Kupiłam tę książkę z myślą o dzieciach, żeby poczytać im coś nowego przed Wigilią, ale nie spodziewałam się, że sama będę przy niej ukradkiem ocierać łzy.
"Cud wigilijnej nocy" Dominiki Malczak to na pozór klasyczna baśń. Mamy rodzeństwo Zosię i Kubę. Zimowe miasteczko i magiczną gwiazdkę. Ale to co mnie w tej historii uderzyło to jej głębia. Motyw gwiazdy, która traci swój blask i siłę za każdym razem, gdy komuś pomaga jest przepiękną metaforą poświęcenia i miłości. To nie jest cukierkowa opowieść, gdzie wszystko dzieje się "samo" za dotknięciem różdżki. Tutaj magia ma swoją cenę.
Jako matka, najbardziej utożsamiam się z rodzicami Zosi i Kuby. Ten obraz zapracowanych, zmęczonych dorosłych, którzy zapomnieli o co chodzi w świętach był jak lustro. Scena w której dzieci same zaczynają ubierać choinkę i naprawiać lampki, żeby ratować atmosferę w domu totalnie mnie rozbroiła.
To przepiękna, ciepła lektura. Jeśli czujecie, że w grudniowym biegu gubicie gdzieś ducha świąt przeczytajcie to. Nie tylko dla dzieci. Przede wszystkim dla siebie.