tytuł: deszczowa noc…
pod tytuł: Nocą pada najbardziej
Nastolatek, Młody człowiek o słabych nerwach i psychice nieustanie poszukiwający pomocy u swoich rówieśników.
Nie gdyż pryskający radością chłopiec był szczęśliwy bo miał przy sobie swoją ukochaną połówkę, zaś dziś jest samotną błąkającą się osobą walczącą z myślami które prześladują go każdej ciemnej nocy. Wszystko zaczęło się w dniu kiedy rzuciła go dziewczyna z którą znał się prawię od dzieciństwa. Mężczyzna wpadł w żal, smutek, nieustający płacz z czasem to wszystko przerodziło się w depresję, w nasilający się ból który chłopak za dnia starał się ukryć by nie martwić bliskich mu osób. Nastoletni chłopiec z biegiem czasu wplątał się w nie odpowiednie towarzystwo przez które mocno się zmienił. Każdego ranka w tygodniu wstawał tylko z myślą gdzie by tu się szybko i najtaniej upić by zapomnieć o bólu i żalu który go prześladował. Zaś w weekendy budził się z nadzieją że znajdzie dobrego lecz taniego dilera dzięki któremu będzie mógł chodź na chwilę odpłynąć z tego świata i zaznać długo wyczekiwanego spokoju i ciszy. Mężczyzna pewnej nocy nie wytrzymał, upił się po czym zażył dużą dawkę substancji psychoaktywnych i w efekcie podciął pulsującą w jego ręce żyłę. Nasz nastolatek ma na imię Piotr pochodzi on z okolic Inowrocławia miasta leżącego w powiedzie kujawsko-pomorskim w Polsce. Ma on na celu znalezienie ciszy i spokoju by móc zostać samemu i nie sprawiać nikomu przykrości, smutku, cierpienia oraz problemu własną obecnością. Do osiągnięcia tego celu przeszkadzają mu dwie przeszkody: jego nowo poznana koleżanka i strach spowodowany nie wiedzą związany z tym co jest po śmierci. Mężczyzna żył i był fizycznie aczkolwiek mentalnie i psychicznie nie istniał. Jego ex ma na imię Sabina, Sabi (bo tak często mówił na nią Piotr) jest z powiatu Chojnickiego i mieszka nieopodal Inowrocławia, raptem 150km. Dziewczyna ta była śliczną, młodą, inteligentną, zabawną i troskliwą jak i też szczęśliwą brunetką która później przefarbowała włosy i również złapała po alkohol. Ta bohaterka była kiedyś bardzo delikatna, czuła, miła, uczuciowa, radosna eh.. dziś jest już nie do poznania. A nowo poznana koleżanka Piotrka nazywa się Amelka, jest ona z powiatu kujawsko-pomorskiego, (hot 17 Mrr haha),jako jedyna doskonale rozumie chłopaka.
Wspaniale się dogadują mają naprawdę dobrą relacje ze sobą z czasem może coś z tego wyniknie. Dziewczyna ma czarne włosy jest zabawna, troskliwa, sympatyczna ma do wszystkiego dystans i nie wyobraża sobie jej życia bez tego chłopaka. Następnym bohaterem tej powieści jest Artur z Inowrocławia który zna Piotrka i czasami jeżdżą na wspólne wypady np… w miasto lub rekreacyjnie połowić rybki. Mężczyzna jest starszy od chłopaka mimo to są dobrymi kolegami którzy mimo wszystko i tak będą się kolegować, ponieważ znają się od bardzo dawna i szkoda im by było rozwalić tą relację, która jest utrzymywana przez tak długi okres w ich życiu.
Piotr poznał Sabinę jeszcze pod koniec podstawówki wtedy chodzili jeszcze razem do jednej klasy, można by było nazwać to jego szkolną miłością. Któregoś dnia przyjaciele po prostu podjeli decyzje, że będą razem w związku ale nie powiedzą o tym reszcie klasy, żeby nie robić rozgłosu całej sytuacji. Para ładnie wyglądała na zdjęciach i dobrze się dogadywali lecz z czasem Sabina robiła coraz więcej i częściej kłótnie chłopakowi np. o to że powinien być bardziej czuły, romantyczny, opiekuńczy, troskliwy itp… Piotr miał w tamtym okresie dużo obowiązków domowych i po za domowych, gdyż często chodził do pracy dlatego był zmęczony tym wszystkim i nie wykazywał wymienionych przez Sabine oczekiwań. W ich związku sytuacja była już bardzo napięta, zaczęli się od siebie oddalać, co można było zauważyć gołym okiem, ich relacja stopniowo się pogarszała co źle wpływało na naukę i samopoczucie obojga. Od któregoś momentu przestali się do siebie odzywać i omijali siebie na szkolnym korytarzu co było rzadkim widokiem dla całej klasy, gdyż takich sytuacji nigdy wcześniej nie było bo pora zawsze chodziła wszędzie razem i nie mogli bez siebie wytrzymać. Nauczyciele zauważyli tą zmianę i podpytywali klasę co się dzieje z Piotrkiem i Sabiną ale bez większego rezultatu, gdyż klasa sama nie wiedziała co się z nimi dzieje. Tydzień później gdy sytuacja naprawdę była ciężka dziewczyna postanowiła się odezwać na Facebooku i po krótkiej bo trwającej zaledwie kilka minut rozmowie cały związek runą jak domek z kart lub zamek z piasku stojący przy krawędzi plaży a oceanu, którego uderzenie silnej i bezuczuciowej fali zmyło budowle z powierzchni plaży i zabrało na dno zimnego ciemnego oceanu który, każdego lata niszczy tysiące podobnych zamków doprowadzając przy tym mnóstwo osób do łez. Tak samo skończył Piotr który przez sytuację która się wydarzyła z jego związkiem wylał tysiące łez które spłynęły z jego twarzy niczym powódź tysiąclecia z 1997 roku. Powtarzano mu że z biegiem czasu zapomni o niej i będzie szczęśliwy u boku innej, lecz tak się nie stało, chłopak nie mógł o niej zapomnieć, gdyż kochał ją szczerze bardziej niż boga. Dobiegł już ten długo wyczekiwany u miliona uczniów dzień zakończenia roku szkolnego, młode osoby cieszyły się jak by usłyszeli że wakacje będą przedłużone o kolejne pół roku, tym czasem Piotr przyszedł tam tylko po to żeby ostatni raz ujrzeć tą niesamowitą dziewczynę, którą nadal kochał i nie mógł pogodzić się z jej stratą. Po zakończeniu rozdawania świadectw każdy uczeń wrócił uśmiechnięty do swojego domu żeby uczcić ten wyjątkowy dzień w roku, gdy chłopiec wrócił tylko po to, żeby pójść spokojnie położyć się do swojego łóżka i płakać nad stratą tak bliskiej mu osoby. Chłopak przeleżał w łóżku kilkanaście godzin płacząc, użalając się nad sobą i zalewając się milionami myśli po czym następnego dni wstał jak by nigdy nic i z dni na dzień starał się ukrywać wręcz dusić to wszystko w sobie, żeby nie martwić innych swoim stanem, a każdej następnej nocy powtarzał sobie ten krótki lecz smutny wierszyk „jedna żyletka, jedna żyła, jedno życie, jedna chwila, jeden nożyk, jedna żyła, jedno cięcie, lżej ci będzie, żyletka jedno drapnięcie już odpływa ze mnie napięcie..” Każdej nocy powtarzał to sobie natrętnie by nie zapomnieć co za chwilę będzie.
Tak mijały dni, tygodnie i miesiące. Wakacje zleciały niczym wiosenne liście z drzew przy mocniejszym powiewie wiatru. Wszystko działo się tak nagle że można by powiedzieć „ktoś przyśpieszył czas”. Nadszedł już moment w którym ludzie musieli zostawić temat wakacji i zająć się codziennymi obowiązkami, pracą, nauką i wieloma innymi rzeczami nie związanym już z minionymi wakacjami. Piotr zaczął myśleć już o kolejnych wakacjach mimo że nie był nawet pewny czy w ogóle następnych wakacji dożyje gdyż był już nie stabilny emocjonalnie jak i psychicznie. Mimo to gdzieś tam w środku głęboko przysypane było małe przygasające światełko nadziejii na lepsze jutro. Po wakacjach Piotr poszedł do innej szkoły do innego miejsca tam poznał nowe osoby głównie to samych chłopaków którzy zostali jego kolegami z klasy, często namawiali go do picia i odwalania niebezpiecznych akcji jak np skok z mostu na wagony stojące pod mostem na torach. Chłopak nie raz odmawiał aczkolwiek i tak uległ namowom innych i pił jak i skakał. Mijały tak tygodnie poczym nadszedł ten moment w którym zrozumiał że musi coś zmienić. Mężczyzna przez kolejne dni zastanawiał się nad tym co powinien w sobie tak jak i w swoim życiu zmienić, po kilku dniach wpadł na genialny oraz w tamtej sytuacji fantastyczny pomysł który brzmiał tak „zerwać muszę kontakt z znajomymi jak i bliskimi ale nie z rodziną tak by móc zacząć wszystko budować od nowa mając wsparcie najbliższych”. dokładnie tak zrobił na początku było mu z tym ciężko i nie mógł się w tym odnaleźć lecz się nie poddawał i walczył do końca by osiągnąć wymyślony cel. W trakcie tych zmian poznał wyjątkową osobę, historia ich poznania była nieco zaskakująca haha. Piotr jak każdego zwyczajnego dnia przeglądał socjal media takie jak tiktok w tamtym momencie wpadł na wspaniały pomysł żeby nagrać własnego tiktoka bo otaczał go tego pięknego dnia fajny vibe który bardzo przyczynił się do zrealizowania tego pomysłu. Po wielu nie udanych próbach w końcu się udało, nagrał pozytywny filmik i go udostępnił. Przez dodany filmik Piotr dostawał mnóstwo powiadomień które brały się z dużego zainteresowania i polubienia przez społeczność tiktoka. Następnego dnia chłopak wstał i zauważył na swoim telefonie powiadomienie o skomentowaniu przez jakąś dziewczynę jego filmiku. On wesoły jej odpisał i w ten sposób przez następne trzy dni pisali z sobą poprzez komentarze pod jego filmikiem, to po trzech dniach przeniosło się na inne socjal media gdyż chcieli bardziej się poznać i wymienili się snapem by móc miedzy sobą się swobodniej porozumiewać. Po dwóch tygodniach codziennego pisania z sobą para postanowiła dać sobie szansę i wejść w związek konkubencki na odległość gdyż dzieliła ich wtedy niewyobrażanie duża odległość aż stupiędziesięcio kilometrowa. Mimo to przez kolejne dni będąc razem w związku pisali i dzwonili z sobą i do siebie w każdej wolnej chwili gdy tylko nadarzyła się taka okazji co było naprawdę słodkie z ich strony. Każdego dnia poznawali się coraz lepiej i lepiej, wiedzieli oraz dowiadywali się o sobie wszystkiego dziewczyna była w tamtych dniach bardzo zauroczona jak i można rzec że rozkochiwała się w mężczyźnie do takiego stopnia że nie wyobrażała sobie dnia bez kontaktu z nim. Tak spędzali tygodnie aż pewnego dnia w ich rozmowie pojawił się temat długo wyczekiwanego spotkania na które oboje byli już bardzo mocno nastawieni co było spowodowane mocnym przywiązaniem się emocjonalnym obojga.
rozdział 1 Początek końca
Noc zapadła szybko, a deszcz bębnił o parapet niczym ciężkie krople przypomnienia. Piotr siedział w swoim pokoju, zapatrzony w mokre szyby. W jego oczach było coś, czego nie powinien doświadczać żaden młody człowiek — zbyt wiele smutku jak na nastolatka. Jeszcze kilka miesięcy temu uśmiechał się szeroko, pełen planów i energii. Wtedy miał obok siebie Sabinę.
Poznali się pod koniec podstawówki, kiedy jeszcze siedzieli w jednej klasie. Dla wszystkich byli tylko przyjaciółmi, ale między nimi rosło coś więcej. Pewnego dnia, zupełnie naturalnie, podjęli decyzję, że spróbują być razem. Nie chcieli rozgłosu, nie chcieli plotek — to miało być tylko ich.
Na początku było pięknie. Spacery po szkolnym korytarzu, spojrzenia pełne ciepła i drobne gesty, które mówiły więcej niż tysiąc słów. Piotr czuł się wtedy jak ktoś wyjątkowy — miał wrażenie, że odnalazł drugą połówkę, bez której nie istniał.
Ale czas zrobił swoje. Sabina coraz częściej narzekała, że nie okazuje jej wystarczająco uczuć. „Bądź bardziej czuły, bardziej romantyczny” — powtarzała, a Piotr słuchał w milczeniu. Nie dlatego, że nie chciał, ale dlatego, że nie potrafił. Ciążyły na nim obowiązki, praca i zmęczenie, których nie rozumiała.
Z każdym dniem stawali się sobie coraz bardziej obcy. Rozmowy zamieniały się w kłótnie, a wspólne chwile w pełne napięcia milczenie. Coraz częściej mijali się na korytarzu bez słowa, co dziwiło całą klasę — bo przecież zawsze byli razem. Nawet nauczyciele zaczęli pytać, co się stało.
Odpowiedzi nikt jednak nie znał. Prawda była taka, że ich związek rozpadał się kawałek po kawałku, aż w końcu runął. Wystarczyła krótka rozmowa na Facebooku. Kilka zdań, które zakończyły miesiące wspólnego życia.
Piotr poczuł się, jakby ktoś wyrwał mu serce. Było mu tak źle, że nie wiedział, co ze sobą zrobić. Wylane łzy nie przynosiły ulgi, a noc za nocą zamieniała się w koszmar. W głowie miał obraz Sabiny, której już nie było przy nim.
Dzień zakończenia roku szkolnego był dla niego szczególnym ciosem. Wszyscy świętowali — uśmiechy, śmiechy, plany na wakacje. A on przyszedł tylko po to, żeby jeszcze raz zobaczyć jej twarz. Patrzył, jak odbiera świadectwo, jak rozmawia z koleżankami, jak śmieje się lekko — już bez niego.
Kiedy wrócił do domu, nie czuł nic oprócz pustki. Położył się na łóżku i płakał godzinami, aż zasnął zmęczony własnym bólem. Wtedy w jego głowie narodziły się słowa, które powtarzał co noc, jakby były modlitwą:
„Jedna żyletka, jedna żyła, jedno życie, jedna chwila… jedno cięcie — lżej ci będzie.”
Te słowa stały się jego cieniem.
rozdział 2 Ciemność
Wakacje minęły szybko, choć dla Piotrka każdy dzień ciągnął się jak wieczność. Dla innych to był czas beztroski i odpoczynku, dla niego — niekończąca się walka z własnymi myślami. Zamiast radości czuł pustkę, a w sercu miał tylko ból i tęsknotę.
Na początku próbował ukrywać swój stan przed rodziną. W ciągu dnia starał się uśmiechać, mówić „wszystko w porządku”, ale nocą, kiedy zostawał sam, maska spadała. Leżał w ciemnym pokoju, wsłuchując się w deszcz stukający w szybę, i cicho płakał. Myśli wracały zawsze do niej — Sabiny. Do obrazów wspólnych chwil, których już nie mógł odzyskać.
Z czasem ból stał się nie do zniesienia. Piotr zaczął szukać sposobu, by chociaż na chwilę uciszyć głowę. Najpierw były to tanie piwa kupowane z kieszonkowego. Alkohol dawał złudne ukojenie, rozmywał granice rzeczywistości i przytępiał myśli. Jednak im więcej pił, tym bardziej potrzebował coraz mocniejszych środków, by poczuć to samo.
Nie minęło wiele czasu, gdy wpadł w złe towarzystwo. Starsi chłopacy z osiedla wiedzieli, jak uciec od problemów — butelka wódki, skręt, a czasem coś mocniejszego. Piotr, zdesperowany, chwytał się wszystkiego, byle tylko na moment przestać czuć. Weekendami wychodził z domu z jedną myślą: znaleźć dilera, kupić coś taniego, zapalić, odpłynąć. „Na chwilę odpocząć od tego piekła” — powtarzał sobie. Ale po każdej takiej nocy przychodził ranek, a z nim kac, ból i poczucie winy. Najgorsze jednak były wieczory. Cisza w pokoju stawała się nie do zniesienia. Piotrka nawiedzały mroczne myśli. Brał do ręki żyletkę i obracał ją w palcach, czując jak cienka granica dzieli go od spokoju. Wpatrywał się w swoje nadgarstki i szeptał te same słowa, które wyryły się w jego umyśle:
„Jedna żyletka, jedna żyła, jedno życie, jedna chwila…”
Czasem drapał skórę, czasem nacinał ją lekko, jakby sprawdzał, czy potrafi zrobić krok dalej. To było jak gra, w której stawką było jego życie. Rodzice nie wiedzieli, co się dzieje. Myśleli, że to tylko „okres dorastania”, że syn musi przejść przez swoje problemy. Piotr jednak coraz bardziej zanurzał się w ciemność, której nikt nie dostrzegał.
Była noc, kiedy po raz pierwszy naprawdę próbował się zabić. Upił się do nieprzytomności, połknął kilka tabletek i przeciął żyłę na ręce. Czerwień szybko rozlała się po białej skórze, a świat zaczął wirować. Myślał, że to już koniec. A jednak obudził się następnego dnia. Żył, choć nie wiedział dlaczego. W jego głowie pojawiło się pytanie: „Czy to znak, że powinienem zostać, czy kara, że nie potrafiłem odejść?”
Od tamtej nocy Piotr czuł się jak martwy za życia. Ciało chodziło, oddychało, funkcjonowało, ale dusza była pogrzebana głęboko pod ciężarem bólu. Każdy dzień był walką, a każda noc — koszmarem, który mógł zakończyć się śmiercią.
rozdział 3 Nowa szkoła, nowe błędy
Koniec wakacji przyszedł szybciej, niż się spodziewał. Wszyscy mówili o nowych znajomościach, planach i nadziejach na lepszy rok. Piotr, choć przygaszony, musiał ruszyć do nowej szkoły. Inne mury, inne twarze, nowa klasa — wszystko powinno oznaczać świeży start.
Na początku trzymał się na uboczu. Nie odzywał się za dużo, obserwował. Jednak chłopaki z klasy szybko go wciągnęli do swojego kręgu. Byli głośni, odważni, czasem bezczelni — dokładnie tacy, jakim Piotr nigdy się nie czuł. Może dlatego właśnie ciągnęło go do nich.
Na przerwach śmiali się głośno, opowiadali sprośne żarty, a po lekcjach planowali „akcje”, które miały dodać im adrenaliny. Najpierw były zwykłe wypady „na miasto”, później piwo pod sklepem, aż w końcu — skoki z mostu na wagony kolejowe, które stały nad torami.
— No dawaj, młody! — krzyknął kiedyś starszy z nich, klasowy prowodyr. — Zobaczysz, jaka frajda! Piotr patrzył w dół. Serce biło mu jak oszalałe. Wiedział, że to głupie, wiedział, że może skończyć się źle. Ale w głowie miał tylko jedną myśl: „Może jeśli skoczę, w końcu poczuję coś innego niż ten cholerny ból.”
I skoczył. Uderzenie stóp o dach wagonu przeszyło ciało, ale adrenalina eksplodowała w żyłach. Chłopaki wiwatowali, a Piotr, choć udawał uśmiech, w środku czuł się jeszcze bardziej pusty.
Tak wyglądały kolejne tygodnie. Alkohol, ryzykowne wybryki, coraz mocniejsze używki. Wszystko po to, by zapomnieć, choć na chwilę uciszyć myśli. Ale prawda była taka, że każdej nocy, gdy wracał do domu, znowu zostawał sam — z tym samym cierpieniem. Lustro pokazywało mu twarz, której sam nie rozpoznawał. Podkrążone oczy, blada cera, pusty wzrok.
Któregoś dnia, po kolejnej nocy spędzonej na piciu i włóczeniu się po mieście, Piotr usiadł w swoim pokoju i długo patrzył w ciemność. Czuł, że jeśli dalej tak pójdzie, skończy jak wielu z tych chłopaków — na dnie.
— Muszę coś zmienić — wyszeptał do siebie, jakby pierwszy raz od dawna mówił na głos.
Od tego momentu zaczęła kiełkować w nim myśl, że może jeszcze da się coś odbudować. Że może nie wszystko jest stracone.
Nie wiedział wtedy, że ta decyzja stanie się początkiem największego przełomu w jego życiu.
rozdział 4 Przełom
Zmiana nigdy nie przychodzi łatwo. Piotr wiedział o tym doskonale. Z każdym dniem czuł coraz wyraźniej, że jeśli nie zatrzyma się teraz, to jego historia skończy się szybciej, niż ktokolwiek by przypuszczał.