E-book
27.3
drukowana A5
48.47
drukowana A5
kolorowa
76.9
Ród Bejnar - Bejnarowicz

Bezpłatny fragment - Ród Bejnar - Bejnarowicz

tom III: sensacyjne odkrycia z St. Potersburga i Wilna

Objętość:
318 str.
ISBN:
978-83-8155-216-5
E-book
za 27.3
drukowana A5
za 48.47
drukowana A5
kolorowa
za 76.9

Stosunek szlachty polskiej do ludu Łotwy- zamiast wstępu

Znaczenie nazwy „Inflanty Polskie” ulega stopniowemu zacieraniu w odbiorze powszechnym. Upływ dziewięćdziesięciu minionych lat, paradoksalnie stanowiących zarazem „wiek nacjonalizmów”, sprawił, iż coraz głośniej mówi się dziś o innych narodowościach

zamieszkujących Łatgalię, owszystkich oprócz polskiej. O tej grupie przypomniał jedynie

Krzysztof Zajas w swojej znakomitej, aczkolwiek specyficznej pracy1.

Przedstawiam Państwu 8 dokumentów dotyczących realiów dnia codziennego

Polaków żyjących na Łotwie w latach 1919—1922. Z części odnalezionych w AAN ma-

teriałów korzystał Edward Maliszewski w 1922 r.2

,nie powoływał się jednak na autora

wypisów i nie przytaczał ciekawych adnotacji. Pozostałe dokumenty bądź napłynęły do

Towarzystwa Straży Kresowej po wydaniu książki, bądź (mowa o innych archiwach)

nie były Maliszewskiemu znane.

.Uważam, że najwyższa pora wprowadzić je do obiegu

naukowego. Pozwoli to przede wszystkim na uchwycenie p r o p o r c j i w postrze-

ganiu wydarzeń, które miały miejsce u zarania niepodległości łotewskiej w Łatgalii.

Krainie obecnie egzotycznej nawet dla studentów Studiów Wschodnich, którzy kilka

lat temu odbyli tam podróż naukową pod opieką kadry Studium Europy Wschodniej

Uniwersytetu Warszawskiego. Ślady polskości są dostrzegalne tylko dla osób, które

wiedzą gdzie i czego szukać. Publikacja ta ma też na celu niedopuszczenie do zatarcia

w pamięci dramatu Polaków, o których u zarania niepodległości obu krajów nie zadbał

ani łotewski, ani polski rząd.

Dlaczego zamieściłem tę informację o szlachcie, a no dlatego gdyż moja rodzina, gałęż wywodzi się z byłej Łotwy.

Letgalia (Łatgalia, Łetgoła) to Inflanty Polskie, część ziem dzisiejszej Łotwy rozciąga-

jąca się wzdłuż środkowego biegu Dźwiny i na północ od niej, granicząca z dzisiejszą

Białorusią i Rosją, która wraz z innymi terytoriami znalazła się w Rzeczypospolitej

w 1561 r. po dobrowolnym oddaniu się mistrza zakonu krzyżacko-inflanckiego Gotarda

Kettlera pod opiekę polskiej korony. Kettler został księciem lennym wobec Rzeczypo-

spolitej w obawie przed moskiewskimi siłami Iwana Groźnego, władając południową

częścią Inflant — Kurlandią i Semigalią (lenno polskie do 1795 r.). W 1566 r. Zygmunt

August wcielił pozostałe Inflanty do Wielkiego Księstwa Litewskiego i na sejmie

lubelskim (1569) przeszły one pod wspólną władzę Korony i Wielkiego Księstwa.

Początkowo terytoria przyłączone do Polski (z Rygą, Białym Kamieniem i Parnawą)

miały pełna autonomię, zachowując własny sejm i utrzymując odrębne prawa i przy-

wileje. Dopiero sejm walny z 1598 r. zbliżył ustrój Inflant do polskiego, włączając m.in.

ich reprezentantów do senatu i izby poselskiej. Konstytucja z 1598 r. wprowadzała

podział Inflant na trzy województwa (wendeńskie, parnawskie i dorpackie) z sejmikiem

w Wenden. Sojusz państw bałtyckich pod wodzą Stefana Batorego przyniósł zdobycie

Dyneburga, a następnie Inflant Środkowych. Rozejm w Jamie Zapolskim (1582) został

przedłużony do roku 1622. Szwedzi sukcesywnie odbili w latach 1617—1629 Parnawę,

Rygę, Dynemunt (Daugaugrive) i Mitawę. W konsekwencji pokoju w Starym Targu

(1629) Szwedzi zatrzymali Inflanty na północ od Dźwiny. Z pozostałej pod polską

władzą części województwa wendeńskiego w 1620 r. utworzono województwo inf-

lanckie. W konsekwencji pokoju w Oliwie (1660) Rzeczpospolita utraciła inną część

Inflant — Liwlandię zwaną od tego czasu Inflantami szwedzkimi. Na mocy posta-

nowień sejmu polskiego (1667) województwo inflanckie otrzymało tytuł księstwa

i zostało podzielone administracyjnie na tzw. trakty: dyneburski, rzeżycki, lucyński

i marienhauski. Sejmy odbywały się w Dyneburgu, herbem zaś Księstwa był srebrny

gryf w koronie na czerwonym polu z mieczem skierowanym do góry i monogramem

SA (Sigismundus Augustus). Inflanty polskie pozostawały we wspólnym władaniu

Korony i Wielkiego Księstwa Litewskiego do roku 1795 i stały się częścią Imperium

Rosyjskiego dopiero po trzecim rozbiorze Polski.

II.

Do czasów rozbiorowych problematyka inflancka ma w Polsce literaturę nie tak wielką

ilościowo, lecz imponującą jakościowo Łotwie i dziejom Polaków na Łotwie na przełomie XIX i XX wieku również

poświęcono wiele prac polskich historyków. Przed II wojną światową ukazały się

prace K. Kellera (1920)5

,Edwarda Maliszewskiego (1922)6

,Jana Cynarskiego (1925)7

,

Jerzego Różyckiego (1930)8

i Witolda Sworakowskiego9

(1934). Szczęśliwym trafem

zachowały się materiały Towarzystwa Straży Kresowej, na których oparł się Edward

Maliszewski, a za nim — częściowo — Jerzy Różycki.

Historiografia powojenna opiera się o prace Piotra Łossowskiego (1990)10, Andrzeja

Maryańskiego (1993), zbiór artykułów zebranych i zredagowanych przez ks. Edwarda

Walewandera (1993)11, pracę Janusza Albina (1994)12 oraz Krzysztofa Zajasa (2008).

Na odrębne miejsce w historiografii zasługuje dorobek łotewskiego historyka

(o odległych polskich korzeniach) Ēriksa Jēkabsonsa13, dodajmy — badacza, który

prowadził kwerendę również w polskich archiwach. W oparciu o szeroko zakrojone poszukiwania (m.in. w Archiwum Akt Nowych

oraz w Archiwum PAN w Warszawie) Jēkabsons doszedł do wniosku, iż w okresie

popowstaniowym szlachta polska traktowała ludność łotewską pogardliwie, a to, że

jedynie w 1918 roku zachowywała się przyjaźnie wobec Łotwy wynikać miało — we-

dług niego — nie z pobudek patriotycznych, lecz interesu grupowego14. We wspólnym

państwie łotewskim Polacy mieli widzieć wyłącznie sposób na odparcie bolszewizmu

i tylko to wspólne zagrożenie sprzyjało chwilowej konsolidacji.

Z kolei Edward Maliszewski oparł się jedynie na części materiałów nadesłanych

z Łatgalii do Komitetu Wykonawczego Towarzystwa Straży Kresowej w Warszawie

w 1921 r., a z lektury jego pracy (wyd. 1922) nie wynika, że znał wszystkie materiały

z roku 1922, które rzucają jednak nieco szersze światło na polityczną grę tamtej

epoki.


Stosunki pomiędzy Polakami a Łotyszami w czasie wojny polsko-sowieckiej były

dwupłaszczyznowe.

Pierwszą płaszczyznę tych relacji w sposób wyczerpujący omówił Piotr Łos-

sowski. Stanowiły ją stosunki międzypaństwowe, których genezy należy upatrywać

w negocjacjach Leona Wasilewskiego z delegacją łotewską na konferencji paryskiej.

W czerwcu 1919 r. z nieoficjalną misją zarówno do proalianckiego Karlisa Ulmanisa,

jak i stworzonego przez Niemców rządu Andrevsa Niedry dotarł adwokat Władysław

Sołtan. Następny polski emisariusz, inżynier Aleksander Lutze-Birk, wskutek zmiany

sytuacji militarnej, negocjował (w trzech podejściach) już tylko z jednym kontrahentem — Ulmanisem, przygotowując grunt dla oficjalnego wysłannika polskiego Ministerstwa

Spraw Zagranicznych, Bronisława Bouffała, który przybył na Łotwę w październiku

1919 roku. Jego instrukcja poselska obejmowała przeciwdziałanie akcji rosyjsko-

— niemieckiej na Łotwie i pracę nad łotewsko-polskim zbliżeniem. Ofensywa wojsk

niemieckich pod płaszczykiem rosyjskiej białogwardyjskiej armii pułkownika Pawła

Bermondt-Awałowa przyspieszyła rozwój wydarzeń. 22 X 1919 r. Polska uznała Łotwę

de facto, a przybyłego po pomoc do Warszawy ministra Z. Meieroviciusa w sposób

bardzo serdeczny przyjął Naczelnik Państwa, obiecując pomoc w dostawie amunicji

i uzbrojenia.

Polska misja wojskowa (Walery Sławek, rotmistrz Radziwiłł) przybyła na Łotwę

już po wyeliminowaniu wojsk Bermondta. Polskę i Łotwę jednoczyło wówczas już

tylko jedno niebezpieczeństwo — sowieci. Wśród Łotyszy wzrosły niepokoje, czy aby

polski sojusznik nie upomni się o Łatgalię i dlatego — z winy łotewskiej — wydłużały

(do 30 XII 1919) polsko-łotewskie rokowania wojskowe. Łotysze podejrzewali zie-

miaństwo polskie z Łatgalii i „solidaryzujące się z nimi czynniki w Polsce” o zamiary

aneksyjne15.

Mrzonki Rady Polaków Inflant (od końca 1918 przebywającej w Polsce), reprezen-

tującej jedynie część polskiej społeczności Inflant, o postawieniu katolickiej zapory

„kulturze luterańskiej”, „zmuszeniu” Łotwy do przyjaźni i zagwarantowaniu dominu-

jącej pozycji dla Polaków w kulturze, gospodarce, nie miały racji bytu i z łotewskiego

punktu widzenia było oczywiście nie do przyjęcia. Takiej opinii nie miał również Józef

Piłsudski i rząd w Warszawie.

O polsko-łotewskiej współpracy państwowej — politycznej i wojskowej — napisano

już bardzo wiele i bardzo dobrze16. I to pomimo podjęcia przez stronę łotewską pouf-

nych negocjacji z rządem radzieckim w sytuacji, gdy polskie oddziały wojskowe były

już Łotwie niepotrzebne. Wskutek takiego pojmowania przez polityków łotewskich

znaczenia słowa „współpraca” w przełomowym momencie dla Polaków, w lipcu 1920

roku, korzystając z odwrotu wojsk polskich, wojska łotewskie obsadziły sporną część

6 gmin powiatu iłłuksztańskiego zamieszkałą przez dużą liczbę Polaków (według

Łotyszy — ponad 33%, według Polaków — ponad 50% populacji). Polski MSZ polecił

posłowi Witoldowi Kamienieckiemu obiecać Łotwie uznanie de iure i ponadto de facto

poświęcić tę polską enklawę na rzecz spodziewanego przystąpienia Łotwy do wojny

po stronie Polski. Łotwa, kierując się własnym interesem, podpisała traktat pokojowy

z Rosją Sowiecką. Stało się to 11 sierpnia 1920 roku — w chwili najtragiczniejszej dla

Polaków. Polska strona rządowa potraktowała to zachowanie Łotyszy ze zrozumieniem.

Kiedy wojska polskie ponownie wkroczyły na ziemie litewsko-białoruskie („bunt”

Żeligowskiego), oddziały otrzymały rozkaz nieprzekraczania granicy byłej guberni

kurlandzkiej na odcinku od stacji Turmonty do miasta Indryca. W rezultacie sporny

obszar pozostał w rękach łotewskich. Łotysze nie dostrzegali politycznego znacze-

nia tego posunięcia, natomiast w szeregach armii generała Lucjana Żeligowskiego

widzieli „obszarników polskich” z Łatgalii. W rzeczywistych zamiarach Polski nie

leżała aneksja Łatgalii i polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych uczyniło wiele,

by zażegnać jesienny kryzys 1920 roku. Ślad łotewskiej nieufności w stosunku do

Polaków jednak pozostał, a w niektórych kręgach społeczeństwa łotewskiego niechęć

ta znacznie się pogłębiła. Konsekwencje obaw i podejrzeń łotewskich ponieśli Polacy,

którzy nie mieli żadnego wpływu na decyzje polskiego rządu — Polacy z Inflant. Ci

Polacy, którzy nie stali się politycznymi kontrahentami polityków młodego państwa

łotewskiego, a młode państwo polskie poświeciło ich interesy na ołtarzu „wielkiej

polityki”. Ludzie, którzy we własnym interesie musieli dążyć do ułożenia stosunków

w miejscu swego zamieszkania z aktualną władzą państwową. A była to sprawa bardzo

dla nich trudna. Na ziemiach dzisiejszej Łotwy rozgorzał wewnętrzny głęboki spór.

Jak pisał starosta brasławski w 1920 roku (patrz: aneks — Dokument 3): „nienawiść ku

Łotwie Kurlandzkiej przejawia się dobitnie w znanym ogólnie przezwisku, określającym

Łotyszów kurlandzkich tschiuli17, co znaczy czuchna, w zamian Kurlandczycy nazywają

Łatgalczyków tschangala18. Różnica religii i języka daje swoje dobitne wyniki, obsa-

dzanie zaś stanowisk w Łatgalii przeważnie przez tschiuli rozpala ogień nienawiści”19.

Więcej informacji o tle konfliktu cytowane źródło nie przynosi, pozostawiając pole do

spekulacji. Mieszkańcami Łatgalii byli w owym czasie w dużej części Polacy, z reguły

wyznania rzymskokatolickiego i wydaje się, że to nie pod adresem Łotyszy20, z reguły

luteran, adresowane było przezwisko „tschangala”. Być może ten „przydomek” należał

się tym, którzy harmonijnie współżyli z grupą polską?

Politycznymi liderami Polaków byli niewątpliwie: Gustaw Broel-Plater, Julian Salce-

wicz, Bohdan Szachno, Zygmunt Zabiegło, Janusz Tyszkiewicz, Ireneusz Plater-Zyberk,

Wiktor Plater-Zyberk, Jan Zawadzki, a przede wszystkim Antoni Romer z Jampola.

Oprócz nich działało tam wielu społeczników, takich jak chociażby dyrektor szkoły

K. Próchnik czy też prezeska Polskiej Macierzy Szkolnej Ludmiła Jakubowiczowa. Na terenie dawnych Inflant Polskich mieszkali ludzie o znanych w Polsce nazwiskach,

które często znajdują się w polskich encyklopediach i leksykonach, polscy właściciele

majątków bądź ich dzierżawcy. Mieszkali tam też polscy nauczyciele, urzędnicy,

robotnicy i rolnicy.

Według Statystyki Urzędowej z 1905 roku Polacy dysponowali 326 „jednostkami

gospodarczymi na terenie powiatów dyneburskiego, lucyńskiego i rzeżyckiego, które

obejmowały w sumie 273 323 dziesięcin ziemi. Najwięcej w powiecie rzeżyckim (138

„jednostek gospodarczych” obejmujących 110 621 dziesięcin), następnie w powiecie

lucyńskim (100 „jednostek gospodarczych” obejmujących 76 472 dziesięcin), a naj-

mniej w powiecie dyneburskim (86 „jednostek gospodarczych” obejmujących 32 788

dziesięcin)21.

Te dane stają się czytelniejsze przy zestawieniu ich z danymi dotyczącymi ogól-

nego obszaru ziemi w Łatgalii. Dopiero wówczas możemy szacunkowo ocenić siłę

ekonomiczną polskiej grupy narodowościowej. Jak wiadomo, kraje bałtyckie po I wojnie światowej cechowało przeprowadzenie

najdrastyczniejszych reform rolnych w Europie. Władysław Studnicki poświęcił temu

zagadnieniu pracę23, a sprawie reform agrarnych o pierwiastku nacjonalistycznym na

Łotwie, Litwie i w Estonii cały jej rozdział.

Pisał o Łotwie (w roku 1927): „Według pierwszych zamierzeń reforma agrarna miała

być skierowana przeciwko majątkom rycerskim. Kurlandia i Liflandia posiadały dobra

rycerskie, w Inflantach Polskich ich nie było tj. nie było dóbr związanych z przywi-

lejami stanowymi. Reformę agrarną rozciągnięto na Inflanty dla przeobrażenia ich

w Letgalję [ — ] Postanowiono wywłaszczać centry we wszystkich większych majątkach. Osiągnięto ten sam cel: obracanie w ruinę odwiecznych siedzib rodowych”24. Jak pisał

Studnicki, łotewska reforma rolna powstała z zasady rosyjskiej „obszczyny” i stała

się źródłem korupcji na Łotwie, obdarowani ziemią w krótkim czasie ją sprzedawali.

Autor konkludował „Państwo łotewskie stało się organizacją, której jakby głównym

celem było ograbianie narodowości niełotewskich na korzyść łotewskiej”25.

Oto nazwiska tych Polaków, których majątki — w wyniku reformy rolnej — zostały

zabrane w pierwszej kolejności.

W pow. dyneburskim — Broel-Plater (majątek KRASŁAW wraz z 200-letnim pa-

łacem rodu), Plater-Zyberk26 (majątek ARENDOLA), Szacho (majątek JÓZEFOWO),

Suryn (majątek NOWYDWÓR), Szadurski (majątek NEWLANY).

W pow. rzeżyckim — Wojciech Dowgiałło (majątek TAWDOWJANY [wyst. też

u Studnickiego nazwa Tanbowiany]), — Antoni Romer (majątek JANOPOL), Sapieżyna

(majątek WARKLANY), Szadurski (majątek BUKMUJZA), Michał Benisławski

(majątek UZUŁMUJŻA), Bohomolec (obywatel Francji narodowości polskiej, majątek

ROZENTOWO), Władysław Sołtan (majątek PREZMA).

W pow. lucyńskim — Pruszyński (majątek ZWIERDZIN), Benisławska (majątek

KONIECPOL).

W pow. iłłłuksztańskim — Plater-Zyberk (majątek BEBRA), Brodnicki (majątek

DUKSZTYGAŁ)

Dodajmy, że oprócz wymienionych właścicieli dużych posiadłości w Inflantach

Polskich u progu łotewskiej niepodległości mieszkali i inni, mniej zamożni Polacy,

m.in. do 1919 roku: Stanisław Swianiewicz28, Wacław Wejtko, Wacław Mohl, Marja

Mohlowa, Hieronim Mohl, Maurycy Mohl, Wacław Studnicki, cytowany powyżej

Władysław Studnicki, Helena Romerówna, nauczycielki Marja Kołłupajłowna

i Wiktoria Mostowska, Aleksander Wilunas — syn urzędnika, Adolf Mikłaszewicz

— drobny właściciel ziemski, Franciszek Oskierko, Witold Wiścicki29. Do Zarządu

Związku Polaków na Łotwie (w roku 1922) weszli Polacy z rodzin zasiedziałych na Łotwie od lat — panna Stanisława Dowgiałłówna30 — prezeska, Antoni Kiełpsz31 —

wiceprezes, Bolesław Benżyk32 — sekretarz. W roku 1922 na polskiej liście kandydatów

do Sejmu w Okręgu Letgalskim nr 14 znaleźli się — oprócz wspomnianych Antoniego

Tałat-Kiełpsza i Stanisławy Dowgiałłównej — również: Jerzy Bryc [prawnik, rolnik

z powiatu dyneburskiego], ks. Bronisław Wierzbicki33 [dziekan dyneburski], Jarosław

Wielpiszewski34 [prawnik], Witold Lassan35 [rolnik], Ludmiła Jakubowiczowa36

[notariusz dyneburski], Jan Wierzbicki37 [prawnik], Stanisław Wiścicki38 [rolnik],

Michał Biedrzycki39 [dr med.], Adolf Giedrojć-Juraho [rolnik], Anna Koziczówna

[rolniczka], Piotr Swyłan [Szyłan] z Rygi [buchalter z konsulatu], Bolesław Wiszniew-

ski [rolnik], Kazimierz Suprowicz40 z Libawy [sądowy komornik]. W prace Polskiego

Centralnego Komitetu Wyborczego (1922) obejmującego 5 okręgów wyborczych

(Ryski, Kurlandzki, Zegalski, Liflandzki, Letgalski) w okręgu Letgalskim zaangażo-

wali się: Jan Wierzbicki (obwód Dyneburg, prezes komitetu obwodowego), Teofil

Sarnowski [ew. Sosnowski — tekst słabo czytelny], a po jego wyjeździe do Polski Jan

Mickiewicz (obwód krasławski, powiat dyneburski), Stanisław Wiścicki (kierownik

obwodu ruszańskiego w powiecie dyneburskim), Witold Lassan (obwód rzerzyski/

rzeczycki). Gaddel Godlewski41 był tylko pro forma kierownikiem obwodu lucyńskiego

(nie wykazał inicjatywy, realną pracę Centralnego Komitetu Wyborczego wykonywał

w tym powiecie Tomaszewicz oraz również bardzo popularny dr Biedrzycki). Ponadto

w prace komitetu wyborczego zaangażowali się Wacław Olechnowicz42, Wilczyński

— robotnik z Dyneburga o nieustalonym imieniu, który czynnie przeciwstawiał się

wpływom agentów sowieckich wśród mas robotniczych Dyneburga, oraz Bronisław

Kozakiewicz.

Oprócz Polaków na terenie trzech powiatów Łatgalii mieszkali również Łotysze,

Niemcy, Wielkorusi, Żydzi, Litwini i Estończycy, a także — Białorusini. Dysponujemy wypisem z epoki z pierwszego łotewskiego spisu powszechnego z dnia

15 VI 1920 r. ludności w trzech powiatach Łatgalii według miejscowości i narodowości43.

Dodajmy — spisu sfałszowanego według zgodnych relacji Polaków łotewskich. Oryginał

wypisu zaopatrzony jest w adnotację Antoniego Romera z Jampola: „Władze łotewskie

przy spisywaniu ludności usilnie starały się zmniejszyć liczbę Polaków na korzyść

liczby Litwinów, a zwłaszcza Białorusinów co wielokrotnie stwierdziłem było, wobec

czego spis niniejszy uważany być powinien za krzywdzący Polaków a faworyzujący

natomiast Litwinów, a zwłaszcza Białorusinów”44.

W raporcie Jana Wiścickiego45 z 1922 roku czytamy: „Główny nacisk akcji bia-

łoruskiej jest skierowany przeciwko szkolnictwu polskiemu. Pan Jezowitow grozi

nauczycielstwu polskiemu, iż zabierze wszystkich uczni polskich do szkół białoruskich.

Prefektura miasta Dyneburga wyraźnie hołduje wszelkiej akcji białoruskiej w tym

kierunku nieraz dając dowody współdziałania Białorusinom w wykreślaniu z polskich

szkół dzieci Polaków i przenosząc je do białoruskich, opierając się na tendencyjnym

i wielce stronniczym spisie ludności w roku 1920 gdzie niemal że wszystkich Polaków

zaliczono jako Białorusinów”Wyniki spisu z 15 VI 1920 są zastanawiające, szczególnie w sytuacji, gdy skonfrontuje

się je zwyrywkowymi danymi (zawarte są w cytowanym w Aneksie we fragmentach do-

kumentu z 2 grudnia 1922 pióra Jana Wiścickiego zatytułowanym „Przebieg Polskiej Akcji

Wyborczej do Sejmu Łotewskiego wRydze”) wyników wyborów do Sejmu Łotewskiego

z 1922 roku, gdzie jak wiadomo Polacy ponieśli z powodu własnych błędów sromotną

klęskę47. Czy logicznym wytłumaczeniem faktu, iż w ekstremalnie „niesprzyjających”

warunkach wyborów 1922 roku na listę polską głosowało w Krasławiu 260 „nie-Polaków”,

w Andrepnie — 85 nie-Polaków, w Kownatach — 95 nie-Polaków etc., nie jest przyjęcie

hipotezy, iż w trakcie spisu 1920 r. źle określono narodowość tych wyborców?48

Wydawałoby się, że pokłosie działalności Rydza-Śmigłego i Bułak-Bałachowicza,

nie mówiąc już o kilkuset polskich nagrobnych krzyżach, które stanęły nad poległymi

w obronie niepodległości Łotwy Polakami, powinno stanowić podwaliny pod przyjazne

stosunki polsko-łotewskie, również na szczeblu powiatów łatgalskich. Przesłany do

Wydziału Wykonawczego Towarzystwa Straży Kresowej tekst polemiki49 z artykułem wstępnym „Robotnika” świadczy o zjawisku wprost przeciwnym. Nieznany z nazwiska

autor tego tekstu [czyżby Antoni Romer z Jampola?] nie bez pewnych podstaw zwra-

cał uwagę, iż „doświadczenie i logika wskazują, że Rosja i Niemcy zawsze wspólną

politykę prowadzić będą, zwłaszcza jeśli będzie chodziło o pochłonięcie niedogodnej

odrębności sąsiada [ — ] każde więc z państw, jak Litwa, Łotwa, nie mówiąc o Biało-

rusi i Ukrainie — nie może istnieć bez poddawania się wpływowi ekonomicznemu,

politycznemu sąsiadów” i konstatował, iż Łotysze zamiast szukać sojusznika do walki

z rzeczywistym zagrożeniem oddali się tępieniu śladów polskości („wojska łotewskie

umyślnie niszczą pozostałości polskiej kultury po dworach [np.] bibliotekę w Prezmie

p. W. Sołtana, obecnie wojewody warszawskiego”). Autor polemizował też z wysokością

podanej przez „Robotnika” liczby populacji polskiej w Łatgalii (50 000), korygując,

iż w rzeczywistości Polacy stanowią 14% (ok. 88 000)50. W iłłuksztańskim powiecie

miało być nie mniej jak 40% Polaków, w brasławskim 58% Polaków.

Niepokojąco zabrzmiały w tym tekście słowa krytyki aktywności posła Bronisława

Bouffała. Działalność ta została lapidarnie określona zdaniem: „Coraz śmielej łotewska

miotła wymiata nas ze szkoły”. Polacy łatgalscy spodziewali się, że polski poseł zadba

o „wymaganie od rządu łotewskiego przyzwoitego zachowania się względem uczuć

narodowych Polaków na Łotwie”, a tymczasem w powszechnym odczuciu „naraża[ł]

powagę państwa polskiego na szwank, czego przecież poseł polski czynić nie może.

Nam tutejszym wciąż się widzi, że coś tu nie tak jak trzeba”. Polaków z Łatgalii niepo-

koiło „rozporządzenie p. Laury, prezesa Szkolnego Miejskiego Rzeżyckiego Urzędu,

zakazujące pod groźbą represji noszenia przez uczniaków polskiej szkoły orzełka na

czapkach; argumentując to — «i teraz Polacy urządzają powstania»”.

Społeczność polska w Łatgalii boleśnie odnotowała memoriał o Łotwie łotew-

skiego Ministra Spraw Zagranicznych Z. Meierovicsa [Mejerowicza] przedstawiony

w Lidze Narodów (w XI 1920 r., w miesiąc po przyjęciu listów akredytacyjnych

dyplomatyczno-wojskowej misji Białoruskiej Republiki Ludowej), w którym faktowi

istnienia ludności polskiej w sytuacji, gdy omawiano problematykę związaną z innymi

grupami mniejszościowymi Łotwy, nie poświęcono ani jednego słowa.

Reforma rolna — z definicji — nie mogła być przez ziemian polskich przyjęta

z entuzjazmem, ale dotkniętych nią Polaków bolało przede wszystkim to, że czuli

się członkami gorszej kasty. „W wolarskim powiecie Łotyszom pozostawiono 300

ha, Polakom — 50 ha, przy tym wszystkim Łotwa uważa się za państwo z Polską

zaprzyjaźnione”51. Jak słusznie zauważył Piotr Łossowski, „obie strony traktowały reformę rolną nie tylko jako problem społeczny i gospodarczy, lecz w równej mierze

polityczny”52. Rząd łotewski traktował ją jako ważny środek łotyszyzacji kraju, uparcie

widząc w łatgalskich Polakach niebezpieczną siłę dla swojej państwowości.

Łotyszy w Łatgalii było stosunkowo mało. Byli tam natomiast włościanie, którzy

modlili się po polsku, a rozmawiali gwarą białoruską. Liczna grupa, którą Polacy — nie

bez podstaw historycznych — uważali za swoją. Do przywództwa tej warstwy aspiro-

wali również politycy BRL — struktury państwowej bez ziemi i narodu. Jak wynika

z relacji Jana Wiścickiego i Antoniego Romera (zob. Dokument 3), w praktyce dla

władz łotewskich nie było ważne, z jakim językiem wykładowym szkół domagali się

dla swoich dzieci ci właśnie mieszkańcy Łatgalii.

Z łotewskiego punktu widzenia pożądane było znalezienie przeciwwagi dla elek-

toratu polskiego. Z kolei dla świeżo usadowionych na Łotwie polityków BRL była to

niewątpliwie znakomita okazja do umocnienia swojej pozycji.

Wydane zostało przez Polaków z Łotwy „Oświadczenie w sprawie przeprowadzanej

reformy agrarnej na Łotwie”53, które zaadresowano do Wydziału Wschodniego MSZ,

Poselstwa Rzpltej na Łotwie i do konsulatu polskiego na Łotwie w Rydze. Oświadczenie

to wzywało władze polskie w Warszawie do obrony — według szacunków sygnatariuszy

— rzeszy 70 000 Polaków na Łotwie, którzy byli oddalani ze stanowisk oraz zmuszani

do opuszczania swoich siedzib. Autorzy oświadczenia ze swojej strony deklarowali

gotowość do poniesienia ofiar na rzecz bezrolnej lub małorolnej ludności polskiej

w celu — jak to określano — „ustalenia jej na ziemi”. To samo gremium tego samego

dnia przedstawiło swoje postulaty w sprawie reformy agrarnej na Łotwie54. Reforma

w opinii Polaków winna być przeprowadzona od kresów do centrum, stopniowo, spłata

powinna następować w złocie po cenach transakcji z poprzedzającego 10-lecia. Reszta

majątków (lasy) powinna być pozostawiona do pełnej używalności, a właściciele nie

powinni być pozbawiani prawa do samodzielnej likwidacji reszty swojego majątku.

Notatka Antoniego Romera z 6 III 192155 świadczy dobitnie, iż żaden z polskich

postulatów nie został przez władze łotewskie uwzględniony. Czytamy w niej: „Obecnie wszystkie bez żadnego wyjątku majątki już są zarejestrowane razem z budyn-

kami i inwentarzem, którego sprzedawać nie wolno. W aktach rejestracyjnych i innych,

właściciel jest stale z urzędu nazywany «były właściciel» i jako taki powinien się podpisywać.

W stadium obecnym reformy jest wyznaczenie działek ziemi właścicielom od 50—100 ha,

oddanie przez Rząd całej reszty majątku w dzierżawę okolicznej ludności — lasy zaś są

wciągu całej obecnej zimy pospiesznie irabunkowo wszędzie eksploatowane. O zapłaceniu

jakiegokolwiek odszkodowania za wywłaszczane dobro obecnie — nie ma mowy. Jest tylko

wzmianka wprawie agrarnym z dnia 16 września 1920 roku, że wysokość wynagrodzenia

będzie określona później przez osobne prawo, uchwalenie którego konstytuanta łotewska

umyślnie wciąż odwleka, bo na odszkodowanie za wywłaszczoną własność nie mieli mieć

prawa ci, którzy wydobyli już z majątku włożony w ziemie kapitał”.

Powszechną uwagę badaczy przykuł dotychczas fakt kosztów reformy rolnej, jakie

poniosła polska grupa posiadająca. Zignorowanie przez Łotyszy polskiej ścieżki wyj-

ścia z patowej sytuacji nie wynikało z przyczyn ekonomicznych tylko politycznych.

Z łotewskiego punktu widzenia nieuświadomiony narodowo włościanin nie mógł

otrzymać ziemi za aprobatą jej poprzedniego właściciela, a więzi między nim a dworem

musiały być przecięte. Najprostszym sposobem było wyeliminowanie dworu.

Beneficjentami polityki łotewskiej wobec posiadającej i świadomej polskiej grupy

narodowej stanowiącej znaczącą siłę ekonomiczną Łatgalii stali się przebywający na

Łotwie politycy Białoruskiej Republiki Ludowej.

Pierwsze bezpośrednie kontakty zostały nawiązane latem 1919 roku. Konsulat BRL

w Rydze zaczął działać na przełomie lipca i sierpnia. Działalność misji dyplomatycz-

nej BRL i kilku przybyłych do Rygi działaczy z Grodzieńszczyzny uaktywniła ryską

społeczność białoruską. Jak zauważył Ēriks Jēkabsons „życzliwość do Białorusi była

zauważalna zarówno w kręgach politycznych, jak i w społeczeństwie Łotwy”56.

Jedyną kwestią sporną w stosunkach BRL z Łotwą była początkowo (1919) sprawa

powiatu dynaburskiego. Białorusini, zgodnie ze swoim maksymalnym roszczeniowo

programem terytorialnym, rościli pretensje do jego wschodniej części (jak też powiatów

lucyńskiego irzeżyckiego). Jednym słowem, do terytorium, gdzie wspisie z czerwca 1920

roku pojawiła się — dla Polaków dość niespodziewanie — duża liczba Białorusinów.

Lektura dotychczasowych ustaleń Ēriksa Jēkabsonsa pozwala na postawienie hipotezy

zaskakująco prosto tłumaczącą tę sytuację. Na przełomie listopada i grudnia 1919 roku

na podstawie osiągniętego wcześniej porozumienia rozpoczęto demobilizację obywateli

BRL z armii łotewskiej. Obywateli Białorusi (BRL) nie powoływano już więcej do wojska

łotewskiego, a pracownicy konsulatu Białorusi, będąc zainteresowanymi zwiększeniem

liczby obywateli swego państwa, nie wnikali, czy aplikujący do obywatelstwa białoruskiego

istotnie mieli ku temu podstawy i zadowalali się ustnym wyrażeniem woli.

Włościanie modlący się po polsku, a w domach „białoruszczący”, podobnie jak i na

innych ziemiach białoruskich, nie posiadali wykrystalizowanej świadomości narodowej. Wiedzieli, że nie są panami i dodatkowo w ich zasięgu pojawiała się możliwość unik-

nięcia uciążliwego obowiązku wojskowego. (Tym bardziej że na egzekwowanie tego

obowiązku przez BRL, chociażby ze względu na politykę Łotwy wobec Białorusinów

w sprawach tworzenia oddziałów wojskowych, bynajmniej się nie zanosiło.)

Politycy BRL pozyskiwali konkretny i „policzony” naród białoruski.

Z kolei Łotysze odczuwali duży dyskomfort z racji istnienia na swoim terenie silnej

ekonomicznie grupy „polskiej szlachty” cieszącej się poparciem całej, nie tylko szlacheckiej,

polskiej społeczności. Akcja „Zima” musiała tylko wzmocnić dumę narodową tej grupy57.

Trzeba też przyznać, iż z łotewskiego punktu widzenia lepiej było mieć wroku 1920 liczną

populacje słabych ekonomicznie, społecznie i politycznie Białorusinów, niż analogiczną

— silną i świadomą swych roszczeń, oczekiwań i praw — populację Polaków.

Statystyczne zestawienia nie mogą oddawać rzeczywistego stanu rzeczy. Kompleks

Łotyszy wobec łotewskich Polaków mógł wyzwolić w Łotyszach bardzo niedobry dla

obu narodów mechanizm społeczny, o którym pisze starosta brasławski w swoim

raporcie z przełomu grudnia 1920 i stycznia 1921 (zob. Aneks). Przytoczone fakty

i hipotezy wskazują na okoliczności, które mogły doprowadzić do zniekształcenia

wyników spisu z 15 VI 1920.

Trzeba też zauważyć, że od chwili przeprowadzenia spisu zmieniła się polityka

władz Łotwy w stosunku do BRL. Moment wspólnoty łotewsko-białoruskich interesów

minął. Zaczęto, co prawda sporadycznie, weryfikować przynależność państwową Bia-

łorusinów, zamknięto konsulat w Liepaja, Łotwa zaniechała popierania BRL na forum

międzynarodowym. Po zawarciu pokoju pomiędzy Łotwą a Rosją Radziecką oficjalni

przedstawiciele rządu BRL stali się dla Łotyszy wyjątkowo niewygodnym rezydentem.

Wkrótce po utworzeniu w Rydze (20 X 1920) zjednoczonego bloku narodowego,

w wyniku nacisków rządu łotewskiego wielu polityków BRL zaczęło przygotowywać

się do wyjazdu. A rozkład głosów w wyborach 1922 r., dzięki wyjątkowo nieudanej

strategii wyborczej Polaków58 i ich wewnętrznych, wręcz samobójczych sporów, był

początkiem totalnej minimalizacji roli obu grup narodowych na Łotwie. W tabelach narodowościowych zamieszczonych w wydanej w 1927 r. pracy Alfredsa

Bilmanisa La Lettonie pittoresque et sa vie actuelle(właśc. Alfr. Bilmans, V. Pengerots

Riga: „Ziemnieka Domas”, 1927) Białorusinów na Łotwie już nie ma.

& Dokument 1

1919, grudzień, 18. Raport pow[iatu] brasławskiego Straży Kresowej60

AAN TSK 253 k. 37—37 v.

Powiat brasławski graniczy z Litwą i z Łotwą, która zajmuje nam obecnie 5 gmin,

mianowicie: smiższej[?], borawską, skudelińską [skrudelińską], boruską, dameńską

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 27.3
drukowana A5
za 48.47
drukowana A5
kolorowa
za 76.9