E-book
15.75
drukowana A5
41.85
Choszczno

Bezpłatny fragment - Choszczno

Książka została utworzona z pomocą AI


Objętość:
113 str.
ISBN:
978-83-8440-626-7
E-book
za 15.75
drukowana A5
za 41.85

WSTĘP

Ziemia na Pograniczu. Próba portretu.

Oddajemy w Państwa ręce książkę, która jest owocem wieloletniej fascynacji, kwerend archiwalnych oraz rozmów z ludźmi, dla których określenie „mała ojczyzna” nabiera szczególnego, głęboko osobistego znaczenia. „Choszczno i okolice” to nie jest typowy przewodnik turystyczny, choć mamy nadzieję, że posłuży Państwu jako inspiracja do wędrówek. To raczej opowieść o niezwykłej ziemi, położonej na pograniczu geograficznym, historycznym i kulturowym, która na przestrzeni wieków była świadkiem dramatycznych wydarzeń, a po 1945 roku stała się nowym domem dla tysięcy ludzi zmuszonych opuścić swoje ukochane Kresy Wschodnie.

Decyzja o podjęciu tego tematu zrodziła się z przekonania, że dzieje Choszczna i okolicznych miejscowości stanowią fascynujący, choć wciąż niedostatecznie spopularyzowany rozdział historii Pomorza Zachodniego i całej Polski. Jest to region o wyjątkowym charakterze — malowniczym krajobrazie pojeziernym, bogatej, wielonarodowej przeszłości oraz niezwykłej teraźniejszości, ukształtowanej przez powojenne migracje. Pragniemy, aby niniejsza publikacja stała się pomostem łączącym przeszłość z teraźniejszością, przypominając o bogactwie dziedzictwa tej ziemi i o ludziach, którzy ją współtworzyli.

Geneza Choszczna sięga czasów, gdy na tych terenach dominowała jeszcze słowiańska ludność. Pierwsze wzmianki o grodzie Hoscno pochodzą z 1233 roku, z dokumentu księcia wielkopolskiego Władysława Odonica, który uposażał cystersów z Kołbacza. Już sama nazwa jest przedmiotem dociekań historyków i językoznawców. Wywodzi się prawdopodobnie od starosłowiańskiego słowa „chwost”, oznaczającego ogon, lub „chost”, czyli chwast, krzaki, co mogło odnosić się do podmokłego, porośniętego gęstą roślinnością charakteru okolicy. Inna, bardziej romantyczna legenda, mówi o woju Choszczu, który miał być założycielem grodu, a jego pomnik do 2008 roku stał w centralnym punkcie miasta, by ostatecznie ustąpić miejsca postaci papieża Jana Pawła II. Ten spór o przestrzeń publiczną między symbolem słowiańskiego początku a symbolem chrześcijańskiej i narodowej tożsamości Polaków jest niezwykle wymowny i wpisuje się w skomplikowaną historię tego miejsca.

Od drugiej połowy XIII wieku tereny te znalazły się w orbicie wpływów brandenburskich, co na zawsze zmieniło ich losy. Margrabiowie brandenburscy, tworząc na ziemiach polskich i pomorskich swoje państwo — Nową Marchię, dokonali w 1284 roku lokacji miasta na prawie magdeburskim, nadając mu nazwę Arnswalde (Orli Las). To właśnie wtedy Choszczno otrzymało swój charakterystyczny, do dziś czytelny układ urbanistyczny — cztery kwartały z prostokątnym rynkiem pośrodku. Przez następne stulecia miasto, otoczone potężnymi murami obronnymi o długości 1600—1800 metrów, z trzema bramami (Wysoką, Młyńską i Kamienną), basztami i czatowniami, uchodziło za twierdzę nie do zdobycia, której nie zdołała pokonać żadna armia aż do XVII wieku. Na najstarszych pieczęciach miejskich widniał czerwony orzeł brandenburski, trzymający w szponach gałązki dębu — symbol, który przetrwał do dziś w herbie Choszczna, przypominając o jego związkach z marchią.

Dzieje Arnswalde to pasmo wzlotów i upadków. W XV wieku miasto odgrywało znaczącą rolę polityczną, będąc areną buntów przeciwko Krzyżakom, a w latach 1433—1437 przejściowo składając hołd lenny królowi polskiemu. W XVI wieku było jednym z największych i najludniejszych ośrodków Nowej Marchii, ustępując miejsca jedynie nielicznym. Rozwój ten zahamowała jednak wojna trzydziestoletnia (1618—1648), która przyniosła ze sobą ogromne zniszczenia, epidemie i pożary. Z dawnej, bogatej zabudowy ocalały praktycznie tylko mury obronne.

Nowy impuls do rozwoju przyniósł wiek XIX. W 1847 roku Choszczno uzyskało połączenie kolejowe ze Szczecinem i Poznaniem, co stało się katalizatorem zmian gospodarczych i społecznych. W mieście zaczęły powstawać liczne zakłady przemysłowe: fabryki zapałek, maszyn rolniczych, sukna, papy, a później cukru. W życiu gospodarczym, zwłaszcza w handlu i rzemiośle, znaczącą rolę odgrywała społeczność żydowska, prowadząca niewielkie, rodzinne firmy. Ich obecność, trwająca do lat 30. XX wieku, była ważnym elementem wielokulturowej mozaiki przedwojennego Arnswalde.

Kres temu światu przyniosła II wojna światowa i jej tragiczne następstwa. Od jesieni 1939 roku na obrzeżach miasta funkcjonował obóz jeniecki Oflag II B Arnswalde, w którym przetrzymywano polskich i francuskich oficerów, w tym tak znane postaci jak gen. Franciszek Kleeberg, mjr Henryk Sucharski czy pisarz Leon Kruczkowski. W samym mieście praca przymusowa wykonywana była przez około 300 Polaków. W lutym 1945 roku, w ramach ofensywy Armii Czerwonej, o Choszczno toczyły się ciężkie, trwające wiele dni walki. Miasto, bronione przez załogę niemiecką, zostało zdobyte 23 lutego, ale zapłaciło za to ogromną cenę. Zniszczeniu uległo 1345 budynków, czyli ponad 80% całej zabudowy, a starówka legła w gruzach. Z bogatej przedwojennej architektury ocalały jedynie nieliczne świadkowie historii: gotycki kościół farny, unikalny barbakan (pozostałość przedbramia), fragmenty murów obronnych, połowa wieży ciśnień i budynek dworca kolejowego.

Wiosną 1945 roku na zgliszczach Arnswalde zaczęło rodzić się polskie Choszczno. To jeden z najważniejszych i najbardziej dramatycznych momentów w dziejach tego miejsca. W ciągu zaledwie dwóch lat, w latach 1945—1947, nastąpiła tu całkowita wymiana ludności. Niemieccy mieszkańcy, którzy nie zbiegli przed frontem, zostali wysiedleni za Odrę w 1946 roku. W ich miejsce, w opustoszałe i zniszczone miasto oraz okoliczne wsie, zaczęli przybywać nowi osadnicy. Byli to przede wszystkim polscy repatrianci z Kresów Wschodnich, z terenów dzisiejszej Litwy i Białorusi — z Wileńszczyzny, Nowogródczyzny i Grodzieńszczyzny. Pierwszy transport z repatriantami dotarł do Choszczna już 16 maja 1945 roku. Ludzie ci, często wyrwani ze swoich domów w ostatniej chwili, pakowali do bydlęcych wagonów najpotrzebniejsze rzeczy i ruszali w nieznane, z nadzieją na lepsze życie, ale i z bólem w sercach po utracie ziemi ojców. Ich wspomnienia, często niezwykle poruszające, są bezcennym źródłem wiedzy o tamtych dniach. Jak relacjonował jeden z nich, Zenon Kozłowski, większość repatriantów natychmiast po przyjeździe kierowano do okolicznych wiosek — jego rodzina trafiła do Sławęcina. Inny osadnik, Jan Czosnek, najpierw trafił do pracy w szpitalu wojskowym w Wardyniu, a dopiero później do Zamęcina, gdzie zastał jeszcze 179 Niemców i tylko dwie polskie rodziny. Czesław Laskowski, który osiadł w Sulinie, opisywał z kolei trudy codziennego życia w mieście bez urzędu stanu cywilnego, co zmusiło go do dalekiej podróży do Łukowa, by zawrzeć związek małżeński. Ci ludzie, wraz z nielicznymi przybyszami z Polski centralnej, stanęli przed niebywałym wyzwaniem: na surowym korzeniu, wśród ruin i obcego krajobrazu, musieli zbudować swoje nowe życie, stworzyć od nowa polskie społeczeństwo, polskie instytucje i polską tożsamość tej ziemi. 21 kwietnia 1945 roku przybyła do miasta grupa operacyjna mająca organizować władzę w powiecie, a oficjalne wprowadzenie polskiej nazwy „Choszczno” nastąpiło 15 października 1945 roku.

Książka ta jest właśnie hołdem dla nich — dla pionierów, którzy z determinacją i uporem odbudowywali miasto z gruzów. Ale jest też próbą spojrzenia na to, co zastali, i na to, co stworzyli. Dlatego obok szczegółowej historii sięgającej średniowiecza, tak wiele miejsca poświęcamy okresowi powojennemu, etnografii, zawodom, kulturze i ludziom, którzy nadali temu miejscu nowy, niepowtarzalny charakter. Chcemy opowiedzieć o tym, jak kresowe tradycje mieszały się z zastanym, poniemieckim dziedzictwem, tworząc lokalną odmienność widoczną w gwarze, kuchni, obrzędach czy stosunku do ziemi.

Naszym celem jest również szczegółowe zaprezentowanie bogactwa przyrodniczego i geograficznego Ziemi Choszczeńskiej. Położenie na pograniczu Pojezierza Choszczeńskiego i Równiny Pyrzycko-Stargardzkiej, ukształtowane przez lodowiec krajobrazy, malownicze rynny jeziorne i sandry, to prawdziwy raj dla miłośników przyrody. Szlak Trzech Jezior — Klukom, Żeńsko i Raduń — to jedna z największych atrakcji regionu. Rzeka Drawa, przepływająca niedaleko, o swoim „górskim” charakterze, przyciąga kajakarzy z całej Polski. Wody, lasy i wzgórza morenowe są domem dla niezliczonych gatunków ptaków (perkozy, żurawie, zimorodki) i ssaków (bobry, wydry). Opiszemy również wszystkie okoliczne rzeki i jeziora, przybliżając ich walory przyrodnicze i turystyczne.

Szczególną uwagę poświęcamy dzielnicom i miejscowościom, które tworzą dzisiejszą gminę Choszczno. Chcemy zejść z poziomu ogólników i przyjrzeć się z bliska życiu w Osiedlu Północnym — symbolu powojennej rozbudowy miasta, oraz w takich wsiach jak Roztocze, Sułowo, Oraczewice, Witoszyn, Radlice, Pomień, Stradzewo, Sulino i Sławęcin. To właśnie tam, w małych społecznościach, najpełniej przejawia się lokalny patriotyzm i przywiązanie do „małej ojczyzny”. W Stradzewie odkryjemy pomniki przyrody, na wzgórzach w okolicy Sławęcina i Sulina poszukamy pozostałości dawnych wierzeń i osad, a w Pomieniu i Radlicach wsłuchamy się w opowieści o codziennym życiu i pracy na roli.

Kierujemy tę książkę do wszystkich, którzy chcą zrozumieć skomplikowaną historię Ziem Zachodnich, do mieszkańców Choszczna i okolic pragnących pogłębić wiedzę o swoim regionie, do turystów poszukujących nieoczywistych miejsc z dala od utartych szlaków, a także do potomków dawnych mieszkańców Arnswalde i powojennych osadników, którzy w tych stronach odnajdują ślady swoich przodków. Mamy nadzieję, że lektura tej książki będzie dla Państwa podróżą przez czas i przestrzeń, która pozwoli dostrzec w codziennym krajobrazie ślady niezwykłej historii, a w zwykłych ludziach — bohaterów trudnych czasów. Zapraszamy do odkrywania Choszczna i jego okolic — ziemi na pograniczu, która łączy w sobie to, co najlepsze z różnych światów.

ROZDZIAŁ I: GEOGRAFIA ZIEMI CHOSZCZEŃSKIEJ

1.1 Położenie i krajobraz — dzieło lodowca

Ziemia Choszczeńska, której serce stanowi miasto Choszczno, a ciało rozległe obszary gminy i powiatu, leży w niezwykle malowniczym zakątku Polski, na pograniczu dwóch wielkich jednostek fizycznogeograficznych: Pojezierza Choszczeńskiego i Równiny Pyrzycko-Stargardzkiej. To położenie na styku tych dwóch krain nadaje okolicy wyjątkowego charakteru — z jednej strony mamy do czynienia z urozmaiconą, pagórkowatą rzeźbą terenu typową dla pojezierzy, z drugiej zaś z łagodnymi, równinnymi obszarami, które od wieków sprzyjały osadnictwu i rolnictwu.

Krajobraz, który dziś podziwiamy, jest przede wszystkim dziełem ostatniego zlodowacenia, zwanego bałtyckim lub północnopolskim, które wycofało się z tych terenów około 12—14 tysięcy lat temu. To właśnie potężny lądolód, nasuwając się i topniejąc, ukształtował rzeźbę terenu, którą charakteryzują trzy główne elementy: moreny czołowe, rynny glacjalne oraz równiny sandrowe.

Moreny czołowe, czyli wały utworzone z materiału skalnego naniesionego i spiętrzonego przez czoło lodowca, są tutaj wszechobecne. Ich wysokość dochodzi zwykle do 120 metrów nad poziomem morza, choć w okolicach Chojny zdarzają się wzniesienia sięgające nawet 160 m n.p.m.. Te pagórki i wzgórza, poprzecinane malowniczymi dolinami, tworzą szkielet krajobrazu, na którym rozpięta jest sieć jezior, rzek i lasów. Jak trafnie ujęto to w Encyklopedii Leśnej, w mezoregionie Pojezierza Choszczeńskiego dominują krajobrazy naturalne glacjalne — pagórkowate i wzgórzowe, rzadziej równinne i faliste. To właśnie ta różnorodność jest tu największym bogactwem.

Równolegle do wałów morenowych, często o przebiegu południkowym, ciągną się rynny polodowcowe — długie, wąskie i głębokie zagłębienia wyżłobione przez wody wypływające spod topniejącego lodowca. To w nich, po wypełnieniu wodą, powstały najbardziej malownicze jeziora regionu. Trzeci element krajobrazu stanowią sandry, czyli rozległe, piaszczyste równiny, tworzące się u wylotu rynien, gdzie rwące wody lodowcowe rozlewały się i osadzały niesiony przez siebie materiał. Na tych uboższych glebach, z natury rzeczy, najlepiej rozwinęły się później lasy.

Pod względem geologicznym teren niemal w całości pokrywają utwory plejstoceńskie. Są to głównie gliny zwałowe, które stanowią podłoże dla żyznych gleb na obszarach morenowych, oraz piaski i żwiry lodowcowe, które dominują na sandrach i w obrębie samych moren. W części północnej regionu można natknąć się na nieliczne żwiry, piaski, a nawet głazy narzutowe — pozostałości po morenach czołowych. Z kolei w części południowej, na przykład w okolicach Bierzwnika, występują charakterystyczne twory zwane kemami, czyli pagórki zbudowane z warstwowanych piasków i mułków, które powstawały w szczelinach martwego lodu.

1.2 Klimat — łagodny, ale kapryśny

Położenie Choszczna i okolic w zachodniej części Polski, w stosunkowo niewielkiej odległości od Morza Bałtyckiego, sprawia, że klimat tej ziemi ma charakter przejściowy między łagodnym, wilgotnym klimatem morskim a bardziej surowym, kontynentalnym. Mówi się często, że region ten leży w tzw. „Krainie IX” (Myśliborskiej), która odznacza się wyraźnymi wpływami oceanicznymi.

Cechą charakterystyczną jest tu łagodność zim i stosunkowo chłodne lata, a także wydłużony okres wegetacyjny, trwający około 220—225 dni. To właśnie ten czynnik, obok żyznych gleb w niektórych rejonach, od wieków decydował o rolniczym charakterze tych ziem. Średnia roczna temperatura w Choszcznie oscyluje wokół 8—9°C. Najcieplejszym miesiącem jest lipiec, ze średnimi temperaturami maksymalnymi sięgającymi 23°C, a minimalnymi nie spadającymi poniżej 13—14°C. Najzimniejszy jest styczeń, kiedy termometry wskazują średnio od -3°C do 2°C, choć zdarzają się oczywiście krótkie okresy z bardziej siarczystymi mrozami.

Opady atmosferyczne są rozłożone dość równomiernie w ciągu roku, z wyraźną przewagą w miesiącach letnich. Najbardziej deszczowym miesiącem jest lipiec, ze średnią sumą opadów sięgającą 54—90 mm, w zależności od źródła i okresu pomiarowego. Najsuchszy jest natomiast luty i kwiecień, gdzie suma opadów spada do około 22—45 mm. Warto zauważyć, że choć opady nie są ekstremalnie wysokie, to ich rozkład w połączeniu z ukształtowaniem terenu sprzyja zasilaniu licznych jezior i rzek.

Istotną cechą lokalnego klimatu jest również duża zmienność pogody, związana z przemieszczaniem się niży i wyżów barycznych z Atlantyku w głąb kontynentu. Stąd też wiosna i jesień bywają kapryśne, a zimy — mimo łagodności w uśrednieniu — potrafią przynieść nagłe i obfite opady śniegu. Wiatr, przeważnie słaby lub umiarkowany, najczęściej wieje z kierunków zachodnich, przynosząc wilgotne i ciepłe masy powietrza.

1.3 Hydrografia — Kraina Wielkich Jezior i Rzek (wersja mini)

Największym skarbem Ziemi Choszczeńskiej, jej wizytówką i osią, wokół której koncentruje się życie przyrodnicze i turystyczne, jest sieć wodna. Można bez przesady powiedzieć, że jest to region, w którym woda odgrywa rolę pierwszoplanową. Gospodarka wodna obszaru opiera się na dwóch głównych rzekach — Inie i Drawie — oraz na licznych jeziorach, które są perłami w krajobrazowej koronie.

Główną rzeką regionu jest Ina. Swoje źródła ma niedaleko, na Wzgórzach Perlickich, a następnie płynie w kierunku północno-zachodnim, by po przebyciu około 126 kilometrów, już w okolicach Szczecina, ujść do Odry. Na odcinku choszczeńskim Ina jest jeszcze rzeką stosunkowo niewielką, ale już wtedy tworzy malowniczą dolinę, która jest osią Obszaru Chronionego Krajobrazu „Choszczno-Drawno”. Dolina Iny wraz ze swoimi dopływami stanowi ważny korytarz ekologiczny, umożliwiający migrację zwierząt i rozprzestrzenianie się roślin. Jej wody są zasilane przez liczne mniejsze strumienie i cieki, z których najważniejszym jest Stobnica.

Stobnica to lewy dopływ Iny, rzeka, która ma swój unikalny charakter. Wypływa z jeziora Stobno, położonego na południowy wschód od Choszczna, i przez większość swojego biegu meandruje wśród lasów i łąk, by w granicach miasta połączyć się z Iną. To właśnie nad Stobnicą, w jej dolnym biegu, rozwinęło się średniowieczne Choszczno. Rzeka ta, choć dziś mocno uregulowana w obrębie miasta, przez wieki stanowiła naturalną fosę i źródło wody dla mieszkańców, a także napędzała młyny, o czym przypomina nazwa jednej z dawnych bram miejskich — Młyńska.

Drugim ważnym ciekiem jest Drawa, której fragment przepływa przez północno-wschodnie rubieże opisywanego regionu. Choć administracyjnie Drawa kojarzy się przede wszystkim z Drawieńskim Parkiem Narodowym, to jej okolice na wysokości Choszczna również podlegają ochronie w ramach obszaru „Choszczno-Drawno”. Drawa, o swoim „górskim” charakterze (szybki prąd, bystrza, kamieniste dno), jest mekką kajakarzy z całej Polski. Stanowi również ważną ostoję dla wielu gatunków ryb łososiowatych i ptaków wodnych.

Prawdziwą jednak chlubą i największą atrakcją turystyczną regionu jest Szlak Trzech Jezior, czyli Zespół Przyrodniczo-Krajobrazowy obejmujący trzy polodowcowe jeziora: Klukom, Żeńsko i Raduń. Te trzy akweny, położone w bezpośrednim sąsiedztwie Choszczna, połączone są ze sobą malowniczymi, naturalnymi kanałami, tworząc unikalny w skali regionu kompleks wodny o łącznej długości ponad 10 kilometrów i powierzchni przekraczającej 220 hektarów.

— Jezioro Klukom to najmniejsze z całej trójki, ale najbardziej „miejskie” — jego południowe krańce znajdują się w granicach administracyjnych Choszczna. Jest to akwen o rozwiniętej linii brzegowej, otoczony częściowo lasami, a częściowo zabudową rekreacyjną. To właśnie nad Klukomiem znajduje się miejska przystań, plaża i infrastruktura turystyczna. To serce wodnego życia miasta.

— Jezioro Żeńsko, położone nieco dalej na wschód, jest większe i dziksze. Jego brzegi porastają gęste lasy, a dostęp do niego jest bardziej ograniczony, co sprzyja zachowaniu walorów przyrodniczych. Stanowi ważną ostoję ptactwa wodnego.

— Jezioro Raduń jest największym jeziorem w gminie Choszczno. Jego powierzchnia lustra wody wynosi aż 106,8 ha, a linia brzegowa rozciąga się na długości 8450 metrów. Znajduje się zaledwie 2 km od miasta, w niewielkiej odległości od drogi wojewódzkiej nr 160. Czystość jego wód oraz bogactwo flory i fauny sprawiły, że na jego brzegach wyznaczono liczne ośrodki rekreacyjne, pola namiotowe i punkty usługowe.

Oprócz tych trzech perełek, w okolicy znajduje się wiele innych, mniejszych, ale równie uroczych jezior. Na szczególną uwagę zasługują jeziora DominikowoPiaseczno, które wraz z otaczającymi je lasami i torfowiskami stanowią ważny punkt na przyrodniczej mapie regionu. Wchodzą one w skład obszarów chronionego krajobrazu i są cenione przez wędkarzy oraz amatorów dzikiej przyrody. Inne akweny, takie jak jeziora Stobno, Sławęcin, Wardyn czy te rozsiane w okolicach Bierzwnika, dopełniają obrazu krainy tysiąca jezior w wersji mini.

Kanały łączące jeziora na szlaku Klukom-Żeńsko-Raduń to prawdziwy fenomen przyrodniczy. Płynąc nimi, człowiek ma nieodparte wrażenie obcowania z dziką, nieokiełznaną naturą. Gęste zarośla, olsy, zwieszone nad wodą gałęzie drzew i niezwykła cisza przerywana jedynie śpiewem ptaków — to wszystko sprawia, że niektórzy porównują ten szlak do spływu przez brazylijską dżunglę.

1.4 Przyroda i Ochrona Środowiska — raj dla biologów

Tak urozmaicony krajobraz i bogata sieć wodna musiały zaowocować niezwykłym bogactwem przyrodniczym, które od lat podlega różnym formom ochrony. Na terenie gminy Choszczno i w jej bezpośrednim sąsiedztwie znajdują się obszary o randze co najmniej regionalnej, które są prawdziwym rajem dla biologów, ornitologów i wszystkich miłośników przyrody.

Najważniejszymi formami ochrony są dwa Obszary Chronionego Krajobrazu: „Choszczno-Drawno” (oznaczany jako „D”) oraz „Bierzwnik” (oznaczany jako „F”).

— Obszar Chronionego Krajobrazu „Choszczno-Drawno” zajmuje powierzchnię około 22,5 tysiąca hektarów, z czego w granicach gminy Choszczno znajduje się około 4768 ha. Jego krajobraz jest niezwykle zróżnicowany: 65% stanowią użytki rolne, 31% lasy, a 4% wody. Celem ochrony jest zabezpieczenie tego mozaikowatego pejzażu, gdzie przeplatają się ze sobą lasy borowe i bagienne, tereny rolnicze, doliny rzeczne, wzgórza morenowe i równiny sandrowe. Ochroną objęte są tu przede wszystkim doliny Iny i Stobnicy, które pełnią funkcję korytarzy ekologicznych o znaczeniu ponadlokalnym.

— Obszar Chronionego Krajobrazu „Bierzwnik” jest nieco mniejszy (w granicach gminy Choszczno obejmuje 3780 ha), ale równie cenny. Jego walory krajobrazowe determinują głównie jeziora, bogata rzeźba rynien glacjalnych oraz śródleśne torfowiska i łąki. To obszar o charakterze bardziej leśnym, stanowiący ostoję dla herpetofauny (płazów i gadów) oraz zwierzyny łownej.

Na szczególne wyróżnienie zasługują również obszary Natura 2000, czyli Europejska Sieć Ekologiczna. Na terenie gminy Choszczno znajduje się fragment specjalnego obszaru ochrony (SOO) „Dolina Iny koło Recza” o powierzchni 1231 ha oraz obszar specjalnej ochrony ptaków (OSO) „Lasy Puszczy nad Drawą” obejmujący 4286 ha. Oznacza to, że walory przyrodnicze tej ziemi są doceniane nie tylko w skali kraju, ale i całej Unii Europejskiej.

W obrębie tych obszarów, a także poza nimi, znajdują się mniejsze, ale niezwykle cenne enklawy dzikiej przyrody.

Rezerwat „Grądowe Zbocza” to prawdziwa perełka wśród lokalnych rezerwatów. Położony w otulinie Drawieńskiego Parku Narodowego, na terenie obszaru „Choszczno-Drawno”, stanowi główny punkt skupienia rzadkich i chronionych gatunków roślin. Jego nazwa pochodzi od grądu — żyznego lasu liściastego, który porasta strome zbocza doliny. To właśnie tam, w runie leśnym, można natknąć się na całe łany czosnku niedźwiedziego, który wiosną wypełnia las charakterystycznym zapachem. Ale prawdziwym unikatem jest czosnek przedziwny (Allium paradoxum) — gatunek, którego jedyne stanowisko w całej Polsce znajduje się właśnie w tym rezerwacie. Poza tym rosną tu wszystkie znane krajowe gatunki kokorczycy, a w dolinie Iny można spotkać sasankę wiosenną.

Innymi formami ochrony są liczne pomniki przyrody. W samym Choszcznie i okolicznych wsiach, takich jak Stradzewo, Rzecko, czy na terenie Nadleśnictwa Drawno, ustanowiono ochronę dla wielu okazałych drzew. Są to przede wszystkim potężne dęby, lipy, a także egzotyczne cyprysiki, które jako pozostałość po dawnych założeniach parkowych, do dziś zdobią krajobraz.

W strukturze użytkowania gruntów leśnych w regionie, podawanej przez Encyklopedię Leśną, dominują siedliska lasu świeżego (Lśw — 35%), lasu mieszanego świeżego (LMśw — 30%) i boru mieszanego świeżego (BMśw — 21%). Gatunkiem panującym w drzewostanach jest sosna, która zajmuje 39% powierzchni. Duży jest również udział buka (15%), olszy (11%) i brzozy (13%), co świadczy o dużej różnorodności siedlisk.

Ta różnorodność siedlisk przekłada się wprost na bogactwo fauny. Szlak Trzech Jezior i okoliczne lasy są domem dla ponad 60 gatunków ptaków. Uważny obserwator może tu wypatrzyć perkozy, czaple, bociany, łabędzie, gągoły, kilka odmian kaczek, derkacze, dzięcioły czarne i zielone, a przede wszystkim barwne zimorodki, które są chyba najbardziej fotogenicznymi mieszkańcami tutejszych brzegów. Wiosną i jesienią niebo przecinają klucze dzikich gęsi i żurawi, a na łąkach można spotkać stada czajek.

Ssaki reprezentowane są przez pospolite gatunki, jak sarny, jelenie i dziki. Jednak tym, co naprawdę cieszy przyrodników, jest obecność gatunków rzadszych i bardziej płochliwych. W kanałach i nad brzegami jezior coraz częściej można dostrzec ślady żerowania bobrów, a przy odrobinie szczęścia i cierpliwości — wypatrzeć wydrę, borsuka, czy jenota. Leśnicy donoszą nawet o pojawianiu się szopów praczy. Dla miłośników gadów i płazów również jest to raj — traszki, kumaki, rzekotki, zaskrońce, jaszczurki zwinki i padalce to tylko niektóre z gatunków, które można tu spotkać. Ciekawostką jest obecność przy południowym brzegu jeziora Klukom żółwi czerwonolicych, które choć nie są gatunkiem rodzimym, zadomowiły się tutaj na dobre i wygrzewają się w słońcu na wystających z wody konarach.

Dzikie zwierzęta, jak donosi lokalny portal Choszczno.pl, coraz śmielej zaglądają także do samego miasta. W parkach (im. Wyszyńskiego, Moniuszki) spotkać można wiewiórki, które po podrzuceniu orzechów dają się nawet sfotografować. Zdarzają się też odwiedziny lisów, kun, a nawet gronostajów, co świadczy o tym, że zieleń miejska stanowi integralną część lokalnego ekosystemu.

Podsumowując, rozdział ten ukazuje Choszczno i okolice jako region o niezwykle bogatej i zróżnicowanej geografii. Od ukształtowanej przez lodowiec rzeźby terenu, przez łagodny klimat, aż po skomplikowaną sieć hydrograficzną z unikalnym Szlakiem Trzech Jezior — wszystko to składa się na obraz ziemi, która jest prawdziwym darem natury. Bogactwo flory i fauny, chronione w ramach obszarów Natura 2000, rezerwatów i parków krajobrazowych, stanowi nie tylko wartość przyrodniczą, ale i ogromny potencjał turystyczny, który w kolejnych rozdziałach będziemy eksplorować, poznając historię i kulturę tego miejsca. Ta harmonia między przyrodą a działalnością człowieka, między dzikością a cywilizacją, jest chyba największym skarbem Ziemi Choszczeńskiej.

ROZDZIAŁ II: ZARYS DZIEJÓW — OD PRADZIEJÓW DO 1945 ROKU

2.1 Pradzieje i wczesne średniowiecze — pierwsze ślady stopy człowieka

Zanim na brzegach Stobnicy wzniesiono mury obronne i zanim niemieccy koloniści nazwali to miejsce Arnswalde, ziemia ta była świadkiem znacznie wcześniejszej obecności człowieka. Ślady osadnictwa na terenie dzisiejszego Choszczna i okolic sięgają epoki kamienia. Archeolodzy odnajdują tu narzędzia krzemienne i pozostałości obozowisk ludów łowiecko-zbierackich, które wędrowały za stadami reniferów i innych zwierząt po wycofaniu się ostatniego lądolodu. To były społeczności żyjące w harmonii z surową, postglacjalną przyrodą, dla których morenowe wzgórza i rynny jeziorne stanowiły naturalne punkty orientacyjne i schronienie.

Kolejne tysiąclecia przynosiły zmiany. Pojawili się pierwsi rolnicy i hodowcy, którzy zaczęli karczować lasy pod uprawy, pozostawiając po sobie charakterystyczne ślady w postaci kamiennych siekier i ceramiki. Okres wpływów rzymskich i wędrówek ludów, zwłaszcza V wiek naszej ery, był czasem głębokich przeobrażeń, gdy wiele dotychczasowych osad opustoszało w wyniku migracji całych plemion.

Przełom nastąpił w VI wieku, kiedy to na te tereny zaczęli napływać Słowianie. To oni na nowo zagospodarowali ziemię nad Iną i Stobnicą, zakładając osady i grodu obronne. To właśnie z tego okresu pochodzi najprawdopodobniej pierwotna, słowiańska nazwa „Choszczno”, wywodząca się od słowa „chwost” (ogon) lub „chost” (chwast, krzaki), co doskonale oddawało charakter podmokłej, porośniętej gęstą roślinnością okolicy. Na dogodnym, nieco wyniesionym miejscu, w widłach Stobnicy i Iny, Słowianie wznieśli gród, który strzegł przeprawy i stanowił lokalne centrum administracyjno-handlowe. Osada przygrodowa, rozwijająca się u stóp grodu, była zalążkiem późniejszego miasta.

2.2 XIII wiek — Początki państwowości i lokacja miasta

XIII wiek był dla tych ziem okresem przełomowym i niezwykle burzliwym pod względem politycznym. Ziemie te, leżące na styku wpływów książąt wielkopolskich, pomorskich i brandenburskich, stały się przedmiotem rywalizacji i nadani. Pierwsze pisane wzmianki o Choszcznie pochodzą właśnie z tego stulecia.

W 1233 roku książę wielkopolski Władysław Odonic nadał wieś Choszczno (w dokumencie występującą jako „villa Hoscno”) cystersom z kołbackiego klasztoru. Był to typowy dla epoki akt darowizny, mający na celu chrystianizację i zagospodarowanie terenów pogranicza. Zaledwie cztery lata później, w 1237 roku, ten sam książę nadał joannitom z pobliskiego Korytowa prawo pobierania dziesięcin z Choszczna. Te dwa nadania, choć z pozoru lokalne, stały się źródłem późniejszych sporów, gdyż wyznaczały strefy wpływów dwóch potężnych zakonów rycerskich na tym samym terytorium.

Sytuacja skomplikowała się jeszcze bardziej w drugiej połowie XIII wieku, gdy na tereny te wkroczyli margrabiowie brandenburscy z dynastii Askańczyków. Wykorzystując rozbicie dzielnicowe Polski i słabość książąt pomorskich, stopniowo poszerzali swoje władztwo na wschód, tworząc na ziemiach nadodrzańskich nową jednostkę terytorialną — Nową Marchię. Włączenie Choszczna w jej obręb przypieczętowała decyzja o lokacji miasta na prawie niemieckim.

W 1284 roku margrabiowie brandenburscy nadali osadzie Choszczno prawa miejskie, nadając jej jednocześnie nową, niemiecką nazwę — Arnswalde. Nazwa ta, oznaczająca „Orli Las”, miała podkreślać majestat i siłę nowego miasta, położonego wśród rozległych, lesistych obszarów. Lokacja na prawie magdeburskim była aktem o fundamentalnym znaczeniu. Określała ustrój prawny miasta, zwalniała mieszkańców z części dotychczasowych powinności na rzecz pana feudalnego i nadawała im samorząd na czele z ławą miejską i wójtem. Nowe miasto otrzymało regularny, szachownicowy układ urbanistyczny, który jest czytelny do dziś — cztery ogromne kwartały zabudowy wokół prostokątnego rynku, z którego narożników wychodziły po dwie ulice. Był to modelowy przykład średniowiecznego miasta lokacyjnego, zaprojektowanego z myślą o handlu i obronności.

2.3 Średniowieczny system obronny

O randze i znaczeniu Arnswalde w strukturze obronnej Nowej Marchii świadczył potężny system fortyfikacji, jakim otoczono miasto. Niemal natychmiast po lokacji przystąpiono do wznoszenia murów obronnych, które przez wieki miały stanowić o sile i bezpieczeństwie jego mieszkańców. Było to przedsięwzięcie imponujące, świadczące o dalekowzroczności margrabiów i zamożności miasta.

Mury obronne Choszczna miały długość około 1600—1800 metrów, sięgały wysokości 9 metrów, a u podstawy ich grubość dochodziła do 1,5—2 metrów. Wzniesione zostały z głazów narzutowych i cegły, tworząc charakterystyczny, czerwono-szary pas, który do dziś, choć w szczątkowej formie, stanowi o tożsamości miasta. Wzmocnione były licznymi basztami, czatowniami oraz, co najważniejsze, trzema potężnymi bramami, przez które prowadziły główne trakty handlowe.

— Brama Wysoka (lub Kamienna) — znajdowała się po stronie południowo-zachodniej i prowadziła w kierunku Myśliborza i Kostrzyna. Była to najokazalsza z bram.

— Brama Młyńska — usytuowana po stronie północno-wschodniej, w pobliżu Stobnicy, od której wzięła swoją nazwę. Prowadziła przez nią droga do Stargardu.

— Brama Kamienna (lub Świecka) — strzegła wjazdu od strony wschodniej, w kierunku Drawska i Wałcza.

Każda z bram była rozbudowanym założeniem, składającym się nie tylko z samego przejazdu, ale także z przedbramia, mostu zwodzonego (nad fosą) i barbakanu. Najlepiej zachowanym elementem tego systemu jest barbakan — jedyna tego typu budowla w Polsce, która nie jest związana z zamkiem krzyżackim, lecz z fortyfikacjami miejskimi. Ten ceglany, okrągły budynek, stanowiący pozostałość przedbramia Bramy Wysokiej, jest dziś jednym z najcenniejszych i najbardziej rozpoznawalnych zabytków Choszczna.

Miasto otoczone było również fosą, zasilaną wodami Stobnicy, co dodatkowo utrudniało dostęp ewentualnym najeźdźcom. Dzięki temu systemowi obronnemu, stale modernizowanemu i ulepszanemu, Choszczno przez wieki uchodziło za twierdzę nie do zdobycia. Żadna armia nie zdołała zdobyć go szturmem aż do XVII wieku, co było ewenementem na skalę całego regionu.

W kontekście średniowiecznych umocnień warto wspomnieć o mniejszych, acz niezwykle interesujących obiektach obronnych w najbliższej okolicy. Z wyników wyszukiwania wynika, że w 1328 roku w nieistniejącej już dziś miejscowości Blocksdorf, położonej w okolicach Choszczna (prawdopodobnie na południowym skraju jeziora Klukom), istniała „caminata et curia”. Caminata (niem. Kemenate) to termin oznaczający w średniowieczu murowany, dwukondygnacyjny dom mieszkalny z kominkiem, często o charakterze reprezentacyjnym, który mógł pełnić funkcję siedziby rycerskiej lub patrycjuszowskiej. Obecność takiego obiektu w bezpośrednim sąsiedztwie miasta świadczy o wczesnym zagospodarowaniu okolicy i istnieniu sieci mniejszych ośrodków rycerskich, które współtworzyły feudalny krajobraz Ziemi Choszczeńskiej. Blocksdorf, choć dziś zapomniany i nieistniejący, był częścią tej samej rzeczywistości historycznej, co rozwijające się Arnswalde.

2.4 Pod rządami Gryfitów, Krzyżaków i Hohenzollernów

Losy Arnswalde w kolejnych stuleciach były nierozerwalnie związane z politycznymi perypetiami Nowej Marchii, która kilkakrotnie zmieniała przynależność państwową. Był to czas zarówno wzlotów, jak i upadków, wojen, buntów i epidemii.

W 1402 roku margrabiowie brandenburscy z dynastii Hohenzollernów, borykając się z kłopotami finansowymi, zastawili Nową Marchię zakonowi krzyżackiemu. Rozpoczął się blisko półwieczny okres panowania Krzyżaków na tych ziemiach, który odcisnął swoje piętno także na Choszcznie. Krzyżacy, jako sprawni administratorzy, dbali o rozwój gospodarczy, ale ich rządy spotykały się z oporem mieszczaństwa, przyzwyczajonego do pewnej samodzielności. W latach 1443—1445 doszło w mieście do otwartego buntu przeciwko krzyżackiej załodze. W odpowiedzi zakon zbudował w Arnswalde swój zamek, który miał stanowić centrum administracyjne i militarną ostoję władzy w zbuntowanym mieście. Była to typowa dla Krzyżaków strategia — obok istniejącej tkanki miejskiej wznosili własną, ufortyfikowaną siedzibę, z której mogli kontrolować mieszczan. Zamek ten, choć dziś nieistniejący, przez kilkadziesiąt lat górował nad miastem.

Ciekawym epizodem w dziejach miasta były lata 1433—1437, kiedy to Arnswalde, wykorzystując zawirowania polityczne, złożyło hołd lenny królowi polskiemu Władysławowi III Warneńczykowi. Był to wyraz dążenia mieszczan do uniezależnienia się od Krzyżaków i poszukiwania silnego protektora. Epizod ten, choć krótkotrwały, do dziś jest żywy w lokalnej pamięci historycznej i bywa przywoływany jako dowód dawnych związków miasta z Polską.

Sytuacja zmieniła się radykalnie po wojnie trzynastoletniej. W 1454 roku, wobec wybuchu powstania antykrzyżackiego w Prusach, miasta i rycerstwo Nowej Marchii wykupiły zastaw z rąk zakonu, oddając się pod bezpośrednie zwierzchnictwo elektorów brandenburskich. Od tego momentu, aż do 1945 roku, Choszczno pozostawało w granicach państwa brandenburskiego, a później zjednoczonych Niemiec.

Wiek XVI, zwłaszcza jego pierwsza połowa, był dla Arnswalde okresem prawdziwej prosperity. Miasto, leżące na skrzyżowaniu szlaków handlowych, bogaciło się na handlu zbożem, wełną i drewnem. Rozwijało się rzemiosło — działały tu cechy sukienników, szewców, piekarzy, kuśnierzy i kowali. Arnswalde stało się jednym z największych i najludniejszych miast Nowej Marchii, ustępując miejsca jedynie nielicznym, takim jak Kostrzyn czy Myślibórz. Ten „złoty wiek” przerwała jednak katastrofa, która miała nadejść z odsieczą.

2.5 Upadek i zniszczenie w XVII wieku

Wojna trzydziestoletnia (1618—1648) była jednym z najtragiczniejszych konfliktów w dziejach Europy, a Nowa Marchia, jako teren tranzytowy i obszar walk między wojskami cesarskimi, saskimi i szwedzkimi, ucierpiała w niej szczególnie dotkliwie. Arnswalde, mimo potężnych murów, nie uniknęło zniszczeń. Miasto było wielokrotnie oblegane, łupione i zajmowane przez różne armie.

Kulminacja nieszczęść nastąpiła w 1637 roku, kiedy to miasto zostało zdobyte i doszczętnie spalone. Z dawnej, bogatej zabudowy, zarówno mieszkalnej, jak i reprezentacyjnej, nie ocalało praktycznie nic — spłonął ratusz, kościoły, domy patrycjuszy. Ogień oszczędził jedynie grube mury obronne i nieliczne budynki murowane. Ludność miasta została zdziesiątkowana przez działania wojenne, głód i epidemie (zwłaszcza dżumę). Z około 3-tysięcznej społeczności przedwojennej, po wojnie pozostało zaledwie kilkuset mieszkańców.

Wojna trzydziestoletnia zakończyła średniowieczny i renesansowy rozdział w dziejach Arnswalde. Miasto legło w gruzach, a jego odbudowa trwała dziesiątki lat i przebiegała w całkowicie zmienionych warunkach politycznych i gospodarczych. Z potęgi i bogactwa pozostały tylko wspomnienia i charakterystyczna sylwetka murów obronnych, które przez kolejne stulecia stopniowo popadały w ruinę lub były rozbierane, by ustąpić miejsca nowej zabudowie.

2.6 Wiek XIX — Epoka Przemysłu i Kolei

Po zniszczeniach wojny trzydziestoletniej miasto odradzało się powoli, ale konsekwentnie. Przełom XVIII i XIX wieku przyniósł zmiany związane z rozwojem państwa pruskiego. W 1701 roku elektor brandenburski koronował się na króla w Prusach, a Nowa Marchia stała się prowincją pruską.

Prawdziwy przełom cywilizacyjny nastąpił jednak w XIX wieku, w dobie rewolucji przemysłowej. Kluczowym wydarzeniem było doprowadzenie do miasta linii kolejowej. W 1847 roku oddano do użytku linię ze Szczecina do Poznania, która przebiegała przez Choszczno. Połączenie z resztą Prus i Europą stało się katalizatorem rozwoju gospodarczego. Arnswalde przestało być zaściankiem, a stało się ważnym węzłem komunikacyjnym.

W ślad za koleją przyszły nowe inwestycje. W mieście zaczęły powstawać fabryki. Działały tu między innymi:

— Fabryka zapałek — jedna z większych w regionie.

— Fabryka maszyn rolniczych — odpowiadająca na potrzeby rozwijającego się rolnictwa na żyznych ziemiach okolicy.

— Fabryka sukna — kontynuująca tradycje włókiennicze miasta.

— Fabryka papy — wykorzystująca lokalne surowce.

— Później, na przełomie wieków, uruchomiono także cukrownię, która stała się jednym z największych zakładów przemysłowych w okolicy.

Rozwój przemysłu pociągnął za sobą wzrost liczby ludności i rozbudowę miasta. Powstały nowe dzielnice willowe przy ulicach odchodzących od starego miasta, wzniesiono okazałe gmachy użyteczności publicznej — szkołę, szpital, pocztę, a także charakterystyczną, stojącą do dziś wieżę ciśnień.

Ważnym, choć dziś mało znanym elementem społeczności przedwojennego Arnswalde byli Żydzi. Społeczność żydowska w mieście była obecna od wieków, a w XIX wieku przeżywała swój rozkwit. Żydzi zajmowali się głównie handlem i rzemiosłem, prowadząc liczne, rodzinne firmy, sklepy i warsztaty. W 1850 roku w Arnswalde mieszkało około 300 Żydów, co stanowiło znaczący odsetek ludności. Posiadali oni własną synagogę, szkołę i cmentarz. Cmentarz żydowski, założony w pierwszej połowie XIX wieku, znajdował się na obrzeżach miasta, w okolicy dzisiejszej ulicy Wały Chrobrego. Dziś, po likwidacji w latach powojennych, teren ten zajmuje park, a jedynym śladem po dawnej nekropolii są pojedyncze macewy, które trafiły do zbiorów muzealnych. Rozwój antysemityzmu w Niemczech w latach 30. XX wieku i prześladowania hitlerowskie doprowadziły do likwidacji tej społeczności — większość żydowskich mieszkańców Arnswalde wyemigrowała lub zginęła w obozach zagłady.

2.7 II Wojna Światowa i upadek Arnswalde

Dla mieszkańców Arnswalde, podobnie jak dla całych Niemiec, rok 1939 przyniósł wybuch wojny. Miasto, choć położone z dala od głównych frontów pierwszych lat konfliktu, szybko odczuło jego skutki.

Już jesienią 1939 roku, na obrzeżach miasta, w rejonie dzisiejszej jednostki wojskowej, utworzono obóz jeniecki Oflag II B Arnswalde. Przeznaczony był początkowo dla polskich oficerów, a później także dla francuskich. Przez obóz przeszło kilka tysięcy jeńców, w tym tak znane postacie jak generał Franciszek Kleeberg (dowódca Samodzielnej Grupy Operacyjnej „Polesie”), major Henryk Sucharski (obrońca Westerplatte) czy pisarz Leon Kruczkowski. Warunki w obozie były trudne, ale jeńcy rozwijali działalność kulturalną i konspiracyjną, co opisał później w swojej twórczości Leon Kruczkowski. Oflag II B funkcjonował do stycznia 1945 roku, kiedy to w obliczu zbliżającego się frontu, jeńców ewakuowano w głąb Rzeszy w trakcie tzw. „marszu śmierci”.

W samym mieście, w zakładach przemysłowych i gospodarstwach rolnych, zatrudniano na przymusowych robotach Polaków i jeńców wojennych. Szacuje się, że w okolicy pracowało około 300 Polaków, głównie wywiezionych z terenów Generalnego Gubernatorstwa.

W styczniu i lutym 1945 roku front wschodni zbliżał się nieuchronnie do Arnswalde. Armia Czerwona, po zdobyciu Warszawy i Poznania, parła na zachód. Miasto, które przed wiekami uchodziło za twierdzę nie do zdobycia, zostało włączone w system niemieckich umocnień — Wału Pomorskiego. Niemiecka załoga, w skład której wchodziły oddziały Wehrmachtu, Volkssturmu i SS, przygotowywała się do obrony.

Bitwa o Choszczno rozpoczęła się w pierwszych dniach lutego 1945 roku i trwała z przerwami do 23 lutego. Były to jedne z najcięższych walk na Pomorzu Zachodnim. Atakująca od wschodu Armia Czerwona napotkała zacięty opór. Miasto było ostrzeliwane przez artylerię i bombardowane z powietrza. Walki toczyły się o każdy dom, o każdą ulicę. W rezultacie, po kapitulacji niemieckiej załogi, Arnswalde legło w gruzach. Zniszczeniu uległo około 80% zabudowy — na 1680 budynków mieszkalnych ocalało zaledwie 335. Z bogatej, wielowiekowej tkanki miejskiej, oprócz murów obronnych i barbakanu, ocalały jedynie nieliczne obiekty: gotycki kościół parafialny, budynek dworca kolejowego, wieża ciśnień (w połowie) i kilka kamienic na obrzeżach starówki.

23 lutego 1945 roku to symboliczna data końca niemieckiego Arnswalde i jednocześnie początek nowego, polskiego rozdziału w dziejach Choszczna. Miasto, które przez ponad 660 lat było niemiecką enklawą na Pomorzu, przestało istnieć. Na jego zgliszczach, wśród ruin i gruzów, mieli wkrótce pojawić się nowi mieszkańcy, którzy przywieźli ze sobą nie tylko swoje rodziny i dobytek, ale także własną historię, kulturę i język. To im, repatriantom z Kresów Wschodnich, poświęcony zostanie kolejny rozdział tej opowieści.

ROZDZIAŁ III: PRZEŁOM 1945 — NOWA OJCZYZNA

3.1 Miasto umarłych — widok po bitwie

Gdy 23 lutego 1945 roku ucichły ostatnie strzały, a niemiecka załoga Arnswalde skapitulowała przed oddziałami 61 Armii I Frontu Białoruskiego, miasto, które przez ponad 660 lat nosiło tę nazwę, przestało praktycznie istnieć. To, co pozostało, było jedynie cmentarzyskiem domów, ulic i ludzkich marzeń. Z 1680 budynków mieszkalnych, jakie stały w Arnswalde przed wojną, ocalało zaledwie 335. Zniszczenia sięgały 80 procent zabudowy, a w samym sercu miasta, na starówce, ruina była niemal całkowita.

Pierwsi Polacy, którzy dotarli w te okolice wiosną 1945 roku, opisywali Choszczno jako „miasto umarłych”. Wśród morza gruzów sterczały jedynie nieliczne ocalałe budynki: gotycki kościół parafialny, który mimo uszkodzeń wciąż górował nad okolicą, charakterystyczna, choć nadwerężona wieża ciśnień, budynek dworca kolejowego oraz fragmenty murów obronnych z barbakanem. Reszta była stertą cegieł, pogiętego metalu i zgliszczy. W powietrzu unosił się wciąż swąd spalenizny, a wiosenne roztopy odsłaniały kolejne, mrożące krew w żyłach ślady niedawnej tragedii.

W mieście nie było już niemal nikogo. Część niemieckiej ludności zbiegła przed nadciągającym frontem na zachód. Ci, którzy pozostali, albo zginęli w trakcie walk, albo wkrótce mieli podzielić los wysiedleńców. Na gruzach Arnswalde zaczynała się właśnie nowa, polska historia, której pierwszymi aktorami nie byli jednak cywilni osadnicy, ale żołnierze Armii Czerwonej i przedstawiciele nowej, komunistycznej władzy.

3.2 Sowiecka komendantura wojenna

W pierwszych tygodniach po zdobyciu miasta, jedyną władzę sprawowała tu sowiecka komendantura wojenna. Na jej czele stanął podpułkownik Jaworowicz, a jego zastępcą do spraw gospodarczych i akcji żniwnej został major Drozdow. Dla nich Choszczno było przede wszystkim terenem operacyjnym, który należało zabezpieczyć, oraz źródłem łupów wojennych.

Sowieci natychmiast przystąpili do zabezpieczania poniemieckich obiektów gospodarczych, ale robili to w specyficzny sposób. Rozpoczął się na masową skalę demontaż i wywóz do ZSRR wszystkiego, co przedstawiało jakąkolwiek wartość: maszyn przemysłowych, urządzeń fabrycznych, a nawet wyposażenia gospodarstw rolnych. Jak wynika z badań historyka Grzegorza Baziura, znaczną część tego procederu Sowieci realizowali za zgodą niesuwerennego Rządu Tymczasowego w Warszawie, który Stalin traktował w kategoriach swojej kolonii. Dla Polaków, którzy wkrótce mieli przybyć na te ziemie, oznaczało to, że zastaną nie tylko zniszczone miasto, ale także ogołocone z wyposażenia zakłady pracy i majątki rolne. Sytuacja społeczno-polityczna i gospodarcza w Choszcznie i powiecie choszczeńskim zaczęła ulegać stopniowej stabilizacji dopiero po wycofaniu z końcem 1945 roku większości oddziałów sowieckich.

3.3 Przybywają polskie Grupy Operacyjne

Pierwszymi zwiastunami polskiej administracji na tych terenach były tzw. Grupy Operacyjne. Były to zespoły ludzi, często bez żadnego przygotowania administracyjnego, ale obdarzonych misją przejęcia władzy i organizacji życia na nowo. Ich sytuacja była niezwykle trudna, gdyż musieli negocjować z sowieckim komendantem wojennym, który był jedynym rzeczywistym gospodarzem tych terenów.

W kwietniu 1945 roku, dwa miesiące po zdobyciu Arnswalde, do Choszczna przybyła pierwsza Grupa Operacyjna pod przewodnictwem Bolesława Kowalczyka. Jej zadaniem była organizacja terenowych struktur władzy Rządu Tymczasowego RP oraz przejęcie obiektów gospodarczych, maszyn i urządzeń. Priorytetem było zabezpieczenie tego, co jeszcze pozostało, przed dalszym demontażem i wywozem do ZSRR.

Niemal równocześnie działała druga Grupa Operacyjna — Resortu Gospodarki Narodowej i Finansów pod przewodnictwem Antoniego Berschki, która miała przejąć od sowieckich władz wojskowych zakłady przemysłowe. Z tym właśnie Polacy mieli najwięcej problemów. Dotyczyło to zwłaszcza większych zakładów przemysłowych, zlokalizowanych w Choszcznie, Drawnie i Reczu, które Sowieci traktowali jako swoje łupy wojenne. Problemy występowały także przy przejmowaniu obiektów rolnych: majątków, gospodarstw, pól, łąk i pastwisk.

Stopniowe przejmowanie obiektów gospodarczych w powiecie choszczeńskim trwało od kwietnia do sierpnia 1945 roku. Ostateczny raport, dotyczący stanu gospodarki w powiecie choszczeńskim, szef Grupy Operacyjnej sporządził dopiero w październiku 1945 roku. Te miesiące to czas niepewności, chaosu i ciągłych negocjacji, w których strona polska była zdecydowanie słabszym partnerem.

3.4 Organizacja polskiej administracji

Równolegle do przejmowania majątku trwała budowa zrębów polskiej administracji. Na Ziemiach Odzyskanych proces ten wyglądał nieco inaczej niż w Polsce centralnej. Nie można było tutaj tworzyć od razu w pełni ukształtowanych organów władzy. Ziemie te wymagały przede wszystkim zasiedlenia przez polską ludność.

W miarę przesuwania się frontu władzę nad zajmowanymi terenami przejmowały komendantury wojskowe, których podstawowym zadaniem było zapewnienie bezpieczeństwa, regulowanie stosunków pomiędzy żołnierzami a ludnością cywilną oraz pomiędzy ludnością polską i niemiecką. Stopniowo komendantury przekazywały władzę w ręce cywilne.

Stan odrębności Ziem Zachodnich podkreślała uchwała Rady Ministrów z 14 marca 1945 roku, która podzieliła te tereny na okręgi, a te na obwody. Na czele okręgu stał pełnomocnik okręgowy (wojewoda), na czele obwodu — pełnomocnik obwodowy (starosta). W przypadku powiatu choszczeńskiego, organizacja administracji rozpoczęła się właśnie w tym trybie.

Pierwsi urzędnicy, którzy przybyli do Choszczna, musieli zmierzyć się z niewyobrażalnymi trudnościami. Brakowało dosłownie wszystkiego: mieszkań, biur, papieru, atramentu, pieczątek. Działano w prowizorycznych warunkach, często w piwnicach ocalałych kamienic lub w poniemieckich budynkach gospodarczych. Prowadzono pierwsze spisy, ewidencję ludności, inwentaryzowano majątek poniemiecki.

3.5 Wysiedlenia ludności niemieckiej

Wśród ruin wciąż jeszcze przebywali nieliczni Niemcy, którzy nie zbiegli lub nie zginęli w czasie walk. Byli to często starcy, kobiety i dzieci, w większości kompletnie zagubieni i przerażeni. Ich obecność na terenach, które miały stać się polskie, była traktowana przez nowe władze jako stan tymczasowy i niepożądany.

Proces wysiedleń ludności niemieckiej z terenu powiatu choszczeńskiego rozpoczął się jeszcze w 1945 roku i trwał w kolejnym roku. Z dokumentów archiwalnych wynika, że sprawy związane z wysiedlaniem Niemców były jednym z kluczowych zadań nowej administracji. W latach 1945—1946 prowadzono szczegółową ewidencję, rejestrację i stopniowe wysiedlanie Niemców.

Był to proces niezwykle złożony i trudny, zarówno od strony organizacyjnej, jak i ludzkiej. Dla wysiedlanych Niemców był to koniec świata — opuszczali domy, w których mieszkały pokolenia ich przodków. Dla przybywających Polaków — symboliczne zamknięcie niemieckiego rozdziału i początek nowego. Należy jednak pamiętać, że dla Polaków przybywających z Kresów, którzy sami dopiero co stracili swoje domy na Wschodzie, los wysiedlanych Niemców często nie budził współczucia. Było to spotkanie dwóch tragedii, dwóch bezdomności, które zderzyły się ze sobą na zgliszczach Arnswalde.

3.6 Akcja osadnicza — przybywają Kresowiacy

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 15.75
drukowana A5
za 41.85