E-book
9.56
drukowana A5
17.57
Cztery strony szczęścia

Bezpłatny fragment - Cztery strony szczęścia

Miłość, czas, zdrowie, cel


5
Objętość:
43 str.
ISBN:
978-83-8221-680-6
E-book
za 9.56
drukowana A5
za 17.57

DEDYKACJA:

Dla wszystkich moich przyjaciół:

(W szczególności Kasi)

Jesteście niesamowici.

To dzięki Wam mam siłę, by stale odkrywać nowe wersje siebie

i pisać poezję, która rodzi się w sercu.

I odwagę, by dzielić się nią ze światem.

Wasza Monia

Pamięci mojej kochanej Babci

Babciu, popatrz — kwitną łąki.

Idzie wiosna.

Byłaś mi przyjaciółką,

słońca promieniem w deszczowe dni,

oddechem rosy o poranku,

nadzieją byłaś mi.


Twe życie nie było usłane różami,

nie raz gubiłaś drogę i sens.

Lecz nigdy, przenigdy się nie poddałaś,

i o tym będzie ten wiersz.


Już jako mała dziewczynka

poznałaś oblicza wojny.

Choć miałaś tak wiele do przejścia,

to w środku wciąż byłaś wolna.


Wierzyłaś w Boga jak nikt

i miałaś z nim piękną relację.

Dla Ciebie Bóg to nie pan,

a tylko dobry przyjaciel.


Miałaś w sobie tak wiele

kolorów, szczęścia i blasku.

Twój uśmiech promienny jak zorza,

jak śpiew słowika o brzasku.


Kochałaś morze, a w jego falach

odnajdywałaś spokój.

Dlatego nad morze mnie zabierałaś

w wakacje każdego roku.


Lecz przede wszystkim

umiałaś być sobą

i nigdy się kłamstwem nie zasłaniałaś.

Choć mogłaś zrobić to z wielką łatwością,

to robić tego nie chciałaś.


W ostatnie dni, zanim odeszłaś,

cierpiałaś, jakby ktoś od szczęścia Cię odgrodził.

Lecz mimo bólu i strachu

z Twej buzi nigdy uśmiech nie schodził.


Teraz, gdy Cię już nie ma,

wspominam nasz spacer radosny:

— Babciu, popatrz — kwitną łąki.

— Tak, kochanie, idzie wiosna…

Miłość

Wojenna dziewczyna

Liście z drzew spadają cicho tak.

Krople deszczu tańczą na mej dłoni.

Słońce nagle gaśnie, czuję strach.

Wiatr oddechem gładzi moje skronie.


Obiecałeś, że mnie nigdy nie zostawisz,

że będziemy razem zmieniać świat.

Teraz widzę, jak łatwo coś stracić,

kiedy wokół, gdzie był spokój, płonie ognia żar…


Trzymam w ręku bukiet pelargonii.

Gasną moje oczy, niknie blada twarz.

Nagle znów się budzę, a Ty na mnie patrzysz.

Mówisz, że mnie kochasz, i dotykiem znaczysz.


Ja nie wybierałam nigdy swego losu

i nie pomyślałam, że się skończy tak.

Wojenną dziewczyną pośród zła patosu

zostałam wybrana, by odmienić świat.


Nie zdążyłam nawet siebie poznać,

spełnić swoich marzeń i uwierzyć w sny.

W moich myślach, teraz, gdy już koniec,

na bezkresnej łące tylko ja i Ty.


I nagły strach, przechodzą mnie dreszcze.

Wiem, że zaraz umrę,

choć nie wiem, kim jestem.

Nie wiem, kim jestem…

Malarz

Maluję bezbarwne obrazy,

spokojne, bez krzyku i skazy.

Odeszłaś, nie mówiąc ni razu,

że chcesz zamieszkać w jednym z obrazów.

Zakochani

Nie pasujemy do siebie wcale:

on słucha rocka, ja tańczę balet.

On nosi ubrania w ciemnych kolorach,

ja w wielobarwnych gustuję strojach.

On na gitarze gra w kawiarence,

ja piruety na scenie kręcę.

Nie pasujemy do siebie wcale,

ale kochamy się ponad miarę…

Adam i Ewa

My, z prochu stworzeni

na podobieństwo Boże —

rajscy przybysze

malowani chwilą.


Słodkie piosenki nuciły nam anioły

W marzeniach o niebie

Ale to już było


Żyjemy teraz jakby na nowo,

jednak wciąż ślepi na miłości tchnienie.

Pragniemy być silni i niezwyciężeni

i w swoich sercach skrywamy to pragnienie.


Zapominamy, że życie na ziemi

to tylko chwila, która przeminie.

Jesteśmy na piękno i wrażliwość niemi,

choć tylko miłość ma sens i znaczenie.

Ostatnia prosta

Tonę w błękicie obłoków,

gdy wznoszę swe skrzydła ku górze.

Zasnęłam, będąc człowiekiem,

obudzę się w rajskiej naturze.


Na ziemi wszystko przyziemne,

zachwyty radości i żale.

Na ziemi wszystko jest grzeszne,

a tutaj takie wspaniałe.


I lecę, dotykam słońca,

które nie parzy, lecz gasi łzy.

I mogę tak frunąć bez końca,

lecz wtedy podchodzisz Ty.


Mienisz się barwą miłości,

dotykasz mej dłoni i prowadzisz mnie

tam, gdzie już wiecznie trwa zmartwychwstanie,

gdzie nieskończenie trwa anielski śpiew.

Nocą…

Nocą wszystko jest bardziej:

bardziej niejasne, głośne, bardziej zatarte.

Latarnie nocne świecą w celu przypomnienia,

że nawet najgłębszy mrok jest w stanie przebić

fala światła.

Także w sercach.

Miasto okryte płaszczem tajemnicy

przemawia językami ciszy.

A jednak ta cisza głośniejsza jest od krzyku…

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 9.56
drukowana A5
za 17.57