E-book
2.73
drukowana A5
18.21
drukowana A5
Kolorowa
41.42
Dotyk miłości

Bezpłatny fragment - Dotyk miłości

Objętość:
98 str.
ISBN:
978-83-8245-084-2
E-book
za 2.73
drukowana A5
za 18.21
drukowana A5
Kolorowa
za 41.42

Słowo wstępne

Poeci, których wiersze płyną niepohamowana liryką

biegną w stronę miłości. Tworzą obrazy miłosne,

które doświadczyli lub zaobserwowali. Każdy obraz

opisywany w wierszu zaskakuje bogatym kolorem

emocji przeżywanych. Zarazem prostotą przekazu.

Ciekawe komponowanie kolorów, kształtów, słów

układających się przepięknie. To są przymioty,

które łatwo trafiają do czytelnika, pozostawiając

trwały ślad w jego pamięci. W wierszach łatwo jest

dostrzec optymizm jak i smutek. Pejzaż wiary i

w lepsze jutro łatwo dostrzec. Wiersze mają kształty

wewnętrznego dialogu liryki i pięknej wyobraźni.

Jest w nich przeżywanie doznań, wyrażanie tęsknot

przywołują to co piękne i niepowtarzalne. Poeci

uciekają do rzeczywistości, w sposób poetycki

stwarzają klimaty dobra, które dzisiaj zeszły

na dalszy plan. Pokazują piękno flory i fauny.

Odnajdują i pokazują enklawę szczęścia i miłości

w swych wierszach. Twórczość poetów jest publikowana

w internecie na portalach poetyckich gdzie jest

odbierana pochlebnie przez czytelników, którzy

śledzą ich twórczość. Często kobieta jest ich

podmiotem lirycznym w aspekcie miłości i pożądania.

Wiersz poetów można czytać w dzień jak i do snu,

które szepcą o miłości i optymizmie jutrzejszego

dnia który się zbliża potajemnie.
                                                            Miłej lektury życzą Autorzy.

Janina Moczydłowska

Urodziła się w Wąsewie, na stałe mieszka w Warszawie.

Obecnie na emeryturze. Od dziecka lubiła czytać książki i recytować wiersze. Pisze z potrzeby serca dla dorosłych i dla dzieci. Wiersze zrodzone są z tęsknoty do rodzinnej miejscowości i do dzieci, które emigrowały za granicę. Można je przeczytać w 23 antologiach poetów współczesnych wydawnictwa Astrum, Ridero, KryWaj i Edu-Art. Jest autorką własnego tomiku pod tytułem „Mam takie miejsce…”

Swoje wiersze prezentuje również w Internecie:

na profilu, w grupach poetyckich oraz w serwisie Wiersze.kobieta.pl

W swojej twórczości stara się pokazywać piękno otaczającego nas świata i zachodzące na nim zmiany.

Często wraca wspomnieniami do lat młodości, która tak szybko przemija.

Poza poezją zajmuje się genealogią rodzinną, lubi robótki na drutach i szydełku. Uwielbia pracę na działce, z której czerpie siły, jest inspiracją do życia, również do twórczości. Od niedawna szczęśliwa babcia dwojga wspaniałych wnucząt.

Idź wprost przed siebie…

Podaj dłoń proszę…

Chcę spacerować

Jak pięknie na tej ulicy

Ten świat jak w bajce…

Chcę pokazywać

Niejedno serce zachwyci

Tak mało w ludziach…

Ciepła miłości

W całym codziennym dziś życiu

Wszystkim potrzeba…

Troski, bliskości

By mogli marzyć w ukryciu

Czas wciąż ucieka…

Jest o co walczyć

Idź wprost przed siebie nie zbaczaj

Pokochaj życie…

Przestań się boczyć

Ciesz się, żyj i nie rozpaczaj

Moi drodzy…

Wyzwanie przyjęłam

Mam napisać

Wiersz o miłości

Wyznam szczerze

Trochę trudny

To dla mnie temat

Wszak nie jestem już

Pierwszej młodości.

A ta moja miłość

Taka stateczna

Znam znaczenie

Tych ważniejszych

W życiu słów.

Dzisiaj łatwiej jest

Powiedzieć „kocham”

Ale trudniej jest

Dotrzymać tego już.

Nauczmy się aby

Siebie szanować

Bo szczęście nasze

Jest tak blisko nas.

Miłości się nigdy

Nie wybiera

Każdy przecież znajdzie

Na swą miłość czas

Bukieciarka

W mazurskim mieście sobie żył

chłopiec co milion marzeń miał

tak zakochany we mnie był

za wszelką cenę zdobyć chciał


Wiedział że słabość pewną mam

do kwiatów bo przepiękne są

bukietów miałam cały kram

co dzień cieszyły duszę mą


Lata płynęły z chłopcem mym

kwiaty leżały wciąż u stóp

a miłość tak wzmocniła się

wystarczy nam jej aż po grób


Pewnego razu stał się cud

ktoś „bukieciarką” nazwał mnie

— Mężu zaniechaj już ten trud

niech na rabatach pławią się


Bóg przecież wszystkim oczy dał

by pięknem mogły cieszyć się

ten zamysł po to przecież miał

— i bez bukietów kocham Cię

Nie szkodzi…

Jesteśmy razem dla mnie najważniejsze

Czuję nadal ciepło kochanego ciała

To co nas łączy to jest najpiękniejsze

Bicie Twego serca wciąż słyszeć bym chciała


Całuj mnie kochanie, całuj tak bez końca

Jesteś moim szczęściem ukojeniem duszy

Gdy jesteś blisko, nie potrzeba słońca

Twój tak ciepły dotyk, serce moje kruszy


My już od pół wieku, jesteśmy jednością

Kiedy mnie coś boli, cierpisz ze mną wraz

Wspieramy siebie co dzień z wzajemnością

Zbyt szybko ucieka przeznaczony czas


Przytul bardzo proszę, tak mocno do siebie

I niech wreszcie stanie, w miejscu ten nasz czas

Tak mi z Tobą dobrze, przytulnie jak w niebie

Niech nikt nas nie woła, nie znajduje nas


To że nasze ciała, nieco pomarszczone

Nie przeszkadza wcale, przemijania ślad

Tym bardziej że przecież, nam są przeznaczone

My mamy wciąż siebie, niech podziwia świat

Bądź pan macho…

Ja dziś jestem proszę pana ciut zwiana

Chyba nawet trochę w panu zakochana

Proszę, wlej mi łyk szampana

do kielicha

Pan też jakoś dziś tak dziwnie

do mnie wzdycha

Proszę pana! ja już zdjęłam

prawie wszystko

Jestem naga caluteńka…

tak jak chciałeś

Potrzebuję dziś twych pieszczot

byś był blisko

Ach! jak ty mnie dzisiaj w sobie

rozkochałeś!

Póki humor mam i jeszcze

nie trzeźwieję

Korzystaj pan bo ja chyba oszaleję

Dziś potrzeba mi mężczyzny

niesfornego

Bądź pan „macho” a nie jakimś

tam „lebiegą”!

Chcę od dzisiaj być dla pana

jak kochanka

Abyś uległ pan nareszcie

mym zachciankom

Już usypiam, czuję twoje męskie ręce

Weź mnie przytul z całych sił

nie puszczaj więcej

Czuwaj abym

chociaż w snach gdzieś nie zbłądziła

Abym rano obok ciebie się zbudziła…

Wieczór przy kominku

Wieczorne chwile teraz tak długie

Budzą w nas dawne wspomnienia

Siadamy obok bierzemy zdjęcia

Czas życie nasze wciąż zmienia


Pośród zdjęć starych w sepii się skryła

Niewinna i piękna miłość

Ta która burze, wichry przeżyła

Lecz razem bezpieczniej było


— Popatrz kochanie to nasze dzieci

A tu już nasze wnuczęta!!!

Chociaż czas szybko przed siebie leci

Dni ich narodzin pamiętam


Czas skronie nasze mocno pobielił

Wciąż wspominamy te chwile

Gdy każdy szczęściem z nami się dzielił

Radości było wciąż tyle


Dzisiaj wtuleni w siebie wzajemnie

Patrzymy w płomień kominka

Wieczór upływa całkiem przyjemnie

Przy lampce dobrego winka


Przetrwamy w domu długie wieczory

To nic że teraz samotnie

Wkrótce przeminą tęsknoty, spory

Zły czas zniknie bezpowrotnie

Sobie przeznaczeni

Z początkiem świata kobieta mężczyźnie

Mężczyzna zaś dla niej stworzony

Jestem twą Ewą, ty zaś mym Adamem

Ty jesteś mi przeznaczony


Wczoraj widziałam w twych oczach płomień

Tak pożądliwie nade mną się schylał

Pieścił mi stopy, muskał skronie, szyję

Oddechem mi skrzydła motyle rozchylał


Szybko się złączył z ogniem mej purpury

Wszak już płonęłam tysiącem iskier

Byśmy tak trwali wtuleni w siebie

Smakując grzech naszej miłości czystej


Szybko dostrzegłam miłość w twoich oczach

Do serca mego na zawsze już weszła

W dłoniach twych doznaję nadal ukojenia

Nasza miłość trwała, choć nie była pierwsza


W silnych twych ramionach ciepła oczekuję

Bezpieczeństwa żądam przecież to niewiele

Żadnej chwili w łożu z tobą nie żałuję

Różnie z nami było… wiesz o tym aniele


Uniesieni krainą naszych serc pragnienia

Wędrujemy nocą z księżycem w ciemności

Spijamy nektar z chwil pierwszych wspomnienia

Złączeni ze sobą do późnej starości

Mój ukochany

Patrzysz mi w oczy Mój Ukochany

i zastanawiasz się kim jestem

opowiem Tobie choć znasz mnie dobrze

miłość mą czujesz słowem i gestem


Jestem kobietą jakich wiele w życiu

znałeś i na pewno nie raz byłeś w trwodze

widocznie tego czegoś nie miały

co zatrzymało Cię dłużej na mej drodze


Ze mnie to taka romantyczna dusza

świat ciągle pięknem tęczy maluję

łatwo mnie los tych strapionych wzrusza

wierzę w dobro ludzi ja sercem czuję


Boisz się o mnie a ja o Ciebie

droga życia wcale nie jest taka prosta

lecz radę damy bo mamy siebie

miłość pomoże i wszystkiemu sprosta


Patrzysz na mnie i próbujesz zgadnąć

o czym ja myślę w co teraz wierzę

a ja na co dzień tylko się uśmiecham

spisuję słowa moje na papierze


Wiosna już blisko jestem w siódmym niebie

chcę zostawić po sobie taki mały ślad

jesteśmy stworzeni oboje dla siebie

to dla Ciebie tworzę taki piękny świat

Czekam

Czekam na ciebie Księżycu

Krążysz po niebie od wieków

Swym złotym blaskiem na licu

Malujesz uśmiech z promyków


Połóż się przy moim sercu

Przytul jak możesz najczulej

Będę śnić jak na kobiercu

Śpiewaj i do snu utulaj


Tak pragnę twojej bliskości

Trzymaj mnie mocno w objęciach

Niech smutek nigdy nie gości

Mam w tobie swojego Księcia.


Czuwaj nad snem mym do rana

I nie opuszczaj do chwili

Gdy w sen odpłynę kochana

Niech nocka czas nam umili.

Twardy głaz

słyszę dość często

głosy pogardy

celu wciąż nie rozumiem

do serc przemawiam

one

jak głaz twardy

bezsilna padam

dotrzeć już

nie umiem

Upływ czasu

Gdy jesteś młody

Przenosisz góry

Nie jest nic

W stanie przeszkodzić

Z upływem czasu

Siły wciąż tracisz

Ach! gdyby tak

Się odmłodzić!!!

Niezniszczalna miłość

Dawno to było legenda głosi

I o miłości wciąż gada

Prawdziwej, która o nic nie prosi

Świat jeszcze dziś opowiada

Irlandzki rycerz Tristanem zwany

Znalazł księżniczkę dla Marka

Od pierwszej chwili był zakochany

Sprawiła napoju czarka

Za swe uczucia na stos skazani

Cudem się w puszczy ukryli

Ale król Marek tam ich odnalazł

Niedługo szczęśliwi byli


Oboje w związki małżeńskie wchodzą

O sobie wciąż pamiętają

Serca ich cierpią dusze zawodzą

Sposobu spotkań szukają


Tristan raniony chce raz ostatni

Izoldę ujrzeć, przytulić

Gdy z czarną flagą płynął okręt bratni

Nie zdołał serca utulić

Z rozpaczy serce Izoldy pęka

Nie chce żyć bez Tristana

Skończyła się już kochanków męka

W grobach ich miłość schowana

Z obydwu wyrósł piękny krzak głogu

Groby połączył kłączem czułości

Na wieki złączeni teraz służą Bogu

Symbole wiecznej miłości

W cieniu alkowy…

Dopóki Ciebie nie spotkałam

Nie znałam, co to szczęścia smak

Że można kochać, to ja wiedziałam

Lecz nie wiedziałam, że można aż tak

W cieniu alkowy nikt nas nie odnajdzie

A ja dla Ciebie warkocze porozplatam

Niewinna nagość będzie mą ozdobą

Choć skryta była dla całego świata

Tylko my wiemy, jak cudne to są chwile

Nie spotykamy się przecież pierwszy raz

Każda noc inna z nami wciąż motyle

To pragnienie bliskości bardzo łączy nas

Każdy wiek swe prawa bardzo dobrze zna

Dla naszej miłości nie zmienia to nic

Bo my bardzo dbamy o intymne chwile

W alkowie niepotrzebny nam jest żaden widz

Nasza alkowa to nasza sprawa

Uniesień intymnych zdradzać nie będziemy

Najważniejsze, że nadal tęsknimy za sobą

I wzajemnej bliskości wciąż bardzo pragniemy

Kto prawdziwej miłości nie zaznał choć raz

Ten nie wie co znaczy szacunek, oddanie

Będzie w innym łożu szukał uniesienia

Nasza miłość dojrzała...to jest NASZE kochanie

Maminsynek

(Inspiracja wierszem Adama Asnyka

„Między nami nic nie było”)


Nic nie było między nami…

Na nic schadzki pod gwiazdami

To czekanie pod mym płotem

Słodkie pocałunki potem

Sam się z tą miłością pchałeś

O uczuciach zapewniałeś

Drżałeś przy tym jak osika

To odczucie wciąż nie znika

Byłam w tobie zakochana

Świat wirował mi od rana

Gdy mówiłam: weźmy ślub!!!

Zamykałeś się jak grób

Bo chcesz dalej być u mamy

Taki synuś ukochany!!!

Odejść z domu nazbyt wiele

Żyjesz nadal jak to cielę

Ty dorosnąć wreszcie musisz

Nie!!! powiedzieć swej mamusi

To co myślisz… to nie miłość

„Między nami nic nie było”!! !

Ucieknijmy stąd…

Zanim odejdę z tego świata

Zanim proch mój wiatr rozwieje

Chcę przeżyć błogo ostatnie lata

Na inne życie mieć nadzieję


— Chodź ze mną, ucieknijmy stąd!

Do świata nieznanego

Wiem… wiem ile mam lat

Lecz dość mam życia takiego


Chcę jeszcze poczuć motyle

Żeby wiatr rozwiał mi włosy

Czy to naprawdę aż tyle?

— Spójrz… każdy z nas srebrnowłosy


Biegnijmy razem pod wiatr

Poczujmy jeszcze raz naszą miłość

Tę, którą „złodziej — czas” nam skradł

Wspomnijmy to co nas łączyło!!!

Wirtualna miłość (akrostych)

W moim życiu ciemność nastała

I przestawał mnie cieszyć świat

R odzinna żałoba nawet w dzień mrok rzucała

T ylko ktoś wirtualnie radość przywrócił na tak

U śmiechnął się do mnie wieczorem z ekranu

A mor chyba w sieci mnie ugodził strzałą

L ato w sercu poczułam choć to była zima

N iebo błysło a słońce się wciąż uśmiechało

A motyle jak strumień gorący frunęły

M iłość z łącza króciutko w sercu zagościła

I nny świat w nocy na chwilę poznałam

Ł udziłam się, że rolę Kopciuszka znów gram

O budziłam się z bajki gdy sen odczytałam

Ś wiat mój jednak nabrał już innych barw

Ć ma w nocy jak motyl budzi me wspomnienia

Warto czekać…

Marynarzem mój mąż został

W świat daleki wciąż wypływał

Czasem urlop w pracy dostał

Bardzo rzadko w domu bywał

W rejs wypływał, ja rodziłam

Dwójkę dzieci wychowałam

Nigdy męża nie zdradziłam

Choć pokusę czasem miałam

Mąż być może szukał innej

Trudno przecież bez kobiety

Co do sfery tej intymnej

Mogą działać wszak podniety

Marynarze w każdym porcie

Znajdą czas na flirt zabawy

A w pokusy diablo-czorcie

Wpadnie kto nie dba o sprawy

W naszych czasach gdy wciąż chleba

Większość szuka poza krajem

Gdy wierność zachować trzeba

Ciężko kiedy pachnie majem

To wyzwanie dla wierności

By jak Penelopa, Odys

Nie utracić swej miłości

Wspólnie dni ostatnich dożyć.

Uwodziciel (Oszust matrymonialny )

On był z Tunezji może z Maroka

Ona już starsza i nie dziewica

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 2.73
drukowana A5
za 18.21
drukowana A5
Kolorowa
za 41.42