jest szeroka, jasna i ma czyste kolory. Jeśli odbiornik jest zanieczyszczony lub zablokowany, aura staje się wąska i matowa, co świadczy o tym, że energia kosmiczna nie jest efektywnie dystrybuowana.
Za pomocą Aury możliwe jest wykrywanie kłamstwa — osoba widząca Aurę widzi także myśl, zanim zostanie ona wypowiedziana. Jeśli słowa nie pasują do wibracji koloru, kłamstwo jest natychmiast widoczne: 1. zmiana koloru — Aura kłamcy może zmieniać barwę, często przybierając mętnoszarą, brudnożółtą lub czerwonawą barwę wokół głowy i gardła. 2. zmętnienie lub zniknięcie: Aura osoby mówiącej nieprawdę może stać się „brudna”, niestabilna lub na chwilę zniknąć. 3. niestabilność: drgania Aury stają się chaotyczne w momentach stresu związanego z kłamstwem.
Ciało Eteryczne służy jako pomost. Czakry są w nim osadzone i to przez nie energia „wlewa się” do systemu nerwowego i hormonalnego ciała fizycznego, a nadmiar tej energii tworzy widoczną powłokę auryczną.
Wokół głowy jest także złota aureola, ale jest ona naprawdę widoczna tylko u najbardziej rozwiniętych duchowo ludzi i u tych, którzy się poświęcili, aby pomagać innym. Aureola ta podobna jest do złocistej mgły przypominającej aureole „świętych” i Chrystusa, tak jak to przedstawiali malarze na Ziemi. Aureole zostały uwzględnione na obrazach, ponieważ w ówczesnych czasach część tych artystów rzeczywiście je widziała.
Gdyby ludzie na Ziemi mogli widzieć Aurę, mogliby także dobierać kolory, które by im pasowały i przez to poprawiały ich dobre samopoczucie a przede wszystkim zdrowie.
Kolory to różne formy częstotliwości drgań. Każdy kolor to konkretna porcja energii, która dociera do naszego układu nerwowego.
Jeżeli na przykład chcesz pomalować lub wytapetować sypialnię w kolorach, które ci naprawdę odpowiadają, musisz być świadomy kolorów w pewnych kluczowych punktach twojej Aury. Dopasowując kolory ścian do kolorów twojej Aury, możesz polepszyć swoje zdrowie czy też utrzymać je w dobrym stanie. Co więcej drgania, które emanują od tych kolorów są niezbędne dla prawidłowej równowagi umysłu, i wywierają swój wpływ nawet wtedy, gdy śpisz.
Podobnie jest z doborem ubrań w odpowiednich kolorach — drgania kolorów powinny znajdować się w harmonii z kolorami aury ich właścicieli.
Niektórzy ludzie na Ziemi mają zdolność widzenia Aury, a część z nich potrafi nawet ją czytać. Niestety nie ma ich wielu. Bardzo ciekawą książką jest: „How to See and Read the Human Aura: A Practical Guide” autorstwa Judith Collins. Jest to praktyczny podręcznik skupiający się na rozwijaniu zdolności postrzegania pozazmysłowego.
Jest teraz bardzo ważną rzeczą, aby eksperci Na Ziemi wymyślili specjalny przyrząd, niezbędny dla percepcji Aury, ponieważ to z kolei umożliwi, podjęcie właściwych decyzji, kiedy pojawią się przed nami rozstajne drogi. Rosjanie sfotografowali już Aurę. Jest to dopiero początek — uzyskane wyniki pozwalają im na odczytanie tylko dwóch pierwszych liter alfabetu, w porównaniu z tym co potrafią odszyfrować istoty bardzo rozwinięte duchowo.
Czytanie Aury, aby leczyć ciało fizyczne jest niczym w porównaniu z tym, co można osiągnąć takim odczytem dla ciała psychicznego czy też fizjologicznego. To właśnie w dziedzinie psyche istnieją na Ziemi nasze największe problemy.
Ostatecznie jednak to czytanie Aury się liczy — a nie jej dostrzeganie.
Wpływ narkotyków na Ciało Astralne:
Gdy człowiek jest pod wpływem narkotyku, jego Ciało Astralne, jak gdyby „śpi” doświadczając sztucznych wrażeń, które kompletnie zniekształcają jego zdolność oceny sytuacji. Znajduje się ono w podobnej sytuacji jak ciało fizyczne podczas poważnej operacji chirurgicznej. Jest ono jak narzędzie, które krzywimy lub psujemy, jeśli używamy go niewłaściwie lub do celów, do których nie było przeznaczone.
W zależności od długości czasu, podczas którego człowiek jest pod wpływem narkotyków, jego Ciało Astralne ulega degeneracji lub mówiąc ściślej, nasyca się fałszywą informacją.
„Regeneracja” Ciała Astralnego może zająć kilka egzystencji w ciałach fizycznych — kilka żyć: z tego powodu powinno się unikać narkotyków za wszelką cenę!
Ciało Astralne przekazuje i otrzymuje wiadomości do i od Wyższej Jaźni za pomocą elektronów poprzez kanał w twoim mózgu. Informacja jest transmitowana bez twojego udziału, dzięki słabemu elektrycznemu prądowi z twego mózgu w zgodzie z twoimi elektronami. Ponieważ to właśnie twoja Wyższa Jaźń wysłała Ciało Astralne do twego ciała fizycznego, jest naturalną koleją rzeczy, że twoja Wyższa Jaźń powinna otrzymywać informację od twego Ciała Astralnego.
Podobnie jak wszystkie elektroniczne rzeczy, Ciało Astralne — narzędzie Wyższej Jaźni — jest narzędziem dosyć delikatnym. W godzinach, kiedy nie śpisz, zdolne jest wysyłać niezwykle pilne wiadomości do Wyższej Jaźni, ale Wyższa Jaźń pragnie znacznie więcej. Tak więc, w czasie snu twoje Ciało Astralne opuszcza twoje ciało fizyczne, aby połączyć się z Wyższą Jaźnią i albo przekazuje wymaganą informację albo otrzymuje informację czy instrukcje. Ludzie, którzy w wyniku bardzo zaawansowanych, specjalnych ćwiczeń, są w stanie świadomie oddzielić swoje Ciała Astralne od ciał fizycznych, mogą dostrzec jasną, srebrno-niebieską nić, która łączy ich ciało fizyczne z Ciałem Astralnym. Również ich Ciała Astralne są widoczne w czasie trwania tego oddzielenia. Są to te same elektrony, które tworzą twoje Ciało Astralne i one też tworzą widzialny efekt nici.
Kiedy umierasz, dziewiętnaście procent tych elektronów łączy się ponownie z elektronami Wszechświata, do czasu, gdy Natura będzie ich potrzebować, aby utworzyć jakieś nowe ciało, drzewo czy zwierzę, a osiemdziesiąt jeden procent wraca do twojej Wyższej Jaźni.
Są na Ziemi ludzie, którzy twierdzą, że widzieli duchy — pomijam szarlatanów. To, co oni naprawdę widzieli to dziewiętnaście procent elektronów, które nie obejmują Ciała Astralnego. Elektrony te odłączają się od ciała fizycznego trzy dni po jego śmierci. Rzeczywiście, w wyniku pewnych efektów statycznej elektryczności, można zobaczyć, że elektrony te przybierają ten sam kształt co ciało fizyczne. Czasami, zanim zostaną powtórnie wykorzystane przez Naturę, są „bezczynne”, ale one również mają pamięć i powracają, aby „straszyć” w miejscach, które znają — miejscach, które kochały lub nienawidziły.
Obecnie na Ziemi największą uwagę przywiązuje się do ciała fizycznego, co jest poważnym błędem. Jeżeli twoja psyche jest słaba, wówczas wpłynie odpowiednio na twój wygląd fizyczny. Niezależnie od wszystkiego, twoje ciało fizyczne zużyje się i umrze pewnego dnia, podczas gdy twoja psyche (świadomość), która jest częścią Ciała Astralnego, nigdy nie umiera. Wręcz przeciwnie, im bardziej rozwijasz swój umysł, tym mniej kłopotów będzie ci sprawiać twoje ciało fizyczne i tym szybciej przejdziesz przez cykl fizycznych egzystencji.
Człowiek składa się z 9 ciał:
1/ Ciało Astralne — forma, która może opuszczać ciało fizyczne podczas snu lub medytacji.
2/ Ciało Fizyczne — materialna powłoka, w której żyjemy.
3/ Ciało Fizjologiczne — systemy podtrzymywania życia, organy, procesy biologiczne; łącznik z wyższymi wymiarami (tzw. „interfejs kwantowy”).
4/ Ciało Psychotypiczne — ostateczna energetyczna forma świadomości.
5/ Ciało Psychiczne (Duchowe) — stanowi połączenie z Wyższą Jaźnią.
6/ Ciało Astropsychiczne — utożsamiane z obszarem emocji, pragnień oraz niższych procesów psychicznych, które są pod wpływem energii astralnej.
7/ Ciało Fluidalne — bezpośrednio związane z aurą i systemem czakr.
8/ Ciało Eteryczne — najbliższe materii, zasila ciało fizyczne energią życiową — służy jako ochrona przed promieniowaniem kosmicznym i jest ściśle powiązane z witalnością.
9/ Ciało Owokosmiczne — ukształtowane na wzór jajowatej powłoki otaczającej pozostałe ciała — pełni funkcję ochronną i integruje ludzką strukturę energetyczną.
Teraz kilka słów o zwierzętach. Również posiadają one różne ciała, ale jest ich mniej niż ciał człowieka (zwykle trzy). Ich liczba i rodzaj zależą od gatunku zwierzęcia.
Zwierzęta nie mogą inkarnować w ciałach ludzi. Co do inkarnacji ludzi w ciałach zwierząt, to informacje są różne. Niektóre źródła podają, że może ona mieć miejsce w sytuacjach odrabiania swojej karmy za szczególne okrucieństwa wobec ludzi lub zwierząt. Według innych do ciała zwierząt nigdy nie przechodzi główne 81% naszego Ciała Astralnego — może tam dostawać się jedynie to 19% związanych z Naturą.
Chociaż nośnikiem informacji w świecie materialnym (we Wszechświecie) są elektrony, to nie wiemy czym tak naprawdę jest „czysty duch” i w jaki sposób łączy się on z materią (informacją na elektronach). Ma to prawdopodobnie związek z pojęciem Eteru (energii kosmicznej), który uważa się za subtelną substancję wypełniającą Wszechbyt i ją spajającą. W wielu tradycjach eter stanowi most między tym, co materialne, a tym, co duchowe. Jest nośnikiem energii życiowej (prana, qi). Jest pustką i przestrzenią, w których rodzi się wibracja tworząca rzeczywistość.
Możliwe są podróże w Ciele Astralnym po Wszechświecie. Podróże takie, znane również jako „doświadczenia poza ciałem” (Out of Body Experience) polegają na tym, że świadomość człowieka może tymczasowo opuścić ciało fizyczne i przemieszczać się po Wszechświecie pokonując ograniczenia czasu i przestrzeni. Wymaga to wprowadzenia organizmu w stan głębokiej medytacji.
Natomiast podróże po Wszechświecie w ciele fizycznym możliwe są jedynie w statkach kosmicznych. Odbywa się to dwoma sposobami:
1. przy użyciu napędu antygrawitacyjnego — pozwala na osiąganie prędkości wielokrotnie większej od prędkości światła. Jednak nawet to nie wystarcza na pokonywanie niektórych ogromnych odległości w galaktyce i na podróże międzygalaktyczne.
2. poprzez przeistoczenie (teleportacja) — opuszczenie czasoprzestrzeni i natychmiastowy powrót do niej w innym, odległym miejscu w Galaktyce lub poza nią.
Opuszczenie czasoprzestrzeni (lub powrót do niej) może nastąpić tylko w dostatecznej odległości od najbliższej gwiazdy, w przeciwnym wypadku nastąpi eksplozja. Aby znaleźć się w przestrzeni międzygwiezdnej wystarczająco daleko od najbliższej gwiazdy, statek kosmiczny musi podróżować wiele godzin z prędkością wielokrotnie większą od prędkości światła.
Michel Desmarquet tak opisuje (znacznie uproszczony) schemat „przeistoczenia”: „Każda materia wibruje z prędkością światła. Jeżeli dysponujesz technologią, która jest w stanie przyspieszyć te wibracje, dane ciało lub przedmiot staną się niewidzialne (znikną z pola widzenia). Wtedy, również dysponując odpowiednią technologią, można przetransportować obiekt materialny w dowolne miejsce. Tam zwalnia się ten proces i obiekt pojawia się w innym miejscu”.
Powszechnie uważa się, że każde stworzone przez Boga Ciało Astralne (Dusza), po przejściu cyklu reinkarnacji i szkolenia duchowego (rozwoju świadomości), na koniec ponownie się z nim łączy. Dzieje się tak niezależnie od tego jaką i jak długą drogę nauki przeszło Ciało Astralne — zawsze finalnie trafia znów do Boga.
Jednak według niektórych źródeł niekoniecznie tak musi być, co rzuca wyzwanie popularnej wizji „happy endu” dla każdej Duszy. W systemach ezoterycznych i niektórych nurtach gnostyckich oraz w badaniach regresyjnych nad życiem między wcieleniami rzeczywiście pojawia się koncepcja „drugiej śmierci” lub całkowitego rozpadu struktury Duszy.
Istnieją jednostki wyjątkowo „oporne” na naukę. Dusze, które uporczywie odmawiają rozwoju, są nadmiernie przywiązane do materialnych aspektów życia lub kierują się nienawiścią, mogą „utknąć” w niższych sferach astralnych po śmierci fizycznej („zapychanie się” filtru, którym jest Wyższa Jaźń). Nie są one potępione wiecznie, ale ich powrót do światła jest znacznie opóźniony przez ich własne wybory (Wolna Wola). Zamiast reinkarnować, takie istoty mogą funkcjonować jako złośliwe byty, które unikają „przejścia do światła” z powodu strachu lub buntu przeciwko Prawom Wszechświata.
Jeśli dusza jest całkowicie zepsuta i niezdolna do miłości, może dojść do jej ostatecznego rozpadu (anihilacji) w niższych sferach. Nie wraca ona do Boga jako jednostka, a jej energia zostaje rozproszona, tracąc indywidualną świadomość. Inne źródła podają, że dusza nie ginie, ale po bardzo długim czasie jej świadomość zostaje zresetowana, a „esencja” wraca do Źródła, aby zostać przetworzona i ostatecznie „wyhodowana” od nowa, tracąc całą pamięć o poprzednich „opornych” wcieleniach.
Jezus w Ewangelii Tomasza (Logion 41) powiedział: „Kto ma trochę, otrzyma więcej. Kto nie posiada praktycznie nic, wszystko mu zostanie zabrane”.
Drogi czytelniku, bardzo ważne jest zrozumieć poniższą prawdę:
W całym Wszechświecie nie było, nie ma i nigdy nie będzie ani jednego przypadku!
Słowo „przypadek”, w jego podstawowym znaczeniu, powinno na zawsze zniknąć ze słowników. Wszystko, co dzieje się we Wszechświecie ma swoje znaczenie i sens. Nawet istnienie pojedynczego kamyka nie jest przypadkowe, nie mówiąc już o przebiegu ludzkiego życia. Teoria chaosu czy też zasada nieoznaczoności Heisenberga są teoriami błędnymi. Największym ich przeciwnikiem był zresztą Albert Einstein. Jego słynne zdanie „Bóg nie gra w kości” wyrażało jego sprzeciw wobec probabilistycznej (opartej na prawdopodobieństwie) naturze mechaniki kwantowej. Einstein wierzył w deterministyczny, uporządkowany Wszechświat, w którym każdy aspekt materii jest mierzalny i przewidywalny.
W całym Wszechświecie panuje idealny Boski Porządek. Wszystko jest spójne i wszystko ma swój sens. To, że nie potrafimy tego dostrzec z powodu swojej ograniczonej wiedzy nie oznacza, że jest inaczej. Ludzie uwielbiają oceniać co jest możliwe, a co nie oraz to, co ma sens lub go nie ma, tak naprawdę posiadając znikomą wiedzę lub jej całkowity brak.
Wprawdzie sposób w jaki Bóg koordynuje ze sobą wszystkie zdarzenia, które mają miejsce we Wszechświecie jest trudno wyobrażalny, jest to jednak fakt. Potwierdza on zresztą Jego Boskość.
Aby sprawę jeszcze bardziej skomplikować podam informację, że oprócz naszego Wszechświata istnieją jeszcze inne wszechświaty. I do tego jest ich wiele. Całość istniejących wszechświatów nazywa się Wszechbytem, a ogarnąć je może jedynie Bóg. Ale myślę, że tym akurat nie musimy się zajmować. Wystarczy, że skoncentrujemy się na Wszechświecie, w którym żyjemy.
Pomimo usilnych starań, nie udało mi się ustalić, gdzie rezydują Wyższe Jaźnie i Ciała Astralne między wcieleniami. Jest to kolejny wszechświat albo jakiś inny wymiar.
Jednak o jednym z innych wszechświatów chciałbym wspomnieć. Jest nim wszechświat równoległy do naszego. Słyszałeś na pewno o Trójkącie Bermudzkim. Tam, a także w kilku innych mniej znanych miejscach na Ziemi, ten równoległy świat przeplata się z naszym światem — istnieją między nimi naturalne połączenia. Ludzie, zwierzęta, a nawet obiekty czasami mogą znaleźć się w sąsiedztwie takiego połączenia i mogą być dosłownie wciągnięci do wewnątrz. W ten sposób może się na przykład zdarzyć, że cała flota statków znika w ciągu kilku sekund. Czasami człowiek, czy nawet kilku ludzi mogą wrócić z powrotem do twojego świata po kilku godzinach, kilku dniach czy kilku latach. Zwykle jednak ludzie nigdy stamtąd nie wracają. Najbardziej niesamowite w tym wszechświecie jest to, że czas tam się zatrzymuje (nie płynie). Gdybyś został tutaj dwadzieścia albo pięćdziesiąt ziemskich lat i wróciłbyś potem na Ziemię — twoje fizyczne ciało pozostałoby absolutnie niezmienione — wyglądałbyś dokładnie tak jak dzisiaj. W tym świecie ludzie, którzy tam trafili egzystują dokładnie tak jak można tego oczekiwać. Śmierć zdarza się tylko przez samobójstwo albo w drodze wypadku. Są tam mężczyźni, kobiety, jak również zwierzęta, które mają po 30.000, 50.000 a nawet więcej ziemskich lat. Zwykle człowiek, który odwiedził świat równoległy, nic nie wspomina o swoich doświadczeniach, zdając sobie sprawę, jak dziwnie będzie wyglądał w oczach innych ludzi. Czasami człowiek może powrócić stamtąd z utratą pamięci. Nawet jeżeli potem odzyska cześć pamięci, to zwykle nie pamięta tego, co się zdarzyło w świecie równoległym i nie jest w stanie przekazać żadnej informacji na ten temat.
Nasz Wszechświat funkcjonuje w czterech wymiarach: trzech wymiarach przestrzennych (długość, szerokość, głębokość) oraz czwartym wymiarze: w czasie.
Co do czasu, to płynie on tak samo w całym naszym Wszechświecie i nie przyspiesza ani nie zwalnia, nie można też go zatrzymać. Oczywiście innym zjawiskiem jest zakrzywianie czasoprzestrzeni, ale to już odrębne zagadnienie.
Nie znalazłem wiarygodnej informacji ani tym bardziej dowodów na to, że można podróżować w czasie. Byłoby to zresztą niespójne z informacjami zawartymi w tej książce. Jeżeli można by cofnąć się w czasie, czy przenieść się w przyszłość, automatycznie oznaczałoby to, że moglibyśmy wpływać na minione i przyszłe wydarzenia. A to zakłócałoby całe funkcjonowanie Wszechświata.
Można natomiast przewidzieć przyszłość z pewnym prawdopodobieństwem. I to potrafią robić istoty bardzo rozwinięte duchowo.
Informacje na temat przeszłości planety można za to zdobyć w inny sposób. Wokół każdej planety, od czasu jej powstania, znajduje się rodzaj psychosfery (drgającego kokonu), który obraca się z szybkością siedem razy większą od prędkości światła. Kokon ten jest jakby “bibułą”, która wchłania i zapamiętuje każde wydarzenie, które ma miejsce na Ziemi. Zawartość tego kokonu jest dla uczonych na Ziemi niedostępna — nie mamy sposobu, aby „odczytać opowiadanie”. Powszechnie wiadomo, że uczeni i inżynierowie w USA zajmują się wynalezieniem „maszyny czasowej”, ale jak dotąd, ich wysiłki nie przyniosły sukcesu. Problem jest w tym, aby dostroić się do drgań kokonu, niż do długości fal.
Człowiek stanowi integralną część Wszechświata i ze względu na swoje Ciało Astralne może, jeżeli jest odpowiednio wyszkolony, znaleźć w psychosferze informację, której szuka. Oczywiście potrzeba do tego zaawansowanego treningu. Istnieją też substancje, po wpływem których takie połączenie jest możliwe. Stanowczo jednak odradzam ich stosowanie. Wielu ludzi na Ziemi doświadcza przypadkowego kontaktu z psychosferą w czasie snu. Wizje niezrozumiałych hieroglifów, architektury, przyrody są zjawiskiem dość częstym. Wiedza, praktyka i niezwykła koncentracja są niezbędne, żeby kontrolować dostęp do informacji zawartej w psychosferze.
Drogi czytelniku! Wszystko co opisałem w tym podrozdziale jest w rzeczywistości znacznie bardziej skomplikowane i w większości dla nas niedostępne. Opis stanowi jedynie „niezbędne minimum”, który aktualnie na Ziemi nam wystarczy. Zachęcam oczywiście każdego do dalszego zgłębiania tajemnic Boga i Wszechświata.
2. Planety zamieszkałe przez ludzi
We Wszechświecie jest ogromna liczba planet. Część z nich posiada odpowiednie warunki do istnienia na nich życia. Z kolei na części z nich zamieszkują ludzie. Planety takie są podzielone na dziewięć kategorii odpowiadających dziewięciu poziomom, na którym znajdują się Wyższe Jaźnie i Ciała Astralne zamieszkujących go istot.
Jeżeli chodzi o Teorię Ewolucji organizmów żywych, to jest ona w części prawdziwa. Jedną z zasadniczych jej tez, jest to, że wszystkie żywe organizmy, które dzisiaj istnieją, rozwinęły się z prymitywnych organizmów, takich jak bakterie. Jeśli to prawda, to dlaczego nikt nigdy nie zaobserwował żadnej bakterii stającej się czymś innym niż bakteria? Gdyby tak było, powinniśmy obserwować nieprzerwaną linię rozwoju od form niższych do wyższych. Dlatego błędem jest myśleć, że jedne organizmy rozwinęły się z innych. Z nasiona marchewki może powstać tylko marchewka, nie np. dąb. Każdy gatunek organizmów żywych został osobno stworzony przez Boga, a następnie ewaluował i cały czas ewaluuje.
Przekazywanie informacji z pokolenia na pokolenie to podstawa ewolucji. Nowe pokolenia żywych organizmów wdrażają to, czego nauczyły się poprzednie pokolenia. Dochodzi w nich do zmian adaptacyjnych do środowiska, w którym żyją. I ta część Teorii Ewolucji jest prawdziwa.
Jeżeli chodzi o genetykę, to oczywiście DNA i geny to fundamenty życia, które decydują o tym, jak wyglądamy i jak funkcjonują nasze organizmy. Czym innym jest jednak ekspresja genów — proces odczytywania informacji genetycznej zawartej w DNA i przekształcania jej w funkcjonalne produkty, głównie białka lub RNA. Co decyduje o tym, które geny ulegają ekspresji, czyli są „włączane” i wykorzystywane do produkcji białek lub RNA? Chociaż współczesna nauka próbuje tłumaczyć to różnymi teoriami, to nigdy nie znajdzie odpowiedzi innej niż ta, że odpowiada za to „Boska Energia”.
Wszystkie istoty posiadające świadomość inkarnujące na planetach wszystkich kategorii to Ludzie. Nie są to zwierzęta, czy „potwory” jak to jest przedstawiane w książkach lub filmach science fiction.
Ludzie zamieszkujący inne planety często wyglądają tak samo lub podobnie jak my. Jednak ich wygląd może znacznie różnić się od siebie, co z kolei może sprawiać wrażenie, że mamy do czynienia z istotami innymi niż ludzie. To właśnie warunki panujące na danej planecie, w jakich muszą żyć, decydują o szczegółach fizycznych ciał mieszkańców różnych planet.
Siła grawitacji wpływa na przykład na wielkość ludzi. Im jest większa, tym niższy jest człowiek. Wzrost człowieka, w zależności od siły grawitacji planety, może wahać od kilkudziesięciu centymetrów do nawet 4 metrów.
Ludzie we Wszechświecie posiadają bardzo różne kolory skóry i włosów, dosłownie prawie wszystkie możliwe. Skóra może być gładka, tak jak u nas albo chropowata lub też pokryta łuskami, co może przypominać skórę gadów. Ilość palców u rąk i stóp też może być różna i wahać się najczęściej od pięciu do trzech. Palce mogą też być rozstawione w różny sposób. Różna może być także ilość sutków na piersi. Oczywiście różne też mogą być proporcje ludzi.
Michel Desmarquet tak opisuje jednego z ludzi, którego ciało zobaczył: „Zapamiętałem dobrze jedno z tych ciał. Miało około pięćdziesiąt centymetrów wzrostu i kształt dokładnie taki jak u człowieka z Ziemi, z wyjątkiem tego, że było ciemnożółte i nie miało oczu. Zamiast tego miało coś w rodzaju rogu pośrodku czoła. Zapytałem, w jaki sposób mogło widzieć i powiedziano mi, że na końcu rogu znajduje się dwoje oczu, wielościennych jak oczy muchy. Dojrzałem zamkniętą powiekę z kilkoma podziałami”.
Dlatego osądzanie którychkolwiek ludzi po wyglądzie jest całkowicie błędne. Ci, którzy wydają nam się „brzydcy”, „dziwaczni” czy wręcz „odrażający” mogą znajdować się na bardzo wysokim poziomie rozwoju duchowego i technologicznego. Biorąc pod uwagę poziom, na którym my się znajdujemy aktualnie na Ziemi, można się zatem taką oceną nieźle „naciąć”.
Bardzo ważną rzeczą jest fakt, że na planetach najwyższych kategorii ludzie nie posiadają, jak na Ziemi dwóch płci, ale są hermafrodytami — posiadają jednocześnie męskie i żeńskie organy rozrodcze i cechy płciowe. Świadczy to o najwyższym poziomie rozwoju ewolucyjnego. Sprzyja to jedności ludzi i pozwala osiągać na życzenie doznania zarówno męskie jak i żeńskie, co przynosi o wiele większy zakres seksualnej przyjemności.
Jak wcześniej wspominałem we Wszechświecie istnieje 9 kategorii planet. Cywilizacje z planet wyższych kategorii obserwują i dyskretnie pomagają mieszkańcom planet niższych kategorii w ich ewolucji.
Ziemia jest planetą pierwszej kategorii. Wśród innych planet tej kategorii (które, jak wiadomo są i tak na najniższym poziomie we Wszechświecie) nasza planeta znajduje się na szarym końcu, choć istnieją planety, na których aktualna sytuacja jest jeszcze gorsza od naszej. Jednak inne planety pierwszej kategorii są w większości bardziej rozwinięte od nas, zarówno technologicznie jak i duchowo. Ludzie żyją tam najczęściej w harmonii i dobrobycie, pomagając sobie nawzajem oraz dbając o naturę na planecie. Nie mają tam pieniędzy i nie dbają o dobra materialne. Posiadają technologie pozwalające im na podróże po Wszechświecie.
Ziemia znajduje się na tak płytkim poziomie duchowym z powodu niskich wibracji naszej planety. Niskie wibracje kojarzone są z dużą gęstością materii. Im niższa wibracja, tym trudniej jest dostrzec duchowy wymiar rzeczywistości, ponieważ świat wydaje się czysto fizyczny i oddzielony od sacrum. Niskie wibracje, często wiązane z energią Ziemi lub stanem energetycznym otoczenia, są utożsamiane z ciężkimi emocjami, takimi jak materializm, gniew, zazdrość, strach czy chciwość, co faktycznie może korelować z niższym poziomem duchowym i życiem w trybie przetrwania. Ważnym powodem niskich wibracji naszej planety są również cierpienia zabijanych zwierząt. Niskie wibracje ograniczają rozwój, powodując fizyczny i psychiczny dyskomfort, w tym przewlekłe zmęczenie czy problemy zdrowotne (choroby).
Według Uniwersalnego Prawa Wszechświata Ciała Astralne mogą „awansować” na planetę wyższej kategorii dopiero po opanowaniu duchowych lekcji i osiągnięciu odpowiedniego poziomu wibracji na planecie niższej kategorii. Przebywanie na planecie o kategorii innej niż rodzima niesie ze sobą poważne konsekwencje fizyczne i duchowe. Wynika to z różnicy w częstotliwości wibracji materii oraz poziomu energii duchowej.
Oto główne konsekwencje przebywania na planecie wyższej kategorii:
1. Ryzyko fizyczne — degeneracja komórek i śmierć organizmu po przekroczeniu 9 dni pobytu.
2. Przeciążenie sensoryczne — planety wyższych kategorii charakteryzują się inną intensyw-nością bodźców. Kolory i światło są tam znacznie bardziej nasycone, a niektóre
z nich są całkowicie niewidoczne dla niewytrenowanego ludzkiego oka. Muzyka i dźwięki natury mają tam bezpośredni wpływ na strukturę ciała i samopoczucie, co dla nieprzygotowanej osoby może być obciążające.
3. Bariera komunikacyjna i mentalna — mieszkańcy planet wyższych kategorii komunikują się głównie za pomocą telepatii, co powoduje brak prywatności myśli. Dla osoby z Ziemi przebywanie w takim otoczeniu jest szokiem, ponieważ na wyższych planetach nie da się ukryć intencji ani kłamstwa — każda myśl jest „widoczna” dla otoczenia. Kłamstwa uniemożliwia również widzenie i odczyt Aury człowieka, w której natychmiast są widoczne ich następstwa.
4. Skutki powrotu (depresja i nostalgia). Najtrudniejszą konsekwencją powrotu na planetę niższej kategorii jest poczucie głębokiej izolacji. Po doświadczeniu świata pełnego harmonii, pokoju i wysokiej inteligencji, życie w ziemskim „hałasie”, przemocy i materializmie staje się niezwykle trudne do zniesienia.
Z kolei dłuższe przebywanie ludzi z planety o wyższej kategorii na planecie o niższej kategorii skutkuje poniższymi:
1. Cierpienie fizyczne — mieszkańcy wyższych światów mają ciała o znacznie subtelniejszej i wyższej wibracji. Gęsta, zanieczyszczona atmosfera Ziemi oraz niskie wibracje materii są dla nich fizycznie bolesne. Opisywano to jako uczucie przebywania w „gęstym błocie” lub „smogu”, który obciąża każdą komórkę ich ciała.
2. „Atak” niskich myśli i emocji — ponieważ istoty te są naturalnie telepatyczne i niezwykle wrażliwe, przebywanie wśród ludzi o niskim poziomie rozwoju duchowego jest dla nich torturą psychiczną. Odbierają oni chaos myśli, lęki, nienawiść i agresję bijącą od mieszkańców planety niskiej kategorii. Na planetach wyższych kategorii negatywne emocje niemal nie istnieją, więc na Ziemi czują się oni wystawieni na „bombardowanie” toksyczną energią.
3. Przyspieszone zużycie organizmu (starzenie się). Dłuższe przebywanie w niskich wibracjach bez odpowiedniej ochrony prowadzi do szybkiego spadku sił witalnych. Ich system energetyczny nie jest w stanie pobierać energii z tak „ciężkiego” otoczenia, co w dłuższej perspektywie mogłoby doprowadzić do utraty zdrowia lub niemożności powrotu do ich naturalnego stanu.
Istoty z planet niższych kategorii nie mogą inkarnować na planetach wyższych kategorii, chyba że stanowi to ich naturalny proces rozwoju duchowego. Przy typowo przebiegającym procesie „ewolucji” Ciała Astralnego, po osiągnięciu odpowiedniego „poziomu duchowego” z planety pierwszej kategorii inkarnujemy na planecie drugiej kategorii. Przy bardzo zaawansowanych procesach rozwoju duchowego istnieje możliwość „przejścia” od razu na jeszcze wyższą kategorię planety.
Nie znalazłem wiarygodnego potwierdzenia, czy w wyniku posiadania niezwykle rozwiniętej duchowości na Ziemi można zakończyć proces reinkarnacji i od razu połączyć się z Bogiem. Według niektórych źródeł takiego „wyczynu” dokonał podobno Budda.
Istoty z planet najwyższych kategorii mogą świadomie inkarnować na planetach niższych kategorii. Robią to głównie celem niesienia nam pomocy duchowej:
1. Podnoszą wibracje planety poprzez samą swoją obecność,
2. Przekazują wiedzę i nowe idee (jako nauczyciele duchowi, naukowcy czy artyści),
3. Wspierają proces ewolucji ludzkości w kluczowych momentach historycznych.
W rzadkich przypadkach istoty z planet wyższych kategorii muszą inkarnować na Ziemi „za karę”. Przykładem jest przypadek autora „Misji”. Thao pokazała Michelowi pewne szczegóły z jego przedostatniego życia. Michel zrozumiał wtedy, dlaczego musiał wrócić z planety 7 kategorii na planetę smutku: w swoim poprzednim (80-tym) życiu popełnił bowiem poważne błędy. Ich następstwem była jego inkarnacja na Ziemi.
Każda planeta, szczególnie niższej kategorii, posiada swoją „żywotność”. Najpierw staje się zdolna do utrzymania na niej życia, potem trwa na niej życie, w końcu znów staje się niezdolna do życia na niej. Przyczyn zakończenia „żywotności” planety jest kilka.
W jej naturalnym cyklu planeta po jakimś czasie wyziębia się, co finalnie skutkuje zniknięciem z niej wszelkich form życia.
Życie na planecie może zakończyć się również w wyniku jej zderzenia z innymi ciałami niebieskimi — z asteroidami (planetoidami) lub z ich księżycami (które są małymi planetami). Każdy obiekt posiadający masę przyciąga inne obiekty. Jeśli dwa ciała znajdą się dostatecznie blisko siebie, ich wzajemne przyciąganie może pokonać pęd i doprowadzić do kolizji.
Małe planety i asteroidy, poruszają się wokół Słońca najczęściej po orbitach eliptycznych, jednak ich ruch jest znacznie bardziej zróżnicowany i mniej „uporządkowany”. Niekiedy jest to ruch spiralny. Może wtedy dochodzić do zderzenia planety z asteroidą, co powoduje na ogół katastrofalne skutki.
Księżyce krążą wokół planet najczęściej ruchem spiralnym, a nie jak inne planety ruchem eliptycznym. W wyniku oddziaływania siły grawitacji stopniowo zbliżają się do planety, wokół której krążą, po jakimś czasie zderzając się z nią, najczęściej powodując katastrofalne skutki.
Życie może również zniknąć z planety w wyniku wystąpienia na niej masowych kataklizmów (klęsk żywiołowych) — trzęsień ziemi, wybuchów wulkanów, fal tsunami, huraganów i cyklonów.
Przyczyny mogą także leżeć po stronie mieszkańców planety. Mogą oni „wykończyć” życie na planecie w wyniku wojny nuklearnej.
Czasami, w wyniku zanieczyszczenia i degradacji środowiska, planeta gromadzi nadmiar ciepła, którego nie może odprowadzić. Jądra planet działają jak naturalne reaktory jądrowe o kontrolowanej aktywności. W wyniku gwałtownego wzrostu temperatury na powierzchni (np. przez ekstremalny efekt cieplarniany) naturalny proces oddawania ciepła z wnętrza planety w przestrzeń kosmiczną zostaje zablokowany. Kiedy skumulowana energia prowadzi do przekroczenia masy krytycznej izotopów promieniotwórczych w jądrze planety, inicjuje to wybuch „sferycznej bomby atomowej” rozrywając całą planetę na kawałki. To jest właśnie przyczyną „znikania” planet z układu słonecznego.
Przykładem tego była planeta Faeton, która około 3300 lat temu według starożytnych Greków „zniknęła z wielkim błyskiem”. Koncepcja Faetona opierała się na tzw. regule Titiusa-Bodego — matematycznym wzorze, który z dużą dokładnością opisywał odległości znanych planet od Słońca. Wzór ten wskazywał, że w przerwie między Marsem a Jowiszem powinna znajdować się jeszcze jedna planeta. Istnieją materialne dowody na to, że planeta rzeczywiście wybuchła w naszym Układzie Słonecznym. Po wybuchu planety środek masy wszystkich pozostałości tego wybuchu powinien nadal krążyć wokół Słońca po trajektorii podobnej do trajektorii planety przed wybuchem, zgodnie z elementarną zasadą zachowania pędu. Środek masy „pasa asteroid”, który istnieje między Marsem a Jowiszem znajduje się w pobliżu Ceresa — największej asteroidy krążącej wokół Słońca po orbicie znajdującej się między Marsem a Jowiszem. Z uwagi na to, że eksplozja jest procesem wytwarzającym podobną energię we wszystkich kierunkach, rozkład masy odłamków w powstałym „pasie asteroid” powinien być podobny w kierunkach osiowym i promieniowym „orbity pasa” — tworząc kształt torusa. Okazuje się, że „grubość” takiego „torusa asteroid” pomiędzy Marsem a Jowiszem jest podobna w kierunku osiowym i promieniowym. Znaczne wymiary osiowe pasa asteroid bezpośrednio zaprzeczają energicznie bronionemu dogmatowi, że pas ten jest pozostałością po tzw. „dysku protoplanetarnym”, który istniał w czasie formowania się naszego Słońca i Układu Słonecznego. Ale ten dogmat ignoruje fakt, że nie ma „dysku” — jest torus!
Ludzie zaawansowani technologicznie są w stanie przewidzieć zbliżający się koniec życia na ich planecie i w zależności od tego ewakuować się z planety stopniowo lub też niekiedy szybko. W tym celu odbywają podróże w poszukiwaniu nowych planet. Muszą jednak znaleźć nową planetę tej samej kategorii co planeta, z której pochodzą.
Skoncentrujmy się na ludziach odwiedzających nas na Ziemi. Pochodzą oni z planet różnych kategorii i przybywają do nas w różnych celach. Można ich podzielić na trzy główne grupy:
1. turyści — podróżują po Wszechświecie w celach badawczych, z krótkim przystankiem na Ziemi lub z dłuższym na niej pobytem, aby z ciekawością obserwować, jak wykańczamy siebie i planetę. Niektórzy z nich podróżują w poszukiwaniu nowej planety do zamieszkania.
2. naukowcy — prowadzą różnego rodzaju badania nad nami i naszą planetą celem pomocy nam lub też sobie samym. Pobierają niekiedy z Ziemi rośliny, rzadziej zwierzęta wykorzystując je na swoich planetach.
Michel Desmarquet dostał zgodę od Tjehoobian w 1995 roku, aby mówić o „Szarakach” (Grays) przed kamerami telewizyjnymi w USA. Szaraki, którzy z wyglądu znacznie się od nas różnią, są również ludźmi i pochodzą z planety I kategorii, która jest “planetą smutku” tak jak nasza. Są od nas znacznie bardziej rozwinięci technologicznie i nieco bardziej rozwinięci duchowo. Na swojej planecie kompletnie utracili swój układ immunologiczny (opornościowy) w wyniku tego, co uważali za “cywilizowane” działania. Krótko mówiąc, grozi im wymarcie w najbliższym czasie. Mają technologię, aby udać się na Ziemię i obserwują reakcje naszego układu odpornościowego, którego my zaczęliśmy tracić od 1948 roku (rozpoczęcie eksperymentów z bronią jądrową). Mają nadzieję, że obserwując nasze reakcje będą mogli pomóc sami sobie. Wszczepili implanty z urządzeniami monitorującymi około 150 ludziom na całym świecie (a nie 5 milionom jak mówią niektórzy). Ludzie z TJehooby obserwują ich działania (tak jak obserwują nasze) i wyraźnie powiedzieli Michelowi, że nie stanowi to dla ziemian niebezpieczeństwa.
3. opiekunowie — to najważniejsza dla nas grupa. Na ile mogą pomagają oni ludziom na Ziemi. Wśród nich są przedstawiciele różnych planet. Najważniejszych z nich przedstawię poniżej znacznie szerzej.
Istnieje porozumienie między ludźmi odwiedzającymi naszą planetę. Nie mogą oni podejmować żadnych kluczowych interwencji na Ziemi, z powodów, które wyjaśnię poniżej. Twierdzą również, że nie jesteśmy gotowi na jawne, masowe spotkanie z nimi. Dlatego ich drobne interwencje pozostają w większości anonimowe. Kontaktują się tylko z wybranymi ludźmi na Ziemi.
Ludzie z innych planet odwiedzający Ziemię znajdują się na różnych stopniach rozwoju. Ale łączy ich jedno — wszyscy są bardziej od nas zaawansowani technologicznie, ale przede wszystkim duchowo. Dlatego wszystkim tym, którzy naczytali się lub naoglądali literatury i filmów science fiction o inwazjach obcych na Ziemię chcę powiedzieć, że nie ma żadnej inwazji z co najmniej 3 powodów:
1. Ludzie Ci są na tyle wysokim poziomie rozwoju duchowego, że jakiekolwiek „podbijanie” Ziemi leży po prostu w sprzeczności z ich ideałami niekrzywdzenia innych. Poza tym nie interesują ich żadne materialne korzyści. Po pierwsze, nie mają materialnych potrzeb, w rozumieniu takim jak na Ziemi. Po drugie, prawdziwie zaawansowani (światli, wysoko rozwinięci) ludzie potrafią stworzyć cokolwiek materialnego, kiedy tylko chcą za pomocą samych tylko myśli i wyobraźni. Prawdziwym bogactwem i długowieczną rzeczą we Wszechświecie jest świadomość — duchowość, inteligencja, wyobraźnia, poczucie humoru, itd. Niemożliwe jest, aby się o to “bić”. Każdy musi nauczyć się wszystkich lekcji indywidualnie.
2. Nie mamy niczego, co leżałoby w kręgu ich zainteresowań. Ziemia jest niezmiernie blisko globalnej ekologicznej i geofizycznej (planetarnej) katastrofy i dlatego jest bardzo mało prawdopodobne, aby była celem dla kogokolwiek inteligentnego.
Kiedy zadano Michelowi Desmarquet pytanie o inwazję obcych, jego odpowiedź była następująca:
„Czy był pan kiedyś w ogrodzie zoologicznym?” — „byłem…” odpowiedział zaskoczony autor pytania.
„Czy widział pan tam małpy?” — „no… tak” brzmiała odpowiedź.
„Czy chciałby pan przeprowadzić się do ogrodu zoologicznego, żeby mieszkać z małpami?”
Na Ziemi znajdujemy się na samym dnie świadomego rozwoju we Wszechświecie. Porównanie nas z małpami wydaje się wprawdzie dosadne, ale oddaje istotę sprawy.
3. Ich rozwój technologiczny jest na tyle zaawansowany, że gdyby tylko chcieli, już dawno by nas podbili. Nie musieliby zatem prowadzić żadnych kombinacji i spisków z naszymi rządami.
Poza tym, gdyby ktokolwiek wpadł na pomysł ataku na Ziemię jesteśmy chronieni przez naszych przyjaciół, głównie z TJehooby, o których szczegółowo w dalszej części rozdziału.
Teraz parę słów o niezidentyfikowanych obiektach latających (UFO — Unidentified Flying Objects), a raczej o niezidentyfikowanych zjawiskach anomalnych (UAP — Unidentified Anomalous Phenomena) jak to się teraz nazywa.
Jak wcześniej wspomniałem Istoty Pozaziemskie (Kosmici) odwiedzający naszą planetę stoją na odmiennych etapach rozwoju. Choć nie ma co do tego wiarygodnych źródeł, to liczbę gatunków ludzkich zaobserwowanych na Ziemi szacuje się na ponad 300. Między innymi z tego wynikają rozmaite nieścisłości odnośnie obserwowanych zjawisk związanych z UFO. Zarówno Kosmici jak i statki, którymi się poruszają wyglądają w zróżnicowany sposób. Część UFO to także ich sondy, część to też obiekty pochodzące z Ziemi. Z powodu różnego zaawansowania technologicznego statki kosmiczne Istot Pozaziemskich czasami ulegają awariom, a nieraz rozbiciom. Dotyczy to głównie statków ludzi z planet niższych kategorii. Statki z planet najwyższych kategorii, np. z TJahooby, nigdy nie ulegają poważnym awariom. Przejęcie rozbitych pojazdów kosmicznych, a czasem też ich żywych pasażerów miało rzeczywiście miejsce kilka razy na Ziemi, m.in. w Roswell (USA) w 1947 roku, w Beriozowskim (Rosja) w 1969 roku, w Dalnegorsku (Rosja) w 1986 roku, na Górze Phoenix (Chiny) w 1994 roku, w Varginha (Brazylia) w 1996 roku.
Rządy kluczowych krajów na Ziemi, pomimo tysięcy dowodów oraz relacji światków od lat zaprzeczają zjawisku UFO. Oto tego główne przyczyny:
1. Potwierdzenie istnienia technologii „nie z tego świata” (np. darmowej energii lub napędów antygrawitacyjnych) mogłoby doprowadzić do natychmiastowego upadku sektora paliwowo-energetycznego, który jest fundamentem światowej gospodarki.
2. Potwierdzenie istnienia zaawansowanych, niezidentyfikowanych obiektów pozaziemskich zburzyłoby obecny światopogląd, porządek społeczny i religijny, co wywołałoby zamieszki na Ziemi.
3. Uniknięcie paniki społecznej: przyznanie, że istnieją obiekty, których wojsko nie potrafi zidentyfikować ani zestrzelić, mogłoby podważyć zaufanie do instytucji państwowych i wywołać lęk przed nieznanym. Przyznanie, że istnieją obiekty, wobec których nasza najdroższa broń jest bezużyteczna, mogłoby skłonić podatników do pytania: „Po co wydajemy miliardy na myśliwce i rakiety, skoro nie dają nam one realnej ochrony?”.
Współczesne podejście rządów do zjawiska UFO ewoluowało od całkowitego zaprzeczania do ostrożnego przyznania, że zjawisko istnieje, ale pozostaje niewyjaśnione. USA oficjalnie przeszło do polityki maksymalnej przejrzystości, uznając istnienie niewyjaśnionych zjawisk (UAP), przy jednoczesnym braku dowodów na ich pozaziemskie pochodzenie.
Ciekawą książką jest „Imminent: Inside the Pentagon’s Hunt for UFOs” autorstwa Luisa Elizondo, byłego agenta wywiadu i szefa tajnego programu Pentagonu (AATIP). W swoich wspomnieniach Elizondo ujawnia kulisy śledztw rządu USA w sprawie niezidentyfikowanych zjawisk anomalnych (UAP/UFO). Autor twierdzi, że Stany Zjednoczone posiadają technologię oraz pozostałości biologiczne pochodzenia pozaziemskiego (ciała Obcych). Opisuje obiekty naruszające przestrzeń powietrzną nad obiektami wojskowymi, które wykazują możliwości wykraczające poza naszą wiedzę o fizyce. W książce opisano tzw. „pięć obserwowalnych cech”, które wykazują UAP:
1. Antygrawitacyjna siła nośna: obiekty poruszają się bez widocznych powierzchni sterowych (skrzydeł, stateczników) oraz bez tradycyjnych systemów napędowych (silników odrzutowych, śmigieł). Nie zostawiają smug dymu ani śladów termicznych, a mimo to potrafią unosić się nieruchomo w miejscu, nawet przy silnym wietrze.
2. Nagłe i ekstremalne manewry: UAP potrafią w ułamku sekundy zmienić kierunek lotu lub przyspieszyć od zera do prędkości naddźwiękowych. Generowane przy tym przeciążenia (siła G) zniszczyłyby każdy ziemski płatowiec i zabiłyby każdego ludzkiego pilota.
3. Prędkości naddźwiękowe bez fali uderzeniowej: obiekty te latają z prędkościami przekraczającymi 5 Machów (ok. 6000 km/h), nie generując przy tym gromu dźwiękowego (sonic boom) ani wysokiej temperatury tarcia, co według obecnej fizyki jest niemożliwe dla obiektów poruszających się w atmosferze.
4. Maskowanie o niskiej wykrywalności: zdolność do stawania się niewidzialnym nie tylko dla ludzkiego oka (kamuflaż optyczny), ale także dla radarów czy systemów podczerwieni. Elizondo opisuje to jako specyficzne „rozmywanie się” obiektów na nagraniach lub nagłe znikanie z przyrządów celowniczych.
5. Podróżowanie między ośrodkami: to jedna z najbardziej niesamowitych cech. Zaobserwowano obiekty, które bez zmiany prędkości i bez uszkodzeń strukturalnych potrafią wlecieć z przestrzeni kosmicznej do atmosfery, a następnie zanurkować w oceanie (tzw. obiekty USO — Unidentified Submerged Objects).
Elizondo dokumentuje przypadki, w których UAP wykazywały szczególne zainteresowanie amerykańskim arsenałem jądrowym, potrafiąc zdalnie aktywować lub dezaktywować systemy startowe pocisków. Opisuje też walkę z oporem wewnątrz Departamentu Obrony, który próbował blokować badania nad UAP.
Niesamowitym filmem dotyczącym UFO i UAP jest „Epoka jawności” z 2025 roku. Jeżeli on nie przekona niedowiarków, to już chyba nic tego nie zrobi.
Chociaż brak wiary w 2026 roku w to, że UFO to pojazdy pozaziemskie staje się po prostu śmieszny, to tak naprawdę warto skoncentrować się nie na tym, czy UFO istnieje, ale na tym co starają się nam przekazać ludzie z innych planet.
Relacje ziemian, którzy mieli bezpośredni kontakt z Kosmitami, najczęściej telepatyczny są niezwykle spójne. Są to przypadki kontaktu:
1. na Ziemi (George Adamski, Walter Rizzi, Artur Berlet, Jan Wolski, Whitley Strieber, Lech Chaciński)
2. na statkach obcych (Martin Wiesengrün, George Adamski, Betty i Barney Hill, Travis Walton, Jim Penniston)
3. podróże na inne planety (Michel Desmarquet, Billy Meier, Bronisław Paltanavičius, Andrzej Domała)
Relacje te różnią się od siebie w szczegółach, które wynikają przez wszystkim z różnych poziomów zaawansowania duchowego i technologicznego mieszkańców innych planet, ale także z faktu, że osoby, które miały kontakt z Kosmitami wykazują różny sposób rozumienia zaobserwowanych faktów.
Ale relacje te mają też prawie zawsze te same cechy wspólne. Ludzie z innych planet mówią w ten sam sposób o Bogu, Wszechświecie i jego prawach, o reinkarnacji. Zwracają uwagę na niewłaściwe życie, które prowadzimy oraz na bezmyślne niszczenie naszej planety. Ostrzegają nas przed skutkami naszego postępowania. Ludzkość jest na drodze do samozniszczenia, a testy atomowe wpływają negatywnie nie tylko na Ziemię, ale i na równowagę w całym kosmosie. Kosmici ostrzegają, że eksploatacja zasobów
Niemniej jednak, mamy swoją rolę do spełnienia, tak jak każda istota we Wszechświecie. Wszystko, nawet pojedynczy kamyk, ma swoją rolę.
Naszą rolą, jako istot z wyższej planety, jest kierować — pomagać w rozwoju duchowym, a czasami nawet materialnie. Jesteśmy w stanie pomagać materialnie, ponieważ jesteśmy ludźmi najbardziej rozwiniętymi technologicznie. W rzeczy samej, w jaki sposób ojciec mógłby sprawować duchową opiekę nad swoim dzieckiem, gdyby nie był od niego starszy, bardziej wykształcony i nie miał więcej umiejętności dyplomatycznych? i zanieczyszczenie środowiska doprowadzą do katastrofy, której nie będziemy w stanie powstrzymać bez zmiany stylu życia. Namawiają ludzi do odrzucenia nienawiści, chciwości i agresji na rzecz miłości i braterstwa. Niektóre przekazy mówią o „przebudzeniu” i aktywacji wyższych poziomów duchowych. Kosmici opisują Ziemię jako część większej wspólnoty, tzw. Federacji Galaktycznej. Według nich, Ziemia jest obecnie „izolowana” lub poddawana kwarantannie ze względu na nasz niski poziom etyczny i skłonność do przemocy. Dołączymy do wspólnoty dopiero, gdy „dorośniemy” duchowo.