E-book
20.48
drukowana A5
39.38
Dochodzenie zadośćuczynienia za śmierć osoby najbliższej w wypadku drogowym — analiza orzecznictwa

Bezpłatny fragment - Dochodzenie zadośćuczynienia za śmierć osoby najbliższej w wypadku drogowym — analiza orzecznictwa

Objętość:
113 str.
ISBN:
978-83-8245-631-8
E-book
za 20.48
drukowana A5
za 39.38

Użyte skróty

— k.c. — ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny (Dz. U. z 2020 r. poz. 1740, dalej: k.c.)

— u.f.g — ustawa z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (t.j. Dz. U.2019.0.2214)

— SN — Sąd Najwyższy

— SA — Sąd Apelacyjny

— SO — Sąd Okręgowy

— SR — Sąd Rejonowy

— M.P. — Monitor Polski

Wstęp

Niniejsze dzieło powstało w oparciu o analizę wyroków publikowanych na portalu orzeczeń sądów powszechnych, ale też moje własne przemyślenia i doświadczenia.

Ma ono za cel w prosty sposób przybliżyć zagadnienie dochodzenia zadośćuczynienia za śmierć osoby najbliższej wszystkim zainteresowanym praktykom, w szczególności początkującym w dziedzinie prawa odszkodowawczego, oraz przybliżyć orzecznictwo sądowe, które może okazać się przydatne w codziennej praktyce prawniczej.

Temat zadośćuczynienia za śmierć osoby najbliższej jest szeroki, więc ograniczyłam go do najczęstszej tematyki — śmiertelnego skutku wypadków drogowych.

Nie jest to opracowanie ściśle naukowe, stąd nie znajdziemy w nim szerokiej analizy historycznej ani poszczególnych poglądów nauki i praktyki prawa. Jest to zbiór najważniejszych praktycznych zasad i wskazówek, w założeniu mających pomóc w praktycznym, codziennym stosowaniu przepisów prawa.

Rozdział 1

Zasady odpowiedzialności

Celem niniejszej publikacji jest praktyczne omówienie zagadnienia zadośćuczynienia za śmierć osoby najbliższej w wypadku drogowym jako roszczenia dochodzonego w postępowaniu cywilnym. Omówienie to nie byłoby pełne bez przedstawienia, choćby skrótowo, naczelnych zasad rządzących odpowiedzialnością za szkody wyrządzone w ruchu drogowym.

Najprościej rzecz ujmując ruch drogowy to zespół przepisów prawnych i ukształtowanych zwyczajów, określających zasady poruszania się po drogach lądowych, morskich i powietrznych. Zawinione naruszenie tych norm stanowi czyn bezprawny, a zatem odpowiedzialność na gruncie prawa cywilnego za szkody wynikłe z tych naruszeń ma charakter deliktowy. Odpowiedzialność ex delicto opiera się o zasadę winy albo ryzyka. Ta pierwsza wymaga spełnienia łącznie trzech przesłanek: powstania szkody, zawinionego zachowania sprawcy oraz istnienia adekwatnego związku przyczynowego między tym zachowaniem a powstaniem szkody; ta druga — zaistnienia szkody i adekwatnego związku przyczynowego między jej powstaniem a ruchem pojazdu.

Zasady odpowiedzialności cywilnej za szkody powstałe w ruchu drogowym zostały zawarte w art. 415 k.c. (zasada winy) oraz art. 436 k.c. w związku z art. 435 k.c. (zasada ryzyka).

Z treści wymienionych przepisów wynika, że za szkodę powstałą w ruchu:

— na zasadzie winy odpowiada ten, kto porusza się środkiem komunikacji innym niż mechaniczny poruszany za pomocą sił przyrody (np. rowerzysta, kierujący pojazdem konnym)

— na zasadzie winy odpowiadają względem siebie posiadacze samoistni bądź zależni w razie zderzenia się ich mechanicznych środków komunikacji poruszanych za pomocą sił przyrody (dla ułatwienia mechaniczny środek komunikacji określać będę także mianem pojazdu)

— na zasadzie winy odpowiada posiadacz samoistny bądź zależny pojazdu względem osoby przewożonej przez niego z grzeczności

— na zasadzie ryzyka odpowiada posiadacz samoistny bądź zależny pojazdu w innych niż opisane wyżej sytuacjach, chyba że szkoda nastąpiła wskutek siły wyższej albo wyłącznie z winy poszkodowanego lub osoby trzeciej, za którą posiadacz nie ponosi odpowiedzialności.

Odrębnego omówienia wymaga sytuacja, w której szkoda została wyrządzona ruchem pojazdu w ramach przedsiębiorstwa (np. przedsiębiorstwa komunikacji miejskiej, przedsiębiorstwa transportowego, gospodarstwa rolnego).

Powstaje bowiem pytanie czy w takim wypadku odpowiedzialność kształtuje się w oparciu o art. 435 k.c. czy art. 436 k.c.?

W doktrynie prezentowane są trzy odmienne stanowiska:

— przedsiębiorstwa, których jedyną bądź główną działalnością są usługi komunikacyjne, odpowiadają na podstawie art. 436 k.c., zaś te posługujące się środkami komunikacji uzupełniająco — na podstawie art. 435 k.c.

— przedsiębiorstwa odpowiadają zawsze z art. 435 k.c.

— w przypadku szkody wyrządzonej ruchem konkretnego mechanicznego środka komunikacji poruszanego za pomocą sił przyrody podstawą odpowiedzialności jest art. 436 k.c.

Orzecznictwo sądów powszechnych również nie jest jednolite w tej kwestii, czego przykładem są następujące wyroki:

— SA w Poznaniu z 13.09.2012 r., I ACa 644/12 — W przepisie art. 435 §1 KC chodzi o przypadki, w których zastosowana jako źródło energii siła przyrody stanowi siłę napędową przedsiębiorstwa i zakładu jako całości. Dla przyjęcia odpowiedzialności na zasadzie ryzyka nie jest zatem wystarczające wykorzystywanie sił przyrody jedynie dla uruchomienia niektórych elementów lub urządzeń

— SA w Katowicach z 6.09.2012 r., I ACa 302/12 — Ruch przedsiębiorstwa lub zakładu w ujęciu art. 435 KC to każda jego działalność, a nie tylko taka, która jest bezpośrednio związana z działaniem sił przyrody          i która stanowi następstwo ich działania

— SA w Poznaniu z 13.11.2008 r., I ACa 714/08 — Przez „ruch przedsiębiorstwa” natomiast w brzmieniu powołanego przepisu rozumieć należy każdy przejaw działalności przedsiębiorstwa wynikający z określonej jego struktury organizacyjnej i jego funkcji usługowo-produkcyjnej, a związane z ruchem przedsiębiorstwa są szkody powstałe z każdej jego działalności, a nie tylko takiej, która jest bezpośrednio związana z działaniem sił przyrody i stanowi następstwo ich działania

— SA w Łodzi z 3.07.2013 r., III APa 15/13 — Treści art. 435 §1 KC odnosi się do przedsiębiorstwa (zakładu) „wprawianego w ruch za pomocą sił przyrody”, a nie jedynie zakładu używającego urządzeń wykorzystujących siły, oraz że szkoda powinna zostać wyrządzona „przez ruch przedsiębiorstwa”, a nie ruch poszczególnych urządzeń. Ocena, czy przedsiębiorstwo należy do kategorii wskazanej w art. 435 KC, musi być dokonywana z uwzględnieniem faktycznego znaczenia określonych technologii w działalności przedsiębiorstwa oraz na podstawie ustalenia, czy możliwe byłoby osiągnięcie zakładanych celów produkcyjnych bez użycia sił przyrody. Przy czym pojęcie ruchu przedsiębiorstwa odnosi się do funkcjonowania przedsiębiorstwa jako całości, a nie tylko do ruchu jego poszczególnych elementów oraz urządzeń

— SA w Szczecinie z 22.08.2013 r., I ACa 346/13 — Ruch przedsiębiorstwa należy rozumieć szeroko. Określeniu temu nie należy nadawać wąskiego czysto mechanicznego znaczenia, lecz powinno ono być rozumiane znacznie szerzej, a mianowicie jako równoznaczne z działalnością przedsiębiorstwa — jego funkcjonowaniem, pracą

— SA w Szczecinie z 23.12.2013 r., I ACa 475/13 — Działalność polegająca na świadczeniu usług dźwigowych wykorzystuje urządzenia dźwigowe wprawiane w ruch za pomocą sił przyrody. Prowadzący taką działalność ponoszą odpowiedzialność cywilną na podstawie art. 435 §1 KC

— SA w Białymstoku z 29.05.2014 r., I ACa 120/14 — Użyte w art. 435 §1 KC sformułowanie odpowiedzialność za „szkodę wyrządzoną na osobie lub mieniu, wyrządzoną komukolwiek przez ruch przedsiębiorstwa” oznacza szkodę wyrządzoną przez ten rodzaj ruchu, do którego w konkretnej sytuacji dochodzi na skutek wykorzystania sił przyrody. Nie chodzi natomiast o jakąkolwiek szkodę związaną z funkcjonowaniem przedsiębiorstwa (także gospodarstwa rolnego)

— SA w Katowicach z 22.05.2015 r., V ACa 281/15 — Zgodnie z art. 435 §1 KC chodzi o to, aby użyta jako źródło energii siła przyrody stanowiła siłę napędową przedsiębiorstwa jako całości, by jego istnienie i praca w danych warunkach czasu i miejsca uzależniona była od wykorzystania sił przyrody, bez użycia których nie osiągnąłby celu, do jakiego został stworzony. Specjalistyczne, nowoczesne przedsiębiorstwa budowlane, szczególnie przedsiębiorstwo zajmujące się budownictwem przesyłowym opiera swą działalność prawie wyłącznie na pracy różnych urządzeń (koparki, ładowarki, samochodu, dźwigu) poruszanych silnikami elektrycznymi lub spalinowymi. Stopień zagrożenia takich urządzeń w pracy przedsiębiorstwa budowlanego jest tak duży, że uzasadnia uznanie takich przedsiębiorstw za wprawiane w ruch za pomocą sił przyrody w rozumieniu art. 435 §1 KC

— SA w Warszawie z 13.03.2017 r., VI ACa 1027/15 — Dla ustalenia, zatem przedsiębiorstwa mieszczącego się w hipotezie art. 435 KC należy, zbadać, czy warunkiem koniecznym uzyskania normalnego rezultatu działalności przedsiębiorstwa jest korzystanie z sił przyrody. Korzystanie z sił przyrody musi być, wobec tego atrybutem (cechą istotną) a nie cechą akcydentalną takiego przedsiębiorstwa

— SA w Łodzi z 6.10.2017 r., I ACa 225/17 — Artykuł 436 Kodeksu cywilnego jest przepisem szczególnym wobec art. 435 Kodeksu cywilnego. Innymi słowy skoro ustawodawca dokonuje oceny niebezpieczeństwa, jakie dla otoczenia stwarza ruch określonego, pojedynczego urządzenia, i poddaje odrębnej regulacji prawnej odpowiedzialność za szkodę przez nie wyrządzoną, nie ma podstaw do stosowania przepisu, który wiąże reguły odpowiedzialności z zagrożeniem wywoływanym funkcjonowaniem całego przedsiębiorstwa lub zakładu. Konkludując należy zatem przyjąć, że jeżeli posiadaczem mechanicznego środka komunikacji będzie podmiot prowadzący przedsiębiorstwo, a szkoda będzie wynikać z ruchu tego pojazdu, który jednocześnie da się zakwalifikować jako element ruchu przedsiębiorstwa to podstawą takiej odpowiedzialności może być art. 435 Kodeksu cywilnego i tym samym brak podstaw do wyłączenia tej podstawy odpowiedzialności wobec przedsiębiorstw komunikacyjnych, zaś z drugiej strony ewentualną i równorzędną podstawą odpowiedzialności może być regulacja zawarta w art. 436 §1 zd. 1 Kodeksu cywilnego, gdyż brak jest jakiejkolwiek podstawy do wyłączenia zastosowania tej normy do ruchu poszczególnych pojazdów stanowiącego element ruchu przedsiębiorstw komunikacyjnych

— SA w Katowicach z 7.02.2018 r., III APa 71/17 — Praca kierowców, czy operatora ładowarki, zatrudnionych u pozwanego, odbywała się w ramach funkcjonowania przedsiębiorstwa transportowego i z t tego tytułu pozwanego obciążało ryzyko odpowiedzialności za szkody wywołane ruchem przedsiębiorstwa, o których mowa w art. 435 §1 KC.

Linia orzecznicza Sądu Najwyższego dopiero się kształtuje, na co wskazują orzeczenia:

— z 6.07.1999 r., III CKN 312/98 — Gospodarstwo rolne zorganizowane w prawnej formie rolniczej spółdzielni produkcyjnej jak i każde inne, dla swej produkcji roślinnej lub hodowli wykorzystuje maszyny i urządzenia napędzane przy użyciu nośników energii wymienionych w art. 435 KC. Jednak urządzenia te mają charakter pomocniczy, a działalność gospodarstw w głównej mierze opiera się na wykorzystaniu procesów biologicznych i chemicznych, które stanowią wprawdzie także „siły przyrody” ale nie są objęte hipotezą art. 435 §1 KC, gdyż ze względu na niewielką dynamikę i przyzwyczajenie do korzystania nie stanowią tak dużego zagrożenia dla człowieka jak urządzenia chemiczne lub mechaniczne wprawiane w ruch za pomocą innych sił przykładowo wymienionych w art. 435 §1 KC

— z 21.05.2009 r., V CSK 444/08 — Odpowiedzialność przedsiębiorstw, które posługują się pojazdami mechanicznymi jako środkami transportu, jest oparta na art. 435 w zw. z art. 436 KC. Artykuł 435 KC dotyczy bowiem wyłącznie przedsiębiorstw, które pełnią tyko funkcję komunikacyjną

— z 31.05.2017 r., V CSK 511/16 — Dla możliwości zastosowania art. 435 KC konieczne jest wyjaśnienie, czy globalny cel pracy przedsiębiorstwa uzależniony jest od użycia sił przyrody oraz czy korzystanie z tych sił stanowi conditio sine qua non istnienia przedsiębiorstwa w tym sensie, że cała jego struktura, system organizacji pracy dostosowany jest do sił przyrody, jakimi się ono posługuje

— z 27.09.2018 r., III PK 77/17 — Do zastosowania art. 435 §1 KC nie wystarcza, aby przedsiębiorstwo bezpośrednio wykorzystywało elementarne siły przyrody (energię elektryczną, gaz, parę, paliwa płynne itp.), ponieważ współcześnie trudno znaleźć zakład pracy, w którym nie są wykorzystywane energia elektryczna, paliwa płynne lub energia cieplna, mające swoje źródło w siłach przyrody. Chodzi o procesy polegające na przetwarzaniu energii elementarnej na pracę lub inne postacie energii, co wymaga użycia maszyn i innych urządzeń przetwarzających. Nie wystarczy więc posługiwanie się siłami przyrody tylko do działań wspomagających. Inaczej rzecz ujmując, samo użycie w przedsiębiorstwie poszczególnych maszyn zaopatrzonych w silniki (np. elektryczne, spalinowe) lub urządzeń, w których wykorzystywane są siły przyrody nie daje jeszcze podstawy do zastosowania art. 435 §1 KC. Ocenę tą należy oderwać od okoliczności konkretnego zdarzenia wywołującego szkodę i odnieść do zakresu zadań przedsiębiorstwa jako całości. W art. 435 §1 KC nie chodzi bowiem o przedsiębiorstwo, które jedynie wykorzystuje do realizacji części zadań urządzenia wprawiane w ruch za pomocą sił przyrody, lecz o takie przedsiębiorstwo, które jako całość wprawiane jest w ruch za pomocą sił przyrody. Użyta siła przyrody powinna stanowić siłę napędową przedsiębiorstwa jako całości, tak aby jego istnienie i praca były uzależnione od wykorzystania sił przyrody, bez użycia których nie osiągnęłoby celu, do jakiego zostało utworzone. Dlatego art. 435 §1 KC dotyczy tylko tych przedsiębiorstw, których istnienie i praca w danym czasie i miejscu są uzależnione od wykorzystania sił przyrody i które bez użycia tychże sił nie osiągnęłyby celu, dla jakiego zostały utworzone

— z 18.12.2018 r., IV CSK 483/17 — Nie chodzi tu zatem o przedsiębiorstwo (zakład), które wykorzystuje urządzenia wprawiane w ruch za pomocą sił przyrody jedynie do realizacji części działań, a samo użycie w przedsiębiorstwie maszyn zaopatrzonych w silniki lub urządzeń, w których wykorzystywane są siły przyrody, nie daje jeszcze podstawy do stosowania art. 435 §1 KC. Przy ustalaniu zakresu stosowania tego przepisu należy brać pod uwagę stopień zagrożenia ze strony stosowanych urządzeń, stopień komplikacji przy stosowaniu energii elementarnej na pracę oraz ogólny poziom techniki. Kluczowe jest zatem badanie w okolicznościach konkretnego przypadku, czy działalność wprawiana w ruch za pomocą sił przyrody jest dla danego przedsiębiorstwa zasadnicza, czy tylko wspomagająca (…) Przedsiębiorstwo usług leśnych prowadzące działalność w zakresie wycinki drzew i ich transportu może być uznane za wprowadzane w ruch za pomocą sił przyrody.

Wydaje się, że Sąd Najwyższy zmierza w kierunku koncepcji opartej o stosowanie art. 435 k.c. do tzw. przedsiębiorstw komunikacyjnych, a art. 436 kc. w zw. z art. 435 k.c. do innych rodzajów działalności, w których wykorzystywane są mechaniczne środki komunikacji wprawiane w ruch za pomocą sił przyrody.

Rozdział 2

Najważniejsze definicje

Podstawowym pojęciem wymagającym wyjaśnienia jest „mechaniczny środek komunikacji poruszany za pomocą sił przyrody”. W art. 435 i 436 k.c. nie znajdziemy jego definicji. Inne akty prawne posługują się odmiennymi sformułowaniami, np. w art. 10 pkt 2 u.f.g. mowa jest o pojeździe mechanicznym, którym jest: pojazd samochodowy, ciągnik rolniczy, motorower i przyczepa określone w przepisach ustawy Prawo o ruchu drogowym, a także pojazd wolnobieżny w rozumieniu przepisów ustawy Prawo o ruchu drogowym, z wyłączeniem pojazdów wolnobieżnych będących w posiadaniu rolników posiadających gospodarstwo rolne i użytkowanych w związku z posiadaniem tego gospodarstwa.

Mechaniczny środek komunikacji poruszany za pomocą sił przyrody w rozumieniu omawianych przepisów Kodeksu cywilnego ma następujące cechy:

— napęd własnym urządzeniem mechanicznym

— wprawianie w ruch wyłącznie siłami przyrody

— możliwość samodzielnego ruchu

— przeznaczenie do komunikacji.

Do powyższej kategorii zalicza się: samochody, motocykle, autobusy, ciągniki, statki powietrzne i morskie itp. Natomiast nie należą do niej np. hulajnoga, rower, rower elektryczny, deskorolka, dźwigi elektryczne, środki stanowiące element przedsiębiorstwa komunikacyjnego (np. kolej).

Czasami zaliczenie pojazdu do danej kategorii będzie zależało od jego aktualnej funkcji. Sąd Apelacyjny w Szczecinie w wyroku z 22.08.2012 r., I ACa 693/11, wskazał: Czym innym jest ruch maszyny budowlanej służący celom prawidłowego prowadzenia procesu budowlanego, czym innym zaś ruch pojazdu mechanicznego służący celom komunikacyjnym. Niewątpliwie również specjalistyczna maszyna budowlana nie stanowi mechanicznego środka komunikacji. Z kolei Trybunał Sprawiedliwości w wyroku z 28.11.2017 r. w sprawie C-514/16 wyraził pogląd, że Nie jest objęta zakresem pojęcia „ruchu pojazdów”, o którym mowa w artykule 3 ust. 1 dyrektywy Rady 72/166/EWG (Dz. Urz. UE. L z 1972 r., Nr 103, str. 1) sytuacja, w której ciągnik rolniczy uczestniczył w wypadku, jeżeli w chwili nastąpienia wypadku główna funkcja tego ciągnika nie polegała na wykorzystaniu go w charakterze środka transportu, ale na generowaniu, jako narzędzie pracy, siły napędowej koniecznej do utrzymania w ruchu pompy opryskiwacza herbicydowego.

Drugim pojęciem jest „ruch pojazdu”, również niezdefiniowany ustawowo. W orzecznictwie sądów powszechnych ruch pojazdu jest ujmowany szeroko. Przykładowo Sąd Najwyższy w wyroku z 23.05.2019 r., II CSK 165/18, wskazał: Na tle wykładni art. 435 KC w zw. z art. 436 §1 KC nie budzi wątpliwości uznanie za „ruch” samoistnego poruszania się pojazdu dzięki mocy układu zasilania (silnika), a nawet bez jego udziału, wskutek np. staczania się samochodu, który nie został zabezpieczony za pomocą systemu hamowania. Z drugiej strony samochód pozostaje w ruchu, nawet jeśli nie przemieszcza się, lecz ma włączony silnik i wraz z kierującym lub pasażerami stoi przed zamkniętym przejazdem kolejowym czy w korku ulicznym oraz że (…) nie można a priori wykluczyć, że pojazd w trakcie postoju, tak samo jak zatrzymania, będzie oceniony jako pozostający w ruchu w rozumieniu art. 435 KC w zw. z art. 436 §1 KC. Pojazd jest w ruchu od chwili uruchomienia silnika aż do ukończenia jazdy w następstwie osiągnięcia miejsca przeznaczenia lub wskutek planowanej przerwy w podróży, choć uruchomienie silnika nie ma decydującego znaczenia.

A więc z ruchem pojazdu będziemy mieli do czynienia także w następujących sytuacjach:

— uruchomienie silnika w warsztacie (SN, wyr. z 26.02.2015 r., III CSK 187/14)

— garażowanie pojazdu (SN, wyr. z 11.04.2003 r., III CKN 1522/00)

— wsiadania do pojazdu stojącego w gotowości do odjazdu z nieuruchomionym jeszcze silnikiem (SN, wyr. z 14.04.1975 r., II CR 114/75)

— unieruchomienia pojazdu na drodze na skutek defektu technicznego (SN, wyr. z 13.07.1976 r., IV CR 241/76)

— staczania się pojazdu z wyłączonym silnikiem.

Na gruncie art. 436 k.c. nie ma znaczenia czy ruch pojazdu pozostaje w związku z jego funkcją komunikacyjną lub transportową:

— SN, wyr. z 20.04.2018 r., II CSK 404/17 — Nie ma podstaw do łączenia przyczyny sprawczej zaistniałej podczas postoju z przeznaczeniem pojazdu (ruchem jako przemieszczaniem się), posługiwaniem się instalacją grzewczą nie będącą elementem wyposażenia fabrycznego, związaną wprawdzie ze zwykłym użytkowaniem pojazdu, ale uruchamianą po wyłączeniu silnika, wadami pojazdu jako takimi

— SN, wyr. z 26.02.2015 r., III CSK 187/14 — szkoda powstała wskutek uruchomienia w warsztacie silnika pojazdu z włączonym biegiem oraz jego przemieszczenia się jest szkodą wywołaną przez ruch tego pojazdu

— SA w Warszawie, wyr. z 2.02.2019 r., V ACa 357/18 — Pojazd z włączonym silnikiem zawsze jest w ruchu, nawet, gdy stoi w miejscu. Orzecznictwo w szczególności uznaje, że włączenie silnika przesądza o tym, że pojazd jest w ruchu, jak również, że nie ma znaczenia kwestia, czy ruch pojazdu pozostaje w związku z jego funkcją komunikacyjną lub transportową

— SA w Białymstoku, wyr. z 12.07.2017 r., I ACa 123/17 — Pojęcie ruchu pojazdu powinno uwzględniać każde użytkowanie pojazdów, w każdej przestrzeni (publicznej i prywatnej) gdzie mogą wystąpić ryzyka związane z ich użytkowaniem, niezależnie od tego czy pojazdy te są w dosłownie rozumianym ruchu (przemieszczają się) i czy w chwili powstania szkody wykorzystywane są lub działają zgodnie ze swoją podstawową funkcją (jako środek komunikacji, maszyna itp.)

— SA we Wrocławiu, wyr. z 7.02.2012 r., I ACa 1382/11 — Ciągnik rolniczy należy uznać za środek komunikacji w myśl art. 436 §1 KC niezależnie od tego czy służy do transportu, czy do przemieszczania maszyny rolniczej. Ciągnik rolniczy ze swej istoty przeznaczony jest do napędzania innych maszyn rolniczych, zaś maszyna nieposiadająca własnego napędu połączona z ciągnikiem, tak jak maszyna do prasowania słomy, wprawiana jest w ruch za pomocą silnika ciągnika. Wypadek spowodowany działaniem maszyny złączonej z ciągnikiem należy zatem traktować jako spowodowany ruchem pojazdu mechanicznego. Nie ma przy tym znaczenia, że okoliczności wypadku związane były wyłącznie z pracą maszyny, a nie z ciągnikiem napędzającym maszynę, bowiem środkiem komunikacji, o którym mowa w art. 436 §1 KC jest ciągnik rolniczy wraz ze sprzężoną z nim maszyną.

Istnieje także linia orzecznicza odmienna od zaprezentowanej wyżej, uznająca związek ruchu pojazdu z jego funkcją komunikacyjną lub transportową za istotny:

— Trybunał Sprawiedliwości, cytowany już wyr. z 28.11.2017 r. w sprawie C-514/16

— SN, wyr. z 18.09.2018 r., IV CSK 292/18 — Wykładnia pojęcia „pojazdu w ruchu” dokonana przez TSUE w wyroku z dnia 28 listopada 2017 r., C-514/16 wskazuje na konieczność rozróżnienia sytuacji, w której w chwili wypadku pojazd był wykorzystywany jako środek transportu, od sytuacji, w której w chwili wypadku pojazd był wykorzystywany jako narzędzie pracy. Wymaga to badania in casu, czy do wypadku doszło w ramach używania pojazdu jako środka transportu, a zatem oceniając odpowiedzialność cywilną za szkody powstałe w związku z ruchem pojazdu należy każdorazowo ustalać, czy istnieje powiązanie szkody z funkcją komunikacyjną pojazdu. Nie bez znaczenia jest określenie normalnej funkcji pojazdu, a więc czy chodzi o pojazd, którego zasadniczą funkcją jest komunikacja (służy głównie do transportu), czy o pojazd specjalistyczny, który służy do wykonywania określonych prac, z tym jednak zastrzeżeniem, że ostatecznie decydujące jest konkretne przeznaczenie pojazdu w chwili zdarzenia (…) Szerokie ujmowanie pojęcia „ruchu pojazdu” w orzecznictwie Sądu Najwyższego odzwierciedla się, ogólnie rzecz ujmując, w przyjęciu, że: 1. pojęcie to nie ogranicza się do ruchu na drodze publicznej, ale obejmuje każde użytkowanie pojazdu zgodne z jego normalną funkcją 2. obejmuje ono swym zakresem każde wykorzystanie pojazdu w charakterze środka transportu 3. fakt, iż pojazd w chwili wypadku był nieruchomy nie wyklucza sam w sobie, iż używanie tego pojazdu może być związane z jego funkcją jako środka transportu 4. kwestia, czy silnik w chwili wypadku był, czy nie był włączony, nie jest w tym zakresie rozstrzygająca

— SA w Szczecinie, wyr. z 22.08.2012 r., I ACa 693/11 — Szeroka koncepcja ruchu, nie oznacza, że każda szkoda „związana z pojazdem mechanicznym” podlega naprawieniu w ramach ubezpieczenia odpowiedzialności posiadaczy pojazdów mechanicznych. Nie można bowiem tracić z pola widzenia, że istotą tej koncepcji jest związek szkody z komunikacyjną lub transportową funkcją pojazdu mechanicznego.

Z ruchem pojazdu wiążą się użyte w art. 436 k.c. pojęcia „zderzenia pojazdów” i „przewozu z grzeczności”. Istotę pierwszego najpełniej oddaje wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 15.11.2019 r., I ACa 116/19, zgodnie z którym Uznaje się, że ze „zderzeniem” się dwóch pojazdów mamy do czynienia wówczas, gdy obydwa z nich znajdują się w ruchu fizycznym (rzeczywistym) wobec siebie i wobec otoczenia, zaś z „najechaniem” wówczas, gdy jeden z pojazdów wobec drugiego nie jest w ruchu fizycznym (rzeczywistym), lecz stanowi element rzeczywistości znajdującej się w bezruchu wobec poruszającego się obiektu. Natomiast „przewóz z grzeczności” to przewożenie osób w ramach bezinteresownej przysługi np. przewożenie przyjaciół czy przygodnie spotkanych osób, i tylko wtedy gdy przewożący nie ma takiego obowiązku (wynikającego np. umowy), przy czym dla uznania przewozu za grzecznościowy nie wystarczy spełnienie tylko przesłanki nieodpłatności (tak m.in. SA w Poznaniu, wyr. z 3.11.2016 r., I ACa 475/16; SA we Wrocławiu, wyr. z 29.11.2013 r.,I ACa 1193/13).

Z przytoczonego przepisu wynika, że odpowiedzialność za wskazane w nim szkody ponosi samoistny posiadacz mechanicznego środka komunikacji poruszanego za pomocą sił przyrody, a w określonych sytuacjach — posiadacz zależny. Zgodnie z art. 336 k.c. Posiadaczem rzeczy jest zarówno ten, kto nią faktycznie włada jak właściciel (posiadacz samoistny), jak i ten, kto nią faktycznie włada jak użytkownik, zastawnik, najemca, dzierżawca lub mający inne prawo, z którym łączy się określone władztwo nad cudzą rzeczą (posiadacz zależny). Zwrócić należy uwagę na wyrok Sądu Najwyższego z 21.03.2019 r. w sprawie II CSK 699/17, w którym sformułowana została teza, że Z uwagi na to, że podstawową zasadą odpowiedzialności prawnej w zakresie czynów niedozwolonych jest zasada winy, to wszelkie od niej wyjątki muszą być wykładane ściśle. Tym samym wspomniany przepis dotyczy odpowiedzialności posiadacza samoistnego i posiadacza zależnego w rozumieniu art. 336 KC. W szczególności nie obejmuje on swoim zakresem dzierżycieli, o których stanowi art. 338 KC oraz prekarzystów. Jeżeli dzierżyciel dopuści się czynu niedozwolonego w okolicznościach, takich jak wynikają z hipotezy art. 436 §1 KC, to podstaw jego odpowiedzialności — przy braku norm szczególnych — należy poszukiwać w zasadach ogólnych.

Rozdział 3

Związek przyczynowy

Jak wspomniałam w rozdziale pierwszym, aby skutecznie domagać się zadośćuczynienia lub odszkodowania należy wykazać istnienie określonych elementów, z których najważniejszym jest związek przyczynowy. Zagadnienie związku przyczynowego jest bardzo obszerne i nie stanowi tematu tej publikacji, dlatego zostanie omówione w niezbędnym zakresie.

Kwestia wykazania składowych odpowiedzialności sprowadza się do udowodnienia, że u źródeł zdarzenia leżało naruszenie zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym, skutkujące czyjąś śmiercią. Zarazem jednak zaistnienie wypadku i jego dalsze skutki (śmierć, obrażenia ciała, zniszczenie mienia) nie świadczą same w sobie o tym, że doszło do naruszenia tych zasad, i to zawinionego. Związek przyczynowy między naruszeniem przepisów a wypadkiem nie jest bowiem jedynie czasowym lub miejscowym następstwem wydarzeń (tak SN, wyr. z 4.11.1998 r., V KKN 303/97). W praktyce często spotyka się wadliwe rozumowanie „od skutku do przyczyny”, sprowadzające się do schematu, że skoro doszło do wypadku to ktoś musiał naruszyć zasady ruchu drogowego. Tymczasem prawidłowe postępowanie powinno rozpocząć się od ustalenia czy i jakie zostały naruszone zasady w ruchu, kto je naruszył, a następnie — czy zaistniałe zdarzenie i jego skutki są tego normalnym następstwem.

Ustalając czy doszło do naruszenia zasady w ruchu drogowym i jakiej, należy pamiętać, że wynikają one nie tylko z przepisów prawa, ale też ustalonych zwyczajów i aktualnych okoliczności, a każdy uczestnik ma obowiązek takiego zachowania się, jakiego wymaga wytworzona sytuacja w celu uniknięcia niebezpieczeństwa dla życia, zdrowia i mienia pasażerów i osób postronnych (patrz: wyroki SN z 22.08.1958 r., 1 CR 29/58; z 12.01.1960 r., 3 CR 390/59 oraz z 9.12.1970 r., II CR 557/70).

Nieco inna sytuacja zachodzi gdy działa zasada ryzyka. Dla powstania odpowiedzialności odszkodowawczej nie musi być wykazana wina w zachowaniu sprawcy. Jak wskazał Sąd Apelacyjny w Białymstoku w wyroku z 13.05.2016 r., I ACa 782/15 Odpowiedzialność związana z ruchem pojazdu mechanicznego obejmuje zarówno zawinione, jak i niezawinione zachowanie tego, kto wprowadza samochód w ruch, który w istocie stwarza zwiększone ryzyko wyrządzenia szkód na osobie i w związku z tym powinna zapewniać możliwie najpełniejszą ochronę osób poszkodowanych w wyniku wypadku komunikacyjnego. Konstrukcja art. 435 §1 KC polega zatem na przeciwstawieniu przyczyn powstania szkody w płaszczyźnie przyczynowości, a nie winy. Dlatego też, gdy odpowiedzialny broni się wykazaniem, że szkoda nastąpiła wyłącznie z winy poszkodowanego, nadal przyjmuje się jego odpowiedzialność, gdy udowodnione zostanie, że obok tej przyczyny działała jeszcze inna przyczyna powstania wypadku objęta ryzykiem posiadacza pojazdu mechanicznego. Zarazem jednak, jak to wynika z uzasadnienia wyroku Sądu Apelacyjnego w Krakowie z 7.06.2016 r., I ACa 282/16 Odpowiedzialność na zasadzie ryzyka nie może iść tak daleko, by można było ją wiązać z każdym ruchem pojazdu mechanicznego, przy pominięciu przyczynowości w rozumieniu art. 361 KC. Odpowiedzialność ta nie wchodzi zatem w grę np. wówczas, gdy rowerzysta na skutek niewłaściwego stanu jezdni, upadając, zostanie wyrzucony pod nadjeżdżający z przeciwka samochód, którego kierowcy nie można postawić żadnego zarzutu.

Związek między zawinionym działaniem sprawcy a szkodą bądź między ruchem pojazdu a szkodą musi być adekwatny. Adekwatność zachodzi wtedy, gdy dane następstwo jest normalnym skutkiem określonego działania lub zaniechania (art. 361 §1 k.c.). Dla teorii adekwatnego związku przyczynowego charakterystyczne jest to, że wśród wszelkich warunków wystąpienia szkody przypisuje ona prawną doniosłość tylko tym, które zwiększają możliwość nastąpienia badanego skutku. Przy czym należy pamiętać, że chodzi tu o prawdopodobieństwo nastąpienia tego skutku, nie zaś pewność, że ten skutek rzeczywiście nastąpi. Na gruncie doktryny nie jest sporne, że chodzi o te skutki badanego zdarzenia, które są zwykłe, czyli typowe i normalne, jednakże rozwój nowoczesnych technologii, lepszego rozumienia otaczających nas zjawisk, a także coraz bardziej szczegółowe regulacje prawne, w tym dotykające sfery publicznej poszerzają także pojęcie adekwatnego związku przyczynowego. W chwili obecnej nie budzi wątpliwości, że normalny związek przyczynowy zachodzi nie tylko pomiędzy bezpośrednią przyczyną a szkodą, ale także pomiędzy przyczynami pośrednimi a badanym skutkiem — tak Sąd Apelacyjny w Warszawie w wyroku z 12.12.2019 r., III APa 19/19 (podobnie Sąd Najwyższy w postanowieniu z 24.07.2019 r., I NSNc 5/19: Na podstawie kryterium związku przyczynowego przyjmuje się, że jeśli powiązanie między zdarzeniem, a uszczerbkiem jest bezpośrednie, to również szkoda powstała w tych granicach określana jest jako bezpośrednia. Jeśli stwierdza się natomiast istnienie powiązania jedynie pośredniego, to konsekwentnie szkodę należałoby kwalifikować jako pośrednią. Istotne jest jednak aby miał miejsce adekwatny związek przyczynowy).

W kontekście zacytowanych tez stwierdzić należy, że w przypadku szkody wywołanej śmiercią najbliższego członka rodziny szczególne trudności mogą powstać przy wykazywaniu adekwatnego związku przyczynowego między zdarzeniem a szkodą w postaci schorzenia somatycznego czy uszczerbku na zdrowiu psychicznym. Bardzo trudno jest wykazać, że śmierć osoby bliskiej miała wpływ na powstanie schorzeń fizycznych albo pogłębienie tych istniejących.

Podobnie ma się rzecz w przypadku uszczerbku na zdrowiu psychicznym, zwłaszcza gdy przed śmiercią osoby najbliższej wystąpiło inne traumatyzujące zdarzenie np. zdiagnozowanie nowotworu. W takich sytuacjach sięgnąć należy do orzecznictwa ukształtowanego na gruncie spraw o odszkodowania za błędy medyczne i zastosować konstrukcję dowodu prima facie. Sąd Najwyższy w orzeczeniu z 30.09.2020 r., IV CSK 64/19 wskazał, iż W sprawach medycznych w celu zwiększenia ochrony poszkodowanego każdorazowe udowodnienie wszystkich przesłanek odpowiedzialności pozwanego w stopniu pewnym byłoby niezmiernie trudne do osiągnięcia. Stwierdzenie związku przyczynowego, jeśli chodzi o zdrowie ludzkie, z reguły nie może być absolutnie pewne. Jest to częstokroć utrudnione ze względu na uwarunkowanie aktualnym stanem wiedzy medycznej, która nie zawsze jest w stanie dać stanowczą odpowiedź na każde pytanie. W związku z czym do przyjęcia związku przyczynowego wystarcza, że jest on ustalony z dostateczną dozą prawdopodobieństwa.

W sprawie rozpoznawanej przez Sąd Apelacyjny w Warszawie za sygn. I ACa 313/13, zakończonej wyrokiem z 23.04.2018 r., na rzecz rodziców zmarłego zasądzono po 110 000 zł tytułem zadośćuczynienia (obok kwot wypłaconych dobrowolnie przez ubezpieczyciela), przy czym skład orzekający wziął pod uwagę wskazania biegłych, że proces żałoby nie zakończył się, a w powiązaniu z cechami charakteru powoda — ojca może skutkować nasileniem chorób somatycznych. Ten sam sąd w innej sprawie (wyrok z 20.02.2019 r, I ACa 586/18) uznał, że samobójcza śmierć dziecka nie jest normalnym następstwem wypadku drogowego, w którym zginął jego rodzic (aczkolwiek sąd I instancji orzekł odmiennie — córka zmarłej w wypadku popełniła samobójstwo ewidentnie na skutek przeżytej traumy, nie mogąc pogodzić się z przedwczesną utratą matki).

Rozdział 4

Śmierć człowieka jako szkoda


Z art. 435 §1 k.c. i art. 436 k.c. wynika, że posiadacz pojazdu ponosi odpowiedzialność za wyrządzoną ruchem pojazdu szkodę na osobie lub mieniu. Ponieważ ustawodawca nie wskazał, co należy rozumieć pod pojęciem szkody, musimy odwołać się do znaczenia tego słowa używanego w języku codziennym. Szkoda (wg internetowego Słownika Języka Polskiego PWN) to strata materialna lub moralna, strata zaś to brak, zniszczenie czegoś.

Szkody dzielą się na majątkowe i osobowe. Te pierwsze nie są przedmiotem niniejszego opracowania. Odnośnie tych drugich najłatwiej określić je jako uszczerbek na osobie, dotykający jej wymiaru fizycznego i psychicznego. Jak wynika z art. 444 §1 zd. 1 k.c. szkoda na osobie przejawia się uszkodzeniem ciała lub wywołaniem rozstroju zdrowia. Uszkodzeniem ciała jest takie oddziaływanie na ciało ludzkie, które pozostawia na nim wyraźny ślad będący skutkiem naruszenia tkanek i narządów organizmu, natomiast rozstrój zdrowia to takie oddziaływanie na organizm ludzki, które zaburza jego funkcje (tak SN, wyr. z 12.03.1975 r., II CR 18/75 oraz wyr. z 20.03.2002 r., V CKN 909/00).

Zaistnienie szkody na osobie jest niezbędne dla żądania zadośćuczynienia. W prostych słowach wyraził to Sąd Apelacyjny w Katowicach w wyr. z 1.02.2018 r., I ACa 813/17, którego zdaniem Nie można domagać się zadośćuczynienia za bliżej nieokreślone krzywdy, jeżeli nie doszło do uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia (fizycznego lub psychicznego). Jedną z postaci tak rozumianej szkody jest śmierć osoby najbliższej. Szkoda ta ma wielowymiarowy charakter ponieważ wyraża się nie tylko w bezpowrotnej utracie konkretnego bytu ludzkiego, ale też obejmuje utratę niematerialnych aspektów posiadania najbliższych (więzi rodzinnej, życia uczuciowego, planów na przyszłość, wsparcia itp.) oraz własne cierpienia psychiczne i fizyczne pozostałych przy życiu.

Do 3.08.2008 r. Kodeks Cywilny nie zawierał przepisu wprost dopuszczającego możliwość żądania od sprawcy szkody zadośćuczynienia za śmierć innej osoby. Ze wskazaną datą weszła w życie zmiana art. 446 k.c. polegająca na dodaniu §4. Do czasu wejścia w życie tej nowelizacji poszkodowani swoje roszczenia opierali na konstrukcji prawnej naruszenia dóbr osobistych. Sądy powszechne oddalały tak skonstruowane powództwa. Przełomem była uchwała Sądu Najwyższego z 22.10.2010 r. wydana w sprawie III CZP 76/10. Odpowiadając na przedstawione zagadnienie prawne Sąd Najwyższy zajął w niej stanowisko, że Najbliższemu członkowi rodziny zmarłego przysługuje na podstawie art. 448 k.c. w związku z art. 24 §1 k.c. zadośćuczynienie pieniężne za doznaną krzywdę, gdy śmierć nastąpiła na skutek deliktu, który miał miejsce przed dniem 3 sierpnia 2008 r.

W obecnym stanie prawnym przyznanie zadośćuczynienia za śmierć osoby najbliższej ma wyraźną podstawę prawną, tj. art. 446 §4 k.c., niemniej jednak jest uprawnieniem, a nie obowiązkiem sądu. Oznacza to, że oprócz spełnienia warunków formalnych (śmiertelny skutek deliktu, żądanie pochodzące od najbliższych członków rodziny) musi zaistnieć niesprecyzowany bliżej komponent w postaci przekonania, że gratyfikacja finansowa jest w konkretnym przypadku potrzebna i słuszna. Tym samym wyznaczanie granic słuszności takiego żądania pozostawione zostało sądom. Skutkuje to także znaczącym wzrostem roli fachowych pełnomocników, których zadaniem jest przekonanie sądu, że w przypadku ich mocodawców powinien on z przyznanego mu uprawnienia skorzystać.

Śmierć człowieka jest warunkiem sine qua non zaistnienia roszczenia z art. 446 §4 k.c. (dalej także: zadośćuczynienie). Wydawać by się mogło, że stwierdzenie śmierci nie nastręcza większych trudności i zasadniczo tak jest. Musimy jednak zdawać sobie sprawę, że z rozwojem wiedzy i postępem nauk medycznych poglądy na tę część bytu ludzkiego ulegają zmianie.

W naszym systemie prawnym przyjmuje się, że śmierć człowieka jest zjawiskiem zdysocjowanym. Oznacza to, że śmierć ogarnia tkanki i układy w różnym czasie. Powoduje to dezintegrację ustroju jako całości funkcjonalnej i kolejne, trwałe wypadanie poszczególnych funkcji w różnej sekwencji czasowej. Zatem niektóre funkcje ustroju lub ich części mogą utrzymywać się przez pewien czas w oderwaniu od innych, wcześniej obumarłych. Taki zapis znajduje się w Obwieszczeniu Ministra Zdrowia z 17.07.2007 r. w sprawie kryteriów i sposobu stwierdzenia trwałego nieodwracalnego ustania czynności mózgu (M.P. z 2007 r., nr 46, poz. 547). Ta definicja śmierci wpisuje się w obecny rozwój technik podtrzymujących sztucznie poszczególne funkcje organizmu. Zarazem rozwój ten powoduje, że dla ustalenia śmierci osoby ludzkiej nie wystarcza już stwierdzenie braku oddechu czy ustania akcji serca. Znane są przypadki, w których pacjenci przy mechanicznym podtrzymywaniu funkcji np. serca czy płuc, utrzymywali zdolność kontrolowania temperatury, wydalania, gojenia ran, zwalczania zakażeń czy donoszenia płodu. Powszechnie więc przyjęto w naukach medycznych, że chwilą śmierci jest ostateczne ustanie elektrycznej aktywności mózgu. W przywołanym obwieszczeniu nasz Ustawodawca wyraził to następującymi słowami: Zdysocjowany charakter zjawiska ujawnia się w sposób szczególny w sytuacjach, w których śmierć objęła już mózg, podczas gdy krążenie krwi jest jeszcze zachowane. W tych przypadkach to stan mózgu determinuje życie lub śmierć człowieka. W większości przypadków klinicznych obrzęk mózgu wynikający z jego uszkodzenia narasta od strony przestrzeni nadnamiotowej, a pień mózgu umiera jako ostatnia jego część. W takich sytuacjach czynnikiem kwalifikującym śmierć mózgu jest nieodwracalny brak funkcji pnia mózgu.

Zagadnienie śmierci człowieka nie sprowadza się jednak tylko do ustalenia kryteriów biologicznych o tym fakcie decydujących. W przypadku osób pozostających w stanie wegetatywnym dochodzą problemy prawne np. ustalenia czy doszło do zgonu, kto jest uprawniony do podjęcia decyzji o odłączeniu od aparatury podtrzymującej funkcje życiowe (względnie zaprzestania odżywiania), czy w sytuacji podjęcia takiej decyzji śmierć może być uznana za bezpośredni skutek zdarzenia, które doprowadziło osobę do stanu wegetatywnego.

Przykładem takich dylematów jest historia Eluany Englaro (25.11.1970 — 9.02.2009). Eluana Englaro 18.01.1992 r. uczestniczyła w wypadku samochodowym, w którym doznała poważnych obrażeń mózgu. Znalazła się w stanie wegetatywnym i była w nim utrzymywana przez 17 lat z zastosowaniem sztucznego odżywiania. Jej ojciec, Beppino Englaro, złożył do sądu wniosek o zaprzestanie leczenia, który początkowo nie został uwzględniony ani przez Sąd Apelacyjny w Milano ani włoski Sąd Kasacyjny. Pan Englaro wywalczył prawo do ponownego procesu przed Sądem Apelacyjnym w Milano i to postępowanie zakończyło się wydaniem 9.07.2008 r. wyroku zezwalającego mu na odłączenie córki od aparatury podtrzymującej życie. Ta decyzja wywołała we włoskim społeczeństwie medialną i polityczną burzę. Niezwłocznie po tym orzeczeniu włoski parlament zaskarżył orzeczenie do Trybunału Konstytucyjnego uznając, że wyrok stanowił w istocie rzeczy zmianę istniejącego prawa. Skarga została odrzucona i Trybunał 13.11.2008 r. ostatecznie zdecydował, że ojciec ma prawo zaprzestania sztucznego odżywiania córki.

Teoretycznie więc możemy sobie wyobrazić sytuację, w której zasadne będzie postawienie pytania czy poszkodowany w wypadku drogowym, znajdujący się w stanie wegetatywnym, zmarł, jeśli tak — to kiedy i czy jego najbliższym służy roszczenie z art. 446 §4 k.c. czy może tylko samemu poszkodowanemu z art. 444 §1 k.c., zaś najbliższym — powództwo o naruszenie dobra osobistego w postaci więzi rodzinnej?

Drugą wymagającą wyjaśnienia przesłanką jest zgłoszenie roszczenia przez najbliższego członka rodziny zmarłego (skrótowo dalej posługuję się pojęciem osoby najbliższej). Zwracam uwagę na dwa istotne komponenty, określające osobę uprawnioną do roszczenia o zadośćuczynienie:

— bycie członkiem rodziny

— więź bliskości w stopniu najwyższym.

Nie jest zatem wystarczające, że dana osoba znajduje się w kręgu rodziny. Dodatkowo musi to być to członek rodziny najbliższy. A więc musi istnieć silna więź, wyrażająca się w bliskości uczuciowej, emocjonalnej, częstokroć także fizycznej czy gospodarczej.

Pojęcie członka rodziny wypracowane w orzecznictwie obejmuje małżonka, wstępnych, zstępnych, rodzeństwo, innych krewnych i powinowatych, osoby pozostające w stosunku przysposobienia, konkubentów i narzeczonych. Jak wskazał Sąd Okręgowy apelacji gdańskiej (na portalu orzeczeń apelacji gdańskiej siedziba sądu okręgowego nie zawsze jest podawana) w wyroku z 6.06.2012 r. w sprawie I C 38/11: Uprawnionymi do żądania kompensaty na podstawie art. 446 §3 i §4 k.c. są wyłącznie członkowie rodziny zmarłego, przy czym muszą być to najbliżsi członkowie tej rodziny. Sąd meriti stwierdził jednak, że dyspozycja tego przepisu obejmuje nie tylko małżonka i dzieci zmarłego, ale także innych członków jego rodziny, a więc krewnych, powinowatych lub osoby niepowiązane formalnymi stosunkami prawnorodzinnymi (np. konkubenta, jego dziecko), jeżeli zmarły pozostawał z nimi faktycznie w szczególnej bliskości powodowanej bardzo silną więzią uczuciową (por. Z. Radwański, A. Olejniczak, Zobowiązania…, s. 268). Sąd zauważył, że w piśmiennictwie przyjmuje się, iż do grona tego zalicza się osoby, których sytuacja życiowa kształtowała się w zależności od zmarłego oraz istniał faktyczny stosunek bliskości ze zmarłym. Również orzecznictwo Sądu Najwyższego stwierdza, że pokrewieństwo nie stanowi wyłącznego kryterium zaliczenia do najbliższych członków rodziny w rozumieniu art. 446 §3 k.c. (wyrok z dnia 13 kwietnia 2005 r., sygn. akt CK (…)), wskazując, że w obowiązującym stanie prawnym, definiując pojęcie „rodziny” można użyć następujących kryteriów: pokrewieństwo, małżeństwo, przysposobienie, powinowactwo, rodzina zastępcza i pozostawanie we wspólnym gospodarstwie domowym. Można zatem zaaprobować definicję rodziny jako najmniejszej grupy społecznej, powiązanej poczuciem bliskości i wspólności, osobistej i gospodarczej, wynikającej nie tylko z pokrewieństwa. Sąd Apelacyjny w Gdańsku w wyroku z 8.07.2015 r., V ACa 684/14 odwołała się do pojęcia tzw. „wielkiej rodziny” obejmującej (…) rozumianej w nauce socjologii jako zbioru kilku „małych rodzin” (dziadków, rodziców, dzieci) pod warunkiem pozostawania we wspólnym gospodarstwie domowym i wspólnego zamieszkiwania (por. J. Winiarz „Prawo rodzinne” Warszawa 1993, s. 13).

Jednak rodzina rodzinie nierówna i w praktyce zawodowej mamy do czynienia z różnymi sytuacjami, zwłaszcza rodzin żyjących w rozłączeniu bądź tzw. „patchworkowych” (czyli porozwodowych). W takich przypadkach kluczową rolę odgrywają nie prawne lecz rzeczywiście istniejące więzi pokrewieństwa czy powinowactwa. Sąd Apelacyjny w Białymstoku w wyroku z 23.12.2014 r. w sprawie I ACa 660/14 uznał, że Wprawdzie bezspornym jest, że rodzice małoletniego żyli w rozłączeniu, zaś relacje między zmarłym a powodem uległy w związku z tym rozluźnieniu, tym niemniej same te okoliczności nie mogą być podstawą uznania, że utrata ojca nie wywołała u powoda żadnej krzywdy. W sprawie zawisłej przed Sądem Apelacyjnym w Gdańsku za sygn. I ACa 746/12 zakończonej wyrokiem z 23.01.2013 r. zadośćuczynienie zostało przyznane żonie zmarłego mimo tego, że na skutek depresji na około 1,5 roku przed śmiercią wyprowadził się on z domu. Jak wskazał ten Sąd w uzasadnieniu wyroku (…) nie można aprobować poglądu w/w Sądu, że uzasadniało to przyjęcie, iż więzi uczuciowe i emocjonalne między małżonkami uległy zerwaniu lub co najmniej osłabieniu w stopniu skutkującym częściową bezzasadnością zgłoszonego przez nią roszczenia o zadośćuczynienie. Ponadto nie było kwestionowane, że A. W. w dalszym ciągu utrzymywał bardzo bliskie relacje z ich wspólnymi dziećmi, co niewątpliwie wiązało się z jego częstą obecnością we wspólnym mieszkaniu. Pogląd o istnieniu separacji faktycznej między małżonkami nie jest więc wcale przekonujący. W jednej ze spraw Sąd Okręgowy w Sieradzu (I C 141/12, wyrok z 10.12.2012 r.) oddalił powództwo biologicznego ojca zmarłego dziecka uzasadniając to tym, iż faktycznym układem stosunków rodzinnych.

Ciekawie w orzecznictwie przedstawia się kwestia osób związanych stosunkiem przysposobienia, konkubentów i narzeczonych. Konkubentów zalicza się do kręgu osób najbliższych (np. SO w Szczecinie, wyr. z 6.08.2014 r., I C 281/14; SO w Zielonej Górze, wyr. z 25.09.2014 r., I C 134/13). Zdarzają się jednak poglądy odmienne np. Sąd Apelacyjny w Szczecinie w wyroku z 28.11.2014 r. w sprawie I ACa 566/14 uznał, że sama bliska więź między dwojgiem ludzi w związku nieformalnym nie wystarczy dla uznania ich za osoby najbliższe i nie zawsze tworzy ona związek o charakterze konkubinatu, przy czym w tej konkretnej sprawie sąd wziął pod uwagę takie okoliczności jak to, że ciąża powódki nie przyspieszyłaby jej ślubu z ojcem dziecka, nie była jego narzeczoną i nie mieli wspólnych finansów.

Orzecznictwo sądowe musiało także stanąć przed zagadnieniem zasadności roszczeń za śmierć kobiety ciężarnej i śmierć płodu. W jednej ze spraw wypowiedział się Sąd Najwyższy (wyr. z 9.03.2012 r., I CSK 282/11, OSNC 2012/11/130). Stan faktyczny przedstawiał się następująco: dnia 5 października 2008 r. doszło do wypadku komunikacyjnego, w którym uczestniczyła kobieta w 34 tygodniu ciąży. Po przewiezieniu poszkodowanej do szpitala przeprowadzono u niej cesarskie cięcie. Skutki doznanych przez kobietę obrażeń okazały się tak rozległe, że mimo przeprowadzenia zabiegu dziecka nie udało się uratować i urodziło się martwe. Sąd Okręgowy w Rzeszowie rozpoznający sprawę w I instancji stwierdził, że sytuacja prawna rodziców, którzy na skutek czynu niedozwolonego tracą dziecko w 34 tygodniu ciąży, nie może być gorsza od sytuacji rodziców, którzy tracą dziecko np. w kilka dni po urodzeniu i zasądził zadośćuczynienie. Sąd Apelacyjny w Rzeszowie wyrokiem z 3.02.2011 r. zmienił zaskarżone orzeczenie i powództwo oddalił stając na stanowisku, że w wyniku wypadku nastąpił zgon płodu co oznacza, że nie ma bezpośredniego poszkodowanego w rozumieniu art. 446 §4 kc, gdyż w przypadku martwego urodzenia człowiek nie uzyskuje zdolności prawnej i nie posiada zdolności do bycia podmiotem praw i obowiązków. Na skutek skargi kasacyjnej powodów Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok II instancji i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania. W uzasadnieniu swojego rozstrzygnięcia zwrócił uwagę, iż podstawą żądania zadośćuczynienia był w rozpoznawanej sprawie wyłącznie art. 446 §4 k.c. wobec czego zdolność prawna zmarłego nie jest przesłanką powstania roszczenia o zadośćuczynienie. Na tle stanu faktycznego tej sprawy pojawiło się pytanie czy dziecko nienarodzone znajdujące się na takim stopniu rozwoju, że byłoby zdolne do życia poza organizmem matki, może zostać uznane za zmarłego w rozumieniu art. 446 §4 k.c. Odpowiadając na nie Sąd Najwyższy wskazał na istniejące w polskim systemie prawnym regulacje chroniące płód jak i dziecko nienarodzone, zaznaczając przy tym, że dalej idącej ochronie podlega dziecko nienarodzone, lecz zdolne do samodzielnego życia poza organizmem matki. Przy ponownym rozpoznaniu sprawy Sąd Apelacyjny w Rzeszowie (sprawa I ACa 352/12, wyr. z 25.10.2012 r.) uwzględnił te wytyczne i oddalił apelację ubezpieczyciela. W podobnej sprawie (I ACa 190/13) Sąd Apelacyjny w Krakowie wyrokiem z 4.04.2013 r. oddalił żądanie opierając się na fakcie, że płód obumarł z chwilą śmierci matki, co wyraził słowami: Powodowie w apelacji przytaczają między innymi wyrok Sądu Najwyższego z dnia 9 marca 2012 roku, sygn., akt I CSK 282/11, OSNC 2012/11/130, który stwierdził, że dziecko, które urodziło się martwe może być uznane za „zmarłego” w rozumieniu art. 446 §4 k.c. (…) Przenosząc zatem powyższe rozważania na grunt niniejszej sprawy należy uznać, że będąca w 9 miesiącu ciąży zmarła nie urodziła dziecka, zarówno bowiem ona, jak i nienarodzone dziecko byli ofiarami wypadku z dnia 4 lipca 2010 roku. Z powyższego wynika zatem brak możliwości dochodzenia przez powodów zadośćuczynienia na skutek śmierci nienarodzonego dziecka A. S.. Jednocześnie należy jednak zaznaczyć, że fakt, iż będąca w ciąży córka, siostra stron nie urodziła wyczekiwanego przez powodów dziecka został uwzględniony w wysokości zasądzonego na ich rzecz zadośćuczynienia.

W kontekście powyższego na uwagę zasługuje piękna, głęboko humanistyczna i odnosząca się do względów humanitarnych argumentacja podniesiona przez Sąd Okręgowy w Krakowie w uzasadnieniu wyroku z 1.08.2013 r. wydanego w sprawie I C 1163/11: Sąd Okręgowy rozważał różne stanowiska w kwestii możliwości przyznania zadośćuczynienia w oparciu o art. 446 §4 k.c. w sytuacji gdy śmierć poniosło nienarodzone dziecko i doszedł do przekonania, iż na podstawie powołanego przepisu dopuszczalne jest przyznanie zadośćuczynienia za śmierć płodu. Sąd Okręgowy zważył, że w normalnie funkcjonujących rodzinach, jeszcze nienarodzone dziecko już jest traktowane jak członek rodziny. Zatem powszechnie za człowieka uważa się również płód. Życie ludzkie jest chronione od chwili poczęcia, a wynika to z art. 38 Konstytucji. Artykuł ten nie mówi więc o człowieku od chwili urodzenia, ale o człowieku w ogóle. Ponadto życie od chwili poczęcia chronione jest przez prawo karne — art. 149 kk i art. 152 kk. Również ustawa z dnia 7 stycznia 1993 r. „o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży” w art. 1 chroni dziecko od chwili poczęcia. Również art. 446 1 k.c. chroni dziecko przed urodzeniem. Art. 446 k.c. nie posługuje się pojęciem „dziecka ze zdolnością prawną”, artykuł ten mówi o poszkodowanym. Zatem poszkodowanym może być dziecko przed urodzeniem i po urodzeniu. Sąd Okręgowy zwrócił również uwagę na treść art. 8 k.c. i uznał, że przyjęte przez Sąd I instancji stanowisko nie stoi w sprzeczności z tym artykułem. Sąd I instancji podkreślił, że uznanie nascituriusa za poszkodowanego nie spowoduje możliwości prawnego dochodzenia na jego rzecz zadośćuczynienia. Spowoduje jedynie to, że jego rodzice będą mogli dochodzić zadośćuczynienia i jest to ich własna krzywda. Sąd Okręgowy przyjął więc koncepcję mówiącą, że powodom należy się zadośćuczynienie za cierpienia związane z przedwczesną śmiercią dziecka (płodu). Sąd I instancji zaznaczył, że nie jest to zadośćuczynienie za śmierć osoby bliskiej, ale za cierpienia związane z jej przedwczesną śmiercią. Uzasadniając wysokość przyznanego zadośćuczynienia Sąd I instancji wskazał, że w przedmiotowej sprawie mamy do czynienia ze śmiercią 18 tygodniowego dziecka powodów, zatem stosunek pokrewieństwa pomiędzy nimi był najbliższy jaki może wystąpić. Podniósł również, że dziecko było bardzo chciane, oczekiwane i kochane przez powodów.

Zadośćuczynienie za śmierć najbliższego członka rodziny ma charakter fakultatywny. Sąd może je zasądzić, ale nie musi. Jednakże art. 446 §4 k.c. nie wskazuje wprost czym jest uwarunkowane skorzystanie z tego uprawnienia przez sąd orzekający w konkretnej sprawie.

W jednym z procesów rozpoznawanych przez Sąd Apelacyjny w Warszawie (wyrok z 4.11.2014 r., VI ACa 68/14) pozwany ubezpieczyciel forsował tezę, że jedynie większe niż typowe negatywne przeżycia po śmierci osoby bliskiej uzasadniałaby przyznanie zadośćuczynienia. Twierdzenie to nie zostało zaakceptowane, a skład orzekający za wyznacznik zastosowania przepisu uznał istnienie normalnego związku przyczynowego w rozumieniu art. 361 §1 k.c.

Najpełniej istotę stosowania tego przepisu oddaje wyrok Sądu Apelacyjnego w Białymstoku z 6.09.2018 r. w sprawie I ACa 304/18. Zdaniem tego sądu W literaturze i orzecznictwie wskazuje się, że na rozmiar krzywdy, o której mowa w tym przepisie, mają wpływ przede wszystkim wstrząs psychiczny i cierpienia moralne wywołane śmiercią osoby bliskiej, poczucie osamotnienia i pustki po jej śmierci, rodzaj i intensywność więzi łączącej pokrzywdzonego ze zmarłym, rola w rodzinie pełniona przez osobę zmarłą, wystąpienie zaburzeń będących skutkiem śmierci osoby bliskiej, stopień, w jakim pokrzywdzony będzie umiał odnaleźć się w nowej rzeczywistości i zdolność do jej zaakceptowania, wiek pokrzywdzonego. Oznacza to, że samo istnienie bezspornie silnej więzi emocjonalnej, która łączyła powodów ze zmarłą, nie jest jedyną przesłanką do zasądzenia zadośćuczynienia na podstawie art. 446 §4 KC. Sąd orzekający może bowiem, ale nie musi przyznać zadośćuczynienia. Celem omawianego roszczenia jest bowiem wyłącznie zapobieżenie trwania naruszenia i możliwego do osiągnięcia złagodzenia skutków negatywnych doznań, wynikających ze śmierci najbliższego członka rodziny. Dlatego oceniając zarówno możliwość zasądzenia jak i wysokość odpowiedniej sumy pieniężnej, sąd musi wziąć pod uwagę kompensacyjny — a nie represyjny — charakter zadośćuczynienia.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 20.48
drukowana A5
za 39.38