E-book
13.65
drukowana A5
25.8
Czarne motyle

Bezpłatny fragment - Czarne motyle


5
Objętość:
58 str.
ISBN:
978-83-8245-159-7
E-book
za 13.65
drukowana A5
za 25.8

mówię do ciebie tak cicho jakbym świecił

i kwitną gwiazdy na łące mojej krwi

Rafał Wojaczek

Psy

wiedzieliśmy wszystko

nie mając świadomości

że wiemy


mieliśmy rację

nie mając świadomości

że ją mamy


po latach

stoimy na zgliszczach prawdy

rozglądamy się wokół

zagubieni i smutni

jak bezdomne psy

Marzenie

kto wydał wyrok

na to miasto

na miejsce

na czas

na nas


patrzymy na siebie

uśmiechamy się

smutno i serdecznie


wszystko jest

takie samo niepodobne

nie ma niczego

jest czas

nie ma nas

Świtało

dawno nie było

tak smutno jak dziś

zamykam oczy

światło ślizga się po powiekach


czerwona kula słońca

roztapia zmrożone miasto

ulice są pełne

cichych bunkrów rozpaczy


co kilka sekund ktoś

popełnia samobójstwo

we własnych myślach


w tramwaju zawsze ktoś ma

czerwone spojówki

podobno od denerwujących

mrugających świateł

Bezradność

stany lękowe

spacerują przez głowę


pozorny uśmiech

wszystko może się zdarzyć


rozglądasz się wokół

załzawionymi oczami

jeszcze trwasz

Tęsknota

pamiętasz tamte wschody słońca

tańczyliśmy rano i wieczorem

brałeś mnie na ręce


świst tramwajów

mruganie samolotów

nocne wyścigi uliczne


z tobą było tak naturalnie

przygaszone światło

cicho szemrało akwarium


ktoś chodził po korytarzu

za oknem przelewał się świat

w twoich oczach był blask i spokój


połóż się tak jak będzie ci wygodnie

a ja się przytulę

mówiłeś

Zniechęcenie

umorusana pamięcią

wlokę się

przez poranki i wieczory

nie pamiętam dni


chce mi się płakać

albo wymiotować

zależnie od natłoku

chwili


jestem

niespotykanie spokojnym bytem

którego przerasta świat


zwijam się w kulę

w rogu twojej kanapy

chcę być już tylko mgłą


i żeby nie było niczego

oprócz ciepła twoich rąk

łagodnego głosu

Z otchłani

tęsknię za tobą

aż do podszewki kości

delikatne palce

mrozu otulają mnie


ktoś próbuje mnie ratować

dzień jak co dzień

nie dbam o czas i śmierć

chcę tylko cię zobaczyć

Wspomnienie

chodź pomilczymy razem

chłopcom płoną głowy


czternaste piętro niczego

na dole powtarzalny świat


z nosa cieknie

zielona krew


patrzysz

nie wierzysz

bezkresne niemożliwe

przed oczami


oni wciąż będą się spotykać

w zapętlonym obrazie

pamięci znikać


nie dowiedzą się

że już nigdy nie będą

tak szczęśliwi

Cień

o brzasku

na ulicach nie ma nikogo


kiedy wychodzę

rekonstruować sny

neutralizować marzenia


pamiętam

z ust wylatywały mu

czarne motyle


Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 13.65
drukowana A5
za 25.8