E-book
13.65
drukowana A5
45.32
drukowana A5
Kolorowa
73.93
Bogini Kundalini

Bezpłatny fragment - Bogini Kundalini


5
Objętość:
303 str.
ISBN:
978-83-8189-796-9
E-book
za 13.65
drukowana A5
za 45.32
drukowana A5
Kolorowa
za 73.93

* * *

Duchowa podróż… ścieżka bez ścieżki

i największa Prawda schowana w nas

i zrzucasz z siebie zasłony…

warstwa po warstwie…

jak warstwy cebuli

i zgadnij, ile ich jeszcze musisz zrzucić

aby dotrzeć do najgłębszej Prawdy?


To podróż,

w której musisz wyjść

poza strach i nadzieję,

wkroczyć na nieznane obszary

i nie ma tu chwili na odpoczynek…

ciągle coś się dzieje,

często tego nie rozumiesz,

lecz musisz iść do przodu.


To na tej ścieżce człowiek zrozumie,

że cierpienie to jego łopata

aby mógł głębiej kopać

własnej duszy w ogrodzie,

aż zrozumie… po co ono…


po to cierpienie było

i tkwiło w sercu jak cierń

aby nas mocniej przebudziło,

to dzięki niemu w środku nocy ciemnej

świeci w tobie słońce… pokazuje drogę.


Czujesz się samotny,

nikt nie może ci towarzyszyć

ale to w tej samotności nikt nie zasłania

twoich marzeń, snów i wizji

i tego słońca, które świeci w tobie…

jesteś z nim tylko ty.


Podróż duchowa to odkrycie siebie,

tej twojej niezbadanej przestrzeni,

to tu nauczysz się, czym jest prawdziwa miłość…

czym przebaczenie… i zobaczysz — kim jesteś…


to w tej samotności poddajesz się Woli Boga…

już nie straszna ci ta ciemna noc…

bo identyfikujesz się ze słońcem

i gdziekolwiek pójdziesz, ono idzie z tobą.

22 Oct. 2019

Wstęp

Energia Kundalini — czyli siła życiowa lub duchowa energia znajdująca się w ciele człowieka. W starożytnej mitologii hinduskiej Bogini Kundalini (Shakti) występuje jako symbol uśpionego węża i jest Matką Energii.


Kiedy się przebudzi jest to ciągły związek, który wymaga dużo wyrzeczeń. Nie można przebudzić Energii Kundalini, a później się nią znudzić i przejść do innego zajęcia. Trzeba również wiedzieć, że Energia Kundalini jest nieprzewidywalna i porusza się w swoim tempie i powoduje po drodze różne objawy. Nigdy nie wiemy, czym nas zaskoczy.


Dlaczego interesuje mnie Energia Kundalini?


Ponieważ mnie się to zdarzyło i przewróciło całe moje życie do góry nogami… coś, co wykraczało poza mój umysł… coś tak potężnego a ja musiałam stawić temu czoła w dodatku chałupniczym sposobem.


Urodziłam się w kulturze, gdzie termin Kundalini był zupełnie obcy, mało tego religia katolicka, w której byłam wychowana demonizuje ten proces w ciele ludzkim. Byłam w obliczu podwójnej ciemności — mojej osobistej niewiedzy na ten temat i mylących nauk kościoła katolickiego i jego wyznawców, którzy próbowali mną manewrować… aby mnie odciągnąć od czegoś, co dla człowieka jest kolejnym etapem jego rozwoju duchowego jako normalny proces, który dotyczy każdego człowieka bez względu na kulturę i religię. I tak całkowicie zdezorientowana i przestraszona szybko zdałam sobie sprawę, że będę musiała sama stawić czoła temu, co stanęło na mojej drodze życia. Nawet nie znalazłam nikogo, kto by mi wyjaśnił sens tego słowa — „Kundalini”… i zeszło wiele tygodni zanim sama do tego doszłam.


Kundalini — zwana „boginią” lub „wężem” budziła się już spontanicznie całą parą w moim wnętrzu, a ja obywatelka Ziemi w XXI wieku nie miałam o takim zjawisku najmniejszego pojęcia. Jej ruch był porażający a w mojej głowie zero informacji na ten temat. Jak się wkrótce okazało, nie tylko w mojej, cały światek medyczny w Vancouver był zdumiony taką pacjentką i dręczyliśmy siebie nawzajem. Nie znalazł się ani jeden lekarz czy inny terapeuta, który by wpadł na ślad, że to, co się dzieje w moim ciele jest przebudzeniem duchowym. I trwało to kilka miesięcy… zanim dostałam olśnienie… lecz nadal nie wiedziałam, co z sobą począć?


Termin Kundalini znalazłam zupełnie przypadkowo (w co osobiście już nie wierzę) w książce o czakrach, na jaką natknęłam się w bibliotece w listopadzie roku 2000. Również czakry stanęły nieoczekiwanie na mojej drodze, jako nowy termin. Stałam na progu nowej świadomości, w moim ciele już szalał nowy wielki żywioł, borykałam się z bólem, cierpieniem, było zagrożone moje życie, jak na huśtawce raz dotykałam Ziemi, a drugim razem leciałam do „Nieba”… i nigdy nie wiedziałam, czy z tej podróży tym razem powrócę… to była „rosyjska ruletka” ze śmiercią. Na wszelki wypadek byłam już z wszystkimi pożegnana.


Przeżyłam potężne wyzwanie… i nie było nikogo, kto by mi w tym wszystkim pomógł… tylko moja intuicja szeptała i naciskała do zupełnie innych działań niż te, które proponowali lekarze i różni duchowi specjaliści.


Pomimo tych dramatycznych przeżyć 13 października 2000 roku narodziłam się drugi raz w tym samym ciele (nie tylko w przenośni), to była najbardziej dramatyczna noc w moim życiu… i jak się później okazało — nie ostatnia.


Czy sobie wówczas zdawałam z tego sprawę, co tak naprawdę przeżyłam? Oczywiście, że nie… i nawet jeszcze wówczas, kiedy wiele miesięcy później, ktoś z tej elity „przebudzonych” powiedział mi — „jeszcze tylko przebudzi ci się czakra korony i już będziesz oświecona”. A ja nawet nie wiedziałam, co to znaczy? Nie miałam pojęcia, co to miało znaczyć w moim życiu? To znaczy, kim będę? Zupełnie się zagubiłam.


I oczywiście nie jest to prawda, że po otwarciu czakry korony człowiek jest już oświecony. To ważny krok człowieka naprzód na drodze rozwoju duchowego, ale aby dotrzeć do sedna transformacji, musi się jeszcze nie jedno wydarzyć.


Sama „noc duszy” człowieka, w którym budzi się Energia Kundalini to długie miesiące i lata życia w żalu i cierpieniu. Na tej drodze człowiek nie jeden raz będzie rzucony do otchłani rozpaczy i ciężko na tej drodze uzbroić się w cierpliwość, pokorę, ciężko wymusić posłuszeństwo wobec Boga… i nie sposób zawrócić z tej drogi i tak jakby nic się nie stało, wejść w stare buty… i zapomnieć. Ta podróż nie jest kontrolowana przez nas, działają jakieś nasze wewnętrzne siły, których do tej pory nie znaliśmy i zewnętrzne, które wykraczają poza nasze zmysły, których nie sposób pojąć.


Najlepiej zaufać Energii Wszechświata… i może dlatego, że nie miałam żadnego pojęcia o tej Energii, a moja katolicka wiedza była ograniczona i nie pozwalała wchodzić na zakazany teren, oddałam wszystko w ręce Boga, to była moja największa deska ratunkowa… ja nawet nie wiedziałam, o co prosić, musiałam tylko zaufać.


Nikt mi wcześniej nie mówił, że duchowość człowieka to zupełnie inne doświadczenie, niż tylko uczęszczanie do kościoła, modlitwy i praktyka tego, co kościół zaleca.


Nikt mi nie mówił o głębokiej transformacji duchowej w czasie i przestrzeni. Nawet nie praktykowałam w swoim kościele… i nagle nie wiedzieć dlaczego, budzi się w moim ciele Energia Kundalini, którą znają Hindusi i jest dla nich Święta?


Energia Kundalini przede wszystkim zdemolowała wszystkie moje wierzenia, dokonała destrukcji mojej wiary i zniszczyła mój fałszywy obraz… i mojego świata. Od chwili przebudzenia wiedziałam, że mój system, któremu podlegałam okłamuje mnie… że ten świat wygląda inaczej, a ludzkość jest trzymana w kłamstwie. Wszystkie te zdarzenia zamknęły mnie na długi okres w depresji, zostały przestawione wszystkie moje cele życia. Ja jako „ja” przestałam istnieć. Od chwili moich drugich narodzin 13 października 2000 roku stałam się zupełnie innym człowiekiem… i przyszły jeszcze kolejne daty, które oddalały mnie coraz dalej ode mnie samej, zmieniałam się z miesiąca na miesiąc bez żadnego mojego udziału. Przede wszystkim czułam wielką potrzebę komunikacji z Bogiem… ale już w inny sposób niż dotychczas, to był już inny związek. To był głód Boga, ale w samotności bez udziału osób trzecich.


Weszłam również na drogę poszukiwań, za wszelką cenę chciałam odkryć, dlaczego mnie się to zdarzyło? Nie medytowałam, nie uprawiałam jogi i moje modlitwy były takie skromne… a jednak otworzyła się we mnie tak potężna Energia.


Moja spontaniczna natura zabrała mnie w podróż z sobą w to nowe życie do własnej głębi. Tam dopatrzyłam się drugiego słońca, w którego obecności czułam się niezwykle bezpiecznie. To Wyższa Jaźń doprowadziła mnie do spotkania z moją wewnętrzną rzeczywistością, transcendencją, to dzięki niej zaczęłam zwiedzać nieznane mi światy… to wibracje Energii Kundalini w tajemnicy nawet przede mną wezwały mnie do przebudzenia.


Nie wiem jakie były motywy moich duchowych opiekunów, że musiałam stać się nową osobą w procesie spontanicznej wewnętrznej transformacji na osobisty rachunek… nie wiem, jaki był tego cel, aby mnie wprzódy zesłać do otchłani, a później mnie z niej wybawić i pozwolić narodzić się na nowo?


„Ciemna noc”, „otchłań” to jest przerażające na tej drodze i sama nie wiem, jak ja taka krucha i wiotka osoba sprostałam, nie były to miesiące, tylko długie lata pełne dziwnych i bolesnych rzeczy jakie mogą się człowiekowi zdarzyć… o których chciałby jak najszybciej zapomnieć.


Wszystkie moje kawałki, jakie ze mnie zostały musiałam poskładać na nowo… coś tam odzyskałam ze starego życia, ale to wygląda obecnie jak pożółkłe fotografie w albumie… i nie jest to ani religia, ani ta sama wiara, majątek czy zawód, a nawet straciłam starych przyjaciół. Tak naprawdę wszystko zaczynałam od początku.


Pierwsze miesiące po przebudzeniu Energii Kundalini nieustannie wpadałam w pułapki. Byłam wprowadzana w błąd przez innych ludzi, w życiu nie weszło w moje progi tylu różnych guru i duchownych osób, co w tamtym okresie… jeden lepszy od drugiego, z różnych kościołów i ugrupowań, którzy próbowali mnie przekierować na swoje osobiste terytoria, próbowali mną sterować, straszyli diabłem, a nawet egzorcyzmowali. Na szczęście miałam spokój ze strony psychiatrów, ci o dziwo, okazali się dojrzali, nie zarzucali mnie psychotropami, nie stabilizowali według własnej foremki, a nawet mi pomogli. To psychiatrzy, jako pierwsi odkryli, że mam spontaniczne masywne przebudzenie Energii Kundalini… ale ja to również już wiedziałam.


Jakby nie patrzył to Energia Kundalini jest siłą życia, a nie żadnym demonem i nie da się go zabić w ciele człowieka jak pospolitego tasiemca… chyba że zabijając człowieka, w którym się ta siła budzi. Toteż trzeba uważać, jakie przyjmujemy leki i jakich doradców na swojej drodze spotykamy. Szczególnie leki psychiatryczne są toksyczne dla mózgu i ciała i zamykają drzwi do naszego prawdziwego duchowego rozwoju. W tym czasie nie wolno spożywać narkotyków, alkoholu, a nawet śmieciowego jedzenia i wiele więcej.


Czas, aby ludzi uświadomić i pomóc im zapoznać się z transformacją duchową. To nie jest człowieka przekleństwo tylko błogosławieństwo, chociaż to bardzo trudne wyzwanie. Jestem również przekonana, że są na świecie siły, które kontrolują nasz świat i dobrze wiedzą, co się dzieje — ludzie budzą się, a ciemna strona nie chce naszej transformacji i zrobią wszystko, aby tą energię zniszczyć, jedna przebudzona osoba budzi 1000 następnych. Nowe przebudzenie świadomości niekoniecznie oznacza, że wszyscy muszą przebudzić w sobie Energię Kundalini. To nie jest możliwe. Lecz kiedy ludzka świadomość staje się spójna, subtelne interakcje łączą się ze sobą i Ziemią. Dlatego we wszystkich kulturach na świecie pojawiają się mędrcy, przebudzeni ludzie do wyższej świadomości. Zachęcają ludzi by dokonywali zdrowych zmian w wielkich systemach, które dominują świat. Świadomość grupy ma wpływ na świat fizyczny. Zwinięty wąż Energii Kundalini to symbol niewykorzystanej mocy energii, która ma być przebudzona… kiedy się przebudzi w kości ogonowej, budzą się uśpione obszary mózgu i wyzwala się z tego człowieka potężna energia twórcza. To jest potężny proces biochemiczny i nie wszystkie ciała są na tyle dojrzałe aby z tą energią w jej przebudzonej formie żyć. Transformacja odbędzie się w czasie.


I prawdą jest również, że przebudzenie Energii Kundalini może być bardzo niebezpieczne, tak uważa wielu wschodnich filozofów i rzetelnych znawców tematu, więc nie jest wskazane zabawiać się Energią Kundalini, szczególnie przez osoby nie gotowe. Każdy ma swoje świetliste kody i w swoim czasie otworzą się i posypią się następne ziarna. Nic na siłę.


Ta Energia jest mądra, to inteligentna Energia Wszechświata i wie, co robi… człowiek naprawdę bardzo mało wie na ten temat… i nie nadymajcie się… bo to nie ma sensu. Kosmiczna Energia Kundalini wie kogo ma otworzyć, a kto powinien jeszcze poczekać na swoją kolejkę. Im mniej ingerujemy w pracę tej Energii, tym szybciej wykona swoją pracę. Nie ciężko zauważyć, że w dużych grupach ludzi pod okiem wielu znawców od Energii Kundalini bardzo mało jest przebudzonych ludzi. Zgłaszają różne objawy, ale tych faktycznie przebudzonych jakoś nie ma? Większość z nich nie odbiera żadnych symptomów. To moje obserwacje wielu grup Kundalini–Yoga w Vancouver pod okiem wykwalifikowanych guru z Indii.


Ale na świecie i we Wszechświecie mamy taki czas, następuje odnowa ludzkich wartości. Zostają uwolnione duże ilości kosmicznej energii, co spowoduje globalny proces transformacji. Nie wszyscy przejdą proces wielowymiarowy, lecz otworzą się dla nich inne bramy, nie tylko w sferze psychicznej, ale również fizycznej. To już widać ile zdesperowanych ludzi krąży od lekarza do lekarza, nie mogą zliczyć własnych bólów i objawów ze strony wszystkich swoich organów. Wszyscy, którzy dotrwaliśmy do tego miejsca w jakimś stopniu doznamy procesu transformacji na różnych płaszczyznach istnienia. Ta brama już jest otwarta… rzeczy dzieją się… a ta książka niech posłuży wielu ludziom, którzy szukają przyczyny ich złego samopoczucia… nie rozumieją, co się dzieje?


I jeszcze raz przypominam, nie wszyscy będą przechodzić ten proces w tym samym czasie, dla wielu będzie dużo lżejszy, a nawet zupełnie bezbolesny. Jednak wcale to nie znaczy, że te osoby są w lepszej pozycji… albo myślą, że w ogóle ich nie dotykają kosmiczne energie. Dotkną na tyle na ile człowiek będzie je zdolny przyjąć i muszą wiedzieć, że w pierwszej fazie będą się zmagać ci, którzy mają przed sobą większe wyzwania, ci następni mają im pomagać… w następnej fazie przyjdzie kolej na was… wam pomogą inni, to naprawdę bardzo trudne zadanie, a my musimy już mieć tą świadomość grupy, musimy być nie tylko nauczycielami, także pomagać w codziennym życiu, które w tym czasie jest niezwykle trudne.

Bogini Kundalini
Rozdział 1

Tak na wstępie, żeby od początku było jasne…

Energia Kundalini nie jest rozpoznawana przez nasz współczesny świat medyczny, a nawet mają z tym problemy nauczyciele jogi i innych wschodnich medytacji, którzy szeroko praktykują budzenie Energii Kundalini.


Szamańskie wojaże do Peru w poszukiwaniu doświadczeń z Ayahuascą, czy duchowe podróże do Indii, w celu budzenia Energii Kundalini, nie zawsze utożsamiają się ludziom z duchowym zagrożeniem… chcą tylko szybkiego wzrostu duchowego, który przeważnie kojarzy się im ze zdolnościami siddhi, często tylko w celu przysporzenia sobie sukcesu i pieniędzy.


Również niewielu dzisiejszych psychiatrów i psychologów słyszało o takich rzeczach. Najwygodniej duchowe przebudzenie podciągnąć pod psychozę, schizofrenię. Ale świat powoli się zmienia i coraz więcej psychiatrów i ludzi ze świata nauki zaczyna interesować się zjawiskiem, jakim jest przebudzenie duchowe, zaczynają rozumieć złożoność tematu — przebudzenie duchowe i nowy termin „Zespół Kundalini”.


„Kryzys duchowy”, to znany już termin w Kanadzie i USA i coraz więcej otwiera się placówek typu „Spiritual Emergency” (duchowe pogotowie), gdzie można liczyć na pomoc, kiedy człowiek znajdzie się na takiej pozycji — coś się dzieje z duszą i nie wie, co ma z sobą zrobić… bo ani świat medyczny, ani duchowy, nie umie mu pomóc.


Duchowe przebudzenie jest naturalnym procesem ludzkiego wzrostu i transformacji, charakteryzującym się zwiększoną świadomością, większą wrażliwością, transmutacją ciała, bogatym połączeniem z innymi i otaczającym światem. W tym procesie rodzi się ulepszona wersja człowieka, dzięki któremu nasz świat powinien być dużo lepszy. A tak prościej naukowymi słowami — wyższa ewolucja człowieka.


Kundalini pochodzi z filozofii starożytnych Indii, jest sanskryckim słowem oznaczającym „zwój” lub „zwinięty wąż”. Istnieje wiele tłumaczeń tego terminu, lecz najbardziej odpowiedni, jest ten „wężowy” i uznany przez joginów za rodzaj bóstwa, potężnej energii życia w ciele ludzkim, która wywołuje zmiany stanu świadomości, przebudzenie i dojrzewanie duchowe. I tak po cichu ta energia czeka, spokojnie sobie śpi, aż człowiek dojrzeje… i powoli wychyla swój nos z groty i przystępuje do ciężkiej pracy… aby nas odrodzić i wyzwolić, abyśmy mogli zaistnieć w nowej już doskonalszej szacie.


Kundalini związane jest głównie z Hinduizmem, jednak coraz więcej ludzi uważa, że doświadczają tej energii inni mistycy z wielkich religii świata, w tym Chrześcijańskiej. Już samo pojęcie „pneuma”, w chrześcijańskich zjawiskach „Duch Święty” ukazuje wiele podobieństw, które opisuje duchowa chrześcijańska literatura i objawy chorób wielu katolickich mistyków mają silne podobieństwo do doświadczeń Kundalini.


Zespół Kundalini jest długim procesem, który rozwija się fazami przez długie miesiące i przechodzi w lata, toczy się jakby ruchem skokowym — niczym wąż, nie bardzo wiemy, kiedy i w jaki sposób, zmieni swoją pozycję. Objawy mogą być niewidoczne przez długi okres, ale ta energia powolutku, niczym wąż, pełznie do przodu i robi w ciele swoje porządki… i co jakiś czas manifestuje się intensywnie… i zawsze jesteśmy zaskoczeni… i zawsze jesteśmy przez nią pokonani. Dotąd się z nami bawi, aż wykuje z nas wspaniały klejnot.


Tradycja tybetańska opisuje Kundalini jako „chorobę wiatru,” co zwykle tłumaczy się w greckim jako „pneuma”. Tybetańczycy używają terminu „rlung” (ang. wiatr lub siła życiowa). Przypatrzmy się znaczeniu elementu „wiatru” w naszym ciele według wschodnich nauk. Wpływa nie tylko na humor człowieka, także na jego zdrowie, rozwój duchowy i psychikę.


Według ich filozofii:

• Całe życie powstrzymuje wiatr, znajduje się w centrum naszego ciała, reguluje ciało i umysł. Jeśli wyrwie się spod kontroli człowieka może być przyczyną różnych jego zakłóceń, a nawet chorób psychicznych. Spowoduje zamieszanie w słuchu i doprowadzi do wizualnych omamów.


• Rosnący wiatr rządzi naszym ośrodkiem gardła, reguluje mowę, pamięć, świadomość, a nawet odpowiada za karnacje skóry (bardziej ją rozjaśnia). Lecz rosnący wiatr spowoduje trudności w oddychaniu, utratę głosu, ból szyi i barków, bóle głowy.


• Wietrzenie wiatru znajduje się w sercu, przenika ciało i ożywia go. Usterki na tym odcinku manifestują się utratą równowagi, atakami paniki, zaburzeniami serca, bólem ramion, problemami z krążeniem krwi, kołataniem serca.


• Wiatr ogień, znajduje się w żołądku i jelitach. Jego główną funkcją jest regulacja układu pokarmowego. Ale ten wiatr manifestuje pragnienie władzy, dumy, chciwości, egotyzmu. Jego awarie powodują przewlekłe i ostre zaburzenia trawienia, zaparcia, niski metabolizm.


• Malejący wiatr znajduje się w okrężnicy, pęcherzu moczowym, narządach płciowych, w udach, reguluje ciało poniżej pępka. Działa w dół i kontroluje układ wydalniczy (mocz, kał, miesiączki, nasienie). Nierównowaga tego wiatru może objawić się zaburzeniami jamy brzusznej, złym krążeniem krwi, szczególnie podczas gwałtownych zmian emocjonalnych, takich jak: zazdrość, strach, zamartwianie się.


Wiatr jest bardzo ważnym elementem w utrzymaniu zdrowia, a bywa, że ostatecznie wpłynie na duchowe wyzwolenie. W tybetańskiej medycynie zdrowie doprowadzi do długiego życia, materialnego dobrobytu a ostatecznie do oświecenia… właśnie ten nasz wewnętrzny wiatr jest sprawcą wielkiej przemiany człowieka.


Wiatry w naszym ciele poruszają się w wielu kanałach, lecz istnieją 3 główne kanały: lewy, prawy i środkowy. To są główne nadies, znane w hinduizmie jako: Ida, Pingala i Sushumna, w Tybecie — rtsa, w których przepływają wiatry, jak również punkty przecięcia (czakry), w których się spotykają te kanały.


W ciele człowieka pojawia się jeszcze „wysoki wiatr” (rlung mtho), który zwiastuje zupełnie inny stan człowieka. Przychodzi znienacka jak tornado… wiatr może być przerażająco potężny, może uszkodzić nawet glebę, trudno go kontrolować, a w dodatku niesie ze sobą inny niewidzialny nośnik — dźwięk, który nadaje mu mocy. To wiatr jest odpowiedzialny za naszą mowę. Myśl bez słów nie byłaby przekazana. Bez słów nie byłoby dostępu do duszy w człowieku. Wiatr, jak i ogień jest symbolem Ducha Świętego. To łoskot skrzydeł gołębicy sprawia, że człowiek się budzi, często jest zaskakiwany, ale wiatr oczyszcza atmosferę, rozprasza wszystkie chmury, dymy, kurze, mgły. Wiatr jest również wspaniałym siewcą, rozprasza nasiona i pyłki, uszkadza glebę i tam je umieszcza, sieje nowe życie. Innym aspektem wiatru jest jego niezależność, trudno go zatrzymać czy skarcić… wiatr jest nieprzewidywalny. Ludzkość boi się silnych wiatrów, bo wie, że z nimi nie wygra. A nawet takie niewinne dmuchanie, może odmienić ich życie. Czasami taki mało znaczący wiatr może być sprawcą naszej ciężkiej choroby, np. Parkinson.


Biblia pisze, że Bóg stworzył wiatr i On go kontroluje… On przemawia w tym wietrze… i wydaje rozkazy… i jest pomiędzy wiatrem i Bogiem wspólny most — ich niewidzialność. Grecy tłumaczą to słowem „pneuma”, czyli Duch, który wieje, gdzie mu się podoba. Jezus Chrystus łączy Ducha Bożego z wiatrem, podkreślając jego niewidzialność, a także niezależność. Grzmot jest połączony z burzą, wiatrem… i nasz spokojny oddech, który też jest elementem powietrza (wiatru), bez którego nie możemy istnieć, komunikować się. Oddech jest wiatrem w nas… i słowo, które było pierwsze i budziło nas do życia, jak widać człowieka natura jest wietrzysta. A nasze myśli pochodzą z głębokiej nadświadomości i podświadomości, które możemy przekazać za pomocą słów, czyli „logos”. Myśli dotąd są bezwartościowe, dokąd nie staną się objawione jako słowa. Myśli bez słów nie żyją.


„Nagle dał się słyszeć z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wiatru, i napełnił cały dom, w którym przebywali. Ukazały się im też języki jakby z ognia, które się rozdzieliły, i na każdym z nich spoczął jeden. I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym, i zaczęli mówić obcymi językami, tak jak im Duch pozwalał mówić.” (Dz. 2, 2—4)


Jak widać to Duch włącza naszą mowę, a może nawet trzymać kontrolę nad osobą, którą chce użyć jako własnego narzędzia.


Ale człowiek musi uważać, ponieważ i zły duch może przejąć kontrolę nad jego wiatrem. Lecz mam dla wszystkich dobrą wiadomość:

— Ojciec i Syn są w nas, to część nas. Bóg tchnął w nasze nozdrza oddech życia, czyli wiatr i człowiek stał się żywą istotą. Otrzymał Ducha Świętego… i to w człowieku jest Królestwo Boże, jesteśmy strefą duchową, jak Jezus Chrystus mówił: ”Królestwo Boże jest w tobie”.


Nasze nowe tchnienie życia przychodzi od Boga, czyli znowu Bóg wlewa w nasze nozdrza wiatr, przypomina nam, do kogo należymy i ponownie nas ożywia. A z tym wiatrem przychodzi wielki strumień żywej wody, chociaż dla człowieka będzie to cios. Tym razem w jego ciele, zamiast łagodnego powiewu może obudzić się trąba powietrzna i potężny grzmot:


„Gdy On wyda swój głos, to szumi woda w niebie, obłoki unoszą się od końca ziemi, on tworzy błyskawice na deszcz i wyprowadza wiatr ze swoich komór.” (Jer. 51, 16)


Wiatr — powietrze, rozległa siła życiowego oddechu.


Powietrze — eter, coś przepełnionego światłem energii… a Arystoteles poszedł jeszcze dalej — stworzył sfery niebieskie. W sekretnej geometrii symbolem powietrza jest ośmiościan, w numerologii „8” — nieskończoność. Cementowanie elementem powietrza ognia i wody. Zbudowany został pomost między tymi dwoma skrajnymi przeciwnościami.


Tak jest i z nami ludźmi, możemy być burzliwi i bardzo delikatni.


Bóg mówi nam o naszych ukrytych skarbach, nadchodzi taki dzień dla człowieka, że Bóg wszystkie mu oddaje. Od tej pory Boży skarb będzie w posiadaniu tego, który żyje na Ziemi; wyciąga go z ciemności, z człowieka tajnych miejsc, które są specjalnymi miejscami:


„I dam ci schowane w mroku skarby i ukryte kosztowności, abyś poznał, że ja jestem Pan, który cię wołam po imieniu…” (Iz. 45, 3)


Domem boskich skarbów są ludzie, którym je oddaje, kiedy nadejdzie „wysoki wiatr”. To ich dziedzictwo, ich spuścizna… i przyszedł czas, człowiek odzyskuje to, co mu się należy… tylko musi się jeszcze przebudzić… i ciężkie to wyzwanie dla niego.


A wówczas rzuca się na niego szarańcza, aby go unicestwić… i będzie rzucone wobec wszystkich dzieci bożych kłamstwo, spustoszenie, zniszczenie i przemoc, aby zniszczyć Jego skarb.


Lecz człowiek dostanie moc i wyjdzie z dymu szarańczy, chociaż udręczony… ale wyjdzie

…i wyjdzie z groty wąż, uśmierci co złe i przyjdzie z odsieczą człowiekowi… i przyniesie ze sobą balsamy lecznicze, to jest boskie namaszczenie, pochodzi z tronu Bożego.


Człowieku, prawie umarłeś ale żyjesz…

i zniszczenia twojego życia zostaną usunięte:


„Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi na nowo nie może ujrzeć Królestwa Niebieskiego. (…) Jakże może się narodzić człowiek, gdy jest stary?” (Jan 3, 3—4)


Kiedy Duch Święty przychodzi do niego, zmiana życia musi nastąpić. I tu musimy sięgnąć po stare chińskie powiedzenie:


„Gdzie wieje wiatr, rodzą się owady.”


Tybetańczycy, Chińczycy wiedzą… kiedy zaczyna wiać wysoki wiatr, który łączy człowieka i świat z Wielkim Stwórcą, jest to znak oczyszczenia i zapowiedź rewolucyjnych zmian w duchowej sferze człowieka i na Ziemi.


W tym przypadku w tybetańskiej tradycji manifestacja tego wiatru jest przypisana pewnemu rodzajowi węża (Hui), który kiedy poczuje ruch nowego powietrza, wychodzi ze swojej groty i idzie wzdłuż drogi wiatru. Ponadto ten wąż ma naturę elektryczną. Mnisi tybetańscy zauważyli, że ten rodzaj wiatru ma wyższą częstotliwość wibracji i można go spotkać u praktykujących ścieżkę duchową w ośrodkach Dharmy. Po długich praktykach duchowych zaczyna powoli u nich zachodzić proces transmutacji. Praktykujący będą doświadczać różnych form wiatru, który wymiecie z ich ciał wszystkie stare energie i zrobi porządek. Jak ten proces się odbędzie u człowieka, będzie zależeć od jego pożywienia, form medytacji, ćwiczeń, a nawet od konstytucji ciała i czasu urodzenia. Każdy z nich będzie ten proces przechodzić w inny sposób i przebudzi się na innym poziomie i w swoim czasie, zgodnie ze swoimi kodami świetlnymi. Wszyscy mamy swoje kosmiczne promienie, które nas prowadzą… i nie wszyscy się przebudzą. I to też ma swój cel.


Wieje wiatr, wąż wychodzi z groty i idzie na żer… jeszcze nie wiesz, jaką niespodziankę szykuje ci Wszechświat. Jeszcze nie wiesz, że umrzesz i na nowo się narodzisz… w tym samym ciele… jak ten wąż.


Owady są postrzegane negatywnie, są niszczycielskiej natury.


Wąż symbolizuje transformację energii z niższych wibracji do wyższych aspektów: umysłu, ciała i ducha. Zrzuca starą skórę i przyodziewa nową, co uchodzi za fascynującą metamorfozę. Jest świadomy bycia i niesie wiele uzdrawiających energii, przekształca energię światła i uzdrawia nią innych. Dla węża jest istotnie słońce, pomaga mu być naczyniem uzdrawiającej energii. Symbolika węża powiązana jest z energią złota, bogactwa oraz złotym światłem Bożego uzdrowienia.


Wąż jest bardzo głęboko symbolicznym stworzeniem w sferach duchowych, ale także uchodzi za truciciela, potrafi zabić. Wąż to silna dwoistość, reprezentuje zarówno yang i yin, lecz wzajemnie połączone te dwie energie stanowią równowagę i Moc serca, czego odbiciem w człowieku będzie oświecenie.


Symbol podwójnego węża to siła życiowa Kundalini. Ta moc węża jest żeńska. Energia męska i żeńska zostały wspólnie doprowadzone do serca i szczelnie w nim zamknięte. Już nie walczą ze sobą, tylko obie współpracują i reprezentują nowe porządki. Odbudowały komunikację między Ziemią i Niebem i zjednoczyły człowieka z Bogiem.


Człowiek i jego natura… ile w sobie ukrywa tajemnic… ile skarbów… ale musi być gotowy na ich przyjęcie. Nie wystarczy tylko żyć i chcieć, zapewnić sobie tylko zabawę i przyjemność. Musi zaprezentować swój odpowiedni stan świadomości, który ukaże, że jest człowiekiem. Musi ustalić, jakie ma szkodliwe mechanizmy, które go mogą zniszczyć… i znaleźć te, które mogą go ożywić. Konstytucja człowieka związana jest z Ayurvedą, koncentruje się nie tylko na odżywianiu, śnie i ziołach; związana jest z higieną ciała, zdrowymi ćwiczeniami, ruchem, uczynkami, zabawą, kreacją… i praktykowaniem Dharmy i wszystkim, co pozwala mu osiągnąć równowagę trzech Doshe: Vata, Pitta, Kapha.


Doshe, to styl życia dla wszystkich ludzi, każdy z nas ma swoją konstytucję, wpływa na to masa ciała, sylwetka, karnacja skóry, charakter i wiele innych. Każdy ma swoją konstytucję… i dla przykładu Dosha Vata związana jest z wiatrem. To energiczna osoba, elastyczna, kreatywna i płynąca duchem. U tych osób serce wytwarza tyle energii w ciągu życia, że śmiało wystarczyłoby jej na podróż na księżyc i z powrotem. Ale ci ludzie muszą się w życiu kierować innymi procedurami i praktykami niż dla przykładu Dosha Pitta. Inaczej muszą się uziemiać i stosować inne techniki duchowe. Jedni muszą ogrzewać ciało, inni je wychładzać by utrzymać równowagę energii, by być gotowym osiągnąć optymalne zdrowie i odblokować własną duchową moc. Każdy praktykujący drogę duchową musi znaleźć własne indywidualne recepty na swój rozwój, nie może tej drogi pokonywać w cudzych butach.


Energia Kundalini jest energią naszej istoty, siedzi u podstawy naszego kręgosłupa i dopóki nie przyłączy się do Uniwersum jest naszą indywidualną energią. Tysiące ludzi medytuje i wykonuje te same techniki duchowe, według z góry przyjętych szablonów, podobnie jak obecnie tysiące chorych jest leczonych, według podobnych szablonów na te same choroby. A człowiek jest wyjątkowy i do każdego należy podejść w inny sposób. Tysiące ludzi marzą o przebudzeniu Bogini Kundalini (Shakti), ale mało ludzi myśli, że postępując w ten sposób ściągają na siebie poważne problemy. Bogini Kundalini sama prowadzi swoimi ścieżkami… to Ona jest tu przewodnikiem i Panią naszego losu.


Toteż zanim zdecydujesz się na budzenie Energii Kundalini zapoznaj się, czym tak naprawdę ta energia jest i jakie mogą być konsekwencje jej przebudzenia!


Przed przebudzeniem Energii Kundalini należy wzmocnić układ nerwowy, uzyskać lepsze zrozumienie siebie, świata, w którym żyjemy i znaleźć bezpiecznego nauczyciela, który jest w 100% odpowiedzialny za to, co robi z cudzym życiem.


To może być dla ciebie naprawdę niebezpieczne obudzić przedwcześnie tą energię!


Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 13.65
drukowana A5
za 45.32
drukowana A5
Kolorowa
za 73.93