Od autora
Witam Cię czytelniku, przedstawiam Ci zbiór wiersz, które napisałem na przestrzeni kilku miesięcy. Bardzo się cieszę, że możemy się spotkać na kartach tego tomiku. Cisza po oklaskach to mój literacki debiut. Chociaż poezja jest obecna w moim życiu już od najmłodszych lat, dopiero w wieku 26 lat zdecydowałem się wydać własny tomik i spróbować trafić do szerszego grona odbiorców. Czuję się zaszczycony, że znalazłeś się wśród nich, trzymając te wydanie w rękach. Mam nadzieję, moja poezja spodoba Ci się na tyle, drogi czytelniku\czytelniczko, że jeszcze kiedyś będziemy mieli okazję się spotkać. Gdzieś pośród ksiąg i słów.
W poniższym tomiku chciałem oddać głos i pamięć ludziom często pomijanym, często rzuconym na wiatr zawirowań historii. Jeśli choć jeden wiersz skłoni kogoś do refleksji, mogę ten tomik uznać za udany.
Wiersz dla Matki
Nakarmiłaś mnie głodnego
Przyodziałaś w ludzkie myśli
Żebym mógł już od małego
Żyć w tym świecie nienawiści
Nad zatartą już granicą
Gdzie się ściera strach z pokorą
W której troska jest stolicą
Otoczona metaforą
Pośród legend i powieści
Dzięki którym jestem sobą
Gwiazda co na niebie świeci
Będzie zbędną mi ozdobą
Słów uznanie nie znajduje
Gdyż pod sensem wciąż je tracę
Bo jak słowo ma rzutować
Na Syzyfa ciągłą pracę
Toast
Kieliszek trzymam wysoko nad stołem
Za kobiety
Za kobiety i sztukę, tematy sobie bliskie
I jednym haustem wypiłem
Trochę piekło w gardle
Lecz czego się nie robi dla dobrego toastu
Proszę Państwa
Oto dusza towarzystwa
Spirytus festum
Szkło z ręki do ręki
Aż do końca okrągłego stołu
I w cyklu
Nie ważne kto
Nie ważne jak
Nie ważne po co
Słów toastu i tak już nikt nie pamięta
Niewidoczni
Przed gmachami wysokich budynków
Zawsze tłum gapiów się zbiera
Na wiecach, placach i rynku
Ze zdumienia oczy przeciera
Coś krzyczą, coś mówią, gdzieś biegną
Przed siebie, nie patrząc pod nogi
Już róże zdeptali nie jedną
Innym wciąż prawiąc przestrogi
A w tym szumie, w tym gwarze
Ozdobiony dziwnymi znakami
Patrząc na różne miraże
Nie zauważyli, dziewczynki z zapałkami
Samotność starca
Starca zimna drżąca ręka
Z dawno głuchym aparatem
Z żalu czasem głośno stęka
Tam samotnością, jego bratem
Nie potrzebne mu zegary
Czasu strażnicy bez litości
Chociaż dawno jest już stary
Ciągle tęskno mu młodości
Lecz nie płacze i nie żałuje
Do sprawności swej dziecięcej
Teraz mocniej kręgi czuje
Trochę kości bolą więcej
Nie potrzebne mu zabawy
Przetańczone z dawna noce
Pełne wódki, piwa, strawy
Do hulanki ciągłe moce
Nie pamięta towarzyszy
Starych kumpli od kielicha
Wielu z nich już nie usłyszy
Lecz nie do nich dziś tak wzdycha
Siedzi dalej sam ze słuchawką
Chociaż w niej nikt go nie słucha
Wielką jego jest zagadką
W telefonie cisza głucha
Stańczyk
Siedząc z dala wzrok opuszcza
Pogrążony w myśl zadumie
Tańce sobie dziś odpuszcza
Bo to godzi jego dumie
Co dzień bardzo rozgadany
Teraz pogrąża się w milczeniu
Na Chrystusa klnie się rany
I powoli znika w cieniu
Odwrócił się dziś role
I to stwierdza teraz z bólem
Że już nie zna swoje doli
Kto jest błaznem, a kto królem
Niepotrzebne pytania
Czy pot świeci na czole
Budowniczych świata imperiów
Czy to szkarłat ludzki
Zrasza ich twarze
Czy mieczem Temidy
Kreśląc nowe granice
Tylko z murów warownych
Strącili kamienie
Czy szli przed nimi
Ubrani w łańcuchy
Na sztandarze z jednym hasłem
Wolność
Przez tysiące gardeł wykrzyczaną
Poemat uciekinierki
Dedykuje ten wiersz mojej prababci, która przeszła przez to piekło
Najczęstsze wspomnienie jest o mrozie
Gdy co dzień o życie walczysz w obozie
Szybko się bliźni pozbywa sumienia
Gdy za horyzontem znika nadzieja
A ona wpatrzona w blaski księżyca
Czasem przeraża, czasem zachwyca
Nie widzi tu ludzi tylko ich wraki
Więc w nocy opuści więzienne baraki
Sołdaki mogą użyć swoich pepeszy
Lecz jej się do śmierci jeszcze nie śpieszy
Bo wśród wszystkich swoich sojuszy
To noc się stała kompanką katuszy
Jak całą drogę przeżyć w obawie
Czy uda się w końcu uciec obławie
W pamięci obrazy śmiejących się twarzy
Tylko o dzieciach i powrocie marzy
W śniegu przemarzła nieraz do kości
I czasem trupowi spokoju zazdrości
Czy u kresu podróży czeka ratunek