E-book
27.3
drukowana A5
32.34
Bumerang

Bezpłatny fragment - Bumerang


3.9
Objętość:
103 str.
ISBN:
978-83-8155-583-8
E-book
za 27.3
drukowana A5
za 32.34

,, Czasem przeszłość potrafi wrócić do nas w najmniej oczekiwanym momencie niczym bumerang”

Projekt okładki: M. Kuna

Redakcja: M. Kuna

Redakcja techniczna: Zespoł autorki

Korekta: M. Kuna

© for the text by Monika Piasek

© for this edition by Bumerang, Łódź 2018

Projekt i wykonanie okładki © by. Katarzyna Czajkowska

Wydanie I


Mojej ukochanej mamie i ukochanemu za wszystko oraz przyjaciołom, którzy dodawali mi power do działania i mówili abym wydała tą książkę. Oraz Kasi za zaprojektowanie i wykonanie okładki. Bardzo ci dziękuję ci Kasiu

Autorka

Bumerang

Obudziłam się za oknem był piękny majowy ranek od razu przypomniałam sobie to dziś ten dzień ten najważniejszy na który czekam od tylu lat. Byłam w dobrym humorze, żeby nie powiedzieć, że w euforii. Spojrzałam machinalnie na Adama spał wyglądał tak słodko a może to hormony ciążowe już dawały znów o sobie znać. Wstałam z łóżka poszłam do kuchni i zrobiłam sobie herbaty zawsze piłam rano herbatę taki od rytuał codzienny. Nagle rozległ się dzwonek telefonu to moja przyszła teściowa

— cześć Aniu i jak gotowa już jesteś czy dać ci jeszcze chwilę

— nie za 30 minut będę gotowa tylko się ubiorę i wezmę katalog

— ok to za czekać mam w garażu czy wejść na górę

— wejdź na górę

— ok papa

— pa

Wszystko miałam naszykowane dnia poprzedniego więc byłam gotowa w 10 min ale chciałam, spokojnie wypić herbatę i coś jeszcze zjeść. Po 20 minutach rozległo się pukanie do drzwi to pewnie ona więc otworzyłam

— gotowa

— gotowa

— to jedziemy

No tak moja teściowa była zawsze konkretną babką w końcu ścisły umysł do bólu. Ale kochałam ja jak swoją mamę. Gdy wsiadłyśmy do samochodu przez całą drogę milczałyśmy. W radiu leciała jakaś głupia muzyka, która mnie tylko wkurzała. A też chciałam, aby wszystko wyszło perfekcyjnie tego dnia. Gdy wchodziliśmy do fryzjera przywitała nas Gabi dziewczyna około 25 lat w blond długich włosach.

— witajcie Karolina zaraz będzie tylko się dopije kawę

— ok- odpowiedziałam machinalnie

Rzeczywiście po jakiś 5 min Karolina weszła i zaprosiła mnie na fotel. Wszystko trwało może z 30 minut jak otworzyłam oczy zobaczyłam pięknie ułożone włosy w luźny kok.

— gotowe — powiedziała

— pięknie zaraz zapłacę u Gabi

— dobrze i wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia

— dziękuję

Wyszliśmy z salonu i udaliśmy się do auta po kilku minutach Maria odezwała się do mnie

— co tak posmutniałaś czyżby stres przedślubny cię dopadł?

— nie -odpowiedziałam

— ale widzę że jest coś nie halo

Czułam że muszę to w końcu z siebie wydusić

— żałuję że tata nie dożył tego dnia byłby zadowolony

Maria spojrzała na mnie wzrokiem smutnym dobrze wiedziała, że mimo wszystko kochałam tatę

— Aniu nic nie poradzimy na to, ale jak chcesz to płacz teraz bo potem będziesz miała makijaż i ci się rozmaże

— ok.

Popłakałam się pierwszy raz jak mała dziewczynka przy niej, czułam tylko jak łzy spływają mi po policzkach. Po chwili dojechaliśmy na miejsce. Po 30 minutach już byłam umalowana i wyruszyliśmy w drogę powrotną do mnie przez drogę uzgadnialiśmy ostatnie szczegóły i gdy wyjechałyśmy do garażu pożegnaliśmy się a ja poszłam na górę swoją drogą od razu pomyślałam czy Adam już wstał czy może jeszcze śpi smacznie a to było do niego bardzo podobne, bo był śpiochem. Gdy w końcu wjechałam na górę windą i otworzyłam drzwi okazało się, że Adam już nie spał brał prysznic. Gdy poszłam do kuchni zrobiłam sobie kolejną herbatę a jemu kawę. Po chwili ukazał się mi Adam w kuchni miał na sobie ręcznik, który zakrywał go od pasa w dół od razu pomyślałam jaki jest przystojny. Po chwili Adam się odezwał

— pięknie wyglądasz a ta fryzura normalnie extra

Widziałam jak w jego oczach są iskierki dobrze je znałam to znaczy, że był ze mną szczery. Po chwili dopiero mu odpowiedziałam.

— dzięki Adam, ale ty też wyglądasz fajnie nawet w samym ręczniku.

Zaczerwienił się po chwili rozległ się domofon od razu pomyślałam, że pewnie to Filip, Adama świadek, a nasz kumpel od serca. Kiedy Adam poszedł mu otworzyć zrobiłam mu też kawę, nigdy nie odmawiał kawy u nas. Adam w tym czasie poszedł ubrać się w coś stosownego a ja otworzyć drzwi od mieszkania ukazał się mi widok Filipa w elegancko skrojonym garniturze w kolorze grafitowym jego uśmiech od razu był widoczny. Po sekundzie się odezwał, gdy weszliśmy do mieszkania

— Adam już gotowy czy jeszcze śpi- zaśmiał się

— na razie ubiera się w dres jeszcze jest czas a poza tym to i tak musicie na mnie poczekać

— to fakt Aniu

Momentalnie dołączył do nas Adam przywitał się z nim i poszliśmy do kuchni wypić wcześniej już przygotowane napoje. Od razu pomyślałam, że zaraz pewnie dołączy do nas Magda z swoim chłopakiem Rafałem, bo zaraz powinni być w końcu na zegarze dochodziła już godzina 12 a ich nie było jeszcze. Chłopaki zobaczyli, że się zamyśliłam i od razu zasypali mnie pytaniami

— o czym tak myślisz -zapytał Adam

— ciekawe za ile będzie Magda z Rafałem

— pewnie już jadą ale jak chcesz to zadzwoń i się zapytaj

Adam podał mi telefon, gdy już miałam dzwonić, gdy rozległ się dźwięk domofonu.

Adam się uśmiechnął do mnie

— no i wywołałaś wilka z lasu

— no i dobrze bo muszę jeszcze iść po wiązankę — Kwiaciarnie miałam na przeciwko więc miałam ułatwione zadanie ale mimo wszystko poszłam tam z Magda która od razu wiedziała że idziemy po wiązankę. Gdy wróciliśmy Adam z Filipem palili papierosy na balkonie. Ehh jak wkurzał mnie zapach papierosów w ciąży choć sama paliłam przed ciążą jak smok. Gdy weszłam jednak na balkon ukazał mi się widok Adama, który mnie zszokował był już ubrany nie miał tylko krawata i butów a tak już gotowy a ja nic. Magda do mnie od razu rzuciła tekst typowy dla niej

— idziemy się ubierać już czas a chwilę nam to zajmie.

— dobrze — odpowiedziałam jej stanowczym głosem

Samo ubranie zajęło nam jakieś 10 minut, ale wpinanie ozdoby w włosy zajęło nam kolejne 5 min w tym czasie usłyszałam dzwonek do drzwi i głos mojego przyszłego teścia Andrzeja, który przyjechał po nas w końcu on miał zawieźć nas do ślubu. Serce zaczęło walić mi jak młotem a policzki czułam jak mi się rumieniom nie wiedziałam, jak zareaguje Adam, gdy mnie zobaczy i zaczęłam się obawiać jego reakcji nie widział mojej sukni ślubnej więc nie wiedział jak będę wyglądać tego dnia. Przez drzwi usłyszałam Adama, który mówił abym już wyszła Magda takiego też była zdania

— Anka musimy już iść nie denerwuj się bo ślicznie wyglądasz.

Miała rację pomyślałam wóz albo przewóz i wyszłam z sypialni Adam jak mnie zobaczył miał minę zdziwiona, ale pozytywnie Filip i reszta osób byli zdumieni. Gdy w końcu mój narzeczony się odezwał

— wyglądasz cudownie ale czy na pewno ty to ty?

Takiej reakcji się nie spodziewałam byłam zdziwiona tak samo jak reszta, gdy w końcu wszyscy się ogarnęli padło hasło od Andrzeja

— jedziemy macie wszystko- głos miał spokojny, ale stanowczy

Pospiesznie sprawdziłam, czy mam dowód wzięłam wiązankę Adam i Filip zrobili to samo po chwili byliśmy w aucie, już wyjeżdżaliśmy z garażu, gdy, Andrzej się na chwilę zatrzymał i powiedział mam coś dla was specjalnego byłam zaskoczona i Adam tak samo nie wiedzieliśmy o co chodzi, gdy nagle nie rozbrzmiało U2 beatiful day.

— i jak wam się podoba

Odpowiedzieliśmy obydwoje zgodnie

— super

Jechaliśmy do urzędu parę minut, gdy zajechaliśmy na miejsce mama moja i Adama już były cieszyłam się, bo dawno swojej mamy nie widziałam i tęskniłam za nią. W trakcie czekania na nasz ślub zjechali się wszyscy goście, oprócz jednego mojego chrzestnego wiedziałam, że miał operację więc mogłam liczyć się z tym, że nie przyjedzie. Nagle, gdy weszliśmy do urzędu ukazał mi się człowiek wysoki bardzo krótko ostrzyżony podeszłam bliżej, gdy nagle on się odwrócił

— witaj myślałem, że zaprosisz na własny ślub no nie ładnie tak postępować — miał typowo dla siebie kpiący uśmieszek

Kurwa to Mariusz od razu go poznałam po jego mordzie byłam wściekła na tyle że nie słyszałam, jak woła mnie Adam. Mariusz był największym błędem mojego życia i najgorszym wrogiem numer jeden. Mimo wszystko odpowiedziałam mu szybko i stanowczo

— wypierdalaj stąd nie chce cię więcej widzieć a poza tym chyba masz zakaz zbliżania się do mnie? — ton starałam się mieć najostrzejszy z możliwych dla mnie

— tak ale o tobie nie mogę zapomnieć i jeszcze ci się przypomnę w najmniej oczekiwanym momencie życia — jego głos nagle spoważniał i zmienił się w groźny

To prawda był zdolny do tego, ale gdy już w końcu poszedł ja wróciłam do gości i Adama. Magda zobaczyła, że jestem cała roztrzęsiona zapytała mnie czy coś się stało

— nie Madziu nic denerwuje się ślubem

— kto to był

— znajomy z dawnych lat

Po jej mimice twarzy wywnioskowałam, że łyknęła ścieme odetchnąć mogłam z ulgą, gdy nas zaproszono do pokoju przy sali ślubów daliśmy dowody i czekaliśmy znów przed salą. Po chwili zaproszono nas czułam jak w przekraczając próg sali serce zaczęło walić jak młotem wątroba z żołądkiem połączyły się a moja córka pewnie nie źle piruety kręci w moim brzuchu. Ślub trwał 20 długich minut, gdzie złożyłam ostatni raz podpis swoim panieńskim już nazwiskiem. Byłam dumna z siebie i z Adama udało się nam w końcu. Ludzie ustawiali się w kolejce do nas z życzeniami a my tylko odbieraliśmy życzenia i prezenty. Po wszystkim udaliśmy się na przyjęcie weselne do knajpy było nas raptem 20 osób nie chciałam robić wesela dlatego że kasa i dwa, i najważniejsze byłam w 4 miesiącu ciąży więc całonocna dzika balanga odpadała. Po wszystkim udaliśmy się do domu, gdzie jeszcze miało być coś na zasadzie after party po ślubne na którym mieli być nasi przyjaciele. Impreza trwała do czwartej rano. Gdy ostatni goście wyszli i posprzątaliśmy mieszkanko położyliśmy się do łóżka od razu Adam zapytał mnie co to był za facet w urzędzie co mnie tak wkurwił

— pamiętasz opowiadałam co kiedyś o Mariuszu- głos miałam lekko niespokojny

— pamiętam to był on? Ale jak — po jego minie widziałam, że był zdziwiony

— nie wiem, ale mam złe przeczucia groził mi — i w tym momencie głos mi się totalnie załamał

— kochanie nic się nie stanie tobie ani dziecku zaufaj mi- mówił to tak spokojnie, że mu uwierzyłam

Po tych słowach Adama naprawdę się uspokoiłam wiedziałam, że nas obroni wiedział prawie wszystko o nim więc mógł się domyślić do czego jest zdolny. Ale byliśmy tak zmęczeni, że usnęliśmy od razu.

Następnego dnia obudził nas dzwonek do drzwi to była moja teściowa chciała nam pomóc sprzątać jednak, gdy zobaczyła mieszkanie posprzątane na błysk szybko się ulotniła od nas a my wstaliśmy z łóżka i poszliśmy na pierwszą randkę jako małżeństwo. W poniedziałek Adam już wrócił do pracy a ja poszłam do lekarza zobaczyć co u maleństwa w końcu 20 tydzień ciąży półmetek za mną byłam tak tym podniecona, że zapomniałam o karcie ciąży i musiałam się wrócić do domu. Gdy weszłam do gabinetu pani doktor co prowadziła moja ciążę spojrzała na mnie badawczym wzrokiem

— ale ładnie pani wygląda wcale nie widać po pani ciąży

— dziękuję

— niech idzie pani do gabinetu obok tam czeka już na panią doktor i zrobi dokładnie USG dzidziusia

— dobrze już idę

Po chwili weszłam do środka lekarka zaprosiła mnie na leżankę.

— to zobaczymy co słychać u maleństwa

— no nie mogę się doczekać

Po kilku minutach badania było wszystko wiadomo na 100 % dziewczynka i też, że będzie zdrowa jak ryba. Odetchnęłam z ulgą. Cieszyłam się, że stres związany z przygotowaniami do ślubu i samym nim nie zaszkodził kruszynce. Następne dni, tygodnie minęły niczym jak ktoś włączył mi szybkie przewijanie w dvd, dobrze się nie obejrzałam a na kalendarzu w moim telefonie był 9 lipca. Wstałam jak co dzień z Adamem choć moja ciąża była już mocno widoczna w końcu to 25 tydzień. Adam po powrocie z pracy jak zwykle zjadł obiad i poszedł do komputera zaraz grał audycje w radiu internetowym grał tyle lat, że w środowisku, że zaczynał mieć już ksywę weteran. Znał większość starszych zespołów a nawet robił z nimi wywiady byłam z niego bardzo dumna. Tego dnia grał audycje discopolowa nie lubiłam ich może dlatego że ta muzyka nic oprócz dzieciństwa mi się przypominała. Widziałam, jak Adam pisze z jakąś laska, ale olałam to przez ten czas nauczyłam się, że je spławiał a jemu czasem było ich szkoda. Kilka dni później, gdy otworzyłam jego komputer a w nim wiadomości od Oliwii tej co kilka dni temu do niego pisała. Czułam jakbym dostała w głowę, bo nie dość, że jej nie spławił to jeszcze pisał z nią jak z dobrą przyjaciółka. Gdy Adam wrócił z pracy od razu zaczęłam temat Oliwii.

— Adam widzę, że nadal piszesz z ta laska — głos miałam poirytowany

— tak fajna z niej babka nie jest to typowa napalona laska po prostu się kumplujemy — słyszałam w głosie, że chciał mnie uspokoić

Po chwili jeszcze dodał

— wiesz ma bardzo ciężko w domu jej mąż jest glina a do tego ma dwie córki które się strasznie kłócą ze sobą

— Adam, ale nic cię z nią nie łączy. — spojrzałam na niego badawczo

— nie kochanie — i się uśmiechnął

Po tych słowach się uspokoiłam po chwili jeszcze dodał

— jak chcesz to napisz do niej może też znajdziecie wspólny język

— nie dam sobie spokój poza tym z tego co widzę jest starsza więc dam sobie spokój

Po kilku dniach od tej rozmowy dostałam od niej wiadomości na Facebooku :

Hej Aniu to ja ta przerażająca staruszka której tak się boisz: P ...mam do Ciebie ogromna prośbę rzekłabym wagi państwowej ;) ....czy mogłabyś wygilgotać ode mnie Adasia.

Pomyślałam od razu co za małpa wredna jak ona śmie, ale miałam świadomość, że to moja jedyna szansa, aby zweryfikować Adama słowa o niej, ale też mieć rękę na pulsie w tej sprawie. Więc udałam dobrą minę do złej gry i od razu przeszłam do pisania z nią. Pierwsze jej pytanie padło

„Mam nadzieję że nie masz nic przeciwko temu że pisze z Adamem jest super facetem, a ty fajna babka musisz bardzo go kochać i ufać że pozwalasz mu pisać że mną”

Odpowiedziałam jej po chwili musiałam uspokoić emocje

„Nie, nie mam ufam mojemu mężowi i wiem że mnie nie zrani ani skrzywdzi”

Faktycznie ufałam mu tak mocno, że nie widziałam w tym coś złego w końcu ja kolegowałam się z Filipem i Adam nie był zazdrosny więc dlaczego mam być ja? Poza tym ja Adama nigdy nie zdradziłam a on mnie ba nawet nie dał mi nigdy powodów do zazdrości a też fakt, że do typu zazdrośnicy ja nie należałam. Kolejne dni mijały leniwie i rutynowo jednak była pewna rzecz, która zaczęła mnie niepokoić Adam coraz mniej miał czasu dla mnie a więcej dla Oliwii, ale ponieważ ja też z nią od czasu do czasu pisałam to byłam spokojna przecież było by jej chyba głupio odbić męża jak pisze się z jego żoną. Ale nic pomyślałam nie długo wyjeżdżamy na urlop na Mazury więc odbije sobie to. Nadszedł dzień moich 25 urodzin byłam taka szczęśliwa od samego rana, może dlatego że od przebudzenia moja córeczka zrobiła sobie, że mnie stadion piłkarski i kopała gol za golem a już faul nadszedł, gdy oberwałam pod żebro, które kilka lat wcześniej miałam złamane. Adama już nie było w domu pojechał samochodem do pracy, byłam zdziwiona, bo zawsze go szykowałam dawałam drugie śniadanie a przede wszystkim piliśmy zawsze kawę poranna razem, ale może chciał abym się wyspała w własne urodziny, tym bardziej że za 3 dni już wyjeżdżaliśmy a jeszcze nie byliśmy spakowani. Gdy w końcu zjadłam śniadanie i wypiłam herbatę naszła mnie ochota na lody, więc od razu się naszykowałam i pojechałam do centrum handlowego. Dojechałam tam samochodem w ciągu kilku minut wjechałam do garażu zaparkowałam auto i poszłam na lody a potem na jakieś zakupy. Po 3 godzinach wróciłam do auta moje auto było uderzone w prawy tylni reflektor wkurzyłam się strasznie, bo prawko miałam od pół roku a samochód od trzech miesięcy. Poszłam do ochrony, która od razu przejrzała monitoring z garażu, ale sprawca był nie wykrycia, więc wróciłam do samochodu włożyłam zakupy do bagażnika i wsiadłam do auta. Nagle w lusterku wstecznym zobaczyłam jego to był Mariusz od razu go poznałam zanim zdążyłam zareagować już czułam koniec lufy na moim brzuchu mierzył nie do mnie tylko do mojego dziecka ogarnęła mną furia, która doprowadziła do tego, że od razu wyciągnęłam gaz z schowka przy kierowcy i na oślep celowałam efekt zamierzony wytraciłam mu spluwę z dłoni i rzuciłam ja na wycieraczkę pasażera. Po chwili, gdy przestał się dusić wyszedł z auta i zaczął krzyczeć, zauważyłam jak oczy mu łzawią

— zapłacisz mi za to kurwo, chciałem po dobroci, ale skoro wolisz na ostro to ok to miało być ostrzeżenie, bo masz mi oddać to co zabrałaś mi 7 lat temu. — po głosie wywnioskowałam, że był wkurwiony i zaskoczony

Od razu mu odbiłam piłkę

— nic ci nie zabrałam, daj mi spokój widzisz, że jestem w ciąży, jeśli coś się stanie mojemu dziecku to osobiście załatwię ci dożywocie i nikt ci nie pomoże. — miałam chyba w tym momencie najostrzejszy ton z możliwych

— jasne kumpli też ja wsypałem- dodał

— odwal się

Ruszyłam z piskiem opon po sekundzie zorientowałam się że ta jego spluwa jest nadal w moim aucie więc sięgnęłam po nią i wyrzuciłam ja z auta przez szybę on to widział i zaraz po nią pobiegł. Wróciłam do domu bardzo szybko, jednak od razu zdecydowałam zadzwonić do Adama aby jak najszybciej wrócił z pracy. Po 30 minutach był już w domu od razu patrząc po mnie widział jak się denerwuje

— Anka co się dzieje do jasnej cholery — był mocno wkurwiony

— Mariusz on przystawił mi broń do brzucha dobrze, że miałam gaz to mu prysłam prosto w oczy i miałam czas, aby uciec — wydedukowałam mu, bo po chwili zaczęłam płakać

— Anka nie wychodzisz z domu beze mnie lub Filipa zrozumiano

— Adam ja się go cholernie boje on mógł mnie i dziecko — nadal płakałam

Nie skończyłam mówić jak Adam mnie przytulił i zaczął uspokajać znowu powiedział ten tekst co usłyszałam od niego w noc poślubną

— dopóki będziemy razem nie ma prawa nic się tobie ani dziecku stać rozumiesz — znowu usłyszałam ten ton pewny siebie

— tak kochanie

Byłam zaskoczona z jego słów wynikało że dopóki będziemy małżeństwem nic mi się stanie a co później. Dochodziłam do siebie całe popołudnie po 15 minutach Adam wrócił z sklepu z papierosami swoimi palił marlboro gold ale w torbie widziałam jeszcze jedna paczkę r 1 najsłabszych papierosów na rynku zapytałam go od razu po co ta paczka

— Anka zapał to się uspokoisz — i rzucił we mnie paczką papierosów

— Adam zapomniałeś albo jesteś ślepy jestem w ciąży — zaskoczył mnie tym i mocno poirytował

— Ania nie uspokoisz się inaczej a poza tym nic ci nie mogę dać

— ok- w końcu uległam

zapaliłam czułam, jak nikotyna wchodzi mi w płuca potem żyły od razu miałam wyrzuty sumienia że truje dziecko i miałam już zgasić ale wiedziałam też z drugiej strony że tylko to mnie uspokoi. Po chwili byłam już opanowana a paczkę schowałam na najwyższą półkę w szafie. Doszliśmy z Adamem do wniosku, że muszę zrobić użytek z mojego pozwolenia na broń gazowa i jeszcze tego samego dnia pojechaliśmy do mojego zaufanego sklepu i kupiliśmy broń oraz naboje gazowe do niej. Gdy wróciliśmy do domu był wieczór byliśmy obydwoje bardzo zmęczeni. Od razu położyłam się do łóżka i pomyślałam, że to były chyba najgorsze urodziny w moim życiu. Po pierwsze dlatego że Mariusz mnie zaatakował a po drugie dlatego że przyszło pismo z sądu o terminie sprawy związanej z nim. myślałam o tym gorzej być już nie może i momentalnie usnęłam. Obudziłam się rano Adam już wychodził do pracy pocałował mnie w czoło. Od razu dało mi to do myślenia, że znowu jest coś nie tak przecież zawsze całował mnie w usta i przytulał. Pobiegłam do jego komputera i go włączyłam, nagle pojawił się komunikat o haśle do systemu byłam zaskoczona, bo zawsze tego nie było. Złamanie hasła zajęło mi dobrą chwilę, a gdy komputer się w końcu zalogował i weszłam na jego Facebooka ukazały mi się wiadomości z wczoraj w której Oliwia i Adam wyznali sobie miłość najpierw ona jemu, a później on jej. Czułam, jak serce rozrywa mi się na miliony kawałków, po chwili poczułam mocny kopniak od mojej królewny. Miałam ochotę napisać do Oliwii, a jemu wyrzucić rzeczy z Jednak wolałam się uspokoić poszłam do przedpokoju do szafy i wzięłam jednego papierosa z wczorajszej paczki r1 zapaliłam. Serce mi krwawiło strasznie przecież pojutrze mieliśmy wyjechać z teściami na Mazury to była swego rodzaju podróż poślubna, a on mnie zdradził. Gdy o tym pomyślałam od razu zaczęłam płakać. wieczorem wrócił z pracy byłam na tyle opanowana, aby grać dalej głupia. Plan zemsty miałam więc przeszłam do działania.

— Adam co u Oliwii dawno do mnie nie pisała czy coś się stało — udałam ton głupiej naiwnej

— nie po prostu nie ma ostatnio dużo czasu ja też z nią mniej pisze

Od razu do głowy wpadła mi myśl jakim jest wrednym kłamcą i oszustem, wiedziałam co jest grane a on nadal robił, że mnie głupią małpę miałam ochotę walnąć w pysk, ale tak żeby popamiętał do końca życia. Do końca dnia udawałam nadal swoje, chociaż nasze relacje mocno się ochłodziły czułam się jakbym nie znała go jakby to był zupełnie obcy mi facet głowa mnie od tego wszystkiego rozbolała więc poszłam spać, poza tym jutro mieliśmy do przejechania ponad 400 kilometrów więc chciałam się wyspać i wypocząć powiedziałam mu tylko dobranoc

— dobranoc Anka — rzucił od niechcenia

— wiesz że nie lubię jak na mnie mówi się Anka — i podniosłam głos

— oj tam daj spokój idź spać czepliwa jesteś już chyba hormony ciążowe znowu dają o sobie znać-głos miał na tyle obojętny a wręcz olewający że czułam że chce mnie tylko spławić

Poziom mojego wkurzenia podskoczył na maxa jednak powściągnęłam się w ostatniej chwili

— nie to może nerwy przez Mariusza. Dobranoc jeszcze raz a i nie pal już budzi mnie to

— dobrze już też zaraz idę spać. Dobranoc

Położyłam się na łóżku i usnęłam w parę minut.

Rano gdy się obudziłam Adam jeszcze spał więc postanowiłam przejrzeć jego telefon, i co się okazało mój pierdzielony mąż pisał z tamtą małpa do 2 w nocy, no tak w końcu jest godzina 9 a on śpi. Piętnaście minut po tym zadzwonił do mnie Andrzej czy jesteśmy już gotowi ja byłam i tak mu powiedziałam

— a Adam

— nie wiem wstał, ale czy jest gotowy to tez nie wiem — tu mówiłam prawdę bo naprawę nie wiedziałam

— ok to daj mi go

Przekazałam mi telefon Adam od razu powiedział, że jest gotowy choć nie był i dobrze o tym wiedział. Gdy Adam skończył rozmowę zaczął się szybko szykować po kwadransie był gotowy do jazdy mieliśmy jechać jednym autem, żeby się zmieniać i zaoszczędzić na paliwie, które ostatnio mocno poszło w górę. Myjąc kubek po herbacie przyjechali po nas rodzice Adama i wyruszyliśmy w drogę. Jechaliśmy około sześciu godzin byliśmy wszyscy zmęczeni drogą, ale pojechaliśmy się przywitać do znajomych teściów, których znali jeszcze z czasów studenckich. Dwa tygodnie na mazurach zleciały szybko, za szybko, ale w tym czasie dowiedziałam się kogo mój mąż kocha i ile znaczę ja i nasze dziecko, a znaczyliśmy nic kompletne zero czułam się skrzywdzona oszukana i jeszcze wykorzystana przez niego. Byłam mu tak potrzebna tylko do robienia krycia przed rodzicami i ludźmi. W ostatni wieczór pobytu, gdy moi teściowie poszli spać ja wyszłam na werandę domku wynajmowanego i patrzyłam się w jezioro, myślałam o tym wszystkim co mi się przydarzyło w ostatnich miesiącach nagle nie spodziewanie doszedł do mnie Adam

— czemu jeszcze nie śpisz jest pierwsza w nocy — stanął obok mnie, ale nie patrzył się na mnie tylko przed siebie

Odbiłam mu piłkę bardzo szybko i skutecznie

— a ty? — głosem ciętej riposty

— nie mogę zasnąć i poza tym chyba mamy do pogadania — nagle jego ton stał się poważny

— a o czym niby chcesz ze mną rozmawiać przecież idealnie cię kryłam przez te dwa tygodnie, czyż nie? -Spojrzałam na niego wzrokiem zimnej wyrafinowanej kobiety nie ciepłym i kochającym jak kiedyś.

— tak to prawda, ale chcę z tobą porozmawiać a raczej ci coś zaproponować — zaintrygował mnie tym tekstem

— słucham?

— moja propozycja jest prosta i nie do odrzucenia ja ciebie i nasze dziecko chronię przed Mariuszem, a ty w zamian kryjesz mój związek z Oliwią.

— chyba oszalałeś mi to proponując jesteśmy małżeństwem nawet nie trzy miesiące a ty co już mnie nie kochasz.

— fakt jest taki że za szybko wzięliśmy ślub bo zaszłaś w ciążę, kochałem cię fakt, ale teraz kocham Oliwie i ona się dla mnie liczy no i dziecko które nosisz pod sercem. — nie znałam tego tonu

Byłam tak wściekła że miałam ochotę go uderzyć gdy się zamachnęłam wykręcił mi rękę do tyłu i aż łzy mi napłynęły do oczu a ręka mnie bolała strasznie wtedy on się odezwał

— teraz tylko wykręciłem ci rękę ale nigdy nawet nie próbuj mnie uderzyć ani krzyknąć pamiętaj do października masz absolutną ochronę a później jak będziesz grzeczna to będziesz ją mieć. — on nie żartował to było w wypisane na jego twarzy

Po jego słowach wywnioskowałam co to dla mnie znaczy byłam w cholernym potrzasku bez nadziei na wyjście z niej więc się zgodziłam

— ok zgoda, ale jeśli coś mi się stanie w czasie ciąży to cię osobiście uduszę -I wyszłam.

Tej nocy Adam spał na kanapie a ja w sypialni. Rano, gdy się obudziłam jego nie było nadal w sypialni, więc postanowiłam się ubrać i zejść na śniadanie, tym bardziej że słyszałam już jak Maria buszuje w kuchni robiąc śniadanie dla nas. Nagle Andrzej wszedł do pokoju

— Aniu co się stało w nocy dlaczego Adam spał na kanapie?

— za gorąco mu było tutaj a na dole jest chłodniej

Lecz Andrzej nie uwierzył w te słowa i zaczął drążyć temat

— słyszałem twój jęk w nocy i waszą rozmowę na werandzie

Serce zaczęło walić mi jak młotem, byłam przerażona znałam go i wiedziałam że może zrobić piekło z życia Adamowi

— a co słyszałeś — zapytałam z niepokojem w głosie

— niewiele ale z tonu jakiego mówiliście wynikało że rozmawialiście bardzo ostro wręcz się kłóciliście

— tak to prawda drobne nie porozumienie

Teść już nie wnikał dalej na moje szczęście. Chyba mi uwierzył i wyszedł, miałam tylko nadzieję, że nie powie o tym Marii, bo z nią nie było by tak łatwo, a wiedziałam i znałam siebie, że w końcu pod naciskiem bym jej powiedziała. Półtorej godziny później zaczęliśmy się pakować do samochodu pod koniec, gdy auto było już załadowane przyjechała właścicielka oddaliśmy jej klucze i podziękowaliśmy za gościnę. W drodze powrotnej podjechaliśmy do przyjaciół rodziców pożegnać się i ruszyliśmy w dalszą trasę. W domu byliśmy po 20 od razu, gdy byliśmy sam na sam w końcu mu wypaliłam

— od tej pory ja śpię w sypialni a ty tutaj na kanapie. Łączy nas tylko dziecko i nic więcej. Nienawidzę cię za poprzednia noc.

Złapał mnie mocno za ramię ale tak mocno że mnie zabolało. Od razu mi powiedział

— to nie ty będziesz dyktować warunki tylko ja, a do to że mnie nienawidzisz to mi zupełnie wisi.

— powiedz mi Adam co ja ci zrobiłam że tak mnie traktujesz, twoja zdrada jedna sprawa ale przed wyjazdem na Mazury nie byłeś taki.

— dowiedziałem się całej prawdy o tobie

— ciekawe skąd

— przeczytałem twój pamiętnik okłamałaś mnie, powiedziałaś mi tylko że musiałaś uciekać od Mariusza i że cię wykorzystał, a to nawet nie jedna piąta całej historii

— Adam to nie tak nie chciałam ci mówić żeby cię chronić. Wiesz wyznaje zasadę mniej wiesz dłużej żyjesz, a do tej sytuacji idealnie pasuje.

— kurwa Anka słyszysz siebie byłaś z człowiekiem który powinien siedzieć w więzieniu i być tak zwaną „n”

— wiesz masz rację ale nie długo jest rozprawa nie wiem jak się potoczy

— to już twoja sprawa.-I wyszedł z mieszkania trzasnąć drzwiami.

Wrócił po dwóch godzinach kompletnie narąbany, alkoholem waliło od niego na kilometr aż mnie odrzuciło na metr. Położyłam go na kanapie a sama poszłam spać do sypialni, wiedziałam, że jeden mój fałszywy ruch i w razie co to po mnie, ale to nie był mój w tym największy problem za 3 dni miałam rozprawę w sądzie przeciwko Mariuszowi i to było główne moje zmartwienie. W dniu rozprawy spotkałam tego gnoja przed salą rozpraw miał odpowiadać za naruszenie zakazu zbliżania się. O napadzie w dniu moich urodzin wolałam nie wspominać dla własnego dobra i bezpieczeństwa. Rozprawa trwała około 40 minut później mieliśmy się stawić na wyczytanie wyroku. Gdy usłyszałam jaka kare dostaje byłam w szoku tylko grzywna. Byłam załamana on mi groził i sąd nic nie zrobił w tej sprawie czułam jak poczucie niesprawiedliwości bierze nade mną górę, teraz tylko się obawiałam, aby nie chciał się mścić. Nastał wrzesień a wraz z nim moje zajęcia w szkole rodzenia i gorączkowe przygotowania do niego. Mimo że było 5 tygodni do porodu nie miałam nic ani łóżeczka wybranego ani wózka tylko kilka ubranek dla maleństwa i oczywiście pełne serce miłość do Mileny do tak postanowiłam ją nazwać, zresztą to było jedyne co miałam ostatnio do powiedzenia w domu. W czwartek zadzwoniła do mnie Maria i chciała zabrać mnie na zakupy

— hej Aniu może pojedziemy jutro na zakupy do portu kupimy wszystko dla Milenki

— wiesz mamo ale jutro mam szkołę rodzenia więc może w sobotę, Adam akurat wyjeżdża na delegację

— ok to o której chcesz Aniu

Zastanowiłam się chwilę

— może o jedenastej

— ok. To jesteśmy umówione, później pójdziemy gdzieś na obiad.

— Oki to papa

— papa

Następnego dnia udałam się na dziesiąta do szkoły rodzenia na pierwsze zajęcia przywitała mnie tam położona w starszym wieku, jedna z tych co w czasach PRL były miła, po chwili weszła jeszcze młoda brunetka około trzydziestki i powiedziała, że ona będzie prowadzić zajęcia odetchnęłam z ulgą. Pierwsze zajęcia były tak nudne jak flaki z olejem, ale wytrwałam do końca wiedziałam, że jeśli chce rodzić w tym szpitalu to powinnam tu chodzić, bo łaskawej patrzą na taką rodząca. Po powrocie do domu zastałam Adama wkurzony był na maksa nie wiedziałam, dlaczego jest tak wkurzony, ponieważ ostatnio nie wchodziłam mu w drogę a wręcz przeciwnie, jednakże od samego mojego wejścia zaczął awanturę

— gdzie ty byłaś i po co?

— byłam w szkole rodzenia sam mówiłeś tam poszła więc o co ci chodzi

— ok ale zajęcia trwają godzinę a później gdzie byłaś

I znowu mnie wkurzył odpowiedziałam mu szybko.

— jak widzisz na zakupach, kupiłam coś do jedzenia i Milence ubranka i inne akcesoria zobacz po paragonach masz na nich godziny i przestań się mnie kurwa czepiać.

Zobaczył paragony i zdębiał mówiłam prawdę a on nie miał racji po chwili się dopiero odezwał

— aha ok

Tylko właśnie na tyle go było stać ostatnio nasze stosunki były do dupy i z każdym dniem coraz gorzej było. Miałam nadzieję tylko że narodziny dziecka coś zmienią. Następnego dnia udałam się na spotkanie z Marią do portu pojechałam swoim autem, Adam wyjechał chata wolna i kilka dni oddechu od tego tyrana. Jak dojechałam Maria była na miejscu już gdy mnie zobaczyła się uśmiechnęła

— hej Aniu jak się czujesz — parzyła na mnie z troską i czułością

— dobrze mamo, tylko coraz ciężej i chyba młoda się obniżyła, ale tak to jest super

Nie kłamałam naprawdę dobrze się czułam jak na koniec ciąży. Kiedy tylko skończyliśmy gadać o Milenie, Maria poruszyła temat Adama wiedziałam że tu może być o wiele gorzej.

— Ania dlaczego jak byliście u nas ostatnio to w zasadzie tu swoje a on swoje, mam wrażenie z ojcem jakbyście żyli w dwóch osobnych światach on w telefonie ty w dziecka

— mamo wydaje ci się po prostu mamy ostatnio słabszy moment może to dlatego że poród się zbliża wielkimi krokami

— Ania to nie to i obie dobrze wiemy. Z tego co posłuchałam jak kiedyś u was byłam to mój syn chyba z jakąś kobieta rozmawiał i nie wyglądało to na biznesową rozmowę wcale.

Gdy ona skończyła zdanie czułam jak tracę grunt pod nogami, czułam że jeszcze chwila i powiem jej o wszystkim

— mamo to przyjaciółka tylko tyle spokojnie mam rękę na pulsie

— na pewno?

— tak spokojnie

Tu akurat nie kłamałam bo mimo wszystko cały czas miałam ją na uwadze i pisałam z nią trzymając rękę na pulsie. Wiedziałam prawie o wszystkim. Tak w zasadzie powiedziałam jej po części prawdę. Zakupy trwały prawie sześć godzin, kiedy wróciliśmy na parking część rzeczy wzięłam ją część co się nie zmieściła ona, miałyśmy się spotkać w garażu u mnie. Gdy dojechałam do domu czekała mnie tam okropna niespodzianka na wycieraczce leżał list zaadresowany do mnie gdy go otworzyłam to osłabłam

„Może wygrałaś bitwę suko ale przegrasz tą wojnę, mam zasadę ciężarnym nic nie robię ale później lepiej wynajmij sobie dobrą ochronę bo nie wiesz kiedy możesz stracić łeb”

Gdy przeczytałam to cała się trzęsłam na szczęście Maria przyjechała kilka minut później i zdążyłam to schować w bezpieczne miejsce. Jednak poziom mego strachu był bardzo wysoki, ale Marii nie dałam go wyczuć. Po powrocie Adama pokazałam mu list

— co to jest do cholery, zobacz on ma nasz adres, jakim kurwa cudem co? — byłam już spokojniejsza, ale nadal jeszcze mną telepało

— posłuchaj mnie pewnie cię śledził i ma adres

— przeczytaj to

Adam to przeczytał kilka razy potem szybko wyszedł do drugiego pokoju i wykonał telefon, cwaniak zamknął się na klucz więc nie mogłam nawet podsłuchać do kogo dzwoni ani o czym rozmawiają. Po ponad dwudziestu minutach wyszedł z pokoju i przyszedł do mnie

— wiesz Ania może to głupio zabrzmi ale nie rozumiem jak ten list tutaj trafił.

Byłam zszokowana ponieważ od ponad 2 miesięcy już tak do mnie się nie zwracał, a i wydało to też mi się mocno podejrzane

— normalnie ktoś go to zostawił

— a masz podejrzenia kto? — zapytał dziwnie spokojnym głosem

— pewnie Mariusz już wie gdzie mieszkam, nie zdziwiło by mnie to nawet mieszkanie jest na nas oboje jesteśmy w nim zameldowani więc pewnie po tym dotarł, albo jest jeszcze jedna możliwość ktoś mu podał.

— nie wiem ale trzeba będzie pomyśleć nad ochrona

Jak skończyliśmy rozmowę wyszedł z domu ja wróciłam do codziennych obowiązków domowych, a miałam w nich spore zaległości a później chciałam jeszcze trochę się pouczyć obrona pracy magisterskiej nie napisze się sama poza tym ostatnio nie miałam do niej zupełnie głowy a obrona już za dwa tygodnie. W noc przed obroną pracy Adama nie było w domu znów wyjechał w delegację, jednak uczucie stresu przed obroną magisterki nie dała mi spać. Odpaliłam swój laptop i zobaczyłam plik wideo na pulpicie a tam nagranie Adama do mnie

Aniu wiem że zapewne wiesz że wyjechałem w delegację lecz w niej nie jestem w pracy wziąłem urlop, pojechałem rozliczyć się z pewną osoba. Wybacz mi. Jak nie wrócę to mam jedną prośbę daj naszej córce na drugie Oliwia”

Rozpłakałam się nie wiedziałam o co dokładnie chodzi, czy pojechał szukać Mariusza a wtedy to ja co najwyżej mogę być już wdową albo pojechał do tej małpy Oliwii i bał się jej męża. Po chwili jeszcze przyszło jedno uczucie złość jak to ja na drugie mam jej dać tak jak ta małpa miała na imię. Jednak gdy się już trochę uspokoiłam postanowiłam zadzwonić do niego aby wszystko mi wyjaśnił. Lecz nie odbierał telefonu odzywała się poczta to mi się nagrałam na nią.

— Adam jak odsłuchasz tą wiadomość natychmiast do mnie zadzwoń. Co ty do cholery wyprawiasz. I dlaczego mnie okłamałeś? -Teraz to już kompletnie nie zasnę, gdy nagle dzwonek telefonu wybił mnie z zamysłu to był numer nie znany, odebrałam

— czy Pani Anna Zabłocka

— tak słucham

— tutaj podkomisarz Jabłoński Komenda Wojewódzka Policji Pani mąż został zawieziony do szpitala na Nowogrodzką jest w stanie ciężkim. Czułam jak serce mi się ściska jak do oczu napływają mi łzy i nie wiedziałam przede wszystkim co powiedzieć, ale w końcu musiałam się odezwać

— w wyniku strzelaniny jaka odbyła się w hotelu w którym Pani mąż przebywał został postrzelony w brzuch niestety kula trafiła w wątrobę. Przykro mi. Ma ktoś po panią przyjechać czy da pani radę sama

Odpowiedziałam szybko i stanowczo

— nie zamówię sobie taksówkę

— dobrze w takim razie czekam na panią w szpitalu

Od razu po skończeniu tej rozmowy ubrałam się i zamówiłam taksówkę była w kilka minut więc długo czekać nie musiałam na szczęście. Na miejscu czekała rzeczywiście na mnie Policja od razu, gdy do nich podeszłam zaczęli mnie zasypywać pytaniami czy mógł mieć jakiś w tym udział. Czy wiedziałam, że ma pozwolenie na broń palna i najważniejsze, że ją wczoraj zakupił. Byłam w ciężkim szoku, ale odpowiadałam zgodnie z prawdą, nie chciałam jeszcze odpowiadać za składanie fałszywych zeznań. Po pięciu godzinach lekarz wyszedł do nas z bloku operacyjnego. Od razu podszedł do mnie.

— jaka ma Pani grupę krwi?

— 0rh+ mam ale mąż ma inną chyba A rh+

— tak to prawda czy zna pani kogoś to mógłby oddać krew z najbliższych osób

— może rodzice jego, a ja nie mogę — zapytałam

— niestety jest pani w zaawansowanej ciąży jest to kiedy możliwe.

— dobrze zadzwonię do rodziców

Z tego wszystkiego uświadomiłam sobie że nie dzwoniłam do jego starych czekała mnie teraz bardzo ciężka rozmowa, a jeszcze gorsza gdy dojadą na miejsce, ale nie to było najważniejsze jego życie wisiało na włosku to było dla mnie numer jeden. Jednak za nim zadzwoniłam do nich wyszłam z szpitala i zapaliłam papierosa miałam nadal ta paczkę co Adam mi kiedyś kupił i zapaliłam gdy kończyłam palić zadzwoniłam do Andrzeja

— hej tato musicie przyjechać z mamą do szpitala na Nowogrodzką

— Jezu zaczęło się

— nie Adam został postrzelony potrzebuję krwi. Proszę nie zadawajcie Teraz pytań wszystko wam powiem jak już przyjedziecie

— za 15 minut będziemy i nie denerwuj się bo urodzisz tam jeszcze

— ok tato — i się rozłączyłam

Wróciłam do szpitala Adam był już na Oiomie przewieziony. Nagle przyszedł lekarz do mnie

— pani mąż miał dużo szczęścia kula trafiła w wątrobę ale uszkodziła jej na tyle aby był potrzebny przeszczep

— to po co krew?

— ponieważ strasznie dużo jej stracił prawie się wykrwawił tam na miejscu, a w czasie operacji też doszło do krwotoku.

— ok, rozumiem

Kiedy rozmawiałam z lekarzem w szpitalu zjawili się rodzice Adama, mama jego od razu poszła oddać krew, a Andrzej podszedł do mnie

— Anka co się dzieje do cholery dlaczego mój syn leży w szpitalu z rana postrzałową.

Widziałam że był wkurwiony na maxa do tego jeszcze śmierdziało od niego szkocką i fajkami

— nie wiem, wiem tyle że był w hotelu w Łodzi że kupił broń i ze sobą ja miał. Ale po co jak to nie wiem. Jak się wybudzi to będzie nam wszystkim musiał złożyć wyjaśnienia policji też.

— była tu?

— tak pojechali dosłownie parę minut temu

— ok.

Po trzydziestu minutach Maria przyszła do nas

— Aniu wracaj do domu wyśpij się jutro się bronisz. Proszę nie zawał tego wiesz jak trudno było mi załatwić ci ten termin.

— wiem mamo dobrze już jadę do domu. Jeszcze wejdę do niego tylko o już mnie nie ma.

Weszłam do niego i ukazał mi się widok Adama podłączony do respiratora i masy innych rurek. Widok jego w takim stanie poruszył mnie, ale nie tak jak myślałam, że będzie. Poczułam złość na niego i litość. Złość spowodowaną, że mnie okłamał i oszukał, a litość, bo mimo wszystko był moim mężem i ojcem mego dziecka. Wróciłam do domu i analizowałam zdarzenia tej nocy. Byłam teraz prawie pewna, że te telefony które wykonywał od dwóch tygodni miały na celu namierzenie tamtego skurwysyna. Zapewne go namierzył i umówił się z nim na spotkanie. A na nim pewnie nie wytrzymał, on zawsze był nerwowy i impulsywny. Wiec tym bardziej do mnie to wszystko nie pasowało. Ale postanowiłam, że jutro o tym pomyśle teraz były trzy ważne rzeczy pierwsza, żeby stan Adama się ustabilizował druga żebym nie urodziła przed terminem a trzecia to wziąć się w garść i obronić magisterkę. Rano pojechałam na wydział się obronić denerwowałam się strasznie, jednak poszło lepiej niż myślałam i obroniłam byłam z siebie dumna i szczęśliwa jednak moja euforia nie trwała długo, ponieważ przypomniałam sobie o Adamie i natychmiast pojechałam do szpitala. Dojeżdżając do szpitala widziałam na parkingu jego cztery radiowozy policji z czego dwa były duże i pancerne. Jak weszłam do szpitala od razu mnie wylegitymowali mundurowi

— pani do kogo? — zapytał policjant

— do męża Adama Zabłockiego leży na Oiomie

— dobrze, proszę bardzo

Po chwili byłam już na oddziale Maria była nadal a Andrzej pojechał do pracy też tego dnia miał ważne spotkanie biznesowe. Po chwili zauważyłam podkomisarza szedł w moim kierunku.

— pani Anno mąż pani ma ochronę z policji ale też ustaliliśmy że on wystrzelił dwa pociski.

— panie podkomisarzu sama nie wiem co się dzieje. Dlaczego on tu leży z raną postrzałową. Zamiast ze mną cieszyć się że nie długo przyjdzie jego dziecko na świat.

— na kiedy ma pani termin — spytał się patrząc na mój brzuch

— za dwa tygodnie- odpowiedziałam jak automat

Byłam zdziwiona pytaniem policjanta czyżby i ja miałam dostać ochronę. Na ten czas. Nagle rozległ się krzyk mojej teściowej to Adam jakimś cudem się wybudzał już. Jeszcze wczoraj walczył o życie a dziś już się obudził. Poszłam więc do niego

— mogę na chwilę do męża

— tak ale dosłownie na kilka minut nie dłużej

Weszłam do niego właśnie wyjmowali mu rurkę intubacyjną dwa razy mocno zakaszlał a potem gdy już mogłam podeszłam

— kto ci to zrobił widziałam filmik powiedz mi lub daj znać czy to Mariusz

Adam ku mojemu zdziwieniu kiwnął przecząco głową

— to nie on to mąż Oliwii, spotkaliśmy się w hotelu z Oliwią on jechał za nią widocznie nakrył nas w pokoju hotelowym gdy… — wyszeptał widać było że rozmowa sprawia mu duży ból i problem

— że co kurwa — od razu wybuchłam złością i dodałam — to ja od zmysłów odchodzę nie śpię prawie całą noc twoi rodzice oka nie zmrużyli a ty sobie kurwa urządzasz randki po hotelach i na dodatek strzela do ciebie jej mąż. Kiedyś cię zabije, ale nie dziś. Do widzenia.

Wychodząc od niego byłam wściekła. Bardziej niż kiedykolwiek po sekundzie poczułam ciepło między nogami to były wody odeszły mi i zaczął boleć mnie brzuch jakby ktoś mnie kopał po nim bez opamiętania. Od razu zaczęłam krzyczeć RODZE pomoże mi ktoś kurwa. Maria przybiegła od razu później pielęgniarki. Po kilku minutach byłam już na trakcie porodowym. Bardzo się bałam o Milenę, ale cóż poród się zaczął a ja nic nie mogłam poradzić. Nagle usłyszałam głos dochodzący z korytarza to był Filip nasz przyjaciel od razu poznałam ten głos. W przerwie między skurczami weszła do mnie Maria zapytałam ja o Filipa

— co tu robi Filip? — wydyszałam jej dosłownie

— wiem, że Filip to wasz serdeczny przyjaciel a zwłaszcza twój, a ponieważ nasz syn nawalił więc zadzwoniłam po niego. Aniu przepraszam cię, ale ja nie dam rady być przy porodzie za miękka jestem nie mogę patrzeć, jak cierpisz i weź znieczulenie jak radzą ci położne.

— dam sobie radę z bólem.

W rzeczywistości nie dawałam sobie rady przy skurczach odpływałam a po nich momentalnie zasypiałam budził mnie dopiero kolejny skurcz. Po chwili w sali pojawił się Filip ubrany był w jednorazowy fartuch. Od razu jak wszedł zapytał mnie jak sobie radzę

— jak widzisz chujowo, może jednak wezmę to znieczulenie ale masz być przy mnie do końca ok?

— będę spokojnie swoją drogą Adam nieźle cię urządził. Wściekły jestem na niego i na ciebie

— a czemu na mnie?

— bo mi nic nie powiedziałaś o jego zdradzie gdybyś to zrobiła to bym z pogadał.

— Filip nie mogłam uwierz mi

Przyszedł kolejny skurcz silniejszy i mocniejszy od poprzednich czułam jak mnie rozrywa na pół. Filip szybko pobiegł po położna a ta stwierdziła że musi iść po lekarza. Po jednym skurczu przyszło wiele osób, ale najważniejsza była za mną Filip tak naprawdę tylko jego słuchałam i słyszałam reszta była jakoś poza mną.

— Ania skup się teraz musisz przeć

— ok, ale bądź ze mną

I zaczęłam ile sił miałam nagle poczułam ogromny ból i pieczenie w tym miejscu. Po chwili spojrzałam na wprost okazało się że buzia już się urodziła, teraz tylko zostało resztę. Po chwili nadchodził kolejny skurcz był bardzo długi, ale w czasie jego Milena już była cała na świecie. Położna się od razu na nas spojrzała

— chce przeciąć Pan pępowinę czy może my mamy to jednak zrobić?

Filip na mnie spojrzał

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 27.3
drukowana A5
za 32.34