„Dla tej wersji mnie, która nie miała siły mówić wszystkiego, i dla wszystkich, którzy dorastali za szybko, którym odebrano spokój, ale nie odebrano życia, którzy wciąż próbują, choć noszą w sobie rzeczy, o których nie mówi się głośno.”
Każda blizna jest dowodem, że życie mnie nie ominęło — że wciąż tu jestem
Bezsilność
Bezsilność — to chwila,
Gdy świat milknie,
A my, zagubieni w sobie,
Słyszymy jedynie echo własnych myśli.
Obawa rodzi się tam,
Gdzie znika pewność,
Lecz w jej cieniu dojrzewa poznanie.
Bo czyż człowiek nie staje się sobą,
Dopiero gdy traci władzę nad światem?
Gdy musi przyjąć, że nie wszystko pojąć można,
A mimo to — iść dalej?
Bezsilność nie jest końcem,
Lecz początkiem świadomości,
Że siła nie zawsze znaczy działanie,
Czasem wystarczy — zrozumienie.
Obawa to cień, który kroczy przed nami,
Ale tylko dzięki niemu dostrzegamy światło.
Nie rodzimy się silni —
Siłę poznajemy, gdy nie możemy
Już nic zrobić.
Nieważne, ile coś przetrwa — ważne, jakie piękno i szczęście wnosi do naszego życia
Maski nad przepaścią
Serce rodziny — bije w rytmie cichej tragedii…
Nie masz tu radości — jeno cień dawnej obecności.
Każdy kielich — krok ku milczeniu.
Rodzina?… Jakby w niepamięć rzucona…
Dzieci — ulotne są jak popiołu tchnienie,
A miłość w kątach — przesiąkła wonią wina.
Śmiech? — za mgłą… jak marzenie.
Kłótnie — i ciche, i gromem brzmiące…
Każdy dzień boli bardziej niźli wczoraj,
A każdy krok — cieniem bezsilności własnej.
Cisza w domostwie — jak w świątyni bez murów…