E-book
1.37
drukowana A5
13.52
drukowana A5
Kolorowa
34.65
Dla miłości…

Bezpłatny fragment - Dla miłości…

Oczami Ravena


Objętość:
69 str.
ISBN:
978-83-8189-183-7
E-book
za 1.37
drukowana A5
za 13.52
drukowana A5
Kolorowa
za 34.65

Miłości…

Przyjdzie czas

Nie bałem się, nie miałem obawy,

co jeszcze się wydarzy.

Śmiałem się znajomym w twarz,

to nie mój czas…

— Aż spojrzałem w oczy mi nie znane,

chabrowo-szare, złotem przetykane,

i lęk chwycił mnie za serce,

że nie zobaczę jej już  więcej!

Ona też się zatrzymała…

Byłem pewien, coś we mnie wiedziało!

Wyciągnęła ręce… I oddałem jej serce…

Mądra i piękna

Piękna umysłem,

postrzeganiem świata

z jego barwami,

nie, nie ma takich dusz…

— Nie prawda, ja spotkałem!

I nigdy jej nie zapomnę,

olśniony szczęściem,

znalazłem odpowiedzi,

na wszystkie wątpliwości.

Poznałem tajemnicę,

prawdziwej miłości…

Niwa wyobraźni

Jesteś przy mnie,

zamykam oczy…

W snach, marzeniach,

tak realna, a nie prawdziwa,

niwa. Uosobienie zachwytu,

dla cudownego kobiecego bytu.

Nie szukam, to nie realne,

a marzenia są niezniszczalne.

Pogodziłem się czekam nocy,

wiem, gdy będziesz chciała…

— Ujrzę anielskie oczy…

Tak miało być…

Nie szkoda złota za radość i śmiech,

nie szkoda słów, obietnic danych!

Bo dobrze miało nam być, tak

dobrze miało być …


Nie szkoda czasu, ten czas to nic,

to tylko z życia chwila, bo dobrze

nam miało być, tak dobrze

miało być …


Pełnymi garściami z życia bież,

co chcesz, masz mnie!

Dobrze miało być, tak

dobrze nam być miało …


Pamiętam krzyk, zniknęła twarz,

plecy i cień… Nie ma już nas!

A przecież miało nam dobrze

być, tak miało być…


Słońce wstaje każdego dnia, wolę

noc od kłamstw fałszywego dnia…

— Tak dobrze miało razem nam być,

tak miało być…

Moje utrapienie…

Czekam na gest, poczucie porozumienia,

coś wyjątkowego, co wszystko zmienia…

A rzeczywistość jest okrutna,

drwi z marzeń, szydzi z uczuć,

moje potrzeby są niczym…

Codziennie mnie karze, utrapieniem

i czekaniem…

To utrapienie, ma oczy jak anioł,

złocisty uśmiech, głos ciepły i miły…

Czemu los z rzeczywistością,

Jest tak złośliwy?

Szaleństwo

Nie, nie możliwe,

amnezja, wyparcie,

to się zdarzyło!

A żyjesz,

jakby mnie nie było…

Nie pamiętasz,

Boże, to moja wina!

Biegu czasu,

nie zmieni dziewczyna…

Pamięć zawodzi,

nie mam racji,

a te obrazy, emocje,

uroiłem,

zamknąłem w słowie …

— Zapytam, jest obok…

Nie, nie mogę!

To szaleństwo,

jest tylko w mojej głowie…

Wariuję… — cisza!

Nikomu nic nie powiem…

Zrozumieć…

Obsesja,

jak zrozumieć

i kochać człowieka?

Doskonałego,

swoją słabością,

nie podda się,

serce marzeniu odda,

i zwycięży!

Na przekór,

przyzwyczajonym

do porażek i bezsilności.

Ci oddali by wszystko,

w ręce opaczności.

Obsesją,

jest zrozumieć

człowieka.

Jak kochać jego wady,

bezduszność?

Czy potrafię słowami,

rozpalić zimne serce?

Anioł się śmieje i szepce…

— Trzeba chcieć, chcieć

i nie trzeba nic więcej…

Dla trzech słów…

Biegnę,

i muszę dobiec,

uciec z marzeń,

dogonić świt…

Wypełnię myśli,

oddech, sobą.

Biegnę co dnia,

by być z tobą.

Walczę,

o miłość, marzenia,

dla trzech słów!

I wiary.

— Nie, nie uciekniesz

mi znów…

Sen i marzenia

Śpisz, taka łagodna…

— Otwarte okno,

wiatr porusza firanami,

uliczka z latarniami,

w ciemności lśniące oczy,

chyba kocie…

O! Zniknęły już w oddali.

Śnisz, odchylasz głowę,

przyciskasz poduszkę do piersi,

odrzucasz przykrycie,

kurcz przebiega przez ciało…

Kropelki potu,

otwarte  usta i drżenie.

Błogość na buzi,

odprężona — śpisz naga,

w pościeli sama.

Oddychasz głęboko,

to twój sen…

— W nim moje marzenia,

które z tobą śnię…

Wiatr i miasto

Powiew wiatru,

ulice, chodniki

śpieszący się ludzie…

— Podmuch plącze włosy

dziewczyny,

porywa słowa, ciska echu,

pozbawia oddechu.

Krzyk rozpaczy,

ginie w szumie miasta,

stukocie kroków.

Bez empatii,

w grupie samotni,

sfrustrowani.

Stoję nadsłuchuję…

— Po co,

przecież mnie

nie wołasz…

Czemu idę?

Śniłem drogę wciąż pod górę,

ból, zmęczenie, dokąd idę,

nie pamiętam.

Chcę zatrzymam się na chwilę...

*

 Stoję na drogi rozstaju…

— Wybór żaden, gdzie nie pójdę

już swą duszę zostawiłem…

— Czemu, czemu dalej idę?

Dłonie

Zadowolę się dotykiem,

muśnięciem,

takim przypadkowym,

gdy pozwolisz.

Dotknięciem, które zastępuje słowa…

— Twoja ręka w mojej dłoni, marzenie,

złudna nadzieja …

W strumieniu czasu,

nie zatrzymam się, nie obejrzę.

Przeżycia to chwile, czasem nie istotne…

— Nie prawda! Ważnie, nimi żyje.

Wspominam…

— Jeszcze nie, kiedyś odpokutuje.

Mam serce i duszę…

— Coś woła mnie, popycha

czy diabeł? I tak się skusze.

Dla oczu, dla zapomnienia,

które całe życie odmienia…

Jesteś…

Jesteś we mnie

wszędzie tam

gdzie spojrzeniem

sięgnę

W każdej myśli

oddechu

w serca biciu

najważniejsza

w moim życiu

Blisko i daleko…

Tak blisko…

— Za blisko dla marzeń,

a za daleko dla oczu.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 1.37
drukowana A5
za 13.52
drukowana A5
Kolorowa
za 34.65