WSTĘP
Co facet czuje, ale nigdy nie mówi
Droga Czytelniczko,
Drogi Czytelniku,
istnieje pewien mit dotyczący mężczyzn.
Mówi on, że facet jest prosty. Że niewiele czuje. Że jeśli milczy, to dlatego, że nie ma nic do powiedzenia. Że kiedy mówi „wszystko w porządku”, to naprawdę wszystko jest w porządku.
Gdyby to było takie proste, ta książka nigdy by nie powstała.
Prawda jest taka, że wielu mężczyzn przez całe życie uczy się jednego: radź sobie sam.
Nie narzekaj.
Nie okazuj słabości.
Nie przesadzaj.
Nie marudź.
Weź się w garść.
I tak krok po kroku uczymy się chować w sobie rzeczy, o których nigdy nie rozmawiamy.
Lęk.
Samotność.
Poczucie porażki.
Zmęczenie.
Potrzebę bliskości.
Potrzebę bycia zauważonym.
Nie dlatego, że ich nie czujemy.
Wręcz przeciwnie.
Czasami czujemy je aż za mocno.
Po prostu nie bardzo wiemy, jak o nich mówić.
Dlatego ta książka nie jest poradnikiem o tym, jak naprawić mężczyznę.
Nie jest też instrukcją obsługi faceta.
Bo żaden człowiek nie działa według instrukcji.
To raczej próba pokazania świata, którego często nie widać z zewnątrz.
Świata męskich myśli, emocji, obaw i pragnień.
Tych wypowiedzianych.
I tych, które zostają w głowie.
Będzie trochę humoru, bo bez niego trudno byłoby przeżyć wiele sytuacji.
Będzie trochę autoironii, bo faceci też potrafią śmiać się z samych siebie.
Ale będzie też szczerość.
Momentami niewygodna.
Momentami zaskakująca.
A czasami taka, o której wielu mężczyzn nigdy nie powiedziałoby głośno.
Jeżeli dzięki tej książce lepiej zrozumiesz siebie, swojego partnera, ojca, syna, brata albo przyjaciela — to znaczy, że spełniła swoje zadanie.
A jeśli jesteś mężczyzną i podczas lektury kilka razy pomyślisz: „Kurczę, dokładnie tak mam” — tym bardziej było warto.
No dobrze.
Skoro już tu jesteś, otwórzmy drzwi do świata, o którym mówi się zdecydowanie za rzadko.
Świata rzeczy, które facet czuje, ale nigdy nie mówi.
Rozdział 1
Dlaczego mężczyźni tak rzadko mówią o swoich emocjach
Jest takie zdanie, które wielu chłopców słyszy jeszcze zanim nauczy się dobrze wiązać buty:
„Nie płacz. Bądź twardy.”
Na pierwszy rzut oka brzmi niewinnie.
Ojciec chce wychować silnego syna. Dziadek chce, żeby wnuk radził sobie w życiu. Nauczyciel chce zahartować charakter.
Problem w tym, że przez lata wielu chłopców słyszy podobne komunikaty setki razy.
Nie mazgaj się.
Nie przesadzaj.
Nie jęcz.
Weź się w garść.
I tak krok po kroku uczą się czegoś bardzo konkretnego:
emocje należy chować.
Nie zawsze świadomie.
Po prostu z czasem zaczynają rozumieć, że za smutek można zostać wyśmianym. Za strach uznanym za słabego. Za łzy ocenionym jako ktoś, kto sobie nie radzi.
Więc przestają mówić.
Najpierw trochę.
Potem coraz bardziej.
Aż w końcu wielu dorosłych mężczyzn potrafi rozmawiać o samochodach, pracy, sporcie, remontach i pogodzie przez kilka godzin, ale kiedy ktoś zapyta:
— Co czujesz?
Zapada cisza.
Nie dlatego, że nic nie czują.
Po prostu przez lata nikt ich tego nie uczył.
Emocje nie znikają tylko dlatego, że o nich nie mówimy
To jeden z największych mitów.
Niektórzy myślą, że mężczyzna, który milczy, niczego nie przeżywa.
Tymczasem często jest dokładnie odwrotnie.
Przeżywa.
Martwi się.
Boi się.
Czuje presję.
Tęskni.
Czasem czuje się samotny.
Czasem ma wrażenie, że zawiódł samego siebie.
Tylko że większość tych rzeczy dzieje się wewnątrz.
Na zewnątrz widać człowieka, który mówi:
— Wszystko dobrze.
A w środku trwa burza.
Dlaczego tak trudno nam mówić?
Bo rozmowa o emocjach wymaga odwagi.
Dużo większej, niż wielu ludziom się wydaje.
Łatwo powiedzieć:
— Zepsuł mi się samochód.
Trudniej powiedzieć:
— Boję się, że sobie nie poradzę.
Łatwo powiedzieć:
— Jestem zmęczony.
Znacznie trudniej:
— Czuję się samotny.
Łatwo powiedzieć:
— Mam dużo pracy.
Znacznie trudniej:
— Czuję, że wszystko mnie przygniata.
Wielu mężczyzn nigdy nie nauczyło się przekładać emocji na słowa.
Dlatego często zamiast mówić o problemie, zamykają się w sobie.
Idą do garażu.
Włączają komputer.
Naprawiają coś.
Oglądają mecz.
Milczą.
Nie dlatego, że nie chcą rozmawiać.
Po prostu to jedyny sposób, jaki znają.
Kiedy milczenie staje się ciężarem
Na początku wydaje się, że to działa.
Problem schowany.
Temat zamknięty.
Można iść dalej.
Ale emocje mają jedną niewygodną cechę.
Nie znikają dlatego, że je ignorujemy.
Potrafią wracać pod różnymi postaciami.
Rozdrażnieniem.
Zmęczeniem.
Wycofaniem.
Bezsennością.
Nagłymi wybuchami złości.
A czasem zwykłym poczuciem, że coś jest nie tak, choć trudno powiedzieć co.
Dlatego tak wielu mężczyzn dopiero po latach odkrywa, że przez długi czas nosili w sobie rzeczy, których nigdy nikomu nie powiedzieli.
Co zmienia prawdziwa rozmowa?
Wbrew temu, co wielu z nas słyszało przez całe życie, mówienie o emocjach nie jest oznaką słabości.
To oznaka dojrzałości.
Bo łatwo jest udawać, że wszystko jest w porządku.
Znacznie trudniej przyznać:
— Mam gorszy okres.
— Martwię się.
— Nie wiem, co robić.
— Potrzebuję wsparcia.
Takie słowa nie czynią człowieka słabszym.
Czynią go bardziej prawdziwym.
A prawda ma ogromną siłę.
Na koniec
Jeżeli jest jedna rzecz, którą warto zapamiętać z tego rozdziału, to właśnie ta:
Mężczyźni nie milczą dlatego, że nic nie czują.
Bardzo często milczą właśnie dlatego, że czują zbyt wiele i przez lata nauczyli się, że lepiej zostawić to dla siebie.
Na szczęście tego można się oduczyć.
A każda szczera rozmowa jest pierwszym krokiem w tym kierunku.
Rozdział 2
Co kręci faceta, czyli zmysły mają głos
Jest pewien mit, który od lat krąży między kobietami i mężczyznami.
Mówi on, że facet patrzy wyłącznie na wygląd.
Że wystarczy odpowiednia fryzura, idealna figura, perfekcyjny makijaż i sprawa załatwiona.
Prawda jest trochę bardziej skomplikowana.
Oczywiście, zauważamy wygląd.
Tak samo jak kobiety zauważają wygląd mężczyzn.
Jesteśmy ludźmi i pierwsze wrażenie działa na każdego.
Ale jest ogromna różnica między tym, co przyciąga uwagę na kilka sekund, a tym, co zostaje w głowie na dłużej.
Bo wielu mężczyzn potrafi obejrzeć się za jedną kobietą, a później przez wiele dni myśleć o zupełnie innej.
Nie dlatego, że była najładniejsza.
Po prostu coś w niej było.
Coś trudnego do opisania.
To, czego nie da się zmierzyć
Czasami jest to sposób, w jaki się śmieje.
Czasami błysk w oku, gdy opowiada o czymś, co naprawdę ją pasjonuje.
Czasami sposób, w jaki patrzy.
Albo sposób, w jaki wchodzi do pomieszczenia.
Nie chodzi o pewność siebie udawaną na potrzeby mediów społecznościowych.
Chodzi o naturalność.
O człowieka, który nie próbuje być kimś innym.
Mężczyźni często wyczuwają takie rzeczy szybciej, niż sami są w stanie to wytłumaczyć.
Pojawia się myśl:
„Nie wiem dlaczego, ale chcę ją lepiej poznać.”
I właśnie wtedy zaczyna się coś więcej niż zwykłe zainteresowanie wyglądem.
Energia, której nie widać
Niektórzy nazywają to energią.
Inni charyzmą.
Jeszcze inni obecnością.
Nazwa nie ma większego znaczenia.
Chodzi o coś, co sprawia, że obok jednej osoby czujesz się swobodnie, a obok drugiej nieswojo.
To nie zawsze ma związek z urodą.
Każdy zna ludzi, którzy nie spełniają żadnych współczesnych standardów piękna, a mimo to przyciągają uwagę wszystkich wokół.
I odwrotnie.
Są osoby, które wyglądają perfekcyjnie, ale po kilku minutach rozmowy nie zostaje nic.
Dlatego wielu mężczyzn dużo bardziej zapamięta kobietę, która potrafi być sobą, niż kobietę, która przez cały czas próbuje zrobić idealne wrażenie.
Zmysły pamiętają więcej, niż myślimy
Jest jeszcze coś.
Rzeczy, których często nawet nie zauważamy świadomie.
Głos.
Zapach.
Sposób mówienia.
Dotyk dłoni.
Drobne gesty.
To właśnie takie szczegóły potrafią zostać w pamięci na bardzo długo.
Nie dlatego, że są perfekcyjne.
Dlatego, że są prawdziwe.
Czasami jedno zdanie wypowiedziane we właściwym momencie zostaje w głowie bardziej niż cały wieczór rozmowy.
Nie ma w tym żadnej magii.
To po prostu sposób, w jaki działa ludzki mózg.
Zapamiętuje emocje.
A emocje bardzo często ukrywają się właśnie w drobiazgach.
Co facet czuje, choć rzadko o tym mówi
Jest jeszcze jedna rzecz, o której mężczyźni rzadko rozmawiają.
Wbrew pozorom większość z nas nie szuka ideału.
Nie szuka kobiety bez wad.
Nie szuka perfekcyjnego zdjęcia, perfekcyjnego wyglądu ani perfekcyjnego życia.
Znacznie bardziej pociąga nas autentyczność.
Człowiek, przy którym nie trzeba niczego udawać.
Człowiek, który jest prawdziwy.
Bo prędzej czy później wygląd staje się codziennością.
Natomiast charakter, energia i sposób bycia zostają.
I właśnie dlatego czasem najbardziej pamiętamy nie tę osobę, która wyglądała idealnie.
Tylko tę, przy której czuliśmy coś prawdziwego.
Na koniec
Jeżeli ten rozdział miałby zmieścić się w jednym zdaniu, brzmiałoby ono tak:
Mężczyźni zauważają wygląd, ale zapamiętują emocje, które ktoś w nich wywołał.
Rozdział 3
Nie wygląd — energia
Jest coś, o czym wielu mężczyzn nigdy nie mówi głośno.
Bo brzmi mało konkretnie.
Mało logicznie.
Trudno to zmierzyć, zważyć albo wpisać do tabelki.
A jednak istnieje.
Nazywamy to energią.
Niektórzy powiedzą: atmosfera.
Inni: charakter.
Jeszcze inni: sposób bycia.
Nazwa nie ma większego znaczenia.
Chodzi o to, co czujesz w obecności drugiego człowieka.
Bo możesz spotkać najpiękniejszą kobietę w pomieszczeniu.
A po pięciu minutach rozmowy nie czuć nic.
I możesz spotkać kobietę, która według wszystkich internetowych rankingów piękności nie miałaby szans wygrać konkursu.
A mimo to nie możesz przestać o niej myśleć.
Dlaczego?
Bo człowieka przyciąga nie tylko wygląd.
Przyciąga go sposób, w jaki czuje się przy drugiej osobie.
Co naprawdę zostaje w pamięci
Wielu mężczyzn po latach nie pamięta dokładnie sukienki, fryzury czy koloru szminki kobiety, która kiedyś zrobiła na nich wrażenie.
Pamiętają natomiast coś innego.
Jak się przy niej czuli.
Czy mogli być sobą.
Czy czuli spokój.
Czy czuli zainteresowanie.
Czy czuli, że ktoś naprawdę ich słucha.
To właśnie dlatego czasami jedna rozmowa zostaje w pamięci na lata.
Nie przez słowa.
Przez emocje.
Bo emocje przyklejają wspomnienia znacznie mocniej niż wygląd.
Ciepło, którego nie da się udawać
Jedną z najbardziej atrakcyjnych cech jest autentyczne ciepło.
Nie uprzejmość na pokaz.
Nie wyuczone uśmiechy.
Nie perfekcyjne zachowanie.
Prawdziwe zainteresowanie drugim człowiekiem.
Każdy z nas spotkał kiedyś osobę, przy której od pierwszych minut czuł się swobodnie.
Nie trzeba było niczego udowadniać.
Nie trzeba było zakładać maski.
Nie trzeba było być idealnym.
Takie osoby zostają w pamięci na długo.
I nie ma to nic wspólnego z wyglądem.
Pasja jest bardziej atrakcyjna, niż wielu ludziom się wydaje
Jest jeszcze coś.
Pasja.
Nie ma znaczenia, czy chodzi o malowanie, podróże, książki, astronomię, ogród czy stare motocykle.
Kiedy człowiek opowiada o czymś, co naprawdę go fascynuje, nagle zaczyna świecić.
W oczach pojawia się błysk.
W głosie pojawia się energia.
A rozmowa przestaje być zwykłą wymianą zdań.
Staje się spotkaniem z kimś żywym.
I właśnie to przyciąga.
Nie perfekcja.
Życie.
Co nas odpycha bardziej niż niedoskonałości
Mężczyźni, podobnie jak kobiety, nie uciekają przed wadami.
Uciekają przed atmosferą, która odbiera spokój.
Przed ciągłym ocenianiem.
Przed wiecznym porównywaniem.
Przed nieustannym narzekaniem.
Przed poczuciem, że cokolwiek zrobią, będzie za mało.
Nie chodzi o to, że każdy powinien być wiecznie uśmiechnięty.
Każdy ma gorsze dni.
Każdy czasem narzeka.
Każdy bywa zmęczony.
Problem pojawia się wtedy, gdy negatywność staje się stałym sposobem patrzenia na świat.
Bo wtedy nawet najpiękniejszy wygląd przestaje mieć znaczenie.
Co facet czuje, ale rzadko o tym mówi
Większość mężczyzn nie marzy o kobiecie idealnej.
Marzy o kobiecie, przy której może być sobą.
Przy której nie musi grać silniejszego, mądrzejszego ani bardziej pewnego siebie, niż jest naprawdę.
Przy której może się śmiać.
Rozmawiać.
Milczeć.
Po prostu być.
To właśnie dlatego energia jest tak ważna.
Bo wygląd przyciąga uwagę.
A obecność drugiego człowieka sprawia, że chcemy zostać na dłużej.
Na koniec
Piękno przyciąga wzrok.
Charakter przyciąga uwagę.
Ale to energia drugiego człowieka sprawia, że wracamy do niego myślami długo po zakończeniu rozmowy.
I właśnie dlatego tak często pamiętamy nie twarz.
Pamiętamy uczucie, które ktoś w nas zostawił.
Rozdział 4
Zrozum mnie, zanim mnie naprawisz
Jest coś, czego wielu mężczyzn nigdy nie powie wprost.
Nie dlatego, że nie chce.
Po prostu często nie potrafi znaleźć odpowiednich słów.
Kiedy mamy problem, nie zawsze szukamy rozwiązania od razu.
Nie zawsze potrzebujemy rady.
Nie zawsze potrzebujemy planu działania.
Czasami potrzebujemy chwili, żeby zrozumieć, co właściwie dzieje się w naszej głowie.
A to nie zawsze przychodzi łatwo.
Zwłaszcza jeśli przez większość życia słyszeliśmy, że mamy być silni, opanowani i zawsze gotowi do działania.
Wychowani do radzenia sobie
Wielu mężczyzn dorastało w podobny sposób.
„Nie płacz.”
„Nie mazgaj się.”
„Weź się w garść.”
„Musisz sobie poradzić.”
Z pozoru to niewinne zdania.
Ale z czasem uczą czegoś bardzo konkretnego.
Że emocje należy schować.
Że słabość jest problemem.
Że prawdziwy mężczyzna powinien wszystko wytrzymać.
Dlatego wielu z nas nauczyło się rozwiązywać problemy samodzielnie.
A kiedy nie potrafimy ich rozwiązać, często zamykamy się jeszcze bardziej.
Nie dlatego, że nie ufamy bliskim.
Po prostu taki sposób działania znamy od lat.
Kiedy milczenie nie oznacza obojętności
Jednym z największych nieporozumień w relacjach jest przekonanie, że milczący mężczyzna przestał się przejmować.
Czasem jest dokładnie odwrotnie.
Milczy właśnie dlatego, że przejmuje się za bardzo.
Próbuje coś zrozumieć.
Próbuje sobie z czymś poradzić.
Próbuje poukładać chaos we własnej głowie.
I często sam nie zna jeszcze odpowiedzi na pytania, które ktoś mu zadaje.
Dlatego zdarza się, że na pytanie:
— Co się dzieje?
odpowiada:
— Nie wiem.
I bardzo często mówi prawdę.
Naprawdę nie wie.
Jeszcze nie.
Najpierw zrozumienie, potem rozwiązania
Wielu ludzi ma dobre intencje.
Chce pomóc.
Wesprzeć.
Naprawić sytuację.
Ale czasem człowiek potrzebuje najpierw poczuć się zrozumiany.
Potrzebuje usłyszeć:
„Widzę, że jest ci ciężko.”
„Jestem obok.”
„Nie musisz teraz wszystkiego tłumaczyć.”
To działa dużo lepiej niż presja.
Bo emocji nie da się wyciągnąć z człowieka siłą.
Zwłaszcza z człowieka, który całe życie uczył się je ukrywać.
Czasem najbardziej potrzebujemy zwykłej obecności
Mężczyźni rzadko o tym mówią.
Ale wielu z nas bardziej niż rad potrzebuje poczucia, że nie jest samo.
Nie zawsze potrzebna jest długa rozmowa.
Nie zawsze trzeba znaleźć rozwiązanie.
Czasami wystarczy obecność.
Przytulenie.
Dotyk dłoni.
Spokojne:
„Jestem tutaj.”
To może wydawać się niewielką rzeczą.
A czasem znaczy więcej niż tysiąc słów.
Historia, której długo nie potrafiłem zapomnieć
Przez pewien czas pracowałem od świtu.
Pobudka przed piątą rano.
Jedna praca.
Potem druga.
Kredyt do spłacenia.
Obowiązki.
Codzienny wyścig z czasem.
Wracałem do domu wyczerpany.
Nie oczekiwałem pochwał.
Nie oczekiwałem medalu.
Nie oczekiwałem owacji na stojąco.
Ale pamiętam moment, gdy po kolejnym ciężkim dniu usłyszałem:
„Nie pokazuj mi, jaki to Ty jesteś zmęczony.”
To było tylko jedno zdanie.
A jednak zabolało bardziej, niż powinno.
Bo czasami człowiek nie potrzebuje uznania.
Potrzebuje jedynie poczuć, że ktoś zauważa jego wysiłek.
Że ktoś widzi, ile kosztuje go codzienność.
Kiedy boli nie tylko ciało
Innym razem miałem wypadek na budowie.
Upadek.
Szpital.
Jedno złamane żebro.
Drugie pęknięte.
Ból przy każdym ruchu.
Przy każdym oddechu.
Kiedy zadzwoniłem, żeby uprzedzić, że wrócę później, usłyszałem:
„I dobrze ci tak.”
Do dziś pamiętam ciszę, która pojawiła się po tych słowach.
Bo czasami najbardziej boli nie sam uraz.
Najbardziej boli brak współczucia od osoby, po której człowiek się go spodziewa.
To właśnie wtedy pojawia się bardzo trudne uczucie.
Można być z kimś bardzo blisko.
I jednocześnie czuć się całkowicie samotnym.
Co facet czuje, ale nigdy nie mówi
Wielu mężczyzn nigdy nie powie tego na głos.
Ale my też chcemy być zauważeni.
Docenieni.
Usłyszani.
Przytuleni.
Nie tylko wtedy, gdy odnosimy sukcesy.
Nie tylko wtedy, gdy przynosimy pieniądze do domu.
Także wtedy, gdy jesteśmy zmęczeni.
Zagubieni.
Przygnieceni życiem.
Bo pod tą całą zbroją, którą wielu z nas nosi od lat, nadal znajduje się zwykły człowiek.
I jak każdy człowiek czasem potrzebuje usłyszeć:
„Widzę Cię. Nie jesteś z tym sam.”
Rozdział 5
Kiedy się wycofujemy — i dlaczego nie zawsze oznacza to koniec