E-book
13.65
drukowana A5
18.52
Dalej niż donikąd

Bezpłatny fragment - Dalej niż donikąd

Poezja współczesna


Objętość:
60 str.
ISBN:
978-83-8104-175-1
E-book
za 13.65
drukowana A5
za 18.52

Wojowniczka

W zamkniętym spojrzeniu widzę nadzieję,

Każde wspomnienie w jedną całość kleję.

Staram się połączyć to, co ważne, cenne,

Wszystkie moje plany są tak nagle zmienne.

Nigdy się nie zrzeknę niedojrzałych marzeń,

Chociaż dziś są dla mnie rozmytym obrazem.

Idę wciąż do przodu, o wsparcie nie proszę,

Nie zwierzam się z tego, co w swym sercu noszę.

Walczę mimo wszystko, jestem wojowniczką,

W najtrudniejszych chwilach — silną buntowniczką.

Osiągnę swe cele, dotykając tego,

Czego się domaga co dzień moje ego.

I w pamięci mojej na zawsze zostanie,

Czarno-białe życie, szczęściem podpisane.

Spóźnienie

Wsiadasz w czarne auto, wciskasz trochę gazu

I odjeżdżasz z dymem na ostrym wirażu.

Mijasz swoją wioskę, szybko biegi zmieniasz,

Nie zraża Cię prędkość, bo szybkość uwielbiasz.

Rondo wprost przejeżdżasz, patrzysz w lustro lewe,

Wyprzedzasz autokar w tę straszną ulewę.

Potem autostrada, pełno osobówek

Pędzących za sobą niczym stada mrówek.

Redukcja do dwójki. Sprzęgło już wciśnięte.

Zdążysz przed nim? Nie wiesz. Zęby zaciśnięte.

Trudno, wymusiłeś. Ale wciąż się śpieszysz.

Na czerwonym świetle inne auta mierzysz.

Dojeżdżasz do miasta, pełno tu taksówek,

Z tramwajem się ścigasz, nie ma ciężarówek.

Ruch tutaj niezwykły, na pasach psy, piesi

Przechodzą co chwilę niczym dzikie gęsi.

Na szczęście dojeżdżasz, jesteś już na miejscu,

Parkujesz samochód i stajesz przy wejściu.

Dzwonisz do drzwi uparcie, nikt nie odpowiada,

Twoja miłość wtedy nagle z sił opada.

Jesteś załamany, bo tak się śpieszyłeś.

Zbyt wolno jechałeś, skoro nie zdążyłeś.

Klękasz na chodniku, białą kredą piszesz:

Chociaż Cię tu nie ma, kocham Cię nad życie!

Podryw

Czemu na mnie patrzysz? Ciągle mierzysz mnie.

Mam coś na sukience? Rozmazałam się?

Czemu wciąż się śmiejesz, gdy poprawiam się?

Po co za mną chodzisz? Chcesz poderwać mnie?


Powiedz w końcu słowo! Przestań śledzić! Ej!

Masz coś do mnie? Powiedz! Nie obrażę się!

Wolisz milczeć, widzę. Rób zatem, co chcesz.

Nie tańcz ze mną ostro — to nic nie da, wiesz!

Przestań mrugać okiem, nie poderwiesz mnie.

I tak nigdy więcej nie spotkamy się.


Widzę, nie odpuścisz. Działaj, jeśli chcesz.

Lecz wiedz, mój Kochany, nie w wyglądzie rzecz.

Fakt, masz piękne oczy, usta zresztą też.

Ja nie będę jednak taka, jaką chcesz.


Opuść zatem wodze, wrzuć szybko na luz,

Zawróć, jeśli możesz, ten swój wielki wóz.

Możesz się upierać, biegać, ile chcesz,

Lecz usłyszysz jedno: Skarbie, to nie mecz!

Zamiast wyjść

Znów podążam śladem Twoich ciemnych stóp,

Zamiast wyjść w mą stronę, leżysz tam jak słup.

Droga się wydłuża, trawa mokra jest,

Jedyne, co czuję, to ból moich pięt.

Niebo zachmurzone, szpak wpatrzony gdzieś,

Padam przemęczona, kilometrów sześć.

Ze mną tylko zdjęcie, na nim uśmiech Twój,

Chociaż czuwasz przy mnie, w sercu czuję ból.

Właśnie tego chcę

Dzisiaj chcę Ciebie całego,

Nagiego czy ubranego.

Chcę poczuć smak Twoich ust,

Rozkosznych jak świeży miód.


W tę noc chcę tylko jednego,

Zbliżenia do świata Twego.

Pragnę też Twego cienia,

Bo w Nim jest tyle schronienia.


Za wieki będzie tak samo,

Lecz Ciebie mi będzie wciąż mało.

Marzę, by żoną Twą być,

Na wieki przy Tobie żyć.

Drapieżca

Drapieżco nieokiełznany…!

W mym sercu zrobiłeś już ślad.

Zatrułeś mą duszę swym jadem,

A świat pozbawiłeś wad.

Dziś jestem Twoją ofiarą,

Ty jesteś Panem mych chwil.

Me życie przestało być ważne,

Gdy Ty pojawiłeś się w nim.

Niewinny  sen

Gdy się tylko zjawiasz w mym niewinnym śnie,

Moje ciało pragnie, abyś objął je.

Świat się zatrzymuje, słyszę dźwięk Twych słów,

Miłość promienieje, gdy całujesz znów.

Jest tak tajemniczo, widzę Cię we mgle,

Księżyc nas rozświetla na tym czarnym tle.

Czuję się cudownie, strach ucieka w dal,

Zamykając oczy, widzę potok fal.

Rankiem pewnie znikniesz, przemkniesz niczym cień,

Pozostanie tylko ten miłosny sen.

Znowu będę tęsknić, świeczką topiąc kwiat,

Który swym dotykiem pozbawiłeś wad.

Tylko szybko

Zanim cokolwiek mi zrobisz,

Dam Ci pomarzyć — przez wiersz.

Będę dziś Twym drogowskazem,

Pokażę, czym miłość jest, wiesz?

Niedługo przybliżysz się do mnie,

Wbiegniesz po schodach — jak pies.

Tam będzie cicho i pięknie,

Ty zaskoczony, wiesz?

Pierwszy raz będzie magicznie,

Sami będziemy — jak we śnie.

Lecz sen ten w realność się zmieni,

Gdy tylko obejmiesz mnie.

Będziemy się kochać namiętnie,

Wcześniej wykąpiemy się.

Promili też nie zabraknie,

Bo wino już chłodzi się.

Czekam na Ciebie — na górze,

Za dziesięć minut tam bądź!

Tylko się pośpiesz, Łobuzie,

Bo pokój spłonie jak stos…

Wyznanie

Wzniesiona po granice własnych słabości

Wyznałam Ci miłość w cieple namiętności.

Dałam się pokochać, poznać swoje wnętrze,

Z Tobą moje życie staje się dziś lepsze.

Jesteś mą ucieczką, diamentem szaleństwa,

W gronie innych mężczyzn jesteś jak zwycięzca.

Sprawiłeś, że serce pragnie Ciebie więcej,

Wiedz, że Twego ciepła brak mi coraz częściej.

Czuję się szczęśliwa, kiedy z Tobą jestem,

Potrafisz mnie rozgrzać każdym swoim gestem.

W moich oczach zawsze będziesz tym wybrańcem,

Który moich uczuć stał się ulubieńcem.

Chociaż drogi nasze pełne są zakrętów,

Kiedyś się połączą, nie będzie wykrętów.

Pokonamy wszystko, co teraz przeciwne,

Bo bez Ciebie życie jest szare i dziwne.

Wierzę, że przetrwamy, poczekam na Ciebie.

Tylko będąc z Tobą, jestem w siódmym niebie.

Wiem, łatwo nie będzie, ale się nie poddam

I dla bycia z Tobą wszystko, co mam — oddam.

Uniosę Cię

Uniosę Cię wysoko, wyżej niż do nieba,

Tam Cię będę karmić, dam Ci, czego trzeba.

Stanę się Twym cieniem, panią świata Twego,

Tak jak Ty się stałeś panem serca mego.

Czym jesteś?

Jesteś skarbem.

Nieudawanym szczęściem.

Przeciwieństwem mojego dotychczasowego życia.

Kołem fortuny

Przynoszącym radość.

Zdrowiem i chorobą,

Pięknem tego świata.

Radością i smutkiem szarości.

Cudem natury.

Wygraną w totka,

Do którego tylko ja znam numery.

Gwiazdą,

Która świeci najjaśniej.

Romeem

Grającym w rytmie mej duszy.

Jesteś tak daleko

Jesteś tak daleko a blisko zarazem,

Przez tyle miesięcy — moim drogowskazem.

Jesteś jak pamiętnik, w którym prawdę piszę.

Nawet gest najmniejszy stawia Cię na szczycie.


Jesteś jak narkotyk — słodki, długotrwały,

Już po małych dawkach wszystkie by Cię brały.

Teraz wiem, że to Ty

Spadłeś niczym piorun z bezchmurnego nieba.

Odkąd Cię poznałam, nic mi nie potrzeba.

Chociaż szczęście nasze z góry jest skreślone,

Twym ciepłym uśmiechem — dni me otulone.


Czasem potajemnie wspólnie czas spędzamy,

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 13.65
drukowana A5
za 18.52