E-book
2.73
drukowana A5
8.95
Cyfrowej ery trędowatych głuchy krzyk

Bezpłatny fragment - Cyfrowej ery trędowatych głuchy krzyk


Objętość:
14 str.
ISBN:
978-83-8189-169-1
E-book
za 2.73
drukowana A5
za 8.95

1. Prestidigitator

Zza kulis wpadam w jupiterów blask

Tańczą po sceny klepkach świateł muśnięcia

Od pierwszych dźwięków z krtani estrady księcia

Akompaniuje mi tłumów oklask!

Przybieram pozy, z mikrofonem wiruję

Anielskim głosem swą audiencję czaruję.

W każdej piosenki nucie z mych ust płynącej

Emocji bukiet wplatam — to poemat, nie koncert!

Wcielam się w rolę niczym kamele-e-e-eon!

Jestem aktorem — scena to mój Ode-e-eon!

Majowym kwieciem wdzięczny riff mnie okrywa.

Melodii konstrukt ciepły bas wydobywa.

W tej lorda tarabanich membran solówce

Marsza grające — wierne Królowej hufce.

A pośród planet wokół Słońca krążących

Ja jestem pierwszym paziem — żar spijającym.

Lecz — życie moje jak iluzjonisty trik

Magiczna flara, która zgaśnie w mig!

Wróg mój ukryty policzył me dni

Gdym jeszcze o pląsach wśród obłoków śnił.

Na skrzydłach Ikara pod samo sklepienie

Niebieskie się wzniosłem, lecz nagle — trafienie!

Ginę jak gromem rażona forteca

— pożar ją kąsa, trawi, zeszkieleca!

Przez jedną iskrę destrukcja zaczęta

Toczy me trzewia — męka niepojęta!

Ciało me słabnie, mór mnie we śnie zmaga.

Sława, fortuna — już nic nie pomaga!

W popiół się obraca ludzka ma powłoka,

Z dymem ulatuję, by śpiewać w obłokach.

Akustyczną łuną frunę nad płomieniem

Wszelką przestrzeń — Eter — swym wypełniam pieniem.

W tysiącach melodii, w płytowych zestawach

Jak Feniks z popiołu — odrodzę się dla Was.

2. Zbłądzona podróżna

Na kuszącą wyprawę wyruszam

Bez bagażu i bez środków lokomocji

Wkłuwam igłę w przedramię — wypruta z emocji

Przyciskam kciukiem tłoczek — hulaj dusza!

Moment trwa dożylna odprawa paszportowa…

Krew musi się dobrze zapoznać z substancją

Po kilku serca stukach — do drogi gotowa!

Dusza zzuwa się z ciała z wolna, z elegancją.

Głowa krąży dokoła, chwilę zwisa bezwiednie

Na ramieniu znajduje oparcie zmęczona

Twarz — jak u umarłego — drętwieje i blednie

Słodko śnię woalem z marzeń otulona

Fraktalne w oczach duszy wiją się spirale

Widzę kształty w jaskrawych barwach się mieniące

Drżą powieki częstotliwie jak radiowe fale

Pędzę orient-ekspresem — hen! — na świata końce

Sen — cudowna podróż przez wymiary równoległe

Bilet zakupiony pod zastaw zdrowia, majątku i życia

Koszmar po przebudzeniu — co było bliskie — dziś strasznie odległe!

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 2.73
drukowana A5
za 8.95